Największe koźle rogi Aktualny rekord rozpiętości rogów u kozy padł w 2021 roku i wynosi 146 centymetrów. Rekordowe rogi należały do szwajcarskiego kozła o imieniu Albino, przedstawiciela rzadkiej odmiany kóz walizerskich znanej jako Sempione lub Simplon. Kozy tej odmiany były jeszcze całkiem liczne na początku dwudziestego wieku, jednak obecnie są zagrożone wymarciem i kilkakrotnie już uważano je za całkowicie wymarłe.
Zgodnie z informacjami uzyskanymi od właściciela, Albino pełnił funkcję przywódcy stada – jak można się spodziewać, z takimi rogami raczej nie miał konkurencji
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
@Z_buta_za_horyzont pozostawie ta kwestie nie rozwiazana. Moze ja wcale nie pracuje w gastro, a moze pracowalem kiedys i to ja stoje za 'ośmiorniczkami'?
Wełenka w sam raz na elfickie płaszcze Pochodząca ze Szwecji owca gotlandzka jest wysoko ceniona z uwagi na swoją jedwabistą wełnę. Wełna ta występuje naturalnie w kolorach od jasnoszarego do czarnego ze srebrzystym połyskiem, jest bardzo miękka, ale jednocześnie wytrzymała i nie blaknie pod wpływem ekspozycji na światło słoneczne.
Tkaniny, z których uszyto szare elfickie płaszcze do ekranizacji „Władcy Pierścieni”, zostały wykonane właśnie z wełny owcy gotlandzkiej – a dokładnie z jej specjalnej odmiany znanej jako Stansborough Grey hodowanej wyłącznie na nowozelandzkiej farmie Stansborough. Tkaniny utkano na XIX-wiecznych krosnach w splotach wzorowanych na historycznych i nie farbowano ich, by zachować ich naturalny charakter.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
@wujek_Marek nie znam się na pasach więc wierzę. Najwyraźniej różnica jest istotna. Ale zastanawiam się czy nie zainstalować sobie takiego w kuchni zamiast kosza na odpadki bio?
Trochę owca, trochę borsuk Owce walijskiej rasy Badger Face Welsh Mountain wyróżniają się „borsuczym” umaszczeniem: są białe, ale mają ciemne brzuchy, uszy i nosy oraz dwie szerokie, ciemne pręgi biegnące od oczu w stronę karku. To bardzo odporna, przystosowana do trudnych warunków rasa owiec, która jest jednak od jakiegoś czasu uznawana za rzadką – kilka lat temu została wpisana na brytyjską listę Rare Breeds Survival Trust.
Odmiana biała z czarnymi pręgami jest określana jako Torddu. Istnieje też „odwrócona” kolorystycznie, czarna odmiana tych owiec – Torwen z białym brzuchem i białymi pręgami na głowie.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Tłusty ogonek Niektóre rasy owiec popularne szczególnie w północnej Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej są znane z tego, że mają bardzo duże zady i ogony, w których magazynują zapasy tłuszczu. Takie zapasy pomagają im przetrwać w trudnych warunkach, służąc jako rezerwa energetyczna – na podobnej zasadzie, jak tłuszcz zgromadzony w garbie wielbłąda.
W przeszłości tłustoogoniaste owce na swój sposób fascynowały starożytnych europejskich podróżników i były postrzegane jako zdumiewająca ciekawostka. Żyjący w V wieku p.n.e. historyk Herodot twierdził, że owce w Arabii mają tak wielkie i ciężkie ogony, że aby ich sobie nie raniły, pasterze muszą budować im specjalne drewniane wózki – nie do końca wiadomo, czy była to prawda, jednak biorąc pod uwagę, że ogon u takiej owcy może nawet sięgać ziemi, niektórym osobnikom takie „wspomaganie” na pewno mogłoby się przydać. Ta fascynacja przetrwała w europejskich opowieściach przez setki lat i jeszcze w czasach nowożytnych wózek na ogon był częstym elementem ilustracji, na których pojawiały się owce tłustoogoniaste.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
To będzie taki trochę nietypowy jak na mnie wpis. Jako że wiosna już pełną gębą, roślinki zaczynają rozkwitać, zbliża się świąteczny weekend i pewnie wiele osób wybierze się na spacery, to mam polecajkę dla Warszawiaków albo tych, którzy naszą "piękną" stolicę planują w najbliższych dniach odwiedzić. A mianowicie bardzo chciałem Państwu polecić Magnolie na Saskiej Kępie.
Informację o nich znalazłem na podlinkowanym blogu (skąd też bezczelnie zajumałem mapkę, żebyście mieli jeden klik mniej) prawie dwa lata temu, ale niestety już po okresie kwitnienia. Na kolejną okazję musiałem czekać prawie cały rok - aż do zeszłorocznego kwietnia. Nawet sobie w kalendarz wbiłem, żeby nie zapomnieć. I faktycznie rok temu wybraliśmy się z żoną na rowerową (no kto by się spodziewał) przejażdżkę śladem z załączonej mapy.
I powiem Państwu, że szczerze i gorąco każdemu taką wycieczkę polecam! Niektóre okazy są przeogromne i przepiękne. Do tego stopnia, że ustawiają się kolejki "gapiów", żeby sobie zdjęcie zrobić. I wcale tym razem nie koloryzuję.