To Dziguar tak? Nie znam sie na autach.
Tag do sledzenia:
#timetoescape
#motoryzacja
#heheszki
#podroze
#balkany
#smiesznypiesek
#zwierzaczki



To Dziguar tak? Nie znam sie na autach.
Tag do sledzenia:
#timetoescape
#motoryzacja
#heheszki
#podroze
#balkany
#smiesznypiesek
#zwierzaczki


Zaloguj się aby komentować
Hejto, wiemy o nowym ambientowym albumie Briana Eno i Freda Again? Jeśli nie to zapraszam do świata ambientu najwyżej półki.
https://youtu.be/K3vbWQ2qcO0?feature=shared
#muzyka #muzykaelektroniczna #ambient #sztuka
Zaloguj się aby komentować
Pierwsze 18 dni w Sarajewie minęły mi bardzo szybko. Niestety będę powoli musiał myśleć intensywnie, co jeszcze zwiedzić przed końcem miesiąca – przed wyruszeniem do Czarnogóry.
Tag do śledzenia lub banowania: #timetoescape
Dużo się wydarzyło i już wiem, że będę tęsknił za tym miejscem. Już tęsknie. Póki co czuję się tu, jak w domu. Głównie dzięki ludziom i otaczającej mnie scenerii. Czuję, że żyję, choć czasami śpię do południa!
Streszczę zatem może, jak przebiegał pobyt do tej pory...
Zacząłem dość standardowo. Nie mogłem wysiedzieć na tyłku i chodziłem po mieście z aparatem, zaglądając do barów, restauracji, knajpek, muzeów. Odwiedziłem wodospad, pochodziłem po lesie, zwiedziłem kilka okolicznych wiosek i dwa dodatkowe miasta średniej wielkości. Wszystko pięknie. Choć, myślę, że wiele osób (przynajmniej tak słyszałem) pomyślałoby „ale co? Tak sam?” No. I jest super!
Pierwsi ludzie:
Trafiłem na grupę na Whatsappie (łącznie około 400 osób) dla ludzi, którzy żyją, żyli lub planują mieć coś wspólnego z Sarajewem. Dołączyłem do grupy minutę przed pojechaniem na jedną z najlepszych imprez elektro (Hitler byłby dumny, ze w koncu znalazlem) pod gołym niebem w centrum miasta na jakich byłem w życiu (tak naprawdę ta była najlepsza, tak tylko piszę, zeby wyglądało, że byłem na wielu dobrych). Wówczas wrzuciłem zdjęcie na grupę z zapytaniem, czy ktoś też tu jest. No i ktoś się pojawił. Szczegóły zostawię, w każdym razie długa impreza i wspólne zwiedzanie Sarajewa na dzień drugi.
Potem coś zaśmieszkowałem na tej grupie i zaczęła się rozmowa. Doprowadziła do jednego grupowego piwka, drugiego, trzeciego. Do szwędania się po bluesowych knajpkach i do absolutnego szczytu śmieszkowania. Wierzcie mi, ostatnio codziennie mam łzy w oczach ze śmiechu. I nie tylko ja. Weirdos z wielu zakątków świata. Turcja, Gruzja, Polska, Francja i inne. Większość, jak ja... ludzie, którzy pracują, wiele osób na paszportach dyplomatycznych itd. Pracownicy ambasad, freelancerzy i ogólnie tej maści ludzie. Dodatkowo niepotrafiący wysiedzieć na miejscu. Zatem odbyliśmy koncerty, knajpki, camping i inne rzeczy są w planie. Wspinaczka, namioty, itd.
