jeżeli masz dostatecznie dużo pieniędzy żeby inwestować, a nie jesteś szczęśliwy, to więcej pieniędzy szczęścia Ci nie da
#stoicyzm #filozofia #regresosobisty #finanse #gownowpis
jeżeli masz dostatecznie dużo pieniędzy żeby inwestować, a nie jesteś szczęśliwy, to więcej pieniędzy szczęścia Ci nie da
#stoicyzm #filozofia #regresosobisty #finanse #gownowpis
@bartek555 rzeczywiście, można próbować takiej krytyki. Co więcej - zgadzam się z tym co powiedziałeś, technicznie zawsze możesz.
Chodzi mi bardziej o sytuacje praktyczna - masz gdzie mieszkać, co jeść, dostatecznie często zaznawać relaksu, cokolwiek dla Ciebie znaczy relaks i cokolwiek rozumiesz przez „dość czego”.
I jak już zarabiasz tyle pieniędzy i w taki sposób, ze „chciałbyś spędzić jeszcze jeden dzień w swoim życiu”, ze nie pracujesz żeby spełniać swoje zachcianki, tylko pracujesz z jakaś abstrakcyjna myślą „kiedyś będę na emeryturze i wtedy TEŻ chciałbym komfortowo żyć”, to masz juz pieniędzy dostatecznie dużo i więcej nie wpłynie mocno na poziom zadowolenia z życia.
Stąd moje twierdzenie, ze jeśli inwestujesz z myślą „dorobię się na inwestowaniu i wtedy będę żył komfortowo” to za wcześnie zacząłeś inwestować w instrumenty finansowe i powinieneś to inwestować w siebie - zwiększać pozyskiwany kapitał i poddać się „lifestyle inflation” do ZADOWALAJĄCEGO CIĘ poziomu.
dziekuje za to pytanie, pozwoliło mi bardziej rozwinąć myśl
@cebulaZrosolu a byłeś kiedyś na Hawajach chociaż na tydzień, żeby prognozować, że spędzenie tam więcej niż tydzień będzie Ci w ogóle odpowiadało, już nie mówiąc o doznaniu uczucia szczęścia?
co do stuwy miesięcznie - jeśli mam odkładać tylko po to, żeby jak najdłużej utrzymać się przy życiu, to wolę odłożyć tyle, żeby było mnie stać na eutanazje jak będzie już bardzo, bardzo źle
Zaloguj się aby komentować
Hedonistyczna adaptacja, zwana również hedonistyczną bieżnią, następuje, gdy radość i początkowa euforia związane z nowymi rzeczami przemijają, a my – chcąc osiągnąć ten sam poziom szczęścia – pożądamy coraz więcej, coraz to lepszych przedmiotów. Ten proces adaptacji jest normalny i powszechny; kiedy przemija urok nowości, dotychczasowy obiekt pożądania powszednieje i staje się zwykłym elementem codzienności. Istnieją ważne ewolucyjne powody, dla których jesteśmy zaprogramowani w ten sposób, to nie jest wada w naszym „projekcie”. Gdyby nasze reakcje emocjonalne z czasem nie traciły na intensywności, nie moglibyśmy odróżnić bodźców istotniejszych (nowe i ważne wydarzenia) od tych mniej istotnych (stare wydarzenia, które powinny przeminąć). Gdyby nie następował w nas proces oswajania nowych bodźców, bylibyśmy przeciążeni emocjami i niezdolni do dokonywania zmian, a w rezultacie – do przetrwania.
Jednak poziom adaptacji hedonistycznej, na jaki weszliśmy, jest zdecydowanie zbyt wysoki: na fali przelotnych mód kupujemy rzeczy, które po kilku użyciach lądują na wysypisku. Zaopatrujemy się w Ikei lub innych sieciówkach w tanie meble i sprzęty gospodarstwa domowego, które nie są trwałe, i trzeba je co roku wymieniać. Nakręcamy się na najnowsze technologie, które szybko stają się przestarzałe, bo ich producenci muszą skłonić konsumentów do kupowania kolejnych, a ci to robią, choć tak naprawdę ich nie potrzebują. Niby żyjemy w dostatku, ale wszystko, co mamy, jest kiepskiej jakości i z dnia na dzień się pogarsza.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


@splash545
trochę pan popłynął z tą Ikeą:
> Zaopatrujemy się w Ikei lub innych sieciówkach w tanie meble i sprzęty gospodarstwa domowego, które nie są trwałe, i trzeba je co roku wymieniać.
Właśnie jestem na etapie wykańczania domu i muszę przyznać, że meble z Ikei często mają znacznie lepszą jakość niż wiele z tych wspaniałych, własnoręcznie robionych na zamówienie u Prawdziwego Stolarza. Moja Ikea z mieszkania ma już 8 lat i w wielu przypadkach wciąż wygląda bardzo dobrze. Zaświadcza kuchnia.
@rith Fajnie, ale po n latach z meblami Ikei mam jeszcze inne zdanie: "to zależy". Większość rzeczy jest po prostu średnia. Są też badziewia (półki z tektury to nie mit, po paru latach wyglądają po prostu źle). Nie kojarzę niczego "niezniszczalnego", nawet ich masywna praska do czosnku jest trochę gorsza niż się wydaje (choć i całkiem wygodna) niezniszczalny to jest mój stół z dębu, ale tego w Ikei nie kupiłem ; ).
Zaloguj się aby komentować
Obecność online jest obarczona jeszcze większym napięciem, bo w necie nie funkcjonują normy rządzące kontaktami twarzą w twarz. Tam znacznie łatwiej o nadużycia, rasizm, seksizm, osądzanie i agresję niż na ulicy, a nikt nas nie uczy, jak się poruszać w cyfrowym świecie lub radzić sobie z napaściami, które nas tam spotykają. To jeszcze zupełnie nowy problem. Źródłem niepokoju nie są jednak tylko objawy internetowej nagonki, ale też fakt, że wystawiamy się tam na pokaz. Życie w sieci wywiera presję: musimy być zabawni, cool, nieomylni, bystrzy i hot. Miarą sukcesu jest nasz ostatni post. Naszą atrakcyjność mierzy się liczbą otrzymanych polubień. Na szczęście im dłużej praktykujemy stoicyzm, tym bardziej obojętne staje się nam cudze zdanie na nasz temat. Poszukiwanie aprobaty innych ludzi przestaje być naszym celem, bo wiemy, że nie mamy wpływu na ich opinie o nas, a uzależnianie od nich poczucia własnej wartości i szczęścia przyniesie nam tylko zmartwienie i zaburzy wewnętrzną równowagę.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Jeśli zaś przyjdzie jakiś człowiek i powie ci, że w trakcie pewnej dyskusji padło pytanie o to, kto jest najwybitniejszym filozofem, a któryś z rozmówców wymienił twoje imię, twoja niewielka dusza, która dotychczas miała wysokość jednego palca, rozciągnie się nagle do dwóch łokci. Jeżeli jednak ktoś inny powie o tobie: "To nieprawda, tego człowieka nie warto słuchać. Cóż on może wiedzieć? Zna jedynie podstawowe zasady i nic ponad to", odczuwasz zawstydzenie, bledniesz i zaczynasz krzyczeć: "Ja mu pokażę, kim jestem; udowodnię, że jestem wielkim filozofem". To jest jednak widoczne dzięki tym kwestiom, o których właśnie mowa: dlaczego próbujesz to pokazać, odwołując się do czegoś innego?
Czyż nie wiesz, że Diogenes wskazał w ten sposób jednego z sofistów, wyciągając w jego kierunku środkowy palec? Gdy ów człowiek wpadł w szał, Diogenes oznajmił: "Oto jego prawdziwe oblicze; sprawiłem, że mogliście je zobaczyć".
Epiktet, Diatryby
#stoicyzm

@sierzant_armii_12_malp jest to cytat sytuacyjny, który Epiktet kierował do swoich uczniów. Nie każdy ma aspiracje, żeby być filozofem, jednak każdy może coś tam sobie z tego cytatu wyciągnąć.
Ciekawe jest to, że w naszym kraju filozof i filozofowanie bywa określeniem obraźliwym. W innych językach ponoć to nie występuje.
Zaloguj się aby komentować
Gdybyśmy wyzbyli się potrzeby bezustannego posiadania racji, to media społecznościowe mogłyby być znów takie jak w pierwszej dekadzie XXI wieku – pełne humoru, żartów, zabawy, ciekawych newsów, relacji na gorąco, dyskusji o książkach i muzyce, które warto poznać, i rzetelnych informacji o aktualnych wydarzeniach. Bo teraz przypominają bagno, na którym wszystkim wszystko wolno. Podzieliliśmy się na plemiona, które na internetowych platformach toczą ideologiczne bitwy na śmierć i życie.
Mądrość – jedna ze stoickich cnót – wypływa z umiejętności przyswajania i interakcji z punktami widzenia odmiennymi od naszego. Jak również z nieustającej gotowości do zmieniania się i uczenia nowych rzeczy.
„Jeżeli mi ktoś potrafi udowodnić i przekonać mnie, że niedobrze myślę lub działam, z radością postępowanie swe zmieniam. Szukam bowiem prawdy, a ta nigdy nikomu nie zaszkodziła. Szkodzi zaś sobie ten, kto trwa w własnym błędzie i nieświadomości”. Tak pisze Marek Aureliusz.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Nie musisz mieć zdania na każdy temat
Zadaj sobie pytanie: dlaczego muszę się wypowiedzieć w każdej sprawie, która się toczy obok mnie? Dlaczego muszę wygłosić swoją opinię na temat energii jądrowej, szczepionek na covid, stopy bezrobocia, polityki imigracyjnej, filmu X, nowych aktorów w serialu Y, bitcoina czy głośnej ostatnio sprawy zaginięcia pana Z? (Lub też, cytując amerykańskiego komika Bo Burnhama: „Mam pytanie: czy to jest konieczne? Czy każdy jeden człowiek na tej planecie musi powiedzieć, co myśli na temat każdej jednej rzeczy, która się wydarza? Czy naprawdę musicie? Zapytam inaczej: czy ktoś, ktokolwiek, mógłby, kurde, choć raz zamknąć pysk?). (...)
Jeśli któraś z rad stoików może uczynić obecny świat lepszym, to chyba ta, której udziela Marek Aureliusz, że zawsze możemy nie wygłaszać swojego zdania. Żyjemy w czasach podziałów. Jak wielu kłótni między przyjaciółmi, kolegami z pracy, członkami rodzin można by uniknąć, gdybyśmy umieli zachować swoje opinie dla siebie?
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Ludzie się zawsze dzielili opiniami. Tyle, że odbywało się to w wąskim gronie rodzinnym, czy znajomych. Niewielu miało możliwość wyrażania opinii publicznie i byli to raczej ci mądrzejsi.
Internet i soszjale to radykalnie zmieniły i teraz już każdy może swoje opinie puszczać w świat, bez względu na to jakie są. Ba, nawet trzeba te opinie wygłaszać, bo z tego żyją serwisy typu X, czy Hejto.
Do czego zmierzam. Jak ktoś nie czuje potrzeby wyrażania opinii, to nie siedzi w społecznościówkach. A w ogóle taki odwyk od świata cudzych opinii to jest bardzo dobra sprawa.
Zaloguj się aby komentować
Czyż nie lepiej powiedzieć: czyń, co nieodzowne, co ci zaleca uczynić rozum żywej istoty, którą jej natura przeznacza do życia we wspólnocie, i czyń to tak, jak ona ci zaleca. To bowiem przyniesie ci pogodę, nie tylko dlatego, że postępować będziesz dobrze, lecz i dlatego, że czynić będziesz mało. Bo skoro największa część naszych słów i działań nieodzowna nie jest, to jeśli je odrzucić, będzie się miało więcej swobody i spokojności duszy. Przy każdym działaniu trzeba sobie powtarzać pytanie: czy działanie to nie należy do niekoniecznych? Lecz trzeba nie tylko eliminować działania, ale i wyobrażenia niekonieczne. W ten sposób nie pójdą za nimi działania zwykle z nich wynikające.
Marek Aureliusz, Rozmyślania
#stoicyzm

Zaloguj się aby komentować
Będąc istotami społecznymi, stoicy uważali, że nie można stronić od towarzystwa, nawet jeśli się tam pije. Nie warto zamykać się w domu i szaleć na Instagramie. Trzeba brać udział: w festiwalach, świętach i bawić się, ale tak, by nie stracić kontroli. Impreza? Tak, ale z zachowaniem rozsądku! Seneka radzi: „Wprawdzie daleko mężniej jest być wstrzemięźliwym i trzeźwym wśród pijanego i wymiotującego tłumu, lecz bardziej zgodnie z poczuciem umiaru jest nie wyróżniać się, a zarazem i nie mieszać się ze wszystkimi oraz spełniać to samo, lecz nie tym samym sposobem. Wszak można dzień świąteczny spędzić bez rozwiązłej swawoli.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Ponieważ spożywanie alkoholu to bardzo stary, bardzo powszechny i bardzo ludzki problem, stoicy opracowali kilka sztuczek, które pomagają zachować umiar w tym zakresie.
Praktykuj odmawianie
Istnieje znakomita technika praktykowania umiaru opracowana przez starożytnych stoików, która polega na odmawianiu napojów alkoholowych, które ktoś nam proponuje. Za jej pomocą ćwiczymy panowanie nad pragnieniem.
Epiktet zachęcał uczniów do „niechwytania” oferowanej żywności i napojów. Na przykładzie biesiady
objaśniał korzyści płynące z umiaru, nie tylko w zakresie jedzenia:
Pamiętaj, że w życiu winieneś się zachowywać jak na biesiadzie. Postawią przed tobą wokół krążącą misę – wyciągnij rękę i przyzwoicie weź swoją część. Idzie w ruch dalej – nie zatrzymuj! Nie doszła jeszcze do ciebie – nie wódź za nią z dala złaknionymi oczami, ale czekaj spokojnie, aż ta misa stanie przed tobą. Tak samo się zachowuj wobec dzieci, tak samo wobec żony, tak samo wobec godności, tak samo wobec bogactwa, a staniesz się kiedyś w przyszłości godnym współbiesiadnikiem bogów. A jeśli znowu nawet nie sięgniesz ręką po zastawione przed tobą potrawy, wtedy to już nie tylko będziesz współbiesiadnikiem, lecz nadto współrządcą bogów.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Z mojej praktyki, to zawsze najebusy wszystkim proponują. Wysoko funkcjonujący też. Łatwo poznać alkoholika. Nie "Czego się napijesz?", tylko "Napijesz się {nazwa_alkoholu} ZE MNĄ?" lub też klasyczne "Ze mną się nie napijesz?".
Najprostsze rozwiązanie to wyeliminowanie najebusów ze swojego otoczenia.
Zaloguj się aby komentować
Od człowieka żąda się tylko, by przynosił pożytek ludziom: jeśli potrafi – wielu, a jeśli nie – to choćby nielicznym, a jeśli nie – to choćby najbliższym, a jeśli nie – to choćby samemu sobie. Jeśli bowiem stanie się pożyteczny dla innych, działa także dla wspólnej sprawy. Podobnie ten, kto staje się gorszy, nie tylko szkodzi sobie, lecz także tym wszystkim, którym mógłby pomóc, gdyby stał się lepszy. A więc każdy, kto ma zasługi wobec samego siebie, tym samym przynosi korzyść innym, gdyż przygotowuje dla nich pomoc w przyszłości.
Seneka, O bezczynności
#stoicyzm

Zaloguj się aby komentować
Uzależnienie jest wrogiem racjonalnego myślenia
Cnota umiaru oferuje jednak znacznie więcej niż tylko dobre samopoczucie fizyczne czy też równowagę w ciele. Nieuleganie wszystkim pragnieniom zwiększa przenikliwość myślenia, daje przejrzystszy ogląd świata, pozwala na podejmowanie racjonalnych decyzji i ułatwia obronę przed żądzami i pokusami domagającymi się bezustannego zaspokajania (mowa o uzależnieniach). Umiarkowanie pozwala nam odebrać moc czynnikom i siłom zewnętrznym, które inaczej mogą być trudne do opanowania.
Nadmierne folgowanie żądzom i następujące po nim wyrzuty sumienia nie tylko wprowadzają zamęt w ciele (i utrudniają osiąganie takich celów jak utrata wagi), ale zaburzają też spokój umysłu, mogąc prowadzić do uzależnień i nadmiernego przywiązania.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
To właśnie gniewu towarzyszem jest smutek i w smutek gniew się każdy obraca, kiedy nastąpi skrucha albo niepowodzenie.
Seneka, O gniewie
#stoicyzm

Zaloguj się aby komentować
Dlaczego umiar jest taki ważny?
Bo nadmiar nie służy ciału. Gdy za dużo zjemy albo wypijemy, czujemy się niezdrowo, nieswojo, tracimy wewnętrzną równowagę. Pomyślcie, co się dzieje, kiedy przy jednym posiedzeniu pochłoniemy całą czekoladę albo paczkę chrupków kukurydzianych. W czasie jedzenia jest nam przyjemnie, ale gdy się otrząśniemy z transu, popatrzymy na puste papierki i torebki i wsłuchamy się w to, co mówi nam ciało, stwierdzimy, że nie czuje się fantastycznie. Dopadnie nas zarówno fizyczne uczucie przejedzenia, jak i psychiczne poczucie winy, wstydu i żalu.
