Dokładnie 2 lata temu odszedł Roman Kostrzewski. Bardzo ciekawa postać polskiej sceny metalowej. Niezmiernie wrażliwa jednostka, przez swoje zainteresowania metafizyką wielokrotnie oskarżany o praktyki satanistyczne. Wokalista zespołów Kat oraz Kat &Roman Kostrzewski. Tworzył też swoje solowe nagrania. Jego biografia zaskoczy każdego, który kojarzy go tylko z Satanizmem.
Roman nadal nie mogę pogodzić się z faktem braku Twoich scenicznych "spektakli"...
@Lemmy byłem na ostatniej trasie Romka, w Progresji na letniej scenie 31/07/2021. Genialne przeżycie, mimo że sam Kostrzewski już momentami nie dawał rady. Widać było wycieńczenie chorobą.
10 luty 1962 na świat przychodzi Cliff Burton genialny gitarzysta basowy Metalliki . Miałby dziś 61 lat gdyby nie wypadek podczas trasy Master of Puppets w 86' niedaleko Ljungby w Szwecji, gdzie zespół był na trasie koncertowej, miał miejsce wypadek, którego przyczyny nigdy do końca nie udało się wyjaśnić. „Byliśmy na dwupasmowej drodze. Autobus zjechał na prawo i myślę, że kierowca chciał to skorygować. W każdym razie odbił w lewo. Autobus wpadł w poślizg. Zarzuciło tyłem, który podskakując obrócił się i przesunął do przodu. Wtedy wszyscy zaczęliśmy się budzić. Gdy autobus zaczął się trząść wpadłem plecami na jedną z takich krawędzi. Na koniec pojazd zsunął się na pobocze, a gdy koła złapały nowe podłoże, wywrócił się na bok. Cliff spał w prawym końcu autobusu. Myślę, że został wypchnięty przez okno, gdy pojazd zaczął się kołysać i skakać. Potem, gdy autokar przechylał się na bok, Burton znalazł się między drogą a spadającym na nią autobusem”. Burton nie był zapięty pasami, w efekcie wypadł z autokaru, który runął na niego, gdy się wywracał. Basista poniósł śmierć na miejscu"- zródło wikipedia wypowiedź Jonha Marshala technika gitarowego Metaliki.
Co ciekawe, w wypadku tym mógł zginąć Kirk Hammett-gitarzysta Metallliki. Prycze w busie były bowiem tak niewygodne, że muzycy losowali ich wybór w grze w karty. Wygrał Cliff, zdobywając prawo wyboru miejsca do spania. Wówczas zwrócił się do Kirka Hammetta: „Chcę twoje miejsce”, a ten odpowiedział „OK”.
Każdy myślę za dzieciaka miał swojego super bohatera czy to był Superman, Batman czy któryś z Wojowniczych Żółwi Ninja itp. Dla mnie od pewnego okresu jak odkryłem muzykę Metalliki stał się właśnie Cliff Burton. Przeczytałem wiele na temat Metaliki z okresu z lat 80' i ten gość to pewna ikona, która mnie zainspirowała.- czemu cholera wie choć domyślam się, że tak jak i on stracił brata w młodym wieku - ja siostrę miał coś czego mu zazdrościłem... było to podeście do życia i talent muzyczny. Mimo, że ja poszedłem ścieżką gitary elektrycznej niż basowej czuje respekt do tego co dokonał wraz z Metą. Z jednej z książek zapamiętałem, że mimo iż byli u szczytu kariery przy albumie z "Master of Puppets" nie odbiła mu palma i nawet jakiś gówniarz o 4 nad ranem dobijający się do jego drzwi nie wyprowadził go z równowagi prosząc o autograf na koszulce.
Metallica na albumie "..And justice for all " wykorzystała zapisane partie Cliff'a w kawałku "To live it's to die"- jako oddanie czci zmarłemu basiscie- fragment piosenki w linku niżej.
@Spider to za⁎⁎⁎⁎ście dobry moment, by wypić za jego wkład jak widzę w Twój, tak samo i w pewnej mierze i mój rozwój. Doskonale pamiętam ten wieczór gdy się o tym dowiedziałem, we wtorkowe wieczory na Radio Lublin były metalowe rykowiska. Byłem jeszcze w podstawówce, ale dzięki starszemu bratu ostro siedziałem już w metalu. Bałem się wtedy, że Metallica się skończy, a przecież grała ogromną rolę wówczas w moim życiu. Podejrzewam, że dla Ciebie też w pewnym momencie muzyka wydawała się najważniejszą rzeczą na świecie...
Gratulacje. Przy okazji komunikat chciałem przekazać:
Zakład ubezpieczeń hejterytalnych „Zeus" przypomina o podatku 21,37% grzmotów i piorunów. Przy każdej randze i awansie jest pan zobowiązany grzmocić innych ubezpieczonych na prawo i lewo.
Jeśli tego pan nie zrobisz - zaczniemy mniej przyjemne rozmowy.
@Gepard_z_Libii w 2002 widziałem jaka retransmisje z ich koncertu w Berlinie. Ale to miało kopa....zwłaszcza, że ziomek się podpalił (oczywiście w jakimś kondonie żaroodpornym)
Wpis @GrindFaterAnona o tym, że dziwnie #grindcore jest wrzucany w worek #metal natchnął mnie do odkopania tego. Ja też się nauczyłem, że grind jest odnogą crustu.
Cały temat przypomniał mi o moich czasach szkoły średniej, blogu diyanarchocrustpunx.blogspot.com i wpisach Zlewona na recenzjach albumów. Koleś miał zaczarowany długopis i takimi wpisami sypał jak z rękawa.
Grindcore był zbytnim dziwolagiem dla punkrockowcow zeby go mogli go zaakeptowac jak swój. Już widzę "załogantów" KSU ktorzy po jabolach podśpiewuja pod nosem Scum Napalm Death XD
Metal go przyjal za to jak swojego. Ba wielu gości którzy tworzyli podwaliny metalu jaki znamy dziś było też członkami bandów grindowych vide Terrorizer czy Brutal Truth
Z okazji zmiany mojego nicku na hejto (dziękuję @administracja @kris i @bojowonastawionaowca ) świętuję i dzielę się z Wami moim ulubionym albumem #grindcore #metal #muzyka
Split Gride + Lycanthropy zarejstrowany w 2006r, wydany na 7" EP. Oba zespoły są z #czechy co w moim odbiorze nadaje mu dodatkowego smaczku, gdyż jestem kryptoczechofilem Wszystkie utwory na epce mają czeskie teksty, w ogóle uwielbiam Gride za ten czysty wokal, tak rzadko spotykany w tej muzyce. Wszystkie wstawki również są po czesku. Szczególnie lubię fragment monologu Cezara z czeskiego filmu historycznego "Julián odpadlík":
"Nenávidět bývá těžší než milovat a méně příjemné, ale člověk se nenarodil, aby mu bylo lehko a příjemně."
W Czechach scena grindowa zawsze była dobrze rozwinięta. Pierwsze zespoły grindowe, ktore widziałem na żywo w latach 90 przyjeżdżały do nas właśnie z Czech.
Muzycznie oczywiscie rozpierdol, bez wymyślnych metalowych riffów, taki jak powinien być #grind (przyznam, ze nie do końca rozumiem dlaczego klasyfikuje się grind jako podgatunek metalu). Blasty w moim odczuciu bardziej tworzą wrażenie ekstremalnie szybkiego tempa niż ciężkości. W ogóle praca perkusisty Gride na ogromny plus. Lycantrophy jest bardziej znane, są wiele lat na scenie, wydali sporo albumów. Grają też bardziej technicznie i ciężej. Gride brzmi jak kapela z garażu i przez ten bród dodatkowo ich kocham. Przypomina mi trochę legendy szwedzkiego hardcore/thrashcore - D.S.-13
Całość przypomniała mi, że moim marzeniem od lat jest pojechać na festiwal Obscene Extreme w czeskim Trutnowie. Jeden z niewielu i zarazem największy i najlepszy w tej częsci świata festiwal muzyki grindcore i innych ekstremalnych. Ech, może w przyszłym roku się uda
Witam w kolejnym odcinku #egzotycznekawalki! Dzisiaj wybierzemy się na największy archipelag na świecie. I odkryjemy, że headbanging da się wykonywać nawet w takiej śmiesznej mycce na głowie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Przed Państwem .... Dziewczyny w Hijabach!
I klasycznie zapraszam do obserwowania tagu #egzotycznekawalki w oczekiwaniu na kolejne #egzotycznekawalki!
Witam Was czule w poniedziałek. Mam nadzieję, że szok poznawczy, który nastąpił po weekendzie nie był zbyt dewastujący. A wiecie, co jest naprawdę dewastujące? Próba wymówienia nazwy zespołu z serii #egzotycznekawalki!
No spróbujcie sami - Arka'n Asrafokor! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Miał być zespół z Czarnego Lądu, jest zespół z Czarnego Lądu! #dotrzymalemslowa #pdk
Ale nie ma co się niepotrzebnie rozpisywać. Zapraszam do przesłuchania oraz obserwowania tagu #egzotycznekawalki w oczekiwaniu na kolejne #egzotycznekawalki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Niedziela jest, więc możemy popłynąć raz jeszcze. Kierunek - Bangladesz! #egzotycznekawalki
Podczas poszukiwań afrykańskich zespołów black metalowych przypadkiem natrafiłem na taką oto perełkę (ta, wiem, że to obok black metalu nawet nie stało ).
Załączam również tłumaczenie (BardAI) z bangladeszańskiego [?wut?] bo i tekst całkiem ciekawy. Nie wiem na ile się pokrywa z oryginałem, ale zakładam, że całościowo może być w miarę git.
Niebo i powietrze są pokryte kurzem
Po krwawej drodze mówią
Że leżycie jak niewolnicy
I odchodzą, kopając was w brzuch
W tym szarym świecie nie ma żadnej wartości
Na kredyt lub gotówkę
Bawią się w uliczkach
W myślach i śmiechu
Jeśli dzisiaj raz podniesiemy głowy i razem rykniemy głośno...
Hey!
Hup!
Hey!
Na piersi marzeń pojawiła się plama
W zgniłym umyśle tylko krzyk
W uśmiechu tkwi fałsz
W sercu spalonym ogniem nienawiści
W głowach skarbnica mądrości
W ubogich nawykach
W myślach i oczach najlepsze maniery
Ale w środku pustka
Jeśli dzisiaj raz podniesiemy głowy i razem rykniemy głośno...
Hey!
Hup!
Hey!
Wszystkie twoje nienawiści i gniewy
Myślisz, że jesteś najlepszy na świecie
Cokolwiek myślisz o swojej dumie i pysze
I tak przyznam, że masz braki
Jeśli dzisiaj raz podniesiemy głowy i razem rykniemy głośno...
Hey!
Hup!
Hey!
I tak, może w końcu uda nam się dotrzeć na Czarny Ląd! Ale to już następnym razem
"Zenith" to najlepszy utwór Ghosta. Nie próbujcie mnie przekonywać że jest inaczej, bo inne "hiciory" ghostanjak Square Hammer, Rats, Kaiserion, NAWET Mary On The Cross które kocham ponad życie.
Jak tu wszystko pięknie gada, ta linia basu, gitary, za⁎⁎⁎⁎sty wokal Forgego, kompozycja, aranżacja, cudo że klękajcie narody.
BARDZO tu widać wpływ tego że został on nagrany z jednymi z pierwszych Nameless Ghouli, grał wtedy w Ghoscie Martin Persner, znany wtedy pod pseudonimem "Omega", obecnie gitarzysta wspaniałego zespołu Magna Carta Cartel. Ciekawostka: Tobias Forge, czyli założyciel Ghosta, grał w Magna Carta Cartel na bazie.
Nie, on nie chciał się w to mieszać, pozostałe ghule się sądziły z nim. A Martin nagrał 2 piosenki o Tobiaszu z zespołem Magna Carta Cartel - "Sway" oraz "The Demon King"