W sumie. XD
Głupawka na szybko. XD
#gownowpis #perypetiedziwena #dziwenrysuje


To tylko przerwa...
W sumie. XD
Głupawka na szybko. XD
#gownowpis #perypetiedziwena #dziwenrysuje

Zaloguj się aby komentować
Cóż, dałem z siebie wszystko. Tak to sobie wyobraziłem. XD
#perypetiedziwena na podstawie snu kolegi @HolQ , który opisał TUTAJ . Jakby kogoś zastanawiało, czemu @bartek555 ma głowę klauna, to sam używał takiej emotki do ukrywania twarzy na zdjęciach. XD
-------
#dziwenrysuje #heheszki #memy

Zaloguj się aby komentować
DROGA KRÓLÓW
Brandon Sanderson
seria ARCHIWUM BURZOWEGO ŚWIATŁA
OCENA : 9.5/10 diamentowych broamów
Jak zawsze zaznaczę, że ja wielkim krytykiem nie jestem, a jak coś mi nie pasuje, to tego nie kończę i stąd moje oceny często są karykaturalnie wysokie. Innymi słowy piszę tylko o tym, co mi się podobało, chyba że mocno się rozczarowałem. W przypadku książek fantazy, to można powiedzieć, że jestem jaroszem - cytując Walaszka.
Jakiś czas temu poczyniłem wpis o Drodze Królów, który nawet wysoko się poniósł i fajnie, że tak wiele osób napisało o swoich pozytywnych przemyśleniach na temat serii Archiwum Burzowego Światła, a kolega @zjadacz_cebuli stworzył nawet dedykowaną społeczność, z której pozwoliłem sobie skorzystać. Wtedy jak pisałem o tej książce, byłem w okolicy jej połowy (mówimy o trochę ponad 1100 stronach), a teraz ją ukończyłem i mogę napisać, że było tylko lepiej - przy okazji pokazując temu, którego pomijamy, że się nie pomyliłem. W zasadzie ostatnie 25% było po prostu niesamowite. No ale od początku.
O czym jest Droga Królów?
To momentami brutalna powieść fantasy, będąca wstępem do rozbudowanego świata o własnych, nietypowych zasadach, choć umieszczona w szerszym uniwersum Sandersona, czyli Cosmere. Książka zaczyna się sceną z przeszłości, w której kilku Heroldów - obrońców ludzkości - łamie przysięgę i opuszcza ten świat. Wszyscy, poza jednym, znikają, zostawiając po sobie tajemniczą broń. Dopiero później dowiemy się, jakie to miało znaczenie.
Sama główna akcja książki toczy się w cieniu wyniszczającej wojny między dwoma królestwami, o ile tak mogę to nazwać, mającej miejsce na jałowych pustkowiach. Poznajemy ją z perspektywy trzech głównych postaci: niewolnika, członków królewskiej rodziny oraz młodej kobiety, która chce zostać uczoną i zdobyć wiedzę od potężnej mentorki. Każdy z tych wątków pokazuje inne oblicze świata i odkrywa kolejne zasady nim rządzące, a sceny będące w bezpośrednim sąsiedztwie często uzupełniają się nawzajem. Np. młoda kobieta odkryje coś, co lepiej pomoże zrozumieć następną scenę z niewolnikiem, potem on też wspomni o czymś ważnym dla historii członków królewskiej rodziny i to wszystko będzie połączone nawet zanim dotrzemy do dość oczywistego punktu, w którym połączenie będzie bardziej widoczne, bo bezpośrednie. To normalny zabieg w książkach, ale tu po prostu działa świetnie i dlatego o tym wspominam.
To, co od początku przyciąga uwagę, to nietypowy system magii i unikalna fauna i flora. Nie ma tu elfów, krasnoludów ani zaklęć, które widzieliśmy już w setkach innych historii. Wszystko jest świeże i logicznie osadzone w realiach tego świata. Już pierwsza walka pokaże troszkę czym jest i jak działa burzowe światło. Jestem przekonany, że was też to lekko zaskoczy.
Sanderson w tej książce potrafił mnie oszukać i to było naprawdę świetne uczucie. Wiesz, te momenty gdy jakaś scena widziana z innej perspektywy odsłaniała coś, czego człowiek absolutnie nie dostrzegał wcześniej. Wiadomo, typowy zabieg, ale tu zrealizowany tak, że gdy do człowieka docierało, o czym była "wcześniejsza wersja" jakiejś sceny, no ciarki na plecach.
To, co miejscami mnie lekko frustrowało, to sam fakt, że autor bardzo lubił ucinać, jakby za szybko sceny w miejscach, które stawały się skrajnie interesujące. Zwroty akcji są tak długo czymś fajnym, jak nie mamy ich na końcu każdego rozdziału. Czekasz na jakieś wyjaśnienie, dostajesz je po wolniejszym wprowadzeniu, żeby ucięło się zaraz po momencie w którym staje się ciekawie. W kolejnej książce, którą już zacząłem mam wrażenie, że Brandon zrobił to lepiej. Tak trochę sobie tłumaczę jego przedmowę z Drogi Królów, w której zaznaczał, że pierwszy raz pisał tak długą książkę i sam do końca nie wiedział jak ją sformatować. To nie jest wielki problem, a zwyczajnie jedyna rzecz na minus dla mnie. Więcej grzechów nie pamiętam.
Ogólnie pokochałem te momenty, w których autor nie rzucał we mnie odpowiedziami, tylko dawał mi pole do tego, bym sam na nie wpadł. Takich miejsc w tej książce jest masa, choć każde potem zostanie rozszerzone i nie będzie opcji na to, że ktoś się zgubi, jak na coś nie wpadnie po drodze.
Samo zakończenie mocno uderza z wielu stron. Ja byłem kompletnie zaskoczony naprawdę masą scen, a samo wyjaśnienie pewnych kluczowych dla fabuły wydarzeń zostawiło mnie z otwartymi ustami. Absolutnie świetny pomysł na to, jak to wszystko było połączone i aż bym tu chciał się pokusić o spoiler, ale nie mogę. Kodeks zabrania.
Nie wiem, czy z tego bełkotu da się coś zrozumieć, ale nie tak łatwo jest nie wejść w spoilery i wyjaśnić czemu ta książka jest dla mnie tak dobra, choć kolejna zapowiada się jeszcze lepiej. Tak więc oficjalnie DAJĘ ZNAK JAKOŚCI DZIWENA i polecam każdemu. xD
No i tak, wiem. Dałem tak wysoką notę, że pewnie w przyszłości braknie skali, ale ja tam się nie boję wychodzić wyżej, niż dopuszczalny limit. Wyrobimy radzieckie 150% normy, jak zajdzie taka potrzeba. xD
--------------
#dziwensieodchamia <
#ksiazki #archiwumburzowegoswiatla #brandonsanderson

Zaloguj się aby komentować
INVINCIBLE sezon 3
--------------------------
Zbierałem się do 3 sezonu Niezwyciężonego - w tym tekście raczej będę używał angielskiej nazwy, bo ją bardziej lubię - trochę długo, bo wyszedł w lutym, a mamy wiecie co. Pociesza fakt, że tym razem na kontynuację nie będę musiał czekać pełnego roku. Postaram się podzielić przemyśleniami bez spoilerów, a w odpowiednim miejscu zaznaczę gdzie się one zaczną. Dodam tylko, że nie czytałem komiksów Kirkmana, więc traktuję wydarzenia w tym serialu, jako coś nowego.
Sezon 3 czekał u mnie na liście tak długo chyba dlatego, że poprzednie nie były przeze mnie tak wysoko oceniane, jak przez innych, którym ten serial przypadł do gustu. Mało jest takich seriali, które nie boją się gore i mają coś wspólnego z superbohaterami i to była jedna z tych rzeczy, które czyniły go wyjątkowym i w sumie nadal czynią. Poprzednio często łapałem się na tym, że o ile lubię akcję, animacja jest świetna i niektóre postaci, jak Nolan też, to główny bohater mnie po prostu absurdalnie irytował. Nie wspominając o skupianiu się na typowych dramach wieku dorastania. Mark dla mnie był - przepraszam za dosadność - debilem, który z jakichś powodów potrafił przeżyć. To w sumie był cały sens nazwy Invincible, którą można też rozumieć, jako tego, którego nie da się pokonać, bo mimo, że tłuczesz go do czerwonej plamy, on nadal będzie żył i znajdzie sposób, by wrócić.
Ten sezon był inny. Wreszcie dostajemy bardziej dojrzałego Marka, jego związek wchodzi w mniej wkurzające rejony, wreszcie zaczyna myśleć o tym co robi i jak robi. Dodatkowo praktycznie każda inna osoba dostaje wystarczająco dużo czasu na ekranie, by pokazać, że świat nie jest czarno-biały i to było świetne. Rex przestał być wkurzający i jego humor naprawdę mi odpowiadał, wreszcie dostaliśmy historię Cecila i moim zdaniem była świetna, zwłaszcza rozwinięcie wątku tej, nazwijmy to, specyficznej moralności. Bardzo trudno jest mi znaleźć coś, do czego faktycznie mógłbym się przyczepić, a raczej coś, co miałoby sporą wagę. Pewnie trochę zbyt duży recykling pewnych postaci. Rozumiem cięcie kosztów, ale mam wrażenie, że ten serial trochę za bardzo lubi powracać do starych dobrych złoli, zamiast zaprezentować nowych, którzy byliby ciekawsi. Do tego dochodzi trochę to, że pewne postaci wyglądają na tyle podobnie, że czasem potrzeba chwilki, by się połapać którego złola teraz pokazują, choć nie było wiele takich scen.
W kategorii krem de la krem 3 sezonu umieściłbym odcinek specjalny o Atom Eve. Jej historia dość mocno ze mną rezonowała i trochę zmieniła to, jak odbieram jej postać. Wcześniej raczej traktowałem ją jako marną kopię "Zielonej Latarnii" z taką typowo nastolatkowo-tragiczną historią, ale ten odcinek to zmienia. Bardzo. To sprawia, że ostatni epizod sezonu jest tak mocny. Poza tym myślę, że pokazanie pewnych historii z dwóch stron było świetnym wyborem. Moment gdy moralność nie jest czarno-biała, jak to ma miejsce w innych superbohaterskich produkcjach - choć nie wszystkich.
Tak więc jak czekaliście z rozpoczęciem tego sezonu, albo ktoś zrezygnował, bo 2 okazał się słaby, warto dać szansę. Ten moim zdaniem jest najlepszym w serii i to kilometry od poprzednich.
--------------------------
TU ZACZNĘ SPOILERY
--------------------------
Tak, jak wcześniej zaznaczyłem, bardzo podobał mi się fakt, że tematem tego sezonu była moralność i poza wcześniej wspomnianym odcinkiem o AE, ten w którym mamy złodziei też zrobił robotę. Takie ukazanie bohaterów, jako tych, co tłuką na kwaśne jabłko typów, którzy próbowali inaczej, ale nie mogli, a potem na dobrą sprawę nawet nikogo nie skrzywdzili, po prostu nie widzieli innego wyjścia, niż obrabowanie banku. Bardzo też mi podszedł fakt, że wreszcie ktoś zaczął zwracać uwagę na zniszczenia, choć jak sami wiecie, tu mówimy o absolutnej katastrofie na skalę planetarną.
Trochę szkoda, że Rex zginął, bo jego humoru może brakować w kolejnych sezonach, a nie sądzę, by mogli go odbudować po wybuchu, który rozerwał Invincible. No ale jak odejść, to w taki sposób.
Tak szybki powrót Angstroma dla mnie był średnim pomysłem. To ma sens fabularnie, bo kto inny mógłby chcieć zniszczyć reputację Marka, ale mam wrażenie, że dało się to lepiej ograć, bo typ z trochę przerażającego psychola ze sporą inteligencją, zmienił się we wkurzającego nieudacznika, którego jedynym sukcesem jest fakt, że zamordował tak wielu ludzi.
Jak myślicie, o kim była ta ostatnia scena przywołania (demony)? Bo mam wrażenie, że Mark byłby zbyt oczywistym wyborem. A no i ciekawe jak pociągną wątek AE. Gdybym miał zgadywać, to postawiłbym na to, że odbudowując swoje ciało, popełniła błąd i to jest realny cel blokady na jej umyśle. Nie tylko dlatego, że byłaby zbyt potężna, ale też dlatego, że w przypadku życia jest zbyt skomplikowane. Nawet biorąc poprawkę na fakt, że już to kiedyś zrobiła, choć nie w takim stanie.
A no i "Podbój" był ciekawym rywalem na zakończenie, choć Viltrumici powoli przestają być tak "przerażający". Jeżeli on faktycznie był najsilniejszy, to nie wróżę nic dobrego całemu imperium i pozostałej garstce. Wydaje mi się, że w przyszłym sezonie zobaczymy kilka interesujących zwrotów głównie ze względu na projekty Cecila, które teraz okazały się pomocne, ale na dłuższą metę pewnie doprowadzą do powstania nowego zagrożenia. Zwłaszcza ta armia cyborgów, choć wcale bym się nie zdziwił, gdyby Conquest też po prostu uciekł. Kolejny powód dla Marka, by nienawidzić Cecila.
Rozpisałem się bez powodu. xD
--------------------------
Swoje wypociny co udajo recenzje wrzucam TUTAJ.
#seriale #animacja #serialeanimowane #dziwenoglada #invincible #niezwyciezony #amazonprime

