Wszystko zaczęło się w pokoju pełnym drzwi, ale bez ścian. Każde drzwi były otwarte, ale żadna z otwartych przestrzeni nie prowadziła dokądkolwiek. Na środku siedziała sowa, która wyglądała, jakby coś wiedziała, ale nie chciała się tym podzielić. Jej pióra stroszyły się w rytm zegara, który odmierzał czas do tyłu.
„Zajrzyj za drzwi,” powiedział głos, który nie miał ust. Więc zajrzałeś. Pierwsze drzwi prowadziły do lasu, w którym drzewa szumiały twoje imię, ale w języku, którego nie znałeś. Drugie drzwi były lustrem, które pokazywało twoje odbicie sprzed dziesięciu lat, ale miało na sobie strój, którego nigdy nie nosiłeś. Trzecie drzwi to nie były drzwi - to był tylko kontur, namalowany kredą na niebie.
Przekroczyłeś kontur i znalazłeś się w przestrzeni, która wyglądała jak miasto, ale wszystko w nim było odwrócone - ulice zwisały z góry, budynki zbudowano z dymu, a ludzie byli cieniami, które chodziły bez właścicieli. Podeszła do ciebie postać bez twarzy, trzymając cebulę, która miała smak zapomnianych wspomnień.
Chcesz? - zapytała, ale zanim zdążyłeś odpowiedzieć, cebula zmieniła się w owcę, która rozleciała się na tysiąc igieł. Każda z nich była kluczem. Nie wiedziałeś, do czego.
Próbowałeś coś powiedzieć, ale twoje słowa wybrzmiały jako muzyka - melodia, której nigdy nie słyszałeś, ale której tekst znałeś na pamięć. Cienie ludzi zaczęły tańczyć, a ich taniec zamieniał się w geometryczne figury, które z kolei stały się falami, rozbijającymi się o brzegi pokoju z drzwiami.
I nagle, z powrotem byłeś tam, w pokoju bez ścian. Sowa spojrzała na ciebie i powiedziała: „Teraz już wiesz, ale nigdy tego nie zrozumiesz.” Wszystkie drzwi zamknęły się jednocześnie, a świat na chwilę stał się ciszą.
Tylko na chwilę, bo już wiedziałeś, że cisza to również kłamstwo.
Jak rysowałem tego mema, to czasyi byli inni, ale jak @moll wspominała o wieszaniu na lodówce, to aż głupio było nie skończyć tych #perypetiedziwena z gościnnym udziałem @Felonious_Gru i całej mojej #rebeliapomorskiego .
Tekst niestety szyty na kolanie. xD
Rysowane pewnie z pół roku temu.
#memy i nie wiem czy #heheszki chyba tak, bo #antykielecki . xd
Burkina Faso to miejsce, gdzie wojna toczy się cicho, niemal niezauważona. Dżihadyści, wojsko i cywile uwikłani są w konflikt, który od 2015 roku zmienił życie milionów ludzi. W tej serii przyglądamy się jego genezie, przebiegowi i skutkom. Każda część to inny element tej skomplikowanej historii. Zapraszam.
To TRZECI wpis serii i możesz rozważyć wcześniejsze przeczytanie poprzednich, do których link jest pod tą belką.
------------------------------------------
WSTĘP
Akt I: MALI I UPADEK LIBII
Akt II: BURKINA FASO
> Akt III:WYBÓR MIĘDZY ZŁEM, A JESZCZE WIĘKSZYM ZŁEM
Akt IV: BASTION CHAOSU
Akt V: ŻYCIE W CIENIU KONFLIKTU I TUSZOWANIE PRAWDY
Akt VI: GEOPOLITYKA
ZAKOŃCZENIE
------------------------------------------
Akt III: WYBÓR MIĘDZY ZŁEM, A JESZCZE WIĘKSZYM ZŁEM
Burkina Faso to kraj bogaty w różnorodność kulturową i etniczną, ale i pełen napięć, które od dekad pozostają nierozwiązane. Konflikt między dżihadystami a państwem tylko je zaostrzył, zwłaszcza w społecznościach wiejskich, gdzie rolnicy i pasterze od lat walczą o ograniczone zasoby naturalne, takie jak ziemia i woda.
Fulani, znani z koczowniczego stylu życia, od lat są marginalizowani. W wielu regionach Burkina Faso pasterstwo, które historycznie zapewniało niezależność, staje się źródłem napięć. Zmieniające się warunki klimatyczne i ekspansja rolnictwa sprawiają, że tradycyjne systemy rozwiązywania konfliktów przestają działać. W obliczu braku wsparcia ze strony państwa, społeczności Fulani stały się celem ataków zarówno ze strony lokalnych milicji samoobrony, takich jak Koglweogo, jak i wojska. Takie działania, często usprawiedliwiane walką z terrorystami, jedynie pogłębiają podziały. Fulani najczęściej wyznają islam, co dla niektórych z automatu czyni ich współwinnymi masakr dokonywanych przez ISIS, czy Al-Kaidę, kiedy w rzeczywistości ta grupa była i jest atakowana z obu stron, bo nie była nigdy tak radykalna, jak dżihadyści.
Grupy ekstremistyczne doskonale wykorzystują te napięcia. W regionach, gdzie rząd nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa, bojówki oferują ochronę i alternatywne struktury władzy. W niektórych wioskach zakładają sądy szariackie, które choć surowe, dla wielu wydają się bardziej sprawiedliwe niż korupcja w urzędach państwowych. Te grupy w ich narracji są budowniczymi nowego porządku, wojownikami świętej wojny, których misją jest obalenie skorumpowanych rządów i zastąpienie ich islamskim kalifatem. Dla nich to walka o fundamentalną zmianę, o ustanowienie systemu opartego na prawie szariatu.
To dlatego ich celem nie jest tylko wojsko, ale przede wszystkim instytucje państwowe. Gdy wioska dostaje ultimatum – podporządkować się szariatowi albo zostać zniszczoną – mieszkańcy często nie mają wyboru. Rząd w Wagadugu jest dla nich czymś odległym, wojsko pojawia się sporadycznie, a bojownicy są tu każdego dnia. Przychodzą z bronią, przynoszą swoje prawa, a ci, którzy się sprzeciwią, giną lub są bici i wypędzani.
"Dzień wcześniej urodziłam dziecko i byłam jeszcze w domu, gdy nas zaskoczyli. Pobili wszystkich mieszkańców wioski. Gdy wreszcie wyjechali, opuściliśmy ją. Mój mąż zmarł podczas ucieczki. Zachorował, ale tak naprawdę, to chyba umarł ze strachu. Teraz bardzo się boję o mojego syna. Śmierć ojca spowodowała u niego ogromną traumę. Często izoluje się. Przestaje mówić. Nie odzywa się nawet, gdy ktoś odzywa się do niego." - matka 11-letniego Missiri, przebywająca w obozie dla uchodźców na przedmieściach Kayi.
"Zabili mojego ojca. Mojego dziadka i wujka też. Weszli do taty do domu. Siedział na krześle. Zapytali, czy jest naczelnikiem wioski. Odpowiedział, że tak. Powiedzieli, że ma wstać i pójść z nimi. Chcieli z nim porozmawiać. Wstał więc i wyszedł z nimi za dom. Akurat gotowaliśmy jedzenie, a oni go zastrzelili. Bez żadnej dyskusji, na naszych oczach." - dziewczynka z tego samego obozu.
Jednak konflikt nie opiera się wyłącznie na ideologii. Dla młodych ludzi z grup takich jak Fulani dołączenie do dżihadu bywa jedyną szansą na przetrwanie. Brak pracy, dostępu do edukacji i jakichkolwiek perspektyw sprawia, że walka staje się drogą ucieczki od beznadziei. Dżihadyści oferują broń, pieniądze i poczucie przynależności – coś, co w marginalizowanych społecznościach jest praktycznie nieosiągalne.
