Aplikowałem na oferty pracy, pójdę w tym miesiącu jeszcze na targi pracy. Jak do połowy listopada nie dostanę żadnego telefonu to robię kurs na koparkę/wózek widłowy i nie będę już nic więcej próbował bo to nie ma sensu, nie chce mi się uczyć 3 języków lub robić kilkanaście kursów, kupić książkę o modzie męskiej i wydać kilka tysięcy na ubrania, aby dostać minimalna krajową.
Ściągnąłem Tindera, żeby fryzjer dał mi spokój bo co jestem u niego to mówi bym próbował z kobitkami. Jedyne co mi doradził to, żeby dać swoje prawdziwe dane i czytać opisy dziewczyn, gdy się jakaś spodoba to ją tam polubić. Nie wiem jaki ja mam opis napisać, oraz nie ma zdjęć to trzeba się jeszcze z fotografem umówić ma sesję... #tinder
Uwaga na Tindera, bo jeśli nie jesteś co najmniej 9/10 z wyglądu to nie będziesz dostawał często lajków. Tinder często rujnuje pewność siebie.
Ale z tego co wiem od kobiet, dobre zdjęcie to podstawa. Samojebka nie wystarczy, dobrze żebyś był cały na tym zdjęciu. Ze zdjęcia musi bić pewność siebie.
Opis to przejebana sprawa, ale jest równie ważny jeśli nie jesteś 10/10 z wyglądu xD
W 200 znaków musisz zmieścić ciekawy opis pokazujący kim jesteś, może coś o twoich zainteresowaniach, no k⁎⁎wa trudna rzecz. Ja dawałem tekst z piosenki Nocnego Kochanka i się okazało że był najciekawszy XDDDD
Także ten. I nie zaczynaj rozmowy od hej co tam.
Sam widzisz że to gówniana aplikacja, ale jeśli nie masz pomysłu gdzie kogoś poznać, to próbuj. Miej w głowie, że niepisane zasady Tindera są zjebane i niesprawiedliwe i jeśli coś nie wyjdzie, to nie jest to twoja wina. Trzymać dystans to podstawa. Match nie oznacza, że porozmawiacie xD rozmowa nie oznacza nic. Najlepiej nie pisać poważnie
Hiszpania, Tarragona i Barcelona.Bardzo tam mi się podobało.
Tarragona jest urokliwa, miasto z pozostałościami po imperium rzymskim: akwedukt, amfiteatr, klasztor wybudowany na forum. Dużo pomników, zdobionych fonttan.Jest co oglądać. Trafiliśmy na festiwal św Tekli, patronki Tarragony. Dzięki czemu była impreza, ludzie biesiadowali, orkiestra dęta chodziła i grała.
Mało kto mówi po angielsku, ale na migi się dogada. Nawet małżeństwo z Anglii mnie zagadało gdzie jest piekarnia bo tam mało kto mówił po angielsku. To jakoś udało mi się wytłumaczyć, ale droga była prosta.
W Barcelonie Gaudi robi wrażenie, klub piłkarski również. Jako większe miasto to już bez problemów dogada się po angielsku.
Naprawdę się wyluzowałem w Hiszpanii obcym miejscu, bez języka czułem spokój, mało co mnie drażniło jak już to nie dogadanie się między kolegami, nie sami tubylcy i ich obyczaje. Podoba mi się szanowanie sjesty czyli przerwy podczas, której było pusto na ulicach a nie ciągła praca i rozwój.
Ciekawi mnie jak by to było mieć partnerkę z Hiszpanii.O ludziach zrobię osobny wpis jeszcze bo na różnice kulturowe zwracałem uwagę i bardzo mnie one urzekły, odnoszę wrażenie, że na stałe mogę się tam odnaleźć.
Multikulti nie przeszkadzało mi, nikt mnie okradł, nie traktował gorzej. W Tarragonie: Azjaci, murzyni, Arabowie, Hiszpanie biali i bardziej opaleni. W Barcelonie jeszcze hindusów sporo. Z turystów: Ukraińcy, Polacy, Anglicy.
Natura cudowna. Morze mialo różne barwy, raz bardziej lazurowe innym błękitne, strasznie słone i gdy dostanie się do oczu bądź ust to lepiej wytrzeć od razu. Palmy są fajne, wcześniej tylko na filmach widziałem. Góry zachęcające do patrzenia na nie podczas jazdy.
Byłem na meczu Espanyol kontra Valencia. Widok był dobry mimo najtańszych miejsc za 30€, oraz obok byli goście. Zdziwiło mnie, że dopingiem u gości kierowała kobieta, zasmucił mnie brak oprawy u gospodarzy. Sporo dziewczyn było na meczu i jedna nawet sama obok mnie siedziała. W Polsce to co najwyżej z chłopakiem lub mężem i dziećmi przyjdą a tam były same i szczerze zainteresowane meczem.
Byłem w Barcelonie, z znajomymi i pięknie jest. Po prostu chodziliśmy sobie trochę i patrzyliśmy co jest. Teraz nie chce za bardzo pisać co i jak jednak pozywtne odczucia mam będąc w Katalonii.
Przykro mi bo nikt po za mną nie chce zwiedzać w środku bo 30€ to za drogo. Dostałem od mamy listę by rzeczy Gaudiego napewno zobaczyć.
Najgorszy jest jeden, który by nic nie zwiedzał bo ma ADHD i to nudne wszystko, lepiej siedzieć oglądać tik toki w domu cały dzień. Do Barcelony tylko na nabożeństwo protestanckie pojechał by"lepiej zacząć dzień, a nie pogańskie zwiedzanie. Barcelona miasto jak miasto to samo jest w Warszawie". On poszedł na nabożeństwo a reszta na spacer.
Nie rozumiem takiego podejścia, jestem pierwszy raz i chcę zobaczyć jak najwięcej.
@Dudleus dobieraj do wyjazdów osoby, które chcą zwiedzać tak jak ty. Nie bierz takich ludzi ktorzy mało ze nie dzielą z Tobą radości to jeszcze uprzykrzają Ci wyjazd.
@Dudleus nie wymyslaj... Twoj licznik jest wyznacznikiem tego czy siegasz po alkohol, a nie czy przypadkowo spozyjesz...
Kapusty kiszonej nie jadles odkad odstawiles alko?
Tytuł: Coaching i mentoring w praktyce, podejście kongwistyczne
Autor: Maciej Bennewicz
Kategoria: rozwójosobisty
Format: książka papierowa
ISBN: 9788393752492
Liczba stron: 900
Ocena: 6/10
**Początek, etyka:**
Duży nacisk na etykę i gdzie szukać informacji, zgłaszać nadużycia. Zawsze trzeba pytać o zgodę czy chcemy dać informację zwrotną, zaproponować ćwiczenie do wykonania.
Po każdej sesji trzeba sporządzić raport.
Test modalności nie zawsze miał odpowiedzi dla mnie. Np. Odnośnie odczuć z gorącego lata to jedyne co mi przychodzi do głowy, że słabo się czuję a nie szumy fal, budząca się natura, pływanie w jeziorze uprawianie sportu na zewnątrz.
**Różnorodność ludzi:**
Rozdział o percepcji był nudny bo znałem to wszystko, a analogia z mapą nie podobała mi się. Chodzi o to, że mapy nie są wiecznie aktualne, teren się zmienia tak jak nasze przekonania.
Dalej jeszcze o archetypach, symbolach itp. nuda bo wiem, że chodzi o to, iż różnie odbieramy te rzeczy zależnie skąd się wywodzimy a tutaj każda drobnostka jest omówiona. Co mi się w tej kwestii nie podoba to, że wszystko ma znaczenia i trzeba analizować zachowanie, otoczenie. Np. co innego o człowieku mówi czy ma drobny gabinet z tyłu firmy a pokaźny, z drewnianymi meblami i swoim fotelem wyżej niż interesantów. Mnie uczono, że w relacjach trzeba mieć więcej luzu i tak nie analizować bo ktoś może mieć gorszy dzień, więcej stresu ostatnio.
Było zadanie, żeby z opisu wnioskować cechy osobowości to nie było przykładu kogoś wycofanego, tylko sami dynamiczni ludzie sukcesu z pasją, łatwo nawiązujących kontakty. Męczyły mnie opisy samych ludzi sukcesu. Po przeczytaniu wolałem zrobić przerwę by zagrać na keyboardzie.
**Przekonania:**
Wszystko siedzi w głowie i błędne przekonania nas hamują w rozwoju.
Zmiany przekonań są proste wystarczy wałkować temat, zadawać kilkanaście pytań i klient sam dochodzi do rozwiązania, że źle myśli i to ogranicza. Na koniec podać rękę by utwierdzić w nowym przekonaniu.
Oczywiście w książce skuteczność zmiany przekonań wynosi 100%. wydaje mi się, że w prawdziwym życiu nie wygląda to tak dobrze.
_Ostatnia cześć to już typowo rozwojowa gadanina._ Mnie to wymęczyło
**O czynnikach sukcesu:**
-Potrzeba i wiara w możliwość jej zrealizowania są kluczowe.
-Nie można się załamywać po kontuzjach rzucił mi się w oczy przykład Arkadiusza Milika, który po kontuzji wrócił do gry, książka jest z 2017 i to się źle zestarzało bo już za bardzo nie pograł tylko kolejne kontuzje miał. Sprawdzając przez AI na szybko od tamtego czasu ominęły go 382 dni gry.
**O szczęściu:**
nie można seksu, narkotyków niczego co daje szybką gratyfikację. Tylko nasze działania, ich sens, rozwój i dążenie do celu dają szczęście.
Ja nie dostałem żadnych nagród za swoje działania, robię aktywności bo muszę, to według żadnej definicji nie będę szczęśliwy i dlatego jestem w stanie zobojętnienia. Tylko tutaj nie zgadza się z tym, że będąc w zobojętnieniu się je tylko fastfoody. Ja nie jem ich tylko staram się zdrowo bo muszę.
Są ćwiczenia odnośnie określenia swojej pasji, nie robiłem ich bo nie jestem w stanie wymienić czynności, które sprawiają mi przyjemność. Bo alkohol i masturbacja się w to nie wliczają.
Typowe dla korpo kreatywne rozwiązywanie problemów i ćwiczenia typu burza myśli.
Jest, że wszystko jest naszym wyborem i robić wyłącznie aktywności, które dają nam szczęście. Super, że gdybym ja wybierał takie aktywności to nie miałbym co jeść, gdzie żyć.
**Koniec:**
Tutaj podsumowanie, że trzeba lubić ludzi, by być dobrym coachem i jedna książka tego nie nauczy, ludziom różnie zajmuje nauka. Na rynku jest dużo szarlatanów.
@Dudleus ja to zawsze sie zastanawialem czy znajomym nie szkoda ladnej niedzieli na siedzenie skacowanym. Ale po czesci ja tez siedzialem w domu - no bo wszyscy skacowani wiec co moglem robic?
W książce o coachingu mam teraz rozdział i szczęściu.Ja nie dostałem żadnych nagród za swoje działania, robię aktywności bo muszę, to według żadnej definicji nie będę szczęśliwy i dlatego jestem w stanie zobojętnienia.
Jest sens zakładać LinkedIn nie mając doświadczenia w korpo tylko januszexach?
Powiedziano mi, żebym założył LinkedIn skoro aplikując na oferty o staż/pracę poziom junior mam 0% szans na rozmowę. Sceptycznie podchodzę do tego, że zaczną do mnie nagle rekruterki tam pisać.
Będziesz tylko potrzebował poświęcić trochę czasu na przygotowanie konta, opis rzeczy które robiłeś i pododawanie znajomych dla zwiększenia zasięgów.
Imho warto dywersyfikować kanały przez które zdobywasz informację o pracy.
Na moim przykładzie, utuczyłem swoje konto w dużą ilość kontaktów. Teraz raz na kilka tygodni /miesięcy, gdy mnie wkurzy obecna robota, wchodzę tam, przez ten czas przychodzą na skrzynkę zaproszenia i wiadomości z ofertami pracy już kilka razy mi się to przydało, czy to w negocjacji stawki w obecnej robocie, i dwa razy zmieniłem w ten sposób pracę nawet jakoś się bardzo na to nie nastawiając.
Mając tam konto długo, na podstawie ofert i liczby zaproszeń od rekruterów można też trochę rozeznać się w aktualnym trendzie na rynku w swojej branży.
Gość z włączonym myśleniem napisał mi, że jazda rowerem to najlepszy jakościowo testosteron na mięśnie nóg. Oczywiście nie podał żadnych źródeł tej informacji.
Próbuję zrozumieć uniwersum szurów jednak nie jestem w stanie przeboleć źródeł typu: no mówię ci, obserwuje życie, Maciej Maciak.
Słucham coverów piosenek Kanyego Westa i padło na "moon", którego nie znam tekstu, bardzo mi się spodobało.
Mhm, here we go strapping, we up
Never forget all the memories
Sitting, I sip out my cup
Thinking I should be a better me
Truly, I'm blessed from the start
So much to say in these melodies, oh
Stare at the sky, the moon singin' sweet
Oh my God, such a sweet moment
Angels, they say I'm not ever weak, such a lonely moment
Heaven knows I might never sleep, troublin' my soul
Gdy byłem na Mazurach lubiłem po ciemku usiąść na dziobie i oglądać gwiazdy, oraz księżyć. Jednego dnia wyglądał jakby wyciągał rękę po mnie, by zabrać mnie do siebie. Wspaniały to był czas na przemyślenia i płacz.
