Idę spać. Z sprawą stresu, przewiduję jakość snu na 5% snu głębokiego. Obyśmy się rano nie obudzili w kraju sutenera i patusa. Tego sobie i Państwu życzę.
#wybory #polityka

Idę spać. Z sprawą stresu, przewiduję jakość snu na 5% snu głębokiego. Obyśmy się rano nie obudzili w kraju sutenera i patusa. Tego sobie i Państwu życzę.
#wybory #polityka
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
179216 + 4 (2+2) + 73 = 179305
DPD i wczorajsze wieczorne patatajowanie. Beznadziejny tydzień, trzeba było się zregenerować i zagoić rany (otarcia) po ubiegłym weekendzie. Testuję nowe ustawienie siodełka, póki co są plusy i minusy. Brak otarć, ale za to bolący prawy guz kulszowy.
Bryton coś zjebał aktualizację apki i nie podaje Vśr oraz nie można wyeksportować aktywności. Średnia wyszła 31,0.
#rowerowyrownik



Zaloguj się aby komentować
Dziś przed 15:00 na dolnośląskim odcinku A4, po raz kolejny miał miejsce groźny wypadek. Kierowca Mercedesa wjechał w stojące w zatorze drogowym auta. Jedna osoba została ranna, konieczne było wezwanie służb ratunkowych. Jednia jest ciągle zablokowana, utrudnienia być może będą aż do 20:00.
Jak zobaczycie na zamieszczonym nagraniu, można sobie łatwo wyobrazić, że nie dużo brakowało, by zakończyło się to wszystko o wiele gorzej.
Co jeszcze zobaczycie? Że kierujący mercedesem w ostatniej chwili próbował uniknąć wypadku. Zapewne miał ważniejsze rzeczy do robienia w czasie jazdy, np. przeglądanie insta, odpisywanie na SMS czy oglądanie serialu.
Aktualne przepisy dosyć delikatnie podchodzą do sprawców takich wykroczeń. Mandat, punkty, w poważniejszych przypadkach odebranie PJ czy sprawa w sądzie. Moim zdaniem, w sytuacji gdy udowodnione jest używanie smartfona, cały kosz akcji ratunkowej (przyjazd służb, helikoptera LPR, naprawy uszkodzeń w infrastrukturze etc.) powinny być przerzucone na sprawcę, zwłaszcza gdy zdarzenie miało miejsce na drogach szybkiego ruchu. Poza tym, towarzystwa ubezpieczeniowe powinny móc w takich przypadkach występować z regresem.
#wypadek #wypadekdrogowy #brd
Zacznijmy od tego że ten odcinek a4 to patola i powinien być lata temu już wyremontowany. Te zatory które tam się tworzą są dlatego że zjazdy i wyjazdy praktycznie nie istnieją. Ruch tam jest przeogromny, bez pobocza, ograniczenie do 110km/h, potok ciężarówek jadących w odległości 5 metrów od siebie. Sama ankietę możesz sobie w pupę wsadzić bo niczym nie różni się od pisowskiej nagonki na problem którego nie ma szans rozwiązać.
Zaloguj się aby komentować
Pojechałem na zakupy do biedry i uzmysłowiłem sobie jedną jej małą przewagą nad konkurencją. Mianowicie z moich obserwacji wynika, że jej parkingi dosyć rzadko upstroszone są logotypami APCOA i tym podobnych pijawek parkingowych.
Na szybko przypomniałem sobie 8 tych sklepów i tylko obok jednej jest parkometr, ale stoi ona ewidentnie pośrodku lasu bloków.
Wasze doświadczenia są takie same, czy to kwestia przypadku?
#zakupy #biedronka
Zaloguj się aby komentować
176873 + 2 + 2 + 6 + 464+ 6= 177353
Mówi się, że do 3 razy sztuka, więc gdy liczy się to w zasadzie podwójnie, trzeba się wówczas zawziąć.
Podejścia do wyjazdu nad morze miałem dwa: rok temu, gdy wyeliminowały mnie otarcia, oraz kilka tygodni temu, gdy zabawił się ze mną komoot.
