Do przyczyn nieszczęść naszych należy bowiem także i to, że żyjemy kierując się cudzymi przykładami i nie powodujemy się rozsądkiem, ale dajemy się porwać przyzwyczajeniu. Jeżeli robi coś niewielu ludzi, nie chcemy tego naśladować, a gdy zaczyna robić większość, idziemy za nią, jakby coś się stawało lepsze przez to, że dzieje się częściej. Błąd, który stał się powszechny, zajmuje u nas miejsce godziwości.
Matko, jak mam dość tłumaczenia ludziom, że jak ktoś coś robi to nie znaczy że ja też muszę.
Ale żeby była też jasność: to że wszyscy coś robią też nie oznacza, że to jest automatycznie złe. Może być i dobre i właściwe. Po prostu to ile ludzi coś robi nie ma żadnego znaczenia. Rób to co uważasz za rozsądne, niezależnie od tego co robią inni.
(...) gdy już się raz upadnie i zwątpi, nie należy tego upadku i zwątpienia przedłużać ponad konieczność. Jeden fałszywy krok nie oznacza, że nasza droga jest mylna - oznacza tylko tyle, że ten jeden krok był fałszywy. Jeżeli zboczymy z drogi, to musimy na nią wrócić, a nie dalej brnąć na manowce. Musimy na to uważać, bo łatwo nam przychodzi uwierzyć, że jeden błędny krok przekreśla tysiąc wcześniejszych kroków prawidłowych.(...)
Nasz cel jest bardzo prosty: nie wolno nam dopuścić, by ta chwilowa porażka przerodziła się w rejteradę z pola walki. Dwa miesiące nie paliliśmy, a potem w chwili zdenerwowania pozwoliliśmy sobie na jednego papierosa. Trudno - ale na tym jednym poprzestańmy. Nie wypalajmy od razu całej paczki. Przeciwstawmy się odważnie pokusie pójścia za słabością aż do końca. Owszem, przeżyliśmy chwilę słabości, ale teraz nastała nowa chwila. Tamta należy już do przeszłości. Nie brnijmy w błąd, nie pogarszajmy niepotrzebnie sytuacji. Upadliśmy, ale teraz pora wstać i znowu stanąć twardo na nogach.
Hmm najpierw się połączyło ze stravą, później z hejto, a dopiero 2gi raz ze stravą i się udało wrzucić O_o. Dobrze pobiegane, tak trzymać! Mam nadzieję, że tam podczas tuptańska stoicki spokój rozprowadzasz
O wszystkim, co wydaje się niesprzyjające i uciążliwe, nauczyłem się myśleć tak: nie okazuję posłuszeństwa bóstwu, lecz się z nim zgadzam; idę za nim z własnej ochoty, a nie dlatego, że jest to konieczne. Nigdy nie zdarzy mi się nic takiego, co bym przyjął ze smutkiem czy z gniewnym spojrzeniem. Chętnie spłacę każdą daninę. Wszystko zaś, nad czym jęczymy i czego się lękamy, stanowi daninę życiową. Uwolnienia od niej ani się nie spodziewaj, mój Lucyliuszu, ani nie pragnij. Oto udręczył ciebie ból pęcherza, oto nadeszły nieprzyjemne listy, nawiedziły nieprzerwanie następujące po sobie straty; podejdę jeszcze bliżej: oto trwożyłeś się o życie. I cóż? Czyś nie wiedział, że sam sobie tego życzyłeś, skoroś życzył sobie starości? Wszystko to związane jest z długim życiem — podobnie jak z długą podróżą łączy się i kurz, i błoto, i deszcz. «Ależ ja chciałem żyć, a mimo to być wolnym od wszelakich przykrości». Taka godna niewiasty mowa nie przystoi mężowi.
Żyją zasady. Jakże inaczej mogły by umierać, jeżeli odpowiednie wyobrażenia nie zgasły, których ciągłe wzmocnienie od ciebie zależy. Mam moc wydawanie odpowiednich sądów o pewnej rzeczy. Jeżeli tę moc mam, po cóż się niepokoję? Co jest poza moim umysłem, to nie ma żadnego wpływu na mój umysł. Zrozum to - a odzyskasz na stałe spokój. Możesz zacząć życie nowe. Jeszcze raz przyjrzyj się sprawom tak, jak zwykłeś to czynić. Na tym bowiem polega odrodzenie życia.
Państwem tym zaś, które masz przed oczami, rządzi natura dokonując różnych przemian: po zachmurzeniu następuje wypogodzenie; morza burzą się, choć były spokojne; wieją zmienne wiatry; za nocą kroczy dzień; część nieba wznosi się, a druga część opada. Wieczne trwanie wszech rzeczy składa się z przeciwieństw. Duch nasz powinien się przystosować do tego prawa. Niech go przestrzega i okazuje mu posłuszeństwo. A cokolwiek się dzieje, niech uważa, iż tak powinno było dziać się, i niechaj nie zachciewa mu się lżyć natury. Najlepiej znosić to, czego nie jesteś w stanie poprawić.
A zrobiłem swoją życiówkę na 5km. Po raz pierwszy w życiu średnie tempo poniżej 5:30/km i po raz pierwszy zszedłem poniżej 5min/km na jednym kilometrze - 4:48
57:04 mam z 22.09.24r. i był to bardzo luźny bieg. Liczę że tłum mnie poniesie i przygotuję się konkretnie pod dyszkę. Teraz jestem świeżo po maratonie i miałem treningi pod długie wybieganie. Czas na trochę szybsze tempo 😀
Osią fabuły powieści Jakuba Żulczyka jest poszukiwanie zaginionego syna przez zdesperowanego ojca. - Ojca, który jest alkoholikiem po terapii. Ojca, który całe życie zaniedbywał i krzywdził własną rodziną i wie bardzo niewiele o swoim dorosłym synu. Ojca, w którego umyśle jest odpowiedź na zagadkę lecz upił się w trakcie ostatniego spotkania z synem i nie pamięta nic poza początkiem spotkania. Jednak nie tak łatwo przypomnieć sobie coś bolesnego jeśli przez całe życie uciekałeś od siebie i swoich wspomnień w alkohol.
Książka mocna, ukazująca szaleństwo umysłu osoby uzależnionej od alkoholu. Dziwne schematy myślowe, mnożenie krzywd, oszukiwanie siebie i innych, przebłyski trudnych wspomnień. Wszystko to z perspektywy pierwszej osoby dzięki czemu można to poczuć, a jest to przedstawione w nadzywyczaj realny sposób.
Podobały mi się też opisy spotkań grup AA, można sobie zobaczyć jak to wygląda od środka. Od razu widać, że autor ma doświadczenie w takich sprawach.
Przez 400 stron książki byłem zachwycony i myślałem, że moją oceną będzie 9. Jednak pod koniec zauważyłem pewne nieścisłości logiczne, które były podyktowane tym, żeby zakończenie było jasne i pełne. Osobiście wolałbym pewne niedopowiedzenia i żeby książka zakończyła się w sposób bardziej realny. Nie jest to nic wielkiego i po części jest to po prostu moje czepialstwo, ale jestem wyczulony na tego typu rzeczy.
Za to sama końcówka zdecydowanie na plus i dałem się zaskoczyć. Autorowi udało się też wykreować bohatera, z którym mocno się nie polubiłem i to również na plus. Biorąc pod uwagę to wszystko moja ocena to mocna 8.
@marcin-3-0 różni są ludzie i nie ma co generalizować. Podaje tu przykład bohatera książki, który definitywnie miał z tym problemy.
Wydaje mi się też, że typowy pijak faktycznie może nie mieć złudzeń co do siebie, a taki wysoko funkcjonujący alkoholik to jednak jest mur kłamstw, przemilczeń lub przeinaczeń rzeczywistości, bo bez tego nie dałby rady funkcjonować w społeczeństwie.