Film o tym jak przetrwać w okrutnym świecie patologii więziennej, gdzie tożsamość kreują tylko upadki, po których okazuje się, że niżej jest jeszcze piwnica.
Dobry, subtelny dramat sportowy ukazujący intensywne relacje mistrza i ucznia na tle fascynującego, choć dla wielu obcego świata gry Go. Mistrzowie strategii.
Ludzkie dylematy podczas wojennej zamieci. Niestety film niekompletny przez fatalny dźwięk, który psuł immersję i musiałem powtarzać niektóre sceny parokrotnie.
Krótki opis: rodzeństwo Stefek i Elka wierzą, że można zmienić przyszłość stosując odpowiednie "sztuczki". Stefek usiłuje je wykorzystać, aby sprowadzić na łono rodziny ich ojca, który przed wielu laty zostawił żonę dla innej kobiety.
Specyficzny film. Z jednej strony trochę o niczym i momentami ciągnie się jak flaki z olejem. Z drugiej strony, świetnie oddany klimat biedackiej Polski B w latach '00, zoomerzy nie znajo.
Odtwórcy głównych ról bardzo dobrze sobie poradzili jak na naturszczyków, szkoda (ale też z drugiej strony trochę ziobro zdziwienia), że nie zrobili większej kariery w rodzimym kinie.
@AndzelaBomba podziałów na Polskę A i B jest kilka. Może to być linia Wisły, mogą być granice byłych zaborów, ale z reguły jest to podział na wschód i zachód, ewentualnie z paroma eksklawami typu Warszawa lub Łódź. Teoretycznie, Wałbrzych powinien należeć więc do Polski A.
Ale...
Nie wiem, jak było w "Polsce A" te 20-30 lat temu, bo tam nie bywałem. Bywałem jednak w ostatnich 10-15 latach.
Był kiedyś taki dowcip o Rzeszowie, uchodzącym swego czasu na niesamowitą dziurę: "Chcecie zobaczyć jak wyglądał Rzeszów w latach siedemdziesiątych? To jedźcie i zobaczcie". Ten dowcip już jest mocno nieaktualny, ale za to pasuje do tej osławionej Polski A. Wystarczy wyjechać z Poznania, czy Wrocławia do jakiejś pofabrycznej mieściny i witają nas dziurawe drogi, rozpadające się kamienice i rudery zarastające chaszczami - widok jakiego nie widziałem w pogardzanej Polsce B od dawna.
Obraz poematu przemocy, gdzie brutalność stara się być sztuką. Czarno-biało-czerwoną sztuką, która nie jest dla każdego i w tym przypadku też nie dla mnie.
Jako, że parę dni temu blackout dotknął parę europejskich krain, włączyłem sobie coś w temacie. Klimatyczna opowieść o napięciach między ludźmi w obliczu niewiadomego. Świetna obsada, ale fabuła chwilami gubi tempo. Niepokój budowany z finezją.
Iris wraz ze swym chłopakiem, Josh, jedzie do znajomych spędzić kilka dni w domku nad jeziorem. W trakcie pobytu gospodarz próbuje się do niej dobierać, a ta w samoobronie zabija go. Uruchamia to cały łańcuch wydarzeń, a Iris musi uciekać, bo nie wie kto jest jej przyjacielem a kto wrogiem.
Film nie zachwycił. Wydaje mi się nieudolną kalką "Westworld", zrobioną bez większego pomysłu. Fabuła bez większego polotu w mojej opinii, od połowy filmu zaczęła lekko nużyć. Można sobie odpuścić.
Jazda szalonymi labiryntami decyzji, które nigdy nie powinny zapaść, ale można je obejrzeć dla rozluźnienia się. Parę razy było parsknięcie pod nosem, więc OK.
Krótki opis: wioska Mur oddziela nasz świat od magicznej krainy Stormhold. Tristan obiecuje swojej ukochanej Victorii, że zdobędzie dla niej gwiazdę, która spadła po drugiej stronie.
