Coraz bardziej przekonuję się, że zdrowe odżywianie to nie lista zakazów, ale sztuka dobrych wyborów. Nie muszę całkowicie rezygnować z ulubionych potraw – wystarczy zachować umiar i dbać o codzienny bilans.
A Wy? Macie produkty, z których zrezygnowaliście na stałe, czy raczej stawiacie na zasadę 80/20?
Próg wejścia tego filmu bardzo mi się podobał, bo na początku poznajemy genezę pobytu naszych bohaterów w jakieś mieścinie na końcu świata w południowoamerykańskim kraju. W gruncie rzeczy, gdyby ktoś oglądał ten film bez poznania opisu mógłby pomyśleć, że to film o jakieś intrydze, bo wiele różnych rzeczy wyciąga ten wstęp - atak terrorystyczny, upadek wielkiej firmy, nieudany napad na bank.
Ostatecznie wszystko sprowadza się do tej jednej misji - nasi śmiałkowie mają przewieźć ładunek nitrogliceryny, by powstrzymać pożar szybu naftowego.
Wyruszają w czwórkę dwoma ciężarówkami z bardzo delikatnym ładunkiem w niebezpieczną drogę. Stres, który wywołuje misja maluje się nie raz na twarzach samych bohaterów, którzy co chwilę napotykają problemy - no nie jest to droga ekspresowa piękna asfaltowa, więc "przygód" co nie miara.
Sam klimat filmu to przeboska realizacja - jest południowoamerykański kraj więc jest i ten wilgotny klimat. Nasi bohaterowie są cały czas spoceni, brudni (bo są po prostu biedakami tu po ucieczkach ze swoich krajów), scena na moście po prostu zrywa człowiekowi nerwy - ściskałam się wprost obolale oglądając to, bardzo mocne doświadczenie.
Nie widziałam pierwszej wersji "Ceny strachu" więc nie wiem czy tam też to tak wygląda, ale "Sorcecer" czasami przypominał mi "Sirat" - już wiem Laxe brał inspiracje do scen z ciężarówkami.
Bardzo mi się podobał ten film, realizm niektórych scen (w sensie przedstawienia jak bardzo jest to przerażające) wbija w fotel.
I na koniec ten wzrok głównego bohatera, który tak naprawdę został gdzieś tam daleko w dżungli, razem ze swoimi kompanami, a przed nami siedzi tylko pusta skorupa, albo resztki człowieka, którego poznaliśmy na początku.
Mega polecam.
PS. już widzę po filmwebie, że zaraz mogą się pojawić wpisy, że francuska wersja lepsza, ale ja nie widziałam tej starszej "Ceny strachu", więc pozbawiona jestem porównania.
Robię sobie w wolnej chwili aplikację do pobierania danych z kontraktów zawartych między podmiotami a NFZ. Niestety API NFZ to taka padaka i ogarnięcie sensownej bazy trochę trwa.
Póki co zapełniam dane za 2026 ale jeszcze nawet nie mam wszystkich placówek XD Gdyby ktoś chciał jakieś dane to spróbuję ogarnąć.
Z takich ciekawostek to obecnie UNIWERSYTECKI SZPITAL KLINICZNY IM. JANA MIKULICZA-RADECKIEGO WE #wroclaw przoduje ale chyba wydają dużo na pacjentów bo ich strona wygląda jak z 1999 roku. https://usk.wroc.pl/
Czy będę udostępniał? Będę chciał ale jeśli chodzi o web development to jestem jaroszem, wiec jednak obawa że ktoś z hejto zhakuje mi płytę główną.
Cesarz chce zabić cesarzową, cesarzowa chce by jej syn zajął tron męża. Intrygi, romanse i walki. Z czego niestety te ostatnie wychodzą najsłabiej.
Wygląda na to jakby "Cesarzowa" miała celować w potężne dzieło, niczym Gra o tron, ale ostatecznie rozbija się o własne brzegi.
Może charakteryzacje i wnętrza są przepysznie przygotowane - wprost pławimy się w dostatku cesarskiego pałacu., ale całą reszta odstaje poziomem - głównie aktorstwo, bardzo toporne w niektórych przypadkach oraz sceny walk. Niby jest tam jakiś element wu xia, ale nie zachwyca, niby są starcia wojsk, ale też wypadają blado, mimo czasami ciekawych pomysłów.
Pod koniec łapałam się na tym, że chciało mi się po prostu spać, mimo że krew lała się gęsto.
Jedną z najbardziej wpływowych produkcji telewizyjnych na młodzieżowe obyczaje wczesnych lat 90 był serial "Dzień za dniem".
Były to losy amerykańskiej rodziny, a głównym bohaterem był chłopak z zespołem Downa o imieniu Corky Thatcher. Czy serial ten miał pozytywny wpływ na młodzież i uczył empatii? Ależ skąd, jego oddziaływanie polegało na tym, że imię Korki stało się powszechnie stosowaną na szkolnych korytarzach obelgą. Każdy wiedział kim był Korki. Była to taka lajtowa obelga, o znacznie mniejszej sile rażenia niż wulgaryzmy. Do tego komiczna na tyle, że odbiorca owszem, wściekał się, ale także się trochę tego śmiał.
Były suchary typu:
> Jak nazywają się piłkarskie buty?
> Korki
> Kazik, miło cię poznać
Miało to miejsce zanim naczelnym przedstawicielem osób z Downem w naszym kraju stał się Maciuś z Klanu.
@100mph Bundy jak najbardziej byli mega popularni, ale w moim środowisku nie weszły do mowy potocznej na stałe jakieś teksty, moze poza "chodźmy na pięterko".
@Spleen O rany. Pamiętam. Samego serialu nie oglądałem. Pamiętam natomiast, że moja babcia była fanką i oglądała każdy odcinek. Wyczytałem właśnie, że polskiej telewizji był emitowany w latach 1993-1994. Nie myślałem, że aż tak dawno temu. Oczywiście pamiętam, że szkoły żart o butach piłkarskich. U nas jeszcze była moda na takie szybkie powtarzanie "korki down, korki down, korki down", jak ktoś odwalił jakąś głupią akcję, albo coś idiotycznego powiedział.