#herbatacodzienna

120
168

Moja ulubiona herbata: Masala Tea, mocno przyprawiona, o konsystencji i wyglądzie kawy inki, z kardamonem, cynamonem, pieprzem, długim pieprzem, gałką muszkatołową, czapetką i imbirem. Polecam.

#jedzenie #herbata #herbatacodzienna

ae0ce807-5a3c-46e0-a636-4b967a48e89f

Zaloguj się aby komentować

hej!


po którymś herbacianym wpisie postanowiłem sam zrobić sobie entry level do herbaty i zmówienie właśnie przyszło.


tylko czarne, bo takie herbaty lubię i póki co tylko te tanie, bo nie wiem czemu to podpasuje.


zaparzacz mam, więc życzcie mi powodzenia - zaczynamy on Taiwan breakfast


woda ma już akurat 96 stopni


#herbatacodzienna #herbata #gownowpis

4ee2ca6a-0328-4b53-9f8e-6f81ca0b1565

Zaloguj się aby komentować

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dzisiaj w kubku gości chińska herbata Liu Bao 207 (rocznik 2006) z Guangxi Wuzhou Tea Factory, jednego z najlepszych producentów gatunku herbaty Liu Bao. Jest to jedna z największych ciekawostek w mojej herbacianej kolekcji (i prawdopodobnie jeden z mniej znanych styli herbacianych w Polsce) i dlatego czekałem z nią na specjalną okazję — tą okazało się przekroczenie bariery 100 postów na hejto.


No dobra, czym w zasadzie jest gatunek Liu Bao? Herbata przechodzi proces oksydacji tak jak herbaty czarne, następnie dojrzewa ona w stosach, po czym jest prasowana (w tym przypadku jest to spłaszczone gniazdo). Jeżeli technologia kojarzy wam się z pu erhem shu to zdecydowanie macie racje. Proces produkcji Liu Bao zainspirował fabrykę herbaty Kunning, która jako pierwsza produkowała gotowane pu erhy. Herbata Liu Bao jest tradycyjnym wyrobem regionu Kuangsi na południu Chin.


Gniazdo jest mocno sprasowane, oddzielenie liści (które mocno się kruszą) wymaga siły. Na powierzchni gniazda widać pojedyncze pączki, ale większość stanowią zdecydowanie liście przytopowe. Zapach suszu jest bardzo przyjemny, słodki, owocowo-karmelowy, w nucie tylnej jest trochę aromatów pu erha (zarówno gotowanego jak i surowego) - ziołowość, gleba i tytoń. Napar po przepłukaniu ma bursztynowy kolor, który przechodzi w jasną czerwień. Aromat naparu jest delikatny i znowu miesza w sobie dwa światy — herbat czarnych i pu erhów. Jest sporo miodu, słodu i suszonych owoców, ale z drugiej strony jest też szlachetny tytoń, orzechy, trochę piwnicy. Smak jest zdecydowanie jedyny w swoim rodzaju. Dominuje tu słodycz (znowu w stronę miodu i suszonej śliwki), kontrowana przez bardziej wytrawne aromaty typowe dla surowego pu erha. Co ciekawe, ciężko tutaj szukać aromatu pu erha shu, który był wyczuwalny w naparze. W smaku dzieje się dużo i herbata jest raczej degustacyjna, niż codzienna. Odczucie w ustach jest dosyć aksamitne, pełne z delikatną cierpkością na finiszu.


Liu Bao to dosyć niszowa, ale bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich fanów pu erhów/herbat ciemnych, lub tych, którzy chcą się przekonać, jak zróżnicowany potrafi być świat herbaty.


Cena: około 20-25$ za 100 gramów, w zależności od rocznika


43/∞


#herbatacodzienna #herbata

623c92d1-7fc2-4049-b30a-43e6e94e8f03

Zaloguj się aby komentować

Akcesoria herbaciane, których możesz nie znać


Dzisiaj pokaże Wam mniej typowe akcesoria herbaciane (no nie oszukujmy się, zaparzacze i dzbanki znamy wszyscy). To chyba najciekawsze herbaciane gadżety, które obecnie posiadam. Bez zbędnego przedłużania, lecimy


Zdjęcie 1

Tutaj widzicie dwa narzędzia służące do rozłupywania herbat prasowanych. Po lewej jest to szpikulec, po prawej tradycyjny, drewniany nóż. Z użytkowego punktu widzenia szpikulce są znacznie wygodniejsze, zwłaszcza w przypadku mocnego prasowania.

Za nimi stoi worek do ciastek herbaty pu erh sheng (surowych). Dlaczego wymieniam tutaj tylko jeden rodzaj pu erhów? Otóż oba gatunki powinny być starzone w różny sposób. W przypadku surowej wersji herbaty wymagana jest wymiana powietrza, ciastko/cegła musi "oddychać". Wynika to z procesu produkcyjnego, w którym nie korzystamy z mikroorganizmów. W takim worku mieście się około 20 ciastek 200 gramowych. Trzymam tutaj herbaty, których nie pije na bieżąco, bo bardzo słabo przechowuj się w nim otwarte ciastko.


Zdjęcie 2

Tutaj jest jedna z moich komór do fermentacji pu erhów shu. Takie herbaty przechowujemy w warunkach, które sprzyjają rozwojowi mikroorganizmów żyjących na liściach herbacianych. Jednym z bardziej istotnym grzybem jest gatunek drożdży Blastobotrys adeninivorans — wytwarzają one enzymy (m.in. taninazę, która rozkłada bardzo powszechne w liściu herbacianym taniny). Oprócz tego znajdziemy tam grzyby z wszystkim doskonale rodzaju Penicillium. Żeby milusińscy się dobrze rozwijali, potrzebna jest odpowiednia wilgotność (ja korzystam z torebek Bovedy) oraz źródło mikroorganizmów. Żeby mieć ich pod dostatkiem, kupiłem bardzo starego (z lat '90 zeszłego wieku) pu erha niskiej jakości, który pokruszony leży na dnie komory fermentacyjnej. Na dno trafiają też wszystkie okruchy/pył herbaciany, który powstaje podczas parzenia. Ta konkretna komora jest eksperymentalna, wrzucam tam tanie pu erhy i patrzę co się stanie.


Zdjęcie 3

Na trzecim zdjęciu znajduje się plastikowy czajnik gunfu marki Kamjove do parzenia herbaty w stylu chińskim. Na górę sypie się herbatę, zalewa się ją wodą, a mały guzik na szczycie otwiera zapadnie, która pozwala na to, żeby herbata spłynęła do dolnej komory. Pojemność to około 150 mililitrów.

Obok znajduje się łyżeczka do herbaty. Tradycyjnie, w dawnych czasach kupcy kolonialni herbatę przechowywali w dużych drewnianych skrzyniach, a łyżeczka służyła do prezentacji próbek (stąd często takie łyżeczki były bardzo bogato zdobione). Łyżeczka mieści około dwóch gramów herbacianego suszu.


#herbatacodziennaekstra #herbatacodzienna #herbata

a64dd8ee-1216-443c-8960-68cb0f99bdbe
8d3ec26d-edd1-4602-9a50-5ded8df49b93
6be45a8a-9820-4416-ba9f-4a4dc2108460

@TheLastOfPierogi Słyszałem opinie że surowe pu-erhy też można przechowywać w szczelnie zamkniętych pojemnikach z bovedą. Miałeś z tym jakieś złe doświadczenia? Ja od ponad pół roku trzymam w ten sposób i póki co jest ok.

Słyszałem też że postarzanie surowych pu-erhów w suchym klimacie jest bez sensu i nie starzeją się dobrze.

Zaloguj się aby komentować

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dzisiaj w kubku gości chiński pu erh shu aromatyzowany płatkami chryzantemy od nieznanego producenta. Herbata jest ze mną od +/- roku 2015/2016 i przeleżała na dnie pojemnika fermentacyjnego z innymi ciastkami (bo zwyczajnie o niej zapomniałem). Na odwrocie ciastka jest wybita data pakowania — lipiec 2014 roku, czyli pewnie możemy śmiało założyć, że liście mają ponad 10 lat. W przypadku takiej herbaty czas szkodzi, a nie pomaga, ale powinna być zdatna do picia.


Ciastko jest jednolicie wybarwione z widocznymi płatkami chryzantemy. Prasowanie jest luźne, do oddzielenia porcji nie trzeba używać noża/szpikulca. Sam zapach suszu jest bardzo delikatny — czuć piwnicę i kwiaciarnię. Napar jest jasnoczerwony, po stylu spodziewałbym się głębszego koloru. Aromat naparu jest bardziej zdecydowany. Jest dominująca piwnica i mokra gleba z nutą kwiatów. W smaku jest płasko — trochę aromatów typowych dla pu erhów i trochę kwiatowej słodyczy.


Można wypić, ale w sumie nie ma to specjalnie sensu.


Cena: nie pamiętam, chyba dostałem go gratis do zamówienia.


42/∞


#herbata #herbatacodzienna

dae442ab-b818-488d-8c98-0dc685f48327

Zaloguj się aby komentować

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dzisiaj w kubku gości malawijska herbata Malawi Thyolo Moto 2022 ze sklepu eherbata.pl Herbata pochodzi z plantacji Satemwa w południowym Malawi. Został on założony w latach '20 XX wieku, pierwotnie ziemia miała służyć do uprawy tytoniu. Właścicielem plantacji jest nieprzerwanie amerykańska rodzina Kay. Portfolio produktów jest dosyć typowe - oprócz produkcji herbat wysokiej jakości z dobrych liści, wytwarza również herbatę ekspresową w procesie CTC (crush, tear, curl). Herbata Malawi Thyolo Moto jest produkowana w tradycyjny sposób, gdzie suszenie liści odbywa się nad ogniem. W tym konkretnym przypadku do wędzenia wykorzystywane jest drewno gujawy.


Susz jest ładny, widać pojedyncze poskręcane liście i jednolite, czarne wybarwienie. Aromat jest bardzo mocny - na pierwszym planie pojawia się oscypek, tytoń, w tle majaczy ziołowa nuta (trochę mięty i rozmarynu). Napar jest bursztynowy. Jego aromat jest znacznie bardziej złożony. Na pierwszym planie znowu jest oscypkowa wędzonka, trochę słodkiego kadzidła, żywicy i suszu pod wigilijny kompot. W tle majaczy ziołowa, świeża nuta. Smak jest bardzo przyjemny i wbrew pozorom mało kontrowersyjny. Body jest słodkie, słodowe i wędzone. Smak oscypka jednak nie jest przytłaczający, tylko fajnie wkomponowuje się w całość. W tle jest sporo owocowości, żywicy i dymu tytoniowego.


Malawi Thyolo Moto 2022 to bardzo fajna wędzona herbata, która może być dobrym wstępem do gatunku. Całość jest zbalansowana, przyjemna i bardzo pijalna. Zdecydowanie nie jest to ekstremum jak w przypadku Lapsangów, czy herbat wędzonych torfem. Pewnie będę do niej wracał.


Cena: 18 PLN za 25 gramów.


41/∞


#herbata #herbatacodzienna

0232d11e-b432-4fc8-89cf-9b39928733f2

Zabieram się do tych wędzonych herbat jak pies do jeża i nie mogę się przemóc.... Ale takie wpisy pomagają mi w końcu podjąć decyzję

@TheLastOfPierogi mmm wędzonka. Może sobie jutro zaparzę. Swoją drogą. Piłeś tego najdroższego od nich Lapsanga z Tongmuguan? Nie jest taki mocny jak bardziej komercyjne wersje.

Zaloguj się aby komentować

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dzisiaj w kubku gości indyjska herbata Darjeeling Jungpana Muscatel Wonder SF 2022. Pochodzi ona z ogrodu herbaciana Jungpana w stanie Dardżyling. Sama historia ogrodu jest bardzo ciekawa i równie burzliwa. Założył go w 1899 roku Henry Montgomery Lennox. Następnie był on własnością G.W. O'Briana, który w 1945 musiał go sprzedać rządzącej Nepalem dynastii Rana. Od 1956 roku zarządzała nim indyjska rodzina Kejriwal. W 2017 roku została ona sprzedana firmie, która jest sporym graczem na rynku herbaty darjeeling Santosh Kumar Kanoria Group. Co ciekawe, do 2018 roku, do ogrodu nie prowadziła żadna droga samochodowa, ani linia kolejowa, więc gotowa herbata była przenoszona na plecach miejscowych pracowników (ścieżka istniejąca do dzisiaj jest wąska i wiedzie przez drewniany most, przypominający filmy z Indianą Jonesem). Herbata pochodzi z letniego zbioru w 2022 roku.


Susz wygląda ładnie, liście są zrolowane i jednolicie wybarwione. Zapach suszu jest bardzo przyjemny, jest muszkatel (raczej winogrona niż gotowe wino) w tylnej nucie pojawia się świeżość — mnie osobiście przypomina to mentol. Napar jest naprawdę ładny, dosyć intensywna czerwień z rubinowymi refleksami.


Zapach naparu jest rozczarowujący. Dominuje karmel, z odrobiną muszkatelu w tle jest nieprzyjemna, papierowa nuta. Najlepszym deskryptorem smaku będzie słowo "ulep". Jest bardzo, bardzo słodko. Picie przypomina ciumkanie karmelka obtoczonego cukrem. Poza tym jest trochę słodu, trochę winogrona i suszonych owoców. Bardzo słodkie body kompletnie dominuje i przytłacza całą resztę smaków. Słodycz zostaje przez dłuższą chwilę w ustach i mocno męczy. Poza tym odczucie w ustach jest bardzo przyjemne, aksamitne.


Jestem kompletnie na nie. Herbata może posmakować tylko fanom słodyczy (myślę, że Pan Janusz mógłby być zadowolony). Zdarzyło mi się pić blendy czarnej herbaty z kawałkami karmelu, które nie były tak przytłaczające. W takim budżecie oczekuje czegoś znacznie ciekawszego.


Cena: 16 PLN za 10 gramów.


40/∞


#herbata #herbatacodzienna

bf3f80d1-bdb3-4177-b9a1-c9e0e5000ec4

Zaloguj się aby komentować

Wczorajszy dzień byłby stracony przez tą okropną pogodę.... Gdyby nie herbatka


W niedzielę zaparzyłem sobie Qing Zhuang Sheng Pu-erh 2019. Jest to surowa herbata Pu-Erh. Dla niewtajemniczonych: są dwa rodzaje Pu-erhów, Sheng - surowy oraz Shu - dojrzały. Różnią się one praktycznie wszystkim!

Dojrzałe pu-erhy mają intensywny, czerwony kolor naparu oraz równie intensywny smak i aromat, a nuty są zwykle ciężkie - drzewne, ziemiste, niektórzy czują wręcz rybę! Za to pu-erhy surowe są bardzo delikatne. Kolor naparu jest jasny a nuty smakowe i zapachowe nie tak intensywne - kwiaty, owoce, zioła. A to ten sam rodzaj herbat!

Gdzie tkwi haczyk? Oczywiście w obróbce. Surowe pu-erhy dojrzewają naturalnie, bez "pomocy" ze strony producenta, za to te dojrzałe przechodzą przyspieszone dojrzewanie na stosach.

W tym miejscu podrzucam dobry artykuł z czajnikowego który w sposób bardziej rozwinięty opisuje różnice między tymi dwoma rodzajami pu-erha. https://www.czajnikowy.com.pl/czerwona-herbata-pu-erh-sheng-czy-shu-surowa-czy-gotowana-roznice/


Przechodząc do herbaty, bo i tu jest co opowiadać. Jest to herbata sprasowana w kształt... tabliczki czekolady! I to dosłownie, bo parzy się pojedyncze kostki takiej tabliczki. Aż żałuję że nie zdecydowałem się zakupić całej tabliczki, byłoby fajne zdjęcie Za to nie żałuję jej zakupu, bo herbata okazała się całkiem przyjemna. Parzyłem w stylu gongfu cha, jedna kostka(ok6g) na 100ml, woda 90-95 stopni. Najpierw płukanie herbaty przez kilkanaście sekund. Pierwsze 3-4 parzenia po ok. 10 sekund, każde następne po 10s więcej. Pierwsze parzenia były mocno ziołowe, po 5 zacząłem czuć więcej słodkości, jakby truskawek i kwiatów.


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

06d6afb0-9ec9-46e2-a989-625bdf704bc1
570881bf-c57b-48dd-bf76-ab4cd6f3a4b3

To już kolejny post, gdzie eksponowana jest eherbata.pl

Podejrzewam, że kilka osób zaprzedało się tej firmie (tzw. marketing szeptany). Nawet przez moment chciałem tam kupić prezent na urodziny mamy, ale jestem bardzo wyczulony na manipulację, dlatego kupię coś innego gdzie indziej.

@Endrevoir Dzięki za ten wpis! Niedawno kupiłam sobie pierwszego pu-erha (kierując się ogromem fanów tego typu herbaty) i zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak, że czuję w nim rybę... Teraz już wiem, że to ten nieszczęsny dojrzały rodzaj. No cóż.

Zaloguj się aby komentować

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dzisiaj w kubkach gości japońska herbata kiszona Awa Bancha od niezawodnego sklepu eherbata.pl Herbata pochodzi z prefektury Tokushima w historycznej prowincji Awa. Człon "bancha" oznacza zieloną herbatę produkowaną z tych samych krzewów co sencha, ale niższej jakości. W przypadku Awa Banchy słowo to jest wypowiadane odrobinę inaczej, żeby podkreślić odrębność tego stylu.


Sam proces produkcyjny jest bardzo ciekawa — liście są zbierane w połowie lipca, w momencie kiedy są największe. Następnie są one gotowane do momentu utraty koloru, co niszczy enzymy odpowiedzialne za utlenianie. Następnie liście są ręcznie zwijane i ciasno upychane w dębowych beczkach, żeby odciąć dostęp powietrza. W środku zachodzi proces fermentacji mlekowej, a na końcu ukiszone liście są suszone.


Susz wygląda dosyć specyficznie, składa się z całych liści, niektóre z nich są delikatnie zrolowane, inne w pełni rozwinięte. Zapach jest kwaśny, odrobinę owocowy, kojarzący się z kiszonkami. Napar jest jasnozielony, z żółtymi refleksami. W aromacie naparu jest kwaśno, ale pojawiają się owoce — suszone jabłka i morele. Smak przy parzeniu w stylu europejskim jest bardzo delikatny, body praktycznie nie istnieje, w tle przebijają się aromaty suszonych i świeżych owoców oraz delikatna, owocowa kwasowość. Lepiej jest przy gotowaniu liści w niewielkiej ilości wrzątku przez około 10 minut. Smak robi się bardziej zdecydowany, pojawia się maślany tost, cierpkość i intensyfikuje się smak owoców i kwasowość.


Przerobiłem już dwie torebki Awa Banchy i mam z nią spory problem. Na początku byłem zachwycony, bardzo pasował mi nietypowy, owocowo-kwaśny smak naparu. Niestety, herbata znudziła mi się dosyć szybko i obecnie pije ją bardzo rzadko. Na dłuższą metę jest dosyć męcząca. Mimo wszystko uważam, że warto ją spróbować, chociażby po to, żeby zobaczyć, jak oryginalny smak może mieć herbata.


Cena: 42 PLN za 25 gramów.


39/∞


#herbata #herbatacodzienna

45157b1c-8926-4655-8c8b-3405191cd2ab

Zaloguj się aby komentować

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dzisiaj w kubkach gości Darjeeling North Tukvar FF 2023 od niezawodnego sklepu eherbata.pl. Herbata pochodzi z indyjskiej prowincji Dardżyling, z ogrodu North Tukvar i jest mieszanką trzech różnych kultywarów używanych w tym regionie. Herbata została zebrana w marcu 2023, jest to First Flush (czyli pierwszy zbiór herbaty w danym roku). Herbaty FF są delikatne w smaku i zachowują sporo "zielonych" aromatów.


Fun fact na marginesie: wynika to z tego, że liście jeszcze nie zaczęły być konsumowane przez owady m.in. z gatunków Empoasca onukii i Empoasca flavescens. W momencie, kiedy sympatyczne insekty zaczynają podgryzać krzew, liście kurczą się i rolują — rolnicy z Dardżyling nazywają to zjawisko Kakreko Patti, co dosłownie oznacza poskręcany liść. W zmniejszonym liściu stężenie substancji aromatycznych jest wyższe. Dodatkowo herbaciany krzew nie przepada za byciem zjadanym na żywca i produkuje przeróżne substancje, które mają odstraszyć żerujące na liściach owady. Te dwa zjawiska odpowiadają za specyficzny, słodowo-muszkatowy smak drugiego zbioru herbaty z Dardżyling.


Ale do brzegu. Susz jest ładny i jednocześnie bardzo typowy dla herbat z tej prowincji. Liście są w całości, ładnie poskręcane. Warto zwrócić na wybarwienie — jest ono niejednolite, z jasnymi krawędziami i znacznie ciemniejszym środkiem liścia. To też bardzo typowa cecha herbat z Dardżyling, która wynika z procesu produkcyjnego. Stąd też niektórzy klasyfikują te herbaty jako coś pośredniego między zielonymi i czarnymi. W aromacie jest sporo masła i kwiatów polnych.


Napar jest bardzo jasny i delikatnie słomkowy. W aromacie jest sporo masła, słodyczy, świeżo skoszonej trawy i odrobinę kwiatów. W smaku dzieje się sporo, ale jest dosyć zwiewnie. W body jest dużo masła, karmelu (połączenie przypomina mi to trochę cukierki butterschotch). Kontrowane jest to sporą świeżością — tutaj jest sporo kwiatów, trawy, trochę poziomek. Wszystko jest ładnie zbalansowane i nie przytłacza słodyczą. Nie ma też, charakterystycznych dla Darjeelingów, smaków mineralno-rosołowych, tutaj mamy zdecydowanie drugi biegun. Odczucie w ustach jest dosyć gładkie (po raz kolejny — maślane), nie mamy tutaj nawet odrobiny cierpkości, nawet przy długim parzeniu. O ile osobiście lubię odrobinę tanin w naparze, to przy tej lekkości byłby to raczej minus.


To dosyć prosta, ale i szlachetna herbata dobrze oddająca to, o co tak naprawdę chodzi z tymi całymi Darjeelingami. Gdyby nie cena, to byłby to idealny punkt wejścia dla początkujących. Na pewno będę polował na rocznik 2024.


Cena: 18 PLN za 10 gramów.


38/∞


#herbata #herbatacodzienna

c186e282-0b40-44e3-acc2-a5449534dd0d

Zaloguj się aby komentować

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dzisiaj w kubkach goszczą dwie wariacje na temat herbaty śniadaniowej* od francuskiej herbaciarni Mariage Freres — Breakfast Earl Grey i Empereur Chen-Nung.


Breakfast Earl Grey to wariacja na temat doskonale wszystkim znanemu blendu Earl Grey. Bazę herbaty stanowią dosyć drobno zmielone liście herbaty cejlońskiej. Aromat suszu jest bardzo cytrusowy, bergamotka przykrywa tutaj całkowicie zapach liścia herbacianego. Napar jest jasny, słomkowy. Body herbaty jest dosyć klasyczne jak na Sri Lankę — jest dużo chleba tostowego i karmelków. Gra ono zdecydowanie pierwsze skrzypce, praktycznie dominując cały aromat i smak herbaty. Olejek bergamotkowy jest oczywiście obecny, ale jakbym herbaty nie parzył, to stanowi on raptem akcent. Drobne mielenie powoduje, że herbata jest naprawdę mocna (to oczywiście kwestia indywidualna, ale dla mnie jest zbyt mocna) i zostawia dość nieprzyjemne, ściągające odczucie w ustach. Niestety, sprawia to również, że łatwo ją przeparzyć i wtedy robi się nieprzyjemnie cierpka.

Breakfast Earl Grey to herbata jednowymiarowa, niezbalansowana i niestety nudna. W moim przypadku trochę ratuje ją ćwiartka cytryny, ale zdecydowanie nie tego oczekuje od Earl Grey'a.


Empereur Chen-Nung prezentuje zupełnie inne podejście do tematu. Została ona nazwana na cześć legendarnego cesarza Chin Shennonga, który wedle mitologii miał odkryć sztukę parzenia herbaty w roku 2737 przed naszą erą. Koncepcyjnie nawiązuje ona do pierwszych metod przetwarzania liści — przed wynalezieniem suszarek bębnowych herbaty były zazwyczaj suszone bezpośrednio nad ogniem, stąd Empereur Chen-Nung łączy w sobie delikatną wędzonkę ze zdecydowanym, klasycznym smakiem czarnej herbaty. Herbaciarnia nie wyszczególnia kraju pochodzenia liści (co jest dla mnie sporym minusem, zwłaszcza w tej półce cenowej), rekomenduje napar jako dodatek do obfitego śniadania i sugeruje, żeby nie dodawać do niej mleka. Wizualnie herbata jest naprawdę ładna — liście są w całości, raczej nie ma w niej pyłu. W aromacie suszu jest sporo ogniskowej wędzonki, ale przebijają się też nuty herbaciano-kwiatowe. Napar jest bursztynowy z rubinowymi reflaksami. Jeżeli miałbym strzelać, to zarówno wygląd suszu jak i naparu przypomina mi herbaty z chińskiej prowincji Yunnan, ale nie przywiązuje się specjalnie do tej myśli. Aromat naparu ma więcej głębi — jest oczywiście wędzonka, ale kontruje ją landrynkowa słodycz, oraz dosyć nietypowe jak na gatunek nuty słodkich kwiatów. Pierwsze łyki naparu zostawiają gęste, wręcz oleiste odczucie w ustach. W smaku herbata jest naprawdę ciekawa — na pierwszym planie mamy tutaj landrynkowo-karmelową słodycz herbaty, która jest kontrowana przez bardzo przyjemną, leśną wędzonkę, a całość akcentuje taka kwiatowa słodkość (mnie osobiście kojarzy się z różą). Jeżeli lubicie herbaty wędzone z mlekiem, to można tutaj zdecydowanie go dodać.


Empereur Chen-Nung naprawdę mi podpasował. Może to być znakomite wprowadzenie do świata herbat wędzonych, bo jest dosyć łagodna. Miłośnicy mocniejszej wędzonki też znajdą tu coś dla siebie, bo zarówno w smaku, jak i aromacie dzieje się tutaj sporo. Na pewno jest to bardzo oryginalny blend.


Cena: Breakfast Earl Grey (100 gramów w puszce) - 17€

Empereur Chen-Nung (100 gramów w torebce) - 11€


36-37/∞


*czyli mocnej, dającej kopa i zazwyczaj dobrze idącej w parze z mlekiem/cytryną


#herbata #herbatacodzienna

f068ba40-4b70-4e11-82c7-1e5d037c1731

Zaloguj się aby komentować

Niektórzy w weekend otwierają butelki i piją niezliczone ilości alkoholu. Ja odpalam czajnik i parzę herbatkę


Dzisiaj przedstawiam wam żółtą herbatę Huang Xiao.


Jaką? Żółtą?


Zdziwieni? Ja też byłem jak usłyszałem o herbatach żółtych. Otóż okazuje się że istnieje taki rodzaj, tylko jest o wiele mniej znany w Polsce. Nazwa tego rodzaju herbaty bierze się z jednego z etapów tworzenia: żółknienia. Bardzo dobrym przewodnikiem po kolorach herbat jest jeden z wpisów na blogu sklepu eherbata: https://eherbata.pl/blog/herbaciane-abc-roznice-w-produkcji-6-rodzajow-herbaty-268.html


Co do samej herbaty. Jej nazwa znaczy dosłownie „mała żółta herbata”. Ja na swój dzbanek użyłem trochę ponad 6g suszu, używałem wody w temperaturze 80-85 stopni, starałem się celować w środek zakresu. Wykonałem 3 parzenia, pierwsze trwało 2 minuty, następne 3 i 5min. Pachnie i smakuje orzechami i kakao i to bardzo intensywnie! Jest to jedna z nielicznych herbat, które czuję jeszcze długo po wypiciu. Według mnie każdy powinien choćby spróbować, choćby dla samego faktu spróbowania żółtej herbaty. A później pewnie będziecie wracać żeby poczuć ten niesamowity aromat

#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

9c809382-2819-4629-a8a9-4f43b970a2db
1bf0c5da-f8aa-46db-8b79-ea876f21dfa0

@Endrevoir może będziesz wiedział: jak się nazywają takie zestawy ziółek co można do tykwy sypać jak yerbę żeby móc wieczorem popijać i spać w nocy? Herbe zawsze zapomnę że parzę, przeparzę i elo

Zaloguj się aby komentować

Witam po dłuższej nieobecności, ciężki tydzień był, a na ciężki tydzień najlepsza dobra herbata


Dzisiaj przedstawiam wam mix białej i zielonej herbaty Tenshi. Jest to dokłanie mieszanka chińskiej senchy, Long Jing oraz przedstawianej przeze mnie białej Bai Mu Dan. Wzbogacona jest kawałkami  papai, ananasa i liofilizowanych truskawek oraz płatkami róży. A żeby nie było czasem mało, dodano do tego aromat granatu!


Herbata ma bardzo słodki aromat i smak, jednak trudno żeby tak nie było, biorąc pod uwagę skład. Jednak czuć że nie ma aż tak wiele głębi jak droższe herbaty, ale nie ma co się dziwić. To nie jest ten przedział cenowy. Jednak ja uważam że warto spróbować.


Kilka słów o parzeniu. Tą herbatę zwykle zaparzam w dzbanku z zaparzaczem, bo lubimy oboje z żoną ją pić do wieczornego filmu. Ja użyłem jakieś 6g na ok pół litra wody w temperaturze 80stopni. Za pierwszym razem parzyłem ok 2 minuty, drugie parzenie wydłużyłem do 5minut.


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

7fbbcbe6-b8ed-4411-a642-7b9b769cc5ce
d16c54ee-7b19-47e7-bad4-79dbe4c7d0fd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z wczorajszym wpisem, dziś recenzja


Do gaiwana włożyłem Pu-erh Menghai Tuo Cha. Pu-erhy są popularnie w Polsce nazywane herbatami czerwonymi ze względu na kolor naparu, co nie zawsze jest prawdą, ale o tym przy innej herbacie


Herbata którą dziś prezentuję to dojrzały pu-erh który dostarczany jest w formie ciastek. Jest to sprasowana herbata, która może przyjąć wiele kształtów. Akurat dzisiejsza herbata jest prasowana w gniazdo, skąd jej nazwa - człon tuo cha. Drugi człon - Menghai wziął się z nazwy regionu z którego pochodzi herbata.


Trochę osobistej historii. Moje pierwsze kroki z pu erhami sięgają kilku lat wstecz, gdzie przeczytałem że herbaty te są dobre na odchudzanie. Dlatego stwierdziłem że kupię herbatę marketową i padło na sypaną herbatę z Big Activ z cytryną. Pierwsze parzenia były trudne, ale się przekonałem do tej herbatki i jeszcze w tym roku miałem ją na swojej półce. W sumie jakby ktoś by mnie nią poczęstował to z chęcią bym wypił


Herbata ma zapach i smak bardzo intensywny, mi się kojarzący z ziemią, wilgotnym lasem. Kolor naparu - intensywnie czerwony. Ja osobiście uwielbiam ten smak. Parzyłem w gaiwanie, ok 5g na 100ml wody. Pierwsze parzenie 30s, każde kolejne wydłużane o 15s, temperatura wody ok 92 stopnie. Wypiłem łącznie 6 parzeń, jeszcze spokojnie dałoby się z 2 wyciągnąć, ale już nie dałem rady bo herbata wyszła mi bardzo mocna. Spokojnie można dać 0,5g mniej i moc z herbaty wyjdzie.


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

@Endrevoir wrzucaj zdjecia herbatek i gdzie zakupujesz. Sama najbardziej lubie pu ehry, ale nigdy od nich nie schudlam

najbardziej mi o dziwo skakuje ta marketowa - ma taki fajny ziemisty smak. Raz zamowilam sobie takie duze ciastka z chin i tez byly dobre tylko wkurzalo mnie kruszenie tego ciastka

@GtotheG zdjęcia wstawione osobno. Herbaty kupuje głównie na eherbata, tak było również z tą ale będę robił więcej zdjęć, również opakowania

@Sahelantrop zdjęcia wstawione osobno, przepraszam za gapiostwo jeżeli chciałbyś zobaczyć takie gniazdo jeszcze nie zjedzonego przeze mnie to będę musiał poszukać w odmętach internetu bo sam takiego nie zrobiłem.

Na śmierć zapomniałem o zdjęciach. Już wrzucam zdjęcie mojego ciastka niestety już tylko takie jakie mam, jak przyszło to niestety nie zrobiłem zdjęcia.

ddb2dee0-6058-48d2-862f-664d4ff3655d
aeb4a161-a330-4a1c-a31f-845fd20c077f
4eb7fd90-d3d9-4ad5-ac5d-68db4b8cbb31

@Endrevoir Wygląda niesamowicie. Zaraz sobie taką herbatę kupię. Martwi mnie tylko ten dodatek cytryny czy innego owocu. Nie znoszę podobnych "wartości dodanych" w żywności, bo nie wierzę, że są one pochodzenia naturalnego.

@Sahelantrop Żeby była jasność: w pokazanej przeze mnie herbacie nie ma żadnego dodatku cytryny. To w 100% liście herbaty. Skórka cytrynowa była dodawana do pierwszego mojego pu-erha jakiego piłem, czyli sklepowego Big Activa, takiego jak pokazał @UmytaPacha w komentarzu powyżej.

Zaloguj się aby komentować

Parzymy dalej!!


Dzisiaj do gaiwana wrzuciłem herbatę białą Bai Mu Dan, czyli po polsku Biała Piwonia!


Bai Mu Dan jest jedną z najpopularniejszych białych herbat ale dzisiejsze parzenie było moim pierwszym zetknięciem się z nią. Pierwsze zaskoczenie: liście. Bardzo długie, wąskie liście o sporej objętości: na zdjęciu jest troszkę ponad 5g w 120ml gaiwanie. aromat samego suszu jest bardzo łąkowy i odrobinę słodkawy.

Herbatę zdecydowałem się parzyć w gongfu cha - ok5g liści, 100ml wody w temperaturze ok95 stopni(zaczekałem aż wrzątek przestanie bulgotać+5 sekund i zalewałem). Czasy zgodnie z sugestią sklepu: pierwsze parzenie 15 sekund., drugie 20, trzecie 30, i od tego momentu każde kolejne+15 sekund. Ja wyciągnąłem z tego 8 parzeń, z czego ostatnie zdecydowałem się zrobić 2min.

Aromat i smak herbaty jest bardzo mocno łąkowy - taka skoszona łąka. Osobiście nie mam pojęcia skąd wzięła się w nazwie chińskiej ta piwonia: ja w ogóle nie czuję owoców. Herbata jest dosyć przyjemna, ale jakoś mnie nie porwała, może po prostu potrzebuję czasu żeby docenić jej walory smakowe. Na pewno jeszcze pobawię się sposobem parzenia, może wycisnę z niej coś innego.


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

b7478335-5f3a-4ee2-9b88-711ed7d50277
f4028bb7-73fa-413a-935e-06a7959a8c96

Bai Mu Dan jest bardzo popularną herbatą istniejącą w licznych wariantach i co za tym idzie różnej jakości. Jeśli dobrze pamiętam na Eherbacie był wariant z Afryki, zwał się bodajże Malawi Thyolo Peony, albo jakoś tak. Smakował mi bardziej od zwykłego, nieopisanego naparu. Dodatkowo mówi się, że w wypadku gorszej jakości herbat białych można zaparzać je w niższych temperaturach - są wtedy bardziej kwiatowe i słodkie.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry, zaczynamy


Na pierwszy ogień(a może wrzątek?) idzie biała herbata Fuding Longzhu Baicha. Jest to herbata zwinięta w kształt kuleczek, stąd człon nazwy Longzou - smocze perły. Każda taka kuleczka ma ok. 4-5g.

Sam susz ma delikatnie słodki zapach, jest bardzo przyjemny. Samą herbatę parzy się we wrzątku, co może być ciekawostką dla osób które piły tylko białe herbaty z dyskontów - bardzo dużo herbat białych z Chin parzy się właśnie we wrzątku.

Ja powyższa herbatę parzyłem na dwa sposoby - w stylu Chińskim(Gongfu cha) oraz teraz właśnie w stylu zachodnim. I tym razem styl zachodni wygrywa! Przy parzeniu gongfu cha wychodziła mi zawsze dziwna kwaskowatość tej herbaty która może nie powodowała że herbata stała się niepijalna, ale mocno spadała mi przyjemność z picia. Dodatkowo zawsze mnie denerwowało że z kuleczki w kolejnych parzeniach wychodzą małe paprochy, których gaiwan mi nie zatrzyma. Z tego powodu stwierdziłem że dzisiaj zaparzę ją sobie w czajniczku.


Strzał w 10! Kwaskowatość okazała się dużo mniejsza, dosłownie ledwo wyczuwalna. Dominowała naturalna słodycz, owoce. Zapach naparu również bardzo świeży. Wykonałem 3 parzenia, każde było równie dobre. Bardzo polecam tą herbatę oraz eksperymentowanie ze sposobami parzenia, żeby uzyskać jak najlepszy efekt.


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

4a40fbdc-5ba5-47ab-bfd3-7a630d6962b0
873eb796-c4c9-46c7-8083-2b0ce55cf3f7

@Endrevoir Tomku, nazwę przeczytałem i nic tam nie widzę "wsadziliśmy liście porzeczki, głogu owoce, morwę) To tylko nazwa. Ja jestem ten od kawy kraftowej, mnie trzeba wprost, ręcznie.

@cyber_biker A kto powiedział że zawsze musi być ceramika? Poza tym nie mam czarki która pomieściła by ponad 250ml więc musiał być kubek

Poza tym zdradzę Ci tajemnicę. W kubku smakuje tak samo dobrze jak w czarce!

Zaloguj się aby komentować

Przyszło!!


Muszę powiedzieć że zarówno eherbata jak i Impost nie zawiodły i paczuszka czekała w paczkomacie już o 7 rano. A ja w pracy do 14:(

Całe szczęście paczka już u mnie, odpakowana, sprawdzona. Przyszło 12 zamówionych przeze mnie herbat+ gratis(to w białym opakowaniu)+gratisik krówka z zieloną herbatą Krówka bardzo smaczna, krucha, delikatnie było czuć tą herbatę, najbardziej był widoczny jej kolor ponieważ krówka była zielona!!


Co do gratisu, to chyba niestety sklep tym razem nie trafi w moje gusta. Próbowałem już 2 palone oolongi i to chyba nie jest mój smak z zapachu samego suszu przywodzi mi na myśl Da Hong Pao, za którym po prostu nie przepadam....


Pierwszy opis herbaty będzie chyba jeszcze z mojej starszej części kolekcji, na pewno w tym tygodniu!

#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

e9a9d359-3494-4f28-b076-b35f1f96e871

@Endrevoir też dostaje zawsze jakieś dziwne te gratisy niesmaczne. Z moich ulubionych tam to są owocowe - sztos po prostu. A reszta to spoko, testuje co chwile nowe.

@GtotheG U mnie właśnie odwrotnie. To moje 3 zamówienie i dopiero teraz - chyba - nie wstrzelili się w mój gust. Za pierwszym razem dostałem Senchę ananasową, która jest całkiem przyjemna a za drugim surowego pu erha, o którym na pewno napiszę bo tak mi posmakował że w powyższej paczce znajduje się pełne opakowanie tej herbatki

@Endrevoir o zazdro, ta sencha brzmi ciekawie. Ja raz dostalam jakiegos pu erha to był zjadliwy, ale dupy nie urywał, a reszta była jakaś dziwna, co już nawet nazw i smaków nie pamiętam, jedno było coś z BIO.

Opisz tego pu ehra, bo te co tam kupiłam to takie średnie, ja lubie mega ziemiste, a one nie są, a ten supermarketowy, czerwony, nie pamiętam jaka to marka - mi najbardziej smakuje, wlasnie przez ten mocny, ziemisty smak.

Zaloguj się aby komentować

O kurde!!!


W życiu nie spodziewałem się podobnego odzewu. Ponad 130 piorunów mojego wpisu

Dziękuję wszystkim którzy klikneli pioruna oraz skomentowali, to strasznie miłe!


Obiecuję że postaram się co najmniej raz w tygodniu wrzucić jakiś post. Biorąc pod uwagę zainteresowanie mam bardzo dużą motywację żeby pisać i jeszcze większą żeby kupować nowe herbaty bo z tych co mam i które mi w tym tygodniu przyjdą wyjdzie max 30 wpisów Tylko nie wiem co żona na to bo już marudzi że herbaty zajmują za dużo miejsca


Tak więc czajniki w dłoń i parzymy


No i tym razem będę pamiętał o tagach

#herbata #herbatacodzienna no i powiedzmy że mój tag #hejtoherbata

Zaloguj się aby komentować