@Suodka_Monia @paulusll @entropy_ @xniorvox @bojowonastawionaowca @bekazhejto @kodyak @danny-cot @slawek-borowy @dzangyl
Zacznijmy od podstaw.
1. Rubel tylko raz w historii był drogi w 2017 roku. Nigdy nie był liczącą się walutą na świecie.
2. PKB ruskich jest na poziomie Włoch (3 razy większa gospodarka od Polski i 2 razy słabsza od Niemiec).
Zatem utrzymanie takiej gospodarki nie należy do tak trudnego zadania jak np gospodarka USA czy Chin, gdzie dane gospodarcze jednego i drugiego trzęsą walutami na świecie. Dane gospodarcze ruskich niczym nie trzęsą.
3. Ruscy to największy kraj świata, ale poziom życia "Europejski" jest w Petersburgu i Moskwie. Pozostałe miasta i regiony są na poziomie Podkarpacia i Ukrainy oraz to co za Uralem to trzeci świat - totalne, rozpadające się gówno.
To co chciałem napisać w pierwotnym wpisie, to to, że wartość rubla uderza właśnie w te rozpadające się gówno, które jest zbyt słabe na secesje, więc w takim sensie niewiele ten kurs zmienia i dlatego nie ma czym się podniecać. Moskwa i Petersburg to świat zero jedynkowy - bardzo bogaci i bardzo biedni. Nie ma tam ani biednych, ani średnich, ani bogatych. Bardzo bogaci - czyli ci od których zależy los wojny - totalnie mają w piździe po ile jest rubel, bo nie używają go jako głównej waluty, od której zależy ich byt. Natomiast bardzo biedni żyją w skrajnych warunkach na dalekich obrzeżach i w lepiankach i także nie mają żadnego wpływu na wojnę. Tyle że mogą jechać na front (lub już tam są).