#logikarozowychpaskow

27
1130

Zaloguj się aby komentować

@jajkosadzone 

Czy ja wiem

suck up to someone - podlizac się komuś

Suck up - wsiąść się w garść

Suck off - obciągnąć, zrobić blow job


Żebyś kiedyś nie prosił dziewczyny żeby ci "suck up"

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Miałem znajoma co cierpiała na taką przypadłość, że przestały jej rosnąć brwi i musiała zrobić sobie makijaż permanentny (czyli dziarę w kształcie brwi) może też ma taki problem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@KasiaJ za chwilę naczelny lewak hejto a ostatnio również moderator usunie to bo niby cisza wyborcza... mnie już jeden wpis usunął...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przed chwilą na Polsacie widziałem jak kobieta się żaliła, że mąż po kryjomu nagrywał ją nago i wrzucał to do sieci. Ogólnie karygodne, ale nie potrafię pojąć co miało na celu pójście z tym do telewizji, gdzie oprócz fragmentów tych filmików pokazała swoją twarz, swój dom (w tym pokój dzieci) i kota. Nawet w którymś momencie jej powiedzieli, że przecież to wszystko pójdzie teraz w telewizji, na co ona, że zrobi wszystko, żeby chronić dzieci. Przy czym nie wiadomo w jaki sposób program miałby je ochronić, raczej jest wręcz przeciwnie. O ile przed emisją tylko jakieś randomy z neta widziały ją nago i wiedziała o tym ona, mąż i prawnicy, to teraz już będą wiedzieć wszyscy - rodzina, znajomi, znajomi dzieci itd.


Czy ktoś potrafi mi wyjaśnić co tu się wydarzyło?


https://interwencja.polsatnews.pl/reportaz/2024-04-04/intymne-nagrania-zony-nic-nie-wiedziala-o-transmisji-w-sieci/


#polsat #interwencja #wtf #logikarozowychpaskow

Przecież masz odpowiedź na swoje pytanie w materiale. Chłop nagrywał ją nago i wrzucał to w internet, wyszukiwał w internecie hasła sugerujące, że planuje ją zabić i uciec za granicę, a nadal ma widzenia z dziećmi co tydzień + sąd oddalił wniosek o zakaz zbliżania się do żony. Kobieta boi się o siebie i dzieci, moim zdaniem słusznie. Sąd ją olał, to poszła do telewizji.

Zaloguj się aby komentować

Macie podesłać publikację nt".Kobiety w biznesie” z pytaniem szczegółowym: „Jak krzywdzące są stereotypy dla kobiet w biznesie?”. Patrzyłem google scholar i coś było, ale może wam coś się rzuciło w oczy. Kiedyś ktoś wrzucał grafikę ile % kobiet jest menadżerami, ale nie mogę teraz znaleźć. #pytanie #logikarozowychpaskow #pracbaza

@Dudleus Podobno polska ma najwięcej business-women w EU, ale oczywiście to nie przeszkadza feminazistkom sapać o prześladowaniu.

Zaloguj się aby komentować

Po śniadaniu, które jak wiadomo w #berlin kończy się około 17, można od razu iść na melo. Pola Dwurnik, berlinka z wyboru, w innym felietonie opisała jak bawią się w najlepszych berlińskich klubach. Drugi felieton jest jeszcze bardziej memiczny od tekstu o śniadaniach xD


Noc w Monarch - [POLA DWURNIK Z BERLINA]


Jestem niedopieszczona, niedoedukowana, niewypromowana i niespokojna i nie ma sensu udawać, że jest inaczej, wracać do domu, zamykać czerwonych butów w szafce i walić głową w komputer. Należy wreszcie ucieszyć się berlińską nocą i z pokorą przyjąć jej gorącą cielesność.


Jest początek lata 2010 roku, czerwiec, wczesny, radosny upał. Siedzę w pracowni i nie mam ochoty wychodzić, ale trójka znajomych od godziny uparcie dobija się do mojego telefonu. No, chodź. Chodź z nami w czarną, dziką noc. Tak ich lubię, ich bezwstydne spojrzenia, surrealistyczne poczucie humoru, błyszczące czubki nosów. Dzwonią i dzwonią, gdzie będziesz tam siedziała w swojej złotej pracowni, zejdź z tronu w mrok, do tłumu, bliżej ciała.


Mają rację, zaczynam myśleć i po chwili wsiadam w U1, które furkocząc i sapiąc niechętnie przewozi mnie z pachnącego Rolexem Charlottenburga do ociekającej moczem stacji Kottbusser Tor. W samo knajpiane centrum Kreuzbergu. Joasia, Roman i Tomek stoją pod sklepem Kaiser's i kręcą się niecierpliwie, gotowi odpalić bombę. Żadnych złudzeń, emaliowych obrazków, miętowej gumy do żucia i cukrzonego soczku. Ma być ostro; papierosy, wódka, pot, krew i szałowy taniec do rana w jednym z obskurnych klubików na ostatnim piętrze przy wiadukcie metra.


Wiecie, trochę jestem nieprzygotowana, nie zjadłam kebabu, nie zrobiłam sobie makijażu, buty mam niewygodne i przesadnie strojne, zapomniałam kurtki. No co ty? Moim kompanom w to graj - poliamoryczna cholerna ich wspólnota - podają mi otwartą butelkę wina (w Berlinie można spożywać alkohol w przestrzeni publicznej) i cmokają na moje czerwone szpilki, które służą do siedzenia na krześle, i nie można w nich po prostu sobie odejść. Nie ma co, nie ucieknę, grzecznie podaję dziubek butelce, a potem Joasi, która kładzie na nim lepki błyszczyk, dobranockowo migoczący na ustach. Chłopaki kończą wino i wspinamy się po szkaradnej, szaro-burej klatce schodowej prosto w paszczę klubu Monarch. Spryciarze! Jest dopiero po dziesiątej, jeszcze nie płaci się za wjazd.


Za godzinę tę najohydniejszą klatkę schodową Berlina po brzegi wypełni kolejka złaknionych imprezy za dwa euro. Część z nich zrezygnuje i spróbuje sił w kolejce do bliźniaczej Palomy, w drugim skrzydle budynku. Wszyscy się nie dostaną, bo miejsca w obu klubach jest tylko na sto osób. Na razie w Monarch kilka grupek sączy drinki i wciąga papierosy. Palą wszyscy, od drzwi dym uderza nas w oczy jak piasek. Porozstawiane po kątach stalowe popielniczki świecą jak kły groźnych zwierząt. Głęboko wciągam powietrze. Spod nikotyny przebija zapach wczorajszej imprezy, która skończyła się kilka godzin temu. Wnętrze przewietrzono bryzą znad zakorkowanego ronda, które widać za oknem. Tak, jest już po mnie.


Jestem niedopieszczona, niedoedukowana, niewypromowana i niespokojna i nie ma sensu udawać, że jest inaczej, wracać do domu, zamykać czerwonych butów w szafce i walić głową w komputer. Należy wreszcie ucieszyć się berlińską nocą i z pokorą przyjąć jej gorącą cielesność. Zblazowany didżej z pokerową miną puszcza Dawida Bowie'ego, Roman stawia tequilę, Tomek zdejmuje bluzę. Ma na sobie podkoszulkę w granatowe paski, na której widok razem z Joasią lekko omdlewamy (już jestem trochę wstawiona). Roman na wszelki wypadek też zdejmuje, co ma na sobie, a pod spodem nie ma nic. Jestem więc w najseksowniejszym towarzystwie w stolicy. Ruszamy w taniec (w Monarch nie ma parkietu, tańczy się, gdzie się stoi), didżej udaje, że nie widzi, ale zaraz nastawia stary rock and roll i obraca winylową płytę jak ciasto na pizzę. Ma dobrą intuicję, to czwórka Polaków rozkręca mu imprezę, za chwilę nastawi Izabelę Trojanowską. Skąd on to wziął?


Ale nie dopchamy się już do niego, wokół urósł tłum, szyby zaszły parą, dym stanął w powietrzu jak weselna dekoracja z szarej waty. Odrzucam w kąt szpilki, porywa mnie czarnoskóry wysoki chłopak w białych spodniach, coś mówi, że jest z Tanzanii, ale nic nie słyszę, prawie uderza głową w dyskotekową kulę. Teraz rumiana dziewczyna z równą jak od linijki grzywką obraca się dookoła mnie jak bączek.


I znów Joasia, Tomek, Roman, niczym trójgłowy smok-ladaco, wiją się wokół lubieżnie. I jak to jest, że w berlińskich barach nigdy nie czeka się na swoją kolejkę, nie trzeba kusić zwitkiem banknotów i roztrącać innych łokciami, barman od razu do ciebie podchodzi? Mniejsza o to, jeśli kochasz Kraftwerk i Bowie'ego, szalej w mroku na Kreuzbergu, bo nie zapamiętasz samotnych godzin przed komputerem ani pancernej witryny na Charlottenburgu, za to żar rozkołysanej nocy zostanie ci w sercu jak oblana miodem gruszka; lepka i niesamowita, soczysta i krucha. O, już jej nie ma.


#pasta #heheszki #logikarozowychpaskow #gazetawyborcza

Zaloguj się aby komentować

Wpisy na tagu #pasta zainspirowały mnie do odświeżenia sobie i wrzucenia dla potomności kilku tekstów #gazetawyborcza którym, wbrew intencjom autorów, najbliżej do past, a nie felietonów publikowanych w poważnym dzienniku.


Jako, że jest jeszcze rano, to pewnie niektórzy jedzą teraz #sniadanie . A jak prawdziwe śniadanie, to tylko w #berlin


Pola Dwurnik - Śniadanie na Oranienstrasse, czyli czemu Pola wybiera Berlin.


Z Warszawy do Berlina przeprowadziłam się z kilkudziesięciu różnych powodów i każdemu z nich poświęcę jeden felieton. Od którego zacznę? Wiadomo. Ab ovo - od śniadania.


Bez niego nie umiem funkcjonować i nie mogłabym żyć w miejscu, w którym po przetańczonej lub przepracowanej nocy i przebudzeniu się w południe nigdzie nie można już zjeść śniadania. W stolicy Niemiec serwowanie tego posiłku w drugiej połowie dnia jest standardem, a w Bateau Ivre śniadanie podawane jest do godziny siedemnastej. Stricte berlińska, niedbale chybocząca się pod papierowymi lampionami knajpa o obdrapanych, jasnozielonych ścianach znajduje się w klubowo-barowym zagłębiu północnego Kreuzbergu - na rogu Heinrichplatz i kultowej Oranienstrasse, po której w 1987 roku chodziły anioły w "Niebie nad Berlinem" Wima Wendersa. Do Bateau nie wolno przynosić laptopów i nie działa wi-fi, ale pomimo tego prawie nigdy nie można znaleźć wolnego stolika.


Tak też było w duszne, majowe południe 2010 roku, gdy trafiłam tu zataczając się niczym rower bez koła, prosto z łóżka kolegi, który tej nocy okazał się moim kochankiem. Albo pseudokochankiem, bo miłość po dwóch butelkach wina jest raczej przedłużeniem alkoholowej euforii; mechanicznym, bezmyślnym i beznadziejnym. Oboje o tym wiedzieliśmy i czuliśmy się fatalnie, szarzy na twarzach i utykający na słabszą nogę.


Dochodziła pierwsza po południu. Zaczerwienionymi oczami próbowaliśmy wyświetlić sobie wolne miejsce, aż wreszcie padliśmy obok pary młodych Duńczyków, którzy uprzejmie oddali nam połowę solidnego, drewnianego stołu. Chwyciłam się jego krawędzi, żeby poczuć masywność drewna i urealnić własną obecność - stary trik zalecany przy napadach paniki. Przed Duńczykami dumnie prężyła się ogromna deska serów i pomyślałam, że dobre śniadanie odwróci nurt złych wydarzeń. Od śniadania zacznie się nowy, lepszy dzień. Będzie to musli z owocami i jogurtem, a towarzyszyć mu będzie prawdziwe, włoskie latte machiatto z gęstą, zwartą pianą. Mój pseudokochanek zamówił piwo (mnie na klin zabrakło śmiałości) oraz talerz wędlin (później powie, że przecież jest wegetarianinem i nie rozumie, dlaczego wcina mięso, gdy jest pijany lub ma kaca).


Wiedzieliśmy, co robimy. Wkrótce w czeluść naszego poimprezowego rozstroju wjechał lunapark - ogromny talerz kolorowych owoców, śmiejących się do nas szeroko znad białego jak śnieg jogurtu i chrupkiego musli oraz wesoło kręcąca się na nóżce okrągła taca zachwalająca błyszczące, różowe wędliny pachnące ziołami. Od razu zabłysły nam oczy i zapomnieliśmy o przeszłości, jak przystało na wprawnych członków konsumpcyjno-klubowej wspólnoty. Ananas, kiwi, winogrona, jabłka, granat, orzechy, szynka parmeńska, salami i płatki kukurydziane szczelnie wypełniały wszystkie opustoszałe w nas miejsca, niczym słodkie cukierki buzie zapłakanych dzieci. Łapczywie połykaliśmy dary śniadania i nie zauważyliśmy momentu, kiedy nieprzyzwoicie trzeźwa duńska para opuściła nasz stolik. Pozostawiła siedem lekko tylko nadkrojonych francuskich serów, jak siedem nie całkiem popełnionych grzechów. Spojrzeliśmy po sobie i bez cienia wątpliwości sięgnęliśmy po nie swoje dobra, podobnie jak noc wcześniej zgodnie wpadliśmy sobie w ramiona.


More is more, do złupionych serów zamówiliśmy wino i sałatę oraz kolejną kawę. W milczeniu i bezczasie pozwalaliśmy smakom panować po horyzont i dopiero kiedy poczuliśmy nagłą, obezwładniającą senność, zorientowaliśmy się, że minęło sześć godzin. Czym prędzej zapłaciliśmy i uciekliśmy do domu. Przez cały ten czas nikt nas nie pośpieszał, nie przynosił rachunku, nie proponował lanczu ani kolacji i nie pytał, czy mamy rezerwację na wieczór. W Berlinie długo się tańczy i długo się śpi, a po długiej nocy je się długie śniadanie.


#heheszki #logikarozowychpaskow

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@KasiaJ ale czy z czym sie zgadzamy, bo to jest apel o zastanowienie się. Generalnie jestem za tym, zeby ludzie się zastanawiali. Jestem tez za kulturą wypowiedzi.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

-Mam dziwne hobby, nie zrozumiesz

-Opowiedz mi o nim

-Treść zapytania:

Czy pojazd o numerze rejestracyjnym JP2137 posiadał ubezpieczenie OC w ruchu krajowym na dzień 06/09/2023?

Treść odpowiedzi:

Pojazd o podanym numerze rejestracyjnym JP2137 posiadał w danym dniu następujące ubezpieczenie OC w ruchu krajowym:

Polisa: 33692137

Dla pojazdu: Papamobile 911 xD

Zakład odpowiedzialny: TOWARZYSTWO UBEZPIECZEŃ I REASEKURACJI xD.

Adres: Al. Jana Pawla II 666 02-653 Warszawa

-Ty chory pojebie

#logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #starememy #memyz50twarzygreya #50twarzy

Zaloguj się aby komentować

@KasiaJ neutralna płeć...

płeć,

biol. zespół cech pozwalających podzielić osobniki danego gatunku na 2 grupy oznaczane jako męskie i żeńskie, odgrywające uzupełniające się role w procesie rozrodu;

@KasiaJ 

Masz już swoje grono wielbicieli.


Nie wiesz że nie wolno dziwaków i dziwolągów - cytować?

To ich krzywdzi...

Zaloguj się aby komentować

Lewicowy Matrix. Program zaprasza "ekspertkę" od dezinformacji (cokolwiek to ma znaczyć), która twierdzi, że Twitter zbyt mało reaguje na "community notes".


Ekspertka nawet dokonała obliczeń i wyszło jej 30%. Czego ekspertka nie wie to fakt, że community notes tworzone są przez społeczność Twittera a nie moderatorów, więc portal na nic nie reaguje xdd


#heheszki #logikarozowychpaskow #bekazlewactwa #polityka #internet

c34c0c9b-ce6e-43ba-a167-c9ffad7366ae

@Tylko-Seweryn chcesz mi wytłumaczyć czym ten wpis cie zabolał? Naprawdę jestem ciekawa. Ta pani to twoja ciocia, czy jak, że postanowiłeś w tym tonie pod wpisem się wypowiedzieć?

"która twierdzi, że Twitter zbyt mało reaguje na "community notes"."


Tylko Nigdzie tak nie napisała. Stwierdziła tylko fakt, że 30% to system słabo działa. Bo działa niezależnie czy jest moderowany czy społecznie, bo odniosła się też do FB, który jest moderowany.


Dobrze to wiedzieć, bo ludzie potem mają fałszywe poczucie bezpieczeństwa, że jak coś notki nie ma czyli 70% to jest prawdą, a w rzeczywistości nie jest.


Dzięki za artykuł. Ciekawe informacje. Do bani interpretacja.


Link do całego wywiadu:

https://www.cbsnews.com/news/scotus-grapples-with-online-first-amendment-rights-as-social-media-teems-with-misinformation-60-minutes-transcript/?ftag=CNM-00-10aab7d&linkId=371252968

@PlastikowySmith "Twitter ONLY RESPONDED to 30%..." - czyli według niej TWITTER ZAREAGOWAŁ JEDYNIE NA 30% notes

Tymczasem twitter nie REAGUJE na community notes, bo one są tworzone przez użytkowników portalu, a wyświatlają się jedynie, gdy dostateczna ilość użytkowników zagłosuje na "tak". Nie ma żadnej ingerencji portalu


Wiem z pierwszej reki, bo jestem członkiem community notes


Źródło

https://help.twitter.com/en/using-x/community-notes

@KasiaJ  Ok ale co z tego skoro to nie jej cytat. "I-- my understanding is-- is that they've responded to about 30% of the things that we sent them. ". Wcześnej użylła okreslenia słowa platforms. Czyli nie odnosi się do moderatorów czy użytkowników czy innych systemów. Skoro opisuje różne platformy to logiczne.


Wyciągasz wnioski z tego co nie powiedziała, niż z tego co powiedziała. To jest problem.

Zaloguj się aby komentować