Malowanie po numerach - czynność która mnie bardzo relaksuje. Sama z siebie nigdy nie byłam kreatywna ani uzdolniona artystycznie więc rekompensuje to sobie taką zabawą 😁 jeszcze podcast/audiobook w tle i mam z głowy conajmniej kilka wieczorów.
@Trypsyna moja wsiaka w diamond painting, wyklejanie diamencikow, na ponumerowane pola, generalnie podobna zabawa, na ali mozna kupic swoje zdjęcie do wyklejania czy pełno gotowych wzorów, taki obrazek 30x40cm to około 14k diamentów do przyklejenia, sprawdź sobie, polecam:)
Tytuł: Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze
Autor: Łukasz Lamża
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 9788380499638
Liczba stron: 224
Ocena: 7/10
Dziennikarskie śledztwo najpopularniejszych pseudonauk. Opisane przez niego kwestie są dokładnie rozłożone na czynniki pierwsze, a całość czyta się szybko i sprawnie. Fajnie, że pozycja nie ma narracji ataku i szyderstwa tej drugiej strony, tylko merytoryczne przedstawienie faktów i podejścia naukowego. Na + spora bibliografia.
Szybkie i konkretne, chociaż na moje jakieś informacje czym jest metoda naukowa, jak działa ślepa próba, podwójnie ślepa i hierarchia źródeł powinny trafić do pierwszego rozdziału, żeby od razu zaznajomić czytelnika z tymi pojęciami. Niemniej całość spójna. Swoją drogą - dosłownie we wtorek przeczytałem, także niezłe synchro
Wrzucam dopiero zaległości, na telefonie jakiś error mi wyskakiwał przy dodawaniu sztafety (╥﹏╥)
W piąteczek wleciało 11 km bazy bazuni
W sobotę również baza w ilości 12 km
Niedziela: 16km long run + 6x100m/100m - było okropne lodowate wiatrzysko! Cały weekend wybiegany z @scorp u boku ʕ•ᴥ•ʔ
Dziś: 3,2 km BS; 8x200m/200m; 4.8 km BS - 200 wleciały średnio po 42" bardzo przyjemna pogoda, całą zima mogłaby taka być. 9 stopni i zero wiatru ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Bardzo dobra książka. Fabuła wciąga i trzyma w napięciu, szybko się czyta. Świetne zakończenie. Dużo technologicznych wstawek, które nadawały powieści "realizmu", choć nie zawsze łatwo było przez nie przebrnąć gdy nie zna się danej dziedziny. Główny bohater zapewnia przystępną perspektywę pełną humoru, co w moim odczuciu czyni go bardziej ludzkim, aniżeli suchą postacią książki.
Chętnie sięgnę po inne książki autora. Widzę, że Projekt Hail Mary jest wysoko notowana, przyatakuje ją w przyszłości na pewno.
Projekt Hail Mary bardzo polecam, podobny poziom jak Marsjanin. Andy Weir napisał też trzecią powieść, ale mimo że bardzo go lubię to jednak "Artemis" to straszny niewypał
@Trypsyna Dobra książka, przeczytałem ją dopiero po filmie który też mi siadł i w sumie to jeden z nielicznych przypadków gdzie film utrzymał poziom książki imo.
Jedna z bardzo nielicznych ksiazek, ktore skonsumowalem (sluchalem audiobooka do snu [a raczej zamiast spac, tak mnie wciagnelo]) od zakonczenia edukacji. Jako autyste nie za bardzo interesuja mnie personalne doswiadczenia i interpersonalne dramy, na ktorych opiera sie wiekszosc literatury, ale Marsjanin i Artemis opowiadaja o zmaganiach czlowieka z materia, ktore dzieki tym bardzo konkretnie opisanym naukowo-technologicznym wstawkom (zamiast wyzwaniom protagonistow zwykle mgliscie opisywanym przez autorow, ktorym trzeba zaufac na slowo) pochlonalem z wielka przyjemnoscia.
i troche mnie zniechecilo, ze materia komunikacji z obcymi to jest bardziej spekulacja niz sprawdzona nauka no i heroiczna rola protagonisty, ale moze dam szanse
Robinson Crusoe, scenariusz nr 2. Razem z @scorp daliśmy radę na styk z życiem, zbudowaliśmy 5 krzyży i odprawiliśmy egzorcyzm na przeklętej wyspie 🥳 Trochę się spociliśmy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Bardzo ciekawy pomysł na planszówkę, ale albo nie była zbyt długo testowana albo taki jest jej design i nie do końca mi to później pasowało. Wydaje mi się, że czasami przy 9/10 rundach na grę już po drugiej jesteście skazani na powolną śmierć głodową, ale dowiecie się o tym po godzinie. Ale super sprawa, że można we dwoje pyknąć w coś fajnie rozbudowanego
Nie było to to, czego oczekiwałam po tej książce. Jest to opowieść obyczajowa, w której nie czułam oczekiwanej grozy czy tajemnicy. Na okładce książki jest porównanie do "To" Stephena Kinga co uważam za spore nadużycie. W bibliotece z której ją wypożyczyłam jest oznaczona jako horror. Widzę ją bardziej w kategorii dla młodzieży, myślę że jakbym miała te 10-15 lat mniej dużo bardziej by mi się spodobała. Styl pisania bardzo przyjemny.
Czy znajdę tam jakieś wskazówki dobre dla mnie jeśli biegam po górach po kilkanaście kilometrów i planuję w przyszłym sezonie stopniowo zwiększyć dystans do około 25km?
Całkiem ok pozycja, ciekawa i czasem zabawna. Trochę przerysowana historia, nie do końca mi to odpowiadało. Wszystko jest czarno-białe, a autorka nawet nie próbuje wytworzyć iluzji wiarygodności przedstawionych wydarzeń. Wątek fabularny dosyć przewidywalny.
Potężnie potuptane, ja dziś kuśtykałem o 7 rano na płaskim a później o 10 na trailu, ale takich przebiegów jak Ty nie mam Piękny dzień był na bieganie!
Tytuł: Czarna owca medycyny. Nieopowiedziana historia psychiatrii
Autor: Jeffrey Alan Lieberman
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
ISBN: 9788366517400
Liczba stron: 344
Ocena: 8/10
Zdecydowanie poszerzyła moją wiedzę na temat psychiatrii oraz jej historii. Nie byłam świadoma jak "nowa" jest to dziedzina medycyny. Trudną miała drogę, aby osiągnąć status taki, jak ma teraz. Dobrze napisana, przystępnym językiem.
@Trypsyna Też muszę ją jeszcze dokończyć. Ogólnie psychiatria w porównaniu do innych dziedzin medycznych nie miała lekko i nadal wiele osób jest ciężko do niej przekonać (zresztą, nic dziwnego).
Czytałem, to dobra lektura. Dla mnie niespodzianką było jak ważna dla psychiatrii jest odpowiednia klasyfikacja/nazewnictwo. Choć to już temat całkiem współczesny.
Wczoraj wleciał mały rozruch, 40’ bardzo spokojnego biegu. Potuptałam sobie w tempie 5:56 przy utrzymaniu tętna ok 140 bpm
A dziś połączyłam sobie long run z startem w biegu niepodległości (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) plan był następujący: ok 5km BS; 10km w strefie Z3; ok 5km BS. Pozytywnie się zaskoczyłam, myślałam, że aby utrzymać tętno w tej strefie będę musiała się trzymać tempa około 400. Natomiast udało się to zrobić przy tempie 4:42 (avg hr 165) wbiegając na mete z wynikiem 47:19.
Miło to sobie porównać z startem sprzed 9 miesięcy na tej samej trasie (Urodzinowy bieg Gdyni w lutym) gdzie biegłam na życiówkę i moje wyniki były następujące: czas 48:13, tempo 4:46, avg hr 175.
Teraz najbliższy start mnie czeka w styczniu, gdzie sprawdzę się na biegu terenowym z przewyższeniami na dystansie 27 km. Nie mogę się doczekać (ʘ‿ʘ)
"Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika…"
Świetna pozycja, mimo wielkości cegły, w ogóle nie odczułam jej objętości. W powieści znajduje się bardzo dużo postaci (na początku książki jest nawet podana ich lista z opisaniem jaką pełnią funkcję w mieście. Bardzo przydatna rzecz, wiele razy zaglądałam). King rewelacyjnie je przedstawił, dawno nie czytałam książki gdzie były one tak wyraziste i zarazem nie karykaturalne. Jest wiele wątków które często przeplatają się ze sobą, jednak we wszystkim można na spokojnie się rozeznać. Od pierwszej strony do końca trzymało mnie w napięciu.
Dałabym ocenę 10 gdyby nie zakończenie, liczyłam że będzie ono bardziej wyjaśnione. Co nie zmienia faktu, że książka wbrew pozorom przede wszystkim jest o ludziach, a jej tajemnicza bariera jest tylko tłem.
Dotychczas przeczytałam 3 książki Stephena Kinga. Ta trafia na miejsce nr 1
dawno nie czytałam książki gdzie były one tak wyraziste i zarazem nie karykaturalne
Czytałem to dawno temu ale głównie pamiętam właśnie odwrotne uczucie - że wszyscy bohaterowie są niewiarygodni, wszyscy to straszni idioci i że książka mi się nie podobała. Ale mnie się większość rzeczy Kinga które czytałem nie podobało.
Tak jest, ja już dziś na trening w 4 warstwach na górze - potówka (0), rajtki (1) , lekka koszulka pod z zapięciem pod szyję, co by się komin ładnie trzymał (2) no i wiatrówka (3)... pełna zbroja biegowa