
WujekAlien
- 2422wpisów
- 8039komentarzy
Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
Zaloguj się aby komentować
Prawie się załapałem na nowego Wegnera, bo płatność służbową kartą kultura nie przeszła na ŚK i nie zauważyłem powiadomienia, że czekają na płatność, ale w końcu jest
#ksiazki #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
162 + 1 = 163
Tytuł: Luna to surowa pani
Autor: Robert A. Heinlein
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: audiobook
Liczba stron: 400
Ocena: 6/10
Kolonia karna na Księżycu, technik Manny, samoświadomy superkomputer "HOLMES (Mike)", charyzmatyczny Profesor i rewolucja przeciw Ziemskiej hegemonii. Polityczny traktat miesza się tu z planem powstania, podręcznikiem konspiracji i rozwojem AI, a tłem są księżycowe realia: gospodarka niedoboru, "plantacja" pożywienia dla Ziemii, woda i powietrze jako waluta, złożone małżeństwa jako dostosowanie do surowych warunków osadniczych.
Pomysły - jak na rok wydania (1966) - wciąż potrafią szokować, a relacja Manny’ego z Mike’em jest jednym z najmocniejszych punktów książki. Problem w tym, że powieść mocno się zestarzała. Technologia potwornie odstaje: mamy księżycową kolonię, a superkomputer, rządzący jej życiem, działa i komunikuje się jak urządzenie o mocy obliczeniowej dzisiejszej… mikrofalówki, z klimatem kart perforowanych, rozdzielni telefonicznych i analogowych obejść. Komunikacja i możliwości Mike’a są sinusoidą: raz wszechwiedzący i błyskawiczny, raz bezradny wobec podstawowych rzeczy. Do tego Heinlein często zwalnia akcję, żeby wyłożyć ideologię i modele ustrojowe czytelnikowi - co wypada ciekawie jako esej, gorzej jakomotor napędowy fabuły.
Największy zgrzyt to finał: przewidywalny, zbyt gładki dla mieszkańców Księżyca i mało satysfakcjonujący jak na stawkę "wojny o niepodległość" i o prawa do współistnienia i samostanowienia. Postacie kobiece są pomijane jak @bori na tym portalu
Podsumowując:
Niezły rozmach i kilka świetnych idei. Zanurzenie w wiarygodnym postapo i nowoczesnej SF - nie do końca udane. Szanuję, bo to klasyka, ale emocjonalnie i technologicznie ta wizja już nie niesie takiej frajdy z lektury, jak w momencie premiery.
Osobisty licznik: 19/128
#czytelniczebingo (19/25) - pole 2 - SF, w którym technologia jest moralnym problemem
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajhejto


Zaloguj się aby komentować
119 680 363 - 100 = 119 680 263
Już nic więcej nie wcisnę po obiedzie, no dobra może jednak kawałek serniczka ;)
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
327 719,43 - 10,25 - 1,06 = 327 708,12
Dyszka z rana😎 #ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Może i zimno, ale kawka szybciej stygnie 😎 #dziendobry #smacznejkawusi

Zaloguj się aby komentować
155 + 1 = 156
Tytuł: Czarna kropla
Autor: Leonora Nattrass
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Nemezis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 374
Ocena: 8/10
Kontynuując postanowienie noworoczne, by sięgać po książki, które mam na półce, wybór padł na powieść historyczną "Czarna kropla". Od dłuższego czasu byłem mega ciekaw jak to wyjdzie, bo jest to jeden z moich ulubionych klimatów w książkach, grach i serialach.
Nattrass serwuje kapitalny mariaż faktów i fikcji: Londyn roku 1794, wojna z Francją, procesy o zdradę stanu, pamfleciarze i salony polityczne, a w tym wszystkim nasz protagonista - Laurence Jago, urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który po uszy pakuje się w spisek i działania, które mogą go skrócić o głowę. "Czarna kropla" to tu nie tylko mroczny eliksir - laudanum, od którego Jago jest uzależniony - ale i metafora atramentu, kłamstw i depesz pisanych piórem w nim maczanym, które mogą przesunąć oś geopolityki europejskiej. Mamy tajemniczą śmierć z pozoru samobójczą, znikające listy, wyścig o poufne papiery związane z negocjacjami obcymi mocartswami i cieniem francuskich agentów w tle. Fabuła świetnie meandruje: im więcej śladów, tym mniej pewny staje się narrator (uzależnienie od czarnej kropli robi swoje), a drobne detale zasłyszane przypadkowo, na spotkaniach i w kuluarach składają się w większą układankę.
