
Społeczność

Społeczność
Zaloguj się aby komentować
909 + 1 = 910
Tytuł: Good night, Dżerzi
Autor: Janusz Głowacki
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 8/10
#bookmeter
***
– […] Dlaczego pan myśli, że powiem panu prawdę?
Jerzy Kosiński wielkim pisarzem był. Albo może nie był?
Odkładając nawet na bok spory co do literackiej wartości utworów napisanych przez tego autora, uhonorowanego, bądź co bądź, w 1969 roku za powieść Kroki nagrodą National Book Award, pozostaje jeszcze niejasna kwestia tego, czy książki, które na okładce podpisane są nazwiskiem pana Kosińskiego w ogóle zostały przez niego napisane.
Ten akapit powyżej nakreśla tylko jeden z wątków, który w swojej książce, osnutej wokół postaci Jerzego Kosińskiego, pan Głowacki podjął. Ale Good night, Dżerzi to nie jest biografia. Prawie nie ma w tej książce dat, nie ma żadnego kalendarium, nie zostało w niej zamieszczone (przynajmniej w tym wydaniu, które czytałem) ani jedno zdjęcie (to, o którym w książce jest mowa, sam musiałem sobie znaleźć ). Good night, Dżerzi to w swojej najogólniejszej warstwie książka o pisaniu, o pisaniu scenariusza, którego to pisania pan Głowacki podjął się (na zlecenie), a zlecono mu ten scenariusz, ponieważ Dżerzi (Jerzy Kosiński) był to mój bardzo bliski przyjaciel, bo kilka razy w życiu go spotkałem – jak w którymś z początkowych rozdziałów sam autor oznajmia. Ta książka świetnie pokazuje to, w jaki sposób, a jest to sposób wyjątkowo paskudny i brudny, działa amerykańskie środowisko elit artystycznych. Good night, Dżerzi aż kipi od alkoholu, narkotyków, pieniędzy, narcyzmu i czegoś, co zwykło się nazywać wynaturzeniami seksualnymi (kto jednak definiuje normalność?).
W całym tym syfie i obok niego znajdują się jednak ludzie (w końcu to ludzie ten syf stworzyli) – niektórzy rozdają w nim karty, inni aspirują do tego żeby się do niego w jakiś sposób dostać, a kiedy już się tam znajdą, to wcale nie chcą tego syfu opuszczać. Być może im on odpowiada, być może korzyści związane z należeniem do tej elity w ich systemie wartości przewyższają cenę, jaką za taką przynależność należy zapłacić, być może inaczej już nie umieją – ja nie znam odpowiedzi na to pytanie, książka pana Głowackiego również takiej odpowiedzi nie podaje. Mówi za to sporo o takiej sytuacji konsekwencjach.
Ta książka zresztą w ogóle nie podaje żadnych odpowiedzi. Ta książka przedstawia. Przedstawia to artystyczne środowisko, przedstawia Nowy Jork (kapitalna scena w metrze z facetem przebranym za świętego Mikołaja!) i przedstawia ludzi. W czasie lektury (a czytałem tę książkę już po raz drugi) ciągle miałem w głowie ten niepokój (a może nawet lęk) jaki musiał towarzyszyć jej bohaterom. Od razu pojawiły mi się skojarzenia z Niespokojnymi ludźmi pana Fredrika Backmana. Skojarzenia co do treści, bo jednak forma, w jaką swoją opowieść ubrał pan Głowacki jest dużo bardziej naturalistyczna. Przy Good night, Dżerzi Niespokojni ludzie brzmią trochę jak miła bajeczka na dobranoc.
Sama postać (bo tak rozpatruję Jerzego Kosińskiego, jakiego poznałem w tej książce, właśnie jako postać literacką, a nie człowieka – nie znam żadnej jego biografii, a Good night, Dżerzi, jak już pisałem, wcale za biografię nie uważam) wydaje mi się bardzo odrażająca i nieprzyjemna, a przy tym ogromnie ciekawa. Snob, bubek i narcyz, tak jawi mi się Jerzy Kosiński wykreowany przez pana Głowackiego, ale takie stwierdzenie byłoby jednak zbyt proste. Bo za tym snobizmem, bubkowatością i narcyzmem musi czaić się coś. Musiał tam być jakiś lęk, tym bardziej, że historia Dżerziego (tutaj mam pewność co do jej zbieżności pierwowzorem) kończy się tak, jak się kończy, i kończy się w takim momencie, w którym się kończy. A lęk taki powinien przecież z czegoś wynikać, on musi mieć jakieś swoje źródła. Z tym lękiem to jest, oczywiście, moja interpretacja, pan Głowacki nie pisze o nim wprost, a już na pewno nie szuka jego przyczyn. To ostatnie zresztą mogłoby być trudne, bo Dżerzi potrafił poruszać się w tym środowisku, w którym się znalazł: O pana jest trochę trudno być zazdrosnym, bo pana właściwie nie ma, pan jest kreacją –stwierdza w pewnym momencie w rozmowie z Dżerzim jeden z bohaterów.
