@DKK też myślałem w ten sposób ale jak ogarnąłem kilka integracji to doszło do mnie że wśród ludzi nie ma poprawnej optyki na duchowe gadanie, a to pochodzenia stoickiego właśnie takie jest.
Co do pytania to clue jest takie żeby -nie musieć cisnąć- czyli doprowadzić swój umysł/ciało/emocje i dalej ducha poprzez rozwój do momentu w którym ten wybuch nie nastąpi bo uzna się ze w większości przypadków nie ma to sensu. Więc, nie na chama cisnąć w sobie emocje, albo okłamywać się, albo wylewać rzygi na każdego tylko dogadać się z głębia w sobie i trenować podejścia, do momentu uzyskania tej o której mówią starożytne pisma zachodnie (jak stoicyzm czy symbolicznie biblia) lub wschodnie jak hinduizm czy buddyzm.
Beka taka że jednym z najważniejszych osiągnięć takowego rozwoju to prawdziwa umiejętność posiadania wyjebanych jajec na wszystko
@DKK tak, ale jednocześnie jest niesamowitą wędrówką której nic innego Ci nie zapewni.
Można stać się prawdziwym autentycznym sobą żyjącym w zgodzie z własnymi potrzebami, celami czy otoczeniem.
To proste nie jest, ale każdy krok/rok na tej sciezce sprawia że życie naprawdę staje się wartościowsze, że człowiek który po niej kroczy się taki staje.
@DKK to o czym mówią stoicy jest naprawdę długą, dużą i ciężką pracą nad sobą. Jednak fajne w tym jest to, że jak uda Ci się osiągnąć tego 10% albo i 5 to już czuć różnice i jest mega satysfakcja z tego, że żyje się lepiej. A jak zaczyna się to robić widoczne to dochodzi się właśnie do tego o czym pisze @Szlachetkin_Szalony że już sama droga robi się celem, a na cel się tylko patrzy i wtedy nie ma to już takiego znaczenia czy się go osiagnie czy nie. Bo już ten fragment, który masz wystarczy a jak się uda przybliżyć choć troszkę to ekstra, a jeśli nie to też dobrze.
Zaloguj się aby komentować