Trasę wzdłuż Nysy i Odry miałem rozpisaną już od kilku miesięcy, modyfikowaną skrupulatnie i wielokrotnie. Straciłem łącznie na to pewnie "ze 100 km na rowerze". Pierwszy raz bilety przekładałem blisko miesiąc temu. Drugi raz w ubiegły weekend. Czy było warto wybrać się wczoraj? Jeszcze jak!
Na całym dystansie zdarzył się dosłownie jeden fragment, który aktualnie bym podmienił, bo 50m przecinki z ostrym szutrem nie liczę.
Od kilku tygodni testowałem wkładki currexa dedykowane rowerzystom, co zakończyło się totalnym niewypałem. Te, zamiast zapewnić lepsze wsparcie moich stóp, spowodowały ich cierpnięcie oraz ostry ból. Dosyć powiedzieć, że po 120 km w tym tygodniu, nogi wołały o pomoc, tylko nieco mniej niż przy 300 km pętli rok temu. Wymieniłem zatem je na stare i szczęśliwe, nie licząc krótkiej przerwy na 430. km, wszystko pięknie zagrało.
Opcje dojazdu do Zgorzelca miałem dwie: pociąg po 6 oraz 8 rano. Początkowo bliższy byłem zdecydowania się na wcześniejszy wariant, jednak chęć wyspania się wygrała. Stwierdziłem, że trochę dłuższy sen, pozwoli lepiej się zregenerować, co może mieć kluczowe znaczenie.
Praktycznie punktualnie o 10 wyjechałem z dworca w Zgorzelcu i po 5 min przekroczyłem (pierwszy) raz tego dnia granicę.
Otóż jest to największy problem całej tej trasy, że po niemieckiej stronie dostęp do uzupełnienia spożywki jest ekstremalnie ograniczony. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w każdej wsi jest abc/żabka/rabat, stacje benzynowe są całodobowe, normalnie kraina mlekiem i miodem płynąca. A Niemcy? Niemcy to dramat. Gdzieniegdzie znajdziemy tylko Lidla, Norme, czy Netto, a nawet jeśli dane miasto jest większe, to w promieniu 5km innego sklepu już się nie uświadczy. Po 16:00 otwarte są już tylko wyżej wymienione dyskonty oraz stacje benzynowe - ale i tak, te całodobowe stanowią może 10%! Zatem tego dnia przejeżdżałem przez granicę łącznie dobre 7 razy, za każdym razem w celu uzupełnienia zapasów. Jeden zjazd nawet przeoczyłem i nie miałem już czasu się wracać.
Patrząc na mocno ograniczony czas podróży (wyjazd o 10, ostatnia przeprawa promem w Świnoujściu o 8:30), zaokrągliłem sobie czas do 4:30h/100km. Pierwsza setka poszła gładko, 4 godziny z ogonkiem, co wprawiło mnie w dobry nastrój. Pierwsze 300 km, w 90% wiodło przez fantastyczną drogę, albo dedykowaną rowerom, albo z zerowym (dosłownie) ruchem samochodowym.
Wiatr był boczny umiarkowany, nie miałem powodów do narzekań.
Kolejna setka poszła gorzej, zrobiłem ją w 5 godzin, co wprowadziło mnie w zaniepokojenie. Godzina 19, mam 13,5 godziny na zrobienie ok. 270 km, a w nogach już delikatnie coś czuję. Wiedziałem jednak, że będę miał sojusznika - uwaga - wiatr. Po zachodzie słońca miał się obrócić i wiać prosto w plecy. Tak też się stało i 270 km przypadł na godzinę 22. Ostatni raz zameldowałem się w najdalej wysuniętej na zachód wsi w Polsce - Osinowie Dolnym. Tam miałem do odebrania paczkę, którą sam sobie nadałem: parę żeli i batonów, ocieplacze na buty i nogawki (24 mają...) oraz wiatrówkę. Do tego doszło termo od UA i byłem gotów do dalszej jazdy, w 5 warstwach na górze 😂.