Najmocniejsza strona książki to klimat i realia epoki. Czuć uliczny kurz i brud, zimną mgłę nad Tamizą i nerwowość tamtejszej polityki: mowy w parlamencie, ulotki, podsłuchane szepty w prywatnych gabinetach. Świetnie wypada też konstrukcja pół-wyznania: pierwszoosobowy Jago jest niejednoznaczny, przerażony, naćpany i przez to wciągający, a jego błędy i nawyki realnie wpływają na śledztwo.
To wszystko dało mi mocne skojarzenia z grą "The Council" czy serialem "Tabu" – podobne przecięcie dyplomacji, salonowych intryg i tajemnych sojuszy, tylko tu całość jest mniej barokowo zagmatwana i bardziej przyziemna, zakotwiczona w dokumentach, pieczęciach i poczcie dyplomatycznej. Nałóg i psychoza w jaką popada Laurence świetnie gra z czytelnikiem w kotka i myszkę, a do tego sprawia, że nie do końca wiemy, czy serio oni coś na niego mają.
To czemu nie dyszka? Tempo bywa nierówne. Środek potrafi się dłużyć, gdy bohater krąży między kolejnymi biurkami i drukarniami, a kilka dygresji historycznych brzmi jak bardzo rozległy aneks czy DLC - świetny dla budowania klimatu, ale dużo gorszy dla tempa. Końcówka jednak ładnie spina wątki, a twist nie jest z czapy, tylko wynika z ziarenek rozsypanych wcześniej, po których czytelnik mógł trafić do prawdy.
Jest to pierwszy tom trylogii i chętnie sprawdzę jak rozwinie się akcja w kolejnych tomach.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 18/128
#czytelniczebingo (18/25) - pole 22 - Powieść historyczna
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
327 755,73 - 8,09 - 1,77 - 2,32 = 327 743,55
Dzisiejsze 8km i wczorajsza drobnica #ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien tylko 50? To jakaś stara chyba, dziś day1 patche potrafią mieć tyle co i gra. Khekhe Stalker 2 khekhe. A potem jest k⁎⁎wa COD
Mine are just so stupid size aswell like when I look at add-ons it says in
bo4 that I have add-ons for cold war and MW1 (250GB), MW1 is (359GB) with add-ons MW2, MW3, vanguard, cold war, bo6, CW is (294GB) add-ons vanguard, MW2, MW3, Bo6 Bo6 is (200GB) add-ons MW2, MW3 Word war II (84GB) add-ons MW1 Bo3 (70GB) add-ons N/A Vanguard (192GB) add-ons MW2, MW3, Bo6,
Why is there add-ons for the game that don't even belong to that game so I am ending up with like 4/5 copies of MW3 add-ons for no reason.
Zaloguj się aby komentować
152 + 1 = 153
Tytuł: Wdowy
Autor: Lynda La Plante
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: W.A.B.
Format: e-book
Liczba stron: 434
Ocena: 7/10
Bardzo udany heist z kobiecą perspektywą, który działa właśnie dlatego, że nikt tu nie jest niezniszczalny i nieomylny.
"Wdowy" to kryminał od drugiej strony barykady. Po nieudanym napadzie, w którym giną ich mężowie, trzy kobiety (i przypadkowa prostytutka) - z Dolly Rawlins na czele - znajdują plany kolejnego skoku i decydują się dokończyć spartaczoną robotę. London noir, w którym zamiast białych rękawiczek dostajemy: dokładnie zaplanowany rekonesans, szyfry, logistykę napadu, zgrzyty w zespole i narastające ryzyko, że ktoś pęknie i wygada się policji lub innemu gangowi, który próbuje przejąć interesy po mężu Dolly.
Najbardziej kupiło mnie ujęcie tych złych bez komiksowości. Bohaterki nie są superwoman - mają chwile słabości, paniki, żałoby czy żalu, codzienne kłopoty i całkiem ludzkie wątpliwości. Dolly jest twarda, ale rozdarta, Linda, Shirley i Bella mają kotwice w postaci własnych demonów i licznych wątpliwości. Ta mieszanina kompetencji i kruchości sprawia, że kibicuje się im mimo moralnych wątpliwości. Świetnie wypada Dolly, która próbuje przejąć przywódczą rolę męża, też jako jedyna była w pełni świadoma, skąd się bierze kasa w domu i ten kontrast między nią, a jej koleżankami robi ogromną robotę w tej historii.