Zaloguj się aby komentować
Humor niskich lotów, czyli jak zwykle u mnie. XD
Wysłałem kilku osobom templatki, więc może być różnie. Ciekawe na co wpadną. Zostawiłem też je niżej, jakby ktoś miał ochotę. XD
------
#perypetiedziwena #czerstwyhumor #memy #dziwenrysuje




Zaloguj się aby komentować
Takie tam #perypetiedziwena w których znajdziemy naszego sponsora @entropy_ (on podrzucił pomysł), coś specjalnie dla @sireplama i tego, którego się pomija. XD
-------
#heheszki #harrypotter #memy #czerstwyhumor #hejtomeme

Zaloguj się aby komentować
Dobra, to teraz ostatnie na dzisiaj, a że ludzie śpio, to się nie poniesie. Tytuł roboczy to "Owca Więzienna". xD
Jak wam przytnie, bo zbyt długie, to trzeba otworzyć w nowym oknie, czy tam w oryginalnej wielkości.
----------
#perypetiedziwena #hejtomeme #heheszki #czerstwyhumor #memy #owcagate @bojowonastawionaowca


Zaloguj się aby komentować
Dobra, ostatni, bo gupie pomysły trzeba wypuszczać, zamiast trzymać w środku. Tak mówio psychology. #perypetiedziwena #heheszki #memy #hejtomeme @bojowonastawionaowca @Rozpierpapierduchacz

Zaloguj się aby komentować
Bonusowe #perypetiedziwena , bo obiecałem @bojowonastawionaowca że za tę akcję z #hejtozeszyt do nich trafi. XD
----------
#czerstwyhumor #heheszki #memy #hejtomeme


Zaloguj się aby komentować
Takie #perypetiedziwena z opóźnieniem, bo rysowałem to przed urlopem, a skończyłem dopiero teraz, jak szef znowu płaci za kontent dla hejto. XD
Trochę też #perypetiemanata . @Rozpierpapierduchacz @pingWIN i @bojowonastawionaowca .
----
#heheszki #memy #czerstwyhumor #hejtomeme #dziwenrysuje




Zaloguj się aby komentować
Spóźniłem się tak o 15 lat od wydania, ale dawno mnie tak jakaś opowieść nie wciągnęła, jak Droga Królów z serii Archiwum Burzowego Światła. Ło kurde. Nawet nie wiem, czy to nie jest (a w sumie chyba jest mimo mojej miłości do sf) lepsze od Czerwonego Świtu, którego trzy książki skończyłem jakiś czas temu.
Super jest to, że cały ten świat wydaje się świeży. W sensie mamy zasady i założenia, których raczej nie można porównać do typowych opowieści fantasy. Przynajmniej dla takiej nieobytej osoby, jak Dziwisz. Sam system "magii" kupił mnie podczas pierwszej walki. Z innej strony opowieści z poziomu niewolnika zawsze mają u mnie jakiś dziwny bonus, niezależnie od medium, a tu Kaladin wydaje się naprawdę świetną postacią, choć fabuła nie skupia się tylko na nim. Plus całość daje taki trochę vibe książkowego Dragon Age'a. Jeszcze niech dołożą plagę i będę szczęśliwy.
Dopiero 50% zaliczone, no ale mówimy o książce, która ma 1136 stron, to prawie jakbym już jedną zwykłą skończył. XD
Ogólnie chciałem się podzielić takim bezwartościowym wpisem. No ale jak ktoś tak, jak ja przegapił tę serię 15 lat temu, to Dziwisz poleca. XD
Nieprofesjonalnie zrecenzuję i najprawdopodobniej będę jeszcze bardziej zachwalał za jakiś czas, jak skończę.
---------
#ksiazki #dziwensieodchamia <
#sowapogodzinach

Zaloguj się aby komentować
92 + 1 = 93
Tytuł: Mutant Year Zero: Road to Eden
Developer: The Bearded Ladies
Wydawca: Funcom
Rok wydania: 2018
Gatunek: Taktyczny RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 8.5/10
Czas przejścia: około 18h
Mutant Year Zero Road to Eden to taki trochę mój "ukryty klejnot", głównie dlatego, że tego typu rozgrywka jest chyba jedną z moich ulubionych w taktycznych grach RPG, a nie mówimy tu o tytule jakoś bardzo znanym. Nie każdemu przypadnie do gustu, bo bardzo przypomina najnowsze XCOMy, do tego wymaga pewnego planowania i bawienia się dostosowywaniem ekwipunku przed dosłownie każdą potyczką. Nawet na najłatwiejszym poziomie trudności na końcu będzie wymagana pewna pomysłowość. No ale od początku.
Mutant Year Zero Road to Eden to gra, oparta o szwedzkiego papierowego RPG'a Mutant: År Noll, czyli dosłownie Mutant Year Zero, w którego zagrywali się twórcy, jak byli dziećmi. Samo to dla nas z poziomu gracza wiele nie mówi, ale odpowiada trochę na pytanie, czemu ta gra jest tak fajna - na swój sposób. Nie często bowiem spotyka się taki setting w którym mamy gadającą kaczkę, dzika i kilka innych mutantów, jak np. lisek. Wszyscy pochodzą z pewnej Arki, która służy tutaj za bazę wypadową ze sklepem, barem, czy mechanikiem od ulepszania broni. Ludzie zwani Starożytnymi, w tym świecie wyginęli na własne życzenie, a ich miejsce zajęły Gule, czyli w miarę bezmózgie istoty, targane prostymi instynktami, choć daleko im do typowych zombiaków. Arka to jedyne miejsce w którym znajdziemy w pełni inteligentne postaci. Naszym celem będzie nie tylko ochronić pewne miejsce, ale i odkryć historię stojącą za pochodzeniem mutantów i guli.
Sama rozgrywka czerpie garściami z serii XCOM, choć mam wrażenie, że formuła jest tu na tyle ulepszona, że nie potrafię tego rozpatrywać, jako coś złego. Na screenie niżej macie wygląd fazy taktycznej. W niej typowo mamy pola ruchu, osłony, ruch, atak, opcję na używanie przedmiotów, wartę, ukrycie i umiejętności, wśród których znajdziemy takie, które będą wymagały kilku zabójstw, by się odnowić. No XCOM z umiejętnościami. Cała różnica polega na celu rozgrywki i tym, że poza fazą taktyczną poruszamy się po małych lokacjach dość swobodnie i możemy wybierać co i gdzie atakować lub dosłownie omijać zbyt trudnych rywali. Nasze postaci to stalkerzy, którzy nie mają wiele punktów życia, bronie często nie będą wystarczająco silne, by wygrać dość szybko, dlatego od początku gra pokazuje, że musimy się skradać i eliminować wrogów po cichu. Jeżeli przed nami jest grupka 5 guli, najlepiej jest spróbować wyeliminować najpierw tych oddalonych od innych, by potem nie mogli uczestniczyć w walce głównej. Do tego będziemy używać słabszych, cichych broni i niektórych umiejętności, jak i postaci. Wszystko można poza walką zmieniać w locie. Dlatego całość dla mnie przypominała trochę grę w dynamiczne szachy i byćmoże dlatego tak bardzo polubiłem ten tytuł.
To nie jest gra dla każdego. Ma fajną opowieść, fantastyczne głosy i spoko założenia, ale bywa trudna. Łatwo jest też się lekko zablokować, jak ktoś nie optymalizuje "wydatków" na ulepszenia i szasta częściami broni. Nawet najłatwiejszy poziom trudności to piekło, jeżeli będziemy próbowali wchodzić do każdej lokacji, jak John Rambo. No ale jak ktoś lubi XCOM i chciałby czegoś więcej, to mam wrażenie, że poza aspektem budowy bazy, którego tu nie ma, to Mutant Year Zero jest idealną propozycją. A no i warto dodać, że tu narracja prowadzona jest nie tylko przez komentarze bohaterów znajdujących się w głównej drużynie, ale też typowe przerywniki, jak ten niżej, a główna fabuła jest trochę jak ruchomy komiks (motion comic).
Warto wspomnieć, że całą grę da się przejść na najwyższym poziomie trudności bez utraty zdrowia. Dosłownie. Kwestia pomysłowości i cierpliwości - no i nie, nie chodzi o wczytywanie zapisów do skutku.
Z DZIWENNYCH PORAD, które mógłbym dać, to warto skupić się tylko na broniach cichych i umiejętnościach uniemożliwiających przeciwnikom alarmowanie innych. Bormin ma rozwalanie barier, które obala rywali, Dux ma wyłączanie robotów itp. Dodatkowo nigdy, absolutnie nigdy nie kupujcie broni w sklepie na Arce, nie warto. Czasem jak walka jest zbyt trudna, można spokojnie podkraść się po łup. A no i poziomy postaci są dość wizualnym dodatkiem. U przeciwników ważny jest poziom zdrowia, ilość zbroi i ewentualnie posiadana broń. Między poziomiem 20, a 60 w zasadzie praktycznie nie ma różnic u przeciwników, więc się tym nie przejmuj.
------------
Ostatnio dodałem wpis o grze Metro Exodus i MYZRTE ma easter egga z tą serią związanego. Bardzo fajny, choć nie jest częścią głównej fabuły i trzeba troszkę poekslorować.
W planach mam jeszcze ograć grę Miasma Chronicles, którą stworzyli ci sami ludzie z brodatych panien. Ponoć ma dużo bardziej zaawansowany system walki i więcej opcji. Zobaczymy.
------------
Jakby tę jedną osobę zastanawiało, czemu zawsze wysoko oceniam, to odpowiedź jest prosta. Jak coś mi nie pasuje, to w to nie gram. Wyjątkiem Death Stranding 2, bo tam dałem szansę. Z takich gier, które mnie mocno rozczarowały, to ostatnio ogrywałem Outcasta Nowy Początek i tam tak z czystym sumieniem mógłbym dać co najwyżej 5.5/10. Może kiedyś się do tego tytułu bardziej przekonam i znajdę coś fajnego, czego obecnie nie widzę.
------------
#gamesmeter #gry #grykomputerowe #postapo #mutantyearzero





@Dziwen bardzo mi się ta gra podobała i dobrze ją wspominam zwłaszcza warstwę fabularną.
Trochę bawiłem się z tego co pamiętam w load/save bo rzut kością może zaważyć na powodzeniu całej potyczki.
Dałbym 9/10
Bardzo dobra gierka i bardzo niedoceniona. Kolejna gra od tych ludzi juz nie podeszła mi tak bardzo ale tez jest ok
Zaloguj się aby komentować
Uwaga, wiadomo dlaczego @conradowl zniknął. Specjalnie dla @ErwinoRommelo i całej społeczności #czerstwyhumor i tej obserwującej kurki, mamy odpowiedź. Tragiczną. Łączymy się w coopie. xD
----------
#heheszki #memy

@Dziwen Fszyscy kiedyś ómierajo. Życia kronk https://www.youtube.com/watch?v=FBqZUbKzjnk
Zaloguj się aby komentować
89 + 1 = 90
Tytuł: Metro Exodus: Enhanced Edition
Developer: 4A Games
Wydawca: Deep Silver
Rok wydania: 2019
Gatunek: FPS/Postapokaliptyczna Szczylanka
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas przejścia: Jakieś 25h
Nigdy nie rozumiałem fenomenu gier z serii Metro. Przeczytałem pierwszą książkę, która miejscami była wciągająca, ale w gruncie rzeczy jako całość mnie nie porwała. Pierwszej gry nie ukończyłem, bo pewnie zacząłem ją ogrywać dopiero jak stała się trochę przestażała. Plus tamten klimat tak średnio mi leżał. Tunelowa rozgrywka, mało widzisz, no średnio. Ostatniego światła nawet nie ruszałem, a Exodus to trochę przypadek. Po tym, jak Bethesda skopała Stalkera 2 i musiałem czekać, aż go napiawią - w sumie to nadal czekam - wyskoczył mi filmik o tym, co daje Exodus właśnie. Czyli coś, czego chyba nie miały poprzednie części. Dużo większą wolność.
No ale od początku. Exodus opowiada historię wyjścia z Metra i to będzie taka trochę opowieść drogi. Mała grupka osób będzie próbowała dostać się w pewne odległe miejsce, gdy odkryją, że nie wszędzie powietrze jest niezdatne do oddychania. Lokacje będą podzielone na dwie kategorie. W miarę otwarte tereny z masą opcjonalnej eksploracji i dość tunelowe poziomy z oskryptowanymi sekwencjami. Jak się pewnie domyślasz, będą się one przeplatać na zmianę i zwłaszcza te otwarte mapki są niesamowite w tym, co i jak oferują. Niestety by tej otwartości doświadczyć, trzeba przetrwać coś gorszego, niż bestie, bandyci i promieniowanie. Grę aktorską, czy tam głosową głównych postaci i głupotę dialogów. Nie boję się tego napisać. Spośród wszystkich gier, jakie ogrywałem w tym roku, ta konkretna jest tylko troszkę wyżej od Outcasta - Nowy Początek i to nie jest komplement. Brakowało jak cholera opcji do zmiany głosów na polskie (ja nie miałem takiej opcji), bo tu było tak źle, że aż nie wierzę, że nasi ludzie zrobili by to gorzej. Głupota objawia się... A w sumie wszystkie postaci poza Artemem i Anną są jakby miały IQ na poziomie białoruskiego ziemniaka. Aż mi się przypomniały niedożywione postaci co się nawdychały CO2 z książki. To wszystko potęguje trochę fakt, że większość postaci to gaduły, które nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Na szczęście pod koniec gry to się mocno poprawia i już tak nie razi. Zwłaszcza ostatnia misja to niezły psychodeliczny trip.
To gdzie ta gra się broni, to wszystkim lub prawie wszystkim tym, co dzieje się poza głównym wątkiem fabularnym. Eksploracja, to napięcie, jak zaczyna brakować nabojów lub przebiła się maska gazowa gdzieś w dziczy, a zbliża się noc. Wejście w strefę radiacji, która sprawia, że obraz wygląda jak nagrania z wybuchu w Czarnobylu, a licznik Geigera wydaje coraz intensywniej swój charakterystyczny dźwięk. To serio robi robotę. No i sam fakt, że nie każda lokacja jest warta eksplorowania. Widzisz chatkę w oddali, no i decydujesz. Warto się tam zapuszczać i ryzykować utratę cennej amunicji, bo może łup będzie lepszy? No i czasem nie warto, co jest świetne. Typowe gry boją się robić takie rzeczy. Za masą przeciwników zawsze czeka dobra nagroda. Tutaj? Czasem tylko promieniowanie i konieczność zużycia apteczki.
To co dodatkowo kupiłem, to samą atmosferę. Może i głosy są tragiczne, ale te małe historie są super. Walczysz z fanatykami, ledwo uchodzisz z życiem, a dzięki temu, przez to, że liżesz ściany, znajdujesz małego misia, którego potem dajesz dziewczynce, która się cieszy. No i najlepsze w tym wszystkim jest to, że ta gra nie ma radarów na przedmioty, magicznych skanerów otoczenia. Musisz sam znaleźć rzeczy. Bardzo analogowe podejście, co sprawia, że jak coś ciekawego znajdziesz, masz większą satysfakcję. Dodatkowo gra na dobrą sprawę nie ma HUD'a, poza wyświetlaczem na naramienniku. Całość pojawia się dopiero jak klikniemy przycisk TAB i po chwilce zniknie. To sprawia, że jest jakaś pozytywna sterylność w tym wszystkim. Kilka fot niżej będzie z takich drobnych scen, jakie na początku zauważyłem. Normalnie nie robię "zdjęć" w grach, ale tu nie mogłem się powstrzymać.
Strzelanie jest fajne, choć nie bez wad. Pomysł na wykorzystanie światła lub jego braku w opcjonalnym skradaniu jest spoko, ale ma swoje braki. Głównie w AI przeciwników. Ci często nie reagują na ciała swoich kolegów, chyba że zostali zabici na ich oczach. To ułatwia grę, ale też trochę psuje immersję. Dodatkowo jak już nas wykryją, to będą widzieli nas zawsze, często ignorując fakt, że nie powinni, bo jest zbyt ciemno. W pierwszych etapach ta ciemność działała i naprawdę ciekawym było to, że mogłem podejść do wrogów, którzy szukali mojej postaci w zasadzie na odległość cichego obalenia, bo było ciemno. Potem niestety to już przestało tak działać w tych otwartych sekcjach. Warto tu dodać, że burza z piorunami może bardzo łatwo rozświetlić jakieś miejsce na kilka sekund, co umożliwi wykrycie Artema. Bardzo fajna opcja - tak, zachwalam kreatywne utrudniacze.
Bronie to też fajna sprawa i nie chodzi tylko o ich modularnośc, która odblokowuje się podczas gry, ale sam fakt bilansu zysków i strat przy wielu ulepszeniach. Tłumiki klasycznie ucinają obrażenia, ale w tym świecie nie tylko ludzcy przeciwnicy reagują na dźwięk. Może się więc okazać, że walcząc z bandytami, przy okazji zwabimy w okolicę mutanty i z nimi też trzeba będzie walczyć, co w przypadku cichej eliminacji nie miałoby miejsca. Sytuacja z amunicją co prawda staje się coraz lepsza, bo mamy jej i więcej i więcej mamy zasobów do jej produkcji, ale nadal, padamy po kilku strzałach lub 2-3 ciosach mutanta. Bez apteczki łatwo umrzeć. Na końcu i tak pewnie tak jak ja, skończycie z kilkoma nabojami, szybko biegnąc obok przeciwników, bo inaczej się zginie. Może też kwestia tego jak dobrze ktoś celuje. Ja możnaby powiedzieć, że średnio.
Krem de la krem to chyba to w jaki sposób gra decyduje o zakończeniach. Głównych mamy chyba dwa i przez całą grę będziemy pracować na to, które z nich rozegra się na końcu. Spodziewałem się bardzo liniowego podejścia, a tu proszę. Zwłaszcza, że jedynym wyznacznikiem tego, jak nam idzie jest to, czy ktoś z naszych towarzyszy ginie po drodze. Co do tego jak wpływać na owe, pozostawię wam do odkrycia. A no i ja miałem to "pozytywne", choć straciłem jednego z towarzyszy.
Ogólnie polecam serdecznie. Zwłaszcza tym z nas, którzy szukają nieprzyjemnej atmosfery, zbieractwa i chcą załatać dziurę po niezałatanym Stalkerze 2.
-----
PS: Jak ktoś ma problem, bo gra już w samym menu ciągnie całą moc karty graficznej, to należy odpalić VSync. Bez tego z automatu macie produkowaną maksymalną liczbę klatek na sekunde. W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD
-----
Ale ściana tekstu. O kurde. xD
#gamesmeter #gry #grykomputerowe #metro #metroexodus





W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD
Nie wiem jaka masz kartę graficzną, ale jak masz coś od Nvidia to możesz w Panelu Sterowania Nvidia > Zarządzanie Ustawieniami 3D ustawić sobie maksymalną liczbę klatek w aplikacjach 3D. Możesz ustawić sobie np. na 60Hz i wtedy nawet jak gra nie ma ograniczenia klatek to i tak karta będzie się sama ograniczać zamiast dawać ile fabryka dała.
Fajna recenzja, od jedynki się odbiłem bo nie zyskała mojego zainteresowania, więc o Exodusie nawet nie myślałem, ale to może być ciekawy eksperyment
Dobra robota, mnie też się cała gra podobała, nie rozumie tylko odbicia od pierwszej części? Książki nie przeczytałem, a lubię książki SiFi. Mnie właśnie pierwsza część najbardziej wciągnęła, historia i właśnie te szlajanie się po tunelach. Choć było to sto lat temu, to utkwiła mi w pamięci.
Pozdrawiam Serdecznie
Zaloguj się aby komentować
Śpieszmy się kochać konta Pomidora, tak szybko je usuwa. xD
-----
#heheszki #memy #hejtomeme #czerstwyhumor #perypetiedziwena

Zaloguj się aby komentować
Jak być bohaterem drugiego planu, to tylko tak imponującym. XD
Co się dzieje na tym filmiku? @entropy_ wyruszył na badania do Argentyny, by na dnie tamtejszego morza szukać inspiracji pod ulepszony kształt odznaki dla rangi LIDER. XD
---------
#heheszki #smiesznypiesek #natura #sowapogodzinach
Zaloguj się aby komentować
88 + 1 = 89
Tytuł: Cyberpunk 2077 - bez DLC
Developer: CD Projekt RED
Wydawca: CD Projekt RED
Rok wydania: 2022
Gatunek: FPS/RPG/Akcyjniak
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas gry: A pewnie ze 60h
--------
Zastanawiam się co mogę napisać o tej grze, czego jeszcze nie napisano. Z mojej perspektywy bywało różnie. Kilka osób przynajmniej doświadczyło mojego narzekania na bugfest, jaki mimo kilku lat od premiery nadal był tu obecny, ale... Z biegiem czasu było coraz lepiej. W zasadzie im dalej byłem od początku gry - od miejsca w którym dostajemy pełną wolność - tym mniej miałem problemów i dziwnych gliczy. Serce się topi, że po zakończeniu wróciły stare bugi i mogłem znowu doświadczyć tego czegoś. Tu się działy takie rzeczy, że aż po akcji gdy ciało gościa zaczęło sunąć po asfalcie i zatrzymało się na światłach jak samochód, a potem na zielonym odjechało, zainstalowałem sobie programik do nagrywania. Tak mnie to rozwaliło, że uznałem, że nie chcę takich akcji przegapić w przyszłości. xD
Sporo misji miało problem ze startem. Dla przykładu misja Judy w jej mieszkaniu nie triggerowała się w zasadzie do samego końca gry. Jedna z misji Johnniego - ta w której ktoś musi oddzwonić - w zasadzie w ogóle się nie odpaliła i jej nie ukończyłem w pełni.
Tak ogólnie nie czułem, żeby to była dla mnie gra, która zasługuje na więcej, niż 8/10. Pewnie innym podeszła bardziej, dla mnie w wielu aspektach była po prostu spoko, a tylko w kilku wybitna. Misje to coś, co moim zdaniem mocno odróżnia REDów od innych twórców, bo często mają to coś. Nawet nie chodzi mi o wątek główny, tylko te misje poboczne. Mam wrażenie, że mało było takich na jedno kopyto, a w świecie zdominowanym przez kopiuj-wklej, to rzadkość. W tym miejscu powinienem dowalić jeszcze bardziej, niż ostatnio grze Death Stranding 2, ale się powstrzymam. W końcu to inny typ gier, choć podejrzewam, że gdyby REDzi dostali historię Sama do rąk, to byłaby znacznie bardziej urozmaicona. Dlatego poniekąd nie boję się o Wiedźmina 4.
Co do zakończeń, to chyba nie urwały dupska. W sensie były OK, ale nie dawały ciarek na plecach, nie były bardzo emocjonalne. Nawet jak się wybrało takie, w którym ktoś umierał, to w zasadzie nie miałem żadnej reakcji. Podobała mi się relacja V i Johnniego, jaką wypracowałem podczas gry, ale to wszystko. Fajny koncept, ale mam wrażenie, że urwany zbyt szybko. Może dodatek dałby więcej. Sporo pozytywnych emocji było związanych z Panam i jej misjami, choć nie wszystkimi. To była taka część gry w której faktycznie czułem to co chcę by gry mi dawały - mimo że nie było romansu.
Koniec, końców czuję się lepiej po ukończeniu Cyberpunka 2077, niż po ukończeniu Death Stranding 2.
--------
#gamesmeter - tera nie zapomniałem
#dziwengrawgry < do blokowania
#gry #cyberpunk2077 #grykomputerowe

@Dziwen ja przechodziłem dwa razy. Od razu po premierze i przy okazji grania w dodatek, gdy zmienili mechaniki awansów. Za 2 razem jako kobieta i postawiłem na umiejętności hackerskie. Dodatkowe wyzwanie gdy próbujesz każdą misję przejść bez wykrycia
Oczywiście gra ma cały czas trochę błędów ale ogólnie jest świetna i pełna ukrytych smaczków
#dałbymdychę
Myślę, że ocena mocno rozbija się o stylistykę. Personalnie settingów punkowych jakiś gorąco wielkim fanem nie jestem, ale jednak lubię to bardziej przyziemne, dystopijne podejście. Nie ma idealnego rozwiązania, ludzie to siusiaki, ile się nie nastarasz to ktoś przyjdzie i nasra. Bardziej mi to brzmi niż takie Skyrimowe zakończenie wojny domowej przez jednego człowieka, bo wziął i połamał na kolanie każdego jednego żołnierza drugiej strony. xD
Ja dużo odczekałem po premierze zanim zagrałem (dosłownie parę tygodni temu skończyłem platynować), więc pewnie największego bagniska błędowo-robaczego uniknąłem, ale nie trafiłem na nic co by mnie odcięło od progresu czy uniemożliwiło ukończenie jakiegokolwiek zadania. Poza notorycznym "katapultowaniem" pojazdów w powietrze po ich zawezwaniu, czy doczytywaniem elementów otoczeniu już po moim dotarciu do nich (i kilkusekundowym zastanawianiu się, czemu jest tu niewidzialna ściana) był spokój. Chyba raz musiałem zrobić quickloada bo rozmowa przerwana przez walkę nie wznowiła się sama. I raz nie mogłem wchodzić w interakcje z obiektami i osobami, też naprawione quickloadem.
Zastanawiam się, czy to nie jest jakaś niekompatybilnosć sprzętowa, że może gierka się nie lubi z pewnymi konfiguracjami, bo miałem okazję z dwiema osobami o tym pogadać i u nich nie było takich kwiatków wcale, a jedna z tych osób ma na pewno dużo świeższy sprzęt ode mnie. Przy okazji ciekawe, czy sama obecność dodatku coś przypadkiem naprawia?
Co do zakończeń to ja byłem bardzo usatysfakcjonowany, a te krótkie scenki epilogowe na napisach potrafią duszę i serce wyżymać do sucha (choćby wariant z zakończeniem sprawy "na własnych warunkach"). Zwłaszcza zakończeniu odblokowywanym przez dodatek, Wieża.
No i mnie kompletnie kupił system rozwoju postaci, mnogość buildów i kombinacji sprzętu, perków, wszczepów, metod ich zastosowania jest obłędna. W porównaniu do trzeciego Wieśka, gdzie levelowania postaci i wsadzania ledwie kilku małych bonusów w sloty nienawidziłem z pasją i przez to niemal zawsze grałem pod znaki bo jako jedyne cokolwiek się zmieniały, progres jest niesamowity i liczę na przeniesienie tych zdobyczy do W4.
BARDZO polecam DLC. Dużo dodaje, nie tylko fabularnie, ale i gameplayowo.
@Dziwen Podchodziłem ze dwa razy ale jakoś ui, drzewko skilli, piszczące dźwięki - jakoś mnie ta gra przytłacza i męczy po kwadransie.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Morza szum, ptaków śpiew
Ropa wycieka pośród drzew
Wszystko to w letnie dni
Przypomina CZERSTWE mi
Przypomina CZERSTWE mi
---------
#czerstwyhumor #memy #heheszki trochę rel z tym ostatnim. XD





Zaloguj się aby komentować
Piękna była to kolejka, nie zapomnę jej nigdy. Tak naprawdę to już ją ledwo pamiętam, dlatego to dobry moment na napisanie podsumowania naszej zabawy w:
FANTASY EKSTRAKLASĘ
Takie piękny mamy wynik, że aż serce rośnie i nawet CzatGPT uniknął jakimś cudem kompromitacji. Choć kompromitacja sama w sobie to pojęcie względne, ale o tym dalej!
Tak więc jest co świętować. Zaczynaliśmy kolejkę na 125 miejscu w rankingu ogólnym lig prywatnych i Eksperci z Hejto nie zawiedli. Nasza pozycja zmieniła się prawie o 200 miejsc! Czaicie to? Jak strzelają korki od szampana, a rozporki mówią "zapraszam", to wcale się wam nie dziwię. Co prawda miejsce 324 nie brzmi zbyt dobrze, ale nie dla nas, prawda? XD
Dajcie znać w komentarzach co myślicie o wynikach kolejki i czy Jaga i Lech to air frajerzy, czy jednak Brukbet i Cracovia to koksy. Jedno nie wyklucza drugiego.
---------
Chciałbym skorzystać z okazji i powitać nowego członka naszej ligi, czyli @Yes_Man a. Patrząc na naszą ogólną formę i zdobycze punktowe na spokojnie można jeszcze dołączyć do grona Ekspertów, a wiadomo, im nas więcej, tym większe szanse na awans. Instrukcja dołączenia jest w jednym z poprzednich wpisów w społeczności i na tagu #fantasyekstraklasa .
--------
Dokładne wyniki macie na screenach dla wygody. Mam wrażenie, że już mniej-więcej wiecie o co tu chodzi i dostrzegacie, że bardziej liczy się indywidualny występ zawodnika, niż wynik całego zespołu.
Po każdej kolejce macie szansę przeprowadzić 2 transfery bez podatku punktowego, czyli usunąć kogoś ze składu (2 zawodników) i dodać nowe osoby nie przekraczając dostępnego budżetu. Za każdy kolejny transfer naliczana jest kara punktowa (odejmowana od przyszłego wyniku) i już wam mogę powiedzieć, że sam zrobiłem ich 5, bo okazuje się, że liczenie na dobrą defensywę Arki Gdynia, mimo wszelkich przesłanek, że nie warto, to był błąd. XD
Warto sprawdzić, czy ktoś u was nie ma czerwonego znaczka przy koszulce, bo to oznacza że na 100% nie zagra w kolejnym spotkaniu. Nono z Korony ma czerwoną kartkę, a Therkildsen z Widzewa chyba ma poważną kontuzję. @bojowonastawionaowca oglądał wczorajsze spotkanie Lecha w pucharach, to może napisze w komentarzu kto tam był kontuzjowany, bo ja siem gubiem. XD
---------
Co kilka kolejek zrobimy sobie dłuższe podsumowanie, żeby się trochę pobrandzlować, a mam wrażenie, że prawie wszyscy z kimś w składzie trafili i różnice punktowe niedługo będą dość niewielkie.
--------
#ekstraklasa #pilkanozna #samogeste #samogesteextra #fantasyekstraklasa





@Dziwen ja startuję od drugiej kolejki xD Coś mi się skład nie zapisał i już c⁎⁎j.
Irytuje, że nie można dołączyć w trakcie kolejki, bo skapnąłem się po pierwszym meczu... Powinni dawać za ten 0pkt i nara, ale liczyć następne mecze normalnie. To nie, cała w dupencje.
Coś czuję, że w ogólnym rozrachunku wiele to nie zmieni ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Dziwen Było fajnie jak się znęcałeś nad hejtowiczami poprzez obrazki, znęcanie się nad polską piłką to - przy Twoim talencie - troszkę krindż.
@Dziwen zrobiłem skład na pierwszą kolejkę, ale coś popierdoliłem i się nie zapisał, no nic...gramy dalej xD
Chociaż nie było stratnych punktów
Zaloguj się aby komentować