Zdjęcie w tle

Z_buta_za_horyzont

GURU
  • 840wpisy
  • 5530komentarzy

"Lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu..."

Szlak Parawanów i Gotowanej Kukurydzy dzień 2.


Pobierowo - Kołobrzeg 60km


Pobudka wcześnie, bo już o 4:45 – mewy skutecznie pełnią funkcję budzika, przekrzykując siebie nawzajem. Noc nie była najspokojniejsza – raz obudził mnie dźwięk pękającej gałęzi, innym razem komar lądujący prosto na policzku. Drugi dzień marszu zawsze jest najtrudniejszy – ciało jeszcze zmęczone, a psychika nie pomaga, szepcząc: „zostań, poleż jeszcze chwilę”.


Po szybkim śniadaniu – fasolka po bretońsku i ciepła herbata – zbieram swoje rzeczy i ruszam w stronę zejścia na plażę. Poranek żyje własnym rytmem – mijam biegaczy, spacerowiczów z psami, a także osoby z wykrywaczami metali krążące w poszukiwaniu "skarbów" ukrytych w piasku.


Szlak prowadzi przez znane punkty wybrzeża: masywny hotel Gołębiewski w Pobierowie, replikę krzyża z Giewontu w Pustkowie, ruiny kościoła w Trzęsaczu, a dalej latarnię morską w Niechorzu. Na śniadanie zatrzymuję się na szakszukę – solidna, sycąca porcja, która daje energię na dalszy marsz.


Przed zejściem na plażę przypominam sobie o kremie z filtrem – słońce zaczyna już grzać mocniej, a dzień zapowiada się upalnie. Na piasku w Pogorzelicy spotykam mężczyznę, który, pokazując kierunek mojej trasy, woła: „Na Hel idź! Na Hel!” – obaj zaczynamy się śmiać.


Przez kolejne kilometry nie spotykam nikogo. Tylko ja, morze, szum fal i piasek skrzypiący pod butami. Ten fragment dnia daje przestrzeń na oddech i złapanie rytmu.


Do Mrzeżyna docieram w samo południe – w największym upale. To dobry moment na odpoczynek i obiad: placek po węgiersku – duży i konkretny. Siadam, regeneruję się i cieszę się cieniem.


Powrót na plażę to zupełnie inna rzeczywistość. Plaża zamienia się w labirynt parawanów, a w tle słychać nawoływania: „Popcorn! Wata cukrowa! Kukurydza!”. Wrażenie zatłoczenia kontrastuje z wcześniejszym spokojem. Przedzieram się przez tłumy, kilka kilometrów dalej mijam plażę nudystów, a potem znów robi się luźniej.


Po kilku kolejnych kilometrach wchodzę do Kołobrzegu. Robię przerwę na pierogi w stołówce i szybkie zakupy. Marsz przez miasto daje się we znaki – asfalt, chodniki, hałas – wszystko dłuży się znacznie bardziej niż marsz po piasku. Docieram na deptak, a potem wzdłuż plaży zmierzam do wybranego miejsca na nocleg – tym razem planuję rozwiesić hamak i odpocząć, ile się da bo do świtu już niedaleko.


#podroze #plaza #morzebaltyckie #baltyk #hamak

1bd8e6f4-5264-4f65-ba37-372ea339773a
621f7817-3691-49d8-9eec-0ee99060cc06
bdce9024-42d3-47fd-bfe7-bc63138fce42
f2c87a9e-aa6d-4f9a-8ab8-0db5df5138f4

Zaloguj się aby komentować

@Z_buta_za_horyzont 6 dych z buta! Nieźle. Rozumiem, że idąc plażą wybierasz ten złoty środek: między grząskim mokrym, a grząskim suchym piaskiem?

@Z_buta_za_horyzont jak tam prawa noga?

znajomy szedl calą trase kilka lat temu i najbardziej go wqrwiala ta nierownosc

Zaloguj się aby komentować

Szlak Parawanów i Gotowanej Kukurydzy dzień 1.


Godzina 9:25 – rozpoczynam wędrówkę od zejścia na plażę przy Podziemnym Mieście Wolin. Załadowany plecak waży około 10 kilogramów, więc nie jest źle . W głowie mam prostą zasadę orientacji: morze po lewej stronie oznacza, że idę we właściwym kierunku.


Pogoda od rana nie rozpieszcza – lekka mżawka, temperatura około 18 stopni, a do tego mocny wiatr w plecy. Z czasem deszcz się nasila, co sprawia, że pierwsze kilometry są dość wymagające. Mimo to trzymam dobre tempo.


W Międzyzdrojach, pomimo deszczu, deptak pełen jest ludzi. Robię sobie dłuższą przerwę na posiłek – śniadanie i obiad w jednym. Wybieram makaron bolognese i żurek, co okazuje się zaskakująco sycącym zestawem.


Dalszy odcinek prowadzi wąską plażą – miejscami zaledwie 3 metry szerokości między klifem a linią wody. Po około pół godzinie marszu deszcz w końcu ustaje. Pojawia się ciepły wiatr, a ja zdejmuję kurtkę – od tego momentu idę już w spodenkach i koszulce.


Plaża zaczyna się poszerzać, robi się znów piaszczysta i przyjemna do marszu. W okolicach Wisełki spotykam parę starszych turystów, którzy proszą mnie o zrobienie kilku zdjęć. W ramach podziękowania częstują mnie ciastkiem – miły akcent na trasie.


W Międzywodziu, wysoko w klifie, zauważam stanowisko lęgowe jaskółki brzegówki – miejsce wyjątkowe i pełne życia. Im bliżej centrum miejscowości, tym więcej ludzi i parawanów na plaży.


Po południu docieram do Dziwnowa. Schodzę na chwilę do miasta, by zjeść obiadokolację to jest pomidorową i pierogi, zastanowić się, gdzie spędzić noc. Po powrocie na plażę zmienia się kierunek wiatru – teraz wieje mi prosto w twarz, dość silnie, co mocno utrudnia dalszy marsz. Wolałem wcześniejszy wiatr ten niemiecki, zachodni.


Po przejściu 42 kilometrów kończę przy miejscowości Pobierowo. Rozbijam hamak i dziś pewnie bez marudzenia szybko usnę.

#podroze #morzebaltyckie #plaza

13cd3c10-acda-42f4-8605-f4c39abcc3ac
c64b0c71-63af-4d7e-9cf1-72f26f173276
fb9211a4-6d66-40bb-87e0-564d1a8042e7
c26266a0-66fb-4796-8854-ea1dcd3215a6

@Z_buta_za_horyzont Super pomysł na spędzanie wakacji! Podczas studiów mieliśmy z kumplami taki wyjazd, gdzie przeszliśmy plażą ze Świnoujścia aż do Gdańska. Super jest taka podróż wśród monotonii plaży i przyrody. Do dziś miło to wspominam.

Zaloguj się aby komentować

@Z_buta_za_horyzont myślałem że trochę żartujesz z tym spacerem wzdłuż wybrzeża i wrzucisz fotę z piwkiem na kocyku, ale szacun! I trzymam kciuki za powodzenie misji. Wrzucaj relacje, jestem bardzo ciekawy

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze chwila i ruszam pieszo plażą blisko 200 kilometrów w okolice Jarosławca. Nie mam zarezerwowanych noclegów ale posiadam hamak, śpiwór i mocne nogi. Oby tylko w nocy nie padało .


#podroze #plaza #morzebaltyckie #wakacje

bf863f6b-03cf-4b2b-b541-6c5544f6db91

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@cebulaZrosolu doczytaj .


"Dzień Prostoty jest poświęcony idei upraszczania życia. Święto to inspirowane jest filozofią i dziedzictwem amerykańskiego pisarza i myśliciela Henry'ego Davida Thoreau, urodzonego 12 lipca 1817 roku".

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Raz w życiu piłem pina colade, za to wychlałem jej wtedy tyle, że już nigdy później nie miałem ochoty. A było to na Zanzibarze - taki port na Mazurach.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień Chodzenia Do Pracy Inną Drogą

@Z_buta_za_horyzont czytam to w pracy i juz wiem, że ten dzień zjebałem bo nie dość, że tą samą drogą to jeszcze pojechałem. Mogłeś to wczoraj podać ale nie. Naprawdę dzięki kolego ( ͠° ͟ʖ ͡°)

> bo nie dość, że tą samą drogą


@Stashqo "to jeszcze w staniku"


Nie da się inaczej pomyśleć czytając ten komentarz pod tym wpisem

Zaloguj się aby komentować

@Z_buta_za_horyzont Sznycle z indyka - moje ulubione mięcho, a nie jakieś tam schabowe.

Nie wiem czemu, ale od kilku lat mi schabowe nie smakują (zapewne mi się przejadły). A z indyka autentycznie uwielbiam.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować