52 + 1 = 53
Tytuł: Święta góra
Rok produkcji: 1973
Kategoria: Fantasy / Surrealistyczny
Reżyseria: Alejandro Jodorowsky
Czas trwania: 1h 54m
Ocena: 10/10
To mój pierwszy film Jodorowskiego. Tak wyszło, że zawsze schodziliśmy sobie z drogi, choć miałam kilka razy możliwość zobaczenia jego filmów. Ale jakoś odpychało mnie, że są one po⁎⁎⁎⁎ne. Teraz, po tylu latach oglądania filmów - jestem praktycznie gotowa na każdy tytuł, więc pomyślałam - czemu nie? Przecież to nie może być jakieś ciężkie czy coś.
I nie było wcale! Oglądane na tzw. spiętej dupie od samego początku - w sumie historia jest typowo fantasy i tak się czułam wrzucona w ten poryty świat tego filmu. Do tego w trakcie fabuły jeszcze pojawia się "trzeba skompletować drużynę" i ruszyć w stronę Mordoru, tfu, znaczy Świętej Góry.
Historię obserwujemy na początku ze strony Złodzieja, który podobny do Chrystusa, dorabia się przypadkiem nawet odlewu takiego "jezuska". W świecie, w którym żyje Złodziej duchowość to pieśń przeszłości, a religia to kolorowe zabawki, zaś śmierć i przemoc to okazja do pośmiania się i robienia sobie fotek. Albo inscenizacja historyczna z żabami w roli głównej. No popierdolone ogólnie obrazki oglądam na początku, zresztą dalej jest tak samo.
Ostatecznie Złodziej trafia do pewnego guru, który kompletuje drużynę i dziewiątka śmiałków ma ruszyć na Świętą Górę by wykraść bogom tajemnicę nieśmiertelności.
Świetne są zdjęcia do tego filmu - szczególnie zapada w pamięć droga do guru na szczycie wieży półnagiego Złodzieja. Odwołania do świata, ludzi, religii... Jest tego cała masa, pole do interpretacji szerokie, ale wcale nie takie trudne jak by mogło się wydawać, bowiem może wystraszyć zwykłego widza wrzucanie Jodorowskiego do szufladki z napisem "awangarda".
Moim zdaniem film jest absolutnie oglądalny, ma zwartą fabułę, epizody trzymają się kupy - w sumie wszystko jest na swoim miejscu - tylko świat popierdolony!
Ludziska piszą, że najlepiej oglądać ten film na kwasie, bo wygląda jakby był zrobiony na kwasie. IMO na trzeźwo jak najbardziej do obejrzenia i uznania. Dla lekko wyrobionego widza to nie powinien być ciężki seans. Ja tam miałam za⁎⁎⁎⁎sty fun oglądając to, już w połowie seansu wiedziałam, że ocena będzie wymaksowana, film wżarł się w mój gust idealnie, chociaż ja po tylu filmach już sama nie wiem jaki mam gust.
I ten plot twist na samym końcu! Miodzio! Aż mi się "Drugi akt" Dupieuxa przypomniał.
Polecam gorącom wszystkim kinomanom, którzy jak ja, omijali Jodorowskiego - zobaczcie koniecznie. "Święta góra" to świetna przygoda i j⁎⁎⁎ny SZTOS!
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem