Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wyszli Mu naprzeciw z grobowców dwaj opętani, tak bardzo niebezpieczni, że nikt nie mógł przejść tamtą drogą. Zaczęli krzyczeć: "Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?" A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy zaczęły Go prosić: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń». Rzekł do nich: "Idźcie!" Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w wodach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta, rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice.
Matthew 8:28-34
At that time: When Jesus came to the other side, to the country of the Gadarenes, two demon-possessed men met him, coming out of the tombs, so fierce that no one could pass that way. And behold, they cried out, ‘What have you to do with us, O Son of God? Have you come here to torment us before the time?’ Now a herd of many pigs was feeding at some distance from them. And the demons begged him, saying, ‘If you cast us out, send us away into the herd of pigs.’ And he said to them, ‘Go.’ So they came out and went into the pigs, and behold, the whole herd rushed down the steep bank into the sea and drowned in the waters. The herdsmen fled, and going into the city they told everything, especially what had happened to the demon-possessed men. And behold, all the city came out to meet Jesus, and when they saw him, they begged him to leave their region.
Początek miesiąca, to czas na podsumowanie czerwca:
Początkowa waga: 01.01.2026 - 103,1 kg
Ostatni pomiar: 30.05.2026 - 89,0 kg
Aktualna waga: 01.07.2026 - 88,0 kg
Ostatni okres: -1,0 kg
Łącznie: -15,1 kg
Średnie tempo utraty wagi: -0,6 kg/tydzień
W czerwcu zrobiłem sobie tydzień z zerem kalorycznym (#adelbertbijealewolnobiega), przez co waga mi podskoczyła o równy kilogram (glikogen), co też widać na pozornie słabym wyniku w tym miesiącu. De facto w czerwcu schudłem o dwa kilogramy, co nie jest złym wynikiem. Zobaczymy jak pójdzie w lipcu, po realizacji planu minimum idę teraz po plan optimum - 85 kg.
@bori coraz bliżej celu, ładnie. A zapytam, skoro tak dobrze Ci idzie, to czemu celujesz w lekką nadwagę, niż zejście do prawidłowego BMI – choćby do tych 80kg?
Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?
Matthew 8:23-27
At that time: When Jesus got into the boat, his disciples followed him. And behold, there arose a great storm on the sea, so that the boat was being swamped by the waves; but he was asleep. And they went and woke him, saying, ‘Save us, Lord; we are perishing.’ And he said to them, ‘Why are you afraid, O you of little faith?’ Then he rose and rebuked the winds and the sea, and there was a great calm. And the men marvelled, saying, ‘What sort of man is this, that even winds and sea obey him?’
Serdecznie zapraszam wszystkich chętnych na HejtoPiwo w Grudziądzu, które odbędzie się w sobotę 25.07.2026!
Jest to środek lata, więc z optymizmem patrzę w przyszłość i zakładam, że będzie ciepło i bez deszczu. Dlatego, żeby móc skorzystać z letniej aury spotkanie odbędzie się na Plaży miejskiej Rudnik.
HejtoPiwo będzie miało formę HejtoOgniska – mam rezerwację miejscówki na godzinę 18:00.
Być może spotkamy się szybciej, żeby przed ogniskiem móc wykąpać się w jeziorze, popływać na supie, pograć w siatę, lub się poopalać. Konkretnie co i jak ustalimy bliżej terminu spotkania.
Będzie to również oficjalne spotkanie kawiarenki #zafirewallem .
Wycieczka, którą planowałem od zeszłego roku, gdy zrobiłem z tatą tę pętelkę, wisiała pod znakiem zapytania, bo Mysz dość dobitnie wyrażała swoją niechęć do górskich wędrówek. Na szczęście Pan Żepete przyszedł z pomocą i poszło gładziutko.
Informacje praktyczne:
Miejsce na kilka(naście) samochodów znajduje się przy przystanku w Rzekach . To chyba dziki parking. Ja zostawiałem tam samochód kilka razy i póki co nic się nie działo.
Powrót z Białego (koniec/początek zielonego szlaku) do Rzek można odbyć busem lub - przy małym szczęściu - stopem. Odjazdy busów lepiej ogarnąć jeszcze w domu, bo na miejscu z zasięgiem słabo.
Baza namiotowa Polana Wały jest dzierżawiona i prowadzona przez SKPB Katowice. Na ten moment nocleg w kilkuosobowym namiocie bazowym kosztuje 15 zł, w namiocie własnym 10 zł. Konieczna jest rezerwacja. Dobrze też sprawdzić w jakich okresach baza funkcjonuje - my trafiliśmy akurat na moment jej rozbijania. Na miejscu mała kuchnia, sławojka, prysznic, miejsce na ognisko. Warto wziąć dużo własnej wody.
Co było fajne:
Świetnie spędziłem czas z Myszą, no było fenomenalnie po prostu. Pomysł z czata na karteczkę z leśnymi znaleziskami do odhaczania był genialny i niezwykle skuteczny w swojej prostocie. Poza tym kupiłem jej jeszcze zestaw odkrywcy (lornetka, lupa i kompas), który był bez przerwy w użyciu. W takich warunkach dodatkowe 30 kg na plecach w ogóle mi nie przeszkadzało.
Trasa do polecenia - piękny las, masa polanek i ładnych widoków, zwłaszcza między Jasieniem a Kustrzycą. Fajnie widać wieże na Gorcu i Mogielicy. Odcinek zielonego szlaku z bazy do Biełego też zjawiskowy, choć fragment prowadzący razem ze strumykiem dość błotnisty.
Kiełba z ogniska, klimat nocowania w górach, poranek ze śpiewem ptaków. O wyspaniu się nie ma mowy, ale kocham ten klimat.
Udało nam się złapać stopa z Białego do Rzek - podwieźli nas przemili starsi państwo, z którymi uciąłem sobie po drodze pogawędkę.
Co było mniej fajne:
Upał, choć i tak było lepiej niż w mieście. Było jakieś 29°C, ale idąc lasem niespecjalnie się to czuło, natomiast przechodząc przez polany była masakra. Mieliśmy łącznie na ten jeden dzień i poranek 7l wody i wystarczyło na styk.
Drużyna rozbijająca namiot dość głośno świętowała, śpiewając donośnie do północy przy ognisku, co trochę utrudniło zasypianie.
Podsumowując: było za⁎⁎⁎⁎ście. Gdyby ktoś myślał o wzięciu dziecka na nocowanie w górach, to mogę polecić tę trasę i bazę, choć według mnie idąc z dzieciakiem lepiej zabrać własny namiot. Dystans i przewyższenia spokojnie do zrobienia, warto tylko pomyśleć o czymś w stylu wspomnianej listy, żeby młode miało z wypadu frajdę.
Lubię Beskid Wyspowy, kiedyś nawet myślałem żeby zrobić główny szlak ale mało schronisk, sklepów i jakoś logistycznie mi się nie zgrywało by iść na lekko.
Nie zajmuj się na raz wielu sprawami, mówią, jeżeli chcesz zachować pogodę ducha. (...) Gdyby bowiem kto nie mówił ani nie czynił przeważającej części tego, co mówimy i czynimy, a co nie jest konieczne, miałby i więcej czasu, i mniej niepokoju. Stąd też przy każdej sprawie należy przypominać sobie, czy też ona nie jest jedną z tych, które nie są konieczne. A należy nie tylko strzec się czynów niekoniecznych, ale i myśli.
@splash545 Błąd systemu - zaczęłam myśleć o tym, które z moich myśli są konieczne, a które niekonieczne, a potem, czy myślenie o tym też kwalifikuje się jako konieczne lub niekonieczne Swoją drogą, bez myśli niekoniecznych trudno chyba czasem o inspirację napędzającą kreatywność.
@Apaturia jeżeli myślenie wynika z pracy nad sobą i doprowadzi do zrozumienia tego, co jest ważne, a odrzucenia tego, co nieistotne, doprowadzi Cię tam, gdzie powinno.
Praca nad sobą to nie 5-minutowe rozwiązanie. To praca, która z czasem owocuje.
@Apaturia inspiracja napędzająca kreatywność nie wygląda jak myśli niekonieczne.
Myśli niekonieczne to życie wyobrażeniami – zamartwianie się potencjalnymi scenariuszami, albo wieczne planowanie bez realizacji, bądź zastanawianie się co też kto o mnie myśli.