#bookmeter

170
4383

1816 + 1 = 1817

Prywatny licznik: 45 + 1 = 46


Tytuł: The Sister: The Extraordinary Story of Kim Yo Jong, the Most Powerful Woman in North Korea

Autor: Sung-Yoon Lee

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Macmillan

Format: e-book

ISBN: 9781529073546

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Na początku roku wczytywałem się w biografię Kim Dzong Una, więc przy okazji przeczytałem również biografię jego siostry, Kim Yo Jong, która jeszcze do niedawna była uznawana, zgodnie z tytułem, za najpotężniejszą kobietę w Korei Północnej. Postać ważna przede wszystkim z tego względu, że jak obecnie się wskazuje, miała być "przygotowaniem" do akceptacji północnokoreańskich elit na kobietę u władzy, do roli której obecnie ewidentnie przygotowuje się najstarszą córkę Kima.


Z racji na to, że wiele o samej Kim Yo Jong nie wiadomo, sporą część książki autor poświęca na pokazanie dynastii Kimów i władzy obecnego Kima, dzięki czemu jego siostra mogła objąć obecną pozycję. Najwięcej uwagi na Kim Yo Jong zostaje zwrócone podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pyongyangu, kiedy zaskarbiła sobie uwagę całego świata, a także podczas późniejszej roli w zasadzie najważniejszej dyplomatki reżimu, kiedy w bardzo obcesowy sposób wypowiadała się o Korei Południowej czy USA.


Wiele materiału do szycia nie było, ale autor dał radę stworzyć porządną książkę o Kim Yo Jong, generalnie cenne źródło wiedzy.


#bookmeter #koreapolnocna #ksiazki

#owcacontent

5605b64d-12e2-4808-b74c-c84b5e96f001

Ciekawe, że o niej książkę napisano. Ale generalnie - pisanie biografii którejś o postaci z koreańskiej dynastii Kim'ów jest trochę śmieszne - w mojej opinii, więcej w tym zawsze będzie domysłów niż prawdy. A co dopiero mówić o tej "nieodgadnionej" siostrze dyktatora.

Zaloguj się aby komentować

1815 + 1 = 1816

Prywatny licznik: 44 + 1 = 45


Tytuł: Ziemianie

Autor: Sayaka Murata

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308086049

Liczba stron: 280

Ocena: 7/10


Do odlotów w japońskiej literaturze już się przyzwyczaiłem - a mimo to mnie zaskoczyła pod tym względem.


Natsuki od najmłodszych lat czuła się, jakby przybyła z zupełnie innego świata - a rodzice tego nie ułatwiali, traktując ją podle, w przeciwieństwie do drugiej, ukochanej córeczki. Nie mógł więc dziwić absolutny brak pewności siebie i ukrywanie wielu spraw przed światem, co doprowadziło do kilku, ekhm, intensywnych przeżyć. Tak więc tak, już wtedy dużo się dzieje. Na koniec książki jest tylko, ekhm, bardziej ekstremalnie. Ale nie, zdecydowanie nie w takim sensie, o jakim moglibyście myśleć - tyle mogę powiedzieć, bez większych spoilerów xD


Książka porusza problem dostosowywania się jednostki do wymogów społeczeństwa, a także prób jej uwolnienia się z tych trybów - co nigdy do końca się nie uda. Fajna jest w tym również rola położenia geograficznego miejsca dziania się akcji.


Jak mówiłem, nawet jak na warunki japońskiej literatury jest to książka dziwna, co nie zmienia faktu, że dobra i wciągająca, nawet jeśli czasem czyta się ją z obrzydzeniem. Słodka okładka zupełnie tego nie odzwierciedla xD


#bookmeter #ksiazki #japonia

#owcacontent

95fb57dc-948d-4ae7-bc24-d2aa248c5319

@bojowonastawionaowca Ziemianie jeszcze czekają na półce na swoją kolej, ale zdecydowanie polecam inną pozycję od pani Muraty czyli tę, która jest wymieniona na okładce Ziemian czyli Dziewczyna z konbini

@bojowonastawionaowca Wreszcie przeczytanie. Jako, że nie było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką to trochę straciło urok "inności", szczególnie że Dziewczyna z konbini to była dla mnie książka prawie idealna. Nadal jest to ciekawa pozycja, ale po prostu dużo bardziej nastawiona na szokowanie czytelnika.

Zaloguj się aby komentować

1814 + 1 = 1815

Prywatny licznik: 43 + 1 = 44


Tytuł: Orda. Jak Mongołowie zmienili świat

Autor: Marie Favereau

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383383248

Liczba stron: 432

Ocena: 8/10


Na początek ukłony dla @Whoresbane za polecajkę, w przyszłym roku będę więcej korzystał z Twoich wrzutek, bo powoli zaczynają wypełniać półki


Moja dotychczasowa wiedza o Imperium Mongołów była skromna - w zasadzie tyle, co pamiętałem ze szkoły (hehe, wiecie co się stało pod Legnicą?) i jakieś losowe cząstki wiedzy wyniesione z gier w Europę Universalis. W związku z tym jak zobaczyłem tę książkę, to koniecznie chciałem ją przeczytać.


Mimo szczątkowych źródeł historycznych (najstarsze pisane pochodzą z około 1240 roku) autorka prezentuje historię Imperium od samych zalążków i rywalizacji pomiędzy poszczególnymi stepowymi nomadami aż po ich stopniowy upadek w XV wieku. Nie zatrzymuje się jedynie na historię: dużo miejsca poświęca relacjom społecznym pomiędzy Mongołami a podbitymi ludami, roli Mongołów w ówczesnej światowej gospodarce i handlu czy przemianom w kształtowaniu się ośrodków władzy w Imperium. Pod względem uwzględnionych tematów trudno jest mieć jakiekolwiek zażalenia do treści.


ALE. Niby tytuł na to wskazuje, ale szkoda, że książka zajmowała się głównie najbardziej zachodnią częścią Imperium Mongolskiego, które najpierw przyjęło nazwę Ułusu Dżocziego (od najstarszego syna Czyngis-chana), a następnie było znane właśnie jako Orda (Błękitna i Biała/Złota). Pozostałe części imperium były uwzględniane jedynie przy okazji krzyżowania się ich losów z krainą potomków Dżocziego - z jednej strony szkoda, a z drugiej wtedy książka musiałaby być przynajmniej 2 czy 3 razy większa (nie żałowałbym!).


