Zaczynamy dzisiaj #bikepacking w Norwegii - my jesteśmy w Bodo, torby sa w Bodo, a rowery zostały w Oslo xd na szczęście mam jeden dzień taki na spierdolenie, ale liczyłem, ze coś sie uda ugrać fajnego...
@Loginus07 w Oslo mają rozpierdol na bagażowni. Przyżydzili ponoć na tragarzach, ta garstka co była zatrudniona jest przeładowana pracą więc szybko im kręgosłupy i ścięgna się zepsuły, poszli na zwolnienia i ogólnie nie ma komu robić. Jeszcze przed sezonem wakacyjnym czekałem 1,5h na walizkę, teraz ludzie po 2-3h stoją. Miejmy nadzieję, że rowery Wam dotrą
Z Bodø lecicie na Narvik czy bezpośrednio promem na Lofoty?
Kasie i Tomeczki muszę się podzielić z Wami moim planem, bo jest k⁎⁎wa sprytny ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Za okolo 10 tygodni wybije mi 40 i żeby uczcić ten nadzwyczajny jubileusz, postanowiłem przejechać trasę R10 wzdłuż naszego wybrzeża. Kiedyś jeżdziłem sporo na rowerze ale po urodzeniu młodej (wiadomo) swoje plany i marzenia poszły w odstawkę. Wreszcie po ponad 6 latach jest możliwość do nich wrócić. W majówkę zacząłem treningi i jaram się jak małe dziecko na myśl o tej wyprawie.
Jednak co prawda, to prawda chłop musi mieć wyzwania, żeby samopoczucie dopisywało, tak więc oficjalnie zaczynam 10 tygodniowy cykl przygotowań, z dala od używek, że zdrową michą i regularnymi treningami.
Parę lat temu na moto taką trasę z różową zrobiliśmy. Oczywiście nie po R10, choć kilka nielegalnych skrótów było. Jak pogoda dopisuje i nie ma pospiechu to jest bardzo fajna wycieczka, choć pod koniec nuży, bo wybrzeże wszędzie takie samo prawie. Ciekawsze jest zwiedzanie różnych pobocznych rzeczy - rezerwatów, parków narodowych, jakiś przejazd wąskotorowką, jakiś koncert organowy, jakiś prom, itp. I oczywiście nie w sezonie, bo sezon to dramat.
Przejechałem na tym 400 kilometrów po górskich ujebach, niejednokrotnie lecąc po 40km/h po po leśnych zjazdach i załadowane 15kg szpeju w sakwach - nic.
I zamocowałem to do starego górala bez punktów montażowych, jest na to trick, o taki:
Według mnie ten który jest na zdjęciu pod sakwy nie bardzo się nadaje. Jest mało zabudowany po bokach i będą Ci sakwy o koło i szprychy ocierać. Poszukaj takiego, który ma więcej rurki po boku żeby sakwa się o nią opierała.
@No_nie śpiwór mam jungle set z moskitierą, waży jakoś 700-800g, śpiwory puchowe mam dwa jeden z aliekspress trochę cieplejszy? Aegismax, powiedziałbym że poza brakijacą osłoną zamka jest super. Niestety przez suwak wchodzi trochę chłodek, ale używam od maja do września i nie zmarzłem nawet poniżej 10, teraz kupiłem alpin lockera, typowo letniego i pod rower. Też testowany, właśnie z hamakiem i dupsko też nie zmarzło, ale noc była ta koło 15-18.
Jakiś czas temu śledziłem kanał podróżniczy bikepackera Iohana Gueorguieva, który jechał na rowerze z Alaski do Argentyny. Filmy przyciągały nie tylko ze względu na szalony pomysł, ale również świetne widoki, dobrą muzykę i pozytywny komentarz autora.
Niedawno sobie o tym przypomniałem i okazało się, że ostatni film wrzucił ponad 2 lata temu. Doczytałem, że chłop niestety nie żyje, popełnił samobójstwo. Na wiki podana jest informacja, że cierpiał na jakieś problemy z oddychaniem podczas snu.
Smuteczek mnie ogarnął i zacząłem oglądać cykl "see the world" od początku, co również Wam proponuję.
Filmy są dość długie (30-60 min.), bez wartkiej akcji, ale fajnie sobie włączyć wieczorem, świetny relaks.
Poniżej odcinek 27. z Boliwii, gdzie taszczy rower na 5000 mnpm.
W komentarzu daję stronę z wszystkimi odcinkami, z jakiegoś powodu nie wszystko jest wylistowane na jego kanale YT.
Najciekawsze jest to, że dziewczyna miała rower z marketu za 100 euro kupiony gdzieś w Turcji, a na pytanie jak się ubrać na taką wyprawę mówi, że do południowych brzegów Afryki dojechała w klapkach... Ludzie, którzy ruszyli w dobie e-maili z kompa, a wrócili w dobie smartfonów. W międzyczasie w świecie nastąpiła rewolucja technologiczna, której sobie nie uświadamiamy będąc jej częścią każdego dnia. Teraz mają mowy motywacyjne dla banków z których wynika, że najważniejsze to zrobić pierwszy krok i się nie bać. Podróż miała kilka dramatycznych zwrotów akcji: w Turcji zmarł jeden z chłopaków. Ona z drugim kolesiem wróciła do Polski na jego pogrzeb po czym doszli do wnioskuz że miałby życzenie, żeby pojechali dalej więc wrócili i ruszyli dalej. Dołączył do nich kolejny chłopak. w Afryce kolejny wypadek z udziałem ciężarówki - chłopak był w stanie krytycznym pomogli Polacy mający transport lotniczy i Polska ambasada. kolesia przetransportowano do Polski. Lekarze przewidywali padaczkę w wyniku urazu głowy i ogólne złamania dyskwalifikujace jakąkolwiek jazdę na rowerze. Koleś po roku rehabilitacji poleciał do Afryki do miejsca gdzie był wypadek i ruszył w pogoń za tamtą dwójką. Dojechał samotnie na południe Afryki, złapał stopa na jachcie do Ameryki południowej (Argentyny) i pojechał na południe spotykając się po drodze z tamtą dwójką, która w międzyczasie dojechała na sam dół Ameryki i powoli jechała na północ. Doszedł do wniosku, że też dojedzie na sam dół Ameryki południowej i ruszy jak oni na Alaskę. Nigdy ich nie dogonił, poznał po drodze dziewczynę chyba w Chile, ożenił się z nią i mają dziecko.
W ubiegły weekend obyły się gravelowe zawody Ultra Dolina Bugu. Wystartowałem na dystansie 550km.
Na miniaturce możecie zobaczyć Radosława Gołębiewskiego i Łukasza Ugarenko. Jednych z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych osób w zawodach ultra. Uda się utrzymać ich tempo?
Jeździmy na rowerowe wycieczki z dziećmi w fotelikach. Na przód roweru zamontowałem bagażnik, na który wrzucam sakwy crosso 60, na tył udało się znaleźć małe sakwy Crivit z Lidla - takie z materiału częściowo jak crosso dry. Niestety te Crivita są tak jakościowo podle, że sądzę że pod koniec sezonu będą do wyrzucenia. Czy ktoś jest w stanie polecić cos bardziej renomowanej firmy, gdzie szerokość takiej sakwy to maks 28 cm lub mniej - fotelik niestety ogranicza przestrzeń z tyłu, a sakwy z tyłu są idealne na rzeczy do szybkiego wyjęcia jak jedzenie, czy mokre chusteczki.
Jest trochę chaotycznie, bo tak to u mnie często bywa z podróżami. Nie wiem gdzie jadę, co mnie czeka, gdzie i jak będę spał.
Dajcie znać jak macie jakieś sugestie co poprawić.
Mi osobiście brakuje takiej "ciągłości" i z tego powodu dochodzi do teleportacji.
Z plusów to widzę poprawę z odcinka na odcinek. Z minusów to liczyłem, że szybciej osiągnę zadowalający mnie poziom.
Za tydzień start w Ultra Roztocze, 650km +4500m. Jeśli interesują Cię relacje z zawodów ultra i wypadów bikepacking zapraszam do śledzenia tagu #wagabundowy
Jak się okazało, przełęcz Croco Domini 1 892 m n.p.m nie jest zamknięta bez powodu xD.
Wjeżdżałem od strony nasłonecznionej i właściwie nie było śniegu. Przeniesienie roweru przez zaporę już było bardzo trudne. Z drugiej strony wyglądało to zgoła inaczej.
Sumując około przez 1km prowadziłem rower w śniegu. Do tego na drodze sporo jeszcze nieuprzątnietych kamieni/kamyków/głazów.
Brak napotkanej żywej duszy przez kilka godzin i zapory na drodze wprowadzały apokaliptyczny klimat. Było cudownie, ale trochę się bałem xd
Zostało mi 90km do lotniska. Wylot o 18:40, więc powinienem zdążyć nawet jeśli pudło na rower zniknęło z krzaków.
Za kilka dni na kanale yt pojawi się relacja video z tej mikroprzygody, zapraszam do subskrybowania.
@Wagabundowy niebywale. Miejsce zamknięte ale nie dla Polaka. Cyk rower i jeszcze w relacji napisze że zapory i brak żywej duszy. To jest kwintesencja polactwa dlatego u nas jest jak jest.
W sumie zacząłem trasę zmieniać w trakcie dnia, skończyło się to nocnym podjazdem +700m na jakąś przełęcz(~1300m.) i noclegiem w namiocie przy drodze na wysokości 900m. Za ciepło to nie było xd
Improwizacja trwa dalej i właśnie robię podjazd +1650m na przełęcz Croce Domini(1892m) Po zrobieniu +600m czekał mnie znak, że przełęcz jest zamknięta xD
W google info, ze zamknięta od listopada do maja. Zatrzymałem zjeżdżającego motocyklistę i powiedział, że na wysokości 1800m jest metrowa blokada, ale może dam rade rower przerzucić a śniegu jest mało.
No to oczywiście nie zawróciłem i jadę w górę. Jeszcze 7.2km +524m.
Już odechciało mi się MTB na ~23kg gravelu z torbami i odpuszczam dwa jeszcze większe podjazdy które miałem zaplanowane na kolejne dni xd. Trasa przypominała trochę Palenica Białczańska->Dolina Pięciu Stawów.
Jestem bardzo zadowolony jak mało rower wypychałem. Właściwie niewiele więcej to rower sprowadzałem, bo było tak stromo/takie gruzy, że nie byłem w stanie zjechać.
Po tym podjeździe ze zdjęcia, było ~4km płasko/w dół i podjazd na kolejny wierzchołek +300m w 5km.
Za 7 godzin samolot do Bergamo. Pierwszy nocleg pod dachem, bo zanim złożę rower i schowam pudło to już będzie ciemno i nieprzyjemnie będzie szukać miejsca na rozbicie namiotu.
Wytyczyłem sobie trasę ~400km wokół jeziora Como odbijająca w góry na trasy MTB, trzy absurdalne podjazdy +-1200m w ~20km. Bardzo możliwe, że się wycofam i pojadę płaskimi terenami przy jeziorze.
Bardzo fajne pudło na rower dorwałem, bo jest tak szerokie, że nawet nie musiałem pedałów demontować.
Nie wytrzymałem ciśnienia na #bikepacking i wczoraj przed snem o 23 kupiłem bilety samolotowe z bagażem sportowym z Lublina do Bergamo w terminie 24-28 kwietnia xD
Nie wiem jeszcze gdzie pojadę, myślałem żeby odwiedzić mleczarnie w Livigno, ale okazało się, że tam jeszcze trwa sezon narciarski xD
Chyba pokręcę się nad jeziorem Como, zrobię z 500km i wracam do domu.
@Wagabundowy Właśnie miałem rozkminę, jak chce się zrobić tripa rowerem po jakimś obcym kraju to jak to zorganizować? Czy poruszasz się z punktu A do B wożąc wszystkie toboły, czy robisz sobie bazę i krążysz w okolicach jakiegoś miasta, a potem najwyżej zmiana bazy?
Szukam jakiegoś sprawdzonego zestawu bagażnik+torba, ewentualnie sakwy na koło 29 cali. Będę przewoził głównie żarcie w pojemnikach. Jeśli macie coś ciekawego do polecenia to dajcie znać. Mam otwory w ramie więc każdy bagażnik będzie pasował. Standardowo jak to w Polsce, im cena niższa tym bardziej atrakcyjna ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@tranzystor_bipolarny mam teraz torbę Basil seria City, niestety telepie się non stop i rwie materiał. Jeden sezon i do kosza, chyba że ktoś jeździ 100% po równym asfalcie.
Halko, kompletuję sprzęt do wyjazdów rowerowych ze spaniem w terenie i aktualnie szukam dużej torby pod siodełko, w której zamierzam przewozić śpiwór i jakies inne lekkie przedmioty (w załączeniu przykładowe zdjęcie takiej torby)
O ile znalazłem kilka toreb pasujących mi rozmiarem, tak niepokoi mnie trochę możliwość "gibania" się takiej torby na boki, co utrudniło by mi komfort jazdy.
Czy ktoś z Waw może korzysta z takiego rozwiązania bikepackingu i mógłby mi polecić torbe, która nie telepie się podczas jazdy?
@Antydepresant ponad 6kg mięsa weszło do podsiodłówki, od Rogoża do wałów za Szymanowem jest dziurawy szuter i trochę kostki - zero bujania na boki, jestem zadowolony, polecam.