Ogarnia ktoś z Was #planowanieprzestrzenne ten plan ogólny?
Pytanie krótkie, bo nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi. Czy na zaznaczonym na niebiesko miejscu będzie można wybudować dom jednorodzinny? To jest teren oznaczony jako Strefa wielofunkcyjna z zabudową jednorodzinną SJ, natomiast ta kreskowana część na prawo ma dodatkowo oznaczenie Obszar Uzupełnienia Zabudowy.
Byłbym wdzięczny, jakby mi to ktoś wytłumaczył jak debilowi
Głupio mi przyznać, że faktyczna fabuła „Iliady” była mi wyjątkowo obca, ponieważ błędnie zakładałem zarówno czas trwania akcji (ostatnie kilkadziesiąt dni, a nie dziesięć lat), motyw z koniem trojańskim (sam koń jest wspomniany w „Odysei”, a jego dokładny opis przedstawił dopiero Wergiliusz w „Eneidzie”. I wreszcie głównym bohaterem poematu jest Achilles (nie Odyseusz), a jego czyny stanowią właściwie główny wątek w utworze. Cóż, chciałoby się napisać, że byłem głupszy od przeciętnego maturzysty, ale jak patrzę w przeszłość to mitologia grecka skończyła się w szkole podstawowej na wykuwaniu imion bogów i czytaniu tych ugrzecznionych mitów Parandowskiego. Głupio tak żyć z tym, że przez tyle lat było się chamem nieznającym kultury. Ogólnie miałem te same wrażenia co przy czytaniu „Odysei”, o której była poprzednia notka.
Mój egzemplarz „Iliady” to przekład Franciszka Ksawerego Dmochowskiego z przełomu XVIII i XIX wieku, wydany przez wydawnictwo MG. Czuć było w lekturze ten archaiczny język, przekład ten czytało się ciężej niż „Odyseję” Siemieńskiego. O moim niesmaku poziomem wydawnictwa i złości, że dałem się naciąć kupując te dwa tłumaczenia nie będę się rozpisywać, swoje uwagi podałem (w już tutaj przytaczanej) w notce o „Odysei”. Nie mogę jednak przejść obojętnie o jednym detalu, który dotyczy wyłącznie tego wydania „Iliady”. To był mądry pomysł, by na całą kartkę o wielkości mniej więcej formatu A5 dać ilustrację o wymiarach 3 na 5 cm. Może i sztucznie zwiększono liczbę stron, ale jakość ilustracji jest więcej niż zła.
Polecam przeczytanie „Iliady”, ale nie bądźcie mną i zwróćcie uwagę na przekład. Im nowszy i z przypisami tym lepiej. Zakładam, że nawet wydanie GREG-a (znienawidzonego wydawnictwa przez wszystkie znane mi polonistki) będzie lepsze od tego, czym uraczyło nas MG…
No i seteczka wpadła, a i nawet kumpel pierwszy raz od wielu miesięcy nie przyjechał spóźniony, ale to chyba dlatego że pociąg na niego nie poczeka, w przeciwieństwie do mnie. W ogóle trafiliśmy jakiś przyspieszony pociąg, który z Wrocław-Nowy Dwór do Legnicy jedzie 29 minut - no ja tyle autem nie dam rady wykręcić. Generalnie trasa niekoniecznie na szosę, ale gravelem już ujdzie. Dobre piwo w wołowskiej restauracji ratuszowej, trochę piachów i ujebów, no wszystkiego po trochu. Do tego pogoda za⁎⁎⁎⁎sta, kwadraty połapane, ciężko jakieś wady dzisiejszego dnia znaleźć.
Cesarz, który wymyślił nowe litery. Zapomniana reforma alfabetu Klaudiusza
Cesarz Klaudiusz, uznawany przez współczesnych za niegroźnego dziwaka, jąkałę i domowego uczonego, po niespodziewanym objęciu władzy w 41 roku n.e. zaskoczył Rzym decyzją, o której dziś pamięta niewielu nawet wśród miłośników antyku. Wprowadził do alfabetu łacińskiego trzy zupełnie nowe litery i za pomocą cesarskiego dekretu próbował narzucić ich używanie w oficjalnych dokumentach oraz na budynkach publicznych. Reforma przetrwała dokładnie tyle, ile trwało jego panowanie.
Zainteresowania Klaudiusza wykraczały daleko poza politykę i administrację. Jeszcze przed objęciem tronu spisał gramatykę etruską oraz obszerną historię Kartaginy, a także własną autobiografię. Żadne z tych dzieł nie zachowało się do naszych czasów w całości, jednak ich istnienie potwierdzają relacje Swetoniusza i Tacyta. Był to więc władca o niecodziennym dla rzymskiego arystokraty zacięciu filologicznym, traktujący język łaciński nie jako coś niezmiennego, lecz jako system wymagający poprawek.
Klaudiusz uważał, że klasyczny alfabet łaciński ma poważne braki fonetyczne. Zaproponował trzy nowe litery, tzw. litery klaudiańskie (litterae Claudianae). Pierwszą z nich było odwrócone F, zwane digamma inversum, oznaczające spółgłoskowe „w” – w klasycznej łacinie ten sam znak służył zarówno do zapisu samogłoski, jak i spółgłoski, co prowadziło do licznych niejednoznaczności. Drugą literą był znak przypominający odwrócone C połączone z S, oddający dźwięk pośredni między „ps” i „bs”. Trzecia, tzw. sonus medius, miała zapisywać głoskę pośrednią między krótkim „i” a „u”, którą Klaudiusz słyszał na przykład w wyrazie optimus.
To, co odróżnia tę historię od zwykłej ciekawostki biograficznej, to fakt, że reforma nie pozostała na papierze. Jako cesarz Klaudiusz dysponował realną władzą wykonawczą i skorzystał z niej także w sprawach języka. Nowymi literami nakazał zapisywać dokumenty urzędowe, a inskrypcje z ich użyciem wyryto na budynkach publicznych, między innymi w Rzymie i Ostii. Część z nich zachowała się do dziś i można je oglądać w zbiorach epigraficznych – nie jest to więc anegdota bez pokrycia w źródłach materialnych, lecz udokumentowany fakt historyczny.
Reforma nie przyjęła się jednak poza kręgiem dworskim. Skrybowie i rzemieślnicy zajmujący się odlewaniem czcionek oraz kutymi w kamieniu inskrypcjami niechętnie wprowadzali nowe znaki, a zwykli mieszkańcy Rzymu w codziennym piśmie po prostu ich nie stosowali. Gdy Klaudiusz zmarł w 54 roku n.e., litery klaudiańskie zniknęły niemal natychmiast wraz z nim. Żaden z jego następców nie podjął próby ich przywrócenia.
Historia liter Klaudiusza pokazuje ciekawy paradoks władzy absolutnej. Cesarz, który mógł kazać stracić senatora bez procesu, okazał się bezsilny wobec czegoś tak pozornie błahego jak przyzwyczajenia skrybów i codzienna praktyka pisarska. Alfabet, w przeciwieństwie do prawa czy administracji, okazał się odporny na dekret, ponieważ jego trwałość opiera się nie na przymusie, lecz na zbiorowym nawyku, którego nawet cesarz nie był w stanie zmienić siłą rozkazu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rozumiem że tłumaczycie treści z angielskiego? Po polsku ten opis jest bez sensu, bo "W" ma inny dźwięk. Klaudiusz dosłownie wymyślił "Ł" - spółgłoskowy/niesylabiczny wariant dźwięku "U". Dla Polaka sprawa prosta i łatwo zrozumiała.
Bierzemy, wraz z moją żoną Basią, udział w konkursie Future Vision XPRIZE i przygotowaliśmy trailer filmu pełnometrażowego pokazującego wizję przyszłości z AI na ten właśnie konkurs. No to się postanowiliśmy pochwalić :D.
Szczegóły
Bierzemy, wraz z moją żoną Basią, udział w konkursie Future Vision XPRIZE. To międzynarodowy konkurs organizowany przez Fundację XPRIZE (Peter Diamandis), Google i Range Media, poświęcony opowiadaniom science fiction o przyszłości, w którą warto wierzyć.
