Zdjęcie w tle

DexterFromLab

Gruba ryba
  • 392wpisów
  • 5900komentarzy

Ehhh dzisiaj znowu zawiodłem jako ojciec. Kupiłem córce taki zestaw z takimi plastikowymi kolorowymi kamyczkami do wyklejania i ozdabiania pierdół i takie tubki brokatu z klejem. Młoda została ze mną w domu, bo ja miałem wolne chciałem tylko porozliczac podatki. Dałem jej te zabawki większość przed nią schowałem bo domyślałem się że może to się źle skończyć. Pokazałem jej jak się tym bawić, chwilę z nią coś tam porobiłem i siadam do kwitów. Co 20 minut sprawdzam co robi dziecko. Raz patrzę jest OK, potem sprawdzam co jakiś czas i wszystko gra. Za którymś razem wchodzę do pokoju i armagedon. Znalazła to co przed nią schowałem i prosiłem żeby poczekała aż skoczę pracę. Na biurku jedna wielka breja brokatu i kleju. Wszystko poklejone w brokacie, biurko, zabawki, meble. Myślę ehhh dobra ujdzie. To jeszcze jest do posprzątsnia. Mówię jej że musi zacząć sprzątać, jak skończę kwity to jej pomogę. Zwróciłem tylko uwagę że prosiłem żeby nie wyciągała tych rzeczy. Za chwilę wchodzę do łazienki a tam zlew zapchany brokatem i tym całym plastikiem. Wiem że nie powinienem ale wkurzyłem się srogo. Nakrzyczslem na dziecko, przeklinałem i rozwaliłem w złości jakieś plastikowe kubki. Nie wytrzymałem, młoda ciągle wywija jakieś numery. Niektórzy opowiadają z rozbawieniem że ich dziecko raz na miesiąc albo rzadziej wywinie jakiś numer a ja mam tak cały czas. Nie daje rady psychicznie, w ogóle się nie słucha. #zalesie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przez ostatni rok bardzo dużo myślałem na temat życia i śmierci. Sensu istnienia i rzeczywistości. Dzisiaj dotarło do mnie że nie ma znaczenia w co kto wierzy, co myśli na jakie tematy etc. Najważniejsze jest jakim się jest człowiekiem. Każda znana mi religia w gruncie rzeczy uczy że trzeba okazywać dobroć i współczucie. Cała reszta to otoczka, która pozwala tę informacje strawić przez cały kulturowy kontekst. No i myśl która jest moją obecną wiarą to esencja tego wszystkiego. Najważniejsza jest dobroć i współczucie. Dobre czyny człowieka pójdą za nim wszędzie nie zależnie co jest po drugiej stronie. Dobre czyny podąrza za istotą i dadzą jej schronienie wszędzie gdzie się ona z znajdzie na tym czy na tamtym świecie. Można próbować budować rzeczy trwałe i solidne takie jak wiedza czy samodoskonalenie na różne sposoby. Ale kiedy człowiek umrze to wszystko przepada ale jego czyny idą za nim jak cień. W to wierzę, to jest moja wiara.

@Legitymacja-Szkolna problem jest z tym, że duża część ludzi nie jest prawdziwie dobra i dobrze to pokazują ludzie wysuwający tego typu argumenty. Jeśli twoja dobroć opiera się o to aby liczyć na to, że ktoś ci coś odda albo ktoś coś będzie robił na ciebie to gdzie tu jest dobroć. Tu jest typowe wyrachowanie tak jak w przypadku niektórych chłopaków co udają dżentelmenów przed kobietami aby uzyskać zaspokojenie popędów. Jeśli podążasz prawdziwą dobrocią, współczuciem i czerpiesz przyjemność z tego że im się powodzi to zasiewasz dobre ziarno w swojej głowie, które wykiełkuje. Wtedy twoja dobroć wraca bo daje ci spokój i zdrowe poczucie wartości. Możesz sobie powiedzieć jestem dobry, uczciwy mam czyste sumienie. Oczywiście wiadomo, że dobroć tego typu nie może się przeradzać w jakieś "przywiązanie". Jeśli ktoś podchodzi do sprawy w taki sposób "że nie warto nic dobrego robić czy poświęcać czasu innym bo mnie wykorzystają, bo ja nic nie zyskam" to jest to już dość wypaczone myślenie, które na pewno nie doprowadza do lepszego szczęśliwszego życia, a zgnuśnienia i cyniczności. Dlatego też wszystkie religie od zawsze stawiały na moralność bo ona prowadzi do bardziej poukładanego i lepszego życia.