Powołane przez państwo lokalne milicje, takie jak Volontaires pour la Défense de la Patrie (VDP), miały przeciwdziałać wpływom bojowników. W rzeczywistości jednak ich działania często prowadzą do eskalacji przemocy. Zamiast ochrony, przynoszą brutalne odwety, w których ofiarami padają niewinni ludzie – najczęściej członkowie społeczności Fulani. W regionach takich jak Soum czy Seno cykl zemsty staje się niekończącym się koszmarem. Spirala nienawiści wciąga kolejne grupy, zmuszając je do opowiedzenia się po jednej ze stron. W tym systemie zarówno bojówki dżihadystów, jak i milicje państwowe uderzają w tych, którzy nie mają nic wspólnego z przemocą. Frustracja wyładowywana na cywilach staje się jednym z motorów napędzających konflikt – ci, którzy tracą wszystko, nierzadko sami dołączają do przeciwnej strony, szukając zemsty lub choćby iluzorycznego bezpieczeństwa.
Dlatego wspomniane wcześniej apele o pojednanie społeczne mają głęboki sens. Zatrzymanie tej karuzeli nienawiści i krzywd wymaga przerwania błędnego koła, w którym tożsamość etniczna lub religijna staje się powodem do prześladowań. W Akcie V skupimy się na losach ludzi żyjących w obozach dla przesiedleńców – zobaczycie, że nawet Fulani, którzy uciekli przed przemocą, są traktowani jak wrogowie.
W obliczu tego wszystkiego zwykli ludzie stoją przed tragicznym wyborem: lojalność wobec państwa, które nie jest w stanie ich ochronić, czy poddanie się bojówkom, które oferują przynajmniej pozorną stabilność. To nie jest wojna o ideologię. To wojna o przetrwanie. Ci, co mogą, uciekają lub dołączają do milicji. Ci pozostali giną lub podporządkowują się radykalnemu islamowi.
------------------------------------------
Choć starałem się opisać ten konflikt jak najpełniej, zdaję sobie sprawę, że w tak krótkim formacie trudno zamknąć całą jego złożoność. Dlatego ten tekst to tylko zaproszenie do poznania niewidzialnej wojny, a nie kompendium wiedzy. Wszystkie źródła wrzucam razem, choć pewnie jakieś mniejsze pominąłem.
Wpis ma raczej negatywny wydźwięk, bo nie znalazłem zbyt wielu pozytywnych wypowiedzi.
Każdy wpis będzie dodatkowo pod tagiem #apwdnniewidzialnawojnabf . Tak, ten tag sugeruje, że może w przyszłości przeanalizujemy inne "niewidzialne wojny". Tytuł celowo jest trochę prowokacyjny.
@Dziwen niestety, ale tego typu grupy zdecydowanie wykorzystują braki państwowości na danym terytorium I tworzą swoje "państwo" - tak było, jest i niestety będzie
Ostatnio w mediach zaczęło pojawiać się coraz więcej nagłówków o tajemniczym wirusie hMPV, który rzekomo szturmuje Chiny i może być kolejnym zagrożeniem dla świata. Brzmi strasznie? Niepotrzebnie. Spójrzmy na to spokojnie – HMPV to nie "źródło nowej pandemii", a wzrost zachorowań w Chinach to bardziej sezonowa norma niż powód do histerii.
HMPV
Human metapneumovirus (HMPV) to wirus znany nauce od 2001 roku. Nie jest żadnym „nowym zagrożeniem”, a raczej jednym z tych wirusów, które co roku wywołują przeziębienia i infekcje układu oddechowego. Zazwyczaj objawia się kaszlem, katarem i gorączką, a w cięższych przypadkach, szczególnie u dzieci, osób starszych lub z osłabioną odpornością, może prowadzić do zapalenia płuc lub oskrzeli. To najczęściej nie wymaga kontaktu z lekarzem, tak jak w przypadku innych rodzajów przeziębienia i ustępuje w ciągu 6 dni.
Czym HMPV różni się od COVID-19? Przede wszystkim nie jest nowym patogenem – nasz układ odpornościowy miał z nim już do czynienia, co oznacza, że większość ludzi ma przynajmniej częściową odporność. Poza tym nie wywołuje gwałtownych fal zachorowań na taką skalę jak koronawirus.
DLACZEGO CHINY?
W ostatnich tygodniach chińskie ośrodki monitorujące choroby odnotowały spory wzrost infekcji HMPV, zwłaszcza w północnych częściach kraju, u osób poniżej 14-stego roku życia – to może alarmować, ale... to zima. W chłodniejszych miesiącach takie wirusy, w tym grypa, RSV czy właśnie HMPV, zawsze mają swoje pięć minut.
Czy to trend? Być może. Możliwe, że wzrost zachorowań wiąże się z większymi możliwościami diagnostycznymi. Po pandemii COVID-19 wiele krajów, w tym Chiny, wprowadziło zaawansowane systemy monitorowania wirusów. To, co wcześniej było traktowane jako „zwykłe przeziębienie”, teraz można precyzyjnie zidentyfikować jako HMPV. Z drugiej strony, po trzech latach ostrych restrykcji i polityki „zero COVID” w Chinach, społeczeństwo ponownie zaczyna mieć kontakt z wirusami sezonowymi. Organizm ludzki, jeśli przez dłuższy czas nie spotyka się z patogenami, może reagować na nie bardziej gwałtownie. Dlatego obecny wzrost zachorowań to raczej naturalne dostosowanie po pandemii niż powód do paniki.
CHIŃSKA REAKCJA
Chiński rząd podszedł do sprawy spokojnie – zalecił podstawowe środki ochrony, jak noszenie masek w zatłoczonych miejscach, ale nie zdecydował się na wprowadzanie żadnych radykalnych restrykcji. I to ma sens. Eksperci podkreślają, że choć HMPV może być niebezpieczny dla niektórych grup, ogólnie nie stanowi poważnego zagrożenia.
CZY MUSIMY SIĘ MARTWIĆ?
Nie. HMPV to wirus sezonowy, który istnieje od dawna i nie jest nowym zagrożeniem. Obecny wzrost zachorowań w Chinach wynika z kilku czynników: sezonowości, większej wykrywalności i naturalnego powrotu społeczeństwa do życia po pandemii.
-------------------------------------------
Ten krótki wpis został zainspirowany treścią dodaną wczoraj na głównej.
-------------------------------------------
Dzisiaj pojawił się kolejny wpis z serii o Burkina Faso i Niewidzialnej Wojnie, który znajdziecie na stronie społeczności Agencja Prasowa WDN i pod tagiem #apwdndziwen .
Jakby coś, to zapalenie płuc i oskrzeli wymaga leczenia, a samo przeziębienie nie wymaga. Mogłem to lepiej sformułować, ale mam wrażenie, że wszyscy ogarną o co chodzi.
@Dziwen na początku maja mój syn złapał tego wirusa. Zapalenie oskrzeli przeszło w zapalenie płuc, więc bez szpitala się nie obyło. No, ale on miał wtedy niespełna 3 miesiące. Nikt inny w domu nie zachorował. (Edit)
Już wtedy, jak szukaliśmy jakichś informacji na temat tego wirusa, to artykuły z głównych portali siały panikę.
Burkina Faso to miejsce, gdzie wojna toczy się cicho, niemal niezauważona. Dżihadyści, wojsko i cywile uwikłani są w konflikt, który od 2015 roku zmienił życie milionów ludzi. W tej serii przyglądamy się jego genezie, przebiegowi i skutkom. Każda część to inny element tej skomplikowanej historii. Zapraszam.
To DRUGI wpis serii i możesz rozważyć wcześniejsze przeczytanie poprzedniego, czyli aktu pierwszego, do którego link jest pod tą belką.
------------------------------------------
WSTĘP
Akt I: MALI I UPADEK LIBII
> Akt II:BURKINA FASO
Akt III: WYBÓR MIĘDZY ZŁEM, A JESZCZE WIĘKSZYM ZŁEM
Akt IV: BASTION CHAOSU
Akt V: ŻYCIE W CIENIU KONFLIKTU I TUSZOWANIE PRAWDY
Akt VI: GEOPOLITYKA
ZAKOŃCZENIE
------------------------------------------
Akt II: BURKINA FASO
Pierwsze ataki w Burkina Faso miały charakter typowy dla działań partyzanckich. Bojówki urządzały zasadzki na wojsko i konwoje, a także przeprowadzały zamachy bombowe w strategicznych miejscach. Szczególnie pamiętny był 15 stycznia 2016 roku, kiedy to w stolicy, Wagadugu, terroryści zaatakowali kawiarnię Cappuccino i pobliski hotel Splendid. Zginęło wtedy 30 osób, w tym wielu cudzoziemców, co zwróciło uwagę międzynarodowej opinii publicznej na zagrożenie w tym dotąd mało znanym kraju.
Z czasem ataki stały się bardziej systematyczne. Od 2018 roku dżihadyści zaczęli obierać za cel szkoły, co zmusiło setki placówek do zamknięcia, a tysiące dzieci do przerwania edukacji. Był to celowy krok, mający na celu zastraszenie społeczności lokalnych i zerwanie więzi z państwowym systemem edukacji, postrzeganym jako narzędzie zachodnich wpływów.
Dżihadyści stawali się coraz bardziej brutalni, a ich działania zaczynały obejmować nawet najbardziej odległe i niepozorne wioski. Najprawdopodobniej było to wynikiem rosnącej konkurencji między grupami powiązanymi z Al-Kaidą i Państwem Islamskim, które rywalizują o wpływy w regionie. Dżihadyści przeprowadzali masowe egzekucje, uprowadzali ludzi i niszczyli infrastrukturę, pogłębiając chaos.
Wkrótce potem bojownicy zaczęli atakować również kopalnie złota – jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki Burkina Faso, często zabijając niewinnych pracowników. W wielu regionach wydobywanie złota było zakazane przez rząd, aby chronić antylopy, bawoły i słonie. Tam bojownicy zmienili te zasady, dając pozwolenie lokalnym ludnościom, ale pod pewnymi warunkami. Czasami żądali części złota, innym razem kupowali je i handlowali nim. "Powiedzieli nam, żebyśmy się nie martwili. Kazali nam się modlić." - powiedział jeden z mężczyzn, który pracował przez kilka miesięcy w kopalni o nazwie Kabonga, w niewielkiej odległości na północny zachód od miasta Pama - "Nazywaliśmy ich naszymi panami". Grupy powiązane z Al-Kaidą i Państwem Islamskim, straciwszy grunt na Bliskim Wschodzie, rozwijają się w Afryce i eksploatują kopalnie złota w całym regionie. Oprócz ataków na zakłady przemysłowe, dwie najbardziej przerażające siły ekstremistyczne na świecie wykorzystują nieformalny handel złotem o wartości 2 miliardów dolarów w Burkina Faso, Mali i Nigrze do finansowania swojej działalności.
Jednym z najkrwawszych zamachów terrorystycznych był ten przeprowadzony 4 czerwca 2021 roku w wiosce Solhan, położonej w północno-wschodniej części kraju, w regionie Sahelu. Uzbrojeni napastnicy zamordowali co najmniej 160 osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Wioska została dosłownie zmieciona z powierzchni ziemi – domy podpalono, a ofiary zabito w najbardziej brutalny sposób. Atak, przypisywany bojówkom powiązanym z Al-Kaidą, był symbolem eskalacji przemocy w regionie i pokazał bezradność sił rządowych wobec narastającego kryzysu. Organizacje międzynarodowe nazwały ten masowy mord „jednym z najstraszniejszych aktów terroru w historii Burkina Faso”.
W 2024 roku sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu, z nasileniem działań zbrojnych między siłami rządowymi a grupami dżihadystycznymi. Ci ostatni stosują taktyki zastraszania i przemocy wobec ludności cywilnej, zwłaszcza w regionach północnych i wschodnich, choć ich działalność była odnotowywana nawet w okolicy południowych granic kraju. Ich strategia poza atakami na wsie, miejsca kultu religijnego oraz szkoły i środki transportu, zaczęła obejmować też obozy dla osób wewnętrznie przesiedlonych, co prowadzi do masowych ofiar wśród ludności cywilnej.
Siły rządowe, w odpowiedzi na rosnące zagrożenie, podjęły działania odwetowe, które niestety często prowadzą do naruszeń praw człowieka. Według raportów Human Rights Watch, w lutym 2024 roku odnotowano egzekucje 223 cywilów przez wojsko podczas operacji antyterrorystycznych. O tym kogo to najczęściej dotyka, będzie w kolejnym akcie o podziałach społecznych.
W sierpniu 2024 roku dżihadyści zaczęli się zbliżać do miasta Kaya, które posiada jedne z największych obozów chroniących uchodźców, za razem stanowiąc ostatnią linię obrony między terrorystami a stolicą Burkina Faso, Wagadugu. W oczekiwaniu na atak, Siły Zbrojne zwerbowały okolicznych mieszkańców do kopania okopów obronnych wokół miasta Barsalogho, około 40 kilometrów na północ od Kaya. Bojownicy zaatakowali zwerbowanych ludzi, w wyniku czego zginęło kilkaset osób.
W kontekście taktyki dżihadystów, ich zdolność do szybkiego przemieszczania się, wykorzystania trudnego terenu oraz asymetrycznych metod walki sprawia, że tradycyjne metody militarne są mało skuteczne. Eksperci sugerują, że kluczem do powstrzymania ich działań jest wzmocnienie lokalnych struktur bezpieczeństwa, inwestycje w rozwój społeczno-gospodarczy oraz promowanie dialogu i pojednania narodowego, co nabierze więcej sensu w kolejnym akcie.
------------------------------------------
Choć starałem się opisać ten konflikt jak najpełniej, zdaję sobie sprawę, że w tak krótkim formacie trudno zamknąć całą jego złożoność. Dlatego ten tekst to tylko zaproszenie do poznania niewidzialnej wojny, a nie kompendium wiedzy. Wszystkie źródła wrzucam razem, choć pewnie jakieś mniejsze pominąłem.
Wpis ma raczej negatywny wydźwięk, bo nie znalazłem zbyt wielu pozytywnych wypowiedzi.
Każdy wpis będzie dodatkowo pod tagiem #apwdnniewidzialnawojnabf . Tak, ten tag sugeruje, że może w przyszłości przeanalizujemy inne "niewidzialne wojny". Tytuł celowo jest trochę prowokacyjny.
Burkina Faso to miejsce, gdzie wojna toczy się cicho, niemal niezauważona. Dżihadyści, wojsko i cywile uwikłani są w konflikt, który od 2015 roku zmienił życie milionów ludzi. W tej serii przyglądamy się jego genezie, przebiegowi i skutkom. Każda część to inny element tej skomplikowanej historii. Zapraszam.
------------------------------------------
WSTĘP
> Akt I: MALI I UPADEK LIBII
Akt II: BURKINA FASO
Akt III: WYBÓR MIĘDZY ZŁEM, A JESZCZE WIĘKSZYM ZŁEM
Akt IV: BASTION CHAOSU
Akt V: ŻYCIE W CIENIU KONFLIKTU I TUSZOWANIE PRAWDY
Akt VI: GEOPOLITYKA
ZAKOŃCZENIE
------------------------------------------
WSTĘP
Gdyby zapytać przypadkową osobę o najniebezpieczniejsze miejsca na świecie, pewnie padłyby odpowiedzi: Bliski Wschód, może Ukraina. A Burkina Faso? Możliwe, choć nie będzie to pierwszy strzał. A jednak to tutaj od lat toczy się brutalna wojna, w której giną tysiące ludzi, a miliony uciekają z domów.
Zaczęło się w 2015 roku. Islamskie bojówki, które wcześniej siały terror w sąsiednim Mali, przeniosły się do Burkina Faso. Najpierw były sporadyczne ataki, potem otwarte bitwy. Dziś połowa kraju jest poza kontrolą rządu. Zwykłe wioski, które kiedyś żyły własnym rytmem, stały się polami bitew między dżihadystami, armią i lokalnymi grupami samoobrony.
To wojna, w której nie wszyscy noszą mundury, wróg nie jest zawsze oczywisty, a cywile są pierwszymi ofiarami. Jest cicha, pozbawiona wielkich nagłówków. A jednak dla ludzi w Burkina Faso jest bardziej realna niż cokolwiek innego.
Akt I: MALI I UPADEK LIBII
Aby zrozumieć genezę obecnego konfliktu w Burkina Faso, musimy cofnąć się do początku drugiej dekady XXI wieku, kiedy to wydarzenia w sąsiednich krajach zaczęły kształtować przyszłość całego regionu Sahelu, czyli obszaru wzdłuż południowych obrzeży Sahary.
W 2011 roku, po obaleniu reżimu Mu’ammara al-Kaddafiego w Libii, region pogrążył się w chaosie. Upadek libijskiego dyktatora spowodował niekontrolowany przepływ broni i bojowników przez granice, destabilizując sąsiednie państwa. Wśród tych, którzy wrócili do swoich ojczyzn, byli Tuaregowie – nomadyczny lud zamieszkujący obszary Sahary, od dawna dążący do autonomii.
W styczniu 2012 roku w Mali wybuchła rebelia Tuaregów, prowadzona przez Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu (MNLA). Ich celem było utworzenie niezależnego państwa Azawad na północy Mali. Jednakże, mimo początkowych sukcesów, MNLA szybko znalazło się w trudnej sytuacji. Współpracując z islamskimi grupami zbrojnymi, takimi jak Ansar Dine czy Al-Ka’ida Islamskiego Maghrebu (AQIM), Tuaregowie ze świeckiego MNLA nie przewidzieli, że ich sojusznicy wkrótce przejmą kontrolę nad rebelią, narzucając surowe prawo szariatu na zajętych terytoriach.
Sytuacja w Mali pogorszyła się jeszcze bardziej w marcu 2012 roku, kiedy to niezadowoleni z nieudolności rządu w walce z rebeliantami żołnierze dokonali zamachu stanu. Chaos polityczny w Bamako umożliwił islamskim bojownikom dalszą ekspansję na południe, zagrażając stabilności całego regionu.
W obliczu rosnącego zagrożenia, w styczniu 2013 roku Francja rozpoczęła operację „Serwal” (Opération Serval), mającą na celu wsparcie malijskich sił rządowych i powstrzymanie ofensywy islamistów. Francuska interwencja militarna szybko doprowadziła do wyparcia bojowników z kluczowych miast, takich jak Timbuktu i Gao, jednak mimo sukcesów militarnych, operacja nie rozwiązała głębszych problemów regionu. Islamskie grupy zbrojne, choć osłabione, przetrwały, adaptując się do nowych warunków i rozszerzając swoją działalność na sąsiednie kraje, w tym Burkina Faso.
Na przestrzeni kolejnych lat islamskie grupy zbrojne w regionie Sahelu zacieśniły współpracę. W 2017 roku doszło do utworzenia Grupy Wsparcia/Zwycięstwa Islamu i Muzułmanów (JNIM), organizacji parasolowej, która połączyła Ansar Dine, Al-Kaidę Islamskiego Maghrebu oraz kilka mniejszych grup działających w Mali i sąsiednich krajach. JNIM szybko stało się główną siłą destabilizującą region, umacniając swoją obecność również w Burkina Faso. Zależnie od źródeł spotkacie się z wszystkimi wymienionymi nazwami i skrótami. To kocioł w którym panuje ogromny chaos i o ile warto te nazwy wprowadzić, to nie warto przywiązywać wagi do tego, która jest najbardziej właściwa lub aktualna. Wszystkie są, wliczając do tego ISIS, czyli Państwo Islamskie, co po części może być spowodowane "cichym" charakterem tych grup, które w większości nie publikują filmików i nic nie ogłaszają. Przynajmniej na przykładzie Burkina Faso. Wspomnę jeszcze o tym w kolejnych aktach.
To jest tylko fragment, kolejne części będą się pojawiać stopniowo, choć cały tekst jest raczej gotowy i powstawał jakieś 7 godzin, jak nie więcej.
------------------------------------------
Choć starałem się opisać ten konflikt jak najpełniej, zdaję sobie sprawę, że w tak krótkim formacie trudno zamknąć całą jego złożoność. Dlatego ten tekst to tylko zaproszenie do poznania niewidzialnej wojny, a nie kompendium wiedzy. Wszystkie źródła wrzucam razem, choć pewnie jakieś mniejsze pominąłem.
Każdy wpis tej serii będzie dodatkowo pod tagiem #apwdnniewidzialnawojnabf .
Tak, ten tag sugeruje, że może w przyszłości przeanalizujemy inne "niewidzialne wojny".
@Dziwen widać wkład pracy w tą kompilację informacji z tyłu źródeł. Szanuję w opór.
I tag, I społeczność dodane do obserwowanych.
Mega ciekawe są dla mnie informacje z takich nietypowych miejsc. Z #podcast to Miłosz Szymański i jego "Za rubieżą" co tydzień serwuje takie info.
Zdarza się jeszcze Paweł Drozd i jego "Brzmienie świata". Nie podobał mi się jeden odcinek, bo goście byli stronniczy. Dotyczył Kenii i plemienia Samburu. Pracowałem z nimi w swojej karierze i wiem jacy są. Może i ja byłem stronniczy podczas słuchania ale ogólnie to była opinia podzielana przez wszystkich "mazungo" (czy m'zungu - określenie na białych w swahili) w firmie.
W Wietnamie zbliża się powoli księżycowy nowy rok, a z tej okazji przyjrzymy się troszkę dokładniej jego historii, tradycji i przy okazji poznamy lokalny przysmak, jakim jest kandyzowany imbir. W tym przypadku zamieszczę nawet prosty przepis dla cioci @moll . Zapraszam.
---------------------------------------
Tết Nguyên Đán, czyli Wietnamski Nowy Rok Księżycowy, choć dosłownie oznacza Festiwal Pierwszego Dnia, to najważniejsze święto wietnamskiego kalendarza, obchodzone na przełomie stycznia i lutego. Jest to czas, gdy rodziny się jednoczą, oddają cześć przodkom i witają nadchodzący rok z nadzieją na pomyślność i szczęście. W tym roku Tết wypada na 29 stycznia, a jego symbolem będzie wąż.
