@bojowonastawionaowca rak wynajmu w PL toczy obie strony.
Z jednej strony, właściciel jak trafi na patusa albo occupas, jest praktycznie bezradny, pozostaje mi czekać, aż patola się łaskawie wyniesie i modlić, żeby nie trzeba było robić po nich generalki, bo teraz nawet nie można zrobić akcji w stylu wynajęcie kuchni karkom z wykopu, bo to pochodzi pod zakłócanie miru domowego.
Z drugiej strony, sporo landlordów to Janusze. Patrzenie, jak dodatkowo oskubać lokatorów - próby potrącenia kaucji, bo na deskach podłogowych pamiętających Gierka pojawiła się nowa ryska, próby wyciągnięcia hajsu na sprzątaczkę do mieszkania itp. Wystawianie na wynajem mieszkań, które wręcz błagają o generalkę - na studiach bywałam u znajomej, co w mieszkaniu, w którym wynajmowała pokój, działały jedynie dwa kontakty (wielka płyta i instalacja z amelinium) i trzeba było ciągnąć prąd przedłużaczami. Wtrącanie się do życia lokatorów do granic dobrego smaku - innej znajomej pod jej nieobecność landlady, która specjalnie przychodziła z wizytą jak nikogo nie było w mieszkaniu, grzebała w szafie. Dodatkowo, wynajem u Janusza jest niepewny - przyjdzie ci landlord i powie, że sprzedaje mieszkanie albo ma zamiar je wynająć siostrzenicy szwagra kolegi brata i masz 2 dni na wyprowadzkę.
Rozwiązanie: moim zdaniem należałoby wprowadzić większą ochronę prawną landlordów i ułatwić wywalanie patoli z mieszkania, ale jednocześnie wprowadzić kataster od trzeciego mieszkania, żeby ograniczyć skupianie 2137 mieszkań w jednych rękach. Oczywiście nie stanie się to nigdy, bo polskie elyty same są załadowane w nieruchy i nie zależy im na regulacjach.