Hejto.pl

#bookmeter

171
5083

675 + 1 = 676

Tytuł: W Dolinie Muminków

Autor: Tove Jansson

Kategoria: literatura młodzieżowa

Liczba stron: 192

Ocena: 8/10

Muminek z przyjaciółmi znajdują czarodziejski kapelusz, który chcą podarować Tatusiowi Muminka. Okazuje się na niego za duży, więc kończy jako kosz na papiery. Wkrótce w Dolinie Muminków pojawiają się zaskakujące zjawiska, niektóre problematyczne, inne przezabawne, jak na przykład domowa dżungla, czy też latające obłoczki, którymi można sterować :3

W tej części po raz pierwszy pojawia się Buka. No troszkę jestem zawiedziona, bo w książce nie jest wcale straszna i nie wprowadza tyle mrocznego klimatu, do tego jest całkiem rozmowna jak na jej bajkowy odpowiednik 😅

Ponownie, czytało się milutko, choć bardzo szybko.

#bookmeter

0046b49f-7c45-4828-8ff6-33591ef4383f

To w bajce jest jakoś 5,6 odcinek - nie bede spoilerowac, choć kusi!
Napisze tylko, ze genialnie się ogląda muminki odcinek po odcinku!

Mój ulubiony to gęsta atmosfera, gdy bobek kradnie niewidzialne dziecko, by rabować banki ÖöÖö

Ps. Namówiłeś! Zabieram się za zakup - będę mil co czytać dzieciom pod namiotem

Zaloguj się aby komentować

674 + 1 = 675


Tytuł: Piknik na skraju drogi

Autor: Arkadij Strugacki, Boris Strugacki

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: ebook

Liczba stron: 173

Ocena: 7/10


“całe nieszczęście polega na tym, że człowiek, a w każdym razie ludzkość w swojej masie, bez trudu przezwycięża tę swoją potrzebę wiedzy” Walentin Pillman


Piknik na skraju drogi to legendarna już opowieść o Strefach Lądowania pozaziemskiej cywilizacji, w których zmianom ulegają prawa fizyki i ludzka psychika. Mimo niebezpieczeństw do Strefy udają się Stalkerzy w poszukiwaniu tajemniczych obiektów pozostawionych przez obcych. Na podstawie książki powstał film, seria gier, była też inspiracją dla innych autorów np. Jeffa VanderMeera.


Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.


Jednak im dalej, tym opowieść wciąga coraz bardziej: niesamowite opisy przeróżnych anomalii występujących w Strefie, tajemnicze obiekty, których przeznaczenia nie sposób się nawet domyśleć, unosząca się nad wszystkim atmosfera niepewności, beznadziei i niepojętego zagrożenia. Całości dopełniają rozważania na temat sensu samego lądowania i jego potencjalnego wpływu na przyszłość ludzkości w tym tytułowa hipoteza “kosmicznego pikniku”.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

064f2980-5251-4f27-baf6-414f98cb3757

Uwaga spojler!
Jakby ktoś się zastanawiał o co chodzi z piknikiem:


.


.


.


"No a Lądowanie? Przynajmniej powiedz, co myślisz o samym Lądowaniu?

– Proszę bardzo – powiedział Walentin. – Wyobraź sobie piknik... brr... Nunnun drgnął.

– Jak powiedziałeś?

– Piknik. Wyobraź sobie: las, przesieka, polana. Z przesieki na polanę wjeżdża samochód, z samochodu wysiada młodzież, butelki, koszyki z prowiantem, dziewczyny, tranzystory, kamery filmowe... Rozpalają ognisko, stawiają namioty, gra muzyka. A rankiem odjeżdżają. Zwierzęta, ptaki i owady, które przez całą noc ze zgrozą obserwowały to, co się działo, wyłażą ze swoich kryjówek. I cóż widzą? Na trawie kałuża oleju, rozlana benzyna, leżą nieprzydatne już świece i olejowe filtry. Poniewierają się stare szmaty, przepalone żarówki, ktoś zgubił klucz francuski. Z opon spadło błoto przywiezione z niewiadomych bagien... no, sam rozumiesz, ślady ogniska, ogryzki jabłek, papierki od cukierków, puszki po konserwach, puste butelki, czyjaś chusteczka do nosa, czyjś scyzoryk, podarte przedwczorajsze gazety, bilon, zwiędłe kwiaty z innych lasów...

– Zrozumiałem – powiedział Nunnun. – Piknik na skraju drogi.

– Właśnie. Piknik na skraju jakiejś kosmicznej drogi. A ty mnie pytasz, czy oni wrócą, czy nie?"

@saradonin_redux


Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.


Obraz typowego Rosjanina, nawet pisarza.

Mój tata nie jest jakimś fanem sci-fy ale tą książkę wspomina bardzo dobrze, w sumie byłam w szoku jak się dowiedziałam że ja czytal

Zaloguj się aby komentować

673 + 1 = 674


Tytuł: Martwy Punkt

Autor: Aro Sainz de la Maza

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: SQN

Format: audiobook

Liczba stron: 480

Ocena: 8/10


Drugi tom serii "Morderstwa w Barcelonie" ponownie zabiera nas do dusznej, pełnej napięć stolicy Katalonii, ale tym razem historia wyraźnie skręca w bardziej osobistą stronę. Milo Malart jako główny bohater, mierzy się nie tylko ze sprawą kryminalną, ale też z własną przeszłością i konsekwencjami wcześniejszych wydarzeń. Śledztwo, które prowadzi, szybko okazuje się bardziej złożone, niż początkowo się wydaje, a kolejne tropy prowadzą w miejsca, gdzie granica między sprawą zawodową a osobistą zaczyna się zacierać. Sam Milo też jest bardziej emocjonalnie zaangażowy, choć jako bohater jest totalnie w rozsypce. Morderstwa osób i bestialskie okaleczanie zwierząt zdają się być zupełnie niepowiązane, choć Milo uważa inaczej. Na pomoc przychodzi mu Koleś - owczarek, którym musi się opiekować przez niemal cały tom, a w pewnym momencie nawet ratuje mu życie.


Największą zaletą "Martwego punktu" jest właśnie to przesunięcie akcentu. W porównaniu do pierwszego tomu książka wypada dojrzalej i bardziej angażująco, bo oprócz samej intrygi dostajemy głębsze wejście w psychikę Milo. To już nie tylko detektyw rozwiązujący zagadkę, ale człowiek z bagażem doświadczeń, który musi radzić sobie z własnymi demonami. Dzięki temu historia zyskuje emocjonalną warstwę, która realnie wpływa na odbiór całej książki.


Sama intryga jest dobrze poprowadzona - tempo jest równe, napięcie budowane konsekwentnie, a Barcelona ponownie robi świetną robotę jako tło wydarzeń. Miasto nie jest tylko dekoracją, ale żywym organizmem, który wpływa na klimat i decyzje bohaterów. To jeden z tych kryminałów, gdzie miejsce akcji naprawdę ma znaczenie.


"Martwy punkt" to przykład kontynuacji, która nie tylko trzyma poziom, ale wręcz rozwija serię w ciekawszym kierunku. Tym razem bez sztuki w tle, ale z bardziej osobistymi, dojrzalszymi i lepiej angażującymi wątkami niż pierwszy tom. Jest też krótsza, ale nie za krótka (o ile można tak powiedzieć o książce, która ma blisko 500 stron) i wydaje mi się, że był to świetny zabieg.

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

38731e75-fb35-4deb-a29f-8e61de677191

Zaloguj się aby komentować

672 + 1 = 673


Tytuł: Rytm Wojny część 2

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

ISBN: 9788366712454

Liczba stron: 624

Ocena: 6/10


https://www.hejto.pl/wpis/671-1-672-tytul-rytm-wojny-czesc-1-autor-brandon-sanderson-kategoria-fantasy-sci


Mam tę samą opinie o tomie 2 jak i o pierwszym.


#bookmeter #adelbertczyta

3261a49a-29cf-48e2-960b-2fb2461397d4

Zaloguj się aby komentować

671 + 1 = 672


Tytuł: Rytm Wojny, część 1

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

Liczba stron: 656

Ocena: 6/10


Sanderson nie umie w wybitność.

Zdecydowanie problemem jest takie wykreowanie postaci aby była mądra- nie w konstrukcji świata- ale dla czytelnika.

Robi to w najgorszy sposób- stawiając bohatera obok innej postaci i ogłupiając ją.

Z resztą to grzech większości bohaterów u Sandersona: Jasnah to wydmuszka- o jej inteligencji świadczy tylko to, że inni mają o niej takie zdanie. Navani błaznuje- przez co tysiącletnie istoty mają wydawać się omnipotentne.

I co u Brandona charakterystyczne u mnie- foreshadowing: dzieje się dokładnie to o czym "napomina" na początku powieści, więc znając jeden lub dwa tytuły, zawiedziemy się brakiem zaskoczenia.

No i cała "technologia i nauka"- czytając miałem wrażenie, że to jakieś fanwiki opisujące system tworzenia składników w nawet nie jakimś wybitnym RPG.

W tej części (traktuję oba tomy jako jedność) chyba najbardziej widać questową konstrukcję fabuły.


#bookmeter #adelbertczyta

2f951bb0-79be-4352-b9ef-3ca63b191006

@AdelbertVonBimberstein dla mnie jednym z nielicznych naprawdę fajnych momentów była końcowa walka Kaladina. Wreszcie odpięte wrotki.


W 1 tomie męczyłem się strasznie. Zwłaszcza, że Sanderson po Dawcy Przysięgi, w ogóle nie umie trzymać języka za zębami i zaskoczyć czytelnika. Musi mu dokładnie rozrysować co i kiedy się wydarzy.


Jak tu dałeś 6, to ciekawe co byś dał ostatniemu tomowi. XD

Zaloguj się aby komentować

670 + 1 = 671


Tytuł: Odprysk świtu

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: ebook

Liczba stron: 176

Ocena: 7/10


Krótkie opowiadanie, wątek poboczny w sumie nie bardzo znaczący dla głównej fabuły ale wyjaśniający kilka niuansów z budowy uniwersum.

Tak gdzie autor bierze się za sprawy małe- wychodzi mu bardzo dobrze: dowcipy, jakieś skromne intrygi.

Niestety, to co w następnych częściach będzie nie bolało najmocniej: wielka polityka, arcyważne negocjacje- tutaj poziom szoruje i trzeba mocno przymknąć oko bo Sanderson ewidentnie nie radzi sobie, gdy chce przedstawić coś wielkiego, a nawet wiecznego. Mocno go to przerasta.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #adelbertczyta

e73a07fc-da9c-4d40-a011-61f40e72b6a3

Zaloguj się aby komentować

669 + 1 = 670

Tytuł: Limes inferior

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: superNOWA

Format: audiobook

Liczba stron: 276

Ocena: 7/10

Podstawą książki są futurystyczne refleksje osadzone w utopijnym społeczeństwie, ale niestety fabuła i cała konstrukcja powieści tylko średniej jakości dodatkiem. Nie ma tu jakichś powalających pomysłów, wszystko kręci się wokół podziałów klasowych i związanym z tym rynkiem pracy czy dochodu bezwarunkowego. Pozornie perfekcyjny świat okazuje się utopią z kartonu, gdzie stabilność zapewniają różnego rodzaju kanciarze i cwaniacy.

