Zdjęcie w tle

Społeczność

Książki

819

394 + 1 = 395


Tytuł: Zatracenie

Autor: Osamu Dazai

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Czytelnik
Format: e-book

Liczba stron: 132

Ocena: 6/10


To krótka, bardzo osobista powieść stylizowana na zapis odnalezionych notatek człowieka stopniowo pogrążającego się w życiowym rozkładzie. Bohater, Oba Yozo, od dzieciństwa czuje się obcy wśród ludzi i próbuje ukryć swoją niezdolność do normalnego funkcjonowania pod maską błazna i pozornej lekkości. Z czasem jego życie zaczyna się rozpadać - pojawiają się uzależnienia, nieudane relacje i kolejne próby ucieczki od rzeczywistości. Książka jest właściwie zapisem procesu powolnego samozniszczenia, bardziej psychologicznym portretem niż klasyczną fabułą.


Największą siłą "Zatracenia" jest właśnie to studium staczania się człowieka. Dazai bardzo przekonująco pokazuje poczucie wyobcowania i bezradność bohatera wobec świata, a narracja przypomina chwilami spowiedź lub pamiętnik pisany w stanie emocjonalnego rozpadu. Do tego Dzięki temu łatwo zrozumieć mechanizmy autodestrukcji, nawet jeśli trudno je zaakceptować. Yozo nie stacza się sam, przy okazji wciąga w swój upadek również innych, głownie kobiety, z którymi jest w związakch. W wielu fragmentach książka jest niemal bolesna w swojej szczerości i można ją czytać jak zapis depresyjnego doświadczenia od środka.


Jednocześnie trudno się w tę historię naprawdę wciągnąć. Yozo pozostaje postacią raczej jednowymiarową - nie tyle się zmienia, co pogłębia swój stan rozkładu, przez co kolejne epizody zaczynają się zlewać w jeden ciąg upadków. Nawet świadomość, jak bardzo autobiograficzna jest ta książka i jak tragiczne było życie autora, niekoniecznie pomaga – raczej wzmacnia poczucie ciężaru niż zainteresowanie samą opowieścią.


Dobre, momentami mocne studium autodestrukcji, które jednak bardziej się rozumie niż naprawdę przeżywa razem z bohaterem. Zabrakło mi tu więcej momentów, w których mógłbym poczuć więź z bohaterem, zamiast mówić mu: nie rób tego.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

16d408cf-d48f-46d9-abcb-131697dca88b

Zaloguj się aby komentować

Polecam wywiad z 1/2 szefostwa ArtRage. Dużo o tym jak wygląda wydawanie książek, a poniżej fragmenty, w których Michalski szkaluje rynek i Remigiusza Mroza:

---

Nie każda fascynująca historia nadaje się na książkę. A już z pewnością nie każdy umie przetworzyć nawet dobrą historię w dobrą książkę.

Autorzy nie mają żadnych umiejętności literackich. Albo piszą nie po polsku – z błędami językowymi. Używają słów, których znaczenie jest inne, niż im się wydaje. Wielu z nas nie tylko nie umie czytać ze zrozumieniem, lecz także nie potrafi ze zrozumieniem pisać. Jeżeli czytam jakiś rękopis i moja pierwsza myśl to: "o, pan umie składać zdania, w dodatku potrafi stylizować" – jak autor książki o Księstwie Pomorskim – to już jest naprawdę dobrze.

Skłaniałbym się ku tezie, że iluzję, jakoby każdy mógł zostać pisarzem, tworzą wydawnictwa. Wydają bowiem książki, które rzeczywiście mógłby napisać każdy albo znowuż – książki z błędami stylistycznymi i pozbawione redakcji.

- Jak książki Remigiusza Mroza, którego twórczość otwarcie z Krzyśkiem krytykujesz?

Bo uważamy, że jest ona szkodliwa i obraża inteligencję czytelnika. Kiedyś rozmawiałem z moimi znajomymi prawnikami o książkach Mroza i oni załamywali ręce, bo mieli wrażenie, że napisała je osoba, która nie ma pojęcia, jak wygląda rozprawa. A przecież pan Remigiusz jest doktorem prawa.

Ludzie, czytając, uczą się. Potem wydaje im się, że skoro ktoś pisze książki na poziomie wypracowań z podstawówki, to dlaczego i oni nie mieliby spróbować sił jako pisarze?

Żeby pisać książki, trzeba mieć coś do powiedzenia, nabrać jakiejś mądrości życiowej, trzeba znaleźć swój język wyrazu. Żeby pisać, trzeba najpierw dużo przeczytać! Pytałem niedawno znajomego, który zaczął pisać, co ostatnio przeczytał. Bardzo się zdziwił, że zadaję takie pytanie.

- To co byś doradził autorom, którzy planują napisać książkę, piszą książkę albo chcą wysłać do was swoją propozycję książkową?

Czytać, czytać, czytać.

https://kobieta.gazeta.pl/redakcyjne/7,198460,32598108,polacy-pisza-coraz-wiecej-ksiazek-autorzy-nie-maja-zadnych.html?

#ksiazki #artrage

db73af38-4a66-4e49-a101-1772832a9cce

@JapyczStasiek za szkalowanie Mroza zawsze piorunek, ale też nie popieram pozostałych wypowiedzi, bo nigdy nie używałem czytelnictwa za elitarne, albo rozrywkę wyższą

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Dom Wydawniczy REBIS przygotowuje bardzo wyczekiwany dodruk książki Philipa K. Dicka. "Druciarz Galaktyki" wróci do sprzedaży 17 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą obejmuje 232 strony, w cenie detalicznej 69,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Joe Fernwright, jak jego ojciec, zajmuje się renowacją ceramiki. W skomunizowanym plastikowym świecie nie ma jednak klientów, a jego dzienny zasiłek do wieczora zjada inflacja. Joe jest gotów na wszystko. Nawet na przyjęcie wielce ryzykownej oferty pracy od tajemniczego, obdarzonego nadnaturalnymi mocami kosmity. W dziwnych okolicznościach podpadłszy władzy, Joe dołącza do jego menażerii ekspertów z całej Galaktyki, którzy mają wydobyć starożytną katedrę z dna morza na odległej planecie…


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #rebis #sciencefiction #scifi #philipkdick

2f3f7959-c211-4cf7-b0ee-388d34383392

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Jak można delikatnie i gustownie opisać ten efekt?

Większość magów przeżywała coś takiego, jak starzec, który spotkawszy młodą i piękną kobietę odkrywa nagle z przerażeniem i radością, że ciało jest równie chętne jak duch.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować

393 + 1 = 394


Tytuł: Biała księżniczka

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: audiobook/ebook

ISBN: 9788324581399

Liczba stron: 464

Ocena: 4/10


22 sierpnia 1485 roku Henryk Tudor, wywodzący się z rodu Lancasterów, pokonał Ryszarda III z dynastii Yorków w bitwie pod Bosworth i objął panowanie w Anglii jako Henryk VII. Aby umocnić swoją władzę i zakończyć toczącą się od kilku dziesięcioleci walkę o tron między spadkobiercami Plantagenetów, Henryk poślubił najstarszą córkę Edwarda IV, Elżbietę York. Para dość szybko doczekała się czwórki dzieci, w tym dwóch zdrowo rosnących synów – potencjalnych dziedziców korony, jednak władza Tudora dalej była niepewna w obliczu pojawiających się co i rusz pretendentów do tronu, podających się za zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach księcia Ryszarda Shrewsbury, młodszego syna Edwarda IV i prawowitego spadkobiercy angielskiej korony.


Po kwiatkach fabularnych, jakie Philippa Gregory zaserwowała w Białej królowej, ociągałam się z sięgnięciem po Białą księżniczkę, wiedziałam bowiem mniej więcej, jakich głupot spodziewać się w tej powieści. Początek potwierdził moje obawy – pierwsza 1/3 tej książki to fail logiczny na failu logicznym. Jednak w połowie historia zrobiła się całkiem ciekawa i wzbudziła moje szczere zainteresowanie. Lecz niestety, kiedy już miałam nadzieję, że wysoki poziom utrzyma się do końca, zaczął się kolejny festiwal robienia kurtyzany z logiki.


Co poszło nie tak?


1. Ryszard III, albo Największy Kochanek Świata.


Nie da się ukryć, że plantagenecka część cyklu królewskiego Philippy Gregory wpisuje się w modną od paru dekad w anglosaskich kręgach intelektualnych narrację proricardiańską. Jej propagatorzy twierdzą, że Ryszard III to w sumie dobry chłopak był, zawsze mówił dzień dobry w krużgankach i nie ma takiego dowodu, że wiedział o Holo… Książętach w Tower.


W Gregoryversum Ryszard III nie tylko nie zabił swoich bratanków, ale także zaliczył gorący romans z najstarszą bratanicą, która to w Białej księżniczce przez pierwszą 1/3 powieści wzdycha z tęsknoty za swym Ashleyem Toliboskim, a małżeństwo z Henrykiem i ogólnie panowanie Tudorów traktuje jako dopust boży.


Zacznę może od tego, że wątek romansu Ryszarda III z Elżbietą York nie jest całkowicie wyssany z d⁎⁎y. Za panowania niesławnego króla krążyły plotki o jego kazirodczym związku i to na tyle silne, że Ryszard publicznie zaprzeczył jakimkolwiek pogłoskom, a gdy po śmierci małżonki Anny Neville (bohaterki wrzucanej już przeze mnie Córki Twórcy Królów) rozpoczął starania o rękę portugalskiej księżniczki i równoczesne wydanie Elżbiety za mąż za króla Portugalii Manuela I, odesłał Yorkównę z dworu.


Cokolwiek rzeczywiście zaszło między tą dwójką, niemożliwe wydaje się jednak, aby Elżbieta pałała gorącym uczuciem do człowieka, który:

- uwięził i najprawdopodobniej zamordował jej dwóch młodszych braci;

- publicznie odarł rodzinę Edwarda IV z majątku i tytułów, ogłaszając ślubne dzieci brata bękartami, a swoją szwagierkę – Elżbietę Woodville – ladacznicą, na podstawie najprawdopodobniej spreparowanych na żądanie dowodów świadczących o rzekomej bigamii, jakiej miał dopuścić się Edward IV żeniąc się z Woodville’ówną;

- kazał uwięzić i stracić wuja księżniczki, Antoniego Woodville’a;

- last but not least, BYŁ JEJ STRYJEM (a Plantageneci nie praktykowali incestu w takim stopniu, jak Habsburgowie).


Tak mnie to spermienie Elżbiety do Ryszarda zirytowało, że miałam szczerą nadzieję (i pewnie sama poprowadziłabym w tym kierunku fabułę, gdybym była autorką tej książki), że na koniec okaże się jednoznacznie, że to Ryszard III zabił Książęta z Tower, co by wielka miłoźdź do stryja dostała w końcu plaskacza na ryj.


2. Henryk VII, albo Zawsze Się Trochę Gwałci.


Skoro z Ryszarda III zrobiono tego dobrego, rola szwarccharakteru przypaść musiała jego rywalowi, Henrykowi VII. Gregory nie zostawiła na nim suchej nitki: Henryk VII został ukazany jednocześnie jako tchórz, maminsynek, okrutnik, gwałciciel, paranoik, nuworysz, i cudzołożnik. Nie, żebym była zdziwiona – znając część tudorowską Gregoryversum doskonale wiem, że autorka żywi silną antypatię do całej dynastii (no, może z wyjątkiem Marii I), logiczne więc było dla mnie, że nawet dobrze ocenianemu przez historyków Henrykowi VII się oberwie.


I wiecie co?


Charakteryzacja Henryka VII na antagonistę wyszła autorce tak nieudolnie, że ze wszystkich bohaterów budzi on paradoksalnie największe współczucie i sympatię. Pozbawiony rodzicielskiej opieki (jego ojciec zmarł przed jego narodzinami, a matkę wydano powtórnie za mąż i wysłano na drugi koniec kraju), jako nastolatek musiał uciekać z Anglii i kilkanaście lat żył na wygnaniu. Wychowywany w przekonaniu, że jest prawowitym spadkobiercą tronu, jednocześnie żył w ciągłym strachu przed potencjalnymi skrytobójcami. Wygrana w grę o tron odbiła mu się sporą czkawką, gdy okazało się, że kraj jest zrujnowany kolejnymi fazami wojny domowej, poddani gotowi byliby go sprzedać za paczkę fajek samozwańcom pretendującym do tronu, a przyszła żona, z którą musiał jak najszybciej począć dziedzica, wesoło skakała wcześniej po bolcu własnego stryja. Krótko mówiąc, facet nie miał lekko i nietrudno uwierzyć w portret, w którym wyraźnie widać, jak lata ciągłego napięcia odbiły się na psychice bohatera. To naprawdę świetnie wykreowana postać i szkoda, że tak rzadko udaje się Gregory stworzyć podobnie pełnokrwistych bohaterów.


