@Cinkciarz Miałem ziomka w klasie w gimnazjum, który był kolokwialnie mówiąc tępiony - wyśmiewany, wyzywany, popychany etc. A właściwie nie wiem czemu, bo zawsze spoko był, chyba po prostu klasowa elita sobie wybrała popychadło.
W drugiej klasie jeden kolega coś go szarpał za plecak, chciał mu go zdjąć i rzucić ze schodów i ten tępiony ziomek się tak wkurwił, że ruszył na tego oponenta z pięściami z nienawiścią w oczach. Szybko sprowadził go do parteru i coś go tam tlukł. Potem rzucił się losowo na kolejnego swojego oprawce i tak samo.
Od tego mometu miał święty spokój, oprawcy przestali mu dokuczać. Najlepsze było, że chyba wtedy jakaś trwała zmiana u niego zaszła, bo później niektórzy chcieli go sprawdzić czy dalej taki twardy jest - testowali go i sprawdzali próbując mu dokuczać ale on od razu z lapami leciał zdeterminowany, żeby przekonać siłowo swoich oponentów.
Grzybek jak to czytasz to szacun wtedy za to.