Tym, co w książce pana Głowackiego znajduję szczególnie zachwycającym, to sposób, w jaki została ona napisana. Good night, Dżerzi to jest najbardziej filmowa opowieść zapisana na papierze, jaką kiedykolwiek miałem okazję w życiu przeczytać i ta obrazowość bardzo mi się podoba. Pan Głowacki precyzyjnie umieszcza w kadrze dokładnie to, co jest w nim potrzebne (z różnych względów), przedstawia postaci w sposób absolutnie kapitalny i ani przez moment nie nudzi. Dynamika tego tekstu, jego spójność stylistyczna całkowicie niweluje niedogodności związane z częstym skakaniem tak w czasie, jak i w przestrzeni. Imponuje w książce również to, co Arystoteles uważał za istotę literatury, a więc naśladowanie rzeczywistości. Teraz, przy powtórnej lekturze Good night, Dżerzi ogromne wrażenie zrobił na mnie słuch literacki pana Głowackiego. Historia w ogromnej części opowiedziana jest słowami jej bohaterów i absolutnie nie czuć w żadnym momencie, że jest to literatura. Te wszystkie wypowiedzi i dialogi zapisane są w sposób tak naturalny, jakby wykonać stenogram z rozmowy czy jakby słowo w słowo spisać czyjeś wspomnienia. I chyba właśnie ta naturalność języka jest czymś, co w tej książce wzbudza mój największy podziw, a może i nawet wzbudza moją zazdrość.
Good night, Dżerzi, to nie jest książka, z której można się wiele dowiedzieć. Być może warto podchodzić do niej zapoznając się wcześniej z jakimś naukowym opracowaniem dotyczącym życiorysu pana Kosińskiego, czego ja nie zrobiłem, bo nie uważam żeby mi to było do czegokolwiek potrzebne. Ale Good night, Dżerzi to jest książka, w której można się zatopić, którą można się zachwycić (przede wszystkim językowo i narracyjnie) i którą przede wszystkim można poczuć. A ja takie książki bardzo, bardzo lubię.

Zaloguj się aby komentować
908 + 1 = 909
Tytuł: Potępieńcy
Autor: Graham McNeill
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 536
Ocena: 4/10
“Czasami jedyne zwycięstwo, jakie można osiągnąć, polega na uniemożliwieniu zwycięstwa przeciwnikowi.”
XVII część cyklu Herezja Horusa
Graham McNeill sprowadza czytelnika na ziemię albo raczej Terrę. Tym razem akcja dzieje się nie w odległych zakątkach galaktyki, a w miastach przylegających do pałacu Imperatora: Mieście Wizji (siedzibie astropatów) oraz Mieście Suplikantów (ogromnych slumsach). Nie ma więc kosmicznych bitew, ani naziemnych starć potężnych armii. Zamiast tego mamy opowieści o kulisach pracy astropatów, następstwach wybryku Magnusa, więźniach i przypadkowych ludziach uwikłanych w skomplikowaną intrygę.
Pomysł jest ciekawy, taka zmiana perspektywy na pewno ma potencjał, ale coś tu nie pykło. Pierwsza połowa książki, będąca niejako przygotowaniem gruntu, dłużyła mi się niemiłosiernie. Później na szczęście nabiera tempa. Najbardziej jednak przeszkadzała mi w “Potępieńcach” pomieszana chronologia niektórych wydarzeń w odniesieniu do innych książek, głównie “Fulgrima” i “Tysiąca synów”.
Na plus mogę zaliczyć kreację postaci i sporadyczne przebłyski czarnego humoru. Najbardziej przypadły mi do gustu dwie postaci: Tagore - sierżant Pożeraczy Światów o zaskakującej samoświadomości oraz Antioch - stary medyk-alkoholik ze slumsów, który przed Astartes nie klęka.
Niestety Graham McNeill nie odrobił lekcji i wyszło miernie oraz bez znaczenia dla całokształtu Herezji.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

Zaloguj się aby komentować
906 + 1 = 907
Tytuł: O tajemniczych przesyłkach, latającym jeżu i nauce czarowania. Tappi
Autor: Marcin Mortka
Kategoria: literatura dziecięca
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Format: książka papierowa
Liczba stron: 176
Ocena: 7/10
Bardzo fajna część, dobrze się czytało młodej.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Drugi news / 01.06.2026
Wydawnictwo MAG ujawnia okładkę do finału trylogii w serii Uczta Wyobraźni. "Córka Edenu" Chrisa Becketta jest zaplanowana na 30 czerwca 2026 roku.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka #scifi #sciencefiction #ucztawyobrazni #chrisbeckett

Zaloguj się aby komentować
905 + 1 = 906
Tytuł: Dragon's Egg
Autor: Robert L. Forward
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: The Ballantine Publishing Group
Liczba stron: 345
Ocena: 9/10
Hmmm jak by to bez spoilerów opisać...
Tytułowa Dragons Egg, to gwiazda neutronowa o grawitacji 67 miliardów razy większej niż ta na ziemi, przepotężnym polu magnetycznym, i kręcąca się 5 razy na sekundę.
I na tejże gwieździe pojawiło się inteligentne życie, zwane Cheela. Te ludki, (a w zasadzie miniaturowe placki xD) traktują swój dzień jako normalny dzień, w sensie nasze 0.2s to dla nich pełnoprawna doba, więc zanim my dokończymy dobrze myśl, to oni już mają nowe pokolenie na świecie xD Przez to ich ewolucja cywilizacyjna zasuwa jak po⁎⁎⁎⁎na, milion razy szybciej od naszej, polecam zwracać szczególną uwagę na czasoznaczniki w książce (pełnią funkcje rozdziałów, ale czasem skaczą o ledwie sekundy).
Nie jest spoilerem, że ludzkość w tej historii również się pojawia, bo smocze jajko zasuwa swoją trajektorią przez nasz uklad słoneczny, i w pewnym momencie jest całkiem blisko tej niebieskiej plamki, którą zasiedlamy. Wysyłamy więc załogę na orbitę Dragons Egg, żeby zebrała nieco danych o gwieździe neutronowej - kosmonauci nie spodziewają się zupełnie co tam zastaną.
Książka jest napisana przez fizyka, i pod względem naukowym jest na bardzo wysokim poziomie. Wszystko zostało skrupulatnie przemyślane i uwzględnione. Jeśli Wasza pierwsza reakcja jest taka jak moja ("życie na gwieździe neutronowej? DEBILE! tam som złe warunki!!!") to muszę Was uspokoić - wszystko jest za⁎⁎⁎⁎ście rozpracowane. Oczywiście, to nadal "fiction", więc i pewne spekulatywne założenia mają miejsce, książka nie jest podręcznikiem do fizyki :P
Niesamowite, że gdy czytałem jak zmyślony ludzik-glutek odkrywa, że da się coś położyć na czymś innym żeby nie musieć tego nieść to aż mi serce szybciej biło na podniosłość tego odkrycia - pod tym względem książka również jest świetna. Tę cywilizacje po prostu świetnie się śledzi. A ostatnia 1/3 książku jest mega satysfakcjonująca,
Miałem do książki jeden zarzut - że urywa się za szybko. I dosłownie teraz, w trakcie pisania poprzedniego akapitu, odkryłem że to ma sequel xD Elegansio.
Niestety z jakiegoś powodu książka nie doczekała się tłumaczenia na nasz język, czytałem w oryginale, więc w 1/3 nie rozumiałem nowych nazw biologicznych, w 2/3 naukowych, w 3/3 tych typowo sci-fi xd No ale odrobina tłumacza deepl i jakoś to szło.
Z mojej strony mega polecajka.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytanie #czytajzhejto #scifi #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
904 + 1 = 905
Tytuł: Emil czyli O wychowaniu
Autor: Jean Jacques Rousseau
Kategoria: Książka pedagogiczno-filozoficzna
Wydawnictwo: Ossolineum
Format: ebook
Liczba stron: 366
Ocena: 7/10
Czym zdaje się być wychowanie? Naśladowaniem naszych rodziców plus dodaniem własnej inwencji udoskonalającej do tego - nie zawsze jest ona skuteczna i rozsądna. Dla imć Jana Jakuba cel to większy. Wszelkie paskudztwa, jakie mogą się przydarzyć podczas chowania dzieci później kończą na rachunku społeczeństwa. Zaś ono nie pozostaję bez grzechu. Narzucone barkiem systemowego utylitaryzmu mocuje się z jednostką jak ze szczęką bobasa niby w służbie jego zdrowiu, by potem mieć ukształtowanego obywatela, gotowego do poświęcenia czegokolwiek trzeba, przy czym wzruszającego się stoicko na osobiście ponoszone straty: normalnie Niobe na znieczuleniu. Temu nie daję się chęć akceptowania. Dlatego trzeba wychować "człowieka".
