Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.
Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.
O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez hejto los.
Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.
Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.
Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.
Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.
Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość.
• 363 n.e. - miasto Petra w Jordanii zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi. Żywioł spowodował wiele zniszczeń i przyczynił się do znacznego wyludnienia miasta.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Portret zmumifikowanej rzymskiej kobiety. Malowidło wykonane za pomocą wosku na drewnie z jaworu. Artefakt pochodzi z II wieku n.e., z rzymskiego Egiptu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Zacznę od historii, która najbardziej mnie poruszyła – o Franciszku Druckim-Lubeckim.
To przykre, że osoba, która miała ogromny wpływ na rozwój gospodarczy Polski na początku dziewiętnastego wieku, została zapomniana i częściej wspomina się o powstaniu listopadowym niż o niej. Winą jest oczywiście beznadziejny romantyzm społeczeństwa polskiego, który preferuje wychwalanie równie beznadziejnych spraw, jak powstanie właśnie. Wydaje się, że machanie szabelką zawsze było ważne dla Polaków, niezależnie od skutków. Parafrazując historyka: przegra, to postawi mu się pomnik, wygra, to postawi mu się dwa.
Z jednej strony rozumiem takie podejście - brak poczucia sprawczości potrafi być frustrujący i nie dziwię się, że Polacy chcieli odzyskać niepodległość jak najszybciej. Szkoda tylko, że decyzja najwidoczniej nie była przemyślana i zaprzepaściła większość tego, co zbudował Drucki-Lubecki. A doprowadził chociażby do tego, że ściągnął zaległe podatki i wyciągnął Polskę z deficytu budżetowego. Ba, tak sprawnie poprowadził negocjacje z Prusami i Austrią, że nie tylko Polska nie musiała im zwracać żadnych pieniędzy, ale dodatkowo otrzymała je od nich, co Drucki-Lubecki skrzętnie wykorzystał do wspomożenia rozwoju gospodarczego. Wiedział, że na samym rolnictwie daleko nie zajedziemy i zaczął rozwijać w Polsce przemysł. Przekonał Rosjan do otwarcia ichniejszego rynku na Polskę i wykorzystał zaporowe cła do zmuszenia pruskich kupców do inwestowania w Polskę, by zmaksymalizować zyski. Dzięki czemu powstał chociażby przemysł włókienniczy w Łodzi.
Drucki-Lubecki prezentował podejście, w którym ważne było między innymi edukowanie społeczeństwa, co bardzo pochwalam. Niestety, na efekty przemian gospodarczych i społecznych trzeba poczekać, czasem nawet kilkadziesiąt lat. Nie każdy jest na tyle cierpliwy i cóż, powstanie listopadowe zniweczyło to wszystko. Po jego stłumieniu został wydany nakaz o rusyfikacji społeczeństwa i wszyscy dobrze wiemy, jak to się skończyło. Skutki widać do dziś.
Brakuje takich ludzi.
Doceniam, że Tomasz Czukiewski nie koncentruje się wyłącznie na drugiej wojnie światowej (choć w tym tomie również nie obyło się bez takiego rozdziału). W „Bez znieczulenia” opowiedział o tym, jak wyglądały operacje przed wynalezieniem znieczulenia. To zabawne, że mimo że rozwiązanie zostało podane na tacy, mało kto chętnie po nie sięgnął i trzeba było jeszcze trochę poczekać, zanim znieczulenie rozpowszechniło się. A same opisy operacji przeprowadzanych bez anestezji… bardzo nieprzyjemne.
Gdy niedawno oglądałem wywiady z uczestnikami manifestacji pierwszomajowych, zobaczyłem kobietę, która negowała czystkę przeprowadzoną przez Stalina. Rozumiem śmieszki z tego, że austriacki malarz o niczym nie wiedział i mimo że nie jestem przekonany, to mam nadzieję, że tamta pani również nie mówiła tego na poważnie.
Równie fascynującą historią, co opowieść o Druckim-Lubeckim, była ta o rodzinie, która przez kilkadziesiąt lat ukrywała się w tajdze, kilkaset kilometrów od najbliższej osady. I sam opis Pierwszego Kontaktu, i historyczne tło, które doprowadziło ojca rodziny do podjęcia takiej decyzji były równie ciekawe. Podziwiam nie tylko umiejętność wyszukiwania wdzięcznych tematów, ale także umiejętność ciekawego opowiadania o nich.
Z narażeniem życia ratowali rzymskich legionistów na polu bitwy przed śmiercią. Posiadając rozległą wiedzę medyczną, nieśli ulgę potrzebującym kolegom.
Medycyna była obecna we wszystkich cywilizacjach od zarania dziejów, próbując złagodzić ból i obrażenia fizyczne doznane w walce na polu bitwy. W tym celu Rzym zaadaptował grecką wiedzę medyczną, łącząc ją z własną. Rzymianie szukali sposobów umożliwiających przeżycie legionistom ranionym w starciu, szybkie wyleczenie i przywrócenie ich do służby.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
🇵🇱 18 maja 1944 roku 2. Korpus Polski pod dowództwem generała Władysława Andersa zdobył Monte Cassino. Otworzyło to aliantom drogę na Rzym i utorowało drogę do wyzwolenia Włoch. W 82. rocznicę jednej z największych, najcięższych i najbardziej krwawych bitew lądowych stoczonych w Europie podczas II wojny światowej pamiętamy o wszystkich polskich żołnierzach, którzy walczyli o zdobycie tego wzgórza.
⚔️ Zwycięstwo zostało okupione ogromnym rozlewem krwi. Bitwa o Monte Cassino pochłonęła życie 923 Polaków, niemal 3 tysiące zostało rannych, a wielu innych uznano za zaginionych. Gdy biało-czerwona flaga została wciągnięta nad Monte Cassino, żołnierz Wojska Polskiego Emil Czech odegrał w południe Hejnał Mariacki — ten sam sygnał trąbki, który rozbrzmiewa w Krakowie.
🕯️ Dzisiejsza Polska została zbudowana na prochach wszystkich swoich synów i córek, którzy oddali życie za jej wolność. Na zboczach wzgórza Monte Cassino znajduje się Polski Cmentarz Wojenny, na którym widnieją dwa napisy: „Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie” oraz „Za naszą i waszą wolność my, żołnierze polscy, oddaliśmy Bogu dusze, ziemi włoskiej ciała, a serca Polsce.” Nigdy nie zapomnimy.
_Tłumaczone za pomocą #chatgpt _
Źródło: FB/Inspiring Poland
@Hajt Polski Cmentarz Wojenny zrobił na mnie ogromne wrażenie i uważam że powinna to być obowiązkowa wycieczka szkolna.
Natomiast ok 30 min spacerem od cmentarza znajduje się wrak Sułtana - polskiego Shermana który wjechał na minę i którego cała 5-osobowa załoga zginęła właśnie w tym miejscu. Wrak z leżącą obok wieżą znajduje się w tym samym miejscu od 82 lat i jest częścią pomnika 4 Pułku pancernego - i tutaj przyznam że oczy zrobiły mi się mokre za pierwszym razem gdy zobaczyłem ten wrak.
W zasadzie tytuł zdradza (ale częściowo!) tematykę książki. "Okupowanej Warszawy dzień powszedni" to synteza naukowa przedstawiająca życie codzienne mieszkańców podczas II wojny światowej. Książka dzieli się na następujące rozdziały: strukturę ludności i jej problemy, warunki bytowe warszawiaków, życie kulturalne, życie codzienne Niemców, nastroje i postawy wobec wojny i wroga. Praca ta obejmuje jednak okres od września 1939 do lipca 1944, próżno tu więc szukać informacji o powstaniu warszawskim czy też robinsonach warszawskich.
Dość ciężko ocenia mi się książkę, ponieważ wydanie, które miałem w dłoni, pochodzi z 1988 roku. Tuż przed końcem czytania książki dowiedziałem się, że książka doczekała się reedycji w 2011 roku, gdzie m.in. poruszono reakcje warszawiaków na wiadomość o zbrodni w Katyniu. Egzemplarz z 1988 ma propagandowe naleciałości, ale w zasadzie tylko ostatnia część "nastrojów i postaw" jest pełnoprawną propagandą, którą trzeba pominąć lub przeczytać z wyraźną rezerwą. W pozostałej części tekstu wstawki propagandowe (w tym o Gwardii Ludowej/Armii Ludowej czy też Polskiej Partii Robotniczej) są nieliczne i wydają się być "dla zasady, by cenzor puścił". Opisy działalności Armii Krajowej są w zasadzie rzeczowe i neutralne. Jak na czasy, w których ta książka powstała, wyszło dobrze. Faktem jest jednak, że łatwiej wybrnąć z "kontrowersyjnych tematów", jak pisze się o życiu codziennym, gdzie trzeba skupić się na cenach żywności czy też czytelnictwie. Sporą część książki zajmują cytaty z relacji świadków, co przybliża tekst czytelnikowi, który może być znudzony encyklopedycznymi opisami poszczególnych aspektów życia mieszkańców stolicy.
Nie bez przyczyny "Okupowanej Warszawy dzień powszedni" uchodzi w Polsce za kanon literatury dotyczącej II wojny światowej. Opisy są rzeczowe, a wszystkie informacje podane w odpowiedniej kolejności. Napisałbym, że również nie ma się odczucia, że autor pominął lub zbagatelizował jakąś kwestię, ale to zapewne mógłbym spokojnie napisać o ostatnim wydaniu. Ogólnie polecam książkę każdemu, ale w ciemno ostatnie wydanie z 2011.
Miasto:Kluczbork – miasto w województwie opolskim, w powiecie kluczborskim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Kluczbork. Przepływa przez nie rzeka Stobrawa . Według danych GUS z 1 stycznia 2024 r. miasto liczyło 22 033 mieszkańców. Założenie miasta wiąże się z zakonem krzyżowców z czerwoną gwiazdą , który powstał prawdopodobnie w czasie wypraw krzyżowych do Palestyny , gdzie poza walką z muzułmanami otaczał opieką pielgrzymów, stąd często określany mianem szpitalników. Krzyżowcy otrzymali od księcia wrocławskiego Henryka III w 1253 r. zezwolenie na lokację miasta na prawie niemieckim w miejscu, gdzie istniała osada targowa wzmiankowana już w 1252 r. jako Cruceburch. Podczas wojen husyckich miasto opanowali husyci pod wodzą rycerza polskiego Dobka Puchały cieszącego się poparciem mieszkańców. W czasie wojny trzydziestoletniej (1618–1648) miasto podupadło, ponieważ było wielokrotnie plądrowane przez przechodzące tędy wojska. Po śmierci ostatniego księcia legnicko-brzeskiego Jerzego Wilhelma w 1675 r., Kluczbork przeszedł pod bezpośredni zarząd cesarza Leopolda I, a po 1740 r. wraz z całym Śląskiem znalazł się w granicach państwa pruskiego, wówczas pod nazwą Kluzborek. W wyniku kolonizacji fryderycjańskiej oraz administracyjnych zarządzeń władz pruskich, szczególnie ostrych w czasie tzw. kulturkampfu , rozpoczął się okres dominacji kultury niemieckiej. W 1816 r. miasto stało się siedzibą władz powiatowych. W połowie XIX w. rozpoczęła się budowa dróg bitych i kolejowych, dzięki czemu Kluczbork stał się ważnym węzłem kolejowym w północnej części rejencji opolskiej , do której włączono go w 1820. W latach 1907–1908 została przeprowadzona w mieście sieć wodociągowa i kanalizacyjna, znacznie później powstała elektrownia nad Stobrawą . Po podziale Górnego Śląska w październiku 1921 r. powiat kluczborski w całości pozostał w obrębie państwa niemieckiego. 20 stycznia 1945, wojska niemieckie zostały wyparte z miasta przez oddziały radzieckie. Oficjalnie władze polskie przejęły Kluczbork wraz z całym Śląskiem Opolskim 18 marca 1945. Od 17 kwietnia 1945 roku do 11 października 1946 roku, miasto nosiło nazwę Kluczborek. Dominująca dotąd w mieście ludność niemiecka została wysiedlona . Zabytki:Kościół Matki Bożej Wspomożenia Wiernych , ul. Skłodowskiej 8, Kościół Chrystusa Zbawiciela , z XIV w., XVIII w. (obok kościoła znajduje się najstarszy w mieście pomnik kupca Daniela Mietela ), Kaplica cmentarna , z poł. XIX w., Cmentarz wojenny Armii Radzieckiej , Park miejski , Pozostałości murów obronnych, ul. Zamkowa, z XV/XVI w. , Wieża bramy „Krakowskiej”, ob. wodociągowa wieża ciśnień , z XV w., 1912 r., Zespół ratusza, z XVIII w., XIX w.: ratusz , domy, Rynek 2, 3, Kamienica, ul. Damrota 14 , 34 (d. 38), z XIX w., pocz. XX w., więzienie , ul. Katowicka 4, z 1900 r. i wiele innych.