Mimo zmęczenia, szło mi całkiem dobrze, a początki znużenia przeszły wraz ze zjazdem na drogi publiczne. Jechało mi się cudownie, niesamowicie lekko, jak na przebyty już dystans. Wtedy nastąpił pierwszy fakap. Lampka przednia zmieniła jasność na niską, powerbank miałem wyzerowany, a do tego wjechałem na taką kostkę, że na Paryż - Roubaix ta sekcja dostałaby 5/5 w klasyfikacji. Fakt, że nie przebiłem opony, jest naprawdę małym cudem. Mając zarazem mierne oświetlenie oraz taką nawierzchnię, musiałem spieszyć się na wyznaczony po drodze, otwarty Shell, bo wiedziałem, że do znalezienia się w naprawdę ciemnej d⁎⁎ie, brakuje mi max godziny. Koncentracja sięgała zenitu, czułem się jak po kresce. Udało się, przekazałem miłej Pani lampkę z kostką do ładowania, a także wypiłem kolejną kawę, zjadłem bagietkę i myślałem walczyć z zimnem. Stacja była bowiem w trybie "only window", więc pozostało mi marznięcie na zewnątrz. Poradziłem sobie częściowo z tym problemem, wchodząc na 10 min do toalety w celu ogrzania. Pomogło, więc odebrałem lampkę i ruszyłem dalej, mając w perspektywie max godzinę do jaśniejącego nieba. Udało się, choć po drodze musiałem dosłownie drzeć mordę na stojące na środku jezdni 6 saren, bo ze światła nic sobie nie robiły.
Gdy zaczęło widnieć, wiedziałem że zbliżam się do kulminacyjnego punktu wycieczki - Anklam i zwrotu w kierunku zachodnim, ku celowi podróży. Wiedziałem co to ze sobą niesie: przyszło 400 km w nogach i mocny wiatr boczny. Jazda w sąsiedztwie zbiorników wodnych i pastwisk z trzodą chlewną, wymęczyła mnie do końca. Do tego zaczęły się małe górki, które odczuwałem już 3x mocniej, za sprawą coraz to mocniejszych otarć od siodełka. Na jednym z podjazdów, pośrodku lasku, zdając sobie sprawę ze świetnego czasu (2,5h do deadline'u, 35km do celu), zdecydowałem się na 15 minutową para-drzemkę. Na wszelki wypadek włączyłem budzik w zegarku, gdyż telefon wskazywał poniżej 15% baterii. Przekraczając granicę, skierowałem się do maka, gdyż chciałem zjeść cokolwiek ciepłego oraz napić się herbaty. Równie ważny był jednak dla mnie fakt, że doskonale wiedziałem, że przy stolikach są gniazdka. Czasu miałem sporo, zegar wskazał na ok. 7:30.Podłączyłem telefon i... ożeszkurwa.jpg. Komunikat o wilgoci w porcie usb. Suszarek w łazience - brak. Pozytywnych efektów suszenia skrawkami papieru - brak. Możliwości odebrania ciuchów na przebranie z paczkomatu i pokazania biletu - brak. Zajechałem po drodze na stację benzynową i niestety suszenie wtyku od przewodu oraz portu usb nic nie dało. Na promie spotkałem starszą parę, a mężczyzna poradził spróbować z jego przewodem, co okazało się strzałem w 10. Paczkę odebrałem, parę % zostało na pokazanie biletu, co zapewnili spokój na resztę podróży.
Podsumowując, wspaniały to był wyjazd, nie zapomnę go nigdy.
#rowerowyrownik #szosa #rower





@Furto nice! To się nazywa piękna wycieczka. Gratulacje!
Łooo ale żeś mi teraz zaimponował, następnym razem jak mnie siły zaczną opuszczać to pomyślę o tobie jako wzorze determinacji 😃
Jak się przygotowywałeś kondycyjnie do takiej trasy? Masz jakieś specjalne siodełko które chroni zad przed bólem?