Ponadto wydaje mi się, że można było zrobić parę rzeczy lepiej, by ułatwić czytelnikowi odnalezienie się w gąszczu poszczególnych nazw obszarów czy przywódców. O ile na początku mapy pojawiały się stosunkowo często, tak później były już zbyt sporadyczne i niekoniecznie dostosowane do tego, co były opisywane w danym momencie. Pierwsze akapity każdego rozdziału prezentowały pewne najważniejsze wydarzenie z tego rozdziału (wraz np z nową terminologią i postaciami), nawet jeśli działy się kilkadziesiąt lat po tym, co były opisywane w poprzednim rozdziale - niepotrzebnie wprowadzało to moje pogubienie się. W końcu, BARDZO przydałby się spis nazw i postaci , by można ich było sobie uporządkować np na jakiegoś rodzaju drzewie genealogicznym albo którą częścią Ułusu Dżocziego kto zarządzał. Indeks na końcu to było zdecydowanie za mało, nie obyło się bez własnoręcznego rozpisywania w notatkach tego wszystkiego, a i tak się gubiłem.


Minusy nie mogą jednak przysłonić plusów - kawał znakomitej dawki wiedzy o Mongołach, chcę więcej


#bookmeter #ksiazki #mongolia #orda #historia

#owcacontent

5502ea79-8e43-40e4-b44e-09846fc463fa

W takich książkach często brakuje dobrego podsumowania danego rozdziału i często zastanawiam się czy autor jest leniwy czy sam nie wie co z czego wynika xd

Zaloguj się aby komentować

1813 + 1 = 1814

Prywatny licznik: 41 + 1 = 42


Tytuł: Jedyny samolot na niebie. Historia mówiona zamachów z 11 września

Autor: Garrett M. Graff

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382100761

Liczba stron: 656

Ocena: 10/10


Reportaż absolutnie idealny. Połączenie kilkuset źródeł mówionych czy pisanych z wielu miejsc kraju i wszystkich warstw społecznych i politycznych (zabrakło jedynie prezydenta Busha) w spójną historię minuta po minucie największego ataku terrorystycznego na obszarze USA. Kilka bardzo precyzyjnych mapek na początku książki, do których z łatwością można było wrócić. Autor nie dodaje wiele od siebie, dorzuca krótki komentarz jedynie kiedy jest to wymagane. Pomysł bardzo prosty, a jednocześnie nie dało się tego zrobić lepiej.


#bookmeter #ksiazki #usa

#owcacontent

1ec771bf-6adb-4602-a13d-623822af3ee1

Zaloguj się aby komentować

1812 + 1 = 1813

Prywatny licznik: 40 + 1 = 41


Tytuł: Białoruś. Kartoflana dyktatura

Autor: Marcin Strzyżewski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Szczeliny

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381354462

Liczba stron: 352

Ocena: 6/10


Czasem bywam wredną parówką bez serca - książka bowiem wpadła w moje ręce w ramach prezentu kupowanego dla koleżanki (tzw. secret santa), ale że miałem wolny dzień przed jego wręczeniem, to sobie ostrożnie przeczytałem xD Gdyby nie to, to bym tej książki dla siebie nie kupił, bo wcześniej przy selekcji książki byłem świadomy pewnych jej wad.


Książka opowiada o Białorusi, ale w zasadzie przede wszystkim o władzy Łukaszenki: jak do niej doszedł, jakimi sposobami się utrzymuje u steru, ze szczególnym uwzględnieniem przebiegu protestów w 2020 roku czy jak wygląda życie Białorusinów pod "ostatnim dyktatorem Europy" jak się go niegdyś określało.


Niemniej ten ostatni punkt wyszedł szczególnie słabo - poważniej traktuje o tym jedynie jeden rozdział, gdzie w dodatku w dosyć suchy sposób wymieniane są kolejne statystyki gospodarcze, bez szerszego opisu (po czym na koniec stwierdza, że te statystyki i tak są niewiele warte, bo są fałszowane). Białorusi i Białorusinów jest niestety niewiele - no chyba że ktoś stwierdza, że państwo to przede wszystkim Kartofel stojący u władzy; to było ewidentnie myślenie autora.


I nie, to określenie w poprzednim zdaniu nie jest przypadkiem - autor wymienia przynajmniej kilkanaście podobnych określeń na przywódcę Białorusi. Ba, we wstępie pisze, że robi to celowo, by nie okazywać Łukaszence żadnego szacunku. Rozumiem tę decyzję, ale na litość boską, to jest reportaż drukowany w książce, a nie wpis na portalu społecznościowym czy luźny podcast. Kolejne czytanie o "człowieku-ziemniaku”, “warzywnej bulwie w wojskowej czapce”, “łysej frytce z wąsem”, “humanoidalnej bulwie”, “dyktatorze, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem”, “liderze pachnącymfryturą“ czy “Alaksandrze Kartoflowiczu Ziemniaczence”, by wymienić tylko kilka, po prostu z czasem zaczynało to żenować. Trochę mało zrozumiałe dla mnie była również ilość miejsca poświęcona (niestety nielicznemu) oddziałowi Białorusinów walczących po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją - jasne, od tego się trochę zaczęła kariera autora, ale nie sądzę, że to odpowiednie wypełnienie tej książki.


Co nie zmienia faktu, że jak już autor pisał o protestach, relacjach Łukaszenki z Putinem czy przewadze języka rosyjskiego w białoruskiej codzienności, to robił to naprawdę dobrze. Książka mogłaby być o połowę krótsza, a niczego wartościowego by nie straciła. I za to tylko lub aż 6/10.


#bookmeter #ksiazki #bialorus

#owcacontent

c8739eeb-62c8-4dd9-b890-4ad05780657a

@bojowonastawionaowca


"człowieku-ziemniaku”, “warzywnej bulwie w wojskowej czapce”, “łysej frytce z wąsem”, “humanoidalnej bulwie”, “dyktatorze, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem”, “liderze pachnącymfryturą“ czy “Alaksandrze Kartoflowiczu Ziemniaczence”, by wymienić tylko kilka


Marcinek z rigczem xD

Ciekawa rzecz - przeczytałem kilka książek (zresztą - myślę, że nawet wszytko co było wydane do tej pory) traktujących o współczesnej rosji i putinie, ale nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby poczytać o Białorusi. Chyba pora nadrobić zaległości i poczytać o kartoflanym krulu

Kolejne czytanie o "człowieku-ziemniaku”, “warzywnej bulwie w wojskowej czapce”, “łysej frytce z wąsem”, “humanoidalnej bulwie”, “dyktatorze, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem”, “liderze pachnącymfryturą“ czy “Alaksandrze Kartoflowiczu Ziemniaczence”, by wymienić tylko kilka, po prostu z czasem zaczynało to żenować.

@bojowonastawionaowca w sensie ja wiem, że jak go nazywam kartoflanym murgrabią to to nie jest szczyt elokwencji, ale zdaję sobie sprawę, że to moje je⁎⁎⁎ie po nim na portalu niczym się nie różni od jebania po "putlerze", "karzełku z kremla", "fanta fuhrerze", "mango mussolinim", "grubasie z północy" czy innym "puchatku". No tylko to jest hejto. Noooo i tak jakby skoro gościu już się zdecydował na takie docinki, to kurde- ja wiem, że złośliwość i kumam, że specjalnie go obrażał, ale mógł się chociaż w tym postarać. O ile jeszcze "kartofel" to ujdzie, bo jest raczej proste, wpadające w ucho i jakoś brzmi, tak już "dyktator, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem" to już ani nie jest kreatywna obelga, ani żadna hasłówka, ani nawet nic celowanego, tylko bezsensowny wysryw bez ładu i składu. A jak na dziennikarza i absolwenta filologii, który powinien być biegły w piśmie... no to chujowo mu to wyszło, bo mógł wybrać zwykłe proste "karmiciel Seagala" obśmiewając słynną akcję z marchewką, a nie jakieś koperkowe kompozycje odjaniepawlać.

Zaloguj się aby komentować

1811 + 1 = 1812


Tytuł: Świat według Cunk. Ilustrowana historia wszystkich* wydarzeń, które się wydarzyły (*O ile wystarczy miejsca)

Autor: Philomena Cunk

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Insignis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368352979

Liczba stron: 296

Ocena: 3/10


Miała być historia z humorem a w większości jest niestety bajzel w którym autorka używa często mało śmiesznych porównań (raz na jakiś czas wpada coś zabawnego). Wiem, że ma ona mocno prowokacyjny styl, ale wzbudzanie w czytelniku ciągłego wrażenia pisania książki na siłę jest słabe. Oczywiście osobom z UK na pewno będzie się z automatu bardziej podobać, bo w dużym stopniu treść koncentruje się właśnie na lokalnych wydarzeniach i postaciach (również w wielu porównaniach). Dodatkowo pewnie tłumacze nie mieli łatwego zadania, żeby połączyć zmienione słowa (np. nazwisk) i w sensowny sposób nadal trzymać się "żartu".


Co tu dużo mówić, mocno się zawiodłem. Zastanawiałem się czy 5/10 by było odpowiednie, ale akurat ten "humor" mnie nie bawi. Osoby które znają historię raczej nie będą mocno rozbawione, a te które szukają poznania historii wiele wartości tu nie znajdą.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

609f6b23-9dcc-47cf-a3e3-78c65b38b0f5

Zaloguj się aby komentować

Jako, że do Nowego Roku nie zdążę prawdopodobnie przeczytać kolejnej książki, czas na moje podsumowanie czytelnicze, robione dla obecnego i poprzedniego hejtowcielenia.


Planowałam w tym roku przeczytać coś koło setki książek, niestety, nie pobiłam nawet wyniku z zeszłego roku. Złożyły się na to zarówno zmiany w życiu prywatnym, jak i trochę dobór lektur – mniej w 2025 przeczytałam książek, które mi się podobały, więcej było takich, które mnie wymęczyły (w tym trzy kobyły, które męczyłam ok. 3 tygodni każdą). Przyznam szczerze, że w pewnym momencie poczułam się nieco wypalona czytaniem i tylko audiobooki ratowały sytuację, co być może znajduje odzwierciedlenie w moich ocenach. Dużo w tym roku było serii, które zaczęłam, ale albo były tak kiepskie, albo nie trafiły w moje upodobania, że odpuściłam sobie dalszą lekturę – o ile staram się nie robić DNF w przypadku pojedynczych książek, tak jeśli jakiś cykl mi nie podpasuje, albo okaże się, że po świetnych pierwszych częściach poziom spada, zwyczajnie wywalam resztę tomów z mojej listy do przeczytania.


W starym wcieleniu książki oceniałam wg następującej skali:


1 – beznadziejna

2 – bardzo słaba

3 – słaba

4 – mierna

5 – przeciętna

5.5 – niezła

6 – dobra

7 – bardzo dobra

8 – rewelacyjna

9 – wybitna

10 – arcydzieło


Ponieważ w połowie tego roku zaczęłam wrzucać recenzje na Lubimyczytać, gdzie nie ma możliwości dawania ocen ułamkowych, wypracowałam sobie nową skalę ocen, której zaczęłam używać po zmartwychwstaniu na Hejto. W podsumowaniu zdecydowałam się użyć nowej skali ocen, żeby nie robić bałaganu:


1 – abominacja

2 - bardzo słaba

3 – słaba

4 – ujdzie

5 – przeciętna

6 – niezła

7 – dobra

8 - bardzo dobra

9 - rewelacyjna/wybitna

10 - arcydzieło  


A oto lista tegorocznych lektur:


Styczeń – 9 książek

Harry Crews O mułach i ludziach. Dzieciństwo w Georgii –7/10

Cixin Liu Problem trzech ciał – 7/10

Ewa Winnicka Londyńczycy – 6/10

Joe Abercrombie Zemsta najlepiej smakuje na zimno – 8/10

Franz Kafka Przemiana – 7/10

Neal Shusterman Kosiarze – 6/10

Neil Gaiman Księga cmentarna – 7/10

Ken Follett Niech stanie się światłość – początkowo oceniłam tę książkę jako dobrą (7/10), jednak po czasie uznałam, że za wady, które wylistowałam w recenzji, należy się tej pozycji ocena niezła (6/10)

Heinrich Böll Utracona cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić 7/10


Luty – 2 książki

Umberto Eco Imię róży 4/10

Arkadij Strugacki, Boris Strugacki Piknik na skraju drogi 7/10


Marzec – 6 książek

Ken Follett Filary Ziemi 7/10

Gustaw Flaubert Pani Bovary – pierwotna ocena to słaba (3/10) i wydaje mi się, że była zbyt krzywdząca, bo jednak pomysł na powieść był ciekawy i 4/10 się należy

Swietłana Aleksijewicz Wojna nie ma w sobie nic z kobiety 8/10

Elżbieta Cherezińska Korona śniegu i krwi 4/10

Mariusz Wollny Kacper Ryx 4/10

Swietłana Aleksijewicz Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka 8/10


Kwiecień – 4 książki

Bernard Cornwell Zimowy monarcha – pierwotna ocena bardzo dobra (8/10) była krzywdząca dla tej świetnej trylogii – adekwatne oceny wszystkich tomów to 9/10

Jessica Bruder Nomadland. W drodze za pracą

Bernard Cornwell Nieprzyjaciel Boga – jw., rewizja oceny z 8/10 na 9/10

John Steinbeck Myszy i ludzie – tutaj akurat rewizja oceny w dół, z dobrej na niezłą (6/10), niestety, nie poruszyła mnie historia tak, jak innego Tomka


Maj – 6 książek

Bernard Cornwell Excalibur 9/10

Ed Brubaker, Sean Philips Criminal. Tchórz/Lawless 5/10

Sarah J. Maas Dwór cierni i róż 3/10

Erich Maria Remarque Na Zachodzie bez zmian 8/10

Raymond Chandler Głęboki sen 4/10

Paweł Jasienica Polska Piastów 8/10


Czerwiec – 5 książek

Paweł Jasienica Polska Jagiellonów 8/10

Albert Camus Obcy 7/10

Remigiusz Mróz Langer 2/10

Alfred Szklarski Tomek w krainie kangurów 7/10

Winston Graham Ross Poldark 7/10


Lipiec – 5 książek

Brandon Sanderson Z mgły zrodzony 5/10

Brandon Sanderson Stop prawa – tutaj również po czasie obniżam ocenę o 1 pkt na ocenę niezłą (6/10)

Stephen King Roland 4/10

Andrzej Pilipiuk Wojsławicka masakra kosą łańcuchową – po czasie doszłam wniosku, że ostatni tom cyklu o Wędrowyczu nie jest tak dobry, jak pierwsze cztery części, dlatego finalna ocena to zjazd o 1 pkt na ocenę niezłą (6/10)

Naomi Novik Smok Jego Królewskiej Mości 6/10


Sierpień – 3 książki

Feliks W. Kres Północna granica 6/10

Feliks W. Kres Król Bezmiarów 4/10

Adam Przechrzta Demony Leningradu 4/10


Wrzesień – 1 książka

Brandon Sanderson Droga królów – tutaj po namyśle obniżam ocenę z bardzo dobrej (8/10) na dobrą (7/10), bo jednak książka, której bohaterką jest Shallan Davar, nie może być oceniona wyżej


Październik – 4 książki

Brandon Sanderson Słowa światłości 6/10

Suzanne Collins Igrzyska śmierci 7/10

Robin Hobb Uczeń skrytobójcy 2/10

John Jakes Północ i Południe 7/10


Listopad – 1 książka

John Jakes Miłość i wojna 5/10


Grudzień - 8 książek

Ken Follett Słup ognia 3/10

Bernard Cornwell Ostatnie królestwo 7/10

John Galsworthy Saga rodu Forsyte'ów (tom 1) 2/10

Aki Ollikainen Biały głód 3/10

Sandor Marai Żar 4/10

Dominika Słowik Rybie oko 7/10

Kevin Hearne Na psa urok 4/10

Andrea Abreu Ośli brzuch 2/10


Do mojej biblioteczki trafiły następujące pozycje:

Joe Abercrombiego Zemsta najlepiej smakuje na zimno

Bernarda Cornwella

 Zimowy monarcha

Nieprzyjaciel Boga

Excalibur

Brandona Sandersona Droga królów (ale tylko za Kaladina )


Mam nadzieję, że w przyszłym roku mniej będzie kiepskich książek


#bookmeter #czytajzhejto #podsumowanieroku


#ksiazki

22a56bb1-674a-4f1b-a18e-10e50ccd3716

Zaloguj się aby komentować

1810 + 1 = 1811


Tytuł: Para w ruch

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

ISBN: 9780385538268

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10


Kontynuując to co zaczęte w 2025


W tomie kończącym trylogię, Pratchett zmienia rolę głównego bohatera z "oszusta w złotej marynarce" na "kierownika projektu". Dick Simnel buduje pierwszą lokomotywę w Świecie Dysku, Vetinari daje zielone światło na rozwój kolejnictwa, a Moist von Lipwig dostaje bojowe zadanie, aby w ekspresowym tempie położyć tory, ogarnąć inwestorów (Harry King), PR i całą machinę kolejowej biurokracji PKP Świata Dysku. W tle wrze u krasnoludów, więc kolej ma dowieźć nie tylko towar i ludzi, ale i... cywilizacyjny pokój. Finał to wielka misja ratunkowa pędząca po świeżo ułożonych szynach.


Najlepsze tu jest poczucie podmiany epoki: jak miasto uczy się rozkładów jazdy, zasad bezpieczeństwa, jak zwykli ludzie (i gobliny) dostają nowe zawody i są dumni z pracy. Chemia relacji Moist-Vetinari wciąż bawi, a pojedyncze absurdalne scenki (regulaminy, fetysz rozkładów, religia pary) powodują uśmiech na twarzy. Jako domknięcie wątku "modernizacji Ankh-Morpork" od poczty przez bank po kolej - książka działa wyśmienicie.


Tylko że... zmęczyła mnie ta jazda lokomotywą. W porównaniu z "Piekłem pocztowym" i "Światem finansjery" to słaby tom: tempo siada, dygresji i wykładów o torach, normach i przepisach jest więcej niż akcji, a sam Moist częściej bywa menedżerem ryzyka niż błyskotliwym iluzjonistą demolującym status quo. Antagonista (frakcja krasnoludów) jest raczej tezą niż postacią, a paradny przemarsz znanych bohaterów bywa tu bardziej listą obecności niż koniecznym elementem fabuły.


Podsumowując: fajna idea, ale brak iskry do odpalenia tego dynamitu. Doceniam wizję pary, która zmienia świat i kilka bardzo udanych żartów/obserwacji, ale brakuje tej świeżości, którą miały dwa poprzednie tomy. Dla fanów Świata Dysku - wciąż przyjemny przejazd. Dla mnie - najsłabsza część trylogii Moista, z długim postojem pośrodku niczego, przez co solidne 6/10 i odrobina ulgi, że choć ze sporym opóźnieniem, to jednak dojechałem do stacji końcowej.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 208/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

0013441b-14d8-4a48-9603-2d61f8adecf3

Zaloguj się aby komentować

1809 + 1 = 1810


Tytuł: Brytyjski lotniskowiec HMS Hermes

Autor: Grzegorz Barciszewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza CB

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-7339-310-3

Liczba stron: 48

Ocena: 9/10


Licznik #dwanascieksiazek: 18/12


Zwięzła monografia pierwszego okrętu w historii, który został od początku zaprojektowany i wybudowany jako lotniskowiec. Prace projektowe rozpoczęto w 1917 roku, stępkę położono w 1918 roku, zwodowano w 1920 roku a służbę rozpoczął w 1924 roku. Okręt służył Jego Królewskiej Mości na 3 ocenach, pływał nawet na rzece Jangcy. W czasie II wojny światowej ścigał niemieckie okręty głównie na Atlantyku. Został zatopiony w 1942 roku koło Cejlonu przez japońskie samoloty w czasie rajdu Kidō-butai na Ocean Spokojny.


Zeszyt numer 233 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Pozycja mimo niewielkiej objętości bogata w dane i ilustracje. Duży plus za sporą ilość danych technicznych oraz rysunków okrętu, ale przede wszystkim za ogromną ilość archiwalnych zdjęć.


#bookmeter #ksiazki #historia #iiwojnaswiatowa #lotniskowiec #wielkabrytania

75a030e9-ef61-42ae-85f4-c9820e44636e
bori userbar

Zaloguj się aby komentować

1808 + 1 = 1809


Tytuł: Ośli brzuch

Autor: Andrea Abreu

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: książka papierowa

ISBN: 9788396481276

Liczba stron: 153

Ocena: 2/10


Historia toksycznej i jednocześnie podszytej wzajemną fascynacją przyjaźni dwóch dziewczynek, Isory i Shit, dorastających na Teneryfie w latach ’00.


Brutalnie prawdziwe

New York Times


Ostentacyjnie szczere

Il Corriere della Sera


To jest gówno

Vampiress


Nawiązanie do pasty o psie w muzeum jest nieprzypadkowe. "Ośli brzuch" to wysryw Juleczki alternatywki, mający szokować na siłę, a jego lansowanie przez libkowe media wzięło się chyba stąd, że zachodnioeuropejskie lemingi podświadomie tkwią mentalnie w XIX wieku i musiało im styki przepalić, jak zobaczyli, że kobieta może przeklinać i mówić o sraniu, i automatycznie uznali te popłuczyny po Bukowskim za objawienie literackie. Aha, no i jeszcze główne bohaterki są trochę LPG!


Jako, że clou tej książeczki to ciągłe gadki o gunwach, baginach i ocierankach, nie pomyli się ten, kto pomyśli teraz, że jest to pozycja pozbawiona wartości literackich. Fabuła nie istnieje, postacie byłyby ciekawe, gdyby tę historię dać utalentowanemu pisarzowi. Problemy, które Juleczka autorka chciała poruszyć – toksyczna przyjaźń między dorastającymi dziewczynkami, homoerotyczna fascynacja, dorastanie w dysfunkcyjnym środowisku, zaburzenia odżywania, konflikt klasowy pomiędzy lokalnymi Arcadio zasuwającymi za psi uj w turystyce a bogatymi turystami - w tym wydaniu praktycznie nie wybrzmiewają, wspomniane ledwie mimochodem, i znów, gdyby ten materiał dostał w swoje ręce utalentowany pisarz…


Inna rzecz, która mnie uderzyła przy okazji lektury, chociaż nie wpłynęła ona na moją ocenę końcową, to mocno zaakcentowana obecność tłumaczki – jej nazwisko pojawia się na okładce, a w książce zamieszczono jej krótkie bio i posłowie. Chociaż uważam, że praca tłumaczy jest mocno niedoceniona, tak w tym przypadku mam wątpliwości, czy autorce tłumaczenia należało się aż tyle uwagi. To po prostu wierny przekład, a samo wyguglanie kanaryjskich dań to imo za mało, by uczynić panią Ostrowską niemal współautorką.


Btw, jeśli ktoś szuka powieści o toksycznej damskiej przyjaźni, mającej swój początek w dzieciństwie, to polecam "Kocie oko" Margaret Atwood.


#bookmeter

9c2032e1-ca4c-4564-ae75-a1223a334956

@Vampiress kurde, mi podeszła bardzo. Jednak jestem w stanie zrozumieć negatywne oceny. Kocie oko - dopisane do TBR.

@Vampiress kocie oko, ośli brzuch


Czy książki o toksycznej damskiej przyjaźni muszą mieć jako tytuł część ciała zwierzęcia czy to tylko sugestia?

Zaloguj się aby komentować

1807 + 1 = 1808

Prywatny licznik: 39 + 1 = 40


Tytuł: Co chciałabym, żeby ludzie wiedzieli o demencji

Autor: Wendy Mitchell

Kategoria: poradnik

Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367555203

Liczba stron: 244

Ocena: 7/10


I znowu demencja, która jak się okazuje była chyba moim ulubionym tematem do czytania w tym roku (zaraz obok starości xD), tym razem w formie poradnika pisanego przez osobę, która sama od kilku lat ma demencję. Zbiór tematów, które IMO idealnie znajdą swoich odbiorców u osób, które są świeżo po diagnozie i próbują się w niej odnaleźć. Jak sobie radzić z poszczególnymi etapami i objawami demencji, o co zadbać zawczasu, jak zadbać o samą siebie - czyli generalnie rzeczy, o których raczej osoby z demencją nie otrzymają wystarczających informacji od lekarzy i muszą ich szukać na własną rękę.


I w sumie od razu uprzedzę możliwe pytanie - to nie tak, że mi grozi demencja, raczej jest to znikome i jak już, to oddalone w czasie zagrożenie; liczba książek o tej tematyce wynika z zainteresowania narzeczonej i Jej jednym z możliwych zajęć w przyszłości


#bookmeter #ksiazki #demencja #chorobaalzheimera

#owcacontent

2e2c5a6d-8fb0-4471-a0dd-e6b95e3a2685

Zaloguj się aby komentować

1806 + 1 = 1807

Prywatny licznik: 38 + 1 = 39


Tytuł: Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje związki między mężczyznami a kobietami

Autor: Mona Chollet

Kategoria: esej

Wydawnictwo: Karakter

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367016391

Liczba stron: 303

Ocena: 2/10


Miałem trochę inne oczekiwania co do tej książki - tymczasem okazało się, że jest to esej, w którym autorka w zdecydowanej większości powołuje się na twory innych feministycznych autorek, by krytykować to, jak patriarchat urządził kobietom obraz miłości i związków. Nie twierdzę, że w przynajmniej części te zarzuty nie są słuszne, jednakże zdecydowanie się nie zgadzam z jednoznacznym postawieniem winy po męskiej stronie i całkowitym wybieleniem strony kobiecej. Tak samo nie zgadzam się z generalizowaniem zachowań na podstawie patologicznych zachowań pojedynczych postaci ze świata polityki czy kultury.


Gdyby jeszcze książka podsuwała jakieś ciekawe i życiowe rozwiązania wymienianych problemów - ale niestety były one bardzo nieliczne, a jak już, to dosyć oderwane od rzeczywistości (jednym z pewnie bardziej absurdalnych, które mi zapadło w pamięć, było podzielenie przestrzeni mieszkalnej na dwie strony - osobno matki, osobno ojca, między którymi łącznikiem miała być przestrzeń dziecka).


Wystarczyły mi 2 z 4 części książki, by stwierdzić, że to książka po prostu nie dla mnie, ja w swoim życiu stosuję dużo lepsze, naturalniejsze i skuteczniejsze metody na zadbanie o równość w związku niż tego rodzaju intelektualne zabawy w wyobraźni. Dalszą część (mniejszą połowę ) książki już sobie odpuściłem


#bookmeter #feminizm #ksiazki

#owcacontent

0b3d567b-780e-4a0f-aa32-9a09505eca00

@Vampiress a z całą pewnością xD Ale pewnie gdyby wrzucić moją recenzję gdzieś na jakieś mocno feministyczne forum to też bym był oblany ściekiem, bo przecież jestem facetem i jeśli krytykuję takie słowa to na pewno jestem szowinistą xD

@bojowonastawionaowca racja, akurat feminazistki różnią się od przegrywów z vikopu tylko tym, że do innej płci kierują swoją nienawiść

Zaloguj się aby komentować

1805 + 1 = 1806

Prywatny licznik: 38 + 1 = 39


Tytuł: Ojciec chrzestny

Autor: Mario Puzo

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

ISBN: 9788378858645

Liczba stron: 479

Ocena: 9/10


Fabuły chyba nie muszę nikomu przedstawiać xD Bo możliwe że byłem ostatni, który nie znał


Ekranizację za sprawą narzeczonej obejrzałem w tym roku po raz pierwszy, po czym wziąłem się za lekturę - różnic większych (poza rozbiciem części materiału źródłowego na 2 część filmu) nie stwierdziłem. Kawał kapitalnej literatury, sama przyjemność z czytania


#bookmeter #ksiazki

#owcacontent

e7463778-fd33-4f27-904a-094731231cbc

Zaloguj się aby komentować

1804 + 1 = 1805

Prywatny licznik: 37 + 1 = 38


Tytuł: Małe eksperymenty ze szczęściem

Autor: Hendrik Groen

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

ISBN: 9788379857432

Liczba stron: 400

Ocena: 7/10


Urocze, zabawne, ale i czasem smutne bywa życie staruszka w ośrodku - taki obraz powstaje z książki będącej dziennikiem prowadzonym przez cały rok przez seniora, który trafił do domu opieki na własną prośbę, gdy zauważył, że przestaje być w pełni samodzielny, a nie ma nikogo bliskiego zdolnego do wsparcia. Drobne psotki i miłostki, wielkie przyjaźnie, małe i mniejsze podróże, ale również różnego rodzaju schorzenia czy śmierć bliskich ludzi. Przyjemna lektura, która rozgrzewa serduszko w zimne, jesienne wieczory. Starość, mimo pewnych niewątpliwych problemów, może być całkiem optymistyczna, jeśli się o ten optymizm zadba - to nauka dla #hejtoportaldlastarychludzi


#bookmeter #ksiazki

#owcacontent

2675e5a4-0097-4385-b5c2-7c5701eaeaf2

Zaloguj się aby komentować

1803 + 1 = 1804


Tytuł: Wieczna wojna

Autor: Joe Haldeman

Tłumacz: Zbigniew A. Królicki

Kategoria: science fiction

Format: ebook


Ocena: 8/10


W 1997 roku William Mandella zostaje powołany na wojnę z kosmitami, w której z powodu dylatacji czasu walczy ponad 1000 lat. Oprócz kolejnych misji wojskowych obserwuje też zachodzące zmiany społeczne.


Książka mocno antywojenna i pacyfistyczna, odzwierciedlająca doświadczenia autora z wojny w Wietnamie. Bardzo ciekawie pokazuje bezsens i głupotę wojny, pranie mózgu jakiemu poddawani są żołnierze, a także problemy z odnalezieniem się w zmienionym społeczeństwie po powrocie do domu. Mandella po swojej pierwszej misji, która trwała dwa lata wraca na Ziemię, gdzie jest już rok 2024. I to co zastaje jest dla niego tak obce i szokujące, że niedługo później zapisuje się znowu do wojska. Autor porusza też różne tematy społeczne, które nadal grzeją, nawet takie jak używanie dziwnych zaimków (a to gdzieś w latach 70. pisane).


A oprócz tego że jest niegłupia to jest też bardzo dobrą, napisaną w angażujący sposób rozrywką z porządnymi scenami bitew i innych akcji.


Mały minus to naciągane zakończenie.

#ksiazki #bookmeter #scifi #czytajzhejto

bed10355-6653-4023-a95a-a905f96a5774

@Cerber108 chodzi o Wieczną Wolność? Słyszałem słabe opinie, ale skoro polecasz to pewnie zerknę jak będzie ebook w promocji.

Zaloguj się aby komentować

1802 + 1 = 1803


Tytuł: Cząstki elementarne

Autor: Michel Houellebecq

Tłumaczka: Agnieszka Daniłowicz-Grudzińska

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328074743

Ocena: 5/10


Mam duży problem z oceną powieści, dlatego użyłem tej po środku skali.


Bardzo dobrze czytało mi się „Cząstki elementarne”. Dzięki „Stonerowi” odkryłem, że lubię poznawać historie zwykłych ludzi, ich prozę życia. Powieść Houellebecqa najpierw przeczytała moja dziewczyna i często czytała na głos co ciekawsze fragmenty czy przemyślenia bohaterów. Wydało mi się to na tyle intrygujące, że sam postanowiłem zabrać się za książkę i bardzo szybko ją skończyłem.


Jednocześnie jest kilka rzeczy, które skutecznie zniechęcają mnie do tego, by z czystym sercem móc polecić komukolwiek „Cząstki elementarne”.


Odniosłem wrażenie, że autor nienawidzi albo brzydzi się osób w średnim wieku. W szczególności kobiety opisywał w mało atrakcyjny sposób, jakby wyznawał szkodliwy pogląd, że po osiągnięciu trzydziestki kobiety do niczego już się nie nadają. Może to był wyraz jego osobistego bólu d⁎⁎y, że sam nie należał już do najmłodszych – miał czterdzieści pięć lat, gdy ukazała się powieść. Może nie potrafił pogodzić się z przemijaniem. Mimo że brakuje mi jeszcze półtora roku do trzydziestki, odczuwam, że moje ciało nie regeneruje się tak szybko, jak jeszcze dziesięć lat temu, gdy wystarczyło mi parę godzin snu, by dobrze funkcjonować. A co dopiero w przypadku sprawności seksualnej, która z wiekiem u mężczyzn po prostu powoli zanika – to musi zdecydowanie boleć takiego czterdziestolatka, ponieważ Houellebecq bardzo często wspomina o tym problemie w przypadku jednego z bohaterów.


Trudno jest sympatyzować z tymi bohaterami. Jeden z przyrodnich braci, Bruno, jest zafiksowany na punkcie seksu. Ciągle skupia się na swoich brakach. Rozumiem, z czego to wynika; był gnębiony w czasach szkolnych i to na tyle mocno, że odczuwałem wkurwienie, gdy czytałem opisy tego, co mu robiono. Nie dziwię się, że bardzo negatywnie wpłynęło to na jego dorosłe życie i odniosłem wrażenie, że mniej lub bardziej świadomie bez przerwy wystawiał się na pośmiewisko. Niby nie miał dużego członka, ale mimo to chodził i jeździł na różne „wyzwolone spędy”. Niby był pogodzony z tym, że nie zrobi tam furory, ale jakoś wciąż miał nadzieję, że ktoś zwróci na niego uwagę.


Współczułem mu tego dążenia do seksu i popędu seksualnego. Nie wyobrażam sobie masturbacji w komunikacji zbiorowej, ponieważ tak mnie podniecił widok jakiejś młodej dziewczyny, że nie byłbym w stanie wytrzymać napięcia i musiałbym sobie tam ulżyć. A jego to chyba jeszcze bardziej nakręcało, że ktoś mógłby go przyłapać czy cokolwiek.

Zresztą Houellebecq chyba też nie przepadał za braćmi, ponieważ każdemu finalnie zafundował trochę szczęścia i odebrał je w dokładnie ten sam sposób. Za pierwszym razem przejąłem się, za drugim wzruszyłem ramionami, ponieważ powtórzona sztuczka nie zrobiła już takiego wrażenia.


Na pewno jest to literatura wywołująca emocje, jednakże trudno powiedzieć, czy o takie emocje chodziło autorowi. Samą powieść uważam trochę za przeintelektualizowaną. Rozważania filozoficzne nie zawsze są na tyle interesujące, żeby poświęcić im aż tyle miejsca. Nawet nie chodzi o to, nie zgadzam się z przedstawianymi filozofiami, ale że autor nie pokazał ich w sposób zachęcający do ich poznania.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #literatura

838018d0-e575-4270-bcb1-804669906a74

Nie czytałem nic od niego, ale się wypowiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

To chyba nie można tak powiedzieć, że "autor nie lubi tego i tamtego", on chyba jednak słynie z tego, że mówi coś o szerokim, współczesnym społeczeństwie, a nie swoich poglądach

Nigdy go nie lubilem, we fr ma on taka otoczke snobizmu ze jesli go nie czytasz i sie nie spuszczacz to nie wejdziesz do klubu intelektualistow gdzie literatura opiera sie na otwartym rozpisywaniu sie nad swoimi newrozami I traumami.

@ErwinoRommelo również byłam w szoku, że ta lektura w wielu rankingach jest uznawana za najlepszy erotyk, a Bukowskie mu nie dorasta do pięt, choć z niego też się raczej wyrasta.

Czytałam inną książkę tego autora (mam jakieś dziwne wrażenie, że być może też jakieś opowiadanie) i wydaje mi się, że często pisze o seksie, a o kobietach nie wyraża się zbyt elegancko. Może taki ma styl, ale ze względu na powyższe nie mam ochoty sięgać po jego inne książki.

@cosbymzjadla


Właśnie moja dziewczyna była bardzo zaskoczona jego stylem. Chciała przeczytać jakiegoś erotyka - poszukała rankingu najlepszych tytułów, żeby rozeznać się w gatunku, i „Cząstki elementarne” były jednym z bardziej polecanych.


Mnie erotyka kojarzy się raczej z czymś wysublimowanym, artystycznym, a nie brudnym i walącym prosto w twarz.

@cyberpunkowy_neuromantyk to niezły ranking ktoś zrobił xd, jak słucham różnych rozmów okołoksiążkowych to Houellebecq pojawia się jako ważny głos w nurcie filozoficznym czy jakimś socjologicznym xd

Zaloguj się aby komentować

1801 + 1 = 1802


Tytuł: Alien Clay

Autor: Adrian Tchaikovsky

Kategoria: science fiction

Format: ebook


Ocena: 4/10


Książka o rewolucji politycznej i rewolucji biologicznej.

Całą ziemią rządzi faszystowski Mandat, a rewolucjoniści są zsyłani do obozów pracy na odkrytych obcych planetach. Tak właśnie profesor biologii Arton Daghdev trafia na Kiln. Planetę, gdzie odkryto tajemnicze ruiny obcych, a miejscowa biologia działa w bardzo dziwny i ciekawy sposób.


Co w tej książce było spoko - to jak autor umiejętnie użył elementów sf do zbudowania metafor, którymi pokazał co myśli i o rewolucji i o różnych skrajnych ideologiach. Co nie było spoko - reszta.

Historię opowiada nam główny bohater, który jest męczący i irytujący jak cholera. Mieszanka zdziecinniałego naukowca rodem z powieści Andiego Weira, tyle że nieśmiesznego, z marudnym dziadem. Smęci w kółko to samo przez całą książkę, jak nie ciągnące się te same przemyślenia na te same tematy co parę stron, to te same wspominki z ziemskich czasów.

Jeśli chodzi o fabułę to cała część w obozie, gdzie jak nietrudno się domyślić, rewolucjoniści robią kolejną rewolucję, była zbędna. Nic to nie wniosło, nic mnie nie obchodziło tym bardziej, że oprócz głównego reszta była nijaka jak cholera. A część poza obozem, gdzie badają planetę, która powinna być ciekawa, klimatyczna, a przez sporą część straszna jak horror, była psuta przez tę głupkowatą narrację.


Ciężko mi uwierzyć że to napisał ten sam chłop co "Dzieci czasu". Może miał jakiś termin na oddanie kolejnej książki i normę stron do wyrobienia. xd

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #scifi

d7d3e471-2434-4cc7-9b02-010bd603cf19

Zaloguj się aby komentować

1800 + 1 = 1801

Prywatny licznik: 36 + 1 = 37


Tytuł: Normalni ludzie

Autor: Sally Rooney

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328097308

Liczba stron: 304

Ocena: 3/10


Książka z rodzaju: była na półce, to wziąłem i przeczytałem. Nie było warto. O ile do bzdurnych tekstów na okładce zachwalających książkę już przywykłem i działają zdecydowanie odstraszająco, o tyle to jest jeden z większych scamów w tytułach książek. TAK SIĘ NIE ZACHOWUJĄ NORMALNI LUDZIE. Ja rozumiem, że nastolatkowie mają prawo być nieogarami pod względem komunikacji i że generalnie z fatalnym skutkiem próbują się domyślać różnych rzeczy - wszyscy tacy byliśmy - o tyle po 10 latach to oczekiwanie, że komunikacja zajdzie bez słów czy jakiejkolwiek nawet interakcji jest dosyć naiwne - albo to ja jestem idealistą i na swoje szczęście na takich ludzi na drodze nie natrafiam.


Poza tym trochę linia czasowa leży i kwiczy, bo dziwnym trafem wszystko się dzieje za każdym razem co kilka miesięcy. Niby autorka próbuje jakoś łatać te dziury czasowe, ale średnio jej to wychodzi.


Już pomijam dosyć nachalne ze strony autorki wciskanie tematów politycznych do książki - bo już widzę, jak na normalnej nienerdowskiej imprezie nastolatek się pyta dziewczyny, co ona myśli o teorii komunistycznej.


Dla mnie zupełnie nierealistyczna książka, małe fragmenty na plus, ale kompletnie nie rozumiem fenomenu - no chyba że czytają ją nastolatkowie, to wtedy faktycznie książka może być jakkolwiek ciekawa. Nominacja do Bookera czy jakieś nagrody to jakiś żart XD Jeszcze gdyby to było jakieś Zimbabwe czy inna Sri Lanka, to można niby argumentować kolorytem czy innymi bzdurami, no ale na litość boską, to Irlandia XD


Niemniej wciąż mam założenie, że kiepskie książki też warto czytać (albo chociaż przejrzeć), żeby bardziej doceniać te znakomite


#bookmeter #ksiazki

#owcacontent

beec360b-58fd-4c43-be94-90ae9f32cee9

@bojowonastawionaowca Panie Owca! Na przyszły rok wrzucamy regularnie na #bookmeter, a nie wszystko na zakończenie roku.

Zaloguj się aby komentować

1799 + 1 = 1800

Prywatny licznik: 35 + 1 = 36


Tytuł: Zrzutka Haywardów

Autor: Janice Hallett

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324068937

Liczba stron: 538

Ocena: 5/10


Już było tak dobrze, to pora spaść do przeciętniactwa xD Dawno temu "wyrosłem" z kryminałów (po prostu zaczęły mnie nudzić treścią), do książki zachęciła mnie przede wszystkim jej forma - czyli całość historii złożonej wyłącznie z maili, SMSów czy policyjnych raportów. I chyba ta ostatnia część wypadła zdecydowanie najsłabiej, jako że dosłownie prowadziła czytelnika za rączkę co jest ważne i na co powinien zwrócić uwagę. Co nie zmienia tego, że jak w końcu doszło do morderstwa (spoiler alert - powyżej 300 strony), to potem "nagle" zaczęły wypływać nowe dowody i książka bardzo usilnie zachęcała do powrotu do wcześniejszych stron by odczytać ówczesne maile w nowym świetle - tyle tylko że już po prostu nie miałem ochoty na grzebanie w tym raz jeszcze i chciałem byle dojść do końca. Finałowy plot twist w większości (acz nie całości) odgadłem, więc nie był jakiś porywający - podejrzewam, że osoby bardziej oczytane w tym rodzaju literatury będą ode mnie lepsze.


Tak więc w sumie jedynie forma książki się tu broni (w miarę), jest całkiem nowatorska, więc nie dziwi mnie, że autorka kolejne podobne teksty wypuszcza już hurtowo. Reszta absolutnie średnia, taka też ocena.


#bookmeter #kryminal #ksiazki

#owcacontent

44ac744f-7dcc-449e-ac00-758a2595c5ad

@Ragnarokk pewnie, ale jednak kryminał (przynajmniej kiedyś miałem takie nastawienie, nie wiem jak u Ciebie) czyta się dla porządnego plot twistu na ostatnich stronach, by zakończyć książkę z lekkim oniemieniem - tutaj absolutnie tego nie czułem, tylko raczej "było spoko, ale nareszcie koniec"

Zaloguj się aby komentować

1798 + 1 = 1799

Prywatny licznik: 34 + 1 = 35


Tytuł: Diabły i święci

Autor: Jean-Baptiste Andrea

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383678955

Liczba stron: 336

Ocena: 10/10


Moje osobiste odkrycie tego roku, cóż to była za przygoda książkowa, idealnie mój typ. Uwielbiam książki, w których ważną rolę odgrywa muzyka (wcale nie jest tak, że dlatego moim uwielbionym autorem jest Jaume Cabré, wcale a wcale), w których autor płynnie przechodzi między teraźniejszością, przeszłością a dalszą przeszłością, w których historia jest po prostu boleśnie prawdziwa, a nie wszystko kończy się tak, jak by się chciało. I taka ta książka jest.


Zaczyna się niewinnie, od artysty grającego ten sam utwór na wielu publicznych fortepianach, czekającego na osobę, która po prostu będzie wiedziała. Co takiego? Tego dowiemy się, podróżując z bohaterem przez dzieciństwo naznaczone muzyką, brutalnie przerwane przez zostanie sierotą i znalezienie się w sierocińcu. I tam, mimo codziennego okrucieństwa tłumaczonego religijnością znajdzie przyjaciół, nastoletnie zakochanie czy nieuchwytny ideał, który jak się w pewnym momencie okaże, sięgnął jednak bruku.


Zachwycać mógłbym się wieloma kwestiami - znakomicie nakreślonymi postaciami (Jakoenen! Rothenberg!), boleśnie uderzającą dziecięcą niewinnością, i tak dalej, ale chyba i tak najlepszą rekomendacją będzie fakt, że nie mogłem oderwać się od książki aż do zakończenia o 7:13 rano, kiedy 2 minuty później miałem mieć budzik. I była tego absolutnie warta.


I o ile na początku podszedłem do tej książki z myślą, że dam 9/10, bo wiem, że autor potrafi lepiej i że jeszcze ta dyszka wpadnie - ale jednak dyszka wpada już teraz. Kolejna książka autora natychmiast trafiła do koszyka zakupowego. A ta trafiła na półkę moich ukochanych książek.


#bookmeter #ksiazki

#owcacontent

16b49024-cfb9-4b50-8c69-b5dc944fbe1c

@bojowonastawionaowca ostatnio zauważyłem, że książki autorów, którzy dostali nagrodę Goncourtów, trzymają na prawdę wysoki poziom i zaczynają wyprzedzać Bookera na mojej liście polecajek

@WujekAlien to prawda, pisałem o tym dosłownie wczoraj Booker za bardzo zaczyna odlatywać w stronę promowania jak największej różnorodności i odkrywania nowych punktów widzenia zamiast skupiać się na czystej przyjemności z jakościowego czytania

@bojowonastawionaowca póki jeszcze promował literaturę bliskowschodnią czy indyjską, ze świetnymi pozycjami, to było ok, ale teraz za bardzo skręca to w odhaczanie punktów na liście różnorodności

Zaloguj się aby komentować