Na fali chwalenia się osiągnięciami, chciałem Was zapytać:

Z czego byliście i nadal jesteście dumni z wydarzeń z dzieciństwa?

Ja zacznę. Dawno temu, w dolnośląskiej telewizji był teleturniej o wiedzy o ruchu drogowym dla dzieci. Miał on promować bezpieczeństwo, uczyć na kartę rowerową itp. Jako 10-latek zdobyłem drugie miejsce w szkolnych eliminacjach do tego teleturnieju. Nadal cieszę na to wspomnienie, mimo że to Michał, kolega z klasy wystąpił w telewizji.

Rok później, na matematyce, sam odkryłem, że sześciokąt foremny składa się z 6 trójkątów równobocznych i mogę z łatwością obliczyć jego pole powierzchni. Czułem się jak Einstein. Dobrze, że nie wyrwałem się z tym odkryciem na forum klasy, bo na kolejnych lekcjach okazało się, że nie jestem pierwszy.

#szkola #dziecinstwo #chwalesie #duma #osiagniecie

Komentarze (111)

@fisti w budowlance byłem w topce szkoły w bieganiu na 60m xD


Opłacało się trenować uciekając przed pałami


Ale pozniej przestałem ćwiczyć na wfie, i do końca szkoły przejechałem na lewym zwolnieniu z wf-u.


Nic więcej mi nie przychodzi do głowy jeżeli chodzi o jakieś "osiągnięcia"

@Ravm Chyba około 16-20 nas było w 4 klasie podstawówki. Już nie pamiętam dokładnie po 29 latach. Zwolnienie miałem w liceum.

Z moich najwiekszych osiągnieć szkolnych to na zakonczenie gimnazjum były rozdawane nagrody w różnych kategoriach, np. Najlepszy uczen, najprzystojniejszy chlopak, najladniejsza dziewczyna itp. Ja dostalem dla najwiekszego blazna 🤡

@fisti jestem przeciwieństwem siebie z gimnazjum. Jestem cichy, spokojny, nie wyróżniam się i nie lubię być w centrum uwagi. Wtedy byłem dumny z tej nagrody, ale życie zweryfikowało i pokazało jak wiele durnych decyzji ma wpływ na życie. Cytując klasyka:

Cóż za ponury absurd - żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?

@fisti ja w szkole sredniej znalazlem szybszy wzor na obliczanie ciagow arytmetycznych, czym wprawilem w konsternacje nauczyciela i dostalem 6 na polrocze

@starszy_mechanik na korytarzu z takimi bardzo niskimi ławami drewnianymi pod ścianami - pamiętam, że u mnie tak było!

@starszy_mechanik raz grałem w unihokeja w podstawowce i moja jedyna myśl wtedy - to bieganie tylko przeszkadza, powinnismy sie poruszac na jakichś rolkach albo łyżwach xD

@fisti 2 razy z rzędu zająłem 2 miejsce w gminnym konkursie wiedzy o Skoczowie, w brew pozorom nie było łatwo a nagroda to było chyba 5 dych i jakieś fanty więc w 2001 roku to był wypas

@fisti biblioteka, nauczycielka z historii też pomagała no i coś z muzeum Morcinka, tam też było dużo materiałów o mieście i historii. No i wtedy narodził się mój "patriotyzm lokalny"

teleturniej o wiedzy o ruchu drogowym dla dzieci.

@fisti ale mi przypomniałeś. W Gimnazjum dostałem się do jakiegoś ogólnomiejskiego etapu takiego konkursu. Pytam więc nauczycielkę jak tam jedziemy, będzie jakiś autokar jak na innych wydarzeniach wyjazdowych szkolnych czy jak? Nooo FriendGatherArenko, jedziemy autobusem miejskim. No i bilet musisz sobie kupić sam ale pojedziemy razem. Pojechałem, wygrałem, w nagrode dostałem rakietę do tenisa. Po powroci audiencja u Dyrektorki - nooo FriendGatherArenko gratulujemy, pięknie się spisałeś. może chciałbyś przekazać nagrodę naszej szkole - w końcu cię tam wysłaliśmy! 

owykurwy.jpg

Co to niby znaczy "wysłaliśmy"? To wy mi nawet na bilet nie dacie, a chcecie moją nagrodę.

Ale mnie wtedy nauczyli braku zaufania do instytucji panstwowych szybko

@fisti byłem precedensem który dopuścił dzieci z zerówki do udziału w wojewódzkiej szachowej lidze szkolnej xD


ojciec wybłagał sędziego żeby mnie dopuścił jak już przyszliśmy, mimo ze regulamin wymagał bycia w pierwszej klasie. Ja jako grzeczny autysta znałem zasady gry, chodzilem zgłaszać wynik jak kazali. A jak jednemu dziecku pozwolili to głupio by było innym odmówić, więc zmienili regulamin.

Nie jestem z tego dumny, ale.... wygrałęm dwa konkursy w Radio Maryja. Jeden korespondencyjny, drugi na żywo.

A konkursy biblijne i olimpiady wygrywałem bez problemu.

@fisti w gimnazjum wygrałem mojej szkole konkurs z angielskiego co zdefiniowało moją przyszłość. W mojej klasie były dwie bardzo dobre osoby z angielskiego, potrzeba było trzeciej, a że konkurs w trakcie lekcji to się zgłosiłem, mimo że z angielskiego miałem problem z ogarnięciem present simple

Okazało się że konkurs był z wiedzy ogólnej bieżącej, a tu akurat, dzięki codziennemu czytaniu mojej babci gazety okazałem się nieoceniony i swoimi odpowiedziami w stylu "Jarosław Kalinowski have a mastasz and is helping farmers" zbierałem punkty (które były przyznawane na trzech polach: 3pkt - poprawność językowa, 2pkt - bardziej rozwinięta wypowiedź, 1pkt - poprawność odpowiedzi". Szybko wykminiłem że opłaca się odpowiadać na pytania poprawnie i dużo, ale niepoprawnym językiem, dzięki czemu odsadziliśmy w punktach gimnazjum językowe XD Kilka razy punkty liczyli, ale wygraliśmy, co pozwoliło mi uwierzyć że coś tam jednak umiem i przysiadłem do angielskiego, co zaskutkowało tym że 8 lat po tym konkursie sam stanąłem w sali jako belfer - jak to się dalej potoczyło to już inna historia, ale gdyby nie ten konkurs to moje życie by wyglądało zupełnie inaczej.

A najlepsze, na tamten czas, dla mnie było to że nagrodą w konkurse był kurs zaawansowanego angielskiego - problem w tym że mój poziom wtedy to było silne A0, więc nie było sensu żebym chodził, a przez to że nie chodziłem mojej szkole zabrano możliwość startowania w tym konkursie w kolejnych edycjach co potwornie zabolało znienawidzoną przeze mnie dyrektorkę, także podwójny profit

Ale mi sytuacje przypomniałeś. Kiedyś byłem na koloniach. Były to kolonie finansowana z jakiegoś tam budżetu - załapywały się na nią biedniejsze dzieciaki (a moja okolica była biedna). Na turnusie na którym byłem była też dzieciaki z innych rejonów województwa. W jednej grupie wyłoniła się 5 chłopaków która woziła się po całym obiekcie. Najbardziej woził się najmniejszy z nich - typowy klaun-cwaniaczek korzystający z obstawy czterech dużo większych kolegów. Pewnego razu wpadł do naszego pokoju w towarzystwie jednego z tych typów (największego, który akurat był jeszcze całkiem spoko i z którym miałem dobre relacje i z którego reszta się śmiała za plecami i np. pluli mu na łóżko). Jak wspominałem była to kolonia refundowana dla dzieci z biedniejszych rodzin, ja pochodziłem z biednej okolicy i mieszkałem z samymi zahukanymi chłopakami z ekstremalnie głębokich pipidów którzy często bali się nawet odezwać. No i ten typek podchodził po kolei do każdego łóżka i zaczął okładać tych chłopaków takim dosyć grubym żeglarskim sznurem na którego końcu był jeszcze zawiązany supeł zadając pytania "boli? bo ciekawi mnie czy to boli?". Żaden z tych chłopaków nie był w stanie mu się postawić, co najwyżej tylko zasłaniali się od ciosów i krzyczeli, żeby się od nich odpierdolił. Ja już się wtedy wkurwiłem bo też bywałem w roli ofiary ale nigdy jednak nawet w 1/5 jak tamte chłopaki no i momentami potrafiłem być zawzięty. Moje łóżko było ostatnie - gdy zamachnął się na mnie raz, drugi i trzeci i zaczął zadawać te pytania to zacisnąłem mocno zęby i udawałem, że te ciosy nie robią na mnie żadnego wrażenia - coś tam bolało ale ostatecznie to był tylko kawał sznura z supłem. Ten większy koleś zaczął się już z tego mniejszego śmiać a gdy tamtemu trochę spadła pewność z siebie to nagle zerwałem się z wyrka, wyrwałem mu ten sznur z ręki i zacząłem go napierdalać z pełnego zamachu po udach mówiąc mu, żeby sam się przekonał - piszczał i spierdalał aż się kurzyło a jego duży kumpel prawie zlał się ze śmiechu jak to zobaczył. Cała reszta mojego pokoju też się z niego śmiała. Potem jak przechodziłem koło ich pokoju to słyszałem jak próbował namówić resztę kumpli, żeby mi wpierdolić ale to już była końcówka turnusu i nie zdążyli.

Kurdę, do dzisiaj jestem z siebie dumny jak sobie to przypomnę.

Na zakończenie przedszkola tańczyłem poloneza w pierwszej parze, świat stał przede mną otworem, a potem... no cóż.

@fisti nie byłem na swojej studniówce, byłem świeżo po leczeniu w zamkniętym ośrodku odwykowym.

Myślę, że masz odpowiedź, tym samym, na pierwsze pytanie.

W wieku 15 lat przejechałem się policyjną suką. Co prawda zgarnęli mnie najebanego po zakończeniu roku szkolnego, ale nadal.

@fisti Może nie z dzieciństwa, ale wieku nastoletniego - wygrałem konkurs na najlepszego ucznia w zawodzie na Dolnym Śląsku ʕ•ᴥ•ʔ
Inb4 - nie chodzi o zawód dla rodziców, w tym jestem zbyt dobry i chciałem dać szansę innym ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@fisti Dzięki ʕ•ᴥ•ʔ Były zadania praktyczne. Pierwszy etap to jakiś prosty regulator temperatury z komparatorem i termistorem, a drugi to "sterownik" silnika krokowego. Tak właściwie to był generator zadanej ilości impulsów na układach TTL, impulsy były podawane na coś w stylu stepsticka. Zastosowaliśmy 74192 zliczające w dół i jeszcze jakieś dodatkowe układy.

@fisti Programowanie, głównie C++. Elektroniką zajmuję się już tylko hobbystycznie, chociaż wiedza często przydaje się w pracy, bo mam sporo styczności z systemami wbudowanymi.

Edit: widzę że napisałem "wygrałem" - tak właściwie to wygraliśmy, drużyny były trzyosobowe.

Dostałem dwójkę na koniec z Polskiego, podszedłem do komisyjnego zdawania i koleżanki polonistki zgodnie uznały, że nie ma co, typowy dwójkowy uczeń. No i przyszły wyniki egzaminów końcowych w gimnazjum 50/50 z polskiego i 49/50 z matematyki. Najwyższy wynik w szkole, który to odczytywała moja wychowawczyni, polonistka cudowne uczucie

@Fafalala nie no serio, nie przypominam sobie nic z dzieciństwa z czego mógłbym być dumny. Pewnie przez brak feedbacku od rodziców, bo skąd masz wiedzieć z czego się cieszyć?

Wszystko z czego jestem dumny osiągnąłem później.

@AdelbertVonBimberstein okej, to brzmi dobrze, ale serio nie masz niczego co w Tobie samym wywoływałoby dumę, niezależnie od oceny z zewnątrz?

@Fafalala może, że już wtedy miałem mindset i nigdy się nie poddałem i jak biegaliśmy na tysiąca to dobiegłem ostatni ale dobiegłem, nie szedłem i nigdy nie zrezygnowałem.

Ostatecznie wyrosłem na najbardziej upartego sukinsyna w powiecie.

No to może ja trochę z innej beczki. U nas w szkole był taki duży hol z kolumnami wzdłuż. No i kiedys jakoś w podstawówce biegaliśmy po tym holu, no i tak się niefortunnie z kolegą zderzyliśmy że kolega(dużo drobniejszy) odbił się ode mnie, poleciał na jedną z kolumn i wybił sobie zęba😁 do dzisiaj pamiętam jak mi głupio było, jakiś samochodzik mu później zanosiłem do domu w ramach przepraszania;)

Bartek jeżeli to czytasz, przepraszam!

@fisti jestem dumny z tego, że za dzieciaka mój organizm produkował jeszcze serotoninę i dopaminę, a nie tylko kortyzol jak obecnie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

@fisti wbrew pozorom też nie ma ich dużo, to akurat mi pomagało dodawać zewnętrznie dopaminkę. Ale już nie działa jak kiedyś. Starość nie radość po 30.

Choć w sumie znalazłem jedną rzecz dumną "z dzieciństwa" (17-18 lat liczy się?) z której jestem dumny. Wygrałem konkurs od firmy co stworzyła Gothica (JoWood) i dostałem Gothiczka 4 po niemiecku i kartę graficzną GTX 570 :3

@fisti

  1. Pomiędzy 2 a 3 klasą podstawówki, na koloniach zdobyłem 1 miejsce w grę w warcaby (duże kolonie były - ze 150 dzieciaków, chyba wszyscy musieli brać udział) - puchar chyba mam gdzieś do tej pory

  2. W siódmej czy ósmej klasie podstawówki mieliśmy w szkole quiz/turniej wiedzy ogólnej pomiędzy klasami (różne roczniki). Wychowawczyni nie zgodziła się żebym reprezentował klasę - ale na sali gimnastycznej usiadłem jakoś tak blisko reprezentantki i podpowiadałem kiedy czegoś nie wiedziała (z innych klas też tak robili - taki był wysoki poziom) - i wygrała. W każdym razie, potem wychowawczyni mnie przeprosiła i pochwaliła - a na koniec roku podciągnęła mi oceny z matmy :)

Mam takie piękne wspomnienie z dzieciństwa. Jedno z tych, do których wraca się ze szklistymi oczami. Tak zapamiętałem dziecięcy raj.

Miałem kilka lat. Może 5, albo 8? Byłem tak mały, że nie sięgałem nogami do pedałów w traktorku*, tylko kierownicę trzymałem. Dziadek ustawił najwolniejszy bieg, obroty silnika i ja kierowałem. On z babcią zbierał siano i wrzucał na przyczepę. Czułem się jak dorosły i byłem z siebie dumny, sam kierowałem i dzięki mnie (tak mi się wydawało) praca mogła być wykonana.

To było letnie, późne popołudnie. Słońce zbliżało się do lasu na horyzoncie, w tle słychać było ptaki, ukochany pies dziadków wiernie nas pilnował, a okoliczne krowy były stałym elementem krajobrazu.

Po zebraniu siana przesiadłem się na nie, na samą górę stosu na przyczepie. Pachniało odurzająco pięknie. Słońce się zaczerwieniło i patrzyłem jak chowa się za odległym lasem. Słychać było żaby i świerszcze.

*Traktorek wykonany ręcznie przez dziadka. Dzisiaj jest moją najcenniejszą pamiątką po nim. Reanimowałem go i od czasu do czasu jeżdżę nim bez celu po TEJ łące.

W przedszkolu, gdy inne dzieci były zajęte zabawą to ja sobie usiadłem przed wielką mapą Polski na ścianie i zacząłem w miarę płynnie czytać na głos nazwy geograficzne i sąsiadów Polski. Przedszkolanka byla pod takim wrażeniem, ze wyjęła z szuflady cukierki i mi dała, tylko z prośbą, żebym nie mówił innym dzieciom, że dostałem xD w późniejszych latach szkolnych to z takich sukcesów uczyłem 5 lat starszą siostrę do matury z geografii i angielskiego.

Zajęcie drugiego miejsca w rzucie piłeczką na gminnych zawodach podstawówek. Przegrałem tylko dlatego, że rzucałem z dziećmi o dwa roczniki starszymi - co wg mnie jest dużą różnicą w takim wieku.

@fisti - tak na szybko co mi się przypomniało:

  • Ułożyłem sam raz w życiu za młodu w wieku gdzieś 9 lat kostkę Rubika - zabrało mi to ze 2 tygodnie ale się uparłem i się udało

  • W wieku około 10 lat pisałem proste programy na C64 w Basicu

  • W wiek 12 lat sam piekłem ciasta a w wieku 15 lat sam przygotowywałem (małe) rodzinne imprezy

  • W 1997 roku nauczyłem się bardzo dużo języka angielskiego z gry Final Fantasy VII przechodząc ją wielokrotnie ze słownikiem na kolanach

Dalej piekę, gotuję, pracuję przy kompie i gram w gry tylko po angielsku - jedynie kostki Rubika sam nie potrafiłem ponownie ułożyć (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

@koszotorobur ciekawe, wszechstronne :D

Mnie brakło cierpliwości do kostki rubika. A jak się okazało, że do tego są algorytmy, to przestało mnie interesować. Jednak to nie przeszkodziło mi być organizatorem europejskich zawodów w układaniu kostki rubika i pochodnych w zeszłej dekadzie.

Fajnie, że kontynuujesz pasje :)

@fisti - napisałem "sam" bo z algorytmami kostki układam - ale tylko to pierwsze prawdziwe ułożenie się liczy bo wtedy nie wiedziałem o żadnych algorytmach i ułożyłem ją bez żadnej pomocy.

Wchodząc w dorosłość myślałem, że kucharz to będzie mój zawód - ale jako, że jestem leniwy to komputery wygrały i z nich większość mojego dorosłego życia się utrzymuję

A czy wszechstronnie? To nie wiem - zawsze mnie po prostu wszystko interesowało


EDIT: A z tą kostką Rubika to widzę utrafiłem

@koszotorobur Pierwsze prawdziwe jest satysfakcjonujące na pewno :) Tak, przypadkiem trafiłeś.

Też wcześnie zacząłem programować, ale nie tak, jak Ty. A gotowanie przyszło z czasem, dopiero parę lat temu.

@fisti - ja nawet nie wiedziałem wtedy, że programuję - po prostu używałem komputera

Następnie już na PC był Turbo Pascal (na kompie kumpla, którego brat studiował na polibudzie), który przerodził się w Borland Delphi (już na własnym kompie).

Pojawiła się zajawka Linuksem, zabawy shellem, kompilowanie jądra, próby pisania w C.

Potem przyszła grafika 3D, którą przez lata byłem zajarany - a mam zero zdolności artystycznych - więc tylko odtwarzałem rzeczywistość w 3D.

Po drodze miałem małą przygodę z crackowaniem gier, przerabianiem konsoli, reverse engineeringiem programów.

A to wszystko zanim opuściłem szkołę - niemniej w tamtym czasie wydawało mi się, że to zabawa, która do niczego się kucharzowi nie przyda

@koszotorobur u mnie przed pascalem było AC Logo, ale wkurzyłem się, gdy pisałem teleturniej miliinerów i mi brakło pamięci. Jednak żółwik służył do czego innego, niż poważne programowanie. Potem podobnie, Pascal, Borland Delphi, C, C++. Skończyłem na frontendzie, bo tak zarabiałem pierwsze pieniądze. Poza tym, lubię UX i materialność UI. Praca na czystych abstrakcjach szybko mnie nudzi, nie daje takiej samej satysfakcji.

@fisti - ja skończyłem w Reliability, DevSecOps, infrastrukturze i chmurze.

Znam się na wszystkim i na niczym.

Moim ulubionym web frameworkiem jest od prawie 4 lat SvelteKit.

Ulubionym językiem programowania został Python - dla leniwców jak ja idealny.

Jak trzeba to apkę webową napiszę:

  • https://www.hejto.pl/wpis/hejto-szukaczka-napisalem-strone-do-tekstowego-wyszukiwania-tresci-wpisow-na-hej

Grę zrobię:

  • https://www.hejto.pl/wpis/moja-nowa-gra-spod-nowego-tagu-koszotoroburgames-zrobiona-specjalnie-dla-uzytkow

  • https://www.hejto.pl/wpis/w-odniesieniu-do-wpisu-o-pierwszej-grze-stworzonej-przez-abominacje-dziwentorobu

  • https://www.hejto.pl/wpis/we-are-dziwentorobur-all-your-base-are-belong-to-us-nasza-nowa-gra-z-uniwersum-p

Dane obrobię:

  • https://www.hejto.pl/tag/statystykihejto

Umiem niby sporo - ale nic za dobrze

W liceum wygrałam szkolne zawody matematyczne, mimo że z matmy wychodziło mi 3 w tamtym okresie xD babka która mnie nie lubiła nie miała wyjścia i musiała mi podciągnąć ocenę do 4 xD A na konkurs zgłosiłam się dla jaj

@Shivaa haha, lubię takie historie, gdzie niedoceniana postać wykazuje swoją siłę :D Gratuluję wygranej i dobrej oceny!

Zaloguj się aby komentować