3. Perkin Warbeck, albo Książę Wszystkich Serc.


Na początku krótka nota historyczna: Perkin Warbeck był młodym mężczyzną z Flamandii, który pod koniec XV w. wysunął roszczenia do tronu Anglii, podając się za cudownie ocalałego księcia Ryszarda Shrewsbury. Jego losy potoczyły się podobnie do losów znanych z rodzimej historii Dymitrów Samozwańców – chociaż relacja z rzekomego cudownego ocalenia kupy d⁎⁎y się nie trzymała, Warbeck dość szybko znalazł poparcie wśród europejskich władców, którzy planowali wykorzystać go, aby namieszać w Anglii. Hojnie wspierany finansowo przez ościenne państwa Warbeck trzykrotnie próbował dokonać inwazji na Anglię, aż wreszcie został pojmany i po jakimś czasie osadzony w Tower, z której zbiegł, a pojmany ponownie, został wreszcie stracony.


W Białej królowej wyraźnie pokazane jest, że w Gregoryversum Warbeck = książę Ryszard Shrewsbury, ale nawet jak ktoś nie czytał drugiego tomu cyklu, to podczas lektury Białej księżniczki prędko zrozumie, że w zamierzeniu autorki młody samozwaniec to prawdziwy książę, Gregory bowiem nieustannie i z subtelnością radzieckiego czołgu podkreśla, jaki z Warbecka prawdziwy królewicz. Młody, przystojny, czarujący, inteligentny, po latach spędzonych na obczyźnie w przebraniu chłopca z gminu na każdym kroku ukazuje swą wyższość moralną i mentalną nad „nuworyszami” Tudorami. A gdy umiera, jego największy wróg przeżywa po nim głęboką żałobę. Jak więc widać, w kontrze do Henryka VII, Warbeck to postać całkowicie wyidealizowana, klasyczny Gary Stu.


A jak reaguje na Księcia Ludzkich Serc główna bohaterka? Oczywiście nie ma wątpliwości, że to jej zaginiony brat (chociaż bezpośrednio nie wiedziała, pod jakim mianem braciszek trafił na obczyznę), kocha go i popiera całym sercem i do głowy jej nie przyjdzie, że gdyby samozwaniec rzeczywiście pokonał Tudora, to w trymiga znalazłaby się z dziećmi wraz z Tower i sama po pewnym czasie „zaginęłaby w akcji”. Co prowadzi do stwierdzenia:


4. Elżbieta York, albo Jelonek Bambi.


… że Elżbieta York w tym wydaniu to zwyczajna idiotka. Zwykła głupia gąska, która, jak to nawet wyrzuca jej w pewnym momencie fabuły mąż, nigdy nic nie wie i tak naprawdę nie ma własnego zdania, ponieważ jej uczucia i nastawienie zmieniają się w zależności od widzimisię autorki. Gregory potraktowała protagonistkę dzieła nie jak pełnoprawną postać, a naczynie dla kolejnych imperatywów narracyjnych – najpierw Elżbieta rozpacza za Ryszardem, potem całkowicie o nim zapomina i zakochuje się w mężu (który wcześniej wymuszał na niej seks i na każdym kroku okazywał jej swoją pogardę), potem tak samo bezrefleksyjnie przestaje kochać męża i zaczyna wspierać rzekomego brata, a na końcu tak samo bezrefleksyjnie wybacza Tudorowi skazanie na śmierć ukochanego braciszka.

Długi to był wpisów i pełen spoilerów, TL;DR: nie polecam tej powieści. Widziałam, że Alison Weir popełniła powieść o Elżbiecie York, mam nadzieję, że tamta okaże się znacznie lepsza od wypocin Gregory.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

33abde83-0569-4ca4-9ad5-b90c79538b47

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

392 + 1 = 393


Tytuł: Dom na granicy światów

Autor: William Hope Hodgson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

Liczba stron: 160

Ocena: 8/10


Krótka, ale bardzo wciągająca opowieść o mężczyźnie, który wraz z siostrą i psem zamieszkał w starym domu.

Miejsce znajdywało się mocno na uboczu i posiadało opinię diabelskiego miejsca. Dopiero po latach tam spędzonych, główny bohater miał doświadczyć wydarzeń, które potwierdziły złą sławę domu.

Klimat książki jest niepokojący, ciężki. Wydaje się jak zły sen, który raz wydaje się do złudzenia prawdziwy, a za chwilę zmienia w niemożliwą do pojęcia abstrakcję.

Książka została po raz pierwszy wydana w 1908 roku, jak na tamte czasy wydaje się być czymś zupełnie nie ze swojej epoki.


#bookmeter

5ea218c3-7792-44ed-a189-4f0f4b4289e3

Świetna książka, pamiętam jak przeczytalem ją pierwszy raz za małolata, ściągnąwszy z półki rodziców. Pare dobrych dni miałem schizy czy to była prawda czy nie xd

c4fff473-fe91-46b1-ac90-5bc1bc5644f5

Zaloguj się aby komentować

W końcu przyszła! Dam znać czy warto budować tę bombę czy nie. No I czy Świdziński zasługuje na przydomek "Kapitan Bomba" #ksiazki #naszabomba

d19e4558-5bf9-4526-ba44-cf44d268348a

@Modrak No, tam jest wymagana duża precyzja i idealna synchronizacja (o wysokowzbogaconym paliwie nie wspominając, bo to można dostać w każdym sklepie z uranem/plutonem). To już budowa RBMK wydaje się dużo prostsza.

@Hilalum ale wiesz, że to był po prostu hejt i już dawno nieaktualne? Pokaż mi lepszy krajowy think tank strategiczny

Zaloguj się aby komentować

391 + 1 = 392

Tytuł: Dynastia Krwi

Autor: Marcin Łoziński

Kategoria: beletrystyka

Wydawnictwo: Brave New Ads Marcin Łoziński

Format: e-book

Liczba stron: 435

Ocena: 8.5/10

Zaznaczę na początku, że e-booka otrzymałem za darmo (a nawet dostałem gratyfikację finansową za przeczytanie). Książka zgrabnie spina 3 historie, fajnie się to czyta. Może nieco przewidywalna momentami, ale to jak się słyszało o strzelbie Czybyszewa nie zawsze jest wadą.

Czemu taka ocena, liczę na to, że autor dopisze kontynuację i będę mógł jej dać więcej.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #milaczyta #milaczyta2026 #milacontent

Zaloguj się aby komentować

390 + 1 = 391

Tytuł: W rany

Autor: Petra Dvorakova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Format: e-book

Liczba stron: 180

Ocena: 6/10

Kontynuacja historii z Wron. Jest bardzo podobnie. Za bardzo. Eksplorowane są te same emocje, te same charaktery, w bardzo podobny sposób, a nawet są już trochę przerysowane. Nadal to dobra powieść, ale trochę niepotrzebna. Za drugim razem już nie ma takiej samej świeżości.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

0fe061af-59a9-4afa-821c-a79dd1911df1

Zaloguj się aby komentować

Nowa Fantastyka 03/2026


„Do sprzedaży trafił marcowy numer "Nowej Fantastyki". Na okładce tym razem Julia Kamińska - gwiazda audioserialu "Mazury żywych trupów", bo właśnie o fantastycznych słuchowiskach proponowanych przez Audiotekę będziecie mogli przeczytać w jednym z artykułów w tym wydaniu.


Jednak głównym, niezwykle barwnym tematem numeru są teorie spiskowe - przeczytacie o nich więcej w wywiadzie z Piotrem Tarczyńskim, autorem bestsellerowej książki "Oślizgłe macki, wiadome siły", a także w artykułach o znakomitej animacji "Gravity Falls" i o serii komiksowej "Departament Prawdy". W Lamusie z kolei świętujemy stulecie legendarnego magazynu "Amazing Stories". A oprócz tego mamy dla Was felietony, recenzje i kolejne spotkanie z Ćmą.


W dziale opowiadań tym razem trzy polskie teksty - w tym dwa złote wyróżnienia z naszego konkursu literackiego (Magdalena Sakowska i Michał Puchalski) - oraz cztery zagraniczne: coś retro z USA, coś z Włoch i dwa cosie z Ukrainy.


"Nową Fantastykę" możecie kupić w szanujących się kioskach i empikach, a także w księgarni stacjonarnej wydawnictwa Prószyński i S-ka przy ul. Rzymowskiego 28 w Warszawie. Niezmiennie najbardziej korzystną opcją kupna jest roczna prenumerata, którą możecie znaleźć w Gildii - towarzyszy jej nowa promocja z prezentem książkowym - tym razem do wyboru zbiór "Rzeźbię w słowach" Ursuli K. Le Guin albo "Lewis Carroll w Krainie Czarów" Roberta Douglas-Fairhursta.


NF jest też dostępna w Nexto oraz Legimi - w formatach czytnikowych epub i mobi oraz w pdf.


Prenumeratę "Nowej Fantastyki" znajdziecie pod tym adresem internetowym:

https://www.gildia.pl/nf.html


E-wydanie, które również możecie zaprenumerować, na platformie Nexto:

https://www.nexto.pl/e-prasa/nowa_fantastyka_p1204368.xml


NF w Legimi:

https://www.legimi.pl/katalog/?searchphrase=nowa%20fantastyka&sort=score


Bądźcie z nami!”


#ksiazki #fantastyka #fantasy #sciencefiction #czytajzhejto

363f2e4d-8ed9-468b-b9d6-e92959a51ce8

Zaloguj się aby komentować

389 + 1 = 390


Tytuł: Ojciec chrzestny

Autor: Mario Puzo

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros i Audioteka

Format: audiobook

Ocena: 8/10


Czas trwania: 18h 54m

Czytali: Krzysztof Banaszyk, Janusz Gajos, Adam Woronowicz, Łukasz Simlat, Borys Szyc, Kamilla Baar, Tomasz Kot i inni


"Włosi mają takie powiedzonko, że świat jest tak twardy, iż człowiek musi mieć dwóch ojców, żeby się nim opiekowali i dlatego ma ojca chrzestnego."


Klasa. Historia znana od dekad, a mimo to słuchałem z zainteresowaniem i przyjemnością. Nie ukrywam, że nie wszystkie wątki były dla mnie równie interesujące, ale doceniam różnorodność i zróżnicowaną perspektywę. Wspaniała opowieść, złożone postaci, świetnie napisane sceny.


Jeśli chodzi o słuchowisko, to zostało przygotowane bardzo profesjonalnie. Rewelacyjnie spisali się przede wszystkim Krzysztof Banaszyk jako narrator, Janusz Gajos w roli Vito Corleone oraz Adam Woronowicz jako Tom Hagen, za to nie do końca mi pasował Borys Szyc jako Sonny, zapewne z uwagi na kontrast względem filmowej wersji.


#czytelniczebingo - książka, która sprzedała się w milionach


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

1d61ccff-7cb4-445a-9c2b-a1c8b2a7a349
715a66c7-a644-4267-b4f3-694c45c374a3

@saradonin_redux Może Ken Follett, albo coś wojennego Ja czytałem Czarną kroplę, ale trochę mnie wymęczyłą i raczej nie polecam

@saradonin_redux słuchałem ale na story tell czytane tylko przez jednego lektora, a to brzmi fajnie, muszę sobie kiedyś sprawdzić, może jakimś darmowym kodem na audioteke na parę dni.

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Drugi news / 26.02.2026


Wydawnictwo ArtRage prezentuje okładkę do najnowszej książki Thomasa Pynchona. "Lewy bilet" zaplanowano na 12 października 2026 roku.

#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #literatura #artrage #thomaspynchon

35bf4194-377e-4afa-9ae9-987ed683498d

Zaloguj się aby komentować

387 + 1 = 388

Tytuł: Wrony

Autor: Petra Dvorakova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Format: e-book

Liczba stron: 184

Ocena: 9/10

Ale to jest mocna rzecz. Książka jest krótka, ale bardzo intensywna. Przedstawia historię dysfunkcyjnej rodziny, a im głębiej ją poznajemy, tym robi się mroczniej. Śledzimy los dziewczynki, która uczy się świata, wkracza w dojrzewanie i próbuje rozumieć, że cierpienie, które ją spotyka, jest czymś normalnym.

Książka nie epatuje przemocą, zwłaszcza ta fizyczna jest opisywana dość subtelnie. To przede wszystkim powieść psychologiczna. Autorka trzyma czytelnika w ciągłym napięciu, współczuciu dla bohaterki, bezsilności. Myślę, że jeśli ktoś jest szczególnie wrażliwy na krzywdę dziecka, to może zostać pozamiatany.

Historia nie jest tylko o dziecku. Autorka buduje też bardzo ciekawy obraz całej rodziny - tego, jak nieudane małżeństwo przekłada się na dzieci, jak bałagan w głowie matki wpływa na rodzeństwo oraz jak egoizm pozwala nie dostrzegać cierpienia.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

3741daa2-4733-4696-bf1f-ff4d61b71d76

Naprawdę świetna pozycja. Początkowo patrzyłam na matkę przez pryzmat zmęczenia rodzicielskiego, bo sama łapała się, że w rozmowie z córką wychodzi jej inaczej niż planowała. Niech pierwszy rzuci kamień ten, co zawsze dobrym rodzicem jest. Ale potem....

Mocna pozycja. Dala dużo go myślenia. Jest drugą część, ale boje się trochę czytać.

