Podbiłam dziś do 75%, co jest już dosyć sporo jak na zwykłą mąkę - mówiąc zwykłą mam na myśli polską mąkę w normalnej cenie (nie jakaś hiper droga, importowana, specjalistyczna, wysokobiałkowa).
Przy moim bochenku to było raptem 10 g wody więcej niż poprzednio Przy tym poziomie jednak już miałam trudności żeby zebrać z blatu bochenek bo przeciekał mi przez palce.
Jestem Polakiem i w pełni popieram USA, dużo nam dały (w przeciwieństwie do Rosji), poza tym osobiście wolę żyć pod butem USA niż Rosji.
a inny dodał kolejny komentarz
Niestety mając takiego sąsiada jak Rosja trzeba utrzymywać jak najściślejszy sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Ameryka na pewno nas nie zbombarduje, a amerykańscy żołnierze nie zabiją moich rodziców, nie obrabują mojego mieszkania i nie zgwałcą mojej córki. To jest różnica.
Ktoś wrzucił te dwa komentarze jako screena jako osobne znalezisko, które dostało ponad 3 tys. "piorunów" i ponad 800 komentarzy. Generalnie wielkie zdziwienie ruskich jak to, dlaczego, przecież oni są tacy fajni i zrobili dla nas tyle dobrego
Można użyć narzędzia do tłumaczenia w Google Chrome.
Ostatni chlebek. Może ten egzemplarz nie idealny wizualnie, ale finalnie jak dla mnie idealny i powtarzalny, nie upierdliwy w pieczeniu przepis. Czas razem z pieczeniem - do 6 godzin, można zacząć po pracy i wieczorem skończyć. Nie wymaga zbyt wiele pracy, co jakiś czas trzeba się na moment oderwać od tego co się robi i przełożyć albo uformować bochenek. Wybacza nawet godzinne poślizgi czasowe, jak akurat coś wypadnie że nie można podejść i wykonać przy nim kolejnej czynności.
Wilgotny i puszysty, smak kwaskowaty ale nie za bardzo kwaśny, chrupiąca skórka.
Na fotce przekrój trochę jak fools crumb ale to nadmiar wody. Daję zbliżenie na dziurki, są dobrze przefermentowane, o szklistych ściankach.
Na razie przestaje eksperymentować, na razie to co osiągnęłam mi wystarczy. Będę pewnie piekła codziennie, ale przestaję wrzucać dopóki nie mam czegoś nowego.
Zwiększyłam eksperymentalnie hydrację do 73% na mące pszennej ToTa chlebowa 750 (12 g białka).
Ostatnie 1,5 h wyrastania w lodówce.
Jak zwykle zadaję sobie pytanie czy będzie fools crumb czy nie bo coś mocno wyrosło. Z drugiej strony widzę że nie ma co się bać płaskiego rzadkiego placka po wywaleniu z koszyka, o ile nie został przefermentowany zbyt mocno - to pójdzie ładnie do góry.
Rok temu Putin przygotowywał już swoje przemówienie w Kijowie
W tym roku Kijów odwiedził Prezydent USA
Piękne nasranie ruskim na mordę i zaznaczenie terenu.
Przy tej okazji warto przypomnieć ten fantastyczny artykuł, który został wcześniej przygotowany aby odtrąbić zwycięstwo i który zestarzał się zanim jeszcze został opublikowany, omyłkowo opublikowany na stronie RIA. Można użyć tłumacza w przeglądarce Chrome.
Zostało mi 330 g mąki "Basia" chlebowej 680 edycja limitowana, która niby ma 13 g białka, a więc dosyć sporo. Na drożdżach chleb wyszedł bardzo słaby, dziś postanowiłam wykorzystać resztę i sprawdzić jak sprawuje się z zakwasem.
Poszłam na całość i ciasto zrobiłam rzadkie jak na filmikach na YouTube. Wyrabiałam je solidnie przez 5 minut, potem kilka razy rozciagałam i składałam.
Już się bałam że będzie fools crumb. Jednak nie. 4,5 godziny od zagniecenia ciasta do wstawienia do piekarnika spokojnie u mnie wystarczy.
Myślę, że etap wstawiania w koszyk do wyrastania jest zbędny w przypadku wyrastania na blacie a nie w lodówce. Niepotrzebne memłanie ciasta. Od razu na blachę, godzina odpoczynku i wyrastania i to wszystko.
@Zielonypomidor myślę czy jakoś tego nie ogarniać termometrem. Jak zaczyna temperatura bochenka spadać poniżej 22 stopni - powiedzmy -to znak że to już koniec. Wczorajszy kapeć jak fermentował to spadł do 19,2 stopnia miejscami, chociaż w domu 24 stopnie i wszystkie przedmioty wokół 24 stopnie.
@GazelkaFarelka Tylko dla mnie to już niewolnictwo by było. Ja jestem póki co niewolnikiem taryfy G-12w, słońce prawie nie świeci i trafienie z chlebem i tanim prądem obooże.
@GazelkaFarelka tak. Tak się kiedyś gęsi tuczyło. Kluskowało. Robiło się specjalne, podłużne kluchy i każdą gęś po kolei "karmiło" (tak trochę bardzo na siłę). Przy nieumiejętnym kluskowaniu można było gęś zadławić. Trzeba było dobrych klusek i dobrego operatora
Dlaczego fermentujący bochenek jest 4 stopnie chłodniejszy od otoczenia? Wszystko w domu - blat, akcesoria itp. ma temperaturę 24 stopnie. Wszystkie składniki na bochenek - mąka, woda, sól, zakwas - mialy 24 stopnie.
Na logikę bochenek powinien być co najmniej tak samo ciepły jak otoczenie, a w miarę upływu czasu robi się coraz zimniejszy.
Dzisiaj kapeć. Niespecjalny dzień na pieczenie chleba. Zwiększyłam hydrację i to był błąd. Trzeba się jednak trzymać swoich odczuć ile wody dać do ciasta. Do tej mąki hydracja 70% była w sam raz. Ani grama więcej.
Ciasto rozjechało się na placek i pękło przy wyciąganiu z koszyka do wyrastania, nie musiałam już robić nacięcia.
Pieczenie pod przykryciem również do d⁎⁎y. Nie ma chrupkiego pęknięcia rozchodzącego się w miarę pieczenia i pryskania (pryskanie ochładza skórkę która się kurczy). Pryskanie ręcznie daje nieporównanie lepsze efekty. A próba innego dostarczenia wilgoci skórce kończy się sraką padaką pic rel.
@C-Boolion jak dopiero zaczynasz z chlebami na zakwasie to polecam najpierw teorię - ten i inne filmiki z kanału. Generalnie nie ma przepisu, bo każdy ma inny zakwas, inną mąkę, inną temperaturę w domu. Ja robię bardziej gęste ciasto niż koleś na filmie, bo teraz jak postanowiłam zrobić teraz takie jak on to oto co mi wyszło. Więc jest to raczej zestaw wskazówek ale wszystko musisz dostosować do tego co masz w domu.
Podzielę się z wami filmikiem, na który natrafiłam niedawno, a który chciałabym zobaczyć na samym początku, jak zaczęłam piec chleby pszenne na zakwasie. (Jak również polecam inne filmiki z tego kanału). Mam za sobą wiele, w większości nieudanych prób upieczenia chleba na zakwasie, bo brałam jakieś gotowe przepisy z neta (których są miliony, jedne takie inne srakie, jedne zajmują 36 godzin, inne 8 godzin), gdzie składniki i czasy są wyszczególnione co do grama i 5 minut, możesz przejść dokładnie krok po kroku a i tak wyjdzie ci kupa.
Jeśli chcesz, tak jak ja - zacząć piec chleby na zakwasie, musisz wiedzieć jedną, za⁎⁎⁎⁎ście ważną rzecz - nie ma przepisu na chleb pszenny na zakwasie. Są pewne podstawy, które musisz wiedzieć (na temat zakwasu, rodzajów mąki, hydracji czyli proporcji wody do mąki, wyrabiania glutenu, fermentacji), ale finalnie pieczesz i tak "pod siebie". Każdy ma inną temperaturę w domu, używa innej mąki (a od rodzaju mąki zależy ilość dodanej wody), ma inny zakwas itp. itp.
Więc jak ktoś ci podaje przepis typu "po pół godzinie zrób to, po 15 minutach tamto" to generalnie możesz olać taki przepis. Najważniejsza jest obserwacja tego, co się z ciastem dzieje i dostosowanie do niego czasów czy proporcji wody i mąki. Czyli proces fermentacji i jego kontrola.
Koleś fajnie przekazuje wiedzę i nie przepisy, ale wskazówki i algorytmy postępowania.
No prawie. Zakwas 65g mąki, 50g wody, zagęszczanie nawet na tym poziomie dało boosta drożdżom. Polecam kanał The Bread Code na YouTube, gdzie znalazłam tą cenną informację.
Pęknięcie obiecuje fajne dziury w środku.
Chleb wyrósł w 4,5 godziny, a całość zamknęła się w 8 godzin. Chleb wsadziłam do piekarnika chyba w ostatniej chwili. Chciałam wyciąć jeszcze jakiś wzorek ale już wolałam nie ryzykować i go nie memłać.
Bez przepisu, nie trzymałam się ściśle ani wag, ani czasów, ale zgodnie z pewnym algorytmem.
Po dodaniu zakwasu do ciasta, resztki - które zostają na ściankach - zalewam 25 g wody i mieszam, żeby wyczyścić ścianki. Dodaję 25 g mąki, mieszam i zostawiam na blacie. Zakwas w słoiku daje mi pogląd, w jakim stanie fermentacji jest ciasto.
Potem wieczorem jeszcze raz dokarmiam po 25 g, a przed spaniem jeszcze wciskam 15 g mąki. Mam w ten sposób kolejne 100g zakwasu na kolejny dzień. Zakwas jest zagęszczony, tak zwany "stiff starter", co ułatwia rozmnażanie drożdżom a mniej bakteriom kwasu mlekowego. Dzięki temu ciasto jest mniej kwaśne i rośnie lepiej.
@Jason_Stafford takie koszyczki jak na chleb na stół, wyłożone tkaniną, oprószone mąką, w które się wkłada bochenek chleba do wyrośnięcia. Leżą w nich kilka godzin, potem na blachę i do pieca.
Tym razem bochenek wyrastał tylko 4 godziny. Jednak ostatnio po zagnieceniu ciasta zalewam słoik po zakwasie (z resztkami zakwasu) ciepłą wodą, płuczę ale nie wylewam, dosypuję mąki i zostawiam na blacie. Proporcja podobna jak w cieście tylko dziesięciokrotnie mniejsze ilości. Stan zakwasu daje mi pogląd, w jakim stanie przefermentowania jest aktualnie ciasto.
Dzisiaj zakwas działał wyjątkowo bujnie, czuć to było już przy rozciąganiu ciasta, a potem widać przy wyrastaniu bochenka, więc zdecydowałam o wstawieniu do piekarnika wcześniej.
Dzień był słoneczny, w domu 26 stopni.
Zgodnie z sugestiami z TheBreadCode spróbowałam zrobić tez bardziej gęsty zakwas (stiff starter).
Patent z równoczesną obserwacją zakwasu jest całkiem niezły. Najlepszy przepis to nie pilnowanie minut i godzin, ale po prostu obserwować co dzieje. Przekładanie ciasta robię nie co 30 minut, ale jak zobaczę że już rozpłynęło się trochę na boki. Nie ma sensu wcześniej ciągać, jeżeli zakwas jeszcze nie zmiękczył ciasta i jest jeszcze w postaci zwartej kulki. A ciasto powinno wyrastać co najmniej do tego momentu, gdy "kontrolny" zakwas dojdzie do swojego piku, podwojenia swojej objętości i wytworzeniu fajnych dziur.
Autoliza w postaci takiej że najpierw mieszamy mąkę z wodą, zostawiamy na pół godziny i dopiero wtedy zakwas to bullshit. Można z powodzeniem wymieszać od razu z zakwasem. Potem owszem, po odczekaniu 20 minut po zagnieceniu ciasta dobrze jeszcze raz je wyrobić.
Największy problem mam teraz z zakwasem, bo jest bardzo nierównomierny. Teraz z kolei rozhulał mi się jak wściekły. W 3h zwiększył objętość ponad 100%. W takim tempie, dokarmiając, do rana będę miała 300g zakwasu, nie wiem po co. Wstawię do lodówki, to znów spowolni i zajmie czas żeby go rozhulać.
Polecam też taką pastę: 6 dużych jajek gotowanych na twardo, pokrojonych w kostkę; 6 pomidorów suszonych z oleju, posiekanych/zblendowanych; sól i pieprz po sporej szczypcie, a potem doprawiać do smaku, drobno posiekana natka pietruszki, duża czubata łyżka, około 4 łyżki majonezu. Wymieszać i zostawić na noc w lodówce. Bardzo dobre jedzonko.
@GazelkaFarelka zgoda i bardzo dobrze. Też tak robię. szakszuka i pasta z tuńczyka to dla mnie czyściciele lodówki. Tak czy inaczej spróbuj sobie zrobić kiedyś na wypasie z tymi składnikami które podałem. Będzie Ci smakować