A przynajmniej taka jest moja osobista opinia w temacie i zauważam na swoim osobistym przykładzie, że bycie dobrym jest lepsze.

@DexterFromLab ciekawe podejście. Ogólnie z mojej strony dodam, że przydałoby się aby np. w rodzimym chrześcijaństwie ludzie mieli większe nastawienie na podejmowanie dobrych działań. Osoba wierząca na ogół powinna starać się traktować wiarę jak drogę do rozwoju i starać się zrobić coś dobrego codziennie, a nie jak to czasami wygląda, że ktoś idzie tylko na godzinkę do kościoła w niedzielę nic nie zmieniając.

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj gadałem z kolegami z pracy i wychodzi na to że każdy z nas zmienia pracę średnio co 2/3 lata. Ja najkrócej pracowałem w jednej firmie 8 miesięcy a najdłużej 3 lata. Dla mnie do tej pory 3 lata to taka granica kiedy lepiej się zwinąć zanim się wejdzie w ten 3-miesieczny okres wypowiedzenia. Mam już 8 lat doświadczenia zawodowego i właśnie idę do swojej 5-tej w życiu pracy. Zmienałem je ponieważ uważałem że za mało zarabiam, pracodawca którego miałem nigdy nie chciał dać podwyżki jakiej oczekiwałem a ktoś inny chciał zapłacić więcej w tym momencie. Ciekawe jak długo jeszcze potrwa to eldorado w IT


#praca #programista15k #programowanie

@DexterFromLab Jak przygotowujesz się do rozmów rekrutacyjnych? Idziesz na aferę, jak się nie uda to trudno, czy coś robisz przed lub przypominasz coś sobie?

@PrzerwaNaSzluga uczenie się przed rozmową rekrutacyjną ma niewielkie znaczenie dla samej rozmowy. Zmiana pracy to świetny moment żeby zastanowić się nad swoim zasobem kwalifikacji, i dobry czas na zdobycie nowej wiedzy.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czuję pustkę. Na ogół człowiek ma jakieś plany. Ja wyczyściłem swoją checkliste na ten moment. Nauczyłem się czego chciałem. Zbudowałem żonie i sobie elektryczne rowery, wypasione z resztą. Ponaprawialem wszystko w domu. Zbudowalem stół do wycinania do plotera laserowego i ogarnąłem wszystko żeby mógł sobie działać. I na ten moment nie mam nic więcej do zrobienia. Nawet piwnica jest posprzątana. Czuję że nie mam nic do roboty, wypiłem 2 piwka, obejrzałem serial i w głowie cisza. Znowu brakuje mi procesu, chce coś robić. Z jakiegoś powodu nie mogę po prostu zaakceptować faktu, że wszystko co miało być zrobione jest skończone, i cieszyć się spokojem. Wiem że pewnie za jakiś czas znowu sobie coś wymyślę. Aktualnie, nawet w pracy nie mam za wiele do roboty bo jestem na wypowiedzeniu, znalazłem inną lepiej płatną. A że pracuje zdalnie, możecie wyobrażać sobie jak wygląda mój dzień pracy. Ehhh, nawet kiedy wszystko jest dobrze to umysł szuka sposobu żeby nie dać spokoju i błądzi niepotrzebnie myślami.

@Zielczan A i kiedyś miałem taki epizod że przeszliśmy prawie 40 km jednego dnia w górach. Wyszliśmy rano ze schroniska w Szklarskiej, a później poszliśmy do Karpacza. Oczywiście po drodze była wódeczka, mało piłem wody. Jak doszliśmy wieczorem do hotelu to dostałem drgawek. Myślałem że może to był zawał. Opowiedziałem lekarzowi, ale powiedział że z wycieńczenia takie rzeczy się zdarzają. Nie powiązał tego z moim obecnym stanem.