#ksiazki #zajdel #scifi

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

eceb0fb9-49d7-46ed-93c4-56ca977ddf40

Zaloguj się aby komentować

668 + 1 = 669

Tytuł: Z mgły zrodzony

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: audiobook

ISBN: 9788374805537

Liczba stron: 689

Ocena: 7/10


Względem tego co tu na Hejto pisano jest to chyba #niepopularnaopinia, ale mi się podobało. Nawet bardzo.


Mamy (w porównaniu z resztą #cosmere ) nowy świat, nowe zasady, nową "magię", którą mogą wykorzystywać zamieszkujący świat ludzie. Jest historia, jest zagadka, wątki nie są tak proste jak by to się mogło wydawać, pojawia się moje ulubione "na pewno będzie tak -> autor napisał jednak inaczej".


Przez cały czas towarzyszy nam tajemnica, która przenika gdzieś spomiędzy błahych wydarzeń głównego nurtu. Do końca nic się nie wyjaśnia, większość odpowiedzi jest pozostawionych na kolejne tomy, ale w głównym wątku nie ma niczego oczywistego.


Trochę spoilery, czyli co mi się nie (nie do końca) podobało:

  • opisy walki. Rozumiem potrzebę przekazania dynamiki, ale po kilku linijkach już tylko skanuję pod kątem poszukiwania zwrotów akcji, a nie tego, co kto sobie spalił w brzuchu,

  • ogólnie klimat filmów bohaterskich, gdzie główny zbiera sobie grupę specjalistów na zamach stulecia i realizują niemożliwe zadanie. Tutaj nie jest tak do końca, ale widmo wykonywania niemożliwego unosi się nad stronami,

  • główna bohaterka, która jak na osobę zabraną dopiero co z ulicy wykazuje się zaskakująco rozwiniętym zmysłem do filozofii i rozumienia świata, ba, jak na szesnastolatkę zaskakujaco często skutecznie poucza ludzi, którzy mogliby być jej rodzicami,

  • w ogóle pomysł na wypuszczenie nastolatki z turbo ważną misją, powierzenie jej sekretów i zaufanie, że niczego nie spartoli; ja rozumiem, że w tym świecie dzieci są dojrzalsze niż "u nas", ale było kilka momentów, gdzie spodziewałem się, że akcja zakończy się jak w filmie rodzinnym, jakąś spektakularną klapą.

#bookmeter #ksiazki #sciencefiction #brandonsanderson #cosmere

ab3eb19f-c1cd-41d6-ac62-d335264436e7
Statyczny_Stefek userbar

Pomimo, że bardzo lubię tę serię, to uczciwie muszę przyznać, że ma trochę błędów. Według mnie dużo lepiej wyglądają książki z drugiej ery tj. seria Waxa i Wayna. Zauważyłem też (chociaż mam mało opinii) że pierwsza era bardziej się podoba młodszym czytelnikom, takim do 25 lat.

Zaloguj się aby komentować

667 + 1 = 668


Tytuł: Skazani na Shawshank

Autor: Stephen King

Kategoria: dramat więzienny, nowela

Format: e-book

Ocena: 9/10


Krótka i przyjemna. Jedyne czego mi się przyczepił do daty zapisane słownie. W żadnej innej nie spotkałem się z takim czymś

#bookmeter

32b3adf1-c54d-4be5-b02b-d6f7dfdcfc1b

Zaloguj się aby komentować

666 + 1 = 667

Tytuł: Kometa nad Doliną Muminków Autor: Tove Jansson Kategoria: literatura młodzieżowa Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Ocena: 8/10

Druga część Muminków sprawiła, że dobrze wczułam się w klimat opowieści. Główni bohaterowie rozwijają swoje charaktery, bawiąc rozbrajającą szczerością i słodką naiwnością. Klimat jest dość mroczny, tajemnicze zjawiska, kataklizmy i ona, tytułowa Kometa. Muminek i ekipa wyruszają w podróż celem lepszego poznania zjawiska, przeżywają po drodze wiele przygód i poznają nowych przyjaciół. Wszystko okraszone pięknymi ilustracjami ♥️

#bookmeter

99061a34-7671-4228-84a2-31bed63dbd4f

@Shivaa mam niesamowity sentyment do Muminków, to jest jedno z moich ulubionych uniwersów. Było tam dużo ciepła ale też niepokoju kiedy pojawiały się hatifnaty i czarownica i strachu przy Buce. W żadnej innej wieczorynce nie było takiego miksu

@zjadacz_cebuli przez Hatifnaty ubzdurałem sobie mając lat 6-7 że muszę mieć barometr i trułem dupę wszystkim az dostałem go na urodziny. Czułem się potem jak mistyk mający dostęp do wiedzy tajemnej ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Zaloguj się aby komentować

665 + 1 = 666


Tytuł: Zapiski oficera Armii Czerwonej

Autor: Sergiusz Piasecki

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 9/10


#bookmeter


***


Noc była czarna jak sumienie faszysty, jak zamiary polskiego pana, jak polityka angielskiego ministra.