Emil jest wyimaginowaną personą autora, służącą do zademonstrowania jego poglądów na kwestie wychowania dziecka tak, jakby tego chciała nasza kochająca matka natura. A miłościwa natura kocha tych najsilniejszych, tak więc biały, zdrowy, majętny Francuz z włościańskich regionów sam rzecz jasna się narzuca do prezentacji. Najlepiej trzymany na wiosce z dala od skrzywionych mieszczuchów, co mówić sprawnie nie potrafią i do tego otoczeni są występkami wynalazków ludzkich. Mieć z wychowawcą relację bardzo osobistą, byle był jeden pan dla dzieciątka wiedzącego, kto jest ten drugi po Bogu. Niech unika bulionu mięsnego dla nienabawienia się robaków, lekarzy mordujących i uzależniających od siebie, gorącej wody oraz zostania krawcem, gdyż to babski zawód.
Jakkolwiek dla Jana Jakuba ostatni syn chłopski jest potężniejszy od pierwszego syna miasta, nie jest zdecydowanie oderwany w obserwacjach od rzeczywistości. Jest tu mnóstwo poglądów, z jakimi dzisiaj można się zgodzić. Przede wszystkim kładzie nacisk na dzieciństwo i na to, jak rozumuję dziecko, wybijając z sensu starania osób, pragnące już mu wbijać do głowy odpowiedzialności dorosłego. Wie, że dziecko nawet rozumujące inaczej nie jest zwolnione z konsekwencji własnych czynów i musi samemu zrozumieć, że coś dokonanego złego wymaga od niego reakcji. Uczy jak wzbudzić ciekawość praktykowania pewnych rzeczy i bycia samodzielnym. Podobał mi się fragment o piórach hełmu Hektora, służącego do nauki o radzeniu ze strachem. Nie jest obcy na stanowiska, jakie musi obierać wychowaca - niech przepala czas, by potem już tylko go zyskiwał. To i wiele można tu odnależć, a kto wie? Czy nie jest tu też coś dla naszego "wewnętrznego dziecka".
Tak, wiem o tych oddanych dzieciakach do sierocińca. Parę oddanych lepsze od jednego rozkapryszonego syna lorda.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #wychowanie

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Znak szykuje interesującą nowość. "Przewodnik po nocnym niebie. Mity i opowieści zapisane w gwiazdach" Annette Giesecke pojawi się 1 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 256 stron, w cenie detalicznej 119,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Zatrzymaj się i spójrz w górę – odkryjesz bezkresny świat bogów, bohaterów i stworzeń, których historie świecą jaśniej niż niejedna gwiazda.
Od wieków ludzie z zachwytem i tęsknotą spoglądali w rozgwieżdżone niebo. Dla starożytnych Greków i Rzymian Słońce, Księżyc i Ziemia były bóstwami. Helios przemierzał niebiosa swym ognistym rydwanem: wynurzał się rankiem spośród morskich fal, by następnie skryć się w nich wieczorem. Selene (przez Rzymian zwana Luną) przebywała tę samą drogę – tyle że nocą. Gwiazdom spoza naszego układu słonecznego nadawano imiona herosów, heroin, zwierząt i potworów, których na niebie bogowie umieścili w ramach nagrody lub wiecznej kary. Stąd Kallisto zamieniona w niedźwiedzicę, Hydra zgładzona przez Herkulesa i ulubieniec muz – Pegaz.
W tej pięknie zaprojektowanej i wspaniale zilustrowanej książce Annette Giesecke snuje opowieść o gwiazdozbiorach – od tych skatalogowanych po raz pierwszy przez astronoma Ptolemeusza w II wieku n.e. po konstelacje opisywane przez uczonych w XVI–XVIII wieku. Znajdziesz tu także mapy, które pomogą ci odnaleźć położenie każdej konstelacji.
Przewodnik po nocnym niebie to nowe odczytania klasycznych mitów i ponadczasowych historii – dla wszystkich, którzy lubią patrzeć w gwiazdy.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #znak #anettegiesecke #astronomia #gwiazdy #mitologia

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Dwie stare czarownice siedziały po dwóch stronach stołu w uprzejmym i pełnym napięcia milczeniu. Wreszcie odezwała się Niania Ogg.
– Ładnie się tu urządziła, prawda? Kwiaty i w ogóle. Co to jest, co wisi na ścianach?
– Amulety – odparła kwaśno Babcia. – Albo coś podobnego.
– Miłe – przyznała grzecznie Niania Ogg. – I te wszystkie szaty, różdżki...
– Nowoczesność! – parsknęła Babcia Weatherwax. – Kiedy ja byłam młoda, miałyśmy bryłę wosku i parę spinek. I musiałyśmy się z tego cieszyć. Za tamtych lat same przygotowywałyśmy zaklęcia.
– No tak... Ale od tego czasu wiele wody przez nas przepłynęło – oznajmiła z mądrą miną Niania Ogg.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
903 + 1 = 904
Prywatny licznik: 18+1=19
Tytuł: Historia zaginionej dziewczynki
Autor: Elena Ferrante
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381102285
Liczba stron: 592
Ocena: 8/10
I ostatnia część tetralogii "Cykl neapolitański". Zaczyna się od potężnego przewrotu w życiu, acz dosyć szybko okazuje się, że miało być pięknie i wyszło jak zawsze. Elena upada, Lila rośnie, ale w chwili, gdy ta pierwsza tego najbardziej potrzebowała, przyjaźń wraca do życia. Nawet jeśli dalej jest trudna, rywalizująca, posiniaczona, poddawana kolejnym próbom. Wraz z dojrzewaniem obu bohaterek pojawiają się także nowe, dojrzalsze problemy. Znowu pojawia się Neapol, ale już zupełnie inny, dużo mniej niewinny niż w pierwszej części. Co krok czyha mniejsza i większa włoska polityka, w którą obie już dawno się wplątały i wciąż ona wraca. Dzieje się dużo i Owca to lubi.
Końcówka... Trudno mi osądzić, nie była w pełni satysfakcjonująca, ani w pełni rozczarowująca.
Jak nie jestem wielkim miłośnikiem powieści obyczajowych (szczególnie że te starsze często starzeją się jak mleko postawione na grzejniku podczas zimnej lutowej nocy), tak tu bawiłem się przednie. Kilka dni po skończeniu ostatniej części stwierdziłem, że trochę mi brakowało opowieści o dwóch przyjaciółkach z Neapolu. Spędziłem z nimi jakieś 2,5 tygodnia i naprawdę dobrze się bawiłem i emocjonowałem ich losem. W związku z tym ocena dla całej serii to solidne 8/10, a że ciężko jest mi wybrać jedną najlepszą książkę, to taką ocenę dostanie ostatnia część
#bookmeter #ksiazki #wlochy
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
902 + 1 = 903
Prywatny licznik: 17+1=18
Tytuł: Historia ucieczki
Autor: Elena Ferrante
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381102278
Liczba stron: 520
Ocena: 7/10
Trzecia część tetralogii "Cykl neapolitański" kontynuująca przebieg życia dwóch przyjaciółek będących na dwóch różnych kolejach losu: Eleny i Liny. Zaczynamy około 22-23 roku życia, w momencie spotkania przez jedną z nich starego bardzo dobrego znajomego, który w końcu książki przewróci jej życie do góry nogami.
Część dla mnie osobiście odrobinę słabsza od poprzednich, acz dalej w okolicy 7/10 się mieści. Dużo polityki i konfliktów na poziomie wręcz krajowym czy globalnym (jak na lata 70. ubiegłego wieku przystało) i w tym wszystkim Elena, która z jednej strony ma określone poglądy na świat i rolę kobiet, a z drugiej coraz mocniej osadza się w życiu, które sama dla siebie wybrała. Acz coraz częściej zaczyna się zastanawiać, czy to na pewno ona sama, czy może świat tak jej życie urządził. Coraz więcej w życiu chaosu, coraz więcej popełnianych błędów, nawet jeśli poza ogniskiem domowym wygląda na coraz więcej sukcesów.
Z drugiej zaś strony Lina, która otrzepuje się po znalezieniu się w największym grajdole swojego życia i zaczyna je budować na nowo, na nowych fundamentach, w pełnej niezależności od innych. Kontakt obu ze sobą stał się praktycznie sporadyczny, acz jak już był, to jak zawsze intensywny. Obie bohaterki stały się jak ogień i woda, mimo wywodzenia się z podobnych środowisk podjęły zupełnie różne decyzje życiowe i znalazły się na zupełnie dwóch różnych trajektoriach życia.
W czytaniu było niewielkie zmęczenie materiału w tej części, ale i tak jak na 3 część powieści z tymi samymi bohaterkami, to było naprawdę bardzo dobrze.
#bookmeter #ksiazki #wlochy
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
901 + 1 = 902
Prywatny licznik: 16+1=17
Tytuł: Historia nowego nazwiska
Autor: Elena Ferrante
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: książka papierowa
ISBN: 9788382308310
Liczba stron: 600
Ocena: 7/10
Druga część tetralogii "Cykl neapolitański" kontynuująca przebieg życia dwóch już nieco oddalających się od siebie przyjaciółek: Eleny i Liny. Zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy poprzednią (ok. 16 roku życia), kończymy zaś około 22-23 roku życia, w pełni życia młodych kobiet.
A życie kobiet na południu Włoch zdecydowanie nie było usłane różami. Obie przechodzą przez własne dramaty, ich przyjaźń napotyka na wiele problemów i przerw (na koniec trochę się zdziwiłem, że to wszystko wydarzyło się w raptem 6 lat). Generalnie jednak życie obu poszło zupełnie innymi ścieżkami: jednej z nich zaczyna się zdecydowanie komplikować, a świat gwałtownie się kurczyć, zaś drugiej życie zaczyna rozkwitać i opuszcza ona rodzinne miasto na rzecz budowania siebie w innych, lepszych miastach Włoch.
Nie oznacza to jednak, że Elena wyzbywa się swojej chorobliwej zazdrości - nawet jeśli stopniowo zaczyna przygasać, gdy bohaterka koncentruje się na swoim życiu, to przy każdej okazji kontaktu ze swoją przeszłością zazdrość budzi się na nowo, bo nawet osiągnięte sukcesy (szczególnie w porównaniu z przyjaciółką) nie potrafią zbudować jej samooceny. Coraz więcej decyzji podejmuje ze względu na to, co myśli, że on niej się oczekuje i narasta w niej zmęczenie tym faktem. A kolei Lina na koniec tej części jest już po momencie podobnego buntu, w wyniku czego ląduje praktycznie na dnie i musi budować swoje życie praktycznie od nowa.
Coraz większe znaczenie w życiu obu zaczyna pełnić polityka - o ile w pierwszej części pojawiała się głównie w dyskusjach z rówieśnikami (a przynajmniej tak im się wydawało), tak w drugiej zaczyna realnie wpływać na ich życie.
Kontynuacja naprawdę dobrego poziomu, mimo grubości ta część weszła szybciutko.
#bookmeter #ksiazki #wlochy
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
900 + 1 = 901
Prywatny licznik: 15+1=16
Tytuł: Genialna przyjaciółka
Autor: Elena Ferrante
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381102254
Liczba stron: 480
Ocena: 7/10
Pierwsza z trzech tetralogii, które ostatnio pojawiły się na półce. Autor/ka nie jest publicznie znany, publikuje książki pod pseudonimem Eleny Ferrante. Całość historii ma w zasadzie charakter szkatułkowy, gdzie główna bohaterka Elena Greco z perspektywy już podeszłego wieku opisuje swoje życie, nieustannie przeplatane z osobą najbliższej przyjaciółki: Lily/Liny Cerullo. Pierwsza część skupia się na okresie dziecięcym obu dziewcząt żyjących w Neapolu, symbolicznie zakończonym w okolicy 16 roku życia (postaram się w ramach recenzji za dużo nie spoilerować, co będzie trudne...).
Absolutnie rozumiem skąd taka popularność cyklu powieści wśród kobiet - życie obu bohaterek jest bardzo intensywne, zarówno pod względem wydarzeń, jak i przeżywanych emocji. Relacja między nimi jest bardzo niejednowymiarowa i rozwija się wraz z kolejnymi częściami: ze strony bohaterki będącej narratorką widać wręcz chorobliwą zazdrość i uwielbienie wynikające z tytułowej genialności przyjaciółki, relacja w drugą stronę jest dużo trudniej możliwa do uchwycenia i będziemy ją odkrywać wraz z kolejnymi częściami. Mimo bardzo licznych podobieństw czy wręcz naśladowania siebie wzajemnego w niektórych kwestiach, szybko zaczyna być widać różnice między nimi na zasadzie opozycji wynikające z podejmowanych życiowych decyzji.
Na mnie jednak zdecydowanie największe wrażenie wywiera opisywany świat. W pierwszej części jest to świat widziany oczami dojrzewającego dziecka, zamykający się w granicach osiedla zamieszkanego przez przyjaciółki (bardzo ciekawie opisana próba samodzielnego wyjścia poza jego granice) czy wakacyjnej miejscowości na wyspie nieopodal miasta. Dziejące się wokoło konflikty polityczne czy życiowe są widoczne, ale zdecydowanie znajdują się na dalszym planie wobec "poważnych" (z punktu widzenia dzieci) problemów dziejących się w ich życiu.
Początek książki dla mnie był nieco niemrawy, ale szybko rozkręciło się i nie mogłem się doczekać kolejnej części.
#bookmeter #ksiazki #wlochy
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
899 + 1 = 900
Tytuł: Czynnik alchemiczny
Autor: Tomasz Stawiszyński
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wielka Litera
Format: ebook
Liczba stron: 192
Ocena: 6/10
Mam z tą książką dokładnie ten sam problem, co z wieloma eksperymentami literackimi: przez większość czasu nie byłem pewien, czym ona właściwie jest. Powieścią? Esejem filozoficznym? Zbiorem intelektualnych ćwiczeń myślowych? A może wszystkim po trochu? I paradoksalnie właśnie ta niejednoznaczność jest jednocześnie jej największą siłą i największą słabością.
Punktem wyjścia są wydarzenia rozgrywające się na Korfu, ale bardzo szybko okazuje się, że fabuła nie jest tutaj najważniejsza. Stawiszyński tworzy kolejne historie, warianty historii, a czasem nawet hipotetyczne sytuacje osadzone wewnątrz innych hipotetycznych sytuacji. W pewnym momencie trudno już rozstrzygnąć, co jest opowieścią, co komentarzem do opowieści, a co jedynie eksperymentem autora. Dla jednych będzie to fascynujące, dla innych irytujące.
A jednak książka ma w sobie coś, co nie pozwala jej odłożyć. Mimo że wielokrotnie łapałem się na myślach "dokąd to właściwie zmierza?", "jak się zakończy?" cały czas chciałem czytać dalej. Jest w tym jakaś przewrotna umiejętność autora - nawet jeśli czytelnik nie do końca rozumie reguły gry, to nadal chce uczestniczyć w kolejnych rozdaniach/partiach.
Najciekawsze są oczywiście filozoficzne rozważania. Tytułowy "czynnik alchemiczny" staje się próbą uchwycenia tego, co wymyka się racjonalnym opisom świata. Stawiszyński nieustannie pyta o sens, przypadek, przeznaczenie, znaczenie zbiegów okoliczności i o to, czy w otaczającej rzeczywistości istnieje coś więcej niż tylko suma zdarzeń. Problem w tym, że często bardziej interesują go same pytania niż poszukiwanie odpowiedzi. To książka, która nie prowadzi czytelnika za rękę i nie daje mu komfortu domknięcia większości wątków.
Momentami miałem też wrażenie, że autor celowo zaciera granicę między opowieścią a filozoficzną dygresją. Niektóre fragmenty przypominają klasyczną powieść, inne niemal wykład lub rozmowę prowadzoną przy stole przez ludzi próbujących zrozumieć świat. Efekt jest interesujący, ale również sprawia, że książka bywa nierówna i trudna do uchwycenia jako całość. Mnóstwo tu też powtórzeń, nie zliczę ile razy słyszymy, jakby w tle, głos sprzedawcy owoców, którego studium zajmuje się autor. Jakby tylko on, a właściwie oni, on i członkowie wycieczki, którą odbywa, jako jedyni go widzieli i słyszeli. Ale nawet raz nie spróbował czegoś od niego kupić, żeby rozwiać te wątpliwości, co ostatecznie robią za niego inni turyści - brytyjczycy siedzący przy stole obok, którzy zaczynają przedrzeźniać jego owocowe nawoływania.
Ostatecznie bardziej doceniam "Czynnik alchemiczny", niż go lubię. To książka inteligentna, pełna ciekawych tropów i pytań, ale jednocześnie momentami zbyt zagubiona we własnych konstrukcjach. Czytałem ją z zainteresowaniem, lecz po zakończeniu bardziej zostałem z poczuciem obcowania z eksperymentem niż z pełnoprawną powieścią. To jedna z tych książek, które bardziej prowokują do myślenia niż dostarczają satysfakcji z samej historii. I być może właśnie taki był jej cel.
2222 wpis ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Literackie ogłasza dodruk historyczny. "Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat" Nialla Fergusona ponownie w księgarniach od 3 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 500 stron, w cenie detalicznej 89,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
U szczytu swojej potęgi Imperium Brytyjskie zajmowało blisko czwartą część świata, zamieszkiwała je czwarta część ludzkości. W jaki sposób deszczowa wysepka zwana Brytanią przerodziła się w Imperium? Jakie były przyczyny jego upadku? Chociaż Imperium jako najważniejszy produkt zachodniej cywilizacji kładło podwaliny pod dzisiejszy świat - współcześnie, nawet w Anglii, panuje moda na demonizowanie jego dorobku. Na szczęście Niall Ferguson nie ulega poprawnym politycznie modom.
Międzynarodowy bestseller Nialla Fergusona to opowieść przewrotna, pełna pasji, zaskakująca jasnością myśli i obalająca obiegowe mity. Od XVI wieku po współczesność – cała pasjonująca historia Imperium Brytyjskiego w jednym tomie.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoliterackie #historia #niallferguson #imperiumbrytyjskie

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Zamek Lancre został wzniesiony na skale przez architekta, który słyszał o Gormenghaście, ale nie dysponował odpowiednim budżetem. Poradził sobie nieźle z drobną konfekcją barbakanów z wyprzedaży i przecenionych piwnic, przypór, blanków, maszkaronów, wież, dziedzińców, fortec i lochów. Właściwie znalazł wszystko, czego trzeba zamkowi, z wyjątkiem może porządnych fundamentów i zaprawy murarskiej, której nie wypłukuje lekki deszcz.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
897 + 1 = 898
Tytuł: Zamek z piasku, który runął
Autor: Stieg Larsson
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Format: ebook
ISBN: 9788375541267
Liczba stron: 784
Ocena: 7/10
Prywatny licznik: 13/30
Bardzo dobre zakończenie trylogii Millenium. Co prawda, w mojej opinii już nie trzymała tak w napięciu jak poprzednie części ale nadal spoko się czytało. Żałuje jedynie, że nie przeczytałam jej bezpośrednio po zakończeniu drugiej części którą przeczytałam rok temu. Nazwiska już mi się mieszały kto był kim.