@DexterFromLab zbierając do kupy te wszystkie przypadki medyczne, coś mi dzwoni, że się tobie zwyczajnie zdarza zaniedbać zasilenie organizmu w mikroelementy, na co reaguje serducho czy inne mięśnie. Nie wiem, czy nie wrodzone skłonności do tego, w każdym razie poza sportem przydałaby się jakaś sensowna dieta - nie w sensie odchudzania czy budowania masy mięśniowe, ale właśnie pod kątem zaspokojenia zapotrzebowania na taki magnez czy potas.

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj mój młodszy brat po raz kolejny dostał klapsa od życia. W pracy ktoś sobie przypisał jego pracę. Jeszcze się biedny nie nauczył, że pracuje się dla pieniędzy a nie dla pochwał. Jeśli ktoś chce zarabiać więcej to po prostu zmienia pracę. Żadko się zdarza, że pracodawca doceni starania pracownika i sam z siebie da podwyżkę. Czasami trudno jest nawet wyegzekwować średnią rynkową i wtedy to boli. Ale co tu dużo mówić. W korporacjach ważne są pozory i kwieciste słownictwo niż żetelna i solidna praca. Lepiej jest poprzesówać taski na boardzie niż wziąć się do roboty. Potem można przełożonemu pokazać zielone słupki i jest zachwycony, a robota może stać w miejscu i nikomu to bardzo długo nie będzie przeszkadzać. Albo robić jakieś głupoty, uczyć się na projekcie za grube miliony a potem się zwolnić i zostawić innych z problemem, to też dobry patent. Wystarczy być złotoustym.


#it #programowanie #programista15k

Praca dla samych pieniędzy wypala - kasę możesz stracić z dnia na dzień, a jeśli w pracy przesuwasz tylko taski między kolumnami i ściemniasz na daily, to robisz sobie dług który z czasem będziesz musiał spłacić. Najważniejsze są chyba relacje jakie masz z ludźmi, ale może to tylko moje odczucie. Współczuje bratu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ehh chuopy, ostatnio w piątek robiłem badania EKG u lekarza medycyny pracy i wyszło na to że jestem po zawale xD miałem się wybrać do kardiologa ale tak mnie wystraszyli że idę jutro. Człowiek ledwo 30 lat skończy i już się zaczynają chórowy wieku starczego xD a to kręgosłup a to serce. Ciekawe co będzie dalej.

@yeebhany wiesz chciałbym jeszcze pożyć. Ale to życie od kiedy człowiek już jest dorosły to pasmo znoju i cierpienia. Nauczyłem się radzić ze swoimi problemami. Martwię się o rodzinę, że jak bym zszedł to zostawię żonę z kredytem. I kto wychowa moje dziecko, kto zaopiekuje się moimi rodzicami którzy się starzeją i tracą zdrowie? Moje życie już od dawna nie należy do mnie. Kiedy się skończy to będzie koniec trudu i wysiłku. Ale chcę żyć dla innych.

@DexterFromLab podziwiam za chęć życia dla innych. jestem sama, więc pozostaje mi strach przed bólem i cierpieniem, ale i też w pewnym sensie kojąca pewność, że śmierć jest ostatnią rzeczą, która mnie spotka i na razie nie muszę się jej bać, a potem - a potem nie będzie mnie już nic obchodzić. Patrzenie jak rodzice się starzeją jest bardzo trudne i nawet jesli nie byli najlepsi, to lzy same cisna sie do oczu. Ludzka swiadomosc, dla niektórych maszyna niesamowitosci i nieskonczonych mozliwosci, dla innych przeklenstwo. Obys zyl jak najbardziej komfortowo.

@yeebhany rodzimy się i umieramy samotni. Nawet kiedy w momencie śmierci jest obok ktoś bliski, to jednak zamkniesz oczy i zostaniesz sama ze sobą. Ból mija tak jak wszystko. Świat bez nas trwa dalej a my wracamy tam skąd przyszliśmy.

Zaloguj się aby komentować

Jestem taki sfrustrowany własnymi nerwami i zachowaniem córki że na myśl o pójściu jutro rano do pracy robi mi się przyjemnie. Nie wiem czy wszystko że mną w porządku ale wydaje mi się że raczej nie ( ͡° ʖ̯ ͡°). I to w dodatku kiedy wszyscy martwią się że pójdą jutro do kołchozu.

@Moose martwię się że nie jestem zbyt dobry w byciu ojcem. Młoda musi ćwoczyc bo ma trochę koślawą nogę. Próbowałem ją prosić, namawiałem czekoladą, zachęcałem. Potem jak już zabrakło mi sił bo nie dało to żadnego efektu to zabrałem jej zabawki i wrzuciłem do pojemnika PCK. Ładne nowe zabawki, popłakała trochę a potem dalej miała mnie w nosie. Stwierdziła że nie będzie ćwiczyć nawet jak wyrzucę wszystkie. Więc nie wiem już co robić bo nic nie działa.

@Moose dziękuję za dobre słowo. Teraz dzięki temu, że okazałeś mi współczucie, i podzieliłeś się dośwoadczeniami, zasnę spokojniej. Dziękuję.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Taka dziwna sytuacja. Generalnie nic nie ćwiczę, mało się ruszam, ew jeżdżę na rowerze. Ostatnio co zmieniłem to staram się zdrowo odrzywiać. Jem bardzo dużo sałatek z olejem z oliwek wysokiej jakości. Wszyscy zaczęli się mnie pytać czy chodzę na siłownie. Żona, się mnie pyta co ja robię w pracy, a ja tylko siedzę przed kompem. Przed chwilą bez wysiłku podciągnąłem się 10 razy na drążku, a dobrze pamiętam że miałem problem podciągnąć się 5 razy. O co chodzi? Czy zdrowa dieta aż tak może zmienić siłę człowieka? Czuje się silny jak koń.

horoba?


@DexterFromLab tak, mózgu, bo zjadło Ci C


Nie ma szans żeby bez zewnętrznego bodźca byłeś silniejszy. Żeby być silniejszym mięśnie muszą być większe. A od samego jedzenia mięśnie nie rosną. Trzeba je jeszcze stymulować.

Zaloguj się aby komentować

Powiedzcie co myślicie o takiej sytuacji. Do mojej żony ciągle wydzwaniają spamerzy. Ciągle dostaje smsy że musi coś opłacic etc. Dzisiaj sytuacja mnie trochę przestraszyła bo zadzwonili do mnie i pytali o numer do niej. Oczywiście nic nie powiedziałem. Przeraża mnie fakt że ktoś zbiera o nas dane. Jak się przed tym ustrzec? Nawet jak byśmy zmienili numery na nowe to i tak mogą mieć nasze dane osobowe. Trochę mnie to przeraża.

Zaloguj się aby komentować

Zastanawialiście się kiedyś nad tym jaka dziwna jest ta rzeczywistość? Bo w zasadzie mogła ona być jakolwiek inna. Co determinuje w przyrodzie taki a nie inny zbiór zasad fizyki i jej parametrów? Domyślam się że przypadek. Przypadek sprawił, że na tej i pewnie wielu takich planetach we wszechświecie panuje życie które polega na zbieraniu energii w różnej postaci między innymi chemicznej i tworzenie swojej kopii. Skutkiem ubocznym tego jesteś ty. Żyjesz sobie, odrzywiasz się, rozmnażasz i umierasz. Między tym wszystkim odczówasz wiele stanów, takich jak miłość, nienawiść, strach radość. A potem to wszystko po prostu znika. Żeby przeżyć musisz zjadać inne żywe istoty, przerywając ich cykl życia wcześniej, musisz je wchłonąć i przetworzyć ich energię i materię na własną. I tak sobie to trwa, niezliczona ilość różnych osobników trwa w tym cyklu, każdy z nich ma w swoim umyśle jakiś obraz rzeczywistości całego świata jaki jest w stanie zrozumieć, a w momencie śmierci to po prostu znika. A mogło by być inaczej, przecież mógłby istnieć zbiór zasad przyrody który nie wymuszał by ciągłego cyklu życia i śmierci. Można by egzystować bez potrzeby unicestwiania i wchłaniania innych istot. A jednak jest jak jest, i w zasadzie dobrze że nie jest jeszcze gorzej.


#filozuj

@DexterFromLab to nie postawa. Raczej efekt szybkiej kalkulacji. W tej chwili nie jesteśmy w stanie zweryfikować hipotez o istnieniu innych wszechświatów z "inną fizyką" i innym rodzajem życia. Nie możemy również zmienić tego we własnym wszechświecie. Jednak nawet jeśli wszystko to powstało przez przypadek i mogło wyglądać inaczej niż to, co obserwujemy, nie ma to większego znaczenia, bo zawsze obserwujemy rzeczywistość z naszej perspektywy i tylko taką znamy. Ja to nazywam obserwatorocentryzmem - obserwator jest produktem rzeczywistości, w której się znajduje i do której jest ograniczony. Gdyby rzeczywistość była inna - obserwator również. Gdyby rzeczywistość nie pozwalała na istnienie świadomego obserwatora, nikt by o tym nie wiedział.

Zaloguj się aby komentować

W jaką stronę zmierza ta cała technologia? Z czasem powinno być prościej, a jest odwrotnie. Taki wykop, niby w działaniu nie jest jakiś skomplikowany, a tu nowy release i wielka wtopa. Nowe frameworki, narzędzia, języki, metodyki, technologie i jaki jest efekt? Taki że jak jakaś firma chce wypuścić komunikator to potrzebuje wielomilionowego budżetu. Przepisanie wykopu okazuje się wielkim wyzwaniem. A kiedyś takie rzeczy po prostu działały, były fora internetowe, miały otwarte silniki i to wszystko po prostu działało. GG był świetnym komunikatorem, bo po prostu działał i był prosty. W jakim kierunku to teraz zmierza, na prawdę nie wiem. Co chwile powstają jakieś rewolucyjne narzędzia które finalnie są jeszcze bardziej problematyczne w użyciu niż ich poprzednicy.

@dsol17 są osoby które uważają że działa tylko trzeba się go twardo trzymać. Nie wiem, nigdy nie pracowałem w prawdziwym scrumie, zawsze to była jakaś tam wizja tego animatora "scrum mastera". Dobra zapchajdziura do zatykania etatów i marnowania czasu.

@dsol17 kiedyś byłem w projekcie który się nie powiódł. Ilość roboczogodzin woskowana w ten projekt była taka że 2 osoby przeżyły by całe życie. Ktoś za to zapłacił, i to dużo.

Zaloguj się aby komentować

Mam przemyślenia na temat życia i śmierci. Jak ktoś nie lubi czytać rozkmin to już może skończyć w tym momencie. A jeśli nie to zapraszam do dyskusji :). Jedno co możemy powiedzieć o umieraniu na pewno to to, że nie wiemy co jest po. Można stwierdzić to co można zobaczyć gołym okiem. Po śmierci zostaje zimny trup, umiera człowiek i już go nie ma. W zasadzie z punktu widzenia biologia zakończył się cykl życia jakiegoś osobnika. Istniała sobie jakąś forma życia i umysłu. A co po śmierci? Różne religie i wierzenia szukały od zawsze odpowiedzi na to pytanie. Z wielu powodów. Lęk przed śmiercią jest jedną z nich, ale jest też ciekawość, współczucie do tych co odeszli i być może znalazło by się jeszcze kilka powodów. Religie zakładają istnienie duszy, czyli jakiegoś nieśmiertelnego pierwiastka którzy jest naszym składnikiem i zostaje po nas ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ nie jestem na tyle kompetentny żeby próbować odpwoedzieć na pytanie czy istnieje taki byt czy nie. W każdym razie, nie da się zaprzeczyć że każdy z nas, czytający ten wpis istnieje i ma poczucie własnej indywidualności. Tworzymy umysły które są częścią prawdziwych osób, relalnych. Coś spowodowało, że znaleźlismy się w tym miejscu i czasie. Jest jakiś zbiór różnych zmiennych który spowodował powstanie takiego umysłu i tej świadomości. Moim zdaniem możliwe jest że taki zbiór zmiennych, których nie znamy może się powtarzać. Nie wiemy do końca czy wszechświat jest cykliczny, i czy jest skończony czy nie. Nic nie jest pewne w tej kwestii, ale moim zdaniem ktoraś hipoteza zakładająca jego nieskończoność (np. cykliczność) może być prawdziwa. I moja teza jest taka że w nieskończonym wszechświecie zbiór zmiennych tworzących nasze umysły będzie się powtarzał w nieskończoność. Co to implikuje? Nie mam pojęcia. Nie chodzi mi o reinkarnację czy jakiś inny opisywany przez religie mechanizm. Po prostu uważam to za dość prawdopodobny scenariusz. Myślę że wszyscy jesteśmy zagubieni w haosie wszechświata.

@DexterFromLab Jest taka możliwość, absolutnie jej nie wykluczam, przekonamy się (lub nie) po śmierci. Być może zejdziesz niczym zasypiając, a pobudka nie nastąpi, a może przywita Cię Pan w brodzie Kiedyś nie było TV w które lud mógł się patrzeć. Zasady wiary, według których ludzie (bez przymusu!) układali całe życie, było absolutnym triumfem systemu kontroli obywatelskiej.


Fascynujący odcinek który zapadł mi w pamięć, jednak mało prawdopodobne -> https://youtu.be/h6fcK_fRYaI

I jakże prawdopodobna może być ta wersja Freuda -> https://www.youtube.com/watch?v=0WY51yAzans

Który nie doszedł do wniosków tak dalekich jak Karol -> https://www.youtube.com/watch?v=Sxc-x-5YYVk

@Marchew jutro obiecuje to wszystko obejrzeć, już jestem zbyt zmęczony. Myślę że z punktu widzenia tej świadomości która umiera, kolejny cykl życia jest natychmiastowy. Nawet jeżeli musiało by minąc bardzo dużo czasu, dajmy na to astronomicznie dużo, więcej niż cykl życia wszechsiwata to nie ma znaczenia. Bo jeśli nie istnieje to nie zauważa upływu czasu. A kiedy zaczyna istnieć i rejestrować upływ czasu, to rejestruje to natychmiast.

@DexterFromLab "nie da się zaprzeczyć że każdy z nas, czytający ten wpis istnieje" skoro jest to takie pewne że istniejesz dlaczego nikt nie potrafi tego czegoś znaleźć? Nie potrafi tego opisać? Wskazać? Naukowcy skanujący mózg rezonansem nie odnaleźli naszego "Ja" w mózgu. Nikt nie wie czym to Ja jest, z jakiej jest substancji, jaka jest jego natura, atrybuty? A może jest niczym więcej niż naszą wyobraźnią? Może jest tylko złudzeniem generowanym przez mózg, przecież mózg wiemy ma niesamowite zdolności do tworzenia i czucia rzeczy których nie ma, np. iluzja gumowej ręki, czy bóle fantomowe, albo odwrotnie do zakrywania rzeczy które są, jak na przykład to że nie widzimy swojego nosa mimo że jest w polu widzenia oka. To może na tej samej zasadzie stworzył Ja? A wtedy jak ma się pytanie o śmierć tego Ja, to tak jakby zapytać gdzie się udała twoja ostatnia myśl, gdzie jest twoja wczorajsza emocja.

Zaloguj się aby komentować

Składam elektryka. Obudowa uchwytu baterii to mój projekt, wydrukowany na drukarce 3D. Korbę musiałem ściąć o kilka milimetrów żeby zmieścić czujnik obrotów, na szczęście mam dostęp do CNC. Worki in progress, jeszcze muszę zaprojektować obudowę sterownika bo to co dał producent do tego zestawu konwersji to też jakaś pomyłka.

fdc2e8f7-b0d2-423a-b95b-b8479490a849

@Zapster powiedzmy że jak masz rower to 3k. Ja rower kupiłem specjalnie pod przeróbkę więc zmeściłem się w 5k. No ale myślę że rower po przeróbce wart co najmniej 15k

Zaloguj się aby komentować