Od rana jestem jakiś wypalony, siłowy trening ciężary w dół, bieg- miałem nie biegać- ale jednak zrobiłem małą regenerację. Próbowałem utrzymać 6:00 nie udało się, trudno będę się uczył biegać wolniej. Nie przesadzałem, chociaż po 3 km zaskoczyło i mógłbym tak długo, ale jeszcze basen z dzieciakami wieczorem.
Teraz rozciąganie. Koniecznie bo mało było ostatnio i zaczynam to czuć. Potem rozbije się jeszcze masażem.
Kolejny bieg "z ludźmi" za mną. Mimo tłumu było fajnie. Blisko domu, co pozwoliło mi po prostu dotrzeć na miejsce spacerem. Dla kogoś to może być śmieszne ale... przebiegłem 5 km w czasie 27:55, co jest moim rekordem Lekkoatleta jak sie masz Na mecie przypomniałem sobie jednak, gdzie byłem jeszcze dwa lata temu. A byłem w tzw. d⁎⁎ie czyli mówiąc ładniej zjadały mnie powoli moje demony, #depresja i lęki. Wczoraj zameldowałem się na starcie w tłumie ludzi i w cale nie miałem w głowie jedynie myśli, że za chwilę to sobie głupi ryj rozwalę i że może lepiej dać sobie spokój. To jest na prawdę cudowne uczucie.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@Z_buta_za_horyzont ja do dziś pamiętam, jak wyszedłem pierwszy raz biegać. Dotruchtałem do 2,7 km i wróciłem do domu a żonie powiedziałem, że to jakaś tortura i okropne doświadczenie
@WatluszPierwszy zaczynałem biegać z kolegą i on cały czas pędził na maxa, że ledwie go doganiałem. Gdy on zrezygnował po dwóch tygodniach zacząłem biegać spokojniej i po lesie. Dopiero wtedy poczułem z tego przyjemność i mimo ponad 25kg nadwagi biegałem dalej. Gdy kilogramy spadały rosła też prędkość, chociaż mnie zawsze bardziej kręcił dystans niż szybkość .
@WatluszPierwszy gratulacje, pamietam, ze jak zaczynalem biegac to moje pierwsze 5k zrobilem w 35+ minut a teraz lece sub 20. Nie ogladaj sie na innych i rob swoje
Wigan Half Marathon odbyty
Nowy PB (chip time): 105 (poprawa o blisko 8 minut względem 152 w 2025 r.). Pozycja: 94/1031 (rok temu 287/1230).
Najbardziej cieszy pełna kontrola i technicznie to zupełnie inny bieg niż rok temu. Mimo 208m przewyższenia, biegło się bardzo stabilnie – bez żadnych przystanków czy marszu na podbiegach. Co ciekawe, mimo znacznie lepszego czasu, średnie tętno było o 5 bpm niższe niż rok temu (174 vs 179), kadencja 182 vs 173, i GCT 219 vs 244ms, co pokazuje, że "silnik" pracuje teraz na zupełnie innych obrotach. Najlepsze przyszło na koniec – mimo że podbiegi w Wigan potrafia odciąć (przekonalem sie o tym na wlasnej skorze rok temu ) to koncowe km fajnie i mocno mi wjechaly:
17 → 3:58
18 → 3:55
19 → 4:30 (podbieg)
20 → 4:24
21 → 4:16
Zostawiłem sobie trochę rezerwy w banku, bo priorytetem jest Manchester Marathon (juz 19 kwietnia), więc nie było biegania "na odcięcie". Progress w technice i wydolności jest jednak mega wyczuwalny wiec generalnie jestem bardzo z siebie zadowolny
Pierwszy raz pilnowałem tentna i jest różnica. Muszę tego bardziej pilnować. Fakt biegnę jak żółw, ale praca u podstaw to chyba klucz. Powoli do przodu.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@Tomekku w ogóle nie pilnuj tętna to ściema nie ma się co przejmować. Biegnij na granicy komfortu i cały czas, powoli, bieg za biegiem, miesiąc po miesiącu przesuwaj ją coraz dalej.
Przy zginaniu biodra strzela mi w pachwinie + lekki ból. Internety mówią że to zespół trzaskającego biodra. Nabawiłem się tego po bieganiu 2 tygodnie temu. Rozciąganie póki co nic mi nie daje. Muszę iść do lekarza czy macie inne rady?