Historia zakończona w odpowiedni sposób.
Świetna seria, będę ją każdemu polecać.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Eksperci z całego świata wybrali najlepsze książki dla dzieci wszech czasów. Ranking przygotowany przez BBC obejmuje aż 100 tytułów, które nie tylko rozwijają wyobraźnię najmłodszych, ale także budują więzi rodzinne podczas wspólnego czytania. Sprawdź, które klasyki literatury dziecięcej znalazły...
895 + 1 = 896
Tytuł: Krucyfiks
Autor: Chris Carter
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: audiobook
Liczba stron: 424
Ocena: 8/10
Pierwszy tom serii z Robertem Hunterem jest dla mnie jednocześnie jednym z najlepszych i jednym z najsłabszych przykładów tego, czym później stanie się cała seria. Najlepszych, bo już tutaj widać wszystkie elementy, które przyciągnęły mnie do niej jako czytelnika: brutalne zbrodnie, mroczny klimat, szybkie tempo i śledztwo prowadzone przez niezwykle inteligentnego detektywa. Najsłabszych, bo patrząc z perspektywy kolejnych tomów, Carter dopiero się rozkręca.
W Los Angeles pojawia się seryjny morderca pozostawiający na ofiarach charakterystyczny podpis w postaci krucyfiksu. Robert Hunter i jego nowy partner Carlos Garcia szybko odkrywają, że mają do czynienia nie tylko z wyjątkowo brutalnym sprawcą, ale również kimś, kto doskonale zna policyjne procedury i wydaje się zawsze być o krok przed śledczymi. Hunter już wcześniej tropił zabójcę o identycznym modus operandi, ale przez aresztowanie podejrzanego obciążonego masą dowodów i śmierć partnera, śledztwo zostało zakończone, a "sprawca" skazany. Niestety okazuje się, że albo wrócił zza grobu, albo ma naśladowcę, albo to nie jego aresztowano. Im dalej w historię, tym bardziej osobisty staje się ten pojedynek detektywów z mordercą.
Już tutaj widać, że Carter nie zamierza oszczędzać czytelnika. Opisy zbrodni są mocne, momentami wręcz szokujące. Autor potrafi wykorzystać brutalność do budowania atmosfery zagrożenia. Nie jest to jeszcze poziom późniejszych tomów i ich brutalnośći, ale fundament pod całą serię został położony bardzo solidnie.
Największym problemem "Krucyfiksu" jest chyba to, że późniejsze części są po prostu lepsze. Carter z książki na książkę coraz sprawniej budował intrygi, tworzył bardziej niepokojących antagonistów i mocniej rozwijał samego Huntera. W efekcie debiut serii trochę traci przy bezpośrednim porównaniu. Widać też kilka typowych dla pierwszego tomu uproszczeń i schematów, które później autor będzie potrafił lepiej maskować.
Mimo tego książkę czyta się znakomicie. Tempo jest wysokie, napięcie utrzymuje się niemal przez cały czas, a sam Robert Hunter od początku wyróżnia się na tle wielu innych policyjnych bohaterów. Nie jest kolejnym zgorzkniałym detektywem z problemem alkoholowym, tylko człowiekiem, którego największą bronią jest umysł. Jest też jedna scena, w której olewa policyjne procedury i zostawia gangsterów sam na sam z pedofilami, dając im wymierzyć sprawiedliwość po za systemem.
To bardzo dobry początek jednej z moich ulubionych serii o seryjnych mordercach. Paradoksalnie fakt, że uważam go za najsłabszy tom, mówi więcej o jakości późniejszych części niż o samym Krucyfiksie. Gdyby nie to, co Carter napisał później, pewnie oceniłbym tę książkę jeszcze wyżej. Choć dalej jest to wybitny kryminał.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Targowe zdobycze ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
2 dolne książki żony, więc zmieściłem się w 1 cyfrowym limicie xD
Organizacja wydarzenia - dno i metr mułu - nie polecam (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
#ksiazki #targiksiazki #warszawa

Zaloguj się aby komentować