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG podzieliło się planami wydawniczymi wobec kilku wybranych autorów:


Plany na kwiecień 2026 v4.0

---------------------------


Alastair Reynolds - "Przebudzenie Aurory"

Fonda Lee - "Dziedzictwo jadeitu"

Christopher Buehlman - "Wojna córek"

Deborah Harkness - "Wyrocznia czarnego ptaka"


Christopher Buehlman

---------------------------


Razem z premierą Wojny córek ukaże się dodruk "Czarnego języka" i nowe wydanie, już poza serią grozy, "Dwóch ogni"


Vernor Vinge

---------------------------


  • W tym roku pojawi się dodruk "Ognia nad otchłanią" i artefaktowa premiera "Głębi w niebie"

  • "Dzieci nieba" w 2027 roku


Scott Hawkins

---------------------------


  • Wydawnictwo planuje wydanie nadchodzącej książki "Blacktail"

  • "Biblioteka na Górze Opiec" dostanie nowe wydanie, również poza serią grozy


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka

7fae7eb9-eb4f-453a-98e3-6f158c1ae755

Zaloguj się aby komentować

386 + 1 = 387


Tytuł: Kolor magii

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 206

Ocena: 4/10


Ze Światem Dysku miałem styczność bardzo dawno temu, gdy z ciekawości pożyczyłem z osiedlowej biblioteki “Straż, straż” i mimo niewielkiej objętości ledwie tę książkę wymęczyłem. Nie inaczej było i tym razem, mimo upływu wielu lat nadal mnie to nie bawi.


Kolor magii to bajka dość abstrakcyjna, wymagająca pewnego poziomu wyobraźni i to jest akurat fajne. Problem polega na tym, że Pratchett zamiast rzucić żartem tu i ówdzie, to za wszelką cenę stara się na siłę zabawny i niezwykły w dosłownie każdym zdaniu. Poświęca przy tym wszystko inne składające się na dobrą powieść. Stara się tak mocno, że zamiast składnej fabuły i ciekawych postaci dostajemy ciąg chaotycznych niedorzeczności i skeczów kabaretowych. Owszem, zdarzają się elementy, które jakimś sposobem działają, jak żywy Bagaż, magiczny miecz Kring albo Śmierć mówiąca wyłącznie WIELKIMI LITERAMI, a raz na jakiś czas trafi się dowcip bliższy Monthy Pythonowi, częściej jednak jest to poziom powtórki z mazurskiej nocy kabaretowej z widownią wypełnioną podchmielonymi wujkami lub wymysłami przekomarzających się pięciolatków naładowanych pod korek cukrem.


#czytelniczebingo - klasyk fantasy, którego nie przeczytałeś


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

12978f92-4d9d-4548-b498-a8632bc1e16b
fcc93f87-4bff-4e2a-aca5-a9e86bca3e6e

Zaloguj się aby komentować

385 + 1 = 386

Tytuł: Procesy imperium

Autor: Richard Swan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368069266

Liczba stron: 544

Ocena: 7/10


Niewiele wyróżniające się zakończenie niewiele wyróżniającej się trylogii. Powtórzę się, ale nie czuję chemii z żadnym aspektem tej serii; mam z tyłu głowy przekonanie, że wszystko jest "wytworzone" a nie "wykreowane", jeżeli wiecie, o co mi chodzi.


Wombat, ee, Vonvalt i spółka lwią część książki spędzają na gromadzeniu sojuszników tj. pogan na północy i psoludzi na południu do walki z Klakierem, ee, Claverem; z jednymi idzie łatwiej, z drugimi trudniej, ale w obu przypadkach swoje trzy grosze dorzucają siły z innych wymiarów. Niezmiennie nie jestem fanem obrania przez serię tego kierunku. Gdyby chociaż czuć było mroczny mistycyzm i aurę tajemnicy, to nie miałbym nic przeciwko, bo uwielbiam takie klimaty, ale tutaj niestety to autorowi nie wyszło. Są zamiast tego różne siły, które sobie działają, jedna zła, druga bezmyślna, trzecia chaotyczna, czwarta niepojęta, może z kimś przystają, może nie i tak to się toczy i kręci.


Zwłaszcza na początku, gdy bohaterowie co 10 stron znajdują się w beznadziejnej sytuacji i już godzą z bezapelacyjnie bezsprzeczną śmiercią, by jednak jakimś sposobem jej uniknąć, to wszelkie napięcie i waga wydarzeń odlatują w niebyt, a człowiek przestaje traktować takie sceny poważnie. Później występuje to w ilościach już strawnych dla tego gatunku, ale dalej zrealizowanych ze zbyt dużą przesadą. Bezsens i brutalność wojny zostają "dobrze" i w odpychający sposób ukazane, ale można odnieść wrażenie, że autorowi niekiedy zapala się lampka i wtedy z namiętnością pisze o hektolitrach lejącej się krwi, gówna i szczyn, zalegających później na podłodze lub ziemi.


Żeby nie trwać cały czas w negatywnym tonie: przemyślenia i problemy egzystencjalne, nawet jeżeli w podobnej formie były obecne w tomie poprzednim, tak dopiero w tym wybrzmiały jakoś dobitniej. Dowiedzieć się, że istnieje życie po śmierci, ale stanowi ono szarą nieskończoną udrękę - coś takiego nie da człowiekowi zasnąć, zwłaszcza biorąc pod uwagę inne aspekty historii mocno z tym związane, a których nie chcę zdradzać.


W scenie z szarżą autor sprytnie wyszedł naprzeciw oczekiwaniom zapewne wszystkich czytelników i zrobił coś innego, znacznie bardziej dobitnego. Nie można jednak nie zwrócić uwagi na pewne nieścisłości. Na wspomnienie zasługują również szachy 4D między czytelnikiem a twórcą w odniesieniu do intencji jednej z postaci. A może moje sprytne podejście paradoksalnie wystrychnęło mnie na dudka i widzę rzeczy tam, gdzie ich nie ma.


Samo zakończenie jest... zwyczajne. W sumie tego też się spodziewałem, bo za bardzo nie wiem, czego innego miałem. Wszystkie wątki zostają zamknięte, kto miał skończyć dobrze, skończył dobrze, kto źle, ten źle, zakichane przeznaczenie zostało spełnione, wszyscy żyli. A czy długo i szczęśliwie, to już nie wiem, bo autor, pomimo zamknięcia w sposób stosunkowo satysfakcjonujący całej historii, zostawił sobie na czarną godzinę jedną-dwie furtki do napisania sidequeli. Czy bym je kupił? Nie, bo i tak nikt ich u nas nie wyda. Kolejna książka autora, osadzona 200 lat później w tym samym świecie, z pewnością się u nas nie ukaże.


Znowu mam problem z ukierunkowaniem (anty)polecajki. Postacie z pewnością nie ustanawiają nowych standardów, do tego doświadczają dziwnych przemian, a sama historia nie powala na kolana. Odpowiem może dosyć standardowo: jeżeli wszystko co najlepsze już za wami, a na horyzoncie nie widać nic innego lub macie ochotę na n-tą wariację historii w świecie fantasy, to czemu nie. Dodatkowe punkty, jeżeli lubicie okazjonalną brutalność, notoryczne płakanie bohaterki i częste spotkania ze śmiercią.


#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #richardswan #mag #ksiazkicerbera

c49f0d54-ea0e-4cc6-88f7-beef1231be1c

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Rincewind odetchnął niemal z ulgą. Nie znał się na przekupstwie, kuszeniu czy apelach do lepszych stron natury. Ale groźby... Na groźbach znal się doskonale. Wobec gróźb wiedział przynajmniej, na czym stoi.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować

384 + 1 = 385


Tytuł: Dewolucja

Autor: Max Brooks

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 373

Ocena: 6/10


Taka całkiem spoko historyjka w formie pamiętnika oraz wywiadów.

Do połowy mi się nużyła, ale jak pociekła pierwsza krew, zrobiło się ciekawiej.

Mieszkańcy mini wioski odizolowanej od świata gęstymi lasami, stają się jeszcze bardziej odizolowani kiedy nagle tracą dostęp do internetu i zasięg sieci komórkowej. Oznacza to dla nich brak dostaw zakupów oraz wszelkiej możliwej pomocy z zewnątrz. Jak na złość to nie jedyny ich problem. Okazuje się, że sasquatch aka Wielka Stopa to nie jedynie opowieść do straszenia dzieci, ale realna maszynka do zabijania, która zacznie po kolei mordować mieszkańców. Na szczęście nie każdy człowiek jest tu nieogarem i wkrótce dojdzie do krwawej wojny międzygatunkowej. Tak było, nie zmyślam.


#bookmeter

00ce65a7-d3f5-417b-a528-d49fe45a8c85

Zaloguj się aby komentować

382 + 1 = 383

Tytuł: Szczury z via Veneto

Autor: Piotr Kępiński

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 280

Ocena: 6/10

No trochę nie doczytałem, że to o południowych Włoszech, a nie samym Rzymie, to mnie pół książki niezbyt interesowało. Zbiór dość randomowych artykułów o różnych problemach południowych Włoch. Te o Rzymie całkiem ciekawe, o różnych brudach, problemach, zaniedbaniach miasta, mieszkańców, polityków.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #wlochy

4a145fa0-6d16-4f68-90c2-95d98e849b84

Zaloguj się aby komentować