Ja zdecydowanie robiłabym więcej km gdyby nie ból tyłka mimo specjalnej bielizny kolarskiej
Zaloguj się aby komentować
175647 + 4 + 2 + 2 + 122 = 175777
W końcu jakieś dłuższe popracowe i pierwsza (2?) Ślężna w tym roku. Znalazłem chyba optymalną drogę, prawie same asfalty prima sort. Bardzo przyjemna jazda, mimo nieszczęsnego wyjazdu z miasta w godzinach szczytu, słabego jedzenia dzisiaj, kiepskiego spania od tygodnia, czy niskiej liczby nabitych kilometrów od 10 dni.
#rowerowyrownik #szosa

Zaloguj się aby komentować
Przeczytałem tutaj wczoraj wpis jednego Tomka, który zagłosował w 1. turze na kogoś z poza Po/pis. Osoba ta stwierdziła, że nie będzie głosowała w 2. turze, bo żaden z kandydatów nie spełnia jego oczekiwań. Początkowo chciałem się oburzyć i stwierdzić, że i tak powinno się głosować, na bliższego swoim poglądom kandydata. Dobrze, że ugryzłem się wówczas w język.
Wczorajsze i dzisiejsze zawirowania, związane z politycznym przekupstwem uzmysłowiły mi jedno - jeśli jest jedna rzecz, która miałby sprawić, że nie zagłosuję na Bążura, to jest to właśnie jakiś cichy deal z partią faszoli, szurów i ruskich kurew - konfunią. Jeśli w zamian za poparcie rafałka, gotowi są dać im choć jeden ministerialny stołek, to ja ich serdecznie pi⁎⁎⁎⁎lę.
#polityka #wybory
Zaloguj się aby komentować
2 dni ocieplenia w drugiej połowie maja. Wasza wysokość jest zbyt łaskawa.
#heheszki

Zaloguj się aby komentować
Czerwiec 2025. #pkpintercity w pociągu relacji przejeżdżającej przez cały kraj, daje 6 (słownie sześć) miejsc dla osób z rowerami.
#gorzkiezale #rower
Zaloguj się aby komentować
Zamawia ktoś #pistacje niesolone przez allegro i ma zaufanego sprzedawcę?
#zakupyonline
Zaloguj się aby komentować
Włączyłem na chwilę, a tam od strzała Austriacy w barwach Niemiec. Nikt nie wpadł na pomysł, że to źle się kojarzy? XD
#eurowizja
Zaloguj się aby komentować
Ludzie to mają łeb do interesów.
- wynajmuj komuś miejsce w garażu podziemnym
- miej z tego 210 zł co miesiąc, bez żadnych opóźnień etc.
- podwyższ cenę na 300 zł
- dlaczego?
- no bo inflacja itd. XD
- rezygnacja
- 2 miesiące miejsce stoi puste, zmniejsz cenę na 250 zł
- kolejne 3 miesiące zbierania kurzu
- wynajmij w końcu za 200 zł
Borat_robi_great_success.gif
#real #rekinybiznesu
@Furto a nie wzrósł przypadkiem czynsz za miejsce?
Kiedyś wynajmowałem i zdecydowanie nie był to świetny biznes - ludzie za miejsce płacili pierwotnie po 25-30k, wynajmowali za 200zł/msc i płacili bodajże 130zł czynszu xD Jakby chcieć jeszcze po bożemu to zrobić i odjąć 8% podatku to ten świetny biznes po ponad 30 latach zaczynał dopiero wychodzić na zero xD
@Furto powiem ci jak ja to rozegrałem. Przed podniesieniem ceny najemcy, pojechałem tam i porozwieszałem w hali garażowej kartki że pilnie poszukuję w tej hali miejsca postojowego wraz z komórką lokatorską xD Typ jakieś 2 tygodnie musiał obok tej kartki przechodzić idąc do auta, wiec już miał w głowie zakodowane że jeśli się nie zgodzi i zrezygnuje to już w hali nie znajdzie bo przecież wiszą ogłoszenia że ludzie szukają, znaczy że nie ma ;)))
Zaloguj się aby komentować
174693 +8 + 4 + 34 = 174739
Tu i tam, w tym wczoraj do serwisu, powrót będąc lżejszym o 4 stówki oraz dzisiejszy kominek. Jutro powrót ujni.