Ostatni w dzisiejszym maratonie telewizyjnym film.
Przyjemna baśń filmowa dla nieco starszych bombelków.
Moim zdaniem ekranizacja lepsza od książki, zapewne dlatego, że bardziej przemyślana jeśli chodzi o grupę docelową. No i + za postać Kapitana Szekspira.
Ciężar codzienności, który mimo wszystko unosi się na skrzydłach czułości, lojalności i cichej nadziei na lepsze jutro. Fenomenalny Leo, niezastąpiony Johnny.
Krótki opis: W wyniku katastrofy lotniczej inżynier firmy kurierskiej trafia na bezludną wyspę, gdzie uczy się przetrwania w dziczy.
Pora na wpis odnośnie drugiego filmu obejrzanego podczas pierwszomajowego maratonu telewizyjnego.
Ogólnie spoko film jak na 2,5h reklamę Fedexu.
Jak dla mnie, najlepsza część to nie była wcale pierwsza połowa i walka o przetrwanie, ale ta po powrocie bohatera na łono cywilizacji. Zamiast hollywoodzkiego happyendu, był realistyczny i dość gorzki obraz samotności po długim wyoutowaniu bohatera z życia.
Jak dla mnie, najlepsza część to nie była wcale pierwsza połowa i walka o przetrwanie, ale ta po powrocie bohatera na łono cywilizacji. Zamiast hollywoodzkiego happyendu, był realistyczny i dość gorzki obraz samotności po długim wyoutowaniu bohatera z życia.
Jeszcze jak.
Dlatego właśnie lubię do niego wracać. Zwłaszcza w święta.
Krótki opis: Szanghaj, lata 40. Po inwazji Japończyków 12-letni Jim, syn brytyjskich arystokratów, zostaje rozdzielony z rodzicami i trafia do obozu dla internowanych.
Dobry film, aczkolwiek w moim odczuciu trochę mu brakuje do miana arcydzieła, którym wiele osób go obdarza. No nwm, jak dla mnie film wydawał się momentami zbyt naciągany, a Jim miał stanowczo za grubo uszyty plot armor.
Bardzo dobra młodego Bale'a. Wgl przez cały seans myślałam sobie "No nieźle się dzieciak angielskiego akcentu wyuczył", ale po seansie weszłam sobie na Wiki i patrzę, że Bale to Anglik, a nie Amerykanin jak myślałam (całe życie w błędzie ).
Rozebranie widza na części pierwsze - najpierw się śmiejesz, potem się boisz i na końcu nie wiesz już sam, kim tak naprawdę jesteś. Część szkoleniowa 10/10.
@mehow gruby chłop se poszedł do armii, jak mu mówili żeby szedł do domu to nie chciał i zamiast ćwiczyć siedział i jadł pączki, jak koledzy tłumaczyli mu troszkę innymi środkami, bo nie chcieli żeby stanowił dla nich zagrożenie - nadal nie chciał. Więc zrobił wiadomo co. Wybitne dzieło. xD A część druga to zlepek losowych scen, ale przynajmniej ładnie nakręconych.
Krótki opis: mieszkający w urokliwym nadmorskim miasteczku Truman wiedzie na pozór idealne życie. Nie wie, że jest głównym bohaterem puszczanego 24/7 reality show, które oglądają widzowie na całym świecie. Przypadkowe spotkanie z uznanym od wielu lat za zmarłego ojcem oraz seria późniejszych dziwacznych zdarzeń sprawiają, że Truman zaczyna kwestionować status quo.
Bardzo dobry film, jedno z najlepszych dzieł z motywem matrixa.
W sumie aż prosi się walnąć tutaj interpretację jak na polaka, z odwołaniami do jaskini Platona i innymi tego typu rzeczami, ale nie będę po nocy pisać rozprawek, po prostu obejrzyjcie sami film
Dostępny na Apple, Prime i playerze (za darmo to chyba tylko w zatoczce).
Krótki opis: Evan od podbazy cierpi na zaniki pamięci. Za radą neurologa zaczyna prowadzić dzienniki. Po latach odkrywa, że czytając swoje stare wpisy w dziennikach jest w stanie przenosić się w czasie. Usiłuje wykorzystać swój dar, aby pomóc przyjaciołom.
Fajny film, chociaż miejscami wydaje się naciągany.
Imo końcówka w stylu #trudskoczon bardziej by pasowała do tej mrocznej historii, niż obligatoryjny hepiend.
@AndzelaBomba oglądałem po latach jakiś czas temu, i nawet nieźle się zestarzał. Tylko ja oglądałem właśnie wersję DC, gdzie ciężko mówić o happy endzie :P
Krótki opis: losy arystokratycznej rodziny von Kraussów, bękarta głowy rodziny Mateusza i krewniaka Mateusza, kaszubskiego działacza Bazylego Miotke, na tle przemian historycznych pierwszej połowy XX w.
Film leciał w TV wczoraj, ale już mi się nie chciało robić wpisu, to wrzucam dzisiaj.
Jest poniżej przeciętnej. Przede wszystkim, Kamerdyner cierpi na tę samą bolączkę, co kinowa wersja Wiedźmina - przycięto kilkuodcinkowy serial z odcinkami trwającymi ok. 1h do ram 2,5h filmu, przez co wydarzenia biegną speedrunem (ledwie dowiedzieliśmy się o dojściu do władzy Hitlera, a tu już bomby lecą), a niektóre wątki urywają się niby Hejnał Mariacki. Myślę, że cierpi przez to dramatyzm filmu, bo nawet mające szokować sceny, jak np. rozstrzelanie Kaszubów czy wkroczenie Ruskich do pałacu von Kraussów, wgl nie poruszają.
Świetny drugi plan, ale obsadzenie w głównej roli drewnianego Fabijańskiego to jakiś żart. Niech typ lepiej pozostanie przy freak fightach i podrywaniu transów, a od srebrnego ekranu trzyma się z dala. Jego filmowa truloffka też się zbytnio nie spisała w swojej roli, ale widać było, że chociaż starała się wykrzesać z siebie coś więcej.
Na plus można zaliczyć ładne zdjęcia i wyjątkowo dobre (jak na polskie kino) udźwiękowienie. Przyczepiłabym się za to do kostiumów i charakteryzacji. Co do kostiumów, to widać, że kostiumografowie na planie chyba nie zrobili głębokiego researchu jeśli chodzi o modę lat 20. i 30. Np. w scenie balu u von Kraussów, odbywającego się na początku lat 20., niektóre panie miały na sobie suknie rodem z westernów, a uczesane były bardziej wg mody lat 40. XIX wieku. Co do charakteryzacji, to bardzo słabo oddano upływ czasu. Wygląd większości bohaterów praktycznie nie zmienia się z biegiem lat, a przecież mamy do czynienia z historią dziejącą się na przestrzeni kilku dekad. Widocznie na Kaszubach kąpali się w fontannie młodości ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Film dostępny na TVP VOD, ale jak ktoś chce się zapoznać z tą historią, to lepiej odpuścić sobie wersję kinową i odpalić serial, może fabuła jest lepiej poprowadzona.
Film, po którym spodziewałem się klasycznego filmu zemsty chyba. Jednak bardzo miło mnie zaskoczył, gra aktorska na bardzo wysokim poziomie, jest to brudne, szare dzieło!
Pierwszy film tego reżysera, który dane mi było obejrzeć okazuje się, że ma coś pozytywnie nie tak pod kopułą pan Eggers i potrafi nakręcić film "inaczej". Nie mam się do czego przyczepić chyba.
Film nie dla każdego, bo własnie ta nieco inność może odpychać.
Co ciekawe nie padło w nim chyba ani razu słowo "wiking", ale polskie tlumaczenie to właśnie Wiking. Chyba jakiś chwyt marketingowy czy coś.
Generalnie polecam, jedna z ciekawszych rzeczy, które było mi ostatnio dane obejrzeć.