W sobotę w nocy nie potrafiłem zasnąć, więc postanowiłem obejrzeć jakiś film z lat 90. lub wczesnych dwutysięcznych. Padło na "Ghost World" z 2001. Film, który w momencie premiery kompletnie mnie ominął. Nie wiem dlaczego, bo w tamtym czasie byłem chyba targetem twórców tego obrazu. Miałem 19 lat, właśnie kończyłem znienawidzone Liceum Ekonomiczne a świat jawił mi się (w sumie tak jak dziś) jako dość nieprzyjazne miejsce. Dodatkowo w owym czasie, gdy na ekranie pojawiała się Scarlett Johansson robiło mi się miękko w kolanach.
Film na podstawie kultowego dla niektórych komiksu. Świetnie mi się to oglądało. Wchodzenie w dorosłość, bycie wrednym dla świata w imię swojej wyimaginowanej wyjątkowości, wszechobecna samotność dotykająca w zasadzie wszystkich bohaterów filmu plus Steve Buscemi w rewelacyjnej roli Seymoura.
@WatluszPierwszy No a ja właśnie obejrzałem go w wieku 17 czy 18 lat, lata temu. W sumie w podobnych okolicznościach - nie mogłem usnąć i akurat go puszczali w ramach "kocham kino" na dwójce, trafiłem przez przypadek. I po obejrzeniu nie spałem prawie do rana ( ͡° ͜ʖ ͡°) Olbrzymie wrażenie wtedy na mnie wywarł. Skipa Jamesa potem jeszcze długo słuchałem. A fanem Buscemi jestem do dzisiaj.
Wygrałem w hejto #rozdajo komiks, a komiksów nie czytałem chyba od podstawówki, czyli dawno. No i nie jakieś ambitne czytałem, batmany mi się podobały. Jestem ciekaw doznań jakie przyniesie mi ten prezent. Wygląda świetnie, ładnie bardzo narysowany i wydany. Jak fabuła - to się okaże. Później oddam go synowi, który komiksy akurat lubi.
Bardzo dziękuję @bishop . Dostać takie coś, to bardzo miła rzecz. I zupełnie niespotykana. Kurcze, fajnie tu na tym #hejto aż się jakoś cieplej robi na sercu w ten lutowy wieczór.
@adamszuba Nie pamiętałem czy jest dobry dla dzieci dlatego nie dodałem tej informacji we wpisie więc lepiej najpierw go przeczytaj 😁 coś tam chyba było z uprowadzaniem albo zabójstwami ludzi
Z góry ostrzegam, że poniżej znajdziecie sporo spoilerów, ale trudno jest mi opowiedzieć o swoich przemyśleniach bez odwoływania się do różnych wydarzeń. To w końcu już piąty zbiorczy tom. :')
Przede wszystkim: Kirkman chyba wziął lekcje od Hitchcocka, ponieważ na początku jest istne trzęsienie ziemi, a potem napięcie tylko rośnie.
Tak jak przeczuwałem, Mark dowiedział się, że Cecil i Globalna Agencja Obrony, dla których pracował, współpracują ze złoczyńcami, których wcześniej pokonał i oddał do uwięzienia. I nie muszę chyba dodawać, że cholernie się wkurzył, prawda? Do tego stopnia, że Cecil zmuszony był do skorzystania z tajnej broni przygotowanej na Invincible'a. Przypomniało mi to trochę szok Supermana z „Supermana i Lois”, gdy odkrył, że amerykańska armia przygotowała cały arsenał broni wykorzystującej kryptonit tak na wszelki wypadek, gdyby Supermanowi nagle odbiło i postanowiłby zaatakować ludzkość. Z bardzo podobnego założenia wyszedł Cecil.
Tym bardziej, że jak się okazało w zeszycie poświęconym historii Cecila, tak samo podszedł do Omni-Mana, więc zdrada ojca Marka wcale nie była tak niespodziewana, jak na początku zostało to przedstawione. Ale wtedy też nie mieliśmy całego obrazu sytuacji.
Jestem prawie pewien, że zmienił się styl graficzny komiksu. Niestety, nie mam już przy sobie czwartego tomu, więc nie porównam, ale w sumie zmiana jest na plus. Komiks stał się też bardziej drastyczny - więcej tu krwi, wnętrzności et cetera.
Co mi się zaś nie spodobało, to decyzja o zmianie kostiumu. Rozumiem, że po pięćdziesięciu zeszytach to samo wdzianko głównego bohatera mogło się znudzić autorom, jednakże nowe podoba mi się o wiele mniej niż poprzednie.
Kirkman postanowił też wykorzystać motyw podróży w czasie i co nieco zdradził z przyszłości Marka - pytanie tylko, czy rzeczywiście wydarzy się tak, jak to zasugerował, czy jednak postanowi zrobić psikusa i trochę zmieni bieg historii.
Fajna była krytyka ze strony młodszego brata Niezwyciężonego, który jest kosmitą-kosmitą i niedługo w komiksie prześcignie umiejętnościami Marka, mimo że ledwo co pojawił się w tej historii. Wracając do krytyki: Oliver stwierdził, że oszczędzanie łotrów jest nielogiczne i jak najbardziej się z nim zgadzam. Superbohaterowie pokonują superłotrów i wtrącają ich do więzień, a ci po pewnym czasie uciekają i ponownie sieją terror, zabijając ludzi. Pytanie, czy w ogóle czują jakikolwiek respekt przed Strażnikami Globu, którzy może i spuszczą łomot, ale zostawią niemilców przy życiu.
Warto jeszcze wspomnieć o nienachalnym budowaniu podwalin pod rozwinięcie niektórych wątków. Co jakiś czas autor pokazuje czytelnikom, że o niczym nie zapomina, i podrzuca wskazówki, kolejne tropy i tak dalej, że coś tam w mniejszym lub większym ukryciu się szykuje i niedługo mleko może wykipieć.
Jak na razie z tomu na tom historia podoba mi się coraz bardziej i kurczę, nie mogę się już doczekać, aż kolejne będą dostępne do wypożyczenia z biblioteki. x)
@Belzebub Moim zdaniem to nie ma tak, że nienawidzę. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ekhm... Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład moderuję Hejto, a jutro... kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić... znaczy... marchew
Kolejne #rozdajo #komiksy ode mnie. Do wyrwania są dwa tomy (1 i 2) w twardej okładce Miasta Wyrzutków. Komiks całkiem fajny, opis znajdziecie między innymi tu:
#hejtolos zadecydował - Miasto Wyrzutków jedzie do @adamszuba , gratki! Napisz mi w wiadomości prywatnej dane do paczkomatu - numer, numer telefonu, email.