Zaraz po operacji piszę do żony że wszystko Ok, chwilę potem dzwonię i słyszę że płacze.
"Nie no spokojnie, pisałem że wszystko ok, lepiej niż myślałem"
"Nie o to chodzi, wujek X zmarł".
Co się stanęło: Akurat jak byłem operowany wujek pojechał odebrać psa od córki.
Zaparkował, otworzył drzwi, wystawił nogę z auta....
Sąsiadka idącą po zakupy widziała jak wysiada.
Wraca, a wujek nadal w tej samej pozycji, siedzi w fotelu, noga wystawiona...
Od razu zadzwoniła po pogotowie. Zgon na miejscu, zawał na 99%, stwierdził mi lekarz z którym tu sobie pogadałem.
Z jednej strony, prosta szybka śmierć, zero bólu, daj tak Boże każdemu, z drugiej - porypane no, jakby ktoś wtyczkę wyciągną jak w tej scenie w Matrixie.
Kolega opowiadał o przypadku swojego taty.
Wrócił z podwórka tak kilkanaście minut przed godziną 17. Wszedł do łazienki wziął prysznic, wyszedł z łazienki, przebrał się w świeże ubranie, poszedł do salonu włączył tv.
Żona do niego z kuchni mówi "a co ty tak dziś wcześnie przyleciałeś..." (w sensie, że już na podwórku nic tam nie pracuje, zawsze się krzątał do wieczora) nie odezwał się nic, słyszała jak pogłaśnia trochę tv, zaczynał się "teleexpres"...
Ona coś tam przygotowywała do jedzenia. Po paru minutach dosłownie pyta "chcesz herbaty, albo kawy bo wodę wstawiam..." cisza. Powtórzyła trochę głośniej "słyszysz kawę chcesz albo herbatę?" cisza...
Weszła do pokoju a mąż śpi w fotelu (jeszcze ciepły, ale już snem wiecznym) z pilotem tv na kolanie.
Próba obudzenia, jedna druga a gość wiotki, telefon, pogotowie, mąż zasłabł, szybko pomocy... Koniec pozioma linia ciągła....
Później dopiero za jakiś czas jak to rozkminiali to poskładali dwa dziwne zachowania, że dzialo się już coś złego, dziwnego wtedy. Nie odebrał komórki jakieś pół godziny wcześniej od syna, też nie oddzwonił, a nie robił nic takiego żeby nie usłyszeć, drugie to, że nic się nie odezwał do żony jak do niego mówiła a też nie było możliwości żeby nie usłyszał co też było sytuacją nienaturalną.
@Opornik Zawał. Po cichu bez jednego westchnięcia ani słowa.
Sytuacja zupełnie inna od takiej, gdzie mąż takiej pani znajomej z bliskiego sąsiedztwa około 4 nad ranem jak go zawał chwycił to wył z bólu, nogami aż na ścianę zarzucał, rzucał się po łóżku, kilka minut walki i po temacie.
Po niespełna 20 minutach przyjechała karetka i już nie mogli nic zrobić, nie dał się uruchomić. Trochę ponad godzinę później lekarz stwierdził zgon.
Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań i chodź! Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał i poszedł do domu. A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.
Matthew 9:1-8
At that time: Getting into a boat Jesus crossed over and came to his own city. And behold, some people brought to him a paralytic, lying on a bed. And when Jesus saw their faith, he said to the paralytic, ‘Take heart, my son; your sins are forgiven.’ And behold, some of the scribes said to themselves, ‘This man is blaspheming.’ But Jesus, knowing their thoughts, said, ‘Why do you think evil in your hearts? For which is easier, to say, “Your sins are forgiven,” or to say, “Rise and walk”? But that you may know that the Son of Man has authority on earth to forgive sins’ — he then said to the paralytic — ‘Rise, pick up your bed and go home.’ And he rose and went home. When the crowds saw it, they were afraid, and they glorified God, who had given such authority to men.
Ścięgno podłopatkowe udało się naprawić bez brania ścięgna z pod kolana, a ścięgno mięśnia dwugłowego bicepsa udało się wprowadzić i zakotwiczyć z powrotem bez obcinania.
To się nazywa bicipital groove deepening i jest rzadko stosowane bo jest trudniej, zazwyczaj po prostu obcinają ścięgno i zakotwiczają w nowym miejscu - tenodeza.
No nic, ćpam se OxyNorm (mam to w pompie, hy hy, hyhyhy...)
@Deykun Ryga nie myślała nad uporządkowaniem nazw ulic i nie przemianowała Antonijas iela na, nie wiem, ulicę bohaterów Ukrainy, Borysa Niemcowa, Anny Politkowskiej, ofiar zamachów w blokowiskach z 1999? Myślę, że rosyjska mniejszość na Łotwie byłaby wdzięczna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Cześć. Skoro jest lato i inicjatywa całkiem popularna to chciałbym mniej więcej zobaczyć kto byłby chętny na #hejtopiwo w okolicach #slask #zaglebie lub #czestochowa
Nic nie wystarcza istotom mającym umrzeć, co więcej, już umierającym! Każdego dnia bowiem stajemy coraz bliżej ostatniego i każda godzina pędzi nas tam, gdzie będziemy musieli polec. Popatrz tylko, jak zaślepiony jest nasz umysł: to, co zapowiadam na przyszłość, dzieje się właśnie teraz, a znaczna część tego już się dokonała, bo już ją przeżyliśmy. Mylimy się, jeśli się boimy ostatniego dnia, ponieważ każdy dzień zbliża nas do śmierci jednako. Krok ów, na którym ustajemy, nie powoduje naszego zmęczenia, lecz je objawia. Do śmierci dochodzi wprawdzie dzień ostatni, ale zbliża się każdy. Ona obrywa nas powoli, bynajmniej nie porywa nagle.
Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wyszli Mu naprzeciw z grobowców dwaj opętani, tak bardzo niebezpieczni, że nikt nie mógł przejść tamtą drogą. Zaczęli krzyczeć: "Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?" A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy zaczęły Go prosić: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń». Rzekł do nich: "Idźcie!" Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w wodach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta, rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice.
Matthew 8:28-34
At that time: When Jesus came to the other side, to the country of the Gadarenes, two demon-possessed men met him, coming out of the tombs, so fierce that no one could pass that way. And behold, they cried out, ‘What have you to do with us, O Son of God? Have you come here to torment us before the time?’ Now a herd of many pigs was feeding at some distance from them. And the demons begged him, saying, ‘If you cast us out, send us away into the herd of pigs.’ And he said to them, ‘Go.’ So they came out and went into the pigs, and behold, the whole herd rushed down the steep bank into the sea and drowned in the waters. The herdsmen fled, and going into the city they told everything, especially what had happened to the demon-possessed men. And behold, all the city came out to meet Jesus, and when they saw him, they begged him to leave their region.