Takie tam biegi w tygodniu 2x8 i papaton dzisiaj, miało być 25-26km, ale deszcz i troska o kolano, które cały czas nie jest w 100% sprawne zrobiły swoje:)
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Równo za tydzień Marzanna, moi znajomi zającują na czas 1:30, ja jestem pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty więc sobie z nimi wystartuję a potem zdechnę xD więc wypada choć trochę zacząć przyspieszać 😀Może wytrzymam z nimi choć jeden kilometr, zawsze to coś 😅
Dziś miałem wstać wcześniej, ale zaspałem i znowu wystartowałem o 5:30. Dobre i to, przynajmniej jaśniej było 😎
Przed 6 nad Zalewem z daleka dostrzegłem jednego biegacza, jedną biegającą na Wałach Wiślanych - i w zasadzie tyle, plus 3 rowerzystów. Może to przez lekki chłodek? Było zauważalnie chłodniej niż wczoraj - i dobrze! 😃 Od jutra gorsza pogoda, ale i tak będzie fajnie 😊
Arbuz zjedzony do społu z młodym, teraz śniadanko i można celebrować dzień ☺️
Niestety z dzisiejszych planów nic nie wyszło. Chęć zrobienia dwóch papatonów pod rząd została zweryfikowana przez mięśnie i stawy-starczyło sił tylko na 11km. Mimo wszystko jestem zadowolony z tempa. Pogoda była przepiękna-plus 3 stopnie i 100% słońca.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Ależ mi w poniedziałek nóżka chodziła na treningu (wiem, że tego nie widać po średniej, ale tą zaniżają ćwiczenia) - normalnie byłem przeszczęśliwy, że polazłem na trening, że tym razem jak było wolno to truchtałem, a nie szedłem, no i na sprintach ścigałem się z najlepszymi (w porównaniu do nich to ja mam posture sprintera, a nie maratończyka, więc na krótkim dystansie mam z czego przyłożyć).
No ale po treningu musiałem zarwać nockę o czym pisałem o tutaj https://www.hejto.pl/wpis/jeszcze-czlowiek-nie-wyjechal-a-juz-go-ta-japonia-irytuje-do-ciekawszych-miejsc- i cały zegar biologiczny mi się rozje... zepsuł się... Cały tydzień byłem nie do życia, w czwartek w robocie prawie zasnąłem. Dzisiaj nie wstałem rano i nie poszedłem na rower...
I tak wkurzony siedziałem i stwierdziłem, że skoro nie poszedłem na rower to chociaż zrobię baze i to była dobra decyzja, ale na 4.5km zaczeła mnie mrowić lewa stopa i boleć prawy piszczel. Nie wiem co się stało, rozchodziłem to przez jakieś 500m i potem już nie wróciło, ale no dziwne to było. Czas byłby szybszy gdyby nie ta akcja i to, że do biedronki wbiegłem mając 9.6km na zegarku, a od 10km była odznaka na garminie, więc ostatnie 400m już z papierem toaletowym (2gi produkt za grosz) i dużą colą (coś mi się należy od życia) szedłem.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Miało być w niedzielę, ale akurat zapro na imprezkę urodzinową dostałem, a jutro nie jest też tak ładnie jak dziś, zatem decyzja o ataku na sub-45 na dychę została przeniesiona na dzisiaj.
Żona robiła swojego longa, to trochę ją eskortowałem do Loop Line'a, który jest dawną linią kolejową, przerobioną na asfaltową autostradkę dla pieszych i rowerzystów (łączna długość - 17.4 km). Sześć tygodni temu wyznaczyłem to miejsce na mocny atak na swój rekord, który od prawie dwóch lat (bez 12 dni) wynosił 47:49. Dyszka nigdy nie była moim ulubionym dystansem, bo umieralnia na 5K trwa o wiele krócej, a na połówkę tempo jest zupełnie inne.
Dobra pogoda, słoneczko (nie wiem skąd te chmury na Smashrunie), praktycznie zerowy wiatr i można było zacząć cisnąć. Myślę, że gdzieś tak do połowy czułem się w miarę dobrze, mocne oddychanie, ale trzymałem tempo (korzystając z Pace Pro), potem po nawrocie zaczęły się schody. Zacząłem sobie rozkminiać - a może się zatrzymać, cykl treningowy był praktycznie znikomy, zero prędkości ćwiczyłem, to i tak niezły wynik... ale następne parę kilometrów było w solidnym tempie, to człowiek nie chciał wypuszczać z rąk (nóg?) tego, co jest już tak blisko. Dziewiąty kilometr wyszedł trochę słabiej od reszty (4:36) i morale trochę siadło, ale zdecydowałem się o tym nie myśleć za wiele i po prostu zrobić taki wynik do końca, jaki mogę. Szkoda, że nie wykrzesałem z siebie jakiegoś sprintu na koniec, ale ta rodzinka szła całą szerokością traski też mi nie pomogła :P
Tak czy owak, nowy PR to 45:04. Jestem z niego bardzo zadowolony. Teraz mogę sobie po prostu pohasać bez celu przez kilka tygodni i cieszyć się Wielkanocą. A potem.... się zobaczy.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin