@maximilianan Niesamowicie spłyciłeś temat i już w drugim zdaniu napisałeś nieprawdę.
Robot nie "po prostu przesuwał paczki", ale sprawdzał gdzie jest etykieta i jeśli pozycja była niewłaściwa, obracał etykietą do dołu. Co więcej, robił to w pełni autonomicznie, a to bardzo istotne.
Klasyczne roboty przemysłowe mają całkiem spore ograniczenia. Upraszczając, punkty przez które musi przejść muszą być znane przed wykonaniem ruchu. Dodatkowo, wyróżnia ich pewna dokładność, powtarzalność, sztywność, występują osobliwości i nie wszystkie punkty w przestrzeni są osiągalne pomimo teoretycznego zasięgu.
Część problemów da się wyeliminować, ale to nie jest lekarstwo na wszystko.
To co jednak kluczowe, inni poruszyli już w komentarzach.
Dzisiejszy świat jest dostosowany do ludzi. Fabryki, miejsca użyteczności publicznej, domy, samochody, narzędzia i można by tak długo wymieniać. Mając platformę, która motoryką jest zbliżona do człowieka pozostaje głównie ograniczenie softwarowe. W fabrykach, gdzie wykonuje się monotonną pracę, robi się rotacje co kilka godzin/co jeden dzień. Są prace uciążliwe ze względu na panujące warunki, charakter pracy (np. noszenie worków z cementem na 4 piętro) itd. Nikt nie będzie budował dedykowanego robota do wnoszenia worków z cementem na klatce schodowej ze stopniami o wysokości od 17 do 19 cm. A ludzie się takimi poruszają.
To idealne miejsca gdzie humanoid może zastąpić człowieka. Koszt jest jednorazowy, później tylko serwis.
A humanoidy, już dziś, na tak wczesnym etapie rozwoju, zapowiadają się na przystępne cenowo.
Zakładając, że pracownik zarabia najniższą krajową, a humanoid kosztuje 100 tys. zł, to ok. 17 wypłat z punktu widzenia kosztów pracodawcy. Jeśli taki humanoid zastąpi np. konserwatora, który kosi trawę, odmaluje płot i przystrzyże żywopłot korzystając z tych samych narzędzi, to myślę, że decyzja nie będzie trudna.
No i na koniec - uniwersalne rozwiązania nie istnieją, ale taki humanoid może być najbliższy uniwersalności. To jego główna przewaga.