Wiejskie klimaty, znaczy wyspiarskie
#wyspy #spacer #gownowpis



Wiejskie klimaty, znaczy wyspiarskie
#wyspy #spacer #gownowpis



Zaloguj się aby komentować
Człowiek poszedł na spacer. A tak po osiedlu. Zimno. Odwiedził kaczuszki w bajorku. Przy skwerku. Nie specjalnie chciały rozmawiać. Gady jedne. Nie pada. A poszedł jeszcze tu. Placówkę pocztową odwiedził. Potem poszedł ówdzie. Nowe osiedle się buduje. Dobrze, że nie pada. Jeden blok, jeszcze surowy. Ale jednak piździ. Drugi, pewnie już oddają. K⁎⁎wa tu jest błoto. A tam szeregowiec. Już nawet skończony. Aż po nogawkę wdepnąłem. Są Delikatesy. Skarpetki mokre. Zamknięte. Nowe żółte ledy uliczne. Nowy ład koloru starej sodówy. Ciemno się robi. Park. Jasny żwir na ciemnym tle. Plac zabaw. Wrzaski. Boisko pełne. Rozświetlone. Tory. Peron zamknięty. Przyglądał się człowiek zawieszce przez chwilę. Jak można popsuć peron? Jednak pada. Zmyje błoto z buta. Jednak nie. Tylko kapie. I piździ. Czarna sylwetka przemyka.
Szlag mnie trafia gdy pomyślę, że za dwa tygodnie znowu te święta.
#spacer #spierdotrip #kaczuszki #niedzielaniehandlowa

Zaloguj się aby komentować
No i zaszło, no i cześć. Teraz na herbatkę z wiśniówka bo łapy zamarzły.
#gory #zachodslonca #spacer





Zaloguj się aby komentować
Trening zrobiony, uzupelniamy kalorie, i trzeba poodkurzac bo na wieczor goscie sie szykuja.
Kto wie czym sa elementy na drugim zdjeciu?
#las #spacer #ambonybonners






Zaloguj się aby komentować
Spacerek.przrd obiadem, są jeszcze grzyby.
#gory #spacer #grzyby





Zaloguj się aby komentować
Czasami warto się rozejrzeć na spacerze
#heheszki #gownowpis #spacer


Zaloguj się aby komentować
12 punktów zrobione. Nic nie zapomniałem. Trzeba ciepłe spodnie przygotować.
#spacer #las





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Spacer...
#spacer #listopad #jesien #fotografia #wiadomoscipolska #wiadomosciswiat


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Mówiła mi: ogól się bo wygladasz jak dzik. I teraz się boję.
#spacer


Zaloguj się aby komentować
Ostatnie piękne słoneczne dni korzystac póki słońcu chce się jeszcze świecić.
#byleczymbylecyfa #jesien #spacer

Zaloguj się aby komentować
Siema,
Pedantyzm zmusza mnie do zrobienia 16 podsumowanie wpisów z #piechurwedruje
---------
91. Wpis: Dolina Racławki
Wnioski:
Bardzo fajna, zalesiona dolinka z dostępnym darmowym parkingiem.
W bliskiej okolicy kilka pstrągarni.
92. Wpis: Dolina Aleksandrowicka
Wnioski:
Punkt widokowy i duży, darmowy parking na plus.
Brak ciągłości jeśli chodzi o spacer (wychodzi się z lasu i trzeba iść asfaltem) i hałas samolotów na lekki minus.
93. Wpis: Dolina Kluczwody
Wnioski:
94. Wpis: Dolina Będkowska
Wnioski:
Cała trasa prowadzi asfaltową drogą, po której co jakiś czas jeżdżą samochody.
Wysokie skały i wodospad na plus. Dodatkowo dostępna karczma.
Parking płatny na prywatnej posesji.
95. Wpis: Dolina Kobylańska
Wnioski:
Jedna z fajniejszych dolinek z rozległą polaną otoczoną skałami, w których ukryta jest kapliczka.
Latem można spotkać zwierzęta, które są tam wypasane.
Parking darmowy, dostępny w dwóch miejscach.
96. Wpis: Dolina Bolechowicka
Wnioski:
Bardzo sympatyczna dolinka na krótki spacer. Parking darmowy.
Po drodze mały wodospad i kameralna polana między skałami.
Przy parkingu placyk zabaw.
-------
W następnych wpisach wracamy w góry
#spacer #wycieczka #wedrujzhejto #pasja

Zaloguj się aby komentować
Siema,
W #piechurwedruje
---------
Miejsce: Dolina Bolechowicka (Wyżyna Olkuska)
Data: 20 października 2024 (niedziela)
Staty: 4.5km, 2h, 135m przewyższeń
Dolina Bolechowicka oferuje przyjemny, choć nieco krótki spacer - na małe nóżki w sam raz. Wziąłem tam swoje dwie pociechy na szybką trasę w pewien ciepły, jesienny dzień, gdy liście złościły się jeszcze pięknie na gałęziach.
Samochód zostawiłem na parkingu przy Klubie Sportowym Zelków, spod którego ruszyliśmy wydeptaną ścieżką, żeby dołączyć do żółtego szlaku. Obok parkingu znajdował się również plac zabaw, zadaszona wiata z ławami i stołami, a także betonowy grill, także było to zdecydowanie miejsce z potencjałem.
Ścieżka prowadziła cudnym, złocistym lasem, raz wznosząc się, raz opadając. Po kilku chwilach doszliśmy do potoku Bolechówka, który w pewnym momencie tworzył mały wodospad. Zatrzymywaliśmy się dość często, bo Mysz nie mogła powstrzymać się od zbierania żółtych i pomarańczowych liści leżących gęsto na drodze.
W końcu doszliśmy na polanę położoną w wąwozie pomiędzy wysokimi skałami, na których oczywiście zobaczyliśmy wiele wspinających się osób. Znajdowała się tam wiata, przy której zrobiliśmy przerwę na mały posiłek i zmianę pieluchy u Robalka. Spacerujących było sporo, głównie rodzin z dziećmi, emerytów oraz osób z psami - pogoda na jakąkolwiek formę aktywności była wyśmienita i każdy chciał z tej okazji skorzystać.
Tą samą trasą wróciliśmy na parking, po drodze zatrzymując się na placyku zabaw. Obydwie dziewczynki zniosły spacer wyśmienicie, obyło się bez większego marudzenia i jojczenia, także byłem zadowolony. Polecam tę dolinkę na krótki wypad poza miasto, muszę jednak ostrzec, że na wózek się nie nadaje.
#spacer #wycieczka #dolinkikrakowskie #wyzynaolkuska #fotografia





Bardzo lubię Twoje zdjęcia ze szlaków. Masz oko do tych pejzaży.
A propos tych dziwnych zbiegów podobeństw.
Mam w bloku sąsiada. Kiedyś lubiłem się z nim załapać na piwo, pomagamy sobie przy różnych okazjach. Od słowa do słowa.
Jego kobieta ma urodziny w tym samym dniu co moja żona, moja młodsza córka ma urodziny w tym samym dniu co jego ojciec, a jego przyszły, niedoszły teść w tym samym dnibco moja starsza córka
Zaloguj się aby komentować
38 300,29 + 23,21 = 38 323,60
Dziś rano nie mogłem biegać - a raczej nastawiłem się na niebieganie, bo przed południem mieliśmy się zebrać z powrotem do #krakow - i już byłem umówiony ze znajomymi, że wieczorem sobie wyskoczymy na jakieś małe co nieco do Rynku z okazji #swietoniepodleglosci
Nie znaczyło to, że rano nic się nie poruszałem - musiałem odkupić swoje winy wobec psa siostry, więc o 7 dostał uczciwą michę żarcia i chwilę później wybrałem się na swój pierwszy #spacer z pieskiem w życiu 😉 Podreptaliśmy, nawet parę minut razem przebiegliśmy - #pies był bardzo zadowolony, ja w sumie też mimo że to były może ze 2-3 km. Potem śniadanko, pakowanie, buzi buzi i opuściliśmy #warszawa 🙂 Droga do domu idealna, od kiedy S7 prowadzi niemal od drzwi do drzwi to jazda jest czystą przyjemnością. Jeszcze parę miesięcy i z ekspresówki zjazd będę miał kilometr od domu 😃
No dobra, wracając do #bieganie - mój radosny plan wykruszał się wraz z erozją towarzystwa chętnego do współudziału. Koniec końców ostatnia koleżanka napisała, że ją coś rozkłada i tak wyszło, że zostałem sam 😢 Trochę mi się już zaczynało odechciewać, już kombinowałem czy nie ograniczyć się do jakiejś jedenastki po #nowahuta - ale gdy już stałem w garażu, przebrany w biało-czerwone ciuchy i rozpakowywałem flagę, coś we mnie się zbuntowało i zdecydowałem: lecę tak jak planowałem na Rynek, będzie jak będzie! No i tuż po 18 potruchtałem 🙂
Biegło się zaskakująco miło i sprawnie mimo nabitych przez weekend kilometrów, flaga radośnie powiewała, a mimo 0°C serce się rozgrzewało z każdym pozytywnym sygnałem od mijanych pieszych i kierowców 😁 Lubię takie wyskoki i sympatyczne reakcje postronnych osób 😌
Na Rynek wbiegłem ulicą Floriańską - nie był to zbyt mądry wybór, bo w przeciwną stronę szły dzikie tłumy. Musiałem zwolnic i mocno lawirować. Fajnie wyszło, pod samym Mariackim mi stuknęło równe 11 km, jakieś 57 minut z okładem, całkiem spoko jak na luźny bieg z przeszkodami. Potem była rundka wokół Rynku i wypad Grodzką i Franciszkańską z powrotem w kierunku domu. Jak zwykle pomieszałem drogę przy Rondzie Mogilskim - za cholerę nie umiem zapamiętać gdzie jest rampa od strony Kopernika xD Potem już było prosto i bez emocji, tempo spadało ale ani się obejrzałem i już wpadłem z powrotem na osiedle. Wyszło równo kilometr więcej niż planowałem, ale nie żałuję - zawsze to ciut bliżej celu 😁 Nogi - a przede wszystkim kolana - wytrzymały, samopoczucie w doskonałej formie, pozostało się wykąpać i już mogłem brać młodego do usypiania. A skoro teraz się przebudziłem, to szybki wpis i do spanka 😃
Miłej nocy! ❤️
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
Siema,
Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Miejsce: Dolina Kobylańska (Wyżyna Olkuska)
Data: 1 września 2024 (niedziela)
Staty: 6km, 2h25, 125m przewyższeń
Kolejna bardzo fajna dolinka, do której wziąłem moje dziewczynki. Samochód zostawiłem w Kobylanach na małym parkingu znajdującym się niedaleko budynku OSP, skąd ruszyliśmy na spacer. Dojście do dolinki prowadziło asfaltową drogą, jednak minęło całkiem sprawnie.
Praktycznie od początku wzdłuż drogi płynął potok Kobylanka, który towarzyszył nam później przez większą część trasy. Wejście do doliny było bardzo ładne, z kilkoma ławami do siedzenia i zadaszoną wiatą, otoczone wapiennymi skałami. W jednej z nich zrobiona była kapliczka, do której można było wejść po schodach. Ostatnie stopnie prowadzące do niej były dość wysokie, więc musiałem cały czas asekurować Myszora.
Następnie udaliśmy się wzdłuż żółtego szlaku, żeby popodziwiać trochę inne skały, na których było kilka wspinających się osób. Zobaczyliśmy też stado kóz - to coś, co wyróżnia tę dolinkę, ponieważ w okresie letnim jest tam prowadzony wypas zwierząt hodowlanych.
