Jestem taki sfrustrowany własnymi nerwami i zachowaniem córki że na myśl o pójściu jutro rano do pracy robi mi się przyjemnie. Nie wiem czy wszystko że mną w porządku ale wydaje mi się że raczej nie ( ͡° ʖ̯ ͡°). I to w dodatku kiedy wszyscy martwią się że pójdą jutro do kołchozu.