Książka „Zmierzch. Książę Elamu” to pierwszy tom serii, która otwiera przed czytelnikiem historię osadzoną na przełomie III i IV wieku n.e., gdy imperium perskie i Cesarstwo Rzymskie stają naprzeciw siebie. Książka wydana została przez AXIS MUNDI .
Tłem fabuły jest wojna króla Narsesa z Rzymem, a punktem wyjścia - upokorzenie cesarza Galeriusza i niekorzystne warunki rozejmu. Od początku czuć napięcie - Rzym przyjmuje porażkę, ale już szykuje odwet, a nadciągająca pomoc Ormian zwiastuje zmianę układu sił.
Autorka z rozmachem kreśli sceny konfliktu: obserwujemy militarne starcia, polityczne knucia i moment, gdy Persja wpada w rzymską pułapkę. Szczególne wrażenie robi przepych towarzyszący wojnie – majestatyczne słonie bojowe, złoto, szlachetne kamienie, bogate namioty z najwspanialszych tkanin. To świat kontrastów: z jednej strony brutalność pola bitwy, z drugiej - niemal orientalny splendor dworów.
W centrum tej historii stoi Daris - książę Elamu, dumny, waleczny i wierny swoim ideałom. Towarzyszy mu ukochana Leilah, kobieta silna i niezwykle charyzmatyczna. Gdy Leilah zostaje porwana przez Rzymian, fabuła nabiera osobistego, emocjonalnego wymiaru. Daris, ciężko ranny i uznany za zmarłego, znajduje schronienie na stepach, gdzie powoli odzyskuje siły, by wyruszyć na poszukiwanie żony. Leilah natomiast doświadcza brutalności niewoli, ale znosi ją z godnością i dumą, nie pozwalając się złamać.
Ogromnym atutem powieści jest jej plastyczność. Autorka z pasją oddaje klimat epoki - czujemy zapach orientalnych przypraw, smak potraw, słyszymy muzykę i gwar uczt. Język jest obrazowy, ale jednocześnie przystępny. Sceny bitewne, które w wielu powieściach historycznych bywają przytłaczające nadmiarem faktów, tutaj są klarowne i dynamiczne, dzięki czemu łatwo śledzić przebieg wydarzeń.
Książka liczy ponad 300 stron. Wydanie przygotowane jest estetyczne i solidne, jednak można odczuć pewien niedosyt edytorski. Brakuje poglądowych map czy ilustracji, które urozmaiciłyby lekturę i pomogły lepiej wyobrazić sobie geografię działań wojennych. Przy tak epickiej historii mapy Persji, Armenii czy rzymskich prowincji byłyby cennym dodatkiem.
Podobnie - zabrakło posłowia lub krótkiego omówienia historycznego, w którym autorka odniosłaby się do faktów i wskazałaby, gdzie kończy się historia, a zaczyna literacka kreacja. Nie ma również bibliografii ani przypisów do wykorzystanych źródeł. Przy powieści tak mocno osadzonej w realiach historycznych takie uzupełnienie byłoby wartościowym dopełnieniem.
Mimo pewnych braków "Zmierzch. Książę Elamu" to bardzo wciąż udany pierwszy tom i osobiście zachęcam do zapoznania się z pozycją. To historia o miłości, honorze i walce w cieniu wielkiej polityki, ukazana z perspektywy perskiej.
Recenzja: Myśl jak grecki filozof. Praktykuj koncepcje Sokratesa
Książka „Myśl jak grecki filozof. Praktykuj koncepcje Sokratesa” to jedna z tych książek, które łączą solidną wiedzę historyczno-filozoficzną z praktycznym podejściem do codziennych problemów. Donald Robertson – psychoterapeuta i znawca filozofii stoickiej – proponuje czytelnikowi nie tylko biografię Sokratesa, ale przede wszystkim zaproszenie do intelektualnej przygody i ćwiczenia własnego sposobu myślenia. Książka została wydana przez wydawnictwo Onepress .
Pod względem merytorycznym publikacja stoi na wysokim poziomie. Autor opiera się na rzetelnej bibliografii, która została dołączona na końcu książki, co pozwala czytelnikowi pogłębić wiedzę i zweryfikować źródła. Robertson nie poprzestaje na ogólnikach – poprzez wszechobecną formę dialogu omawia kontekst historyczny, polityczny i kulturowy Aten około IV wieku p.n.e., a jednocześnie przekłada sokratejskie idee na język współczesnej psychologii i terapii poznawczo-behawioralnej.
Książka jest nie tylko opowieścią o filozofii, ale praktycznym przewodnikiem po sztuce zadawania pytań, analizowania własnych przekonań i kształtowania charakteru. Autor pokazuje, że Sokrates nie był jedynie postacią z podręcznika, ale kimś, kto może inspirować współczesnego czytelnika w pracy nad sobą.
Już samo wydanie robi bardzo dobre wrażenie. Polska edycja to ponad 300 stron fachowej, starannie opracowanej treści w twardej, estetycznej oprawie. Książka prezentuje się elegancko – to pozycja, którą z przyjemnością stawia się na półce, ale też chętnie bierze do ręki. Dużym atutem są także dołączone mapy Aten, Pireusu oraz basenu Morza Śródziemnego w IV wieku p.n.e. – pomagają one lepiej wyobrazić sobie przestrzeń, w której działał Sokrates, i nadają narracji głębi historycznej.
Jedynym minusem są przypisy umieszczone na końcu książki, a nie u dołu stron. Przy tak bogatej warstwie merytorycznej utrudnia to płynne śledzenie dodatkowych informacji i zmusza do częstego wertowania publikacji. W przypadku tak ambitnej treści przypisy dolne byłyby zdecydowanie wygodniejszym rozwiązaniem.
Podsumowując, „Myśl jak grecki filozof” to wartościowa, solidnie opracowana i estetycznie wydana książka, która łączy historię, filozofię i psychologię w przemyślaną całość. Dla osób zainteresowanych antykiem, stoicyzmem lub rozwojem osobistym będzie to lektura inspirująca i intelektualnie satysfakcjonująca.
Krótka, smutna nowela o nieosiągalnych marzeniach i trudnej przyjaźni dwóch mężczyzn. George jest zaradny i odpowiedzialny, a Lennie jest dzieckiem zamkniętym w ciele olbrzyma.
Szlachetna idea, mocny, emocjonalny wydźwięk, ale forma mnie nie urzekła. Sztuczne, powtarzające się, podobne do siebie dialogi i infantylny ton sprawiły, że czytało się to jak lekturę szkolną albo jakby Lennie był adresatem, a nie bohaterem tej książki.
#czytelniczebingo - książka krótka, ale intensywna
Dom Wydawniczy REBIS zapowiada dodruk ze świata Diuny. "Dziedzic Kaladanu" Briana Herberta i Kevina J. Andersona wróci do sprzedaży 24 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą ma 536 stron, w cenie detalicznej 109 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Po tym, jak Bene Gesserit odwołały Jessikę z Kaladanu i wysłały jako konkubinę do innego szlachcica, książę Leto postanowił zaangażować się w rozbicie radykalnego ruchu na rzecz Wspólnoty Szlacheckiej. Kaladanem zaś w jego imieniu zarządza ich syn. Ledwie czternastoletni Paul wkracza w świat, którego sobie nawet nie wyobrażał. Podczas gdy sardaukarzy pacyfikują kolejne planety i wskutek knowań Harkonnenów zagrażają też Kaladanowi, Paul wyrasta na przywódcę i wstępuje na krętą ścieżkę swego przeznaczenia jako przyszły Muad’Dib.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
W wieku 77 lat zmarł Dan Simmons - jeden z najwybitniejszych pisarzy fantastyki, laureat nagród Hugo, World Fantasy Award, Bram Stoker Award, Locus i wielu innych. Twórca wybitnego cyklu "Hyperion Cantos" oraz wielu innych znakomitych powieści, wśród których wymienić można m.in. dylogię "Ilion/Olimp", "Pieśń bogini Kali", "Drood" i "Terror". Jego odejście to ogromna strata.
Dwaj odwieczni wrogowi, najlepsi szpiedzy Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego w czasach zimnej wojny, łączą siły przeciwko tajnej organizacji, która chce opanować świat.
Ciekawa fabuła z mnóstwem zwrotów akcji. Metody szpiegowskie z używaniem budek telefonicznych, czystych linii i minibomb w budzikach czytało się trochę z sentymentem, a lektura trzymała poziom napięcia do samego końca.
Pogadałem trochę z gpt o mrocznych gatunkach książek i polecilibyście coś z weird fiction, cosmic horror, dying earth? Szukam czegoś takiego, gdzie można zajrzeć w otchłań, jakaś przytłaczająca beznadzieja, mrok, pustka, ciemność, upadły świat.