Przejście całego szlaku było z moimi dziewuszkami oczywiście niemożliwe, więc w pewnym momencie postanowiłem zawrócić, żeby czasowo zmieścić się w maksymalnie trzech godzinach. Na polance znajdującej się na początku doliny zrobiliśmy przerwę na jedzenie, a następnie ruszyliśmy w drogę powrotną na parking.
Wracaliśmy jednak inną trasą, bo chciałem dojść do punktu widokowego oznaczonego na mapie przy Sikorniku. Podejście, mimo że krótkie, było bardzo strome i ciężko szło mi się z jedną młodą na plecach, a drugą trzymając za rękę. Widok był jednak przyjemny i nie żałuję, że tam weszliśmy.
Jako, że schodzenie tą samą drogą nie wchodziło w grę, poszliśmy dalej nieco zarośniętą ścieżką, która ostatecznie wyprowadziła nas na rozległe pole. Wkrótce doszliśmy do ulicy, którą wróciliśmy do auta.
Ogólnie polecam to miejsce. Dolina Kobylańska okazała się być wartą odwiedzenia, można śmiało wybrać się tam na rodzinny piknik połączony z ogniskiem. Z informacji praktycznych: auto można też zostawić na innym, większym parkingu, który znajduje się na zachód od wspomnianej wcześniej polany.
#spacer #wycieczka #dolinkikrakowskie #wyzynaolkuska #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Siema,
Dzisiaj o miejscu, które wyglądało na mekkę amatorów wspinaczki skałkowej. Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Miejsce: Dolina Będkowska (Wyżyna Olkuska)
Data: 10 sierpnia 2024 (sobota)
Staty: 8.5km, 1h55, 95m przewyższeń
Mysz była na wakacjach z dziadkami, więc do kolejnej Dolinki wybrałem się z żoną i Robalkiem, także czas przejścia uwzględnia tempo dwóch dorosłych osób pchających wózek oraz jedną dłuższą przerwę. Auto zostawiliśmy na płatnym parkingu (10 zł, prywatna posesja) i ruszyliśmy niebieskim szlakiem wzdłuż asfaltowej drogi, która ciągnęła się praktycznie całą doliną. Plusem było to, że wygodnie jechało się po niej wózkiem, minusem natomiast, że jeździło po niej zaskakująco dużo aut.
Spacer był przyjemny, jednak nie jakiś szałowy jeśli chodzi o widoki. Dopiero niedaleko Sokolicy zaczęliśmy dostrzegać wysokie wapienne skały, które górowały nad okolicą. Pod samą Sokolicą znajdowało się pole kempingowe z mnóstwem samochodów, kamperów i namiotów, ludzi była cała masa - zarówno na ziemi, jak i na skałach. W pobliżu była też karczma, jednak nie zdecydowaliśmy się do niej wchodzić ze względu na tłumy.
Kawałek dalej był wodospad Szum, do którego oczywiście podeszliśmy, podobnie zresztą jak uczyniła to większość spacerowiczów. Zaglądnąłem również na znajdującą się niedaleko Brandysową Polanę, gdzie znajdowały się skały o uroczych nazwach, takich jak Du⁎⁎⁎⁎ka, czy D⁎⁎a Słonia (widoczna na pierwszym zdjęciu). Tam również było dużo ludzi, jednak już stricte zainteresowanych wspinaczką, a także akrobatyką na szarfie. Pozytywnie zaskoczyła mnie grupa dzieciaków, która pod okiem instruktorów rozpoczynała swoją przygodę z uprzężami i linami - chyba zapiszę na coś podobnego moje dziewczyny.
Poszliśmy jeszcze trochę wzdłuż ulicy, aż do rozwidlenia szlaków, jednak poza wyłaniającymi się co jakiś czas spomiędzy drzew skałami nie było tam nic specjalnie interesującego. Do samochodu wróciliśmy tą samą drogą, po uprzednim nakarmieniu młodej. Ogólnie spacer był ok, wydaje mi się jednak, że to miejsce byłoby lepsze na rowerową wycieczkę.
#spacer #wycieczka #wyzynaolkuska #dolinkikrakowskie




Zaloguj się aby komentować
51 lat, 56 raz na Babiej jak dobrze liczę i na palcach jednej ręki kiepskiego drwala policzę kiedy nie wiało. I dzisiaj też wieje.
@IronFist
#spacer #gory





Zaloguj się aby komentować
Miał być szybki spacer, ale nie wytrzymam
W tym roku na Babiej nie byłem.
#spacer #gory





@Ravm Byłem na Babiej kilka lat temu. Wszedłem z żoną na górę, przyleciała chmurka i zrobiła się mgła że nie widać na 15m w przód. Ok to zchodzimy, idziemy kawałek a tu taras widokowy z ławką, ja takie WTF bo przecież tego nie było jak wchodziliśmy. Wyciągam telefon, a tu zonk schodzimy na Słowację,...
Zaloguj się aby komentować