Słowem o campingu: mieliśmy trochę Rakiji. Trochę dużo. W środku nocy stwierdziłem, że ide spać do samochodu, bo chłopaki w namiocie obok tak chrapali, ze nie mogłem się nawet zdrzemnąć. Wychodzę z namiotu (2m od takiego jakby klifu) i słyszę „guuyyys, heeelp”. Środek nocy, troche się wystraszyłem, ale poszedłem po latarkę i idę do krzaczastego klifu, a tam Rajesh (któremu smakowała Rakija) we krwi (krzaki z kolcami), do góry nogami woła o pomoc. Mówi, że nie wie, gdzie jest i pyta kim jestem. Bez gaci, z siusiakiem na wierzchu. Ogólnie, nie pomyślcie, że patologia. Rajesh jest architektem. No to musiałem go uratować, zaprowadzić pod prysznic i znow do namiotu. Mówi, że Rakija odebrała mu wzrok i pamięć.
Sarajewo:
Sarajewo to miasto, które skradło mi serce. Myśle, że jest pierwszym które to zrobiło. Spotkanie wschodu z zachodem, gorących upałów z chłodnymi nocami, różnych kultur, szacunku do wyznawanej religii i zamiłowania do palenia papierosów - wszędzie gdzie się da. A da się wszędzie. Ponoć normalka w szpitalach i na salach wykładowych.
Ślady wojny, bośniacka niepewność i wyłaniający się uśmiech podczas komunikacji w ich języku, czy po angielsku, wszechobecne stacje benzynowe, gościnność, góry i jeziora. To tutaj. Sarajewo to taka stolica, że na upartego w 40 minut od centrum spacerem dotrze się do wiosek, gdzie są krowy, kury i kozy. Około 300 tysięcy mieszkańców. Dobry rozmiar, choć rozszerzone centrum by nie zawadziło nocnym wariacjom. Osobiście mieszkam 14 kilometrów pod Sarajewem, a wybrałem to mieszkanie ze względu na widok z okna i standard w kontraście do ceny. Z racji tego, że jest to apartament skierowany do ludzi którzy wynajmują krótkoterminowo (booking.com) to wyszło w okolicach 600 euro za miesiąc. Not bad, not good. Można taniej, można drożej. Ale w tej cenie mam wszystko włącznie z podsuwaniem mi jedzenia w weekendy przez właścicieli, którzy przyjeżdzają remontować budynek i odpoczywać na tarasie obok.
Co do planów w Sarajewie... na pewno wspinaczka, na pewno jakiś wypad z ekipą pod namioty, na pewno praca zdalna z przyczepy kampingowej koleżanki, którą ma ulokowaną w przepięknym i malowniczym miejscu. Remontuje tam mały domek, który ma po mamie. Sama pochodzi z Sarajewa i uciekła z mamą przed wojną w wieku 10 lat do Francji. O niej napisze chyba oddzielny post, bo jest tak barwną postacią ze swoim małym puchatym psem i tą słodką przyczepą kampingową obwieszoną lampkami na baterie słoneczne.
Ah, samochód...
W Polsce kupiłem Mondeo na tą podróż. Poza paroma rzeczami do zrobienia (np. czyszczenie DPF) mam bardzo dobre wrażenia. Najwyższe wyposażenie więc w środku mam „luksus” i klimat drogiego auta. Na zewnątrz wygląda jak normalne Mondeo, więc nikogo nie kusi. Póki co odpukać. Byłem jednak tutaj u mechanika (odwiedzilem trzech) zrobić jedną rzecz w zawieszeniu i zauważyłem pewną zależność, że nikt mnie tutaj nie namawia na robienie czegoś jeszcze, pomimo tego, że tablice obce i płacę w obcej walucie. W Polsce z kolei co chwile coś. Są to jednak początkowe wrażenia. Póki co ludzie wydają się być uczciwi. No ale takie mam zdanie i doświadczenia z muzułmanami, więc mnie to nie dziwi. A jest to jednak kraj muzułmański.
Następny post będzie tematyczny. Peace!
#podroze #bosnia #balkany





Zaloguj się aby komentować
Osiedle Ciglane w Sarajewie.
Jak wiele osiedli na świecie, Ciglane jeszcze nie tak dawno temu było źródłem przestępczości w mieście. A dzisiaj? Dzisiaj możesz się tu napić kraftowego piwa i podjeść w małej wegetariańskiej knajpie, z której rozprzestrzenia się widok na dość specyficzne zabudowania, które nam mogą jedynie kojarzyć się z komuną. Miejsce, gdzie drzewa spotykają się z betonowymi ścianami, kolorowe murale z odpadającym tynkiem, zapach jedzenia z letnim upałem i dźwiękiem dzieci grających w piłke na którymś z poziomów osiedla.
Jak to w Bośni... liczba burmistrzów, urzędów i ministerstw zoobowiązuje do tego, by coś nie działało jak powinno. Za przykład niech posłuży kolejka, która miała za zadanie pomagać mieszkańcom dostać się na szczyt osiedla, przez lata była wyłączona z powodów technicznych. Było to dość dużym problemem lokalnej społeczności, więc po długim czasie batalii z miastem, kolejka została wyremontowana - bodajże powstała również nowa "linia". Miasto dodatkowo umieściło duży napis ociekający dumą "Zwracamy Wam kolejkę...".
Jak poszło dalej? Można się domyślić - przestała działać i tak stoi nieczynna już kilka lat. Napis jednak został, duma też.
A ja idę dalej. Słońce zachodzi, wieczorem będziemy siedzieć w zadymionym barze jazzowym. Słuchać jak kolega gra na żywo bluesowe dźwięki. Witamy w maszynie czasu. W Sarajewie. W mieście, bądź co bądź, z duszą.
Mój tag: #timetoescape
#sarajewo
#bosnia
#podroze





Dzięki za wpis
Klimat tego miasta jest dla mnie wyjątkowy, na prawde czuć tam spotkanie wschodu z zachodem. Dodatkowo dramatyczne losy tego miasta działają na wyobraźnię.
Te zadymione bary to dla mnie koszmar - nie palę od lat, odzwyczaiłem się od dymu w moim otoczeniu. W efekcie do kilku knajp w Sarajewie nie byłem w stanie wejść ponieważ przywitała mnie ściana dymu XD Nawet jak dało się wejść bo tylko kilka osób paliło to wszystkie ciuchy waliły później fajami XD aż mi się przypomniały wczesne lata 2000
Zaloguj się aby komentować
Poprzedni wpis:
https://www.hejto.pl/wpis/stalo-sie-uderzylem-dlonia-w-stol-zakonczylem-zwiazek-sprzedalem-juz-prawie-wszy
Mój hasztag:
#timetoescape
TL;DR:
Sprzedałem wszystko i wyjechałem do Sarajewa, potem jadę dalej na południe. Nie wiem kiedy podróż dobiegnie końca. Może za miesiąc, może za pare lat.
Moi mili, chciałem się zameldować! Jestem tu od Soboty. Wyruszyłem z Pomorza, przez Rzeszów, gdzie odwiedziłem tatę i popiliśmy trochę koniaczku. Mam już rozbite biuro i zaczynam "normalne życie" w Bośni i Hercegowinie, w której jestem po raz pierwszy. Klimat mi sprzyja, mam ładny widok na góry. Zostaję tu do końca miesiąca, potem Czarnogóra, okolice Herceg Novi.
Trzymajcie się i zapraszam do śledzenia tagu, gdzie będę postował ciekawostki z podróży i może... spróbuję swoich sił w fotoreportażu.
Ah, przewiduję dwa rodzaje postów - jedne bardziej profesjonalne, tematyczne i takie jak ten, ot maly update ze robie pranie i proszek mi sie skończył, czy coś takiego.
#podroze #bosnia
Pozdrawiam!


Nie wiem na ile się Sarajewo zmieniło, ale jak byłem tam 6 lat temu, to miał bardzo ciężki, przygnębiający klimat. Nagrobki wzdłuż głównych dróg, ślady po wojnie, dziury w ścianach po kulach i po większym kalibrze.
Zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. W szczególności jak z terenu opuszczonego toru bobslejowego na otaczających wzgórzach patrzyłem na miasto i wyobrażałem sobie, czego tam się dopuścili Serbowie.
Zdecydowanie tam wrócę. Zapewnia niezpomnianych wrażeń, chociaż dla niektórych może być za ciężko.

Nic się kumplu nie zmieniło, jak mniemam. Po spacerze bocznymi uliczkami zauważyłem, że serce bije mi nieco szybciej dla tego miejsca niż do innych miast, w ktorych bylem. Mieszanka małych kawiarenek, ostrzelanych budynków w akompaniamencie zapachu kawy, papierosów i letniego, wieczornego powietrza.

Zaloguj się aby komentować
Stało się. Uderzyłem dłonią w stół!
Zakończyłem związek, sprzedałem już prawie wszystkie rzeczy (to, co pozostanie musi wejsc do samochodu), wynająłem apartament pod Sarajewem w Bosni i za jakiś czas wyruszam w podróż około roczną - celem jest Gruzja i Azerbejdżan, ale to jeszcze wyjdzie w trakcie. Poki co mam plany na plus minus 2-3 miesiace w przód. Na oko miesiąc na jeden kraj.
Może powinienem zrobić autorski tag?
Zyczcie powodzenia!
Zdjęcie nowej miejscówy do oceny.
#podroze

@Afterlife "Zakończyłem związek, sprzedałem już prawie wszystkie rzeczy " straszne to jest co przechodzi dzisiejsza mlodziez. Ja jak za mlodu wyjechalem na 60 dni nad baltyk - od szczecina po hel to poprostu nie poszedlem do pracy z dnia na dzien , nie musialem nic wyprzedawac, ba - nawet kupiem przyczepke n127 tak zeby codziennie w innej wsi stacjonowac.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jako trzydziestolatek, tak się złożyło (jak w przypadku wielu innych facetów) że mam przyjaciół (mężczyzn) z różnych grup wiekowych. Powiedziałbym - od 27 lat do 72.
Zdefiniujmy przyjaźń jako obupólną chęć do dzielenia się swoimi sprawami, dążenie do szczerości, wyrażanie chęci pomocy bez większej uwagi na koszty, jakie się ponosi, i coś, co można nazwać bezwarunkowym pozytywnym nastawieniem.
Coś, co ostatnio przykuwa moją uwagę to gdy siadam do buteleczki whiskey (w cudzysłowie), czy to z moim Ojcem (który jest również przyjacielem), czy z innym przyjacielem 70+, czy ostatnio z dwójką (nazwałbym ich wręcz braćmi) którzy mają 50+ to odczuwam coś w rodzaju wyłączenia czasu. Są to ludzie ze swoimi sprawami i ze swoimi metodami zarządzania czasem, jak każdy inny na świecie. Jednak kiedy się spotykamy posiedzieć i porozmawiać, czy wspólnie coś porobić to w większości spotykam się z odłożeniem wszystkich innch spraw na bok i z tym, że możemy siedzieć do 5 rano, ciesząc się swoim towarzystwem, bez tej niewidzialnej, niewymówionej presji która wisi w powietrzu "bo ktoś coś musi zaraz zrobić, więc nie może się w pełni wyluzować".
Z kolei w większości przypadków, gdy spotykam się z moimi znacznie młodszymi kolegami 30+ to odczuwam "presję jutra" lub pewnego rodzaju wycofanie i poczucie winy, że można cieszyć się sobą dłużej i intensywniej. Że to nie wypada, że tego nie można robić. Chodzi mi o tą właśnie presję wiszącą w powietrzu. O ciągłym "jutro coś". Nawet, jeśli wiem, że ta osoba nie ma nic do robienia przez kilka dni. Wykluczam też niechęć do mnie w tym przypadku bo często sami się kontaktują, żeby się spotkać.