Ale tej jednej lekcji nam nie wystarczy.
Weźmy na przykład picie alkoholu. Można by pomyśleć, że jedna upojna noc, po której budzimy się obolali, powinna nauczyć nas rozumu. Wisząc z głową nad klozetem, przysięgamy sobie „nigdy więcej!”, ale zapominamy o przysiędze i w najbliższy piąteczek sytuacja się powtarza. Możemy tkwić w takiej pętli całymi latami, oddając swoje ciało i organy na przemiał młynowi uciech.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Stoicy uważali, że umiar jest kluczem do dobrego samopoczucia, myślenia i wyglądu. Byli świadomi, że praktykowanie go nie tylko pomaga uniknąć kaca i przejedzenia, ale też wpływa na szereg innych obszarów. Zachowajmy umiar w jedzeniu i piciu, a dzięki ćwiczeniu „mięśnia samokontroli” zauważymy, że powściągliwość rozszerzy się na inne obszary życia, które mogą wymykać się spod kontroli lub być w taki czy inny sposób niezrównoważone. Przykładem może być skłonność do zbytniego angażowania się w pracę, sport, jedzenie czy spanie.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Gniew niesie ze sobą dużo energii, która może sprawić, że poczujemy się dobrze, zwłaszcza jeśli wcześniej czuliśmy apatię i zastój. Taka wściekła fala gorąca potrafi mieć niezwykle oczyszczające działanie. Oczywiście, jak dobrze wiemy, to, co w danej chwili wydaje się oczyszczające, może mieć opłakane skutki, jak pożar lasu. Zamiast więc wybuchać gniewem, wykorzystajmy jego energię w pozytywny sposób.
Na przykład do inicjowania zmian i wydobywania się z niekorzystnych sytuacji, toksycznych związków nie musimy jednak wcale wybuchać. Zamiast tego wykorzystujemy gniew jako sygnał, że trzeba dokonać w życiu zmian. Staje się on wtedy formą intuicji i przewodnikiem. Pozwólmy sobie go poczuć, ale potem wykorzystajmy techniki, o których mówi Seneka, na przykład opóźnianie reakcji, by nie była ona emocjonalna. To początkowe mocne uczucie – gdy już poddamy je chłodnym oględzinom – może wskazywać na obszary, które nas nie satysfakcjonują, frustrują lub wymagają zmian. Powstrzymywanie się od wybuchów gniewu to nie to samo, co godzenie się na złe traktowanie. Impuls gniewu dostarcza ważnych informacji. Początkowe uczucie złości może być sygnałem do podjęcia koniecznych działań, na przykład odsunięcia się od sytuacji lub osoby, zakończenia relacji, zmiany pracy albo przeniesienia się do innego zespołu.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Musimy więc walczyć przeciwko pierwszym do gniewu pobudkom. Pobudką do gniewu jest wyobrażenie doznanej krzywdy, któremu nie tak łatwo należy dać wiarę. Co więcej, nawet rzeczom jasnym i oczywistym nie wolno natychmiast ulegać. Niejedno bowiem jest fałszem, chociaż ma wszelkie pozory prawdy.
Należy zawsze zostawić sobie czas do namysłu, a dzień właściwy odsłoni prawdę. Niech uszy nie będą łatwowierne na oskarżenia. Tę słabość natury ludzkiej musimy mieć na uwadze i dobrze ją znać, że mianowicie czego niechętnie słuchamy, w to chętnie wierzymy, a zanim rzecz osądzimy, już się gniewamy.
Seneka, O gniewie
#stoicyzm

Zaloguj się aby komentować
Gniew kierowany na siebie samego może przekształcić się w poczucie winy lub wstydu. Stoicyzm uważa te emocje za niekonstruktywne (popularność zdobyły dopiero później, wraz z ekspansją chrześcijaństwa). Stoicy mieli przejrzysty pogląd na temat charakteru: jest pod naszą kontrolą. Poczucie wstydu nie ma żadnej wartości. Jeśli twój charakter ma wady, pracuj intensywnie, by się ich pozbyć, biorąc cnoty za przewodników.
Jak powiedział Marek Aureliusz: „Zgoła nie w tym rzecz, że się rozprawia o cechach męża dobrego, lecz że się nim jest"
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Nigdy nie wolno dawać gniewowi dostępu do siebie, ale czasami należy go pozorować, gdy mianowicie trzeba rozbudzić ospałe umysły słuchaczy, podobnie jak opornie do biegu zrywające się konie żegadłami i podłożonymi pod nie żagwiami zmuszamy do galopu. Niekiedy znowu trzeba nastraszyć tych, na których perswazja nie wywiera żadnego wrażenia, a mimo wszystko nie w większym stopniu jest gniew pożyteczny niż strach i smutek.
Seneka, O gniewie
#stoicyzm

@Fafalala owszem, stoicy polecają myśleć o całym swoim życiu jak o zbiorze różnych ról do odegrania. Chodzi tu o różne normy społeczne i rzeczy, które niekoniecznie mamy ochotę robić ale chcemy bo czujemy, że tak trzeba. Jak wizyta z pomocą u niedołężnej i zrzędliwej babci. Staramy się wtedy jak najlepiej odegrać rolę troskliwej wnuczki puszczając mimo uszu przykre słowa babci. Oczywsicie nic na siłę i trzeba robić to w zgodzie z sobą, bo jeśli nie chcemy być w jakiejś roli to wypisujemy się z niej i nie robimy tego wcale niż byle jak i na siłę.
W tym przykładzie odgrywanie roli gniewnego człowieka czasem jest to konieczne gdyż do pewnych ludzi nie dociera inny język niż krzyk. Pamiętam kilka osób podnosiło tu argumenty, że rozmawiając z takimi budowlańcami to inaczej się nie da niż wściec się i nawrzeszczeć na nich bo inaczej uznają Cię za słabego i nie zrobią tego co się od nich oczekuje. Tu Sekena daje alternatywę krzycz i udawaj gniew zachowując przy tym wewnętrzny spokój. Bo i w ryj można też komuś dać będąc w środku oazą spokoju.
Tak w ogóle dosyć popularne w naszych czasach, choćby w popkulturze stwierdzenie, że życie to teatr a my jesteśmy w nim aktorami odgrywającymi pewne role wywodzi się właśnie od starożytnych stoików.
Zaloguj się aby komentować
W relacji uważajcie na emocje, które wynikają z niewyrażanego gniewu. Mogą przybrać formę zrzędzenia, pasywnej agresji, niechęci, użalania się nad sobą, dąsów lub karania drugiej osoby na tysiące różnych sposobów. Zamiast tego poczekajmy, aż fala gorącego gniewu opadnie, po czym wyraźmy swoje uczucia w racjonalnej formie.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Czy jednak nie należy dawać mu do siebie dostępu, skoro często okazał się pożyteczny? Przecież podnosi ducha, pobudza zapał i niczego wspaniałego w czasie wojny nie dokona waleczność, jeżeli on jej nie podsyci płomieniem i jeśli tego rodzaju bodziec nie wprawi w ruch i nie popędzi odważnych przeciw niebezpieczeństwom. I dlatego sądzą niektórzy, że najlepszą jest rzeczą, by gniew powściągać, nie zaś usunąć ze szczętem, a po wyłączeniu zeń tego, co jest nadmierne, by go utrzymać w granicach pożytku i taką tylko cząstkę zachować, bez której osłabnie działanie, zmarnieje siła oraz żywotność ducha. — Otóż, po pierwsze, o wiele jest łatwiej rzeczy zgubne całkiem odrzucić niż zapanować nad nimi i nie dopuszczać do siebie niż utrzymać w należytych granicach. Z chwilą bowiem gdy utwierdzą dopuszczone swe panowanie, stają się potężniejsze od tego, który chce nimi kierować, i nie dają się ani całkiem usunąć, ani zmniejszyć. Po wtóre, sam rozum, któremu powierzone są wodze, tak długo jest zdatny kierować, jak długo pozostaje wolny od namiętności. Z chwilą jednak kiedy raz zmiesza się z nimi i splami, nie potrafi już zapanować nad nimi, choć przecież mógł zdobyć się na to, żeby je odeprzeć od siebie. Raz bowiem wzburzony i z równowagi wytrącony umysł staje się niewolnikiem tego, co wprawiło go w podniecenie.
Seneka, O gniewie
#stoicyzm

Zaloguj się aby komentować