Jest w literaturze taki motyw, który nazywa się motywem pierwszego kontaktu. Zwykle występuje on w fantastyce naukowej, jest tam zresztą dość mocno eksplorowany, a dotyczy niczego innego jak właśnie pierwszego kontaktu naszej cywilizacji ziemskiej z obcą cywilizacją pozaziemską. Już na samym początku lektury Zapisków oficera Armii Czerwonej przyszła mi go głowy taka myśl, że ta obca cywilizacja wcale nie musi być pozaziemska.

Wrzesień 1939. Armia radziecka wkracza do Polski, dociera do Wilna, a, w opowieści wykreowanej przez pana Piaseckiego, wraz z nią do Wilna (czy raczej Vilniusa) wkracza lejtnant bohaterskiej Armii Czerwonej, Michaił Zubow. Pom zajęciu miasta Zubow znajduje sobie w mieście kwaterę i, razem z innymi, podobnymi sobie, w Wilnie stacjonuje. Kiedy tak się stacjonuje w okupowanym mieście, trzeba się czymś w nim zajmować. Zubow zajmuje się więc różnymi rzeczami, a każda kolejna wydaje mu się coraz bardziej niezwykła. Mnie z kolei na początku książki niezwykłe wydawało się to, jak bardzo bohater potrafił naginać to co widział, do wpojonego mu światopoglądu daleko przekraczając w tym naginaniu granice jakiegokolwiek absurdu. Jeszcze bardziej niezwykłe było dla mnie to choć ta myśl przyszła później, już po zakończeniu lektury, że ja panu Piaseckiemu w tego Zubowa całkowicie uwierzyłem.


Uśmiałem się w czasie tej lektury tak bardzo, jak dawno się przy książce nie uśmiałem. Poziom ignorancji, zatwardziałość w patrzeniu na świat i logika wyciąganych przez Zubowa wniosków razem z wszystkimi jego przywarami, jego działania podejmowane w myśl wciąż powtarzanych socjalistycznych haseł, które z socjalizmem praktycznym (proszę nie mylić z realnym) miały niewiele wspólnego doprowadziły do tylu komicznych nieporozumień, że materiału z tej krótkiej jednak książeczki wystarczyłoby na kilka naprawdę niezłych komedii.


Później, choć z opisywanych przez Zubowa sytuacji wciąż się śmiałem, śmiałem się już mniej wesoło. Ten mój spadek wesołości spowodowany był tym, że uświadomiłem sobie, że takich Zubowów spotykam w swoim życiu całkiem sporo (martwi mnie to trochę, bo wydaje mi się, że spotykam ich coraz więcej). Niekoniecznie są oni oficerami Armii Czerwonej, niekoniecznie nacjonalizują dla siebie buty, zegarki i inne dobra, chodzi mi tutaj o ten bardzo ograniczony sposób myślenia. O uczepienie się jednej wizji świata i podporządkowywanie widzenia tego świata tej właśnie wizji – a jeśli fakty tej wizji przeczą, tym gorzej dla faktów, skądś to przecież znamy. A jeszcze później, kiedy już skończyłem tę książkę, kiedy poznałem jej tragiczny moim zdaniem finał, zrobiło mi się przykro. Przykro zrobiło mi się tak z powodu losów bohaterów i tego co im Zubow w imię Związku Radzieckiego (albo może i nie Związku Radzieckiego?), jak i z powodu samego Zubowa. Bo temu Zubowowi przecież ktoś powiedział jak ten świat wygląda, ktoś go tego życia nauczył. Jego winą było to, że w to, co mu mówiono uwierzył. I, tak już podsumowując, myślę, że Zubow, choć uczynił wiele rzeczy złych i nie mam wątpliwości, że należy nazwać go okropnym człowiekiem, jest jednak postacią tragiczną. On po prostu inaczej nie umiał. Moralność jest przecież, tak uważam, wytworem cywilizacyjnym i trzeba jej uczyć.


Literacko bardzo mi się ta książka podobała. Pan Piasecki wykreował wspaniałego, bardzo wyraźnego bohatera. Język, jakim prowadzona jest opowieść jest nie tylko piękny (to może być zarzut, bo nie przystaje do takiego trepa jak Zubow, ale nic a nic mi to nie przeszkadzało), ale też bardzo konsekwentny i czuć, że zalatuje rosyjskim. Można by się jeszcze trochę przyczepić do logiki, bo oto Zubow, który się boi (a boi się często), prowadząc te swoje zapiski przyznaje się w nich do rzeczy, które mocno mogły mu zaszkodzić, gdyby ten jego notes został znaleziony. A Zubow, choć jest głupi, to akurat o siebie zadbać potrafi. Więc tak, można by się tego czepić, ale ja się czepiał nie będę. Po pierwsze dlatego, że inaczej napisać się tego nie dało, a po drugie dlatego, że po co takim czepianiem się psuć sobie przyjemność z lektury?

a455a21e-9ece-4010-8566-5e528afcf152

Zaloguj się aby komentować

664 + 1 = 665


Tytuł: Nie otwieraj oczu

Autor: Josh Malerman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Akurat

Format: audiobook

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


To jedno z tych postapo, które od pierwszych stron buduje napięcie bardzo prostym, ale genialnym pomysłem: nie wolno patrzeć. Świat zostaje opanowany przez coś/istoty, których nie można zobaczyć, bo jedno spojrzenie oznacza natychmiastowe szaleństwo i śmierć samobójczą. Historia skupia się na Malorie, która próbuje przetrwać w tej rzeczywistości i podjąć desperacką próbę przedostania się w bezpieczne miejsce. Z zasłoniętymi oczami, zdana na inne zmysły, zarówno swoje, jak i dwójki małych dzieci, wyrusza w niebezpieczną podróż.


Największą siłą książki jest konstrukcja oparta na dwóch liniach czasowych. Z jednej strony śledzimy początki katastrofy - moment, w którym świat zaczyna się rozpadać i bohaterowie próbują zrozumieć, z czym mają do czynienia. Z drugiej dostajemy późniejszą, dużo bardziej klaustrofobiczną historię podróży, gdzie każdy dźwięk może oznaczać zagrożenie. To przeplatanie się narracji działa świetnie i sprawia, że bardzo trudno się od książki oderwać - ciągle chcesz przeczytać jeszcze jedną stronę, jeszcze jeden rozdział, żeby dowiedzieć się więcej o obu wątkach.


Malerman bardzo umiejętnie operuje tym, czego nie pokazuje. Groza nie wynika z opisu potworów czy konkretnych zagrożeń, ale z niewiedzy i wyobraźni czytelnika. To jeden z tych horrorów, gdzie brak informacji działa mocniej niż ich nadmiar. Scena porodu zostanie ze mną zdecydowanie na dłużej. Dzięki temu napięcie jest niemal ciągłe i nie potrzebuje spektakularnych scen, żeby działać.


To świetne, bardzo wciągające postapo, które udowadnia, że czasem najprostszy pomysł potrafi wywrzeć ogromne wrażenie na czytelniku. Książka doczekała się ekranizacji w 2018 roku.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

7a406364-283d-4940-8620-8ac7c4f7c7bd

Zaloguj się aby komentować

663 + 1 = 664


Tytuł: Nietuzinkowy sklep całodobowy

Autor: Kim Ho-Yeon

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: audiobook

Ocena: 6/10


Czas trwania: 7h 25m

Czytali: Aleksandra Zawadzka, Jakub Kamieński


Właścicielka sklepu całodobowego gubi portfel. Zgubę odnajduje bezdomny i zwraca go właścicielce, a ta proponuje mu zatrudnienie w sklepie.


Nietuzinkowy sklep całodobowy to nieskomplikowana, trochę naiwna, ale pozytywna opowieść o losach pracowników oraz klientów sklepu całodobowego i ich wzajemnych relacjach, na których wszyscy w nie zawsze oczekiwany sposób zyskują. Książka niby niczym mnie nie zachwyciła, ale okazała się lekką i miłą odskocznią od sci-fi i Warhammera.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

85a8b33e-80f3-4bb6-bf10-b6e83f604fe1

Zaloguj się aby komentować

662 + 1 = 663


Tytuł: Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej

Autor: Barbara Demick

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 10/10



Są takie książki, które trudno ocenić na coś poniżej 10 - i dla mnie ten reportaż jest właśnie takim przypadkiem. Jasne, rozumiem, że dla wielu osób uczciwa ocena pewnie oscylowałaby gdzieś między 7 a 9, ale u mnie to pełna dycha. Po prostu nie widzę tu wad.


Reportaż autorstwa Barbary Demick wyróżnia się przede wszystkim tym, czego w nim nie ma. Autorka nie przerysowuje opisów, nie gra na emocjach i - co najważniejsze - nie narzuca czytelnikowi swoich przemyśleń. Oddaje głos bohaterom i robi to w sposób zaskakująco uporządkowany. Chronologia jest tutaj ogromnym plusem - czas płynie gdzieś w tle, a kolejne wydarzenia układają się naturalnie, bez chaosu, który często pojawia się w reportażach opartych na wielu perspektywach. Nie da się tu zgubić, ani razu.


Warto tu dodać, że z książki jasno wynika, że temu, co widzą turyści, najprawdopodobniej nie warto ufać, bo sceny i miejsca celowo mają być inscenizacją, nawet w obecnych czasach. Oszustwem, które zamazuje prawdę.


Dużym atutem jest też dobór bohaterów. Demick opisuje osoby, które bardzo się od siebie różnią - zarówno pod względem pochodzenia, jak i stosunku do systemu. Są tu ludzie całkowicie wierni władzy, są ci obojętni i są też tacy, którzy od początku czują, że coś jest nie tak. Dzięki temu obraz Korei Północnej nie jest jednowymiarowy - przeciwnie, wydaje się przez to bardziej wiarygodny i pełny.


Nie ukrywam, że na początku miałem pewne obawy. Wątek miłosny młodych ludzi z różnych warstw społecznych brzmiał jak coś, co może niepotrzebnie rozmiękczyć całość. Jun-sang, z był z bardziej uprzywilejowanej rodziny, a Mi-ran, jest córką byłego jeńca wojennego z Korei Południowej. Przez system songbun była z góry skazana na niższy status społeczny, o czym przez dłuższy czas nawet nie wiedziała. Ten motyw okazuje się jednak tylko delikatnym wstępem - tłem dla wydarzeń, które naprawdę definiują tę książkę.


Bo prawdziwy ciężar zaczyna się wraz z opisem wielkiego głodu z lat 1995–1999. To jeden z najmocniejszych fragmentów reportażu. Głód, który według różnych szacunków pochłonął setki tysięcy, a być może nawet miliony istnień, nie jest tu przedstawiony jako abstrakcyjna katastrofa, tylko jako codzienność zwykłych ludzi - efekt polityki reżimu Kimów i efekt ich rządów.


Opisy bywają mocne, momentami bardzo mocne. Ja już nie jestem szczególnie wrażliwy na takie rzeczy, ale spokojnie mogę sobie wyobrazić, że dla wielu osób będą trudne do zniesienia. Dzieci umierające w szpitalach, karmione trawą, czy topienie psa w garnku, to te lżejsze, co daje pewien obraz, czego można się tu spodziewać.


