Dzisiaj mnie zaszczyt kopnął by zaproponować temat naszych rymów częstochowskich:
Temat: w zdrowym ciele zdrowy duch
Rymy: redukcja - wysiłek - obdukcja - zasiłek
Dzisiaj nie bierzemy jeńców!
#naczteryrymy #kawiarenka #zafirewallem


Dzisiaj mnie zaszczyt kopnął by zaproponować temat naszych rymów częstochowskich:
Temat: w zdrowym ciele zdrowy duch
Rymy: redukcja - wysiłek - obdukcja - zasiłek
Dzisiaj nie bierzemy jeńców!
#naczteryrymy #kawiarenka #zafirewallem


Zaloguj się aby komentować
Wrzucili posta z rymami, człowiek zarymował, a teraz trzeba pisać kolejne... Do czego to doszło, żeby brać odpowiedzialności za własne czyny xDD No więc:
Temat: Dlaczego ta Hrabia Kaligula mendą jest?
Rymy: krewetki - zasługa - skarpetki - maczuga
Zapraszam!
#naczteryrymy #zafirewallem #kawiarenka #tworczoscwlasna @Kaligula_Minus

Zaloguj się aby komentować
Zajrzałam do kawiarenki i widzę, że dziś moja kolej. Miło, bo dawno nie uczestniczyłam
Temat: docent podrywacz
Rymy: erudycją - książek - pozycją - drążek
#naczteryrymy #zafirewallem #kawiarenka #tworczoscwlasna
Erotyczną erudycją
imponował Paweł Książek -
Ewę skusił propozycją
żeby wykorzystać drążek.
Propozycja że pozycja,
w której z drążka zwisa Ewa?
Jakby ją malował Tycjan!
Aż mnie Ewy się zachciewa!
A może zastąpił bym Pawła Książka,
za Ewę bym wziął się zamiast wiersz pisać?
Bo chociaż Ewa już zwisa z drążka,
Pawłowi Książkowi też drążek zwisa.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, dziękuję za sympatyczne przyjęcie i wywindowane na sam szczyt:).
Mam nadzieję, że to początek wspaniałej przygody i dobrej zabawy.
Nie mam pojęcia, co robię, jaki jest regulamin, więc pozwolę sobie wkleić najważniejsze informacje wpisu @sireplama
Mam też pytanie, czy mogę brać udział w „kolejce", w której podaje temat i rymy?
Temat: Niedzielne popołudnie w parku
Rymy: lody - dotyk - czapka - apka
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#naczteryrymy #kawiarenka #zafirewallem #poezjawlasna
Zaloguj się aby komentować
Znowu ja?
Temat: pogłaszcz zwierzaka
Rymy: popieścić - przytulić - zmieścić - otulić
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#naczteryrymy #kawiarenka #zafirewallem #poezjawlasna

Zaloguj się aby komentować
#nasonety #kawiarenka
Dziś prezentuje utwór miłosnej treści,
O tym jak w oko wpadła mi pannica!
Usta nabrzmiałe, cyc jak donica
Na mój widok włosy se pieści
A gdy o mnie myśli, nie tylko je pieści
Chodź maleńka! oto moja okolica!
Moj Lanos niech nasza miłość podsyca
Zobaczymy ile w te usteczka zmieści!
Ruszaj bioderkami, pokaz swe wdzięki
Cyce podskakują, z woofera dudni muzyka,
Chodź zobaczysz jaki fotel mam z wełny miekkiej
Zazdrosna ania juz krzakami przemyka,
Chce nam użyczyć swej pomocnej ręki
Sytuacja nam z reki sie wymykaaaa!
Oj dana dana dana, sytuacja porombanaaaaaa
#diriposta pkt 2 disco polo

Zaloguj się aby komentować
Ponieważ podobno wraz ze @splash545 wygraliśmy poprzednie #nasonety i cZŁOwiek Pajonk mnie wrobił w organizację kolejnej edycji ( ͠° ͟ʖ ͡°) , zatem "otwieram nasz program już" i ogłaszam rozpoczęcie CXXV edycji #nasonety .
Widać, że wyzwania się fajnie, póki co, sprawdzają, więc wrzucam moje wytyczne xD Jest ich siedem, jak u @fonfiego. Oto i one:
1. sonet z tekstem à la disco polo xD
2. sonet popkulturowy, czyli z nawiązaniami do czegokolwiek znanego z popkultury
3. jak był sonet diss to teraz sonet pochwalny na cześć kogokolwiek lub czegokolwiek
4. sonet z suspensem
5. sonet z d⁎⁎ą
6. sonet-pastisz, parodiujący istniejący już sonet/wiersz, któregokolwiek ze znanych poetów (prosimy o podanie we wpisie z czego się śmiejemy-tytul i autora)
7. sonet chaotyczny - bez zasad. np. w jednym utworze mogą być pomieszane różne rodzaje rymów i nie musi być rytmu
Rymujemy #diproposta pod zapronowany przez @splash545 wiersz Tadka Boya Żeleńskiego.
MARZENIE
Myśl o śmierci... bezmiaru żądzy i boleści
Skojarzenie... rozszerza się strachem źrenica,
Gdy pragnieniem drży serce - dziwna tajemnica
Tkwi w tem słowie, co razem i łamie i pieści.
Myśl o śmierci... ach! ileż w swoich głębiach mieści
Uroków i przerażeń - wieczysta krynica
Uczuć drażniących, co swym nektarem nasyca
Duszę znużoną życiem bez celu i treści.
Nie czuć - nie istnieć - nie żyć... co znaczą te dźwięki...
Skąd płynie tych wyrazów mistyczna muzyka?...
Czuję dotknięcie ręki jedwabistej, miękkiej...
Gładzi lekko me czoło i oczy przymyka...
I wszystkie moje myśli, pragnienia i lęki
Gasną, cichną i dziwna rozkosz mnie przenika...
Aktualne wydanie #nasonety trwa do 10 maja 2026 r. Fajnie, żeby było #diproposta , ale nikomu głowy nie urwiemy, gdy warunek nie zostanie spełniony.
Jeśli mój współwygraniec się zgadza, wygra utwor z największą liczbą piorunów. Jeśli u 3 najwyżej punktowanych osób będzie taka sama liczba piorunów, zastrzegamy sobie możliwość wyłonienia zwycięzcy wg widzimisię organizatorów. Jeśli będzie to tylko dwie osoby, to będzie dwóch zwycięzców.
Zatem, rymować, sprośności nie żałować, rymy budować i niczego do szuflady nie chować!
#nasonety #zafirewallem #kawiarenka #diproposta
Zaloguj się aby komentować
Ups, nikt nie woła, a to ja dziś ja w tej sztafecie kawiarenkowej podaję kija xD Ponieważ, poza nadmiernym poceniem dłoni i przyspieszonym pulsem przy jednoczesnej senności, kawa nie wpływa na moją produktywność i nie daje efektu kopa, to dziś taki temat...
Temat: kawo, ty k.... miurwo!
Rymy: kawa - spanie- sprawa - pobudzanie
#naczteryrymy #zafirewallem #kawiarenka
Zaloguj się aby komentować
Szybko! Gazu! Miałem atak poezji! Muszę, bo się uduszę...
Dzień dobry, szanowny panie doktorze!
Wsparcia potrzebuję, niech mi pan pomoże!
Rozchodzi się o tuning dziury w otworze,
Żona pół roku o ten temat mnie orze!
Odmawia pieszczot, wspomina o odorze,
Już rozwodem mi grozi, dobry mój Boże!
Fochy mi strzela, pieszczotą nie wspomoże,
Sprawa rozchodzi się tu już na noże!
Ułagodziłem ją wycieczką nad morze
Pomocy więc szukam, w panu profesorze!
Żeby ratować nieużywane łoże,
Szukam gdzie problemu leży podłoże,
Wszystkie me złe nawyki wnet umorzę.
A nawet jak elfik wyskoczę w zboże!
Wszystko, by nie wyrosło mi poroże!
Oddaję się panu w pełnej pokorze.
#kawiarenka #kawiarenkazafirewallem #tworczoscwlasna #poezja

A ja mam jakieś dziwne zamiłowanie do tekstów opartych na jednym rymie. Jak na przykład ten .
Zaloguj się aby komentować
Przy piątku frywolnie...
Ponieważ zostaliśmy z @fonfi nagrodzeni po równo, dziś w komitywie proponujemy temat, który rozwinął nam się we wczorajszym #naczteryrymy xD
Temat: Takie grzeszki...
Rymy: biskupa - kapturze - d⁎⁎a - sznurze
Zapraszamy do zabawy i tworzenia kawiarenkowej historii!
#naczteryrymy #kawiarenka #zafirewallem
Edit za autorką: Dajemy dwie opcje rymów. Rymujcie, do której chcecie.
Rymy: biskupa - kapturze - dupa - sznurze
Rymy alternatywne: proboszcza -kapturze -oszcza - skórze
Zaloguj się aby komentować
Drodzy,
My sonety pisali, regulaminu nie czytali, a teraz trzeba... otworzyć CXIII edycję konkursu #nasonety!
Jest to feralna 113. edycja konkursu, dlatego — żeby przełamać tę feralność i swoim powrotem zachęcić i innych do powrotu — postanowiłam sięgnąć po wiersz osoby, która już z nami nie rymuje
Diss na Hejto
Moose
Hejto mi wygląda jak u laski rozstęp
Za bierność w działaniu otrzymacie chłostę
Ciosy na twarz ostem, poetyckim łomem
Mydlicie nam oczy jak ta laska sromem
Błędów macie tonę, co jest wielką kpiną
Litości nie będzie, niech admini giną
Powiadomienia ssą, zróbcie coś z tym w końcu
Albo sprzedajecie AdelbertowiVonBimbersteinowi po prostu
Lepiej skoczyć chyba z mostu w dół pełnego kału
Niż dostać serca zawału, odejść do adminów raju
Gdzie was będzie dymał facet z brazzers łysy.
Więc brać się do roboty wszystkie eby i krisy
Bo tłum użytkowników wsadzi Was do worów
Gdy olewać będziecie na hejto autorów
Gotowe już beczki pełne żrących kwasów
Powiadomień nie ma, więc znikniecie bez hałasu.
Jak widać, jest to utwór 16-wierszowy, dlatego zachęcam do przyjęcia tej właśnie formy.
Pozostałe zasady znane i lubiane.
Sonetujemy do 15 lutego, niech mi ktoś przypomni.
#diproposta #kawiarenka #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#rymy #poezja #tworczoscwlasna #kawiarenka
Koleżanki i koledzy wierszokleci! Chciałbym zapytać was o opinię na temat rymów. Wolicie takie bardziej kombinowane, czy lepsze te częstochowskie? Ja mam tak, że muszę nakombinować, bo pierdolca dostanę!;) Oczywiście mieszam i zdarzy się rym prosty, ale jak się da znaleźć coś wytrawniejszego, to wolę wytrawniejszy:) zapraszam do ankietki.
Pan Andrzej Poniedzielski mawia, że jest taki gatunek poetów, że wszystkie drogi prowadzą do rymu., pan Tuwim w książce Pegaz Dęba pisał, że i pan Mickiewicz, i pan Słowacki rymy miewali raczej słabe, a mimo to tytułu wielkich poetów im nie odmawiał. Więc tak, dla mnie też pisanie to nie tylko rymy. One zwykle bywają ładnym ozdobnikiem. Ale, jeśli ktoś lubi pisać "technicznie", to niech się bawi i tak.
Zaloguj się aby komentować
Moje Wrapped z Kawiarni za Firewallem
Zapiorunuj TUTAJ jeżeli też takie chcesz
#kawiarenka #zafirewallem #wrapped


Zaloguj się aby komentować
Hej hej społeczność "Za firewallem"!
W zeszłym roku robiłem podsumowanie całej kawiarenki i indywidualne certyfikaty dla wszystkich w związku z tym szybkie pytanko:
Czy chcecie takie w tym roku? Kiedy zrobić? Co dodać? Co odjąć? Pomoże ktoś lepszą templatkę ogarnąć pod licentia poetica?
#kawiarenka #pytanie #statystyki #zafirewallem



Zaloguj się aby komentować
Z racji że @Umypaszka już chyba śpi, ośmielę się zaprosić do dzisiejszego wydania #naczteryrymy
Temat: kultysta-autysta
Rymy: przedwieczny-konieczny-zło-cło
Zaskoczcie mnie
#kawiarenka #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Witajcie!
Z racji większej ilości czasu jesienią również postanowiłem wziąć udział w tej edycji #naopowiesci, jednocześnie kontynuując historię rozpoczętą w poprzednim opowiadaniu i utrzymując się w konwencji #hejtolore. Mam nadzieję że opowiadanie przypadnie Wam do gustu.
ŻYWIOŁY
SCENA 1
HOTEL
Od kilku dni nieustannie padało. Niebo zakryte czarnymi jak smoła chmurami zdawało się wylewać wiadra wody na każdego nieszczęśnika, który był zmuszony choćby wyściubić nos z domu. Ulice spływały potokami wody, a kanalizacyjne wpusty nie były jej już w stanie odbierać. Przekroczenie jezdni suchą stopą stało się zdolnością dostępną tylko wybranym szczęśliwcom. Pozostali musieli zaciskać zęby maszerując z wodą chlupiącą w butach.
Przez hotelowy parking, przeskakując niezliczone kałuże, biegł Pingwin. Jak na złość jedyne wolne miejsce parkingowe znajdowało się na najbardziej oddalonym od wejścia do hotelu rogu placu. „To nie jest mój dzień” pomyślał.
Na recepcji, za wytartym przez lata drewnianym blatem siedział znudzony recepcjonista - pan Smutna Owca. Za nim stał duży regał z ogromem przegródek przyporządkowanych poszczególnym pokojom, zakurzonych i pustych. Nad regałem wisiały zegary, odmierzające aktualny czas w światowych stolicach, co, jak na tak obskurny przybytek, zakrawało na mało śmieszny żart.
Ta praca nigdy nie była marzeniem Owcy. Podjął ją dawno temu w wakacje „na chwilę”, pilnie potrzebując pieniędzy na wymarzony kurs kaligrafii, ale ani się obejrzał, a minęły niepostrzeżenie trzy lata, w trakcie których jego jedyną rozrywką w zasadzie było tylko obserwowanie powoli odłażącej od ściany tapety. Czasem zastanawiał się, czy jego życie nie mogło się potoczyć inaczej, a długimi wieczorami fantazjował o zostaniu gwiazdą międzynarodowej polityki.
Widząc wchodzącego, przemokniętego do suchej nitki gościa, Owca bez słowa rzucił mu klucz do pokoju i od niechcenia pokazał gestem dłoni dokąd ma się udać.
- Dużo dzisiaj jest gości? – Pingwin próbował zagaić rozmowę.
- Tylko pokoje 4, 8, 15, 16, 23 i 42 - wyrecytował od niechcenia pracownik, nie siląc się nawet na uprzejmość.
„9… 10…, 11…, 12…”- krocząc korytarzem Pingwin powoli odliczał numery pokoi. „13! Jest!”. Klucz zazgrzytał w zamku, a drzwi ustąpiły pod naporem jego dłoni przy akompaniamencie skrzypiących zawiasów. Szybki rzut oka na pokój pozbawił go złudzeń – to nie był pięciogwiazdowy hotel i noc nie będzie należała do najprzyjemniejszych. Szybko się rozpakował, obmył i położył do łóżka, chcąc odespać długą podróż.
Powoli już zasypiał, gdy po budynku rozniósł się nieludzki krzyk, który błyskawicznie postawił go na równe nogi.
SCENA 2
PLACÓWKA
Na targanym nieustannymi wichurami wzgórzu, wśród wiekowych drzew zaniedbanego parku, od dziesięcioleci stał stary, poniemiecki pałacyk, zaadaptowany na szpital dla umysłowo chorych. Wśród grubych murów hulały przeciągi, które w długie jesienne wieczory zdawały się przypominać bardziej jęki obłąkanych niż wycie wiatru.
W piwnicznej izolatce, na łóżku, okutany w kaftan bezpieczeństwa, siedziała Dziwna Sowa. Jej żółte oczy błądziły chaotycznie po białych ścianach, zdradzając, że pacjent tylko ciałem znajdował się w tym pomieszczeniu, podczas gdy jego duch podróżował gdzieś po abstrakcyjnych wymiarach poza granicami znanej ludzkości rzeczywistości.
- Doktorze Bożydarze Artas, jak minął dyżur? Czy było dużo problemów? - doktor habilitowany Edward Be recytował zestaw rutynowych pytań, jak zawsze przy obejmowaniu swojej zmiany.
- W przypadku większości pacjentów nic nowego, ale pod numerem 18 coś się zaczęło zmieniać… – usłyszał zaskakującą odpowiedź.
- Nasz pacjent z izolatki? Co z nim? – doktor Be żywo się zaciekawił.
- Od wczoraj zaczęły zachodzić jakieś dziwne zmiany. Już docent Krzysztof Ris na swoim dyżurze zauważył nowe objawy. Pacjent stał się wyraźnie poruszony, jakby toczył jakąś walkę w swojej zaburzonej psychice. Proszę dzisiaj uważnie obserwować i skrupulatnie wszystko notować! W razie potrzeby zawiadomić samego ordynatora! – Doktor Artas rzucił ostatnie informacje, założył amarantowy prochowiec i wyszedł w bezgwiezdną noc, spiesząc się na wieczorny odcinek ulubionego serialu „G jak Guru”.
SCENA 3
HOTEL
Błyskawicznie się ubrawszy Pingwin zbiegł po schodach w dół do hotelowego lobby. Stał tam już Owca, którego lico nabrało kredowobiałego koloru, nadbiegali również goście z pozostałych pokoi. „W końcu trochę wrażeń” – jak szybko ta myśl pojawiła się w jego głowie, tak szybko zniknęła. Szybki rekonesans ujawnił przed nim scenę jak z klasycznego kryminału: przed buzującym żywym ogniem kominkiem stał fotel klubowy, w którym ktoś siedział nieruchomo. Od oparcia, przez ścianę, aż po żyrandol ciągnęła się smuga krwi.
- CO TU SIĘ DZIEJE, DO LICHA CIĘŻKIEGO!? – zakrzyknął od progu Pingwin.
- Tttto… ttto, ttto jjjjest Paaająk, nasz gość z pokkkoju 5…4…5… – Wyjąkał Owca trzęsąc się z przerażenia, w emocjach nie potrafiąc nawet przypomnieć sobie poprawnego numeru pokoju gościa.
Pingwin powoli okrążył fotel. Jego oczom ukazał się siedzący w nim Pająk, z wbitym prosto w pierś stoikiem kawowym. Twarz denata zastygła w wyrazie szoku i zaskoczenia, a szeroko otwarte oczy patrzyły w nicość, co w ponury sposób korespondowało z przytaczanym przez niego jeszcze kilka godzin temu cytatem Nietschego.
Do pomieszczenia zaczęła napływać reszta hotelowych gości. Pojawił się Bażant z pokoju 8, Panda z pokoju 15, Smok spod 16, Suseł z 23 i Manat z pokoju 42.
- Trzeba natychmiast zadzwonić na 112! – zaordynował Pingwin.
- Już próbowałem. Niestety wskutek ulewy zerwało wszelką łączność ze światem – odrzekł blady jak śnieg portier – Gdy to się stało nie było prądu w budynku, na szczęście przywrócono już zasilanie.
- To co teraz zrobimy? – zapytał Suseł.
- Gdzieś tutaj ukrywa się morderca! Chowa się! Trzeba go znaleźć! – gorączkował się Panda.
- Bzdura, to był zwykły wypadek! – prychnął Manat.
- To na pewno nie był wypadek! – zaprotestował Smok.
- Zaczytał się, potknął, upadł na stoik kawowy i tyle, zdarza się. Nie należy oczekiwać za wiele, bowiem los bywa przewrotny… – stwierdził spokojnie Bażant.
- Na wszelki wypadek nie powinniśmy się rozdzielać! – rzucił pomysłem Panda – Trzeba zostać razem w jednym miejscu i pilnować się nawzajem!
- Nie ma mowy! W pokoju zostawiłem na widoku cenne tusze, a drzwi są otwarte! – stanowczo oprotestował pomysł Pandy Manat.
- Panowie, za bardzo panikujecie. Wracam do swojego łóżka! – skonkludował Bażant i nieśpiesznie zniknął w korytarzu.
- Tylko zamknij drzwi na klucz! – przezornie rzucił za nim Panda.
- Nie trzeba dwa razy powtarzać! – skwitował z przekąsem Pingwin.
Owca przykrył nieboszczyka prześcieradłem i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi przy akompaniamencie
przekręcanych kluczy w zamkach.
SCENA 4
PLACÓWKA
Doktor habilitowany Edward Be uważnie obserwował na monitorze pacjenta z pokoju numer 18. Na czarno-białym ekranie telewizji przemysłowej śledził niespokojną, nerwowo krążącą po izolatce postać. Wyraźnie coś działo się w jej psychice, coś bardzo dziwenego, a zarazem mocno niepokojącego.
Relatywnie spokojny do tej pory wieczór wraz z upływem czasem robił się dla niego coraz bardziej nerwowy. Mimo ciasno opasającego Sowę kaftanu nie był do końca pewien, czy w swym poplątaniu zmysłów pacjent nie zrobi sobie fizycznej krzywdy. Każdy kolejny ruch na monitorze powodował u obserwatora tej całej sytuacji skoki ciśnienia.
Z niepokojem spojrzał na zegar, przeliczając godziny do przyjścia porannej zmiany, obawiając się dalszego rozwoju sytuacji. Na podstawie własnych doświadczeń czuł w kościach, że sprawy przybierają niepokojący obrót.
SCENA 5
HOTEL
Pingwin spał całą noc niespokojnie, ciągle przewracając się z jednego boku na drugi i obudził się jeszcze przed świtem, bardziej zmęczony niż był wieczorem. Wciąż mając przed oczami makabryczny widok z poprzedniego wieczoru obawiał się opuszczania swojego pokoju, ale nagląca potrzeba wypicia porannego espresso okazała się silniejsza i po długich wahaniach bezszelestnie opuścił bezpieczny pokój.
Powoli posuwał się korytarzem, ostrożnie zaglądając za każdy róg i w każdy zakamarek. Postanowił zejść tylnymi schodami, by ominąć lobby w którym wciąż znajdowało się, teraz już zimne, ciało Pająka, i w ten sposób bezpiecznie dotarł do hotelowej kuchni. Odnalazł ekspres do kawy i go uruchomił. Sprawdził jaka kawa jest w zasobniku. „Hmm, niebieska Prima, moja ulubiona”. Nacisnął guzik i przy akompaniamencie młynka aromatyczna ciecz wypełniła filiżankę. Wziął ją w dłoń i wszedł do sąsiadującej z kuchnią stołówki. Na tle okna zauważył odcinającą się ludzką sylwetkę.
- Kolega widzę też nie może spać – zagadnął przyjaźnie.
Odpowiedziała mu cisza.
- Halo, halo, słychać mnie? – kontynuował niezrażony.
Dalej nic.
Zaniepokojony sięgnął do włącznika prądu, a całe pomieszczenie w ułamku sekundy zostało zalane światłem. W pierwszej chwili Pingwin nie zrozumiał tego, na co patrzą jego oczy. Ale szybko pojął. I jeszcze szybciej pożałował tego, że włączył światło.
Na krześle siedział Smok. A właściwie leżało na nim jego bezwładne ciało. Twarz była cała sina, a z ust wystawała wbita w gardło bagietka czosnkowa. Jego niewidzące oczy skierowane były na sufit. Raczej nie można było mówić o nieszczęśliwym zadławieniu.
Filiżanka kawy z brzękiem rozbiła się na podłodze. Zresztą kofeina i tak nie była już Pingwinowi potrzebna. Przerażony pobiegł budzić innych gości. Gardło miał tak ściśnięte, że nie był w stanie krzyczeć.
Długo walił w drzwi o numerze 23. Wcześniej, pod numerem 42, nikt mu nie otworzył. Gdy chciał już zrezygnować i iść dalej, otworzył mu zaspany Suseł.
- Co tak długo!? – zakrzyknął Pingwin.
- Spałem jak suseł, czemu mnie budzisz? – odpowiedział rozespany lokator.
- Smok! Smok nie żyje! Znalazłem go w stołówce! – krzyczał w progu Pingwin.
- Zakładam szlafrok i biegnę, a Ty budź pozostałych! – polecił Suseł.
Pingwin pobiegł do kolejnego pokoju. Za plecami słyszał jak Suseł wybiegł do stołówki sadząc długie susy na korytarzu. Już chciał zapukać w drzwi z numerem 15, ale w ostatniej chwili jego ręka zawisła w powietrzu.
Drzwi były lekko uchylone.
Pełen najgorszych obaw, powoli otworzył je na całą szerokość. W środku czekał na niego dantejski widok. W mig pojął tylko, że Pandy na pewno nie ma już po co próbować budzić. Poczuł ostre skurcze w brzuchu, a jego żołądek zafundował mu pełen przegląd ostatnich posiłków.
Gdy torsje minęły, spanikowany pobiegł do stołówki po Susła, powiedzieć mu straszną nowinę.
- Niech to dunder świśnie! - po całym hotelu niosły się jego głośno krzyczane przekleństwa - Motyla noga!
- Suseł, Suseł, gdzie jesteś!? – po dotarciu do celu próbował zlokalizować znajomego.
Niestety zabójca był szybszy. Suseł leżał zaraz na wejściu do pomieszczenia. Głowę miał rozbitą za pomocą wielkiej, niebieskiej puszki szynki konserwowej z żółtym napisem „SPAM”. Najwidoczniej morderca zaczaił się na niego zaraz za drzwiami.
SCENA
PLACÓWKA
Chory leżał na łóżku w konwulsjach, cały dygocząc. Od dobrej godziny nie było z nim żadnego kontaktu. Przy łóżku stał, cały w napięciu, doktor Be, a krople potu perliły się na jego czole. Stracił rachubę czasu, próbując bezskutecznie opanować sytuację. Dla ustabilizowania pacjenta podał mu istny koktajl leków, niebezpiecznie balansując na granicy przedawkowania. Niestety nic nie pomagało. Spazmy chorego trwały nadal, a serce jego waliło jak oszalałe, a życiowe parametry oscylowały w groźnych dla zdrowia przedziałach.
Doktorowi skończyły się już pomysły. Jego wieloletnie doświadczenie było tu niewystarczające, a z takim przypadkiem znana mu medycyna jeszcze się nie spotkała. Rozpaczliwie próbował dodzwonić się do profesora E. N. Tropy, gotów nawet prosić o przyjazd, ale ten nie odbierał. Dawniej zaryzykowałby kurację elektrowstrząsami, ale niestety maszyna od dłuższego czasu stała niesprawna. „Pierdolony NFZ!” przeklinał w myślach zaistniałą sytuację pełen goryczy.
Nie pozostało mu nic innego, jak pokornie czekać na dalszy rozwój sytuacji, godząc się z powoli wzbierające poczucie bezradności.
SCENA
HOTEL
Pingwin postanowił już nie ryzykować i dłużej nie czekać na dalszy rozwój wypadków. Nie udało mu się zlokalizować Bażanta i Manata – zniknęli bez śladu. Przerwał dalsze poszukiwania by nie kusić losu. „Pewnie ich też dopadł” pomyślał nerwowo. Pospiesznie się spakował, wrzucając ciuchy na oślep do walizki, przytomnie jednak nie zapominając o zabraniu hotelowych ręczników. Zbiegł po schodach do recepcji, rzucając niedbale klucze od pokoju na blat. Nie zamierzał nawet się wymeldowywać, ale zbierając się do wyjścia kątem oka zauważył, że stopy recepcjonisty wystają zza drzwi kantorka. Na drżących nogach podszedł powoli i uchylił drzwi.
Na podłodze, w kałuży krwi, leżał martwy Owca. Z jego oka wystawał wbity po samą końcówkę żółty długopis, którym goście byli wpisywani do książki meldunkowej. Reszta jego ciała była zmasakrowana - wyglądała, jakby ktoś przed zadaniem śmiertelnego ciosu, z dziką furią, wielokrotnie wbijał w nie narzędzie zbrodni. W tym momencie na ścianie Pingwin zauważył starannie wykaligrafowano krwią ofiary słowa „NIKT NIE ZOSTANIE POMINIĘTY”. W tym momencie ręce mu zwiotczały, a walizka mimowolnie wysunęła się Pingwinowi z dłoni i upadła z hukiem na podłogę. Krzyknął rozdzierająco i wybiegł z budynku tratując wszystko co tylko stanęło mu na drodze, jakby gonił go sam diabeł.
Na dworze zaczęło się przejaśniać, a nisko zawieszone jesienne słońce raziło w oczy. Uciekinier dopadł auta, szarpiąc w panice klamkę prawie wyrwał drzwi, wsiadł do pojazdu i przekręcił kluczyki w stacyjce. Silnik na szczęście odpalił od razu. Ruszył z miejsca z piskiem opon.
Obserwujący to wszystko z krzaków Bażant zerwał się gwałtownie, chcąc przeciąć tor jazdy ruszającego samochodu. Niestety nie zwrócił uwagi na fakt, że pojazd jedzie pod słońce, które odbijając się od ogromnych kałuż niemal całkowicie oślepia prowadzącego. Nawet żywiołowe machanie rękami nie pomogło – kierowca samochodu zauważył go dopiero w ostatniej chwili, kiedy nie było już szans na jakąkolwiek reakcję. Uderzenie wybiło jego ciało wysoko w powietrze, gruchocząc wszystkie kości. Stracił przytomność zanim jeszcze wylądował w błocie.
Śmiertelnie przerażony Pingwin nawet nie zwolnił sprawdzić co się stało oraz w kogo tak właściwie przed chwilą uderzył. Skręcając ostro wyjechał na ulicę, i nie oglądając się ze siebie pognał jak najdalej od tego przeklętego miejsca.
SCENA
PLACÓWKA
Za oknami placówki świeciło słońce. Zapowiadał się piękny i leniwy dzień. Tylko w dyżurce lekarzy panowało ożywienie.
- Profesorze! Profesorze! Musi Pan niezwłocznie przyjechać! – rozentuzjazmowany doktor E. Be krzyczał do słuchawki telefonu.
- Mam nadzieję że nie chodzi o zwłoki? – zażartował w swój specyficzny sposób profesor E. N. Tropy.
- Proszę przyjechać! Wsiadać w samochód! To musi Pan zobaczyć osobiście! – doktor nie tracił zapału.
- Ale niech Pan w końcu powie, co się dzieje, do diaska! – profesor był już wyraźnie zniecierpliwiony.
- Nasz pacjent! Nasz pacjent z izolatki! Wyzdrowiał! Dziwenność zniknęła bez śladu! – Be nie krył radości.
- Ale Doktorze, to trzeba na spokojnie. Nie ma co się spieszyć! – studził entuzjazm profesor.
- Wszystkie objawy ustąpiły! Nastąpiła pełna remisja choroby! Strigiformes Proiectura zniknęła! – nie tracił entuzjazmu doktor Be.
- Doktorze Rehabilitowany! Nigdy nie można w pełni ufać pacjentom z tak poważnymi schorzeniami psychiatrycznymi! – Profesor starał się tonować coraz bardziej tracącego rozsądek kolegę.
- Ale już dzwoniłem do NFZ. Kazali zwolnić łóżko. Muszę go wypisać! – oponował doktor.
- No dobrze Panie Kolego, ale bierze Pan za to pełną odpowiedzialność! – zakończył rozmowę profesor i odłożył słuchawkę.
Niezrażony nie do końca pomyślnym dla siebie przebiegiem rozmowy, doktor habilitowany Edward Be usiadł do biurka przygotowywać wypis ze szpitala.
EPILOG
Był piękny, słoneczny i ciepły dzień. Po ulewnych opadach deszczu nie zostały już nawet kałuże. W swoim ogrodzie, wśród roślin, klęczał Pingwin, pracowicie pieląc grządki i przycinając wyhodowane przez siebie róże „Manatki”. Od czasu traumatycznych zajść lubił pracować fizycznie, pozwalało mu to odreagować stresy i jednocześnie wyciszało jego stany lękowe.
Zmęczony i spocony, zrobił sobie przerwę, sięgając po butelkę Muszynianki, którą zawsze miał przy sobie. Nagle spostrzegł na ziemi obok siebie cień o znajomym kształcie. Gwałtownie odwrócił się, pełen najgorszych przeczuć.
- Pingwiny nigdy nie dostają drugiej szansy! – usłyszał złowróżbne słowa – Nielot pierdolony, w d⁎⁎ę j⁎⁎⁎ny!
Pada pełen zwierzęcej furii cios. Spokój leniwego popołudnia przerywa odgłos głuchego łupnięcia bezwładnego ciała o ziemię. Na grządce, między różami, pojawia się szybko rosnąca kałuża w kolorze szkarłatu. Ostatnimi słowami, które dochodzą do uszu nieuchronnie odpływającego w niezbadane Pingwina, są:
- Hmm, kolor przypomina trochę atrament Red Dragon, ale jednocześnie powoli przechodzi w Diamine Oxblood”.
KONIEC
Ilość słów: 2446
Żywioły: są wszystkie cztery
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych użytkowników Hejto i zdarzeń jest w pełni przypadkowe i niezamierzone.
Jeśli komuś się wydaje, że podobną historię gdzieś, kiedyś już widział, to mu się dobrze wydaje xD
#kawiarenka #zafirewallem #naopowiesci #hejtolore

Zaloguj się aby komentować
Kawiarenka GUROM!!!
Jakiś updejt na hejto wleciał i można nawet przewijać ten pasek!
#kawiarenka #update




Zaloguj się aby komentować
Drodzy Kawiarenkowicze,
właśnie wybiła godzina 12, a więc najwyższy czas na ogłoszenie wyników wrześniowej, XX edycji konkursy #naopowiesci!
W obecnej edycji obrodziło wybitnymi opowiadaniami. Wzięły w niej udział udział następujące dzieła (w kolejności chronologicznej):
@Felonious_Gru ze swoją pastą - 21
@bori ze swoim PLOT-TWIST - 21
@fonfi ze swoim Pacjent Dziwen - 19
@fonfi ze swoim Głęboka przestrzeń kosmiczna - 16
@bori ze swoim Howard Boris Lovecraft - 21
@MJB ze swoim Obcy są wśród nas - 12
@KatieWee ze swoim Do wszystkiego - 19
@onpanopticon ze swoim Pałac - 17
Zwycięzcą został @bori - serdecznie gratuluję! Drugie miejsce zajął @bori - również serdecznie gratuluję! Do zwycięzców odezwę się w wiadomości prywatnej.
Dla kolegi @Felonious_Gru przygotowałem nagrodę pocieszenia - 40 godzin prac społecznych! Proszę zgłosić się jutro o 4 rano w schronisku dla zwierząt w Śremie.
#kawiarenka #zafirewallem #podsumowanienaopowieści


Komisja ustaliła, że skoro w tej edycji są dwie nagrody, ta od kolegi organizatora i ode mnie, to organizator ma ten zaszczyt uhonorować zwyciężczynię, a ja debiutanta.
Kolego debiutancie @MJB zerknij proszę na wiadomości prywatne
Przepraszam, że dopiero teraz, ale w tym tygodniu się urlopuję przez co do internetów zaglądam nieco rzadziej.
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Kawiarenkowicze,
została ostatnia doba na publikację swojego opowiadania. To już ostatni dzwonek!
Nie każcie mi proszę sobie samemu wysyłać książki xD
#kawiarenka #naopowiesci #ogloszenie

Zaloguj się aby komentować