8 657,56 + 10,02 = 8 667,58


Miało być w niedzielę, ale akurat zapro na imprezkę urodzinową dostałem, a jutro nie jest też tak ładnie jak dziś, zatem decyzja o ataku na sub-45 na dychę została przeniesiona na dzisiaj.


Żona robiła swojego longa, to trochę ją eskortowałem do Loop Line'a, który jest dawną linią kolejową, przerobioną na asfaltową autostradkę dla pieszych i rowerzystów (łączna długość - 17.4 km). Sześć tygodni temu wyznaczyłem to miejsce na mocny atak na swój rekord, który od prawie dwóch lat (bez 12 dni) wynosił 47:49. Dyszka nigdy nie była moim ulubionym dystansem, bo umieralnia na 5K trwa o wiele krócej, a na połówkę tempo jest zupełnie inne.


Dobra pogoda, słoneczko (nie wiem skąd te chmury na Smashrunie), praktycznie zerowy wiatr i można było zacząć cisnąć. Myślę, że gdzieś tak do połowy czułem się w miarę dobrze, mocne oddychanie, ale trzymałem tempo (korzystając z Pace Pro), potem po nawrocie zaczęły się schody. Zacząłem sobie rozkminiać - a może się zatrzymać, cykl treningowy był praktycznie znikomy, zero prędkości ćwiczyłem, to i tak niezły wynik... ale następne parę kilometrów było w solidnym tempie, to człowiek nie chciał wypuszczać z rąk (nóg?) tego, co jest już tak blisko. Dziewiąty kilometr wyszedł trochę słabiej od reszty (4:36) i morale trochę siadło, ale zdecydowałem się o tym nie myśleć za wiele i po prostu zrobić taki wynik do końca, jaki mogę. Szkoda, że nie wykrzesałem z siebie jakiegoś sprintu na koniec, ale ta rodzinka szła całą szerokością traski też mi nie pomogła :P


Tak czy owak, nowy PR to 45:04. Jestem z niego bardzo zadowolony. Teraz mogę sobie po prostu pohasać bez celu przez kilka tygodni i cieszyć się Wielkanocą. A potem.... się zobaczy.


#sztafeta #bieganie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

51dc7518-5187-4339-b732-91c648027390

Komentarze (4)

Zaloguj się aby komentować