Mocne strony: mechanika skoku (planowanie, próby, improwizacja), szorstki klimat Londynu i napięcie wynikające z psychologii, nie tylko z pościgów. La Plante utrzymuje napięcie scenami, w których coś może się sypnąć jednym złym gestem czy słowem.
Słabsze strony: środek potrafi się rozciągnąć, a kilku antagonistom brakuje głębi przestępczego półświadka. Czuć momentami telewizyjny rodowód opowieści (zbiegi okoliczności tu, pójście na skróty tam). Finał domyka historię solidnie, choć bez nokautu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 17/128
#czytelniczebingo (17/25) - pole 20 - Kryminał bez klasycznego detektywa
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
119 687 116 - 200 = 119 686 916
Wiejski wysokobiałkowy z rzodkiewką
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
119 693 245 - 200 = 119 693 045
Wiejski wysokobiałkowy na kolację
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
145 + 1 = 146
Tytuł: Dżuma
Autor: Albert Camus
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: PIW
Format: e-book
Liczba stron: 294
Ocena: 8/10
Wracam do Oranu (od którego zaczynałem ten rok w Hurysce) i do lektury sprzed ponad 20 lat, żeby sprawdzić jak wypadnie tym razem, już w przypadku dorosłego (podobno) czytelnika, które miał szansę obserwować jedną pełnoskalową pandemię na własne oczy 5-6 lat temu.
To jest kronika miasta i jednocześnie kronika jednostek, które nagle zostają wrzucone w "nowy porządek" (a może chaos) - taki, w którym nie da się już żyć na autopilocie. Narrator od początku uprzedza, że nie będzie tu legendy o herosach, tylko zapis tego, jak na prawdę wygląda życie ludzi, gdy świat przestaje udawać przewidywalny. Narrator zbiera dla nas świadectwa, notatki, zwierzenia - bo sam jest "wmieszany" w to, co nam opisuje, choć na początku jeszcze o tym nie wiemy.
Oran jest banalny, wygodny w swojej rutynie i prostocie. To miasto nawyków, które uspokajają swoim rytmem. I właśnie dlatego pierwszy znak przychodzi jak dysonans: szczury. Martwe, wyłażące z kubłów, żerujące na śmieciach - coś, co miało „nie istnieć”, a jednak zalega na schodach i ulicach. Z początku jest w tym więcej irytacji niż strachu. Bo jeśli uznasz, że to tylko delikatny odbieg od rutyny - to przecież nic się nie stanie, prawda?
Kiedy choroba zostaje nazwana w końcu po imieniu, miasto zaczyna się zamykać: bramy, ograniczenia, kolejki, braki w sklepach. Ale sedno Camusa jest gdzie indziej: dżuma w tej książce jest abstrakcją, która miażdży rutynę jednostki, jeśli chce żyć tak, jakby nic się nie stało. Każdy z głównych bohaterów reprezentuje zgoła odmienne podejście, które uznaje za jedyne słuszne, a argumenty innych traktuje bardziej jako ciekawostkę, niż realną alternatywę.
Świat może być absurdalny i okrutny, ale człowiek nie jest zwolniony, z tego powodu, z decyzji. U Camusa godność nie polega na tym, że wygrywasz z dżumą. Polega na tym, że nie klękasz przed nią - stajesz do walki, wybierasz działanie, solidarność i uczciwość nawet wtedy, gdy nie masz gwarancji sensu swoich poczynań ani tym bardziej nagrody za taką postawę.
Świetna wizja apokalipsy w małej skali i to apokalipsy, która nie przychodzi nagle, przeradza się w nią z czasem. Zaczyna się jako obrzydzenie, zdziwienie, trochę śmiechu, trochę wstrętu. Szczury wyskakują z piwnic, wiją się na chodnikach, leżą martwe pod drzwiami. Ktoś zaczyna zamiatać. Ktoś przeklina. Ktoś żartuje, że "natura robi porządki". I w tej zwyczajności jest pierwsza wielka myśl książki: katastrofa długo wygląda jak usterka w codziennym planie. Dopóki nie nazwiesz jej po imieniu, możesz udawać, że nic nie wymaga zmiany i nic specjalnego się nie dzieje.
