Przez 8 dni tylko raz wyszedłem na zewnątrz żeby sprawdzić czy mamy cały sprzęt... Poza tym książka, film, audiobook, siłownia, dobre jedzenie, ciasta i sałatki serwowane przez dziewczyny z Litwy (catering na 6 z plusem) i rzutki. A jutro zjeżdżamy i kierunek Polska...
Szlak The Great Glen Way (Z Inverness do Fort William w Szkocji)
Jeśli kojarzycie to rok temu przeszedłem szlak wzdłuż Muru Hadriana w Anglii o długości ponad 130 kilometrów, a w tym roku wspólnie z tym samym kolegą postanowiliśmy spróbować sił w Szkocji. Wyzwanie było trochę prostsze, gdyż sam dystans był o wiele krótszy. Pierwotnie podzieliliśmy przejście na 4 dni, żeby odcinki były w miarę krótkie, ale z powodów logistycznych zdecydowaliśmy się połączyć dwa pierwsze odcinki w jeden i dzień dłużej zostać w Inverness zwiedzając bardziej okolicę.
Ostatecznie podzieliliśmy szlak na 3 dni na następujące dystanse:
Pierwszy dzień to największa wyrypa przejście z Inverness do Drumnadrochit o łącznej długości 34 kilometrów. Google Maps twierdziło, że będzie to około 30 km, a aplikacja All Trails jakieś 27 km. Najwyższy punkt na trasie miał ponad 300 metrów, a sam szlak był bardzo przyjemny i widokowy.
Dzień drugi to przejście z Drumnadrochit do Invermoriston. Dystans 24 km był tożsamy z odległością w innych miejscach, ale byliśmy trochę zmęczeni po pierwszym dniu. Sam szlak też miał najwyższe przewyższenie o wysokości nieco ponad 300 metrów, ale najbardziej w kość dało ostatnie zejście do Invermoriston.
Dzień trzeci to przejście z Invermoriston do Fort Augustus i był to najkrótszy odcinek o długości zaledwie około 11 km. Planowaliśmy iść górnym fragmentem, ale okazało się, że z powodu leśnych prac jest on zamkniętym, więc przejście miało miejsce bardzo prostą ścieżką bez większych podejść.
Na końcu dotarliśmy do Fort Augustus, które jest położone w południowej części jeziora Loch Ness. Miasteczko jest niewielkie, ale położone jest nad Kanałem Kaledońskim i znajduje się w nim 6 śluz, podobnie jak ma to miejsce w Fort Wiliam.
Sam szlak ma 125 km, a my pokonaliśmy nieco ponad połowę.
@antekwpodrozy Piękna trasa! Byliście w październiku? Ja we wrześniu skończyłem rozpoczęty w zeszłym roku Cape Wrath Trail - tym razem ~220 km ze Strathcarron do Cape Wrath. Biorąc pod uwagę przejście West Highland Way na przełomie 2016/17 mam już w nogach pamrawie 500 km z Glasgow do Cape Wrath :)
Niestety we wrześniu midges wciąż w pełnym rozkwicie, ale za to szczęście do pogody miałem niesamowite, na 8 dni tylko drugiego lało całe popołudnie, trzeciego kilka przelotnych opadów, poza tym prawie cały czas bezchmurnie! :)
@pol-scot jaskinia to dużo powiedziane, bardziej to wygląda jak piwniczka obudowana kamieniem od góry. Warto na punkt Pine Cone się wybrać, jest ładny (choć stary) totem przy ścieżce. Ogółem w święta/nowy rok jestem tam na spacerze co roku, ale chciałem złapać trochę jesieni
Denison smock - luźna kurtka w kamuflażu majora Denisona noszona przez spadochroniarzy na oporządzeniu, mająca zapobiegać wypadnięciu ekwipunku. Żołnierze preferowali jednak noszenie jej pod oporządzeniem. Zwracają uwagę guziki między dolnymi kieszeniami - służyły one przypięciu tzw pieluchy lub ogona bobra - kawałka materiału przytwierdzonego do pleców kurtki który przed skokiem przypinało się do przodu. Zapobiegał on podwijaniu się kurtki podczas skoku. Poza skokiem zwisał swobodnie z tyłu. Nowsze modele mają też guziki z tyłu aby tam przypiąć ogon. Egzemplarz na zdjęciu należał do Stanisława Urbana z miejscowości Zabratówka a znajduje się w muzeum McManus w Dundee we wschodniej Szkocji. Stanisław przyjechał do Dundee na przełomie lat 1940/41 i tu poznał swoją przyszłą żonę Marthę Golden. Należał do 1 SBS.
Mam nówkę nowszy model ale mimo metki wskazującej odrobinę mniejszy rozmiar od mojego, kurtka jest tak luźna że raczej nigdy jej nie założę, ale fajna ciekawostka.
@pol-scot oj tam, ważne że jest. Wystarczy, że @MiernyMirek zniknął z astronomii, nie mam serca kopiować kontentu z Uranii choć czytam stronkę regularnie. Po kontent historyczno/turystyczny ze Szkocji to głównie od Ciebie na tagu, rób swoje. Ja publikuję po prostu to, gdzie bywam (choć nie wszystko) z mordką psa. Myślę, że też regularnie gdzieś bywasz i to wystarczy. Pioruny to tylko dodatek
Pogoda nie sprzyja wędrówkom, ale i tak mamy kilka ładnych miejsc. Tu trzeba będzie wrócić może za tydzień na złotą jesień Pine viewpoint w okolicy Dunkeld
Jak wszystko dobrze pójdzie to jutro zjazd na ląd a w piątek wsiadam w samochód i kierunek Polska. Mam nadzieję, że ten mój 26-letni pojazd pociągnie jeszcze 26 setek kilometrów w jedną stronę...
@michalnaszlaku słyszałeś ale mam tyle rzeczy które nie nadają się do wysyłki, że zostaje mi tylko samochód, wybieram się od wiosny i teraz jest ostatni moment żeby zdążyć przed zimą...
@conradowl Tak chciałem najpierw napisać ale ten wilk zasługuje na wszystko co najlepsze - nawet słowo. A owce? no cóż, nie boję się i mam ogromny szacunek - zwłaszcza do takiej jednej tu na hejto.
Wygląda dokładnie jak u mnie, w górach Wicklow. Taka ciekawostka: plenerowe sceny do Bravehearta kręcili właśnie w Irlandii, w górach Wicklow, a nie w Szkocji.
Katedra sw Machara w Aberdeen. Kamienne surowe wnętrze i drewniany sufit na którym pośród herbów innych władców znajduje się herb upamiętniający Zygmunta I Starego.
@conradowl pod dachem warto zobaczyć maritime museum, galerię i ogrody zimowe w duthie park, wszędzie wstęp darmowy, z parków jeszcze hazlehead i johnston gardens
Grób Lilias Adie (1640-1704), kobiety oskarżonej o czary która zmarła w więzieniu przed wydaniem wyroku dzięki czemu mogła zostać pochowana. Wszystkie inne kobiety oskarżone w Szkocji o czary zostały spalone. Lilias po torturach przyznała się do kontaktów z diabłem ale nie podała nazwisk innych 'wiedźm'. Grób widoczny jest tylko podczas odpływu, znajduje się w zatoczce Torryburn, został splądrowany w XIXw
Dzień wolny po którym padamy na pyski z Daisy to idealny dzień
Trzy Siostry w Glencoe to piękne miejsce, ale szczyty tak skaliste i miejscami strome, że musiałem Daisy trochę pomóc, a i tak się wycofaliśmy na 1010m bo nie chciałem jej zostawić samej sto metrów przed szczytem... Nie przeskoczyłaby przez uskok, a zejść w dół i wyjść było zbyt ryzykownie.
Do tego zaczęliśmy spacer od ścieżki w lewo, po pół kilometra trafiliśmy na metalowe schody, Daisy nie dała się znieść, łapy miała w błocie bo próbowaliśmy bokiem... Wróciłem do ścieżki na prawo, nieco bardziej stromej. Początek dnia był do d⁎⁎y. Ale potem było super. I nie przeszkadza mi, że do szczytu nie doszedłem, kiedyś pojadę tam bez psa. Albo od razu zabiorę jakieś szelki i ścieżką w lewo powinno się udać dojść do szczytu.
@3t3r niestety nie z psem, dosyć wymagające, sam bym dał rady, ale trzy szczyty... No nie wiem.. Wyżej wąsko i w zimie wyobrażam sobie, że rzeczywiście krok w bok i się leeeeci
@3t3r na screenie w prawo do schodków - nie dało rady normalnie zejść, a metalowe, faliste. Nie dla psa. Potem w lewo prawie do pierwszego szczytu, około 1010 było na GPS. I wtedy z powrotem. Pod górę jeszcze ok, wracając na około 950m musiałem Daisy pomóc i potem jeszcze raz... Łatwiej było się wdrapać. Ale jak na moje doświadczenie to do tej wysokości trasa spoko, całość powinna zająć 6 do 8h.. Mi w 4,5 z jedzeniem zeszło w prawo, lewo i powrót, gdzie też samochód był kawałek dalej. Parking w weekend to tam trzeba o 6 być
Zaznaczyłem błękitnym wzdłuż czerwonej trasy moje podboje dziś.
@conradowl no bardzo popularna miejscowka niestety Yuki sobie niezle radzi w gorach nawet Sharp Edge zrobila ale zdazalo mi sie tez zmieniac trase ze wzgledu na puchatka