Mała dogrywka w temacie Drogi Mlecznej. Tym razem fotka wykonana w nieco szerszym kadrze i jaśniejszym obiektywem, a dodatkowo z trackera. 20 minut materiału pod pięknym niebem Bortle 4.
Wczorajsza ładna pogoda skutkowała tym oto zdjęciem Drogi Mlecznej - region Trójkąta Letniego (jasne gwiazdy Deneb, Wega, Altair) i widoczne mgławice w Łabędziu w Cefeuszu.
Sprzęt: Nikon D5600 (stock) + Nikkor 18mm f/3,5
Stack: 111 * 15s ISO 1600
Stackowanie: AstroPixelProcessor
Obróbka: Photoshop, NoiseXTerminator
Bonus: pojedyncza klatka skierowana na południe, w stronę centrum galaktyki (niestety ukryte w łunie Wrocławia)
Ładne, czyste niebo było wczoraj, no i było widać drogę mleczną i tak się zacząłem zastanawiać; czy patrząc z ziemi, patrzymy na centrum czy obrzeża naszej galaktyki?
@kubex_to_ja widzisz bardzo niewiele. Myślę, że gołym okiem można ogarnąć do 1000 lat świetlnych w koło, poza kilkoma wyjątkami typu Andromeda, czy Obłoki Magellana. Dla porównania, nasza galaktyka ma jakieś 100000 lat świetlnych średnicy.
EDIT: i to muszą być obiekty jasno świecące. Dla porównania najbliższej nam gwiazdy nie zobaczysz. Proxima Centauri nie daje na tyle mocno, żeby ją zauważyć.
Dziś wrzucam z kronikarskiego obowiązku (bo jak raz nie wrzucę to znowu przestanę na miesiąc).
Nie dlatego, że mi się to zdjęcie podoba - zwłaszcza że mnie piecze strasznie fakt, że zostało zrobione takim samym teleskopem jak mój. Tyle że z filtrem do chromosfery za notabene 8k pln. Po prostu mnie boli (żeby nie powiedzieć że pali :v) fakt że taki potencjał drzemie w tej małej śmiesznej lunetce jaką jest SkyWatcher 72ed.
A na zdjęciu, jeżeli jeszcze ktoś nie wie, to mamy Słońce, największego rzułtego karła naszego Układu Słonecznego (no i znowu Jan Paweł jest drugi)
A więc udało się wrócić do rapgry. Najpierw operacja mnie wyłączyła z tagu, potem przeprowadzka, NO ALE JUŻ PO!
Wczoraj było piękne, bezchmurne niebo, to wyciągnąłem przed dom teleskop, żeby wreszcie spróbować zobaczyć saturna, udało się. Był ładny i wyraźny, było widać pierścienie jako coś osobnego, to zupełnie odwrotnie niż na załączonym zdjęciu xD
Nie mam jeszcze sprzętu do astrofotografii dobrej, więc udało mi się zrobić zdjęcie aberracji chromatycznej w kształcie saturna, no ale jest xD
Tak czy siak, wracam to zabawy i się zaczynam znowu jarać tą zajawką
Dzisiejsze zdjęcie to mozaika Drogi Mlecznej widzianej z północnej półkuli, która powstawała przez wspomniane już 5 lat! Na te lata składa się: 100 kadrów, ponad 1200 godzin, 2 obiektywy (135 i 530mm), dwie kamery, 3 filtry (Ha, OIII, SII)
Efekt oszałamiający.
IMO obraz ma świetną dynamikę - choć poszczególne obiekty obserwowane z reguły w zdecydowanie węższym polu widzenia wyglądają 'statycznie', tak z szerszej perspektywy widzimy, że jednak "cały czas" gdzieś coś tu wybucha i się kotłuje Jak dla mnie z tego zdjęcia bije ogromy chaos, ale w takim pozytywnym sensie.
Hej Hejto. Dzisiaj przychodzę z troszeczkę lepszą wersją Mgławicy Welon (Veil Nebula), wykonaną jak poprzednio z balkonu w centrum miasta (niebo Bortle 7) i przy znikomej ilości materiału:
Dzisiejszy obrazek z dedykacją dla @Dziwen bo mgławica przypomina mi sowę w locie. Może to wina dopiero co przeczytanej historii z Sowiego Uniwersum, ale jestem przekonany że mieści się ono właśnie w środku tego oto kosmicznego ptaka.
A z naszego ziemskiego punktu widzenia, w centrum kadru mamy gwiazdę zmienną R Aquarii. Jak nazwa może wskazywać, i to robi, znajduje się ona w gwiazdozbiorze Wodnika (byłby to mój znak zodiaku gdybym wierzył w zabobony i magię zamiast w kosmitów).
Czyli najkrócej mówiąc, gwiazdą podwójną która świeci i nie świeci w bardzo konkretnych długościach fali. Mamy tutaj białego karła i czerwonego olbrzyma. Biały czasem kradnie czerwonemu ziem... znaczy materię, z której część czasami odrzuca tworząc rezerw... znaczy mgławicę.
W tle oczywiście widzimy spore ilości nienazwanych galaktyk (a przynajmniej nie przez dostępne dla amatorów katalogi). Im dłużej się przyglądamy, tym więcej gwiazd traci swój okrągły wygląd na rzecz malutkich dysków. Piękny widok.
@Dziwen zbierałem się od dłuższego czasu - dużo innych obowiązków, faza maniakalna mi się zmieniła, niedokończony artykuł, no i tak wyszło że nie było kiedy. A jak już wszedłem dziś na apod (bo przeglądałem prawie codziennie, ale wyskrobać słów mi się nie chciało), to wiedziałem że nie ma opcji i to musi być znak z Komsomołu, żeby wrócić
Zorzy nie ma, ale też jest za⁎⁎⁎⁎ście. Seeing gorszy niż w niedzielę po deszczach, ale coś tam było widać. Zdjęcia robione kalkulatorem, M92 w Herkulesie techniką afokalną. Jak się zastanowić to taki mądro brzmiący eufemizm maskujący fakt, że jest się je⁎⁎⁎ym biedakiem przystawiającym smartfon do okularu, który żydzi na aparat pod wyciąg do astrofoto xD
A z ciekawszych rzeczy: jak sobie siedziałem na zydelku czekając na zmrok to przyatakowała mnie sowa xD. Wgapiając się w Stellarium, kątem oka dostrzegłem nad sobą spory cień. Podniosłem głowę a ta cwaniara w absolutnej ciszy zrobiła zwrot przez skrzydło i podeszła drugi raz, po czym zrezygnowała. Niesamowite wrażenie
Dam w hydepark to więcej ludu wyłapie. Dzisiaj mamy szansę na zorzę. Skumulowały się 2 albo 3 pierdy i lecą do nas. Warto śledzić sytuację na https://www.spaceweatherlive.com/pl.html lub zainstalować sobie apkę (np. o tej samej nazwie). Jeżeli chodzi o czytanie tego. Na górze na niebiesko macie wypisany szacowany czas do "uderzenia", licząc od prawej krawędzi wykresu. Po czym wnioskować że coś się dzieje? Podskoczy wykres prędkości i gęstości, a BZ zacznie szaleć. Im niższy BZ, tym większa szansa że u nas (myślę o centrum i południe) będzie widać.
A, no i nie nakręcać się. Lepiej chlodno podejść do tych prognoz na internetach. W maju ostro nie doszacowali co do nas leci. Teraz może być na odwrót, albo i nie 🤔
Andromeda. Jezu, ile ja się jej naszukałem. Telep mam od lutego i ciągle nie było mi z nią po drodze. Ale dzisiaj, po tygodniu fatalnego nieba, w dużym zanieczyszczeniu światłem wreszcie się udało :). Udało mi się też znaleźć mgławicę Orzeł, ale na dopowiadanie sobie, że widzę filary stworzenia było jednak za widno
Układy podwójne złożone z gwiazd podobnych do naszego Słońca i gwiazd neuronowych wydawały się dość niespotykanym połączeniem. Według ostatnich badań zdają się one znacznie bardziej popularne.
Mam wrażenie, że określenie „według ostatnich badań COŚ jest bardziej popularne, niż nam się wydawało" jest już standardem. Albo czarne dziury, albo pośrednie czarne dziury, układy podwójne, planety skaliste, planety w strefie nadającej się do życia, gwiazdy takie i owakie...
Tylko życia jeszcze nie odkryliśmy, ale jak odkryjemy to się okaże, że jest powszechne i wszędzie, tylko my byliśmy ślepi.