Odkryłam, po dłuższych zresztą trudnościach z łyżkami i widelcami, że najlepiej jeść, jak się człowiekowi żywnie podoba, ale za to z wielką pewnością siebie oraz z dużą dozą arogancji, jak gdyby się doskonale wiedziało, co należy robić, ale miało to w głębokiej pogardzie. Nikomu nie wpadnie nawet do głowy, że jest się źle wychowaną osobą albo że się ma złe maniery.
Nauczyłam się tego podczas obiadu ze słynnym poetą. Poeta jadł sałatę palcami, listek po listku i przez cały czas mówił do mnie o tym, że przyroda jest antytezą sztuki. Nie mogłam oderwać oczu od jego krótkich, białych paluchów, które przenosiły z salaterki poety do ust poety ociekające oliwą i octem listki sałaty. Po chwili byłam zupełnie przekonana, że jedzenie sałaty palcami jest jedynym naturalnym i sensownym sposobem. Tak sugestywna była osobowość tego człowieka.
Tytuł: Zbrodnia doskonała
Autor: Helen Fields
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Bouq Publishing
Format: audiobook
Liczba stron: 389
Ocena: 6/10
W tym tomie Callanach i Turner trafiają na sprawę, która na pierwszy rzut oka wygląda, jak seria samobójstw. Ludzie w kryzysie, moment słabości, tragiczny finał. Problem w tym, że im dalej w śledztwo, tym bardziej widać, że coś tu się nie zgadza - kolejne zgony są zbyt „czyste”, zbyt dobrze zaplanowane, zbyt… perfekcyjne. 
To klasyczny dla Fields punkt wyjścia: brutalna sprawa, która szybko okazuje się czymś znacznie bardziej złożonym. I jak zwykle działa. Tempo jest dobre, klimat ciężki, a sam pomysł na „zbrodnie upozorowane na samobójstwa” daje sporo możliwości budowania napięcia.
Największą zmianą - i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym elementem - jest jednak wątek związany z Lucem. Pojawia się tu plot twist, który w założeniu ma pogłębić postać, ale w praktyce zostawia sporo znaków zapytania. Zamiast lepiej go zrozumieć, momentami zaczynamy tracić do niego zaufanie budowane przez poprzednie 4 tomy. To ciekawy zabieg, ale dość ryzykowny, bo Luc był do tej pory jednym z najbardziej stabilnych punktów całej serii.
Z drugiej strony książka rozwija wątek relacji między Lucem i Avą. To coś, co było budowane od kilku tomów, więc trudno mówić o zaskoczeniu - raczej o naturalnym kierunku. Problem w tym, że mam wrażenie, że trochę odbiera to serii jej wcześniejszą dynamikę. Napięcie między nimi było ciekawsze niż jego rozwinięcie i zakończenie, a sam wątek romantyczny momentami wydaje się nieco „z obowiązku”.
Sama intryga stoi na solidnym poziomie i wpisuje się w równy standard serii – brutalnie, mrocznie i dość angażująco. To nadal bardzo dobrze czytający się thriller, choć bez większych zaskoczeń w konstrukcji.
Solidny tom, który rozwija bohaterów, ale robi to w sposób, który nie każdemu podejdzie – szczególnie jeśli ktoś lubił wcześniejszą wersję Luc’a i relacji z Avą.
Państwowy Instytut Wydawniczy ujawnia nowy tom serii Biografie Sławnych Ludzi. "Bracia Grimm" Hansa-Georga Schedego zawitają do księgarń 8 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 320 stron, w cenie detalicznej 79 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Prawdopodobnie każdy byłby w stanie opowiedzieć jakąś grimmowską fabułę – czy to opierając się na przekładach z oryginału, czy też na licznych przeróbkach i adaptacjach. Tymczasem biografia tych dziewiętnastowiecznych uczonych stoi niejako w cieniu spisanych przez nich historii. Jacob i Wilhelm przez większość swojego życia byli skromnymi bibliotekarzami, a u jego schyłku nobliwymi profesorami. Ich biografia jest jednak zaskakująco bogata, pełna zwrotów akcji, wpisana w historię Europy i Niemiec. Jacob i Wilhelm cale życie mieszkali razem, pracowali w sąsiadujących ze sobą gabinetach, dzielili bibliotekę, a gdy któremuś zdarzyło się wyjechać, pisali do siebie obszerne listy. Grimmowie w swojej ojczyźnie są postaciami pomnikowymi – to nie tyle baśniopisarze, ile założyciele filologii germańskiej, badacze i zbieracze zabytków kultury, a nawet politycy zaangażowani w obronę liberalnej konstytucji i pierwszy oddolny niemiecki parlament w roku 1848.
Biografia braci Grimm pióra Hansa-Georga Schedego wprowadza czytelnika w zawiłości historii Niemiec w XIX wieku, wszechstronnie ukazując na tym tle życie braci. Szczególną wartość mają liczne źródła, które cytuje autor, m.in. listy i dzieła naukowe, a także ilustracje, w tym portrety wykonane przez młodszego brata Jacoba i Wilhelma. Przekład przygotowała Eliza Pieciul-Karmińska, badaczka i tłumaczka baśni braci Grimm, która również opatrzyła edycję posłowiem i przypisami, dodatkowo przybliżającymi bohaterów polskim czytelnikom.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Tytuł: Krzywy kościół. Kronika powieściowa utraconego miasta: lata 1894–1921
Autor: Karin Lednická
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Format: ebook
Liczba stron: 456
Ocena: 7/10
Zgrabna historia mieszkańców pogranicza Polski i Czech, na których spada ciężki los w postaci rodzącego się kapitalizmu opartego na górnictwie, pierwszej wojny światowej oraz późniejszej walki obu krajów o przebieg granicy. Autorka, na podstawie prawdziwych historii pokazuje, jak zwykły szarak, bez wyraźnej tożsamości narodowej, był zgniatany najpierw przez ciężkie czasy, a później przez politykę.
Pomijając kwestie tego, że Snape wygląda jak raper i te dredy kompletnie psują jego wizerunek w moich oczach to wciąż jestem nieco ciekawy tego serialu i chciałbym obejrzeć przynajmniej kilka odcinków. Wielkiego sukcesu raczej mu nie wróże bo po pierwsze moim zdaniem ten serial wyszedł wciąż za wcześnie (pamięć po filmach wciąż jest silna), a po drugie w świecie spolaryzowanym coraz bardziej przez politykę zarówno lewica jak i prawica ma swoje powody by go nie oglądać. Będzie dobrze jeśli produkcja przetrwa dłużej niż dwa sezony. Z trzeciej strony filmy faktycznie sporo materiału okroiły z treści która była w książkach, a ta adaptacja ma być bardziej wierna materiałowi źródłowemu. Z czwartej strony pomimo tych zapewnień to na dzień dobry dostaliśmy czarnego Snape'a z dredami xD
Dla mnie to skok na kasę potter headow no i okazja do opowiedzenia pominiętych wątków z książki bo serial to można poszaleć.
Mnie tylko ciekawi jak to będzie dalej bo w kolejnych Snape mówi kontrowersyjne słowa a do tego później sam jest traktowany dość chamsko w retrospekcjach... No zobaczymy.
Taka nawet całkiem całkiem satyra na politykę. Niby tylko wybory na wójta, ale jest dużo nawiązań do naszych rodzimych polityków. Jest niewypowiedziany z imienia prezes, czyli najważniejsza osoba w Państwie, jest Daniel namaszczony przez partię, są wałki, oczernianie przeciwników, no fajnie jest i prześmiewczo. Dobrze się czyta i słucha, także całkiem dobra pozycja.
Recenzja: Klaudiusz Klaudian, Dzieła Zebrane, t. I i II
Dwutomowe "Dzieła zebrane" Klaudiusza Klaudiana, wydane przez Historia Iagellonica, obejmują pierwszą polską monografię poświęconą twórczości Klaudiusza Klaudiana oraz pierwszy kompletny przekład jego dzieł na język polski.
Wydawnictwo przyzwyczaiło czytelników do wysokiego poziomu edytorskiego i tutaj ten standard został utrzymany. Mamy do czynienia z bardzo ładnym, solidnym wydaniem w twardej oprawie. Na szczególne uznanie zasługuje także rozbudowany aparat naukowy: liczne przypisy umieszczone na dole stron są wygodne w odbiorze i realnie wspierają lekturę, a bogactwo wykorzystanych źródeł jasno pokazuje ogrom pracy włożonej w przygotowanie całości.