Miasto:Szczawnica – miasto uzdrowiskowe w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. 1 stycznia 2024 r. zamieszkiwało ją 5208 osób. Za twórcę uzdrowiska uznawany jest Stefan Szalay, który przejął miejscowość w 1820 r., wzniósł pierwsze budynki zdrojowe. 22 lipca 1962 r. miejscowości nadano prawa miejskie. Pierwsze zachowane dokumenty wspominające Szczawnicę pochodzą z 1413 r., choć wieś istniała prawdopodobnie już dwa wieki wcześniej. W XVIII w okolicy toczyły się częste walki; w czasie III wojny północnej starły się tu wojska rosyjskie oraz siły starosty Lubomirskiego, na przełomie 1735 i 1736 r. przebywali tu kozacy , przeciwni Stanisławowi Leszczyńskiemu , w latach 1768–1770 w tym rejonie walczyli konfederaci barscy , a w 1770 r., pod pozorem budowy pogranicznego kordonu sanitarnego, Austria zagarnęła część południowych ziem Rzeczypospolitej, tj. starostwa nowotarskie, czorsztyńskie i sądeckie – w tym również Szczawnicę. W 1811 r., po śmierci żony ostatniego starosty i likwidacji starostwa, dobra szczawnickie zostały przejęte przez austriackie władze skarbowe, a następnie w 1828 r. sprzedane za pośrednictwem Jana Podhajeckiego Józefinie Szalay. Wraz z mężem, Stefanem Szalayem, nazwali oni pierwsze odkryte w Szczawnicy źródła oraz zaczęli butelkować i sprzedawać pochodzącą z nich wodę. Spadkobiercą Stefana był jego syn, Józef Szalay , który po jego śmierci przejął Szczawnicę w 1839 r. Uważany jest on twórcę uzdrowiska – rozszerzył i urządził Park Górny oraz wzniósł pierwsze budynki uzdrowiska: pensjonaty, restauracje i kaplicę zdrojową . Dzięki jego staraniom w Szczawnicy zaczęli gościć arystokraci, m.in. Lubomirscy , Radziwiłłowie , Sapiehowie czy Tarnowscy , przebywali tu także np. Henryk Sienkiewicz , Maria Konopnicka , Wincenty Pol , Jan Matejko czy Bolesław Prus . Po śmierci Józefa w 1876 r., zgodnie z jego testamentem, Szczawnica przeszła w ręce Akademii Umiejętności . W 1909 r. Akademia Umiejętności sprzedała uzdrowisko hrabiemu Adamowi Stadnickiemu . Nowy właściciel wyremontował domy zdrojowe, rozszerzył Park Górny, wybudował sanatoria „Inhalatorium” oraz „Modrzewie” . Sezon uzdrowiskowy trwał zwykle od 20 maja do 20 września, choć i w zimie bawiła tu pewna liczba gości w zakładzie dra Kołączkowskiego. Taksa zdrojowa wynosiła 12 K od osoby. Z czasem miejscowość skanalizowano oraz rozpoczęto elektryfikację, którą przerwał wybuch wojny . Szybszemu rozwojowi uzdrowiska cały czas stał na przeszkodzie brak kolei. W czasie trwania II wojny światowej miejscowość znalazła się pod okupacją niemiecką, powstały placówki gestapo i straży granicznej, rozpoczęła działalność szkoła żandarmerii, a przerwało uzdrowisko. W Szczawnicy 92% ludności przyjęło tzw. góralskie kennkarty, które miały być potwierdzeniem przynależności do odrębnego od Polaków narodu góralskiego – Goralenvolku . Tak wysoki odsetek (największy na terenach objętych akcją) związany był ze szczególnym nasileniem terroru na terenie Szczawnicy. Po zakończeniu wojny uzdrowisko zostało upaństwowione 18 marca 1948 r., Miejscowość rozwijała się początkowo powoli. Pod koniec lat 60. FWP dysponował w niej 6 ośrodkami wypoczynkowymi („Jakubówka” „Palma”, „Panorama”, „Sobieski”, „Sylwia”, „Szalay”). W tych samych jednak latach 60. XX w. rozpoczął się okres dynamicznego rozwoju Szczawnicy, który zakończył się w latach 80. W czasie jego trwania powstały liczne nowe sanatoria i domy wczasowe, m.in. „Hutnik”, „Nawigator” czy „Budowlani”. W 1971 r. w willi „Pałac” otwarto ekspozycję historyczno-etnograficzną Muzeum Pienińskiego , która znajdowała się w tym miejscu do 2013 r., a w 1973 r. rozpoczął działalność kompleks przyrodoleczniczy przy ul. Zdrojowej.
Wieś: --
Data wykonania zdjęcia: Lata 1937-1939
Opis zdjęcia: Widokówka ze Szczawnicy : muszla koncertowa, Źródło Magdaleny, wodospad Zaskalnik i Dwór Gościnny. Źródło
Zwycięzca losowania: @PlatynowyBazant
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link
Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.
Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.
O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez hejto los.
Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.
Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.
Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.
Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.
Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość.
Ludzie rodzą się i umierają, a pokolenia przemijają. Dzieła sztuki jednak są w pewnym sensie ponadczasowe. Są nośnikami przeszłości, a tym samym stanowią horyzont dla hermeneutycznego poznania dawnych narracji i sensów. Tym samym stają się historycznymi mostami między tym co było i jest. W tym leży ich niezwykła wartość którą należy bronić. Myśl, że to dzieło miałoby zostać zniszczone, albo stać się jedynie pamiątką po dawnej świetności przemijającej cywilizacji jak ruiny Koloseum stały się pamiątką po Imperium Rzymskim napawa mnie niesłychanym żalem. Zdecydowanie dużo bardziej przejmuje się losem Mona Lisy niż losem ludności krajów trzeciego świata.
Jeśli jakieś dzieło zostało szczegółowo zbadane i zdigitalizowane (czy też zrobione jego wierne kopie w inny sposób) to w takiej formie nadal jest mostem pomiędzy tym co było a jest i umożliwia "poznanie dawnych narracji i sensów". Jaki sens ma wtedy przywiązanie do jego fizycznej formy? Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki ani nie dotkniesz, co najwyżej obejrzysz w muzeum ufając, że to na co patrzysz nie jest właśnie kopią, bo oryginał leży np. bezpiecznie w magazynie. Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik... No chyba że nośnik sam w sobie jest sztuką
Fakt, że pod obrazem Malewicza znajduje się inna kompozycja pozostawał do tej pory niezbadany, choć specjaliści z moskiewskiej galerii od dawna sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty. Krakelury pokrywające obraz odsłaniały bowiem tajemnicze przedstawienie znajdujące się pod spodem dzieła.
Zaskoczeniem było jednak odkrycie, że spód obrazu, wykonanego dokładnie sto lat temu, kryje nie jedną, a dwie kompozycje.
Wiele obrazów potrafi zaskakiwać nawet kilka wieków później. Nigdy nie można być pewnym czy jakieś dzieło poznało się w 100%.
Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki
To wystarczy. Dzieła sztuki nie muszą istnieć dla pospólstwa. Zawsze jest jednak opcja by się dorobić i kupić oryginalne teksty.
Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik...
Bardzo prymitywne i płytkie podejście. Zdecydowanie inne miałem wrażenie oglądając obrazy w formie ich zdjęć w telefonie i inne gdy widziałem je na własne oczy. Zupełnie inne doświadczenie. Natomiast robienie masowo kopi danego dzieła pozbawia ich aury jak pisał Walter Benjamin. Dzieło dlatego ma wartość, że jest wyjątkowe. To co masowe i powtarzalne nie ma dla nas większego znaczenia. Nie przywiązujemy jako cywilizacja większej wagi do masowo produkowanych krzeseł czy długopisów. Jednak Krzesło Świętego Edwarda to już cenny zabytek.
Pytanie jednak jest filozoficzne. Czy można oderwać treść od ich fizycznego nośnika. Odpowiedź moim zdaniem jest oczywiście w tym przypadku negatywna. Przesłanie które niesie ze sobą obraz często jest unikalne dla danego dzieła i nie da się go przełożyć na słowo pisane. Inaczej malarstwo nie miałoby sensu.
sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty
to kluczowe zdanie... Pisałem o dziełach, które są gruntownie zbadane, choć oczywiście może się zawsze zdarzyć sytuacja, że coś zostało przeoczone. Nie to że jestem za tym, żeby jakieś dzieła sztuki niszczyć, odnoszę się bardziej do przedstawionego przez ciebie systemu wartości. Jeśliby gdzieś dajmy na to zjarała się jakaś galeria i stracilibyśmy bezpowrotnie sławne obrazy to jest duża szansa, że są one już powielone, obfotografowane, zeskanowane i opisane w wielu pracach naukowych. Los ludzi z trzeciego świata (gdzie sami byliśmy w zasadzie trzecim światem jeszcze całkiem niedawno) jakoś w głębi duszy bardziej mnie obchodzi, co oczywiście nie znaczy że zaraz rzucę wszystko i pojadę do nich wspierać ich swoją wiedzą czy kasą bo w systemie wartości rodzina, przyjaciele, czy nawet własny komfort życia nadal stoją i tak wyżej. Zamalowane kawałki materiału zwyczajnie są po prostu niżej, bez znaczenia co przedstawiają. Inny przykład - mamy do wydania 100 baniek na renowację jakiegoś dzieła sztuki lub na pomoc dla głodujących w jakimś kraju - mojej odpowiedzi po tym co napisałem powyżej możesz się już chyba domyślić
Masowy grób rzymskich żołnierzy odkryty pod boiskiem piłkarskim w Wiedniu
Podczas prac remontowych prowadzonych jesienią 2024 roku na jednym z boisk piłkarskich w wiedeńskiej dzielnicy Simmering archeolodzy dokonali niezwykłego odkrycia. Pod murawą natrafiono na masowy grób, w którym spoczywały szczątki około 150 mężczyzn. Wszystko wskazuje na to, że byli to rzymscy żołnierze polegli w brutalnej bitwie stoczonej na przełomie I i II wieku n.e.
Odnalezione kości noszą liczne ślady obrażeń zadanych mieczami, włóczniami i sztyletami. Przy zmarłych znaleziono także elementy uzbrojenia, fragmenty pancerzy, gwoździe z wojskowych sandałów oraz pugio - charakterystyczny rzymski sztylet. Rozmieszczenie szkieletów wskazuje, że ciała złożono do grobu w pośpiechu, bez zachowania typowego porządku czy rytuałów pogrzebowych.
Odkrycie jest szczególnie cenne, ponieważ w tym okresie mieszkańcy Imperium Rzymskiego najczęściej poddawali zmarłych kremacji. Pochówki szkieletowe z początku II wieku n.e. należą więc do rzadkości. Fakt, że polegli zostali pochowani w całości, sugeruje wyjątkowe okoliczności - prawdopodobnie konieczność szybkiego pogrzebania żołnierzy po ciężkiej bitwie.
Miejsce odkrycia znajduje się niedaleko rzymskiego obozu wojskowego Vindobona, który dał początek dzisiejszemu Wiedniowi. W okresie największego rozwoju stacjonowały tam tysiące legionistów, a przyległa osada liczyła około 20 tysięcy mieszkańców. Stanowisko to odgrywało kluczową rolę w obronie północnej granicy Imperium.
Zdaniem badaczy żołnierze mogli zginąć podczas starcia z plemionami germańskimi, które regularnie nacierały na granice cesarstwa. Choć źródła pisane wspominają o walkach w tym regionie, odkryty grób stanowi pierwszy bezpośredni, archeologiczny dowód tak dramatycznych wydarzeń.
Analizy antropologiczne wykazały, że wszyscy pochowani byli mężczyznami o dobrym stanie zdrowia przed śmiercią. Obecnie naukowcy prowadzą dalsze badania DNA i analizy izotopowe, które mają pomóc ustalić pochodzenie żołnierzy oraz warunki, w jakich żyli.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
W poprzednim artykule zrobiłem jedynie wzmiankę na ten temat tego, że postać Mao i jego rewolucja kulturalna miała pewien wpływ na tworzącą się nową lewicę w latach 60. Było to jednak pewne niedopowiedzenie. Mao był w praktyce obdarzony kultem przez ówczesnych młodych lewicowców. Niezwykle popularne było hasło "3M" czyli "Marx, Marcuse, Mao."
When Italian students closed the University of Rome in March 1968, the highlight was a banner with three M’s: Marx, Mao and Marcuse.
The three M’s were the political Dylan, Beatles and Rolling Stones for worldwide student movements in 1968.
It took a while for French intelligentsia to realize that then-idealized Mao Zedong was a de facto rash Chinese emperor, issuing absurd edicts that destroyed the lives of millions.
Rozszerzeniem tego sloganu było "Marks Bogiem, Marcuse Prorokiem, Mao ich mieczem". Sam Marcuse miał zasłynąć ze stwierdzenia, że „kwiaty nie mają mocy”. Było to w czasach gdy dominowała jeszcze subkultura hipisowska i nadzieja na pokojowe zmiany była wciąż obecna. Zdecydowanie Nowa Lewica miała bardziej agresywne nastawienie. W latach 70 rozpoczął się okres tak zwanego lewicowego terroryzmu gdy powstawały takie organizacje jak RAF czy Czerwone Brygady. Były one inspirowane ideologią Maoistyczną.
RAF frequently cited Mao Zedong in its public statements, especially in its early years. One of the Maoist doctrines emphasized by the group was the importance of organizing political resistance to bourgeois society, and that armed struggle from the fringes of society will bring the revolution into mainstream society as well, with the bourgeois state revealing its oppressive apparatus by overreacting to fringe groups and their activities.
Powstała też słynna skrajnie lewicowa organizacja zwana czarnymi panterami. Dokładna data powstania tej organizacji to rok 1966 i działali jeszcze do lat 80. Ówczesny Szef FBI John Edgar Hoover miał nawet stwierdzić, że stanowią oni największe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Ich ideologia była oczywiście inspirowana Maoizmem.
Ideologia partii stała się mieszanką elementów marksistowskich, socjalistycznych, nowolewicowych, maoistowskich i czarnego separatyzmu
Mao więc wyraźnie wpłynął na skrajnie lewicowy, rewolucyjny i często terrorystyczny charakter lewicy z lat 60 i 70. To, że później lewica od niego odcięła nie umniejsza jego wpływowi na tamte wydarzenia. Śmiem też stwierdzić, że lewicy nie oburzyło to, że Mao niszczył zabytki, unikalne dzieła kultury, walczył z Konfucjanizmem i dokonywał zbrodni tylko po prostu okazał się końcowo równie skorumpowany co politycy w ZSRR i żadnej faktycznej komunistycznej utopii nie wprowadził.
Nie cała jednak lewica się od Mao odcięła. Bob Avakian i jego rewolucyjna partia USA wciąż działa.
Robert Bruce Avakian (born March 7, 1943) is an American political activist and Maoist philosopher who is the founder and chairman of the Revolutionary Communist Party, USA (RCP).
Alain Badiou nie jest bynajmniej marginalnym myślicielem, a wręcz przeciwnie. To jeden z najbardziej wpływowych i znanych myślicieli lewicowych współcześnie obok Slavoja Žižeka. Prowadzili nawet razem wykłady, a krytyka polityczna wydawała dzieła Badiou. Jego podziw do Mao jest jak najbardziej szczery co pokazuje ten wywiad z nim.
In the 1960s and 70s, saying you were a Maoist—as thousands and thousands of militants from all over did between 1966 and 1976, during what I call the “red years”—meant precisely this: we think that the fundamental experience for pursuing communist politics is the Cultural Revolution and not the Soviet state. Today, Russia and China are both capitalist states, which as such are of no interest at all to me as regards political thought. Mao is, for the time being, the proper name associated with the last great historical experiment, the one that attempted to gear the situation in a revolutionary way toward communism, by means of mass action within the socialist state. He is the first to have thought that the state is not the communist solution, but only a new context for that revolution.
Sam stwierdza, że Mao był znaczący dla lewicy przynajmniej do roku 1976, a nie że był od razu zweryfikowany na zachodzie jak twierdzi szanowana towarzyszka @gwf-hegel-fangirl.
Obecnie jednak raczej większość lewicowców na zachodzie nie przyzna się, że ceni Mao. Duch jednak rewolucji kulturalnej którą wywołał jest wśród nich dalej obecny co było widać w roku 2020 roku gdy podczas protestów ruchu BLM niszczono pomniki postaci historycznych. Dziś z kolei największym praktycznym Maoistą jest nie kto inny jak Donald Trump. Każdy widzi jaki chaos on przynosi. Lewica zwyczajnie nienawidzi historii i kultury.
Cement rzymski i beton rzymski – dwa materiały, które zmieniły starożytne budownictwo
Jednym z największych osiągnięć inżynieryjnych starożytnego Rzymu było opracowanie materiałów budowlanych, które pozwoliły wznosić konstrukcje o niespotykanej wcześniej skali. Warto jednak pamiętać, że cement rzymski i beton rzymski nie były tym samym. Cement pełnił rolę spoiwa, natomiast beton był gotowym materiałem konstrukcyjnym.
Cement rzymski powstawał z mieszanki wapna palonego, wody oraz popiołu wulkanicznego, zwanego pucolaną. To właśnie pucolana nadawała mieszance wyjątkowe właściwości, dzięki którym twardniała nawet w wilgotnym środowisku i zachowywała trwałość przez setki lat.
Tak przygotowane spoiwo wykorzystywano przede wszystkim jako zaprawę murarską do łączenia cegieł, kamieni i bloków skalnych. Cement rzymski służył również jako podstawa do wytwarzania betonu.
Beton rzymski, określany przez Rzymian mianem opus caementicium, powstawał po dodaniu do cementu kawałków kamienia, gruzu ceglanego, tufów wulkanicznych lub innych kruszyw. Po wymieszaniu uzyskiwano masę, którą można było wylewać do drewnianych szalunków i formować niemal w dowolny kształt.
To właśnie beton rzymski umożliwił budowę ogromnych fundamentów, sklepień, kopuł, akweduktów, mostów oraz portów morskich. Najsłynniejszym przykładem jego zastosowania jest kopuła Panteon w Rzymie, która do dziś pozostaje największą na świecie niezbrojoną kopułą betonową.
W praktyce cement rzymski można porównać do współczesnego cementu portlandzkiego, natomiast beton rzymski odpowiada dzisiejszemu betonowi konstrukcyjnemu. Różnica polegała na tym, że Rzymianie zamiast nowoczesnego cementu używali naturalnej mieszanki wapna i popiołu wulkanicznego.
Dzięki temu prostemu, ale genialnemu rozwiązaniu starożytni budowniczowie mogli tworzyć monumentalne konstrukcje, które przetrwały dwa tysiące lat i nadal budzą podziw inżynierów oraz archeologów na całym świecie.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Nastawienie lewicy do ZSRR i Chin przeszło podobną drogę, tylko w innym czasie. Początki ZSRR to powszechna iluzja sukcesu. Pierwsze 15 lat to dwa ogromne głody, a mimo to notowane wskaźniki ekonomiczne zupełnie tego nie pokazywały, dobrze znamy żarty o biurokracji PRL-u. Wykrycie skali wyniszczenia zajęło lata, a druga wojna nie pomagała. Lata 50 to ostateczna śmierć mitu, bo co prawda mieliśmy Foucaulta był Uniwersytecie Warszawskim, tak szybko go opuścił. To też okres walki Sartra z Camusem, który to Sartre popierał totalitaryzm ale się nie cieszył.
Początek rewolucji kulturalnej w Chinach wypadł na połowę lat 60. gdy stalinizm był zaniechany nawet w ZSRR, natomiast maoizm był widziany jak powiew świeżości. Rok 68. to z resztą ogromne protesty we Francji i Ameryce, więc lewicowcy początkowo była pozytywna wobec ograniczonych informacji wydzielanych przez Chiny, tak fakty szybko zweryfikowały propagandę. Ciężko znaleźć lewicowców którzy popierali to co się działo w chicha. Jedyne co było popierane to fałszywa narracja stworzona przez chińską propagandę, którą szybko zweryfikowały fakty.
Więc boli mnie że @Al-3_x znowu bezczelnie kłamie, ponadto mnie zablokował. Uczy się od najlepszych. Badiou na którego się powołał, jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Sam Badiou uważa się za margines, a jako sam wyjątek jest mizerny, powiązany raczej z ruchami post-maoistowskimi, czyli takimi które zasadniczo odcinają się od podstawi ideowych myśli Mao, nazywanych Maoistowskimi raczej z powodów historycznych nazw ugrupowań niż ideowych. Badiou z resztą postrzega okresy rewolucyjnie jako sekwencje materialistyczne, a nie coś co należy popierać, lub nie. Trochę jakby zapytać czy popierasz że rzeczy spadają w dół.