W skrócie czuję, że relacje dzisiejszejszego pokolenia są znacznie bardziej powierzchowne niż pokoleń 50+. Albo to moje otoczenie. Sam już nie wiem.
A Wy jak macie?
#relacje #mezczyzni #przyjazn
Zaloguj się aby komentować
#cytatnadzis
Fermin Romero de Torres:
„Bajka o modliszce” to mizoginiczne fantazje dla urzędniczek cierpiących na zatwardzenie i dewotek nudzących się do zarzygania, które marzą tylko o tym, by oddać się hulaszczemu trybowi życia i łajdaczyć jak ostatni ku⁎⁎⁎⁎zon.
Carl Ruiz Zafon, Cień Wiatru
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
"Po pierwsze, musisz się poddać. Musisz wiedzieć, nie bać się, a wiedzieć, że któregoś dnia umrzesz."
Zaloguj się aby komentować
Zawsze mnie bawi, jak przypomnę sobie, że kiedyś, jak wynająłem mieszkanie w Gdańsku na weekend przez Airbnb (wiadomo, Green Oxygen Plaza Apartments 15 sec from central station) to dostałem automatyczną wiadomość ze wskazówkami, jak dotrzeć na miejsce. Najważniesze było to, by kierować się na "Paradise Street" Tak, to ulica Rajska xD
#heheszki #angielski
Zaloguj się aby komentować
Pytanie: czy można założyć konto bankowe przez profil zaufany?
Jeśli chcecie odpowiedzieć: użyj Google to miejcie świadomość, że zapytałem, ale wszystkie odpowiedzi nawiązują do założenia profilu zaufanego przez konto bankowe...
#pytanie
Zaloguj się aby komentować
Będę na weekend w Barcelonie. Lecę sobie wypić kawke i pojeździć na rowerze.
Co polecacie zobaczyć z miejsc niekoniecznie popularnych? W Barcelonie byłem raz na kilka dni i większość zabytków już jest za mną.
Myśle raczej może o jakichś urokliwych uliczkach, może pustostanach, albo kamienicach na które można wejść i poczilować.
Szukam również ciekawych miejsc na fotografię - może jakaś ciekawa stacja metra?
Jakby ktoś z hejto chciał na godzinke sie spotkać to też mogę
#podroze #hiszpania #urbex #barcelona
Zaloguj się aby komentować
Rozumiem kochani, że wszyscy znają postać Jarosława Gibasa i Jego serię "Niewidzialne Książki" na youtube? Jego cały kanał zasługuje na ponadprzeciętne uznanie w kwestii merytoryki, ilości tematów i przedstawiania nam nowych książek.
"Niewidzialne książki" oznacza jedynie tyle, że książki nie zostały przetłumaczone na język polski i nie można ich znaleźć na naszym rynku wydawniczym. A przynajmniej autor kanału ich nie znalazł nigdzie. Ten miły Pan przedstawia nam zarys ksiązki, wybrane fragmenty i jej główny zamiar/wątek.
Polecam Jarka, bo robi wiele dobrego i uważam, że powinien być szerzej znany.
#ksiazki #rozwojosobisty
Zaloguj się aby komentować
Kiedyś otrzymałem w prezencie książkę Torstena Hoffmanna "Sztuka czarno-białej fotografii" i zakochałem się. W kontraście, w uczuciu, które towarzyszy patrzeniu na fotografię czarno-białą i na poszukiwaniu kadrów, które będą wyglądać pięknie tylko w czarno-bieli.
W dobie smartfonów, które obrabiają nasze zdjęcia w przeciągu mikrosekund, można czasami zapomnieć o istnieniu nieprzejaskrawionych, subtelnych obrazów.
Tutaj boczna uliczka Palermo.
#fotografia #sycylia #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
"akurat tego potrzebowałem/am" cichym głosem w głowie coś czasem zaszepta - może zwykły mem w internecie, film, napotkana osoba, lub okładka książki w księgarni, spowoduje u nas nagłe otwarcie drzwi. Drzwi, które w tym momencie powinny zostać otwarte. A my doskonale to czujemy, że to nie przypadek.
