#lata90 #hejto40plus #hejto30plus raczej nie #nostalgia #patologia

Często wspominając lata 90. romantyzujemy je i przypisujemy im jakąś bajkową wręcz wspaniałość. Też mi się to zdarza. Wiadomo, czas dzieciństwa, wakacje u babci na wsi, filmy z wypożyczalni video, przegrywanie kaset, bieganie z kumplami po osiedlu...Jednak zawsze, nawet w najbardziej miłych wspomnieniach pojawia mi się zadra w postaci wszechobecnej przemocy i drobnej przestępczości. Nie takiej uosabianej przez Pruszków i Wołomin czy przekręty Bagsika, ale takiej spod znaku dresów abidasa, tekstów w rodzaju "wyskakuj z kasy", "co się k...a gpisz?" itp. To było niemal wszechobecne. Nawet w małym mieście były ulice na których nikt rozsądny nie szedł w godzinach wieczornych i za dnia je raczej omijano. Na osiedlu trzeba było mieć wyrobione układy z patusami a jeśli się ich nie miało... to miało się po prostu przejebane. Jako dzieciak dobrze wiedziałem, które kamienice w mieście omijać, gdzie nie chodzić z kim rozmawiać a kogo obejść łukiem o ile to było możliwe. Krojenie było normą. Krojono w szkole, na osiedlu, w parku, na boisku. "Młody daj gałę. Fajna", "pożycz 500 zł. Nie pi⁎⁎⁎ol, że nie masz", "fajna czapka, daj ponosić". Norma, codzienność. Tak było przez całe lata 90. Mam wrażenie, że sytuacja zaczęła ulegać zmianie około lat 2006-2010. Ot takie jakieś przemyślenia mnie naszły.

c964b9da-d0d2-4b40-88d0-030509672e17

Komentarze (94)

@Half_NEET_Half_Amazing yep, u mnie z wioski większość siedzi za granicą albo już nie żyje. Kolejny plus unii ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@FoxtrotLima no tak, tak. To też. Choć o tym to raczej się mniej słyszy, bo mało kto wrzuca zdjęcia z ZK na fejsbuka. Ale z jukeja czy z pogrzebu już tak xD

@Half_NEET_Half_Amazing do tego trzeba dodać, że poziom życia też się podniósł. Dres Nike czy buty Adidas nie są strojem wyjściowym w piątek do klubu. BMW to kiedyś robiło wrażenie, a teraz? Nawet się nie zauważa, no chyba że siedzi na zderzaku. Jedzenie na mieście? Teraz to norma. I tak można wymieniać w nieskończoność. Patusy też żyją lepiej i póki starcza im z tego co mają na chlanie i szlugi, to mniej rozrabiają

Tak było. W moim mieście, małym, zapaliło się skręta z paroma patusami, którzy bywali nawet zabawni i miało się spokój. Ale jak studiowałem w Poznaniu to bywało różnie. Raz dostałem w ryło po klasycznym "co się gapisz?"?

@enkamayo ja do dziś pamiętam polowanie jakie sobie na mnie z dziewczyną i mojego kumpla urządziła grupka troglodytów po pewnym koncercie we Wrocławiu. Do dziś mam traumę jak jestem na tamtejszym dworcu.

Dokładnie tak było. W autach pod blokiem ciągle jakaś szyba była wybita, bo ktoś miał ładne radio albo zwyczajnie zostawił coś na siedzeniu. Nie raz z resztą widziałem wieczorem łebków co to szli przez parking i święcili latarką do środka... Wyjście do pubu na piwo też było ryzykowne. Raz obskoczyłem w zęby bo jakiemuś typowi się coś ubzdurało, innym razem koleś do mnie startował bo źle na niego spojrzałem. Kasy się zabierało tylko tyle, żeby starczyło na te 2 czy 3 piwa bo co chwilę było słychać, że kogoś skroili. Kumpel raz do domu na boso wracał przez pół miasta, bo wybrał się gdześ w nowych butach adidasa. Miasto 40k w centralnej Polsce...

@JackDaniels kradzieże sprzętu audio z samochodów, to była codzienność. Na początku lat 90. u mnie na osiedlu była jeszcze plaga kradzieży z piwnic. Ginęły głównie rowery i narzędzia typu wiertarka, jakiś lepszy zestaw kluczy itp.

Knajpy i puby, to osobny temat. Jak zacząłem chodzić, to miałem to szczęście, że szybko się skumałem z patologią i mimo, że byłem z zupełnie innej galaktyki, to byłem swój i miałem spokój.

@WatluszPierwszy o to, to, ojebywanie piwnic to był chyba wtedy sport narodowy. Pamiętam jak ojciec dorobił dodatkowy skobel w piwnicy, blokady zdjęcia drzwi z zawiasów i jeszcze ukrytą zasuwę otwieraną specjalnym łamanym kluczem własnej konstrukcji wsuwanym przez nie rzucającą się w oczy dziurę między deskami. Zabezpieczenia okazały się skuteczne bo nasza komórka jako jedna z nielicznych nie została nigdy obrobiona, chociaż raz kłódka była przecięta

@JackDaniels 100 proc. tak było U nas ludzie wstawiali metalowe drzwi do piwnic. Do dziś pamiętam, że jak mój ojciec kupił "górala", to go łańcuchem przypinał do rury, która szła przez naszą piwnicę. Sama piwnica była zamykana na solidną kłódkę a zawiasy w drzwiach nam zmienił fachowiec na solidne. Wyglądały jak z sejfu

@WatluszPierwszy "kasacja" czapek to było coś, co te debile traktowały jako hobby.

całe szczęście umiałem spierdalać, ale miałem kolegę, który nie umiał. wiecznie poobijany.

@skorpion jak ktoś nie był zabijaką zaprawionym w bojach (a nawet jeśli to i Herkules dupa jak ludzi kupa...) to wiedział, że na hasło "ej, kolego, choć no na chwilkę..." trzeba było już szybko spierdalać

@JackDaniels no właśnie niektórzy do tej pory nie kumają, że "chodź w bramę, coś Ci pokażę" nie oznacza kolekcjonerskiej zabawki

@WatluszPierwszy - już w latach osiemdziesiątych w Wozach Drzymały, czy tam gdzie stały automaty do gier nad morzem czy na dworcach PKP zawsze znalazł się rosły łepek czy nawet dorosły facet, który mówił "daj Ci przejdę"

@koszotorobur taki wóz pamiętam z końcówki lat 80. Stawał zawsze wiosną na tydzień lub dwa na pustym placu koło kina w moim rodzinnym mieście. W środku ścisk, na zewnątrz małolaty palące papierosy. Byłem za mały żeby tam chodzić. Kilka lat później były już pierwsze salony gier. Jeden oczywiście na dworcu. Tam już bywałem. To było osobne uniwersum

@koszotorobur pamiętam "wyborny" żarcik, którego sam się stałem ofiarą - wrzucasz monetę, zaczynasz grać a tu raptem automat gaśnie, bo jakiś typek odłączył go od kontaktu rechocząc głośno. Na szczęście właściciel takich głąbów raczej pacyfikował, ale nie zawsze wszystko widział. Innym razem wrzuciłem monetę i nawet nie było "daj ci przejdę" tylko jakiś starszy typ mnie odepchnął i sam zaczął grać. Na moje pretensje powiedział tylko "spierdalaj bo w ryj dostaniesz". No to spierdoliłem bo miałem wtedy ze 13 lat a on na oko ponad 20

@FoxtrotLima Cyganie w tamtych czasach, to jest temat na jakiś osobny wpis. U nas potrafili sterroryzować pół miasteczka. Na ulicę na której mieszkali się po prostu nie chodziło. Jak za dzieciaka się tam zapuszczaliśmy czasami, to zaraz jakieś łebki w nas kamieniami rzucały.

@FoxtrotLima tak. Nawet pamiętam, jak jeden z tych, który został opowiadał kiedyś jak się żyje jego rodzinie w Szwecji. Oni tam mieli cały system robienia wałków z mieszkaniami socjalnym.

@WatluszPierwszy dresy jak dresy, trochę ich było pod koniec 90s/początek 00s, ale brachol mi jeszcze opowiadał jak to w latach 90 napierdalali się z naziolami. Jak wybrałeś złe miejsce i zły czas to potrafili nie tylko poskakać po tobie, ale i pociąć twarz. No i standard - jak wpadali na osiedle to się zbierała grupka by im wjebać. Wszystko szło w ruch. Od krzeseł przez pustaki czy płyty chodnikowe. Tłuczenie się na koncertach czy w barach też podobno norma (chociażby koncert Oi Polloi w Bydgoszczy. że w ogóle takiego gówniarza jak on wówczas wpuścili xd)

@ArmandoNumber5 naziole to mój temat Byłem punkiem pod koniec lat 90. Oj bywało wesoło. Kumpla raz skopali w biały dzień na rynku we Wrocławiu. Nikt nawet nie krzyknął. Przed koncertami trzeba było mieć oczy dookoła głowy i opracować cały plan w razie "awarii".

@WatluszPierwszy ja byłem metalem. Dzień wagarowicza na Rynku w Krakowie to impreza, że kibolskie ustawki to przedszkole. Boczne uliczki pełne ZOMO, potem bili się z nimi wszyscy, łysi czy kudłaci. Bez kawałka łańcucha rowerowego to szkoda było jechać.

Akurat dzisiaj rocznica.

@WatluszPierwszy komu było, temu było Jeździłem z załogą ale do dziś nie wiem po co. Wpierdol dostałem ze dwa razy.

@dziad_saksonski psycho loszka? U nas była tylko pielęgniarka, a jak dostałeś od kogoś i próbowałeś się bronić to "brałeś udział w bójce, jutro mają przyjść rodzice...". Tak miałem chyba w 6 klasie podbazy

@JackDaniels u nas była dobra aparatka. Jak tylko się bawiliśmy głośniej, albo były jakieś śmiechy, wygłupy, to się wyłaniała z gabinetu i nas opierdzielała. Kiedyś przynieśliśmy paletki do ping-ponga i graliśmy odbijając o ścianę. Wyszła i nam pozabierała paletki i piłeczki.

@WatluszPierwszy niby kiedyś było groźnie, ale dawałem radę, dopiero w zeszłym tygodniu jak mi obcy sebek zagroził spluwą w środku dnia to pomyślałem że "idą zmiany"

@PlatynowyBazant - mojej matce jakiś koks wyskoczył na drodze z bejzbolem bo też popukała się w czoło

Na szczęście podjechały inne samochody i się spłoszył bo gość miał w aucie widoczną kamerkę.

@PlatynowyBazant widać rejestrację? Zgłaszaj. Będzie miał przesrane tak czy tak, a jak ma jakieś pozwolenie sportowe o ile to była prawdziwa pukawka (choć wątpię) to już może się z nim pożegnać.

@koszotorobur tez tak uwazam ale czasem o tym myślę. Hokejowy ma większy zasięg ale jest leciutki. Powinienem tyłem łopatki uderzac, tam jest najtrwalszy i dość cienki

Oj tak, bylejakość przeplatana z agresją i złodziejstwem. Kradzieże butów, lepszych ubrań (np. z balkonów czy na basenie miejskim), krojenie dzieciaków z kasy (kasa na lody noszona w butach XD) i wszystkiego co lepsze, dewastacja absolutnie wszystkiego co się dało (budka telefoniczna, nowe drzwi do klatki, domofon, latarnie na boisku szkolnym - rozjebali wszystko co się dało). Pod klatkami wąchanie kleju, po piwnicach walenie kompotu a później palenie marychy i haszu. Ekipy "starszyzny" walące browary pod blokami całymi dniami. Witamy na osiedlu robotniczym polski powiatowej XD


Dlaczego to się skończyło? Po pierwsze patusiarstwo pojechało pracować za granicę przerywając sztafetę spierdolenia. Po drugie internet - można sobie wejść na jakieś komentarze na popularnych portalach i zobaczyć co teraz tego typu ludzie robią.

@ColonelWalterKurtz ten wyjazd patusów do UK i Holandii był jak wpuszczenie świeżego powietrza do dusznego pomieszczenia.

Tak, te dewastacje, to była kolejna plaga. Jak w parku posadzili nowe drzewka, to w dwie noce wszystkie były połamane. Podobnie odnowione ławki. Nie wiem skąd się to w ludziach brało. Jakaś frustracja, niechęć do zmian czy po porostu głupota? Mam wrażenie, że teraz ludzie bardziej dbają o własność wspólną.

@ColonelWalterKurtz Były eksperymenty ze szczurami, gdzie udowodniono, że szczury nie biorą narkotyku jak mają dobrobyt i mają co robić. Uzależniają się szczury zamknięte w małych klatkach, które nie mają nic poza siedzeniem w tej klatce ciekawego do roboty. Część z tych ludzi dostała robotę, szansę na lepsze życie (a w tamtych czasach nawet na zmywaku w UK życie było dużo lepsze) i nawet wyszli na ludzi. W sensie, możę nadal głosują na Konfę i nadal mają braki w wykształceniu, ale chodzą do roboty zamiast siedzieć, chlać piwo i zaczepiać ludzi.

@ColonelWalterKurtz mam wrazenie ze mieszkalismy na tym samym osiedlu to jest niesamowite, ze w calej Polsce byla taka przestępczość. Co do powodów dlaczego sie skonczylo, to oprocz wyjazdow za granicę istotnym czynnikiem byla poprawa jakosci pracy policji na poczatku XXI wieku (to przeciez wtedy rozbito polskie gangi). Sporo tych patusow co "poznikalo" po prostu poszlo siedziec. A kto z nich mial wiecej oleju w glowie to faktycznie wyjechal.

@WatluszPierwszy

@WatluszPierwszy Przestępczość-srestępczość. Co ty bumerze opowiadasz - w latach 90-tych pewnie skupowałeś mieszkania, żeby dziś kosić hajs. Nie pieprz, że przy minimalnej na poziomie 3PLN/h i bezrobociu 20%+ nie miałeś kapusty, aby zostać tajkunem nieruchomości...

Dzisiejsze zetki to dopiero mają w Polsce ciężko...

@WatluszPierwszy 

Na osiedlu trzeba było mieć wyrobione układy z patusami a jeśli się ich nie miało... to miało się po prostu przejebane.

Nawet mi nie mów. Jakoś tak się złożyło, że pochodziłem z bloku, który "uchodził" za będący za Wisłą, na osiedlu, które było za Cracovią. Przesrane było... ale moje życie się odmieniło o 180 stopni, kiedy, zupełnie przypadkiem pomogłem jednemu chłopakowi w nauce matematyki - pomogłem mu po prostu, nie wiedząc się kim jest. Okazało się potem, że gość był młodszym bratem lokalnego herszta bojówki Cracovii. Nagle, zarówno w szkole, jak i na osiedlu po prostu stałem się nietykalny. xD

@LondoMollari miałem to samo dzięki znajomości mojej mamy z mamą o cztery lata starszego łobuza. Na dokładkę on miał jeszcze starszego ode mnie o chyba dziesięć lat brata. Byłem absolutnie nie do ruszenia.

Apropos Krkowa, to do moje szkoły trafił kiedyś chłopak, który się przeprowadził z tego miasta do nas. Jak opowiadał o wojnach Wisła-Cracovia, to myśleliśmy, że nam oczy na wierz wyjdą.

@WatluszPierwszy Kraków here, potwierdzam. To co się działo na osiedlach, to generalnie wszystko to, co było opisywane tutaj, plus jeszcze okazjonalne naloty na osiedle typów z siekierami, maczetami i co tam było pod ręką. Jak padało hasło "ustawka" tudzież "zaraz ekipa robi wjazd", to trzeba było jak najszybciej spierdalać opracowanymi ścieżkami.

Co ciekawe, Osiedle na którym się wychowywałem było wiślackie na 100%, aż do momentu, gdy dilerka się nie zmieniła i wciągu max pół roku wszystkie bohomazy bialej gwiazdy zmieniły się na biało-czerwone pasy. Wszystkie wiślackie patusy zmieniły front jak chorągiewki, z przejściowym okresem obitych mord. Miałem wtedy z tego wielką bekę.

Z nadejściem drugiej dekady lat dwutysiecznych nagle wszystko się uspokoiło. Teraz to nawet najbardziej przejebane bloki, gdzie pod oknami leżały zawsze zużyte strzykawki i kondomy, mają mieszkania na wynajem na Airbnb lub są wystawione jako "apartamenty w centrum miasta" na sprzedaż.

@WatluszPierwszy Z drugiej strony wtedy było z 10x więcej małych biznesów a teraz gdzie nie patrzę to ludzie po 30 latach zamykają firmy bo mają dosyć a nic nowego się nie otwiera

@SzubiDubiDU No taka wolność gospodarcza, że w szczytowym momencie było 20% bezrobocie xD


a teraz gdzie nie patrzę to ludzie po 30 latach zamykają firmy bo mają dosyć a nic nowego się nie otwiera


U mnie w tym roku było 30 cm śniegu to znaczy, że na całym świecie tak było

@SzubiDubiDU ale było okropne bezrobocie. W małych miastach, w takich w jakich się wychowałem, sytuacja była fatalna. Jak wylądowałeś na kuroniówce, to klop. Ludzie szukali pracy miesiącami. Pamiętam, że jak mój ojciec zamknął własny biznes w 1995, to się imał wszystkiego. Był nawet stróżem nocnym w hurtowni nawozów.

@SzubiDubiDU wiesz - wiele ludzi zakładało te biznesy bo nie mieli perspektyw na robotę. Handelek zawsze wyżywi, jak na rynku pracy brak alternatyw.

@WatluszPierwszy Pamiętam jak ludzie dawali w łapę najpierw osobom odpowiedzialnym za zatrudnienie, aby ich zatrudniono.


Mama mojego kumpla z dzieciństwa z desperacji zaczęła pracować na farmie drobiu przy sprzątaniu.


Jak się szło do spożywczaka to nie raz ktoś kupował zakupy na zeszyt, widziało się wtedy długie kolumny zaległości poszczególnych rodzin.


Masakra wtedy była, to jest niepojęte w jak lepszym kraju obecnie żyjemy i jakie mamy możliwości.

@Bylina_Rdestu łapówki, załatwianie "po znajomości", albo bo ktoś z rodziny gdzieś pracował... chore czasy. Dziś też tak jest, ale nie na taką skalę.

@SzubiDubiDU Spożywkę i wszelkie rzeczy pierwszej potrzeby zagarnęły korpo pokroju Biedry czy innych Auchen, a rzeczy niszowe łatwiej sprzedać w necie niż wynajmować/wykupywać działkę pod sklep stacjonarny.

Lata 90 to gówno i metr mułu.

Najlepiej z tego okresu zapamiętałem bezsensowną i powszechną przemoc.


Aaaa i najważniejsze. W tej biedzie zawsze był alkohol i szlugi. Na to nigdy nie brakowało.

@WatluszPierwszy moja szkoła znajdowała przy blokowisku, które w moim mieście nazywano Czeczenią. Dwa wieżowce pełne patoli, która terroryzowała całe blokowisko na którym mieszka 25k ludzi. Aby wyjść ze szkoły mając nowy plecak, nowe buty z rynku, czy nową kurtkę i nie bać się o to że mi to skroją miałem kilka różnych dziur w płotach dookoła całej szkoły którymi można się było prześlizgnąć.

NIkt mi nie zromantuzuje lat 90, to była zasrana walka o przetrwanie w tym kraju.

@WatluszPierwszy te czasy to gloryfikują ci co się w nich dorobili majątków na przekrętach i zetki, które w nich nie żyły, bo są za młodzi. Ich zachwyt pochodzi z tego co filmy prezentują.


Pamiętam wybitą szybę w samochodzie pod blokiem, ale radia nie ukradli bo go fizycznie nie było. Blokady na kierownicę czy skrzynie biegów to była normalność. Drogi, chodniki rozjebane, przy okazji moje kolana też.


Kradzieże? Na wsiach to nawet całe pole porzeczki potrafi w nocy ukraść, bo ktoś nie zebrał o czasie. Oczywiście w kościele w pierwszym rzędzie do dzisiaj siedzą.

@30ohm jeśli już o kradzieżach samochodowych mowa. Mój sąsiad widział kiedyś, jak kradną auto spod bloku. Następnego dnia zgłosił, to na policję i opisał sprawców. Kilka dni później zadzwonił w nocy domofon. Sąsiad zaspany odbiera a w słuchawce jakiś koleś mówi "jak będziesz jeszcze chodził na pały, to ci łeb upierdolimy". Ot, fajne czasy.

@WatluszPierwszy Do dzisiaj dziwnie się czuje idąc przez części mojego miasta, które kiedyś były nie bez przyczyny owiane złą sławą. Pamiętam jak trzeba było uciekać gdy się przechodziło przez jakąś uliczkę po nie swoim osiedlu. Pełno patologii i dresów.


A dzisiaj to uliczki jak każde inne w mieście, ale jakieś takie uczucie, że lepiej się rozejrzeć dookoła zostało

@WatluszPierwszy sytuacja diametralnie się zmieniła gdy wstąpiliśmy do unii a patusy wyjechały za euro - prawdopodobnie nie wrócili. Nagle przestały znikać radia i koła samochodowe, a na "niebezpiecznych" dzielnicach można było być obcym i to bez powrotu z fioletową twarzą. Ja sam tak czy inaczej już wcześniej jakoś omijałem problemy, mimo że bywałem i tu i tam, nie wszyscy mieli tyle szczęścia

@LondoMollari Oj działo się tam. Ostatnio jechałem na rowerze i minąłem ławkę, na której zarżnęli typa z dwadzieścia lat temu. Wtedy przechodziłem tamtędy z kumplami jakieś pół godziny przed akcją. Trochę inny czas bym trafił i mogło mnie wtedy wylosować.

@WatluszPierwszy CZY KTOŚ TU POWIEDZIAŁ "ROMANTYZOWANIE LAT 90.?"

Jak ja k⁎⁎wa nie cierpię tej dekady (rocznik '85, miasto gminne here). Jeśli jest coś, co mogę z tamtego okresu ocenić raczej dobrze to są to:
- popkultura (bo eskapizm dobrze działał jako odskocznia od reczywistości)
- wyjazdy do dziadków do innego miasta gminnego (bo zdecydowanie spokojniejsza atmosfera)
- jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi: mam wrażenie, że taki etap "nie posiadania niczego i zaczynania od zera" trochę zahartował nas jako społeczeństwo. Niestety, romantyzacja tego okresu przez utuczonych przez tą dekadę cwaniaków i nie żyjące wtedy Zetki sprawia, że może nie powinienem być tak stanowczy w tym punkcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jak czytam Wasze komentarze, to muszę jednak przyznać, że miałem sporo spokojniejszy tryb życia, tym niemniej wszechobecna przemoc i strach bycia pobitym / skrojonym towarzyszyla mi przez wieksza czesc lat 90. Z takich "hajlajtów":

- jak mialem moze 9 lat i dostalem od ciotki z Niemiec taką nieco oczojebną czapkę. Szedłem sobie w niej przez ulicę i mijający mnie koleś (dorosły) patrzy na mnie i mi mówi "ściągnij tą czapkę k⁎⁎wa pajacu" :D
- w szkole podstawowej był taki spory dach nad schodami, przez które wchodziło ciało pedagogiczne. I raz wylądował tam bażant, by zdechnąć. Rozkładał się latami, bo ilekroć miałem lekcje angielskiego jego truchło widać było przez równolegle położone względem tego dachu okno :D
- jakoś tak jak miałem może 12 lub 13 lat, to nie było mnie parę dni w szkole i jak wróciłem, to się dowiedziałem, że doszło do pewnego "incydentu". Otóż w klasie 3 lata niżej (bodajże czwartej) był taki cwaniak Dawidek, co był strasznie pyskaty, ale nikt go nie ruszał, bo koleś miał jakieś plecy. Kolega Tomasz z klasy równoległej do mojej chyba to olał, bo jak mu Dawidek coś palnął, to Tomaszek wypłacił mu plaskuna. Zaraz następnego dnia w szkole zjawiły się plecy Dawidka w postaci dresów z miejscowości sąsiedniej i zaczęły atakować losowych uczniów - oberwał inny Tomasz (serio, oboje tak mieli na imię) i mi później mówi "Cohon, kuzwa, ja glodny przyszedłem do szkoły, a mnie jakiś c⁎⁎j w brzuch kopnął...". Z tego, co kojarzę, to sprawa skończyła się na policji, ale nie kojarzę samego finału;
- poza szkołą też nienajlepiej - alkohol jako odreagowanie stresów w pracy, tudzież jako środek do wkupienia się w łaski kolegów z pracy był narzędziem powszechnym.

Ech, no tej dekady naprwdę nie polecam ;/




@WatluszPierwszy Bardzo nieprzyjemne czasy. Tym bardziej cieszę się, z tego jak Polska dzisiaj wygląda.


Do dzisiaj odruchowo jak jestem na siłowni chowam buty, w których chodzę po dworze do szafki, a po chwili mam taki moment olśnienia, że przecież już nikt nie kradnie butów.


Czasami widzę jeszcze na jakichś blokowiskach kraty w oknach/balkonów na parterach i sobie myślę, że kiedyś brak takich zabezpieczeń był jak zaproszenie dla złodziei.


I ta przemoc fizyczna. Większość problemów na osiedlu rozwiązywana była w najlepszym wypadku groźbą jej użycia. Wykręcanie rąk i sprowadzanie do gleby - standard.


Teraz przypomniała mi się jeszcze ta normalizacja i powszechna akceptacja tego stanu rzeczy. Pamiętam, jak znajomy powiedział w szerszej paczce, że go skroili z kasy i butów w miejscu X. Nikt nawet jakoś go nie żałował, tylko pytaliśmy, co w sumie tam robił, przecież to oczywiste, że stamtąd jak się wróci z pełnym uzębieniem, to już jak wygrać w totka

@WatluszPierwszy Najlepsze w takim romantyzowaniu jakichkolwiek przeszłych czasów jest to, że zazwyczaj można to nadal robić. Tylko lepiej romantyzować, bo obecne życie jest jednak lepsze i wygodniejsze.


Brakuje ci wypożyczania kaset VSH - ok, wypożyczalni już nie ma. Ale nadal możesz kupić magnetowid, kasety na aukcjach, telewizor taki z dupom i oglądać. Możesz nawet nagrywać na te kasety współczesne filmy. Możesz używać odtwarzaczy filmów np na PC, które nałożą filtry symulujace oglądanie na CRT. Na pewno jakieś są, albo są wtyczki do istniejących.


Brakuje ci tego, że musiałeś wyjmować radio na kasety z samochodu po zaparkowaniu i chować gdzieś, albo zabierać do domu - zgadnij co, możesz kupić gruza i nadal to robić. Albo zamontować sobie takie stare radio w swoim obecnym. Ale pewnie jednak android auto, czy podobne trochę lepsze.


Nadal możesz kupić staje CD/DVD/BD i nagrywać rzeczy na płytki. Nie musisz czytać na kindlu, wciąż są papierowe książki i biblioteki. Brakuje ci tego że wołałeś do mamy, żeby rzuciła picie - nadal możesz wołać, ale pewnie się wstydzisz.


Nie wszystko da się wrócić w 100%, ale wiele z tych rzeczy tak. Albo chociaż w 90%. Albo porządnie je zimitować. Ale łatwiej romantyzować. Jak ludzie narzekający na konsumpcjonizm piszący z przepłaconego 10x najnowszego iphone'a pro max.

Zaloguj się aby komentować