458 695,0 - 30,0 = 458 665,0
(30 X)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji



O, dzień dobry.
458 695,0 - 30,0 = 458 665,0
(30 X)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
Pewnie część z nas była już u fizjoterapeuty. Jedną z metod terapii jest technika polegająca na ucisku bolesnego obszaru i utrzymanie bodźca, aż mózg wobec jego nieustępliwości uzna, że jednak ten mięsień należy rozluźnić.
Nie mogę od siebie odrzucić podobieństwa między tym, a uspokajaniem się umysłu podczas medytacji.
Codzienność, różnego rodzaju bodźce, mniejsze lub większe FOMO, obowiązki, zaległości, sprawy z ostatniej chwili, ale i zwykłe przyjemności dnia codziennego powodują, że mózg chętnie przeskakuje z chwili obecnej do listy spraw do zrobienia, do najbliższego relaksującego zadania ("jeszcze tylko pół godzinki i idę obejrzeć odcinek", "jeszcze tylko powiesić pranie, wrzucić rzeczy do zmywarki, wynieść śmieci i od razu pójdę na spacer") albo po prostu błądzi po różnych wydarzeniach z mniej lub bardziej realnej przyszłości albo analizuje przeszłość.
Taki rozpędzony umysł, zostawiony sam sobie, będzie żarłocznie szukał nowych punktów zaczepienia, nowych tematów do analizy, nowych bodźców, nowych "o, to jest fajne"; to błędne koło (Samsary, hehe) nie kończy się nigdy, bo jeśli skończymy jedno "przyjemne", zawsze można skupić się na czymś kolejnym - lub na drodze do niego.
W kontekście medytacji (tej regularnej, codziennej) mówimy o skali mikro: nie ma tu wielu analizowanych bodźców, ale może być myślowy szum: lista zadań na dziś, jutro i za miesiąc, tematy z pracy, wyrzuty sumienia z powodu zaległej książki, obowiązki domowe...
...i w to wszystko wchodzi to przyjemne uczucie, gdy siadamy (lub idziemy) i zapodajemy sobie stały bodziec: "jestem tutaj", "nie myśl", "nie szukaj". Skupienie na oddechu, na krokach, liczenie ich do czterech lub dziesięciu (zawsze zaczynam od tego, żeby mieć jakąś "kotwicę", która usadzi mnie w bezruchu pośród potoku moich myśli) i po chwili mózg, który próbował się wyrwać z pluszu niemyślenia... nagle przestaje i uspokaja się, niczym mętna woda w wiadrze, pozostawiona bez ruchu przez jakiś czas.
Wystarczy cierpliwie poczekać, aż umysł sam odpuści i pozwoli nam istnieć.
W mętnej wodzie nie ujrzysz swego odbicia, wyraźny obraz da tylko spokojna woda. A gdy woda się uspokoi, odbicie staje się jasne. Gdy umysł się uspokoi, wszystko staje się takie, jakim zawsze było.
#buddyzm #zen #rozkminy #medytacja

Zaloguj się aby komentować
Białe zaczynają i matują.
#szachy #zadaniaszachowe


Zaloguj się aby komentować
458 907,0 - 15,0 - 40,0 - 60,0 = 458 792,0
(29 X)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
Coś ostatnio nikt niczego nie wrzucił.
Więc proszę: czarne zaczynają i zdobywają przewagę.
#szachy #zadaniaszachowe


Zaloguj się aby komentować
Są rzeczy, za które nie wiadomo po co się człowiek bierze, jedną z nich jest matowanie samotnego króla gońcem i skoczkiem.
Zacząłem od interaktywnych lekcji tutaj , ale bardziej opisowe są na starym blogu szachowym, części: pierwsza , druga i kolejne - z tych korzystałem dawno temu, ale jednak dużo lepsze efekty daje klikanie samemu, poza tym na pewno da się znaleźć filmy, na których jest to bardzo ładnie opisane.
Łącznie poszło na to ze trzy godziny, ale udało mi się trzy razy z rzędu konsekwentnie zamatować króla nie przekraczając 50 posunięć, więc zakładam, że wiedza już jest, teraz trzeba praktyki.
Po co to w ogóle? Przecież taki mat wg jakichś znalezionych przeze mnie statystyk ma szansę pojawić się w 0,012% partii (czyli w moim przypadku praktycznie nigdy). Kiedyś, na nieistniejącym już forum szachowe pe el ktoś pisał, że jest to cenna lekcja dotycząca współpracy figur. Dodam od siebie również to, że uczy dzielenia pól nie na czarne i białe, a na "dostępne" i "atakowane".
I daje satysfakcję, gdy zadziała.
#szachy #zadaniaszachowe

Zaloguj się aby komentować
Mnich zapytał: „Ten, który jest poza dobrem i złem – czy osiągnął on wyzwolenie?”.
Chao-chou powiedział: „Nie, nie osiągnął”.
Mnich zapytał: „Dlaczego nie?”.
Chao-chou powiedział: „Ponieważ znajduje się wewnątrz dobra i zła”.
Kamienny Most - Nauczanie Mistrza Zen Chao Chou
#buddyzm #zen

Zaloguj się aby komentować
459 163,0 - 10,0 - 15,0 - 20,0 - 15,0 - 25,0 - 15,0 = 459 063,0
(26 X)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
333 515,08 - 2,89 - 3,2 - 1,31 - 4,87 - 6,52 = 333 496,29
Spacerkowanie z tygodnia.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
XCIII (CXVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Ostatnie wyjście przed wyjazdem i jednocześnie pierwsze wspinaczkowe po kontuzji. Kolano działa, ale widzę, że będę musiał unikać części ruchów. Na obwodach było całkiem spoko, ale tam miałem pełną kontrolę nad tym gdzie chcę postawić stopy. Prawdziwy teren może to boleśnie zweryfikować i zdegradować mnie do roli samobieżnego punktu asekuracyjnego.
W zasadzie to samo podejście pod skały może to zrobić, bez wspinania nawet.

Zaloguj się aby komentować
Kto jeszcze nie śpi? Bo mam fajnego mata w trzech, matują czarne, bo w końcu trwa #nocnazmiana
#szachy #zadaniaszachowe


Zaloguj się aby komentować
Do tej pory nie brałem udziału w #naopowiesci ale ten temat mnie... zainteresował. Pierwotnie miałem w głowie coś w stylu fantasy, ale nie byłem w stanie zrobić z tego czegoś krótkiego, a po drugie - i ważniejsze - nie miałem szans uniknąć skojarzeń z "Awatarem". Pomysł porzuciłem, ale drugi wpadł mi do głowy dziś, niespodziewanie.
Mam nadzieję, że się spodoba.
--
Potężny, jesienny wiatr załomotał okiennicami. Ten stary domek, kupiony za bezcen kilka miesięcy temu od wujka Anny nadawał się prawie w całości na rozpałkę. Hak do trzymania okiennic wyrywał się co chwilę, mimo kolejnych prób przymocowania, ale za to zawiasy były najwyraźniej solidnie przymocowane, bo setki uderzeń w ścianę nic im do tej pory nie zrobiło. Anna często żartowała, że to nie okiennice są przymocowane do domu, tylko dom do okiennic.
Westchnąłem cicho, zabrałem kubek z kawą i wróciłem do salonu. Siedziała w fotelu, wygodnie oparta, długie, lekko zgięte nogi trzymając pod stolikiem. - Nie wypiłaś wody - zauważyłem, patrząc wymownie na pełną szklankę, którą chwilę temu jej przyniosłem. Nie spodziewałem się reakcji, ale kompletna cisza mnie uderzyła. Nie miałem wyboru: sam nawarzyłem piwa i sam będę musiał je wypić. Usiadłem na sofie i popatrzyłem jej prosto w oczy. - Słuchaj, wiem, że to nie wyszło tak, jak powinno, ale naprawdę, powinnaś to zrozumieć. - zrobiłem przerwę, biorąc łyk kawy - Nie spodziewałem się żadnych komplikacji, to miał być szybki interes, taki jak zawsze. N...cki dostarczył wszystko, wystarczyło podjechać na miejsce tak, jak było planowane, ale na miejscu była już policja i najwyraźniej czekali dokładnie na mnie. Mają mój rysopis, a skoro wiedzieli w którym samochodzie siedzę, to znali też moje dane. Muszę zniknąć na jakiś czas, zatrzeć ślady, zerwać kontakty. To się z czasem uspokoi.
Sam sobie nie wierzyłem. Po wpadce wróciłem do domu starannie unikając monitoringu, porzuciwszy auto, jadąc trzema podmiejskimi pociągami. Krótka robota, która miała trwać godzinę, łącznie zajęła kilkanaście i nie przyniosła żadnego zysku. Zdecydowanie zasłużyłem na awanturę, którą Anna zrobiła mi z powodu spóźnienia, a także na tę, którą zrobiła, gdy dotarło do niej, że "zniknąć" oznacza również zniknięcie z jej życia. Niestety, taka była konsekwencja tego, czym się zajmowałem. Jeśli coś poszło nie tak, pozostało zacieranie śladów, unikanie starych znajomych, często zmiana wyglądu - wiedziała o tym, oczywiście, nie bylibyśmy razem, gdybym nie mógł przedstawić tego uczciwie, ale oboje żyliśmy w przekonaniu, że tym razem żadna wpadka mnie nie spotka. Ten położony na uboczu domek był idealną kryjówką: niewielka polana pośrodku lasu, jedna droga dojazdowa, wiele kilometrów od najbliższych sąsiadów i kilka dyskretnie oznakowanych ścieżek prowadzących do niego. Doskonałe miejsce, by w nim zniknąć i po każdym zleceniu nie wyściubiać nosa przez miesiąc, aż wszystko ucichnie. Raz już o mało co uniknąłem złapania, ale nawet niektórzy sąsiedzi nie wiedzieli, że ta nie uczęszczana ścieżka prowadząca skrajem bagien prowadzi do tego miejsca. Policja nawet nie zaglądała na skraj wioski, a co dopiero do lasu. Ich lenistwo było dla mnie wybawieniem... przynajmniej dopóki nie pojawił się tam ktoś, kto najwyraźniej potrafił złożyć razem kilka klocków i wyciągnąć wnioski.
Dopiłem resztę kawy i popatrzyłem na nią uważnie. - Słuchaj, to się wszystko jakoś ułoży. Zawsze się układa, po prostu potrzebuję czasu. Muszę sobie to zebrać w głowie, znaleźć najlepsze rozwiązanie. Potrzebuję trochę powalczyć z wiatrem, pójdę do ogrodu, pomacham trochę łopatą, gdy się zmęczę, to myśli zaczną się same układać. Na pewno coś wymyślę. - Wstałem i poklepałem ją po kolanie, patrząc z bliska w jej oczy. Owinąłem się grubym, roboczym płaszczem, nacisnąłem na głowę czapkę i ruszyłem do drzwi. W nich odwróciłem się, żeby coś powiedzieć, ale napotkałem jej spojrzenie: ostre, przenikliwe, jednocześnie karcące i pełne smutku. Wyszedłem bez słowa.
Później, patrząc na niewielki kopczyk świeżej ziemi w ogródku, oświetlony blaskiem dogasającego drewna, zrozumiałem, że zapamiętam tę scenę i to spojrzenie do końca życia: Anna, patrząca na mnie bez słów, przybita do fotela trzema nożami, z blaskiem pojedynczej żarówki odbijającym się w jej oczach i niewielkiej kałuży krwi u jej stóp.
Zacieranie śladów dotyczy wszystkich śladów.
#creepypasta #zafirewallem #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
@Statyczny_Stefek To ja podobnie. Gram sobie na lichessach. Myślę sobie 'ooo jaką genialną partię rozegrałem - same świetne ruchy!' Po czym przy analizie okazuje się że każdy mój ruch powoduje skok przewagi przeciwnika i na odwrót - każdy ruch przeciwnika powoduje skok mojej przewagi i w sumie to ścigamy się kto bardziej spier****
Zaloguj się aby komentować
#jesiennewyzwania od Owcena sypnęły się i na mnie.
Zadanko, które zamierzam wykonać tym postem, brzmi: "Ułóż jesienną playlistę piosenek".
Niby prosta sprawa, bo przecież jesień, mokro, melancholia motzno, smuteczek, przeżywanie, może rozstanie jakieś, śpiewanie o tym, że ja cię ajlowju, a ty mnie nie ajlowju i takie tam. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował trochę o tym, trochę nie o tym, ale na pewno inaczej.
#jesien to wszak tak piękna i motywująca pora roku (nawet gdy pada) i dlaczego nie mielibyśmy uderzyć w słoneczne nuty? A tak, moi drodzy, lecimy w #reggae z dedykacją dla wszystkich #jesieniarz i tych mniej jesieniarskich.
Postawiłem sobie za cel przygotowanie listy dziesięciu piosenek (nie za dużo, nie za mało, jak kaseta lub płytka CD, dając szansę, że ktoś przynajmniej będzie chciał posłuchać) dostępnych na YT. Nie będzie to piękna, spójna opowieść, to nie będzie playlista, którą można zapuścić od początku do końca i przesłuchać sztuka po sztuce. Bałagan jest celowy.
Gotowi?
Na początek RastamanR i idziemy w piękny, smuteczkowy klimat: kochałem, już nie jesteśmy razem i tak sobie siedzę sam i czytam Hejto patrząc na opadające liście.
Chwilę później zaczyna padać, a deszczowe dni potęgują nam samotność. Cofamy się kilkadziesiąt lat i oto Sammy Dread - Rainy Days
Ale w sumie... w sumie deszcz jest fajny. Bo czy pada, czy nie pada, #zyciejestdobre a każdy dzień jest piękny. Tropavibes - It's a beautiful day
Jesień to też pora, kiedy trzeba zadbać o swoje rośliny i ogródek przed nadchodzącą zimą. Dlatego też wędrujemy za południową granicę: Cocoman a MessenJah - Zahradnická Píseň
No dobrze, jest sobie ogród, ale taki pusty, brakuje tam na pewno czegoś - polskiej klasyki reggae! Daab - W moim ogrodzie !
Jesień to dobry czas na urlop. Mało turystów, dużo słońca, można uciec na chwilę, nikt tego nie sprawdza. A jeśli słońce i reggae, to lecimy na Jamajkę: Mr Vegas - The voices of sweet Jamaica
Z dedykacją dla #hejto40plus Kiedyś to były teledyski, teraz to nie ma teledysków: Laid Back - Sunshine Reggae
Trzymając się słonecznych, pozytywnych klimatów powolutku zmierzamy do zamknięcia naszej wspólnej przygody. Na jakiś czas ten teledysk wyparował z YT, z wielką szkodą dla świata. Piosenka może i ograna, ale teledysk nadal z cyklu #kiedystobylo Bob Marley - Three Little Birds
Trzymajmy się pozytywnych wibracji i słońca, które gdzieś powinno zawsze świecić, jeśli nie na zewnątrz, to wewnątrz: Atomic Spliff - Good Vibes
I na sam koniec, nie, nie odpuszczę Wam współczesnego #polskiereggae Dreadsquad&NDK - Budzisz się rano
Udanego piątku, mam nadzieję, że będą Państwo zadowoleni.

Zaloguj się aby komentować
Czarne zaczynają i matują w czterech.
Motyw na dziś: rentgen
#szachy #zadaniaszachowe


Zaloguj się aby komentować
Randkowanie przed 30:
"Znalazłem nowa kawiarnię, może twm skoczymy?"
Randkowanie po 40:
"Ustawmy sobie fizjoterapię tak, żeby razem wracać, co?"
#heheszki #hejto40plus #gownowpis

Zaloguj się aby komentować
Pewnego chłodnego dnia mistrz Tan-hsia wziął drewniany posąg Buddy i spalił go, aby się ogrzać. Kiedy główny mnich świątyni go zganił, Tan-hsia zaczął grzebać w popiołach swoim kijem, mówiąc: „Spaliłem go, aby znaleźć pozostałości świętego” (1).
Główny mnich powiedział: „Jak można znaleźć pozostałości świętego po drewnianym Buddzie?”.
Tan-hsia powiedział: „W takim razie, skoro nie ma tu żadnych relikwi, równie dobrze mogę spalić pozostałe dwa posągi.
Kamienny Most - Nauczanie Mistrza Zen Chao-Chou
#buddyzm #zen
(1) Chodzi o sariras, czyli podobne do diamentów klejnoty, które znajdowano w popiołach po kremacjach wielkich mistrzów i świętych.

Zaloguj się aby komentować
Białe zaczynają i zdobywają przewagę.
#szachy #zadaniaszachowe


Zaloguj się aby komentować
1454 + 1 = 1455
Tytuł: Droga Królów
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: e-book
ISBN: 9788374804219
Liczba stron: 960
Ocena: 10/10
Coś na co czekałem od dawna, nie wiedziałem jedynie, że to właśnie na to.
Przemyślany, przygotowany świat, przedstawiony z punktu widzenia kilku osób. Przedstawione sytuacje mają znaczenie, pojedyncze niuanse, które gdzieś zauważamy, nie są nigdzie bez znaczenia. Bohaterowie nie są przerysowani - a nawet jeśli gdzieś tam robi się niewielka przesada, to jest to uzasadnione. Ciekawe, wciągające otoczenie. Trochę intryg, które - te zakończone - nie zawsze kończą się w spodziewany sposób. Czytając jakiś fragment nie można się nigdy spodziewać, że będzie tak, jak chcieliśmy - coś niespodziewanego zawsze się może wydarzyć (i wydarza!). Nie ma jakichś dłużyzn, niepotrzebnych analiz, opisów nie wiadomo czego i nie wiadomo o czym (chociaż pamiętajcie, że ja lubię dobrze opisane światy, żeby dobrze się w nich osadzić). Oczywiście - niech go przeklną bogowie! - Sanderson uwielbia kończyć rozdziały zawieszeniem, po czym wrzucić jakąś retrospekcję, chyba tylko po to, żeby drażnić czytelnika. Na szczęście akcja dzieje się równolegle z kilku stron, więc nie jest to tak, że zostajemy zawieszeni z jednym wątkiem i słuchamy jakiejś uspokajającej opowieści w innym wątku.
Nie wiem jak zrobić wprowadzenie w ten świat tak, żeby zrobić to bez spoilerów, więc nie będę się rozwodził, żeby przypadkiem niczego nikomu nie popsuć.
No bomba, no.
Poszło trochę za szybko (sześć dni), łącznie wg apki 15,5h czystego czasu gry. Czy zdarzyło mi się kilka razy pójść przez to później spać? Możliwe. Czy kolejne tomy spowodują coś podobnego? Zapewne.
#bookmeter #brandonsanderson


@saradonin_redux W mojej opinii, jeżeli nie podszedł Ci Z mgły zrodzony, to i archiwum Ci raczej nie podejdzie. ABŚ jest mocniej rozbudowane, bardziej szczegółowe i, w mojej opinii, lepsze. Jednak styl pozostaje zbliżony do z mgły zrodzonego. Mam wrażenie, że ABŚ albo kocha się od pierwszego (może drugiego) rozdziału, albo obchodzi szerokim łukiem.
@Statyczny_Stefek Przeczytałem dwa tomy, nawet mi się podobały ale dałem sobie spokój bo coś czuję, że w tym tempie to pan Sanderson przejdzie w stan Ś.P. zanim ukończy cykl. Fani szacują, że po obecnej przerwie, którą ma poświęcić na pisanie cyklu kolejnej ery Z mgły zrodzonego, powróci do pisania archiwum grubo po 2030r i zakończy po 2045r. xD
Zaloguj się aby komentować
24 750 025 -1 = 24 750 024
Rano popatrzyłem się krzywo przez okno i o, strzeliło w karku. Postanowiłem jednak pójść na ściankę i przynajmniej sprawdzić: porządnie się rozgrzałem, nawet zrobiłem dwie łatwiutkie drogi.
A potem zrobiłem JEDNĄ pompkę i już wiedziałem, że to na dziś koniec.
Zapodałem sobie więc zapach na noc, postawiłem dziś na Flos-Lek Arnica Active, z przyjemną nutą kamfory.
#pompujwpoprzekziemi


Zaloguj się aby komentować