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
O ile większość osób z klimatów #muzykaelektroniczna, na pytanie o największy przebój Erica Prydza wymieni raczej "Pjanoo", tak wydaje mi się, że ogół społeczeństwa wybrałby zdecydowanie "Call on Me". Pierwszy przebój Szweda, ujmując to dyplomatycznie, bardzo dużo wziął z pierwowzoru "Valerie" Steve'a Winwooda.
Co może być sporym zaskoczeniem dla wielu z Was, Prydz "Call on Me" nienawidzi tak samo jak latania samolotem, a cierpi on na awiofobię. Skąd się wzięła niechęć do tej piosenki? Ponoć podczas swojej pierwszej trasy koncertowej, gdy utwór ten grany był absolutnie wszędzie, na jednym z koncertów Szwed go nie zagrał, za co publika podziękowała mu gwiazdami i obrzucaniem go różnymi przedmiotami. Ten miał się zawziąć w sobie, że już nigdy utworu nie zagra. Czy to było tylko podyktowane chwilową złością? Raczej nie, bo sam nie słyszałem seta z tym utworem, a dosyć powiedzieć, że posiadam prawie kompletną dyskografię Prydza.
Dobijając do brzegu, ten blisko 20-letni impas został właśnie zakończony, bo kilka dni temu Eric zagrał "Call on Me" i to nie byle jak, bo zmiksował go z pierwowzorem. 😎
#house
Zaloguj się aby komentować
174131 + 2 + 2 + 2 + 2 + 7 + 8 + 199 = 174353
Co za tydzień, zaledwie marne DPD i brak choć jednego komina. Trochę zrekompensowałem sobie to dzisiaj i ponownie pojechałem na Dolinę Baryczy. Trasę nieco zmodyfikowałem, czym udało mi się zredukować ilość shitty pavement o 80%, więc jestem względnie zadowolony. Przesadziłem nieco z tempem na pierwszej setce, co znalazło swoje odzwierciedlenie na drugiej, nawet lekko sprzyjający wiatr coś nie pomagał. W każdym razie, pozytywnie.
PS. Trakcja ucieta, brak oddechu z lewej strony, chyba nie ma sensu tego nigdzie wrzucać?
#rowerowyrownik #szosa




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
808 + 1 = 809
Tytuł: My, dzieci z dworca ZOO
Autor: Christiane Felscherinow
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
Format: książka papierowa
Liczba stron: 222
Ocena: 9/10
Noty 9 i 10 mają w mojej osobistej klasyfikacji wyjątkowy wydźwięk. Mianowicie, nie daję ich praktycznie nigdy, gdy dana książka lub film nie wejdą mi na głowę, przypominając o sobie w dowolnych momentach.
Książka-wywiad Christiane F. nie wątpliwe zalicza się do tego grona. Mimo, że znałem ten tytuł od kilkunastu lat, do moich rąk trafił dopiero w ostatnich tygodniach.
Nie chcąc spojlerować przesadnie, niech moim opisem tej lektury będzie załączone wyjątkowo, zdjęcie opisu jednej z fotografii, zastępujące zwyczajowo umieszczaną okładkę książki.
#narkotykinigdyspoko zdefiniowane najlepiej jak się dało. Polecam... choć może nie bezpośrednio przed snem.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Zapewne części z Was obiła się o uszy sprawa idioty z Pomorskiego, który przejeżdżając na pasach tuż przed pieszymi, nagrywał całe zdarzenia, a następnie wrzucał na własne SM. Później wprost namawiał do zgłaszania ich, by mógł udowodnić w sądzie, że pieszy ma pierwszeństwo dopiero po przekroczeniu...
No to co, w finale byle to sztucznie napompowane paryskie gówno przegrało?
#mecz #ligamistrzow
Zaloguj się aby komentować