Dla mnie główna różnica w czytaniu tej książki po 20 latach, jest taka, że wtedy czytałem o ideach i zbiorowości. Teraz czytałem o mechanice psychiki i roli jednostki. "Dżuma" nie daje happy endu w stylu: a po apokalipsie wróciliśmy do normy. Bo ta książka jest o tym, że norma jest krucha i nie trzeba wiele, by ją zburzyć.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 16/128
Postanowiłem powalczyć z #czytelniczebingo i spróbować je ukończyć w styczniu, zobaczymy czy się uda
Tym razem pole 14 - Książka starsza od ciebie (16/25)
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
Rozrywka na wieczór: Otwierasz ChatGPT lub dowolne inne narzędzie Ai i wpisujesz:
Nie pytaj o nic, tylko stwórz obrazek na podstawie tego co o mnie wiesz. Niech to będzie obrazek ilustrujący jak twoim zdaniem lubię spędzać czas wolny.
Wygenerowany obrazek wklejasz poniżej ;) #glupiehejtozabawy #ai #czaswolny

@WujekAlien Jedyny z którego korzystam ma dziś jakiś problem z generowaniem obrazu, ale dał taki opis:
Główna scena
Poziomy kadr 16:9, późne popołudnie, ciepłe światło wpada przez okno.
W centrum pokój w zwykłym mieszkaniu w małym polskim mieście na Warmii i Mazurach: proste biurko pod oknem, bez „geekowego” przesytu gadżetami.
Przy biurku siedzi dorosły mężczyzna, lekko pochylony nad ekranem, w swobodnym, domowym ubraniu, skupiony, ale zrelaksowany.
Biurko i ekrany
Na biurku stoją dwa monitory:
Na pierwszym otwarte forum internetowe z widocznymi wątkami o prawie, polityce i aktualnych wydarzeniach w Polsce (lista tematów, komentarze, avatar użytkownika, wygląd kojarzący się z klasycznym forum).
Na drugim monitorze arkusz danych (tabela, kilka prostych kolumn) i mały wykres oraz obok okno z tekstem ustawy w stylu Dziennika Ustaw (nagłówek, artykuły, ustępy).
Na biurku: wydrukowane stare mapy historyczne Polski (z zaznaczonymi granicami z różnych okresów), kilka kartek z notatkami i zakreślaczami, długopis, filiżanka kawy z delikatną parą.
Detale „researchera”
Obok klawiatury leży otwarty notes z wypunktowanymi krótkimi hasłami i strzałkami – wygląda jak plan analizy lub szkic posta na forum.
Na jednym z wydruków można zasugerować małe, czytelne nagłówki typu „ustawa”, „statystyki 2025”, „źródła” (bez odtwarzania prawdziwych dokumentów).
Aktywność outdoorowa
Po prawej stronie biurka, o ścianę, oparty jest plecak trekkingowy oraz złożone kijki do chodzenia; obok stoją wygodne buty trekkingowe z lekko przybrudzonym bieżnikiem.
Na ścianie może wisieć niewielka mapa okolicy z zaznaczonymi szlakami, szpilkami w kilku miejscach i krótkimi notatkami długopisem.
Widok za oknem
Za dużym oknem widać łagodne mazursko-warmińskie pagórki, las i fragment jeziora, kolory późnego popołudnia (ciepłe, złota godzina).
Przez krajobraz biegnie oznakowany szlak turystyczny (np. czerwony pasek na białym tle na drzewie lub słupku), a w oddali widać samotnego wędrowca z plecakiem, idącego ścieżką.
Atmosfera i styl
Styl: realistyczno-minimalistyczny, bez karykatury, raczej spokojna, „codzienna” scena osoby łączącej research w internecie z długimi spacerami i trekkingiem.
Kolorystyka ciepła, naturalna; wnętrze przytulne, ale proste: drewniane biurko, zwykły fotel, półka z kilkoma książkami (historia, prawo, technologia) w tle.
_____
No cóż, wie tyle ile mu powiedziałem i tylko o tematach, które szukam
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ziarenkożercy
#zwierzaczki #ptaszki #bojowonastawionawiewiorka #lazienki #fotografiamobilna





Zaloguj się aby komentować
327 941,83 - 15,40 - 2,91 = 327 923,52
Mroźny poniedziałkowy poranek i sobotni ślizg po owoce
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować