Dzisiaj bardzo delikatnie bo musiałem przekładać treningi - od czwartku bolało mnie więzadło w prawej nodze i wolałem uważać ale dzisiaj już mnie roznosiło i poleciałem się poruszać. Decyzja słuszna. Mega się cieszę - bieg bez przerw spowodowanych kondycja kolka etc, tylko 2 razy światła mnie czerwone złapały.
No i po pierwszych światłach jakoś tak tempo mi spadło ale po prostu biegłem dalej i cieszyłem się tym. Mam nadzieję że w weekend pogoda dopisze bo mam zaległe 10 km od Jeffa do zrobienia i w końcu zamknę Garmincoach.
@pluszowy_zergling staram się oszczędzać. Ale no już mnie roznosi. I co ciekawe podczas biegania nie boli. Boli tylko jak siedzę i nic nie robię. A raczej czuję dyskomfort, a nie ból. Niestety 2 pierwsze tygodnie grudnia będę w delegacji i nie zapowiada się na możliwość biegania...
Dzis dorzucam #tuptańsko w deszczu ze śniegiem. Parę tegosezonowych białych "kropel" spadło na mój czerep więc teraz tylko czekamy na sam śnieg. Na razie mokro, mokro i jeszcze raz mokro.
Tez tak masz, że jak biegasz/truchtasz to nawet przed przejściem dla pieszych kręcisz kółka czy tam skipy robisz ? Dla mnie póki nie zrobię to będę i nawet "lajkoniki" robił zanim mi światła się nie zmienią na zielone
Na początku równo, powoli i miało być tylko szybciej. No ale 2,6 km i kolka taka, że aż skręcało. Więc trzeba było ją rozchodzić i wpadł do łba pomysł aby sobie i trwały zrobić skoro ze stałego tempa nici. Więc były interwały. Wow potrafię biegać tempem poniżej 4:30 :D
Dzisiaj w lekkim deszczyku. Fajnie się tuptalo ale znów mnie kolka dopadła. Odkąd próg mleczanowy mi się zmienił, ciężej mi się robi beztlenowe treningi i kolka niestety jest nieunikniona.
Cześć biegacze, wrzucam kolejny tydzień biegów z Gregiem. Dzisiejsze 11.42 km udało się częściowo z @CapraCrepa i w większości z @HerrJacuch. Dziękuję pięknie za wspólne biegańsko.
Dziś taktyczne #tuptańsko z ziomeczkami. We wspólnym biegu tempo schodzi na drugi plan a podstawą jest doborowe towarzystwo. Dzięki @HerrJacuch i @Troo314
Dzisiaj był dzień zawodów. Zapisałem się na jakiś wirtualny bieg bo niestety miałem wyjeżdżać i stacjonarnie blisko nic się nie działo.
Bieg oceniam bardzo pozytywnie. To w sumie mój prawie max teraz. Wydolnościowo było ok, gorzej z kolką, pojawiła się przy 3 km. Dobrze że miałem pasy po drodze z długimi światłami to się uspokoiłem i jakoś dałem radę dobiec do końca. Ale było ciężko. Muszę teraz więcej siły robić i wzmocnić core. Wtedy powinno być lepiej pod tym względem. I to mnie blokuje jeśli chodzi o szybsze bieganie, ponieważ w sumie mógłbym trochę szybciej gdyby jej nie było (nie jadłem przed bieganiem, nie piłem itd, wyspałem się solidnie).
A teraz jeszcze jedno podsumowanie.
Zacząłem biegać 22 maja, kiedy to dostałem zgodę od lekarza po pół roku szpitali i cudem uratowanego życia. Pierwsze 2 km pokonałem w 20 minut. Nie byłem w stanie przebiec 500 metrów bez stawania, ważyłem ok 118 kg.
Ale postanowiłem, że będę biegał. Choćby nie wiem co.
Pierwsze biegi robiłem z psem lub z córką lvl 7, która jako jedyna mnie w tym wspierała.
I tak z tygodnia na tydzień, powoli, powoli dochodziłem do tego, aby nie stawać co 500 metrów. Potem były pierwsze 3 km, potem pierwsze 5 km.
Pamiętam jak we wrześniu pierwszy raz przebiegłem 8 km w mniej niż godzinę. Byłem tak szczęśliwy - najlepszy urodzinowy prezent ever.
Potem było pierwsze 9 km w godzinę.
W październiku wpadła pierwsza dycha, potem 12.. a w tym tygodniu pierwszy raz 5km w dobrym tempie bez żadnych przerw.
Dzisiaj waga pokazała 110, natomiast wyglądam o wiele inaczej. Prócz biegania wróciłem na siłownię - co prawda domowa ale dobrze wyposażoną.
Chciałbym Wam podziękować. Podziękować za wsparcie, każdego pioruna, każdy komentarz i post. To naprawdę wiele daje, szczególnie dla osoby lekko poturbowanej przez życie ostatnio. Okazuje się, że społeczność z tagu jest lepsza niż rodzina, ponieważ rozumie i wspiera bezwarunkowo.
Dziękuję jeszcze raz.
No i nie poddajemy się!
Cel na 2024 to półmaraton. I do tego się będę szykował wspólnie z Wami.
Dzisiaj przesadziłem chyba z tempem albo zawiodła mnie głowa. W czwartek miałem pusta głowę, dzisiaj niestety nabita negatywnymi rzeczami i to też pchało mnie do wyrzucenia ich z siebie przez duże tempo. Więc złapała mnie kolka i musiałem co jakiś czas stawać.
No ale trening zrobiony. Nie zwalniamy, kolejny we wtorek.
Siemano biegowe swiry, dzis #tuptansko wlecialo na biezni. Niby tylko 31 min bazy ktora zaproponował Pan #Garmin a lalo sie ze mnie jakbym biegal normalnie w tej pieknej pogodzie ktora mamy za oknem🤣 ogolnie fajnie
Śmieszna sprawa. Ta sama trasa co we wtorek. We wtorek 7:34, dzisiaj 6:37...
Co zmieniłem? Ano jedną rzecz. Zacząłem drobić jak gejsza - poszedłem za radą trenera Jeffa aby zmniejszyć długość kroku i zwiększyć rytm. Więc rytm ze 155 wskoczył na 169 spm. I tylko tyle wystarczyło, aby tak drastycznie zwiększyć tempo. Nie męczyło mnie to ale po równych 3 km zatrzymałem się na światłach bo już mnie mocno kolka męczyła. Ale za to tętno miałem bardzo ładne. Teraz tylko utrzymać takie tempo i tętno przez 5 km bez przerwy i będzie za⁎⁎⁎⁎ście!
Ale lipa. Niby ciepło ale ten wiater pizdzacy tak, że no nie dało się.
Na dodatek złapała mnie z d⁎⁎y kolka nie wiadomo skąd ale to tak, że musiałem usiąść na przystanku i aż się starsza pani zapytałam czy wszystko ok bo tak mnie skrzywiło.
może sen? a może kiepskie jedzenie przed biegiem? 3h przed biegiem nie jedz nic ciężkostrawnego,lepiej na głodniaka biec niż zapchać się jedzeniem,może tutaj powód. A jak nie to po prostu wytrzymałość budujesz,kolka na początku zawsze jest,warto wtedy się zatrzymać zrobić rozkrok i oprzeć się rękoma na kolanach. Czasem pomaga. Siadanie w takim przypadku jest złym pomysłem.
Hej Wam też nie zaktualizowało wyzwań w apce na listopad czy tylko ja taki farciarz jestem? Zawsze było wczesniej chłop sobie ustalal co w nastepnym miesiacu robi a tu lipton :/.
I cyk kolejne #tuptańsko. Nie ma to jak brak deszczu gdy sie pracuje a zaczyna lac jak zaklada sie buty do biegania 🤣. Dzis bardzo pozytywnie acz wolno. Troche błota i wody ale az czulo sie ze sie biegnie:D oficjalnie zaczynamy pogode jesienno-zimowa no ale ruszac sie trzeba.