Jeden z tych rozdziałów, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to: „Najpierw umierają ludzie dobrzy”. Pada tam to tytułowe zdanie, które właściwie podsumowuje cały ten okres. Pani Song, przez lata wierna systemowi i propagandzie, przyznaje, że każdy, kto przetrwał, ma coś na sumieniu. Że dobrzy ludzie umarli jako pierwsi. Zostali ci, którzy robili rzeczy, do których nie chcieliby się przyznać.


To jednak nie jest tylko historia o przetrwaniu, odkrywaniu prawdy i ucieczce. To także opowieść o tym, co dzieje się później. O życiu po ucieczce, głównie w Korei Południowej, i o tym, jak różnie bohaterowie radzą sobie w zupełnie nowej rzeczywistości. Co ciekawe ci, którzy od początku byli przeciwko systemowi, wcale nie odnajdują się najlepiej.


Warto dodać, że książka nie zatrzymuje się na or dacie pierwszego wydania. Zależnie od tego, jaką upolujecie, na końcu dostaniecie dodatkowe informacje "co było potem". Jest to trochę streszczone, ale dobrze, że się pojawia.


Mógłbym pisać dalej o tym, jak dobra jest to książka, ale prawda jest taka, że i tak mało kto dotrwałby do końca tej recenzji. Dlatego zakończę inaczej - zostawiając was z dłuższym cytatem o dr Kim i tym, co odkryła podczas swojej ucieczki.


Nie chciała zatrzymywać się na odpoczynek – bała się, że zamarznie – ale czuła, że opada z sił. Nie mając wyboru, postanowiła zaryzykować i zwrócić się o pomoc we wsi.

Do gospodarstw prowadziła polna droga. Większość domów otaczały ogrodzenia z metalowymi furtkami. Jedna z nich nie była zamknięta na klucz. Popchnęła ją i zajrzała na podwórko. Na ziemi stała metalowa miseczka z jedzeniem. Gdy podeszła bliżej, zobaczyła w niej biały ryż ze skrawkami mięsa.

Doktor Kim nie pamiętała, kiedy po raz ostatni widziała miskę czystego, białego ryżu. Co tu robi ta miska, dlaczego stoi na ziemi? Domyśliła się i prawie jednocześnie usłyszała szczekanie.

Aż do tej chwili łudziła się nadzieją, że Chiny okażą się równie biedne jak Korea Północna. Wciąż chciała wierzyć, że jej kraj jest najlepszy na świecie. Że potwierdzi się to wszystko, w co wierzyła przez całe życie. Ale teraz nie mogła już zaprzeczyć temu, co zobaczyła na własne oczy: chińskie psy jadają lepiej niż lekarze w Korei Północnej.



#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #czytajzhejto #koreapolnocna #azja

74d44bd8-1d2a-4244-9283-0e0f62bb9537

Bardzo dobrze napisany kawał lektury. Trochę wzór jak pisać reportaże. Fragment z miską pamiętam. Pamiętam też ten gdzie przedszkolanka przychodziła do przedszkola dopóki pojawiały się tam jakieś dzieci. Było to opisane tak spokojnie, że kojarzy mi się to z tym fragmentem "literatury obozowej" gdzie facet przywitał własnego ojca gdy wysiadł z transportu i powiedział mu na spokojnie, że idą pod prysznic.

A z innych rzeczy, któraś z bohaterek opisała ten dysonans gdy czytała przeminęło z wiatrem, bo miała dostęp na uniwersytecie i ludzie tam mieli kilkadziesiąt lat wcześniej samochody, jedzenie itp.

Mi zostało w pamięci.

Zaloguj się aby komentować

661 + 1 = 662


Tytuł: Pierwszy Heretyk

Autor: Aaron Dembski-Bowden

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 544

Ocena: 8/10


“Żaden żołnierz nie zabija tak pewnie jak krzyżowiec.” Kor Phaeron


“To najwspanialsza epoka w historii ludzkości, a prym wiodą w niej nie filozofowie czy wizjonerzy, a wojownicy. To niezdrowe [...] Coś tu jest nie tak. To się musi źle skończyć.” Lorgar


XIV część cyklu Herezja Horusa


Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Imperator upokarza Lorgara za jego wiarę. Zrozpaczony prymarcha powątpiewa w sens dotychczasowego życia i oddania Wielkiej Krucjacie. Wraz z XVII Legionem udaje się więc w poszukiwaniu nowej drogi. Nowego boga.


Po pierwszych dziesięciu pozycjach postanowiłem zaburzyć oficjalną kolejność wydawniczą, aby podążyć za liniami fabularnymi zawierającymi puzzle kluczowe do poszerzenia rozległej panoramy uniwersum. Pierwszy Heretyk był dobrym wyborem, ponieważ odpowiedział na kilka istotnych pytań pojawiających się już w trylogii początkowej. Prawdę mówiąc, to śmiało można pominąć kilka książek poczynając od Zstąpienia Aniołów i sięgnąć po ten tom zaraz po Fulgrimie.


Aaron Dembski-Bowden proponuje powrót do wielkiej pompy z Wywyższenia i teatralnych, melodramatycznych dialogów niczym w filmach kostiumowych z lat 60-tych (Ben Hur, Spartacus, Kleopatra itp.). Całość oparł na konstrukcji typu “trzęsienie ziemi na początku, a później rozkręcamy akcję powoli”. Narracja jest nieliniowa i bywa, że przeskakuje w przyszłość, by później wrócić do przeszłych wydarzeń w formie wspomnień lub zeznań. Lorgar depcze zaś po piętach Fulgrimowi w plebiscycie na największą drama queen. Jego tragedia jednak ma niemal szekspirowski wymiar.


Muszę przyznać, że ta książka zmieniła znacząco moje spojrzenie na Lorgara i Głosicieli Słowa, którzy w poprzednich tomach, w szczególności w Bitwie o Otchłań, przedstawieni zostali jako bezwzględnie źli zeloci. Tymczasem Pierwszy Heretyk pokazuje, że ich motywacja wcale nie była pozbawiona logiki. Lorgar przypomina pod pewnym względem filmowego Jockera: niby wiadomo, kim się stanie, a jednak wzbudza współczucie, zrozumienie, a nawet pewien rodzaj sympatii.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

41c41388-fd8b-4893-99dd-4d98acf3a4d6

Zaloguj się aby komentować

660 + 1 = 661

Tytuł: Muminki i duża powódź

Autor: Tove Jansson

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 96

Ocena: 7/10

Głupio przyznać, ale przy całym swoim uwielbieniu bajki, jeszcze nigdy nie czytałam Muminków!

Trochę mnie zaskoczyło że książeczki są raczej krótkie, mam wrażenie że ich przygody można by opisywać w opasłych tonach 😅

Pierwsza część jest wyjątkowo króciutka. Muminek i Mama Muminka poszukując miejsca na nowy dom, poznają nowych przyjaciół i wpadają na trop zaginionego Taty Muminka. Historia opatrzona jest w oryginalne grafiki autorki, wyglądają przecudnie. Na końcu książki są opisane charakterystyki postaci występujących w całej tej serii oraz komiksach. Ocena trochę zaniżona, bo przeczytanie zajęło koło pół godziny, nie zdążyłam jeszcze wczuć się w klimat, ledwo przyzwyczaiłam się do dużych liter 😛

#bookmeter

1d3a0867-ae75-4d5e-8c82-ed32f97f08d8

Zaloguj się aby komentować

659 + 1 = 660


Tytuł: Gorączka Ciboli

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: książka papierowa

ISBN: 9788366065307

Liczba stron: 580

Ocena: 6/10


Czwarta część cyklu Expanse.


Tym razem lądujemy i orbitujemy wokół Ilusa/Nowej Ziemi - pierwszej planety skolonizowanej przez człowieka poza Układem Słonecznym.


Oczywiście ludzie jak to ludzie zaraz wejdą ze sobą w konflikt. Szczególnie na planecie bogatej w cenny surowiec.

Problemy przyleci rozwiązywać jako rozjemca nasza ekipa z Rosynanta z Holdenem na czele.


W tej części akcja jest mocno szarpana, raz przyspiesza aby opowiedzieć o wydarzeniu z perspektywy kilku postaci po czym zwolnić. I tak do końca tego tomu.


P.S. Mam nadzieję, że nim ukończę cały cykl Expasne, pojawi się w końcu opcja spoilerów w edytorze tekstu


#bookmeter #ksiazki

ed582ff1-0d58-4f6d-8535-30de5aca84f9

Zaloguj się aby komentować

658 + 1 = 659

Tytuł: Przegryw

Autor: Patrycja Wieczorkiewicz, Aleksandra Herzyk

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: WAB (Grupa Wydawnicza Foksal)

ISBN: 978-83-8319-071-6

Liczba stron: 334

Ocena: 7/10

Z grubsza, jest to trudna i smutna lektura przedstawiająca życie i problemy kilku przegrywów, którzy zgodzili się na pewne wyznania i współpracę z autorkami, które w tym środowisku uchodzą za największe zło (kobiety, poglądy lewicowe).

Jestem pod wrażeniem odwagi i otwartości autorek, poradziły sobie z tematem bardzo dobrze.

Znajdziemy tu dobrą analizę problematyki środowiska oraz przestrzeni internetowej w której funkcjonują, czyli głównie wykop, chany i zamknięte grupy na fb.

Najbardziej przejmujące są historie mężczyzn, którzy zgodzili się na korespondencje z autorkami. Świat w którym żyją przepełniony jest chorobami psychicznymi i fizycznymi, zaniedbaniami rodziców, przemocą, biedą oraz często brakiem tej jednej jedynej osoby, która okazałaby zainteresowanie, zaakceptowała wady, których oni sami zaakceptować nie potrafią.

#bookmeter

d83a4cc4-c1e9-4542-ab95-97b0cd88db29

@Shivaa szkoda że tag przegryw nie działa, tam powinny być wierzenia i próba pomocy a jest wylewanie frustracji, często bez refleksji. Przez to musiałem szybko zablokować ten tag u białka jak tam jeszcze byłem, tutaj też

@zjadacz_cebuli Tag przegryw na wykopie stał sie miejsce gdzie jedynie mogłeś wylać swoje żale i zabetonować się w swoim nieszczęściu, bo jakakolwiek poprawa własnego poziomu życia w oczach innych przegrywów to było stanie się normikiem. Przegrywy to beznadziejny przypadek, nienawidzą kobiet, nienawidzą normików a co najgorsze, nienawidzą samych siebie.

@zjadacz_cebuli są przegrywy i przegrywy, niestety najgłośniej słychać tych którzy tylko w ten sposób potrafią wyładować swoje frustracje mimo że w środku krzyczą o pomoc i najbardziej jej potrzebują Ale są też różne bardziej nakierowane grupy, 'odłamy', które skupiają się na wzajemnym wsparciu

Zaloguj się aby komentować

657 + 1 = 658


Tytuł: Chrzest Ognia

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 10/10



Na ten moment Chrzest Ognia to dla mnie najlepszy tom serii, choć jak wiecie, zostało ich kilka do końca i może coś tu się zmieni. Nie mam do czego się przyczepić, dlatego napiszę pewnie tylko o tym, co mi się najbardziej podobało - wszystko. Koniec recenzji. Tak naprawdę to nie. W sensie coś napiszę, ale odpowiedzią pozostaje: "wszystko". xD


Ci, którzy mówili, że ten tom bardziej mi podejdzie, bo jest tu więcej Geralta - mieli rację. Nie chodzi tylko o to, że „dużo Geralta = z automatu lepsza ocena”. Bardziej o to, że to jest historia o kryzysach i największy dosięga właśnie naszego wiedźmina. Każda z ważniejszych postaci przechodzi tu swój własny chrzest ognia. Jedni dopiero wchodzą w ten proces, inni są już w jego trakcie, nie wszyscy wyjdą z tego w całości. I właśnie obserwowanie tego jest najmocniejszym punktem książki.


Nie ma tu wielu wielkich, epickich pojedynków (poza końcówką i kilkoma mniejszymi walkami z losowymi żołnierzami), ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Znowu dostajemy motyw podróży - i to jest coś, co w Wiedźminie kupuję za każdym razem. Nie wiem, czemu aż tak dobrze to działa. Może przez ekipę, jaką zawsze przy takich okazjach dostajemy. Krasnoludy robią robotę jak zwykle, a tutaj dochodzi jeszcze Regis - którego po prostu uwielbiam. Wcześniej z gry, teraz oficjalnie też z książki.


Zaskoczyło mnie też to, jak bardzo podoba mi się wątek Dijkstry, choć tu chyba dość skromnie opisany. Nie dlatego, że mu kibicuję - wręcz przeciwnie. Po prostu lubię jego opanowanie i sposób, w jaki podchodzi do swojej roli. Jest w tym jakaś chłodna konsekwencja, która dobrze kontrastuje z resztą wydarzeń.


Nie podoba mi się natomiast wątek Szczurów i to, co dzieje się z Ciri - ale mam wrażenie, że dokładnie o to chodziło Sapkowskiemu. To ma uwierać. I szczerze mówiąc - jeśli dojdzie do spotkania z Bonhartem, to nie widzę tu miejsca na współczucie dla tej grupy.


No i jestem bardzo ciekawy, co dalej z Milvą, zwłaszcza po wydarzeniach spod mostu. Sapkowski moim zdaniem umiał całkiem dobrze opisywać traumy i trudne dylematy innych postaci, więc pewnie dał jej fajną historię w kolejnym tomie.



W razie czego tu macie link do mojej poprzedniej recenzji, czyli tomu 2. xD


> #dziwensieodchamia <

#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #dziwenrysuje #perypetiedziwena

be3ed753-6e68-4fae-b30f-114853773e69

@Dziwen może w końcu kiedyś przeczytam. Bardziej obawiam się jak Bonhartowi dobierze się Ciri do d⁎⁎y ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@Dziwen Też mi chrzest ognia mocno przypadł. Kolejne tomy dla mnie już oceniam trochę słabiej. 'Panią jeziora' to już chwilami męczyłem.

Dopiero po 'Pani Jeziora' jak otworzyłem 'Sezon burz' to wróciła cała wręcz szczenięca radość.

Zaloguj się aby komentować

656 + 1 = 657


Tytuł: Limes inferior

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Aleksandria

Format: audiobook

Ocena: 6/10


Czas trwania: 8h 36m

Czytali: Maciej Więckowski, Filip Kosior, Janusz Zadura, Mirosław Zbrojewicz i inni


Tym razem Zajdel zamiast kosmicznego sci-fi serwuje cyberpunka. Przedstawia ciekawą wizję przyszłości, w której wszyscy ludzie zostali skatalogowani i podzieleni na klasy według zdolności intelektualnych. Otrzymują trzy rodzaje punktów będących walutą: czerwone - są przydzielane wszystkim po równo niezależnie od klasy ani zajęcia i służą do zakupu dóbr niezbędnych do przeżycia; zielone - w zależności od klasy, waluta na dobra lepszej jakości; żółte - wynagrodzenie za pracę, umożliwiają zakup dóbr luksusowych. Ten logiczny system w rzeczywistości prowadzi jednak do licznych nadużyć i powstania nielegalnych procederów. Główny bohater jest wysokiej klasy specjalistą, który w zamian na nieliche honorarium pomaga przechytrzyć prawo i podnieść klasyfikację klienta. Niefortunny zbieg wydarzeń zakłóca jednak jego komfortowe życie.


Intryga jest zgrabna, bieg wydarzeń dynamiczny, a kreacja świata niewątpliwie intrygująca i przemyślana. Mam jednak problem z formą jej prezentacji. Otóż książka zbyt wiele rzeczy tłumaczy wprost zamiast je pokazać poprzez wydarzenia. Podejrzewam, że takie prowadzenie za rękę ma na celu zwiększenie przystępności, ale moim zdaniem psuje to atmosferę opowieści, niszczy płynność i tajemniczość narracji, a czytelnikowi odbiera radość odkrywania. W pewnym momencie po prostu w jednym długim dialogu wykłada kawę na ławę i koniec. Forma nie dorównała idei. Paradyzja bardziej mi się podobała.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

e25c081b-440d-4731-a6ae-616bb91371e8

Zaloguj się aby komentować