@Rimfire akcja prosta- zajebanie religijne, które dalej jest w narodzie silne. Fakt, że od kilku lat coś się w temacie wreszcie rusza, ludzie już tak ślepo nie lecą zaraz po narodzinach chrzcić dzieciaka, komunizować go, bierzmować i chuj wie co jeszcze, w końcu wreszcie w szkołach na tych "lekcjach religii" (które religią nie są) widać, że wreszcie pokumali czaczę na tyle, że to jest opt-in, a nie opt-out i w niektórych szkołach frekwencja z 98% potrafiła spaść do... kilku uczniów. Ale dalej jest beton i "tradycja". Dalej konkordat jest uważany za świętość i nikt szmaciarzy nie chce ruszyć, dalej ten syf jest utrzymywany w szkołach, zamiast być wyjebany do przykościelnych salek gdzie jego miejsce i wtedy by wyszło ile dzieciaków chodzi na "religię" z własnego poczucia, a ile bo jest zmuszana przez starych tekstami, że i tak siedzą w szkole, no bo zaskakująca rzecz- to gówno nigdy nie jest w siatce zajęć na początku, albo na końcu.
I ja wiem, że zaraz się w tej nitce komentarzy pojawią jakieś religijne szury chcące gadać o tym "co ci to przeszkadza", albo wprost że "to kłamstwo", ale z góry odpowiadam- darujcie sobie, nawet niech mi nikt nie próbuje wciskać kitów, że to przypadek, bo tak było od pierwszej klasy podstawówki do 4. klasy technikum w każdej klasie w jakiej byłem i równoległej do mojej jakie sprawdzałem. Nawet WF był na początku, albo jakieś nie wiem, plastyki, ale nigdy "religia" i tego się nie da wytłumaczyć niczym innym jak celowym działaniem na szeroką skalę. Po prostu problem urodził się w momencie, kiedy banda oszołomów sobie ze swoich wierzeń postanowiła zrobić naukę i pociskać innym swoje "dowody", że miejsce "religii" jak najbardziej jest w szkole, bo teologia to nauka "a więc jej miejsce jest w szkole".