Mam już Krainę nocy, Króla w żółci, ale może coś nowszego? Lovecraft mnie nie kręci, Clive Barker wydaje się trochę dziwny.
Historia trzech rozrabiaków, którzy na wakacjach bawią się w detektywów, starają się rozwiązać zagadki i rozpracowywać domniemanych przestępców. Myślałem, że mnie bardziej wynudzi, a jednak było dość ciekawie. Z młodym dobrze się bawiliśmy przy lekturze.
#czytelniczebingo 9/25 - Książka starsza od ciebie
@l__p jako dziecko uwielbiałem książki Bahdaja, co prawda był daleko za Niziurskim, ale dalej w topce... aleś mi wspomnienia przywołał. Niech mi chłopaki podrosną to będę im czytał
@bojowonastawionaowca kazał w ramach #zimowewyzwania przeczytać książkę, to przeczytałem ostatni tom pieśni lodu i ognia, bo "Wichrów zimy" się nie doczekamy xD
Ten tom podobał mi się najmniej z całego cyklu. Historia ciągnie się jak guma do żucia, aby zakończyć się na kilku cliffhangerach. Jedynie wątek Tyriona, mojego ulubionego bohatera, trzymał super poziom.
Trzeci tom przygód Coltera Shawa znów opiera się na sprawdzonym schemacie: bohater podejmuje się odnalezienia zaginionej osoby, kierując się tropami pozostawionymi w nietypowych okolicznościach. Tym razem jednak sprawa szybko zaczyna splatać się z jego własną przeszłością i historią rodziny. Poszukiwania prowadzą Shawa przez kolejne warstwy tajemnic związanych z jego ojcem - człowiekiem, który przez całe życie przygotowywał go do przetrwania w świecie pełnym zagrożeń. Z czasem dochodzenie przestaje być tylko kolejnym zleceniem, a staje się próbą zrozumienia własnych korzeni.
Największą zaletą "Ostatniego dowodu" jest właśnie jego osobisty, rodzinny charakter. Deaver wychodzi tu poza czysto techniczną konstrukcję thrillera i pozwala lepiej poznać samego Shawa - nie tylko jako tropiciela nagród, ale przede wszystkim jako syna próbującego uporządkować swoją przeszłość i brata. Wątek rodzinnej tajemnicy nadaje historii emocjonalnej głębi i sprawia, że stawka wydaje się wyższa niż w poprzednich tomach. Dzięki temu książkę czyta się z większym zaangażowaniem niż zwykłą historię poszukiwawczą.
Z drugiej strony autor nadal pozostaje wierny swojemu stylowi pełnemu zwrotów akcji, fałszywych tropów i nagłych odkryć. Momentami konstrukcja intrygi wydaje się nieco mechaniczna, jakby kolejne elementy układanki były dokładane według znanego schematu. Niektóre rozwiązania są też trochę zbyt wygodne, przez co napięcie chwilami traci na wiarygodności.
To solidny thriller, który wyróżnia się na tle serii bardziej osobistym tonem i pogłębieniem postaci głównego bohatera. Ta cześć podobała mi się bardziej niż poprzednie 2 tomy. Nie wiem dlaczego, ale miałem vibe Tomb Raidera i ojca zostawiającego dzieciom wskazówki do wyjaśnienia rodzinnej tajemnicy.
To krótka, bardzo osobista powieść stylizowana na zapis odnalezionych notatek człowieka stopniowo pogrążającego się w życiowym rozkładzie. Bohater, Oba Yozo, od dzieciństwa czuje się obcy wśród ludzi i próbuje ukryć swoją niezdolność do normalnego funkcjonowania pod maską błazna i pozornej lekkości. Z czasem jego życie zaczyna się rozpadać - pojawiają się uzależnienia, nieudane relacje i kolejne próby ucieczki od rzeczywistości. Książka jest właściwie zapisem procesu powolnego samozniszczenia, bardziej psychologicznym portretem niż klasyczną fabułą.
Największą siłą "Zatracenia" jest właśnie to studium staczania się człowieka. Dazai bardzo przekonująco pokazuje poczucie wyobcowania i bezradność bohatera wobec świata, a narracja przypomina chwilami spowiedź lub pamiętnik pisany w stanie emocjonalnego rozpadu. Do tego Dzięki temu łatwo zrozumieć mechanizmy autodestrukcji, nawet jeśli trudno je zaakceptować. Yozo nie stacza się sam, przy okazji wciąga w swój upadek również innych, głownie kobiety, z którymi jest w związakch. W wielu fragmentach książka jest niemal bolesna w swojej szczerości i można ją czytać jak zapis depresyjnego doświadczenia od środka.
Jednocześnie trudno się w tę historię naprawdę wciągnąć. Yozo pozostaje postacią raczej jednowymiarową - nie tyle się zmienia, co pogłębia swój stan rozkładu, przez co kolejne epizody zaczynają się zlewać w jeden ciąg upadków. Nawet świadomość, jak bardzo autobiograficzna jest ta książka i jak tragiczne było życie autora, niekoniecznie pomaga – raczej wzmacnia poczucie ciężaru niż zainteresowanie samą opowieścią.
Dobre, momentami mocne studium autodestrukcji, które jednak bardziej się rozumie niż naprawdę przeżywa razem z bohaterem. Zabrakło mi tu więcej momentów, w których mógłbym poczuć więź z bohaterem, zamiast mówić mu: nie rób tego.
Polecam wywiad z 1/2 szefostwa ArtRage. Dużo o tym jak wygląda wydawanie książek, a poniżej fragmenty, w których Michalski szkaluje rynek i Remigiusza Mroza:
---
Nie każda fascynująca historia nadaje się na książkę. A już z pewnością nie każdy umie przetworzyć nawet dobrą historię w dobrą książkę.
Autorzy nie mają żadnych umiejętności literackich. Albo piszą nie po polsku – z błędami językowymi. Używają słów, których znaczenie jest inne, niż im się wydaje.
Wielu z nas nie tylko nie umie czytać ze zrozumieniem, lecz także nie potrafi ze zrozumieniem pisać. Jeżeli czytam jakiś rękopis i moja pierwsza myśl to: "o, pan umie składać zdania, w dodatku potrafi stylizować" – jak autor książki o Księstwie Pomorskim – to już jest naprawdę dobrze.
Skłaniałbym się ku tezie, że iluzję, jakoby każdy mógł zostać pisarzem, tworzą wydawnictwa. Wydają bowiem książki, które rzeczywiście mógłby napisać każdy albo znowuż – książki z błędami stylistycznymi i pozbawione redakcji.
- Jak książki Remigiusza Mroza, którego twórczość otwarcie z Krzyśkiem krytykujesz?
Bo uważamy, że jest ona szkodliwa i obraża inteligencję czytelnika. Kiedyś rozmawiałem z moimi znajomymi prawnikami o książkach Mroza i oni załamywali ręce, bo mieli wrażenie, że napisała je osoba, która nie ma pojęcia, jak wygląda rozprawa. A przecież pan Remigiusz jest doktorem prawa.
Ludzie, czytając, uczą się. Potem wydaje im się, że skoro ktoś pisze książki na poziomie wypracowań z podstawówki, to dlaczego i oni nie mieliby spróbować sił jako pisarze?
Żeby pisać książki, trzeba mieć coś do powiedzenia, nabrać jakiejś mądrości życiowej, trzeba znaleźć swój język wyrazu. Żeby pisać, trzeba najpierw dużo przeczytać! Pytałem niedawno znajomego, który zaczął pisać, co ostatnio przeczytał. Bardzo się zdziwił, że zadaję takie pytanie.
- To co byś doradził autorom, którzy planują napisać książkę, piszą książkę albo chcą wysłać do was swoją propozycję książkową?
@JapyczStasiek za szkalowanie Mroza zawsze piorunek, ale też nie popieram pozostałych wypowiedzi, bo nigdy nie używałem czytelnictwa za elitarne, albo rozrywkę wyższą
Dom Wydawniczy REBIS przygotowuje bardzo wyczekiwany dodruk książki Philipa K. Dicka. "Druciarz Galaktyki" wróci do sprzedaży 17 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą obejmuje 232 strony, w cenie detalicznej 69,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Joe Fernwright, jak jego ojciec, zajmuje się renowacją ceramiki. W skomunizowanym plastikowym świecie nie ma jednak klientów, a jego dzienny zasiłek do wieczora zjada inflacja. Joe jest gotów na wszystko. Nawet na przyjęcie wielce ryzykownej oferty pracy od tajemniczego, obdarzonego nadnaturalnymi mocami kosmity. W dziwnych okolicznościach podpadłszy władzy, Joe dołącza do jego menażerii ekspertów z całej Galaktyki, którzy mają wydobyć starożytną katedrę z dna morza na odległej planecie…
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach