Kwestia wpuszczania nielegalnych imigrantów do USA jest dość ciekawa. Ogólnie to statystyki nie pokazywały by za Trumpa ta liczba znacząco spadła w porównaniu do rządów Obamy. Natomiast za Bidena nastąpił gwałtowny wzrost przypadków nielegalnego przekraczania granicy. Wywiązał się z tego powodu wręcz spór między Kapitolem, a Texasem. Jeśli mam być szczery to nie sądzę by Biden jakoś specjalnie się cieszył z tego powodu. Pamiętam, ze był on skłonny dokończyć mur Trumpa na pewnych odcinkach wbrew swoim przedwyborczym zapowiedziom. Sam też powiedział do imigrantów, żeby tu nie przyjeżdżali na początku swojej kadencji. Jego brak bardziej stanowczych może wynikać z faktu, że nie chce on po prostu wkurzać swoich wyborców. Na demokratów wciąż głosuje dużo latynosów i osoby o bardziej lewicowo-liberalnym profilu. Więc nie doszukiwałbym się tu jakiegoś spisku demokratów mimo wszystko.
Kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami, a jak już zdobędziesz władzę to po prostu działasz w interesie swojego kraju. O ile oczywiście nie jesteś kompletnym oszołomem. Pokazała to chociażby Giorgia Meloni we Włoszech, która mocno spuściła z tonu, kiedy dorwała się już do władzy.
Także nie dziwi mnie, że Biden chciał kontynuować coś co zaczął Trump i wierzę, że niespecjalnie podoba się Bidenowi nielegalna imigracja.
Skoro mamy walentynki to chciałbym poruszyć temat związków. Mam bowiem spory problem z blackpillem. Mianowicie bierze on na warsztat przekonanie, że ładniejsi, lepiej zbudowani i bogatsi mężczyźni łatwiej zdobywają potencjalne partnerki po czym je absolutyzuje do skrajności. Koniec końców u wielu osób pojawia się wręcz przeświadczenie, że seks uprawia jakiś promil mężczyzn o wyglądzie modela, sylwetce Schwarzeneggera z dwoma metrami wzrostu. Jest to oczywiście głupie bo i przeciętny samiec ma jak najbardziej szanse na zdobycie dziewczyny. Wystarczy wyjść na ulice by to zobaczyć.
O ile mogę się zgodzić, ze istnieją pewne biologiczne tendencje, które wpływają na nasze upodobania co do określonego wyglądu osobników płci przeciwnej to działają one w sposób bardziej skomplikowany niż się to fanom blackpilla wydaje. Porównam to do kwestii naszych nawyków żywieniowych. Istnieją dla przykładu ludzie którzy lubią pizze z ananasem (ja) albo sernik z rodzynkami choć duża część społeczeństwa za tym nie przepada. Są też ludzie którzy wolą sok jabłkowy, albo pomarańczowy. Niektórzy wolą lody czekoladowe, a inni waniliowe. Z bardziej radykalnych przykładów to my się oburzamy o jedzenie robaków ale są plemiona które traktują to jako normę. W niektórych krajach je się też psy czy koty choć my czulibyśmy się czymś takim zniesmaczeni. W tym przypadku oprócz biologi działa tu również sama kultura, która również na nas wpływa czemu blackpillowcy wiecznie zaprzeczają.
Podobnie jest z doborem partnerów. Choć większość mężczyzn może woleć duży biust u kobiet to część woli małe piersi (na przykład ja). Są mężczyźni którzy wolą niskie partnerki, a inni wysokie. Gusta są więc różne, a blackpill to uogólnia. Dochodzą do tego też różne fetysze, a nawet kwestia odmiennej orientacji seksualnej, która w ogóle wywraca nasz sposób dobierania partnerów. Nie da się więc tu wyprowadzić jakieś jednej stałej co do tego jaki typ osoby lub jedzenia preferujemy. Jesteśmy stosunkowo różni.
Po drugie osoby które kierują się wyglądem możesz spotkać u obu płci (powiedziałbym, że u mężczyzn nawet częściej choć to może wynikać z faktu, że jesteśmy w tym uczciwsi xD). Wciąż jednak nie tylko sam wygląd się liczy bo mimo wszystko charakter też ma znaczenie. Szczególnie gdy planujesz dłuższy związek. To nas właśnie odróżnia od zwierząt. Uważam więc, że przeciętny mężczyzna z interesującą osobowością i stabilną sytuacją życiową wciąż może sobie spokojnie kogoś znaleźć nawet jeśli nie wygląda jak idealny samiec alfa. Po prostu może to być dla niego trudniejsze.
Blackpill obalilem sobie już dawno samodzielnie swoim przykładem.
192cm, szerokie barki i cute babyface - jakieś części kobiet się podobam fizycznie co widać po tym jak się patrzą i jak "łakną kontaktu" , nawet zdarzyło mi się by same pierwsze go inicjowały w rzeczywistości, ale to niczego nie zmienia bo u większości kobiet po dość krótkim zapoznaniu " nie czują chemii". Podejrzewam że wyczuwają spektrum autyzmu ( jeszcze nie zdiagnozowane ale większość się zgadza). Nawet jak któraś się skusi, bo pociąg fizyczny jest silniejszy to maślane oczka szybko znikają i relacji pomimo sporych różnic w wyglądzie na plus dla mnie nie daje się utrzymać.
Krótko mowiąc można się podobać fizycznie ale nie oznacza to że kobiety poczują zauroczenie a dla wielu kobiet jest to niezbędne by wejść w związek.
Według mnie to czy któraś poczuje zauroczenie jest miksem wielu cech zarówno fizycznych jak i psychicznych w tym bardzo ważna rolę odgrywają wzorce/traumy z dzieciństwa.
Zauroczenie jednak mija a wtedy by utrzymać związek ważny jest charakter.
Ważne jest też środowisko gdzie ludzie się poznają. Co innego jest gdy poznaje się np w szkole/na studiach gdzie te interakcje są naturalne, w takim środowisku znaczenie wygladu jest mniejsze niż na tinderze bo oprócz wygladu widać jest też wiele róznych rzeczy, mniejsza jest też konkurencja, daje to pole do manewru przeciętnym ludziom.
Na tinderze zaś wygląd ma kluczowe znaczenie, odsiewa się kandydatów w pierwszej kolejności po wyglądzie, do tego proporcje facetów do kobiet , ilosc kandydatów jak i samo to że łatwiej jest napisać niź złapać kontakt w rzeczywistości działają mocno na niekorzyść. Ale nadal, sam wygląd nie załatwia sprawy jak głosi Blackpill, bo będzie się miało pary, niektóre nawet będą pisać pierwsze i prowadzić rozmowę ale jak przyjdzie co do czego to spierdolenie umysłowe ( ͡° ͜ʖ ͡°) zablokuje szansę na związek. W przypadku przeciętnego mocne zaniżenie standardów na tinderze - polowanie na wieloryby może pomóc zbudować stabilny związek , od autystyka nawet one uciekają ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Od dziecka brzydziła mnie cebula. Nawet nie chodziło o jej smak tylko sam wygląd. Gdy ją widziałem pływającą w zupie to czułem obrzydzenie. Dopiero dziś sie dowiedziałem że istnieje coś takiego jak Alliumphobia czyli fobia przez czosnkiem lub cebulą lol.
w sumie nie wiem dlaczego kobiety mialyby byc w wiekszych tarapatach, to raczej one beda mogly zaspokajac potrzeby niefizyczne z AI i fizyczne z facetami, ktorych fizycznosc ma o wiele wieksza podaz, przez co jest bezwartosciowa, a faceci juz nic nie beda mieli do zaoferowania
Jest coś dziwnie niepokojącego w tych ciągnących się w nieskończoność rosyjskich blokach z wielkiej płyty. Ta ich szarość i powtarzalność jest zwyczajnie przygnębiające. Jednocześnie ma to swój klimat.
Czasami dostrzegam przebłyski większej całości, ale wciąż mi ono umyka. Obwody ciągnące się miedzy miastami mnie przerażają. Oplatają ziemie niczym potworów z Lovecrafta. Wysyłane miedzy nimi sygnały sterują ludzkimi zachowaniami. Wszystkimi steruje technokapitalistyczna maszyna, która chce stać się bogiem. Memetyk, Susan Blackmore wprowadziła pojęcie Temów czyli odpowiedników memów, sterujących naszymi zachowaniami ukierunkowanymi na rozwój technologi aż do powstania technologicznej osobliwości przewidzianej przez filozofa Nick Landa. Internet to tylko narzędzie do szybszego rozsyłania technomemów lub też początkowa forma jestestwa technoboga. Wolna wola nie istnieje.
Muszę przyznać, że kapitalizm ma mimo wszystko niezwykłe zdolności adaptowania się i wchłaniania nawet idei teoretycznie jest przeciwnych. Wystarczy popatrzeć na koszulki z Marksem i Che Guevarą, albo na firmę Amazon sprzedającą Mein Kampf Hitlera. Nawet tęczowe torebki sprawiają, że symbole danej mniejszości poddawane są komercjalizacji i sprzedawane na wolnym rynku jako produkt. Wszystko da się skomercjalizować. W dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji nawet miłość będzie niedługo na sprzedaż. Dla każdego samotnego mężczyzny będzie oferta kochającej, wirtualnej dziewczyny jak w Blade Runnerze 2049. To trochę tak jakby kapitalizm był żywym organizmem zdolnym do ewolucji... Czyżby Nick Land miał jednak racje?
Muszę przyznać, że kapitalizm ma mimo wszystko niezwykłe zdolności adaptowania się i wchłaniania nawet idei teoretycznie jest przeciwnych.
Akurat te co wymieniłeś ma w Polsce tzw. "postkomuna" także wydaje mi się że to kwestia dominacji a nie typu systemu.
albo na firmę Amazon sprzedającą Mein Kampf Hitlera.
To kwestia wolności słowa nie kapitalizmu.
Nawet tęczowe torebki sprawiają, że symbole danej mniejszości poddawane są komercjalizacji i sprzedawane na wolnym rynku jako produkt.
to samo można napisać o krzyżykach z jezuskiem ale co z tego?
W dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji nawet miłość będzie niedługo na sprzedaż.
Kojarzysz taki portal roksa?
Dla każdego samotnego mężczyzny będzie oferta kochającej, wirtualnej dziewczyny
I co ta dziewczyna będzie umiała czego komputer by nie mógł symulować już dzisiaj?
To trochę tak jakby kapitalizm był żywym organizmem zdolnym do ewolucji...
Albo po prostu systemem który się zmienia w czasie. To nie jest nic niesamowitego. W programowaniu też masz algorytmy genetyczne, statystyczne, uczenie maszynowe.
Oczywiście nie odbieram Ci prawa do poetyckich porównań, chcę tylko zwrócić uwagę że przypisywania zdolności do ewolucji żywym organizmom to dość harkorowa teza.
Byłem i jestem antykapitalistą z zasady. To się w moim przypadku absolutnie nie zmieniło. Kapitalizm musi być zniszczony jako źródło większości zła tego świata.
@Al-3_x Also, wymiana handlowa i własność prywatna =/= kapitalizm. Osobiście definiowałbym kapitalizm jako system supremacji kapitału nad narodem, czyli wspólnotą krwi i ziemi.
Natrafiłem dziś na dość ciekawy artykuł poświęcony sztuce współczesnej. Zdaniem autora twórczość artystów 20 wieku podczas zimnej wojny mogła finansować Cia.
Autor już na początku wskazuje, że sztuka na zachodzie różniła się od tej z krajów faszystowskich i sowieckich i była wspierana przez rząd USA.
In the mid-twentieth century, modern art and design represented the liberalism, individualism, dynamic activity, and creative risk possible in a free society. Jackson Pollock’s gestural style, for instance, drew an effective counterpoint to Nazi, and then Soviet, oppression. Modernism, in fact, became a weapon of the Cold War. Both the State Department and the CIA supported exhibitions of American art all over the world.
Sztuka zachodnia nie była bynajmniej narzędziem "marksizmu kulturowego" w tym przypadku, a liberalizmu i skrajnego indywidualizmu. Jest to zgodne z poglądami konserwatywnego socjologa Daniela Bella.
Their fellow operatives included the poet and Librarian of Congress Archibald MacLeish, the historian and public intellectual Arthur M. Schlesinger, Jr., and the Hollywood director John Ford. By the time the CIA was codified in 1947, clandestine affairs had long been the arena of America’s cultural elite. Now, as museum staffers like Braden joined, the cultural cognoscenti and the CIA fought the Cultural Cold War side by side, with the Whitney Trust acting as a funding conduit.
It was MoMA’s job, concurred United States Ambassador to the Soviet Union, to demonstrate to the rest of the world “both that we have a cultural life and that we care about it.”
Ogólnie więc prawackie szury miały racje, że sztuka współczesna była narzędziem politycznym, ale pomyliła ideologie którym ona służyła.
Żeby osiągnąć sukces w polityce to jednak trzeba mieć coś z sadysty i narcyza. Ludzi napędzają ich pragnienia. Władza wiąże się z potrzebą kontroli i bycia kimś ponad innych. Dlatego psychopaci dobrze sobie z tym radzą. Zaryzykowałbym też stwierdzenie, że większość ludzi z natury jest uległa, oraz ma skłonności masochistyczne i dlatego pozwala takim ludziom jak Putin czy Kim sobą pomiatać. Łącząc teorie Nietzschego i Françoisa de Sade, oraz Freuda powiedziałbym, że nadczłowiek to ktoś o najsilniejszej woli dominacji.
@Al-3_x Moim zdaniem są dwa typy ludzi kręcących się w polityce: ludzie idący tam dla pieniędzy i "ustawienia się" oraz tacy idący właśnie dla władzy oraz poglądów.
Odnosząc się jeszcze do mojego artykułu Czym jest i jak działa tęczowy kapitalizm , dowody na to, że kapitalizm pragmatycznie, a nie ideologicznie podchodzi do reklamowania produktów z symbolami LGBT są dosyć łatwe do uzyskania gdy przyjrzymy się działalności korporacji w krajach niezachodnich.
Firmy są zawsze nastawione na zysk. Gdy woke treści przestają im się opłacać to często są usuwane. Wystarczy tutaj wspomnieć co Warner Bros zrobił z serialem Batwoman który był mocno progresywny, ale przynosił straty.
David Zaslav po przejęciu firmy anulował też inne filmy i seriale które nie przynosiły zysków. Te które pozostały i dotyczyły osób LGBT zeszły na dalszy plan.
Firma Waner Bros nie miała też problemu z wydaniem gry Hogwarts Legacy i dalszą chęcią eksploatowania marki Harrego Pottera pomimo sprzeciwu lewicy w tym temacie. Z drugiej strony niedługo wychodzi też Joker 2. David Zaslav w swoim czasie wprost powiedział, że chce więcej filmów takich jak Joker które byłyby kierowane do samotnych mężczyzn.
Liczba takich osób rośnie i w Japonii dla przykładu jest to częsty motyw różnego rodzaju anime. Istnieje więc możliwość, że w przyszłości będziemy mieć powszechnie eksploatowany problem inceli w filmach.
Swoją drogą korporacje zanim zaczęły powszechnie obsadzać gejów w serialach i filmach wcześniej bardzo chętnie sięgały po osoby z zaburzeniami. Najczęściej był to autyzm, ale nie tylko. Za przykład mogę podać seriale typu Dexter, Detektyw Monk, Świry czy nawet Dr House moim zdaniem. Widać więc, że firmy medialne po prostu starają się dostosować do aktualnych trendów choć nie zawsze im to wychodzi. Tutaj z kolei dobrym przykładem jest serial Wiedźmin. Tam zostaje wyjaśnione jaka logika stoi za dzisiejszymi produkcjami.
Widownia się zmienia. Wszystko się zmienia. Widzę bardzo duże przyśpieszenie procesów, które opisywał Jacek Dukaj w książce "Po piśmie". Gdzie odrywanie się od ciągów przyczynowo-skutkowych, odrywanie się od narracji liniowej, odrywanie się od narracji typowo książkowej. Jak się patrzy na to, kto ogląda seriale, to im młodsi widzowie, tym logika intrygi jest mniej istotna.
Pytanie: A co jest istotniejsze?
Czyste emocje. Goły miks emocjonalny, bo to są już ludzie wychowani na TikToku, na YouTube, którzy sobie skaczą z jednego filmiku na drugi.
Chciałbym też powiedzieć, że umieszczanie postaci LGBT do produkcji nie zawsze musi przynosić straty. Sukces kreskówki Hazbin Hotel tego dowodzi. Innym dobrym przykładem może być niedawny film Barbie który poruszał temat feminizmu i osiągnął spory sukces finansowy. Wszystko zależy od wykonania i marketingu.
Tak czy inaczej wielkie firmy nie miały problemu współpracować kiedyś z nazistami. Niektóre zachodnie korporacje były wstanie działać na terenie ZSRR. Do dziś wiele firm kontynuuje swoją działalność w rosji pomimo wojny na Ukrainie. Biznes jest z natury oportunistyczny i to się bynajmniej nie zmieniło.
> apitalizm pragmatycznie, a nie ideologicznie podchodzi do reklamowania produktów z symbolami LGBT
Też nie do końca tak. Jeżeli ideologię uznać za nadbudowę służącą utrzymaniu stosunków klasowych to nie ogranicza się ona tylko do wciskania Sojakom koszulek z tęczą. Po pierwsze - jeżeli się o czymś dyskutuje, to z zasady nie dyskutuje się o czymś innym. Lewica zajmująca się prawami LGBT nie zajmuje się już np stosunkami klasowymi. Co więcej, wielkie korporcje angażując się w takie debaty nie tylko je nakręcają, ale też ustawiają się w pozycji protagonisty. Z punktu widzenia działaczy to korporacjem, miliarderzy i kontrolowane przez nich wielkie NGOsy to już nie jest wielki kapitał, tylko filantropi. Ostatnio czytałem łzawy tekst jakiegoś sojaka o tym, jak to BlackRock chce wprowadzić społecznie odpowiedzialny biznes (akurat chodziło o klimat) a złe prawki nie pozwalają. Funduszowi który zarządza szmalem kilkadziesiąt razy większym niż cała GPW xD W każdym razie korporacje nie tylko neutralizują swojego naturalnego wroga, ale wręcz mogą go napuścić na realną konkurencję: drobnych przedsiębiorców czy rolników, którzy jako ostatni posiadacze środków produkcji są jedynym zagrożeniem realnym.
Przy czym oczywiście z clue wpisu, że te wszystkie homofobie, rasizmy itd to oni mają głęboko w piździe to się zgadzam.
Ta muzyka daje mi poczucie bycia w jakimś innym czasie i miejscu. Filozof Mark Fisher w jednej ze swoich książek wprowadził pojęcie osobliwości i myślę, że pasuje ono tutaj idealnie. Osobliwość w jego rozumieniu to zjawisko w którym doświadczamy czegoś niecodziennego i nienaturalnego. W przeciwieństwie jednak do zjawiska dziwaczności, gdzie dostrzegamy coś czego nie powinniśmy, osobliwość bazuje na tym, że czegoś nie ma. Osobliwe jest wtedy gdy w danej rzeczy brakuje nam istotnego elementu przez co wydaje się nam ono nienaturalne. Zarówno jednak dziwaczność i osobliwość pozwalają nam doświadczyć poczucia niesamowitości wykraczającej poza ramy codziennej rutyny. Można więc powiedzieć, że słuchając tej muzyki doświadczam aktu religijnego choć to może nadinterpretacja.