Pierwszy tom stanowi pierwszą w języku polskim tak kompleksową monografię poświęconą twórczości Klaudiusza Klaudiana - autora działającego w niezwykle interesującym momencie dziejów, na przełomie IV i V wieku. Jako nadworny poeta cesarza zachodniorzymskiego Honoriusza był propagatorem dokonań Stylichona, najważniejszego dowódcy wojskowego Rzymian i faktycznego opiekuna cesarza Honoriusza, którego sławił w swoich panegirykach jako głównego obrońcę imperium. Opracowanie bardzo przekonująco ukazuje Klaudiusza jako poetę funkcjonującego w świecie głębokich przemian: kryzysów politycznych, migracji ludów, przemian religijnych i kulturowych. Autorzy potrafią uchwycić zarówno jego zakorzenienie w tradycji klasycznej, jak i odwagę w eksperymentowaniu z formą. Pomimo swojego przywiązania do greki jako ojczystego języka, fachowo posługiwał się łaciną.
Autorzy opracowania, na blisko 600 stronach, przeprowadzając opis sylwetki poety, opisują epokę, w jakiej żył, analizują jego twórczość oraz transformacje jego stylu, a także poruszają zagadnienie odbioru jego dzieł na przestrzeni wieków. Jest to naprawdę niesamowicie kompletne dzieło, które nie ma sobie równych na polskim rynku.
Drugi tom to z kolei imponujące przedsięwzięcie translatorskie - pierwszy kompletny przekład dzieł Klaudiana na język polski. Do rąk Czytelnika trafiają przetłumaczone m.in . utwory greckie czy panegiryki - w tym m.in . słynny poemat pochwalny dla Stylichona pt: "Wojna getycka". Obok panegiryków, Klaudiusz Klaudian tworzył także ostre utwory polemiczne, czyli tzw. inwektywy ("utwory przeciwko"), wymierzone w przeciwników politycznych obozu swojego patrona Stylichona.
Tłumaczenie jest wygodne w czytaniu i przyswajaniu, co dodatkowo autorzy tłumaczenia uzupełnili dużą ilością przypisów, wyjaśnieniami, a przede wszystkim wyczerpującym wstępem dla każdej tłumaczonej pozycji. Jest to szczególnie istotne w przypadku autora tak wymagającego, jak Klaudian - poety, którego twórczość pełna jest odniesień do tradycji literackiej, polityki i ideologii późnego Cesarstwa.
Reasumując, całość robi olbrzymie wrażenie i dowodzi, że autorzy to kompetentni badacze, którzy łączą bardzo dobre przygotowanie filologiczne z szeroką wiedzą historyczną. Dodatkowo publikacja nie tylko porządkuje wiedzę, ale też ją rozwija, oferując nowe, ciekawsze ujęcia tematów wcześniej traktowanych marginalnie. Otrzymujemy dzieło, które z powodzeniem można uznać za jedno z najważniejszych polskich opracowań dotyczących literatury późnego antyku. To jednocześnie narzędzie pracy dla badaczy i ambitna lektura dla pasjonatów historii Rzymu. Gorąco polecam!
Czytalem Pratchetta po pl jeszcze za lebka, czas sprawdzic przygody erwinka swiata dysku aka Rincewinda w matczynym jezyku autora. Ale bedzie zabawa ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
Piotr Cholewa to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Koniecznie daj znać i wołaj głośno jeżeli wyciśniesz coś więcej niż On w swojej interpretacji Sam zarzuce i będziemy sobie o tym pi⁎⁎⁎⁎lić i w ogóle xD
Przesłuchałem ponad 3 godziny pierwszego tomu Meekhanu i nie wydarzyło się jeszcze w tej książce absolutnie nic ciekawego. Takie fantasy pisane z szablonu bez włożenia niczego w tę opowieść. To jest szczyt osiągnięć polskiego fantasy? xd
@JapyczStasiek Prawdę mówiąc trzeba mieć niezwykle wysokie IQ żeby zrozumieć Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza. Fabuła jest niesamowicie subtelna i bez solidnych podstaw fizyki teoretycznej większość wątków przeleci nad głową typowego czytelnika. #pdk
Wydawnictwo Silesia Progress ogłasza pierwszą książkę ze Świata Dysku przetłumaczoną na śląski! "Farba Magije" Terry'ego Pratchetta w księgarniach od 15 kwietnia 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie zawiera 288 stron, w cenie detalicznej 49 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Farba Magije – Pierwszy Pratchett po śląsku!
Witaj w świecie, który spoczywa na grzbiecie wielkiego żółwia... i po raz pierwszy mówi po naszymu!
Mamy przyjemność zaprezentować absolutną perełkę: „Farba Magije”, czyli kultowy "The Colour of Magic" („Kolor Magii”) Terry’ego Pratchetta w brawurowym tłumaczeniu Rafała Szymy. Piętnasty tom prestiżowej serii Canon Silesiae – Bibliotyka Tumaczyń udowadnia, że humor mistrza fantasy brzmi po śląsku po prostu obłędnie.
---------------------------
We świecie na puklu wielkigo żōłwia (niywiadōmyj płci) napoczyno sie pofyrtano, wybuchowo, a cudnie ekscyntryczno rajza. Mōmy sam gulikowego czarodzieja, najiwnego turysty z bagażōm na małych szłapkach, drachy, co istniejōm, ino jak w nie wierzisz, i, snadnōm rzeczōm, sōm Rant tyj dyskowyj planety.
"Farba Magije" to piyrszo ksiōnżka z Dyskowego Świata, kultowego kōmedyjowego cyklu fantasy ôd Terry'ego Pratchetta (1948–2015). To tyż piyrszy ślōnski przekłod tego autōra na ślōnsko godka, zrychtowany ôd Rafała Szymy.
Ksiōnżka pokazuje sie we raji Canon Silesiae - Bibliotyka Tumaczyń pod nōmerym 15.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Bohaterka opowiada córce o swoim dorastaniu gdzieś na Dolnym Śląsku w epoce rozkwitu kultury lumpeksowej.
Opowiadając o używanych ubraniach, mówi o swojej rodzinie pełnej kobiet i o ich poglądach na życie.
Najważniejszym tematem tej książki jest cielesność rozpatrywana w różnych aspektach - cielesność kobiety na fotelu ginekologicznym, kobiety starzejącej się, kobiety dorastającej, kobiety cierpiącej i cielesność kobiety opiekującej się ciałami innych ludzi.
Po entuzjastycznych ocenach w internecie liczyłam jednak na coś lepszego. Mam wrażenie, że autorka za bardzo chciała poruszyć zbyt wiele tematów. Możnaby spokojnie wyciąć cześć wątków i pogłębić inne, a ta książka tylko by na tym zyskała.
Jak wcześniej dodawałem całą serię książek to mi jedna uciekła, temu też teraz dopisuje, bo mi się licznik prywatny z ilością wpisów nie zgadzał.
Ostatnia część serii o Kociołku i jego bandzie indywiduów. Jakoś średnio podeszła i mało zainteresowała. Wcześniejsze były lepsze w moim odczuciu, zwłaszcza te pierwsze. Całą serię polecam, tą ostatnia część napewno nie na pojedynczą pozycję bez czytania wcześniejszych.
@WujekAlien mnie seria zachwyciła. Przeczytane\przesluchane wszystkie siedem części. .
Taki łotrzykowski przygodowiec z przyzwoitą dawką humoru. Na odstresowanie.
Jednak od 6 części było już za mało Kociołka, a za dużo Sary, przez co seria straciła na wyrazistości, a akcja przystopowała. To kociołek i jego druhowie przyciągnęli.
Siódmą część zmęczyłam.
Ktoś porywa kobietę i podejrzenie pada na jej partnera. Książka pokazująca jak patologia i opieszałość policji i prokuratury mogą wpłynąć na niewinnego człowieka. Jest policjant leń, jest policjant alkoholik, jest prokurator z traumą i pragnieniem zemsty na innych za swoje porażki.
Najgorzej że czasami się przecież czyta o takich rzeczach w wiadomościach.