Rok 1925. Bezpański pies, odtrącony przez ludzi, jak i zwierzęta, decyduje się dowieźć lekarstwa do miasta Nome, w którym panuje epidemia dyfterytu. Ponadto wilczur rywalizuje z liderem zaprzęgu Steelem o względy suczki Jenny.
Trzeci sezon serialu. Akcja przenosi się o 2 i pół roku do przodu. Anonimowe miasto żyje kończącym się tysiącleciem i zbliżającym rokiem 2000. W lesie na Grontach trwają ekshumacje, w trakcie których zostaje odkryty szkielet kobiety z tajemniczym wisiorkiem. Pojawia się też nowa, bezwzględna grupa przestępcza, która przemyca spirytus, narkotyki i żywy towar. Jass i Mika ponownie łączą siły, szczególnie że w międzyczasie nagle znika córka redaktora Zarzyckiego.
Serial stracił trochę na swoim uroku. Za dużo toczących się równolegle wątków i postaci jak na tak mało czasu ekranowego. Fabuła straciła już trochę na świeżości, te same wątki ciągnące się od pierwszego sezonu stają się już trochę nużące.
2024*
Schuhardt czy jak to się pisze, to ma czas swojego życia. Wszędzie występuje, wszędzie go pełno, ja swego czasu tego, co grał Rahima i młodego Beksińskiego i księdza, a teraz jakoś zniknął czy zlał się z tłem.
@RogerThat Fakt, my też z różową mieliśmy taki okres, że co coś włączyliśmy to pojawiał się Schuhardt. Strach już było lodówkę otworzyć żeby stamtąd nie wyskoczył
Drugi sezon serialu Netflixa. Akcja przenosi się o 12 lat do przodu. Anonimowe miasto znane z poprzedniego sezonu pada ofiarą powodzi tysiąclecia. W jej skutek las na Grontach zaczyna odsłaniać swoje mroczne tajemnice. Woda wyrzuca także ciało młodego chłopaka, którego okoliczności śmierci nie są do końca jasne. Sprawą zajmuje się Jass. policjantka przysłana ze stolicy, która stara się przebić przez lokalne układy i rozwikłać zagadkę.
Sezon lepszy od poprzednika, fabuła jest ciekawsza, jednocześnie udanie nawiązując i rozwijając wątki poprzednika. Bohaterowie są realistycznie. Jedyne co mierzi to strasznie naiwne i tendencyjne przedstawienie losów ludności niemieckiej po wojnie - Qui ventum seminat, turbinem metet.
Najlepszy włamywacz świata i agentka firmy ubezpieczeniowej łączą siły, by dokonać napadów stulecia.
Catherine Zeta-Jones i Sean Connery 10/10, ale fabuła naciągana jak plandeka na żuku (nawet jak na standardy gatunku) i niestety, za nieustanne robienie debila z widza nie mogę dać wyższej oceny.
W wyniku nieporozumienia Kubuś wierzy, że zaginął jego najlepszy przyjaciel, Krzyś. Zatem wraz z innymi towarzyszami – Prosiaczkiem, Tygryskiem, Kłapouchym i Królikiem – wyruszają na odważne poszukiwania w Stuwiekowym Lesie.
@TyGrySSek ha! Sam ripowałem tą wersję na CDA bo jedyna po polsku miała wycięte piosenki, z 10 lat temu. Mama gdzieś zobaczyła DVD i musiała mi kupić, to była moja ukochana bajka. Co ciekawe były dwa tłumaczenia na polski, w jednym piosenki były po angielsku - kumpel mi to powiedział jak oglądaliśmy lata temu bo coś mu nie pasowało, i potem sprawdzałem, i rzeczywiście znalazłem jakby dwie różne wersje, chyba po okładkach.
Niestety oryginalną wstawkę parę lat temu usunięto z CDA, a szkoda, bo miałem tam dużo miłych komentarzy
Zasiadając do oglądania Pluribus, miałem niemal czystą kartę. Wiedziałem tylko, że to wielki hit, ma coś wspólnego z gatunkiem Sci-Fi i widziałem plakat promujący, na którym bohaterka stoi osamotniona. To właściwie wszystko – i jak się okazało, to najlepszy sposób, by wejść w ten świat.
Można polemizować, czy ten tytuł to typowe Sci-Fi. Prawdziwej nauki (Science) jest tu stosunkowo mało, za to dominują elementy psychologiczne i socjologiczne. To raczej fascynująca wizja świata, w którym technologia i kosmiczne niewiadome są jedynie tłem dla studium ludzkiej natury.
Fabuła skupia się na Carol Sturce... wszystko inne to spoilery xD Niczego nie czytaj, nie oglądaj zapowiedzi. Oglądnij.
Wielkim plusem, szczególnie dla polskiego widza, jest rola Karoliny Wydry. Wciela się ona w Zosię, jedną z kluczowych bohaterek serii. Nie jest to jedynie epizodyczny występ – Zosia to postać z krwi i kości, która ma ogromny wpływ na bieg wydarzeń. Usłyszenie poprawnej, naturalnej polszczyzny w tak dużej, światowej produkcji (bez komicznego akcentu!) to rzadka i ogromna przyjemność.
Ciężko pisać o tej historii więcej bez zdradzania kluczowych wątków. Wszystko, co w Pluribus zaskakuje, jest warte poznania poprzez samodzielne oglądanie, a nie czytanie moich wypocin. W moim wieku rzadko zdarza mi się spędzać 4 czy 5 godzin przed ekranem jednym ciągiem, a tutaj po prostu nie mogłem się oderwać.
@boogie ja z kolei jestem poki co zawiedziony. Podchodzilem w ciemno, wiedząc jedynie, ze to nowy projekt faceta od BB i BCS. Też postaram się bez spoilerów :
Pierwszy odcinek petarda, tajemnica, poczucie zagrozenia ale i surrealizmu niczym w Twin Peaks. Świeże, pomyslowe
Odcinki od drugiego: Carol sobie robi zakupy w spozywczaku. O, a teraz jej wilki śmieci podjadaja. Zróbmy moze odcinek, jak gra w golfa i plywa w goracych źródłach. Ej, kurde, juz polowa sezonu, moze by jakos fabułę pchnąć do przodu? Ok, zrobmy śledztwo co jest w pudelkach mleka. Dobra, teraz mozna zrobic godzinny odcinek jak typ jedzie samochodem.
Moze gdyby nie ten pierwszy odcien to laskawiej bym patrzył na ten domek dla lalek, a tak rozbudził moj apetyt na coś czym ten serial nie jest.
Ekranizacja bestsellera Andy’ego Weira to rzadki przykład filmu, który z ogromnym szacunkiem podchodzi do materiału źródłowego. Produkcja jest bardzo podobna do książki, co sprawia, że fani literackiego pierwowzoru poczują się podczas seansu jak w domu.
Film przemyca wiele drobnych smaczków, które w książce były dokładnie opisane, a na ekranie pojawiają się jako wizualne wskazówki (choć nie zawsze są wprost wyjaśnione):
Pierwsze spotkanie z Rockym: Scena w tunelu świetnie oddaje proces poznawczy obcej cywilizacji. Ściana dzieląca bohaterów początkowo składa się z wielu różnych fragmentów i materiałów, ponieważ Rocky nie wiedział, jak działa ludzki wzrok. Dopiero gdy Grace zaczął go obserwować przez przezroczysty element, ściana w kolejnych scenach stała się w całości szklana.
Los załogi: Film subtelnie, ale wyraźnie pokazuje różny stan rozkładu i mumifikacji zwłok współtowarzyszy Grace’a. To bezpośrednie nawiązanie do książki, gdzie bohater odkrywa, że astronauci zmarli w hibernacji w różnym czasie.
Wybór Ryana Goslinga do głównej roli był strzałem w dziesiątkę. Aktor idealnie uchwycił charakter postaci – jest śmieszny, ironiczny i błyskotliwy, dokładnie tak, jak zapamiętałem go z kart powieści. Cały film utrzymany jest w tym samym lekko humorystycznym, ale naukowo-względnie-wiarygodnym stylu, co oryginał.
Jedną z ciekawszych różnic (lub przynajmniej elementów bardziej wyeksponowanych) jest moment wejścia Grace’a na pokład obcego statku – pomysł ten wypadł na ekranie bardzo efektownie i dodał akcji dynamiki. Mnie jako czytelnika, bardzo miło zaskoczył. Każdy, kto przeczytał książkę film może być mniej zaskakujący, ponieważ fabuła wiernie podąża za znanymi schematami, ale poziom wykonania i chemia między bohaterami (nawet tymi pozaziemskimi) rekompensują brak niespodzianek.
Nie wiesz co robić przez święta? Idź do kina, film jest tego warty.
Jak wytresować kosmitę poza światem. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: Project Hail Mary
Rok produkcji: 2026
Reżyseria: Phil Lord, Christopher Miller
Kategoria: #scifi #przygodowy
Czas trwania: 156 min
Moja ocena: 7/10
Astronauta budzi się jako jedyny ocalały z załogi statku kosmicznego, nie pamiętając kim jest. Wkrótce odkrywa, że od jego misji zależy przyszłość ludzkości, nic jednak nie jest w stanie przygotować go na to, kto przyjdzie mu z pomocą w wykonaniu tego zadania.
Film jest dobry - tylko i aż. Nie podejmuje ryzyka, nie jest odkrywczy, nie zmusza do zmiany perspektywy, ale ogląda się go przyjemnie, jako lekką komedię, bezpieczną przygodówkę. Osobiście uważam, że jest mocno przehypowany, co nie znaczy też, że jest zły. Duża część scen rozgrywa się wewnątrz statku kosmicznego i jest masa praktycznych efektów, co było na duży plus, bo dawało wrażenie namacalności. Jeśli chodzi o aspekt komediowy to był ok, opierał się w głównej mierze na suchym humorze oraz niecodziennej relacji głównego bohatera z nietuzinkowym przyjacielem, dając nam międzygatunkowy bromance. Przez większość seansu byłem jednak trochę obojętny na to, co się działo, a jedyną sceną, która naprawdę na mnie zadziałała, było karaoke. Razem z kolegą, z którym byłem na tym w kinie, mieliśmy podobne skojarzenia z innymi obrazami, do których można porównać ten film: Cast Away, Marsjanin, Robinson Crusoe, Arrival, Kontakt, trochę Interstellar, Jak Wytresować Smoka. Osobiście uważam jednak, że ten film zbyt mało dał jeśli chodzi o emocje i idee, był za mało przełomowy (żeby nie powiedzieć: w ogóle), żeby przetrwać próbę czasu, i raczej nikt nie będzie go wspominać za kilka lat. Mimo wszystko polecam jako niezobowiązujący seans, w trakcie którego można poczuć się dobrze.
@Piechur trzyma się książki - to, że zastosowano uproszczenia to oczywiste bo inaczej zamiast filmu musiałby powstać serial - niemniej jednak nie zmieniono żadnych istotnych fragmentów oryginału (jak we wspomnianym przeze mnie Marsjaninie, gdzie choćby całkowicie zmieniono zakończenie).
Wiadomym jest, że książkowy pierwowzór zawsze będzie lepszy. A jeśli ktoś dzięki temu filmowi przeczyta książkę to chyba tym lepiej :)
Mieszkańcy wyspy Berk, którzy nauczyli się żyć w zgodzie ze smokami, muszą opuścić swój dom, gdy jako cel obiera ich bezwzględny łowca Grimmel. Młody wódz Czkawka postanawia odnaleźć ukrytą krainę smoków, w której ma nadzieję znaleźć schronienie dla swoich poddanych i obrośniętych łuską przyjaciół.
Ostatnia część popularnej i lubianej serii o smokach, w której pierwsze skrzypce gra oczywiście sympatyczny smok Szczerbatek oraz jego relacja z wikingiem Czkawką. Jest to udane podsumowanie przygody, jaką wspólnie z bohaterami przeżyliśmy przez te trzy części. Podobało mi się przesłanie filmu, traktujące o prawdziwej przyjaźni i temu, co taka przyjaźń oznacza, a także o dojrzałości i poświęceniu dla tych, których się kocha. Sceny lotu na smokach oczywiście fantastyczne. Polecam tym, którym podobały się poprzednie części.
Fun fact:Jak Wytresować Smoka jest pierwszą serią filmów animowanych, której wszystkie trzy części były nominowane do Oscarów w kategorii najlepszego filmu animowanego.
Gorszy od pierwszego sezonu i dużo krótszy. Nic się tu specjalnego nie wydarzyło, ale i tak bardzo przyjemnie się to oglądało. Zarówno jak w poprzednim sezonie jest tu taki przyjemny, uspokajający klimat.
@PanW Wątek jest niedokończony albo kończy się jakimś cliffhangerem czy coś podobnego? Bo czekałem na drugi sezon żeby obejrzeć oba na raz a tu zrobili mi psikus i od razu zapowiedzieli trzeci i teraz nie wiem czy poczekać na trzeci czy oglądać teraz xD. Bo lubię oglądać serie w całości bo tyle tego oglądam, że potem po roku czy 2 nie pamiętam dokładnie o czym był poprzedni sezon xd.
Pierwsza seria też nie skończyła się jakoś super i był mega niedosyt. Tutaj niby mniej się dzieje, na końcu również rozbudzają apetyt na więcej ale imo w gorszy, choć w zasadzie ten sam sposób.
Drugi sezon Hijack próbuje powtórzyć sukces pierwszej serii, przenosząc akcję w nowe miejsce i stawiając Sama Nelsona przed kolejnym niemożliwym wyzwaniem. Tym razem skala zagrożenia jest większa, a stawką nie jest już tylko jeden samolot, lecz bezpieczeństwo na znacznie szerszym poziomie. Niestety, wraz ze skalą nie wzrosła jakość wykonania.
Trudno zrozumieć, jak twórcy mogli tak bardzo popsuć potencjał tej historii. O ile pierwszy sezon wymagał od nas pewnego zawieszenia niewiary, o tyle kontynuacja jest po prostu niedorzeczna i infantylna. Fabuła opiera się na ciągach nielogicznych zdarzeń, a niektóre decyzje bohaterów są czasami żenująco głupie. Jedynym jasnym punktem produkcji pozostaje główny bohater. Idris Elba dwoi się i troi, aby nadać swojej postaci jakąkolwiek głębię, mimo że materiał, z którym musi pracować, jest wyjątkowo słaby.
Sezon 2 to ogromne rozczarowanie. Zamiast napięcia dostaliśmy festiwal absurdów, który momentami trudno brać na poważnie.
Warto też wspomnieć o kompletnym absurdzie związanym z polskim tytułem, który w kontynuacji traci jakikolwiek sens. Tytułowe „W powietrzu” ma się nijak do faktu, że akcja drugiego sezonu przenosi się do podziemi i toczy się w berlińskim metrze xD Podobnie jak w przypadku kultowej „Szklanej pułapki”. Tam nazwa sugerująca wieżowiec została z nami na dekady, mimo że w drugiej części John McClane walczył przecież na lotnisku i w samolocie. Tutaj mamy powtórkę z rozrywki – oglądamy serial o lataniu, siedząc głęboko pod ziemią w Berlinie.
@boogie o ile pierwszy sezon bardzo mi się podobał to drugi zakończyłem w połowie trzeciego odcinka.
Strasznie mdły, fabuła skakała jak kot ze sraczką a całokształt serialu był przewidywały jak kot na końcu: kupa.
Ja nie będę ogarniał tej kuwety. Dla mnie pierwszy serial od Apple którego nie da się w ogóle obejrzeć.
Pierwszy sezon serialu Hijack to klasyczny thriller zamknięty w ograniczonej przestrzeni samolotu lecącego z Dubaju do Londynu. Produkcja stara się utrzymać tempo thrillera w czasie rzeczywistym, co nadaje akcji specyficznego rytmu.
Głównym powodem, dla którego warto sięgnąć po ten tytuł, jest bez wątpienia Idris Elba. Wciela się on w Sama Nelsona, korporacyjnego negocjatora, który próbuje wykorzystać swoje umiejętności, by uratować pasażerów. Elba jest w tej roli – jak zawsze – magnetyczny i przekonujący. To jego obecność sprawia, że przymykamy oko na wiele niedociągnięć scenariusza.
Serial ma swoje słabsze strony – fabuła bywa nieco naiwna, a zachowania niektórych pasażerów czy porywaczy mogą wydać się nielogiczne lub mało realistyczne. Mimo to, całość da się oglądać z dużą przyjemnością. Twórcy potrafią budować atmosferę niepokoju i serial trochę trzyma w napięciu, serwując kilka zwrotów akcji, które skutecznie zachęcają do włączenia kolejnego odcinka.
Nie był zły jak na kontynuację, ale nie był też dobry. Boyle miał swoją koncepcję kręcenia, tutaj to trochę się rozmywa, tak naprawdę nie wiadomo kto jest głównym bohaterem - to się co chwilę zmienia.
Sam pomysł ciekawy z zarażoną, ale nie chorą i z powrotem do pandemii - natomiast fundament psychologiczny, choć mocno zarysowany, rozpływa się zbyt szybko. Don, który uciekł ratować swoje życie zamiast pomóc żonie, teraz chce wynagrodzić owe zachowanie swoim dzieciom, a jednak ostatecznie to obcy amerykański żołnierz pokaże, że potrafi poświęcić życie dla innych jednostek. Ale powiedzmy sobie szczerze - jemu oraz Scarlett przyświeca wdzięczna idea ratowania ludzkości przed re-pandemią.
Samo oglądanie nie bolało, akcja jest, zarysowane wystarczająco postacie by się przejmować - więc lecimy z zabawą.
Historia z książki została wykastrowana ze wszystkiego to co w niej najlepsze czyli naukowych rozkminek. Rozumiem że trudno pokazać procesy myślowe, ale bardzo tego tutaj brakuje. Nie ma też żadnego suspensu związanego z amnezją Rylanda - od razu następuje ujawnienie tego co się dzieje.
Zamiast tego mamy psa Goofiego w kosmosie, który przy każdej akcji jaką wykonuje musi zaliczyć jakiegoś faila - uderzyć się, przewrócić, przywalić w ścianę... Dobrze, że nie dali mu w zapasach jedzenia bananów bo skórki by go zabiły. Zrobili z głównej postaci błazna który jest niekończącym się, męczącym comic reliefem. Trochę jest tego mniej w końcówce filmu, ale niesmak pozostaje.
Jak wspomniałem wyżej - dla mnie Gosling nie pasuje do roli - powiedziałem tak po pierwszym trailerze i to podtrzymuję. Ja bym tu widział Marka Ruffalo.
Wizualnie film jest bardzo ładny, dobre efekty specjalne nie kłujące w oczy.
Można obejrzeć, ale zdecydowanie polecam ksiażkę/audiobooka.
Ta recenzja mnie zachęciła do filmu. W książce Ryland jest zbyt idealny. Wszystko wie, prawie wszystko mu się udaje, a jak się nie udaje, to nie z jego winy. Jeżeli w filmie dodali mu coś, co sprawia, że ma jakieś wady, to super. Tego brakowało w książce.
Trochę słabo się to rozwinęło. Pierwszy sezon był tajemniczy i zaciekawił mnie ten świat, a drugi mnie z każdym odcinkiem coraz bardziej nudził. Walki mimo, że większe to też bez szału, dość schematyczne. Do tego ten wątek z ekipą ratunkową, która czekała cały sezon aż główni bohaterowie odwalą najtrudniejszą robotę.
Wizualnie dalej spoko, fajna kompozycja ciepłych pastelowych kolorów, ale poza tym to ciężko coś pochwalić.
@wewerwe-sdfsdfsdf Jeszcze nie miałem okazji obejrzeć drugiego sezonu ale na pewno nadrobię. W pierwszym sezonie podobało mi się kilka wątków dlatego dam szansę z nadzieją, że pojawi się coś dla czego uznam, że było warto.
Obsada: Peter Ustinov, Jane Birkin, James Mason, Maggie Smith, Diana Rigg
Czas trwania: 1h 57min
Ocena: 6/10
Badając sprawę fałszywego diamentu, Hercules Poirot trafia do ekskluzywnego kurortu dla bogaczy na tropikalnej wyspie. W trakcie pobytu zostaje zamordowana aktorka będąca gościem hotelu.
Dopiero przy wyjaśnieniu kto jest mordercą zrobiło się ciekawie. Reszta mocno średnia.
Była wskazana konkretna osoba by później oznajmić się że nie ona zabiła tylko ktoś inny - trochę słabe to było
Miałem w planach zaliczyć wszystkie filmy dzień po dniu - będące adaptacją książek Agaty Christie ale jak ma być ciekawie pod koniec każdego to odpuszczam.