Po mału kończą mi się opcje zawodowe, nie wiem co robić.
Maszynista nie bo mam arytmie.
Wojsko lub policja nie bo nie dam rady psychologicznie.
Praca biurowa nie bo jestem za głupi.
Kierowca zawodowy nie bo jeżdżenie mnie nuży, nie chcę wypadku spowodować, oraz nie brać codziennie substancji pobudzających.
Na majstra nie przyjmują młodych bo leniwi i głupi.
Nie potrzebuję dużo zarabiać tylko, żeby był spokój i forsa na podstawowe rzeczy typu mieszkanie dla 1 osoby, jedzenie, odłożyć trochę co miesiąc tak z 500zł.
Najlepszą opcją na spokojną wegetację jaką widzę to orzeczenie o niepełnosprawności i ochrona.
Do pracy biurowej nie trzeba geniuszy, inaczej outsourcing do Indii nie byłby tak popularny 😏 A i tak pod względem IQ głupi Polak > długo, długo nic > teoretycznie wykształcony Hindus
Nie chce mi się robić Duolingo bo są reklamy po każdej lekcji. Może ktoś polecić kurs na YT, czy nawet płatny zdalnie z angielskiego? #naukajezykow #jezykangielski
Wróciłem po urlopie na siłownię i jak zobaczyłem swoją brzydką mordę i otyłość w lustrze to odechciało mi się wszystkiego. Wystarczyłoby tylko chcieć a miałbym 10% BF, 600kg total, fajną kobitkę, ładną buzię, i miliard dolarów. Ale nie chcę to nie mam nic Więc jestem ubogim, samotnym , grubasem.
Życie mnie nauczyło, że nie warto robić nic i wszystko nie ma znaczenia. Próbuje uczyć się nowych rzeczy, wychodzić do ludzi, gadać z kobitkami, czytać książki, nie brać narkotyków, ograniczać słodycze, uprawiać sport, uczyć się angielskiego. Dzięki czemu jestem od 13 lat w tym samym miejscu, ale za to mam coraz gorsze samopoczucie i mniej siły. Jeszcze 50 lat chujni mi zostało.
Dudus nie pi⁎⁎⁎⁎le dobra mordeczka jestes od tego sa wakacje zeby sie opierdalac, wracasz i jedziesz. Ja w tym samym miejscu jestem od 15 lat xd nawet bym powiedzial ze kopie dalej ten dolek.
Życie mnie nauczyło, że nie warto robić nic i wszystko nie ma znaczenia, przez co jestem od 13 lat w tym samym miejscu, ale za to mam coraz gorsze samopoczucie i mniej siły.
Poprawiłem wycinając zdanie ze środka, chociaż zdanie nadal nie jest w pełni poprawne, bo nie ma mowy, że po 13 latach jesteś w tym samym miejscu.
Próbuje uczyć się nowych rzeczy, wychodzić do ludzi, gadać z kobitkami, czytać książki, nie brać narkotyków, ograniczać słodycze, uprawiać sport, uczyć się angielskiego.
I za to powinieneś się chwalić, a nie gnębić. Tak samo za spędzanie czasu na urlopie.
poprawne, bo nie ma mowy, że po 13 latach jesteś w tym samym miejscu.
W kwestii umiejętności to tak. Jedynie starzej wyglądam.
powinieneś się chwalić, a nie gnębić. Tak samo za spędzanie czasu na urlopie.
Na urlopie też nie było kolorowo, ale nie ma co marudzić. Mam przypadłość, że gdzie nie pójdę to spodoba mi się jakaś kobitka i mimo, że nie widziałem jej od soboty i nigdy w życiu już nie spotkam to głupio mi, że odrzuciła moje zaproszenie i ciągle o niej myślę.
W kwestii umiejętności to tak. Jedynie starzej wyglądam.
Jakie umiejętności masz na myśli? Umiejętności miękkie? Te potrzebne do pracy? Inne?
Na urlopie też nie było kolorowo, ale nie ma co marudzić.
Trochę pomarudzić można, ale też nie ma co przesadzać. Odważyłeś się zagadać i zapytać, a na to, że odmówiła nie masz wpływu -- nieważne czy kogoś ma, czy po prostu nie jesteś w jej typie.
Miałem okazję to wybrałem się z znajomymi na mazury, przed wyjazdem znałem jedną osobę.
W skrócie: piękna przyroda, nie rozumiem żeglarskiej otoczki, nauczyłem się trochę o żaglówkach, ludzie ok. Jedna kobitka mi się spodobała i się nie udało z nią wyjść.