Nasz zwiastun nosi tytuł „Y-HOMEO” – który czyta się: „Why HOMEO?”. Trwa trzy minuty i został w całości wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji.
Opowiada o świecie, w którym każde dziecko ma prawo pozostać sobą.
Trzylatek wie, czego chce i pozostaje ciekawy świata, pytając „dlaczego” setki razy dziennie. W wieku dziesięciu lat już znacznie rzadziej. W wieku czternastu – prawie nigdy. W wieku osiemnastu jedynym pytaniem jest: „Co powinienem studiować?”. Nigdy „Co mnie tak na prawdę interesuje?”. W ciągu tych piętnastu lat wewnętrzny kompas zostaje zamieniony na mapy innych ludzi: nauczyciela, rodziców z ich „dobrze ucz się w szkole”, przyjaciół, algorytm, umowy społeczne. Każda z nich ma sens; razem zagłuszają to co było pierwsze: głos dziecka.
Większość dorosłego życia spędza się na próbach odbudowania tego, co ucichło w wieku siedmiu lat. Niektórzy to odzyskują. Większość nigdy. Nie jest to problem jednej rodziny. To cywilizacyjna strata ludzkiego potencjału, miliardy strat, których ludzkość nawet nie liczy. Być może dzięki tym umysłom już dawno oderwalibyśmy się do gwiazd.
Rok 2050 przedstawiony w tym filmie to wizja: każde dziecko ma prawo do HOMEO – sztucznej inteligencji, która chroni jego tożsamość. HOMEO nie jest skanerem; postrzega dziecko jako dziecko – a nie jako część populacji czy statystykę. Profil dziecka jest dynamiczny, nigdy nie stanowi werdyktu, lecz zaproszenie: w tym tygodniu ten mózg rozwija się najlepiej dzięki tym zajęciom. Rodzice kochają i wychowują; dostęp każdego dziecka do HOMEO jest zagwarantowany, niezależnie od dochodów, kraju czy kultury, tak jak ma to miejsce obecnie w przypadku edukacji.
Stawką jest prawo dziecka do rozwoju, będące rozszerzeniem istniejących praw człowieka.
W związku z dramatycznym wypadkiem w #krakow w którym zginęli młodzi rodzice, a ich dziecko zostało ciężko ranne; pojawiła się ciekawa dyskusja. Czy producenci samochodów powinni fabrycznie ograniczać moc silnika? Niektórzy idą jeszcze dalej i proponują, aby samochody wjeżdżające w obszar zabudowany miały automatycznie blokowaną vmax do 60kmh.
Czy to pierwszy przystanek przed w pełni autonomicznymi pojazdami i pełną kontrolą pojazdów w obrębie miast?
Czy wizja z Raportu Mniejszości stanie się niebawem rzeczywistością?
Można byłoby wprowadzić ograniczenie mocy odpowiednio od czasu posiadania czystego konta w pkt karnych. Jeżeli masz 0 lat bezszkodowej jazdy to np max 110koni, 1 rok 130, 2 lata 150, 3 lata 200 i 5lat max auta. Komputer auta byłby podłączony z bazą wykroczeń w kraju gdzie jest zarejestrowany.
Policjant mógłby to np sprawdzać podłączając się pod OBD. W przypadku sztucznej ingerencji, dowalić parę tys kary.
Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja a do tego sankcje i nieuchronnosc kary
Polscy kierowcy rozpieszczeni sa nieudolnoscia organow odpowiedzialnych za egzekucje istniejacych przepisow z jednej strorny, przekonaniem o sowjej zajebistosci i wszechmocy za kierownica z drugiej i kompletnej nieznajomosci sposobu dzialnia urzadzenia zwanym samochodem z trzeciej.
Systemy bezpieczenstwa uspily instynkt samozachowawczy a egoizm przekazywany z pokolenia na pokolenie wylaczyl Polakom myslenie o innych i zasadach wpsolpracy, nie tylko w ruchu drogowym
Dotyczy to pieszych, keirowcow pokazdow spalinowych, uzytkownikow rowerow, hulajnog i innych srodkow komunikacji.