HISTORIA
Początki Tết sięgają czasów, gdy Wietnam był pod panowaniem chińskiej dynastii Han (111 p.n.e. – 939 n.e.). W tym okresie wiele chińskich tradycji przeniknęło do wietnamskiej kultury, w tym obchody nowego roku księżycowego, a proces sinizacji, czyli asymilacji ludności wietnamskiej mocno wpłynął na jej kulturę i język. Jednak z biegiem czasu Wietnamczycy wykształcili własne, unikalne zwyczaje związane z Tết, które odzwierciedlają ich odrębną tożsamość narodową. Wietnamski kalendarz księżycowy, podobnie jak chiński, oparty jest o cykle księżyca, ale zawiera pewne różnice, takie jak zastąpienie niektórych zwierząt w zodiaku. Na przykład, zamiast królika wietnamski zodiak ma kota, a zamiast owcy jest koza. Festiwal Pierwszego Dnia tak naprawdę jest rolniczą datą rozpoczęcia okresu mokrej uprawy ryżu.
PRZYGOTOWANIA
Przygotowania do Tết rozpoczynają się na kilka tygodni przed świętem. Rodziny sprzątają i dekorują domy, myją motocykle, kupują nowe ubrania oraz przygotowują tradycyjne potrawy. Każdy dom i biuro zostaje udekorowane znakami "Chúc Mừng Năm Mới", które macie na trzecim zdjęciu, a drzewa kumkwatu lub kwiaty brzoskwini zostaną ustawione w honorowym miejscu. Im większe drzewa kumkwatu, tym więcej dobrobytu i zdrowia rodzina otrzyma w nowym roku. Ulice wybuchają kolorami, gdy drzewa te są transportowane na tyłach motocykli. Ważnym elementem jest również składanie ofiar na ołtarzach przodków, aby zapewnić sobie ich błogosławieństwo w nowym roku.
OBCHODY TET
W dniach poprzedzających Tết rynki i ulice są pełne ludzi. Zapracowane gospodynie domowe zbierają folię, papierowe girlandy i przynoszące pomyślność czerwone i złote dekoracje w kształcie ryb, monet, petard i kwiatów. Każdy rok księżycowy jest reprezentowany przez zwierzę zodiaku, co znajduje odzwierciedlenie w błyszczących naklejkach lub na papierowych lampionach, a tak jak wspomniałem wyżej, w tym roku symbolem będzie wąż lub wąż drzewny, zależnie od tłumaczenia. Miejscowi przynoszą do domu stosy czerwonych bao lì xì - kopert z pieniędzmi na szczęście - które są zwyczajowo wręczane podczas odwiedzania rodziny i przyjaciół, przez starszych, młodszym członkom rodziny lub przez pracodawców, pracownikom. Dla młodych Wietnamczyków oznaką dojrzałości jest zaprzestanie otrzymywania lì xì i rozpoczęcie ich wręczania. Sam zwyczaj jest pozostałością po podobnej chińskiej tradycji.
Ulice miast są pełne kolorowych dekoracji, a w powietrzu unosi się zapach tradycyjnych potraw, takich jak "bánh chưng" (kwadratowe ciasto ryżowe nadziewane mięsem i fasolą mung, zdjęcie w komentarzu) na północy i "bánh tét" (podobne, ale w formie cylindrycznej) na południu. W wielu miejscach organizowane są festiwale, pokazy fajerwerków i tradycyjne tańce, takie jak taniec lwa, mające na celu odstraszenie złych duchów i przyciągnięcie pomyślności.
Jedzenie - zwłaszcza ciasto Tết bánh chưng - jest ważnym elementem obchodów. Według folkloru, ostatni król Hùng nie mógł zdecydować, który z jego synów obejmie tron, więc zorganizował konkurs, aby dowiedzieć się, który z nich może przynieść mu najlepsze danie na świecie. Jeden z synów wyróżnił się, prezentując dwa pikantne ciastka ryżowe reprezentujące niebo i ziemię. Te skromne dania zrobiły wrażenie na królu, który przyznał mu tron. W całym Wietnamie rodziny zasiadają do całodniowej uczty i prezentują gościom kandyzowane owoce w pięknych pudełkach, a jednym z wyróżniających się, choć nie wszędzie, jest kandyzowany imbir.
Tradycyjna kolacja Tết jest ważną okazją dla członków rodziny do spotkania się i porozmawiania o minionym roku. Każdy region ma swoją własną wersję tego posiłku. Na północy, nem (smażone sajgonki), bánh chưng i kurczak gotowany w całości to niektóre z podstawowych potraw. Południowy posiłek Tết składa się między innymi z karmelizowanej wieprzowiny, zupy z gorzkiego melona i sałatki z kurczaka. Wiele potraw symbolizuje przemijanie trudności, a także nową nadzieję na nowy rok.
ZNACZENIE DLA WIETNAMCZYKÓW
Dla Wietnamczyków Tết to nie tylko początek nowego roku, ale przede wszystkim czas refleksji, odnowy duchowej i umocnienia więzi rodzinnych. Jest to okazja do wyrażenia szacunku dla przodków, pojednania z bliskimi oraz wyrażenia nadziei na lepszą przyszłość. Wielu Wietnamczyków wierzy, że sposób, w jaki spędzą Tết, wpłynie na cały nadchodzący rok, dlatego starają się unikać kłótni i negatywnych emocji, skupiając się na pozytywnych aspektach życia. Wiele osób wierzy, że pierwsza osoba, która przekroczy próg domu w nowym roku, wpływa na szczęście rodziny przez cały okres jego trwania, dlatego jako pierwszego, często zaprasza się kogoś o pozytywnych cechach.
---------------------------------------
NAJPROSTSZY PRZEPIS NA KANDYZOWANY IMBIR
Składniki:
500 g świeżego imbiru
500 g cukru
Woda
Szczypta soli
Przygotowanie:
- Imbir obierz i pokrój w cienkie plasterki, najlepiej w poprzek włókien.
- Zalej imbir wodą z dodatkiem soli i gotuj przez 10 minut, aż do wrzenia.
- Odcedź imbir, wymień wodę, dodaj cukier i gotuj na wolnym ogniu około 2 godzin, często mieszając.
- Po wyjęciu z garnka wysusz, a potem obsyp cukrem, najlepiej trzcinowym.
- Pakujemy gości do słoika i trzymamy w chłodnym miejscu.
- Wietnamczycy podają go często do kawy i herbaty.
8 grudnia 2024 roku, czwórka dzieci zostaje zatrzymana przez żołnierzy ekwadorskich sił powietrznych. 24 grudnia obok bazy wojsk powietrznych Taura, zostają odnalezione spalone ciała, które jak się okaże 31 grudnia, są tym, co z tych chłopców pozostało. Niżej będzie link do filmiku z zatrzymania. Zapraszam.
-------------------------
EKWADOR I TŁO
Żeby zrozumieć w pełni tę historię, musimy cofnąć się do stycznia 2024 roku, w którym prezydent Daniel Noboa oficjalnie ogłosił 60-cio dniowy stan wyjątkowy, który zwiastował otwartą wojnę z gangami, które dzięki handlowi narkotykami, stały się niesamowicie potężne.
Najpierw dwóch liderów gangów ucieka z więzienia, będąc wcześniej ostrzeżonymi, że wkrótce zostaną przeniesieni do mniejszych cel, potem wybuchają zamieszki w innych więzieniach, a strażnicy stają się zakładnikami, kilku zamaskowanych napastników wdziera się do studia telewizyjnego podczas transmisji na żywo i grozi bronią prezenterowi, próbując przekonać, by przeczytał coś z kartki, aż po detonację materiałów wybuchowych w wielu ekwadorskich miastach. Na tym etapie zostaje wprowadzony wcześniej wspomniany stan wyjątkowy, który jak się potem okaże, potrwa dłużej, niż planowane 60 dni.
Najważniejszym dla naszej historii w tym wszystkim jest to, co on zmieniał. Dokładniej dawał dużo większe prawa służbom mundurowym. Dodatkowo nawet jak jakieś jednostki w teorii nie były od "pracy na ziemi", tu mam na myśli siły powietrzne [FAE], to i tak były one wykorzystywane np. do patroli, kontroli obywateli, czy nalotów na posiadłości. Siłą rzeczy, jak w większości tego typu sytuacji [tak, patrzę na Salwador], dość mocno nasiliło się szeroko pojęte łamanie praw człowieka. Tak długo, jak mówimy tu o członkach gangów, mało kto się przejmuje, ale jak to często bywa, władza lubi być nadużywana nawet wobec niewinnych obywateli. Obszerniejszy zarys znajdziecie w podlinkowanym źródle [BBC], dla naszej historii nie jest on konieczny.
8 GRUDNIA
W mieście Guayaquil, Steven Medina, Samuel Arboleda, oraz bracia Ismael i Josue Arroyo wracają do domu z piłkarskich zawodów międzymiastowych, w których zdobyli kilka medali. W pewnym momencie chłopcy mający między 12, a 14 lat zostają zatrzymani przez patrol złożony z 16 członków ekwadorskich sił powietrznych [FAE] przy alei de Julio 25, w pobliżu centrum handlowego Mall del Sur i dość brutalnie załadowani na pakę pickupa, co macie na filmiku niżej. Następnie żołnierze wywożą ich w rejon Taura, czyli jakieś 60km od Guayaquil i nie informują w żaden sposób o tym policji, ani nie przekazują jej chłopców. Protesty i apele rodzin zatrzymanych doprowadzają do grubego śledztwa, w którym cztery spalone ciała zostają odnalezione 24 grudnia w dość trudno dostępnym obszarze, 16km od bazy lotniczej Taura. W międzyczasie oficjele rządowi, w tym minister obrony, próbują usprawiedliwiać zatrzymanie tym, że uczniowie mieli uczestniczyć w jakimś nielegalnym akcie i kogoś napaść. Ta wersja wydarzeń później zostanie podważona przez prokuratora Christiana Fáreza, który nie znajdzie żadnych dowodów, które by to potwierdzały. Ani potencjalnej ofiary, ani nawet zeznań samych członków FAE.
31 GRUDNIA
Prokuratura generalna wydaje oświadczenie, które potwierdza tożsamość spalonych ciał, dodatkowo sugerując, że chłopcy mieli być bici przed śmiercią, choć niektóre źródła wprost używają słowa "tortury". Cała sprawa jest obecnie badana pod kątem egzekucji pozasądowej lub wymuszonego zaginięcia, za które grozi od 22 do 26 lat pozbawienia wolności. W tym przypadku nie ma pewności kto dokładnie dokonał tych zbrodni, choć jak sami pewnie widzicie, sugestia, że całość była sprawką członków FAE jest bardziej, niż prawdopodobna. Wiele artykułów nie bez powodu ma bardzo emocjonalny wydźwięk.
Cały czas z różnych stron stara się przedstawić tych chłopców, jako nie ofiary, a przestępców, mimo absolutnie braku jakichkolwiek dowodów na ich przynależność do gangów, jak i wspomniany wcześniej napad, który miał być dokonany w centrum handlowym Mall de Sur, który jest naszpikowany kamerami bezpieczeństwa. 16 członków FAE znajduje się obecnie w areszcie prewencyjnym i starają się z niego wydostać.
Według relacji z mojego źródła rząd ma podchodzić do tej sprawy, jak do "niefortunnego wypadku".
RELACJA PRAWNIKA
Trochę inne światło na sprawę rzuca prawnik 16 żołnierzy, a nie jest on osobą przypadkową, bo brał udział w głośnych sprawach, jak reprezentowanie rodziny Maríi Belén Bernal, która została zamordowana przez funkcjonariusza policji. Według jego wstępnych wyjaśnień członkowie FAE zostali zmuszeni do takiego działania przez swoich przełożonych i nie byli jedynymi osobami biorącymi udział w akcji. Teraz mają być używani, jako kozły ofiarne, a przynajmniej tak to brzmi. W tym przypadku też dość kuriozalna jest próba przekonania, że wypuszczenie dzieci tak daleko od domów miało być skutkiem braku szkolenia, a nie celowym, czy złośliwym działaniem, jakie przedstawia prokurator generalny.
Na ten moment tyle wiadomo o tej sprawie, choć przekopałem sporo źródeł, jakie macie niżej.
-------------------------
Pamiętajcie, że tego typu teksty wrzucam o różnych porach, dlatego warto obserwować społeczność Agencji lub tag autorski, żeby ich nie przegapić.
AGENCJA PRASOWA WDN
> #apwdndziwen <
Nie mam więcej czasu na redakcję tego tekstu, dlatego mam nadzieję, że jakoś jest zrozumiały.
Jakby kogoś ciekawiło, to mężczyzna w środku materiału, Luis Arroyo, czyli chyba ojciec zamordowanych braci, mówi:
Nie mamy odpowiedzi od rządu, co stało się z naszymi dziećmi. Czwórka dzieci to uczniowie i nie należą do żadnego gangu. Nie rozumiem, dlaczego wyrządzono taką krzywdę tym trzem rodzinom.
Nie pierdola sie tam w tancu, pierwsze CIA zniszczylo ich kraje zeby nie daj boze jakis lekko lwicowy kraj sie nie uchowal tak blisko wojka sama a potem jedyne co im zostaje to zgniac w narkotykowych wojnach zeby biale chlopaczki mieli co cpac bo przecie zycie pelne konfortu materialnego to za malo.
K⁎⁎wa mać, żeby porwać, torturować i spalić 12 letniego chłopczyka wracającego z grania w piłkę z kolegami. 16 typa. Żołnierzy w mundurach. Żaden tego nie powstrzymał. "Służyć i chronić" ha tfu na je⁎⁎⁎⁎ch sk⁎⁎⁎⁎⁎ynów, piekło to dla nich za mało.
Większość bossów mafii, zwolnionych w ostatnich miesiącach z więzienia w ramach zwolnienia warunkowego lub za dobre sprawowanie, nigdy nie wyparła się Cosa Nostry. Na końcu jest TLDR. To przetłumaczony artykuł z The Guardian.
---------------------
Rodziny ofiar zabitych przez sycylijską mafię wyraziły obawy, że ponad 20 starszych gangsterów wpuszczonych w ciągu ostatnich trzech miesięcy może teraz powrócić do dzielnic, które kiedyś kontrolowali.
Większość z tych bossów, z których niektórzy pełnili role przywódcze w głównych rodzinach mafijnych stolicy Sycylii, Palermo, nigdy nie wyparła się Cosa Nostry, sycylijskiej mafii i zawsze odmawiała współpracy z organami wymiaru sprawiedliwości.
Salvatore Borsellino, brat legendarnego sędziego antymafijnego Paolo Borsellino, który został zabity przez organizację przestępczą Cosa Nostra w 1992 roku, powiedział: "Wypuszczanie z więzienia gangsterów, którzy zawsze odmawiali współpracy z wymiarem sprawiedliwości, jest zawsze niezwykle niebezpieczne. To śmiertelny cios dla walki z mafią".
Nino Morana Agostino, bratanek policjanta Nino Agostino, który został zastrzelony w biały dzień w 1989 roku wraz ze swoją żoną Idą, która była w piątym miesiącu ciąży, powiedział gazecie la Repubblica: "Nie możemy pozwolić sobie na opuszczenie gardy w walce z mafią ani na jej lekceważenie. Mafiozi, którzy zostali skazani na dożywocie, a teraz wracają na wolność z warunkowym zwolnieniem, nadal skrywają ciężkie tajemnice dotyczące nierozwiązanych morderstw mafijnych, do których nie chcieli się przyznać. Dlatego ich zwolnienie jest złym sygnałem".
W październiku Raffaele Galatolo, 74-letni boss mafijny z dzielnicy Acquasanta w Palermo, po tym jak sąd uznał go za "wzorowego więźnia" i za dobre zachowanie, powrócił na wolność pod pewnymi warunkami. Galatolo i jego brat Vincenzo, którzy zostali skazani za morderstwo, byli przywódcami tak zwanej "komory śmierci", pomieszczenia, w którym ofiary były duszone na polecenie ówczesnego szefa sycylijskiej mafii, Salvatore "Totò" Riiny. Po śmierci Vincenzo, Raffaele pozostał jedynym następcą tronu w mafijnej rodzinie Acquasanta.
Tydzień wcześniej Giuseppe Corona, który przebywał w areszcie w oczekiwaniu na proces od 2018 roku w więzieniu o zaostrzonym rygorze zarezerwowanym dla bossów mafijnych, został zwolniony po odbyciu maksymalnego dozwolonego okresu przed procesem, który był stale opóźniany.
Na początku października sąd apelacyjny w Palermo zwolnił z tego samego powodu dziewięciu bossów z Trapani, powiązanych z byłym szefem sycylijskiej mafii Matteo Messiną Denaro, aresztowanym w styczniu 2023 r. po 30 latach ucieczki, który zmarł we wrześniu tego samego roku.
Główny prokurator Palermo, Maurizio de Lucia, wystosował niedawno apel o utrzymanie koncentracji na walce z mafią, a śledczy obawiają się, że Cosa Nostra, po długim okresie upadku, może próbować zreorganizować tak zwaną Cupolę, swój organ zarządzający.
"To idealna burza" - powiedział Federico Varese, profesor kryminologii na Uniwersytecie Oksfordzkim i autor książki "Mafia Life". "Niedawne zmiany we włoskim prawie pozwalają bossom, którzy nigdy się nie wyparli swoich przeszłych działań i nigdy nie zeznawali przeciwko mafii, korzystać z przepisów dotyczących "dobrego zachowania". Władze więzienne nie konsultują się z prokuratorami, aby dowiedzieć się, jak niebezpieczny może być ich powrót, i po prostu pozwalają im na skorzystanie z tego prawa. Ich masowy powrót ułatwi Cosa Nostrze reorganizację. Będzie bardziej prawdopodobne, że Cupola będzie mogła się teraz spotykać. Ponadto ich obecność wysyła społeczności wiadomość o względnej bezkarności".
Strach prokuratorów i rodzin ofiar wynika głównie z faktu, że wielu z tych bossów odmówiło współpracy z władzami, sygnalizując zainteresowanie dalszą przynależnością do mafii.
"Ci gangsterzy opuszczą więzienie, aby odzyskać władzę w klanie" - powiedział Borsellino. "Co więcej, będą cieszyć się jeszcze większym prestiżem wśród członków mafii i tych, którzy wspierają Cosa Nostra, ponieważ będą mogli pochwalić się pobytem w więzieniu, nigdy nie mówiąc ani nie wymieniając nazwisk innych członków klanu".
Varese powiedział: "Wejście do sycylijskiej mafii jest dożywotnie i odbywa się poprzez rytuał. Podczas rytuału płonący obrazek świętego jest wkładany w ręce nowicjusza, a zgromadzeni członkowie mafii deklarują: "Spłoniesz jak ten obrazek, jeśli zdradzisz lub spróbujesz opuścić tę organizację".
"Możesz odejść tylko ze śmiercią lub wydaleniem za zostanie świadkiem koronnym (śmierć jest rzeczywiście karą dla tych, którzy stają się świadkami koronnymi). Wynika z tego, że ci, którzy wrócą do dzielnic Palermo i Trapani, wznowią działalność mafijną".
----------------------------------
TLDR
Relatywnie niedawne zmiany we włoskim prawie dały furtkę byłym mafiozom do wyjścia za dobre sprawowanie. Dodatkowo nieudolność organów sprawiedliwości sprawiła, że niektórzy zostali wypuszczeni przez przekroczenie maksymalnego czasu dozwolonego na areszt, przed rozpoczęciem procesu, który był stale opóźniany. Istnieje spore ryzyko, że mafia się zreorganizuje i odbuduje.
----------------------------------
Artykuł pochodzi z Guardiana , ja tylko pobawiłem się w tłumacza. No i dopisałem koślawe TLDR.
@Dziwen warto wspomnieć, że aktualnie mafia sycylijska zajmuje się dość dochodowym biznesem. Mianowicie odbieraniem odpadów niebezpiecznych z dzielnic Palermo, miast sasiadujacych itp. A. Następnie składowaniem ich u podnóży Wezuwiusza. Prowadzi to do masowego skażenia środowiska naturalnego. Mafia się tym zajmuje, bowiem miejskie samorządy nie stać na utylizację odpadów. Przynosi im to wielomilonowe dochody w ciągu roku.
@Dziwen Perfect Storm nie tłumaczy się dosłownie. To idiom oznaczający coś zbliżonego do armageddonu, kryzysową sytuację poza kontrolą, na którą składa się bardzo dużo czynników i jest ekstremalnie niszczycielska
Czyli tekst legendy, w którą wierzą lub wierzyły plemiona indian amazońskich. Jak wyjaśniano sobie wygląd owoców, które przypominają ludzkie oczy? Na końcu jest TLDR. Zapraszam. :3
---------------------
Wiele lat temu, głęboko w brazylijskiej dżungli, żyło dwoje Indian - mężczyzna i jego żona. Byli najszczęśliwszą parą w plemieniu. Byli tam kochani i ciężko pracowali dla dobra wszystkich. Mieli jednak jedno wielkie nieszczęście - nie mieli dzieci.
Wielki indiański bóg Tupã zlitował się nad nimi i podarował im pięknego syna. Jego dar sprawił, że para była jeszcze szczęśliwsza, bardziej szanowana i pracowita niż wcześniej. Ich syn dorósł i stał się jednym z najlepszych młodych mężczyzn w plemieniu. Był jednym z najsilniejszych i najsprytniejszych, dobrze posługiwał się łukiem i strzałami oraz był najlepszym tropicielem. Wszyscy go podziwiali, ponieważ jego serce było pełne dobrej woli. Kiedy nie poznawał sekretów dżungli, pomagał matce w codziennych obowiązkach.
Pomagał ojcu łowić ryby i polować, choć nie lubił zabijać zwierząt, chyba że plemię potrzebowało pożywienia. Chłopiec szybko nauczył się prawie wszystkiego o amazońskiej dżungli. Członkowie jego plemienia przysięgali, że potrafił rozmawiać z małpami, śpiewać z leśnymi ptakami, a nawet oszukiwać węże. Znał wszystkie zwyczaje zwierząt lepiej niż jakikolwiek inny indiański chłopiec.
Była tylko jedna rzecz, której nigdy się nie nauczył. Chłopiec nigdy nie dowiedział się o Jurupari, złym duchu, który czai się w sercu dżungli. W rzeczywistości nie mógł dowiedzieć się zbyt wiele o Jurupari, ponieważ starszyzna uważała, że jest jeszcze zbyt młody, by słuchać tak strasznych opowieści.
Umiejętności młodego Indianina w lesie stały się tak sławne, że usłyszał o nich nawet sam Jurupari. Zły duch był wściekły, widząc, że tak młody chłopiec jest tak szanowany przez ludzi, zwierzęta i ptaki. Jurupari postanowił się zemścić. "Nie mogę pozwolić na istnienie tak doskonałego chłopca", mruknął, obmyślając swój plan.
Młody chłopiec uwielbiał zbierać egzotyczne owoce i często wychodził sam, aby wspinać się na wysokie drzewa i przynosić do domu duży kosz dla swojej matki. Jurupari dostrzegł swoją szansę. Przemienił się w węża i czekał wysoko na drzewie, kiedy chłopiec zbierał owoce.
Ponieważ młodzieniec nie bał się węży, nie obawiał się Jurupariego, którego zobaczył, gdy wspinał się na drzewo, aby zerwać owoce. Zły duch bez namysłu zaatakował i zatopił kły w ramieniu chłopca. Sparaliżowany przez potężną duchową truciznę, młodzieniec spadł martwy z drzewa.
Kiedy chłopiec nie powrócił o zmierzchu, o zwykłej porze, ludzie z plemienia zorganizowali poszukiwania. Nie minęło wiele czasu, zanim znaleźli jego ciało pod gigantycznym drzewem chlebowca ze śladami ukąszenia węża. Na początku starsi nie mogli w to uwierzyć, ponieważ wiedzieli, że chłopiec był bardzo mądry na temat wszystkich węży w dżungli i nigdy nie pozwoliłby się ugryźć. Ale po chwili dyskusji jeden ze starszych stwierdził: "To musiał być Jurupari. To był jedyny sekret dżungli, którego nie znał. Nigdy mu o tym nie powiedzieliśmy"
Całe plemię i sąsiednie plemiona były bardzo smutne. Wielki indiański bóg Tupã również był głęboko zasmucony. Słychać było wielkie grzmoty, chociaż na niebie nie było żadnych chmur. Tylko matka chłopca była w stanie zrozumieć wiadomość, którą Tupã wysyłał do całego plemienia. "To Tupã," powiedziała. "Chce nas pocieszyć po stracie tak wspaniałego syna. Mówi, że powinniśmy zasadzić jego oczy w glebie dżungli. Urosną i staną się cudowną rośliną, która uleczy wiele naszych chorób".
Tak też się stało. Oczy chłopca zostały ostrożnie posadzone w glebie dżungli i nie trzeba było długo czekać, aby nowa roślina wykiełkowała.
Indianie nazwali ją "guaraná", co w ich języku oznacza "owoc podobny do oczu ludzi". Mieszkańcy Amazonii nadal używają proszku z rośliny guaraná jako lekarstwa. Jest ona uważana za jedną z najlepszych roślin w amazońskiej dżungli.
W niektórych przekazach sam chłopiec miał na imię Guarana.
TLDR
Małżeństwo nie mogło mieć dzieci, dlatego bóg indiański dał im syna, który był tak idealny, że zły duch lasu go zabił z zazdrości. Bóg nakazał matce zasadzić jego oczy, z których wyrosła guarana, która miała pomóc rdzennej ludności i dać jej pocieszenie.
---------------------
Tekst pożyczyłem z bloga na brazylijskiej stronie rządowej, a tam autorka przytoczyła fragment Brazylijskich Legend, czyli książki napisanej przez Steve'a i Marię Yolen. Obecnie ma chyba inną nazwę, ale jest tylko po portugalsku.
#apwdndziwen < tu macie tag autorski
#loreswiata < inne wierzenia będę wrzucał pod ten tag
@Dziwen tak tylko dorzucić chciałem jakby ktoś nie wiedział- guaranina ma smak red bulla. Tzn red bull ma smak guaraniny xD. Dlatego większość energoli smakuje podobnie.
kobita z ostatniego zdjęcia się potknęła i pacła mordą prosto w grilla, po oparzeniu widać że niedawno. a teraz czeka na sorze aż jej patyczki od szaszłyków powyciągają.
Ważne edyszyn, czyli nikomu niepotrzebny przegląd wydarzeń wokół polskiej piłki.
Dzisiaj wydanie wyjątkowe. Przychodzę do was w nocy, jak zaraza, rozsiadam się wygodnie w fotelu i kaszlę dokładnie trzy razy, by pokazać jakie piękne i bolesne mam święta, ale i by zasygnalizować, że komisja licencyjna w polskiej piłce jednak istnieje.
LECHIA GDAŃSK I KOTWICA KOŁOBRZEG, czyli odpowiednio przedostatni zespół tego sezonu Ekstraklasy i 4 od końca zespół pierwszej ligii, straciły z daniem wczorajszym licencje na grę w balona. W dużym skrócie powodem jest ogromna niedrożność finansowa. O ile w przypadku Kotwicy mówimy tu po prostu o wyczerpaniu źródełka, co już na początku sezonu w tekstach redakcji określaliśmy jako dietę obfitującą w tynk ze ścian, to w przypadku Lechii sprawa ma się dużo ciekawiej i bardziej patologicznie.
Kojarzycie te historie, gdzie ktoś prowadzi biznes w oparciu o kasę której nie posiada, żeby spłacać wierzycieli zaciąga kolejne pożyczki, aż okazuje się, że ten model jest średni i firma leci pod topór? No to tak działa klub z Gdańska. U nich życie na kredyt to nie zwykłe powiedzenie, nie ostateczność, a model biznesowy i celowe działanie. O ile można powiedzieć, że za rządów poprzednich właścicieli też to tak działało, a wiele klubów miejskich - choć Lechia nim nie jest - robi podobnie to tu wajcha absurdu trafiła na koniec skali. Potrzebujesz zawodnika do gry w ESA po awansie, ale cię na to nie stać? Przebij inne oferty, bo przecież piłkarzom musisz płacić tylko dwa razy do roku, przed posiedzeniem komisji licencyjnej PZPN i jest git. Nie masz kasy przez takie prowadzenie na sprawy bieżące? Poproś miasto o "pożyczkę", której nigdy nie spłacisz, bo przecież promujesz Gdańsk. Tak to działa w wielu klubach, ale nie na taką skalę.
Zagraniczny inwestor miał wyciągnąć Lechię z takiego modelu, a pociągnął go dalej, dlatego ku mojemu wielkiemu zdziwieniu - bo wcześniej takie sytuacje były bardzo rzadkie - komisja licencyjna wreszcie dobrała im się do zadka, tym samym potwierdzając, że w ogóle istnieje.
Co teraz i co to oznacza? Oba kluby mają 5 dni na odwołanie się od tej decyzji, choć ich szanse powodzenia są nikłe. Zaległości finansowe w obu przypadkach są potężne i bez ich uregulowania decyzja zostanie podtrzymana tak długo, jak to będzie konieczne. Tym samym każdy mecz "rozgrywany" podczas okresu bez licencji, będzie z automatu kończył się walkowerem.
A no i oba kluby mają zakazy transferów przychodzących.
Koniec przekazu, a teraz redakcja wraca chorować dalej. XD
@Dziwen szczerze, niech już tę Lechię rozwiążą i zamkną w pizdu. Kibice Lechii to bydło, miejski hajs przepalony nie tylko na mecze i ich obstawę, ale i na codzienne funkcjonowanie tej pralni pieniędzy… panie, idź pan w ciul :(
Wiecie co? Czerstwa Redakcja też życzy wam nawzajem. Z tej specjalnej okazji, ogłaszam festiwal czerstwego.
W komentarzach będą bonusowe czerstwe komiksy dla wszystkich tych, którzy dzisiaj pracują. Jak macie jakieś czerstwe obrazki, też się nimi podzielcie w komentarzu, umilmy czas tym z nas, którzy nie mają wolnego dnia.