Aspekty wizualne: piękne zachody słońca, widok gwiazd w nocy. Gdy jest spokojny wiatr w żagle i świeci słońce można się wyciszyć i obserwować okolice. Kormonany latały, oraz się suszyły nad wodą, pływały łabędzie, małe mewy.
Podobały mi się miejscowości nadwodne Ryn i Mikołajki.
Jak się lubi naturę, oglądanie widoków to warto przyjechać na mazury. Nie mówiłem dużo, po prostu cieszyłem się widokiem.
Żeglarstwo: Nie rozumiem czemu ludzie na Mazurach robią z siebie wielkich żeglarzy, hucznie śpiewających o: podróżach, przyrodzie i czekających w portach dziewkach. Gdy w rzeczywistości robią kółka po jeziorze i tego samego dnia mogą być w domu. Cała ta otoczka to chyba, żeby przykryć prawdziwe intencje czyli chlanie piwska i wódki. Jeszcze prawdziwy żeglarz musi palić papierosy, ja nie palę więc się nie nadaję.
Po 2 tygodniach wiedziałem co i jak trzeba robić z linami na łódce. Rzucałem kotwicę, obwiazywałem liny tak by później się nie plątały.
Ludzie:
Czułem się dużo gorszy będąc wśród: studentów medycyny, prawa, psychologii, inżynierów uczących się w Polsce i za granicą, znających języki. Głupio mi było odpowiadać o sobie bo są dużo wyższej społecznie ode mnie. Próbowałem udawać normalnego, chociaż psycholożka pewnie widziała moje zaburzenia, ale przymykała oko.
Pierwszego dnia przy samicach się stresowałem. Gdy poszliśmy zjeść kolację do knajpy nie wiedziałem co mówić i ręce mi się trzęsły, prawie puściłem butelkę gdy lałem do szklanki.
Zauroczenie:
Samica jest gruba według ekspertów z internetu. Dla mnie ok, normalną sylwetkę ma czym oddychać i na czym usiąść, nie jestem szczupły więc nie będę tego wymagał od inny, ale ma: miłą buzię, zielone oczy, fajne aktywności to myślę zagadać można.
Uznałem, że najlepiej będzie gdy powiem to co myślę
- podobasz mi się i chce się jeszcze z tobą spotkać po wyjeździe. Co Ty na to?
- głupio mi odmówić, ale ktoś mi się podoba i z nim kręcę. - odpowiedziała.
Zostaje mi walenie konia do Taylor Swift. Zawsze będę incelem. Kilka dni/tydzień i mi przejdzie.
Dzisiaj mamy przedostatni dzień wyjazdu z znajomymi i spodobała mi się jedna dziewczyna. Zagadałem ją by się z nią spotkać po wyjeździe i odmówiła bo już się z kimś spotyka( a pytałem wcześniej przy okazji czy ma chłopaka to mówiła, że nie, dla pewności pytałem jej siostry o to i też mówiła, że nie ma). Już nie mam siły, nie będę nigdy więcej w życiu próbował nawiązać kontakt z dziewczyną jak już gruba mi odmówiła a nigdy mi się nie udało, bez różnicy czy przez internet czy na żywo. #podrywajzhejto #zwiazki
Staraj się przebywać w towarzystwie kobiet, ale nie pokazuj że szukasz kogoś, nie dawaj znać że jesteś samotny, a najlepiej traktuj je jak kolegów, w końcu któraś sama podbije.
nie słuchaj żadnych trenerów podrywu i innych debili
ja ci mowie tutaj prawdę że dla laski taki szukający, niepewny swego koleś to najgorsze co może być, inaczej jak jesteś chadem i sobie szukasz kolejnej partnerki, baby to widzą, a tobie inna taktyka potrzebna i zdrowszy będziesz
@Gepard_z_Libii normlanie ją traktowałem po prostu pod koniec wyjazdu chciałem ją zagadać, żeby się z nią spotkać w przyszłości. Ładną ma buzię, zielone oczy i dobrze mi się z nią rozmawiała to chciałem ją lepiej poznać.
@Dudleus z moich osobistych doświadczeń to się powinieneś cieszyć, że odmówiła. Należe do takich co grube ( nie lekko otyłe tylko takie o dwukrotności mojej wagi) sobie upodobały i wszystkie co spotkałem można było określić mianem wariatek.
@Dudleus O, to jednak pojawił się pewien stopień zażyłości, skoro Ci powiedziała o okresie. Chyba że to ja jestem jakaś inna i nie odpowiadam nawet wieloletnim znajomym o menstruacji.