A gdybyśmy zasłuchali się kiedyś w głos taoistów lub przebrnęli przez hermetyczną, wolnomularską, a może buddyjską ścieżkę rozwoju. Czego byśmy się dowiedzieli? Jakie proste prawdy mogłyby nas uderzyć po przejściu przed długi i skomplikowany proces?
Taoiści mówili - jeśli dostroisz się do życia, życie dostroi się do ciebie. Nie inaczej.
No ale co to znaczy żyć życiem dostrojonym? Wymaga wysiłku? Ponoć nie, ponoć ma wszystko stać się łatwe. Pójście drogą wysiłku jest podróżą na przekór życiu. A co jeśli trzeba oddać ogromny wysiłek, nawet w podróży duchowej? Zawalczyć całym sobą o akceptację tej jednej chwili. Z każdym jej wdziękiem, rozterką, niedokończoną sprawą, miłością, śmiechem i smutkiem. Ba, nawet z refleksją, że to wszystko po nic. A to wszystko w obecności wewnętrznego obserwatora, który obserwuje obserwatora obserwującego obserwatora. Eh, co za burdel.
A no mówią nam wyraźnie. Daj im żyć - wszystkim rajskim ptakom i małpom i tysiącom różnych głów, które żyją wewnątrz ciebie. Niech robią, co chcą - jak chcesz wyciszyć umysł bez akceptacji tego miejsca i tego momentu? Bez tego nie będziesz w stanie wyruszyć w podróż. Podróż, która zaczyna się i kończy w tym samym momencie.
No a jak już człowiek się tak bardzo zmęczy, nawet rozwojem, może powiedzieć "Walić to wszystko. Jest, jak jest. Umarłem." Jeśli powie to szczerze i przeżyje własną śmierć równie szczerze - może okazać się, że pojmie o co w tym wszystkim chodzi.
I gdy już zrezygnuje i odpuści, może okazać się, że stoi u progu czegoś wielkiego - u progu bycia człowiekiem, tak jak drzewa są drzewami, śpiew śpiewem, a kwiat kwiatem.
#filozofia #rozwojosobisty
Zaloguj się aby komentować
Opuszczony 69 (heh) Dywizjon Rakietowy w Dębinie
#tworczoscwlasna #fotografia #urbex



Zaloguj się aby komentować
Fryderyk Nietzsche przedstawił w "Tako rzecze Zaratrusta" ideę "wiecznego powrotu". Pisze tam tak:
„A gdyby tak pewnego dnia lub nocy, jakiś demon wpełznął za Tobą w twą najsamotniejszą samotność i rzekł Ci: „Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie nic w nim nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz, i każda myśl, i westchnienie, i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić Ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie – tak samo ten pająk i ten blask miesiąca pośród drzew i tak samo ta chwila i ja sam. Wieczna klepsydra istnienia odwraca się jeno – a ty z nią, pyłku z pyłu!”.
– Czy nie padłbyś na ziemię i nie zgrzytał zębami i nie przeklął demona, który by tak mówił? Lub czy przeżyłeś kiedy ogromną chwilę, w której byś był mu rzekł: „Bogiem jesteś i nigdy nie słyszałem nic bardziej boskiego!”. Gdyby myśl ta uzyskała moc nad tobą, zmieniłaby i zmiażdżyła może ciebie, jakim jesteś”.
Głównym założeniem jest nastawienie czytającego. Czy zanużyłbyś się w życiu i celebrował jego nieskończoność, czy może przeraziłbyś się wizji i spojrzał na nią, jak na zło wcielone? Co byś zrobił?
Czasem dogłębna refleksja nad taką lub podobną myślą może skutkować dużymi odkryciami wewnątrz nas samych.
#filozofia #nietzche #rozmyślania
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować