Tytuł: Lock, Stock and Two Smoking Barrels- porachunki
Rok produkcji: 1998
Kategoria: Komedia kryminalna
Reżyseria: Guy Ritchie
Czas trwania: 1h 47m
Ocena: 10/10
Film „Porachunki” (oryg. Lock, Stock and Two Smoking Barrels) to brytyjska czarna komedia kryminalna w reżyserii Guya Ritchiego. Opowiada o grupie przyjaciół, którzy po przegranej w karcianej grze popadają w długi wobec bezwzględnego gangstera i wpadają w serię absurdalnych, pełnych przemocy i humoru wydarzeń. To dynamiczna, stylowa opowieść o londyńskim półświatku, pełna błyskotliwych dialogów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Dobra, kolejne #jesiennewyzwania zaliczone - miałem zapalić świeczki i obejrzeć swój ulubiony film. Nie wiedziałem, który wybrać, bo jest ich kilka, a jak nie wiem, co oglądnąć, to oglądam Władcę Pierścieni: Drużynę Pierścienia Dzisiaj mamy cheat day z żoną (dzieciaki w placówkach, a my na urlopie), więc idealne warunki
Zaprzestałem ostatnio wrzucania recenzji filmów, bo się tu jakiś chory wyścig na tagu zrobił.
Nikt nie czekał, ale lecimy.
828 + 1 = 829
Tytuł: Breakdown
Rok produkcji: 1997
Kategoria: Thriller
Reżyseria: Jonathan Mostow
Czas trwania: 1g 55m
Ocena: 8/10
Incydent
Małżeństwo Jeff i Amy jedzie z Bostonu w San Diego. Po drodze psuje im się samochód. Kierowca przejeżdżającej ciężarówki proponuje im podwózkę do pobliskiej restauracji, gdzie będą mogli wezwać mechanika. Amy jedzie sama. Jeff naprawia usterkę i wyrusza śladem ciężarówki. W knajpie okazuje się, że nikt jego żony nie widział.
Modelowy przykład thrillera, ktory trzyma w napięciu od początku do końca. Rewelacyjna rola starzejącego się Russella w roli męża przeciśniętego do muru. Zresztą nie tylko Kurt, bo dowożą wszyscy. Role czarnych charakterów obsadzone perfekcyjnie.
Starym pierdzielom znajomy może wydawać się Jack Noseworthy swego czasu szczujacy panny klatą w teledysku "Always" Bon jovi.
Intryga logiczna i dopięta na ostatni guzik.
Nie sposób się nudzić. Bardzo dobre kino gatunkowe.
@WujekAlien Założę się, że teraz, jak już stała się niskim facetem, to życie stało się spełnieniem marzeń i pasmem niekończących się sukcesów w życiu uczuciowym...
Jakoś nie ceniłam nigdy wystarczająco tego filmu - może dlatego, że gdy widziałam go pierwszy raz było to wiele lat temu, gdy filmy nie były jeszcze na pierwszym miejscu moich zainteresowań i film wydawał mi się sztuczny i dziwaczny jak kostiumy księcia Vlada.
Ponad dekadę później odświeżyłam sobie coppolowską Draculę i jestem w szoku! Ten film jest niemal znakomity. Gary Oldman jako Dracula potrafi być czystym potworem i romantycznym kochankiem, w którego miłość wierzymy od samego początku.
Jedyne co mnie kłuło w tym filmie to drewniany Keanu Reeves. Ale mam ciche podejrzenia, że może specjalnie Coppola go wybrał, by był to typowy nudny jak flaki w oleju przedstawiciel klasy średniej ówczesnych czasów?
Na pewno wymiata w roli Van Helsinga Anthony Hopkins. Mistrzowska robota, wprowadził lekki powiew humoru do tego nabuchanego powagą dzieła. Wiwona Ryder robi swoje - niewinne dziewczę o wyglądzie dorastającego podlotka potrafiła oddać pożądanie i uczucia spowodowane pojawieniem się nieśmiertelnego kochanka.
Pani Mahjong bardzo zadowolona z takiego rewatchingu. Zapewne gdy widziałam ten film pierwszy raz nie dałabym mu więcej niż 5/10 a po drugim seansie w życiu to prawie sztos dla mnie!
Polecam na Halloween, jeśli ktoś szuka czegoś ambitniejszego niż "potwór straszy i zabija". I to gorąco!
Opowieść o konflikcie sąsiedzkim skonstruowana praktycznie w całości z nagrań policyjnych. Ciekawy zabieg, ciekawa historia.
Konkluzja prosta jak budowa cepa - tam, gdzie prawo pozwala w większej "dowolności" użyć broni, tam zawsze znajdzie się więcej ludzi, którzy jej użyją.
Najbardziej rozwaliło mnie jedno - że gdy zabijesz kogoś czarnoskórego na swoim terenie, to policja wypuszcza cię do domu po przesłuchaniu...
Kolejny film z rodzaju dlaczego cieszę się, że nie urodziłam się w USA.
@Mahjong ja mam mieszane uczucia, bo z jednej strony zabiła człowieka i to przez drzwi, a z drugiej mieszkała w dzielnicy, gdzie ja bym pewnie 1 dnia nie wytrzymał, więc trochę rozumiem frustrację i zakończenie konfliktu, tylko ja bym się wyprowadził, zamiast odjebać sąsiadkę
@WujekAlien no jest to dość niejednoznaczna historia mimo wszystko, ale z doświadczenia mojego to bym już odjebała z minimum pięciu sąsiadów na przestrzeni lat za wkurwianie mnie. Ile się czyta w necie, że bachory latają u góry po mieszkaniu cały dzień i zwracanie uwagi sąsiadom nic nie daje - Polakowi też dużo przeszkadza, ciekawe czy gdybyśmy mieli wrodzoną naturę do posiadania broni jak Amerykanie i furtkę "obrony własnej posesji" to też wzrosłaby liczba postrzeleń i zabójstw. Obawiam się, że tak.
Imo kobieta była zniszczona psychicznie już wcześniej i narósł w niej skrywany rasizm, teraz mógł buchnąć z pełną parą bo miała w swoim mniemaniu powód
@Mahjong Posiadanie broni było dla Polaków przez wieki czymś oczywistym i jakoś nie dochodziło do wszechobecnych masakr ani rzezi, uwzględniając kontekst historyczny rzecz jasna. Byle chłop musiał mieć na podorędziu choćby widły umazane w gnoju albo pordzewiałą siekierę do odstraszania drapieżnych zwierząt, złodziei albo włóczęgów o niecnych zamiarach.
No a wypuszczanie po zabiciu murzyna ma swoje podłoże w 13/52 i tym podobnych statystykach.
Jak się wypożycza auto na godziny to też wychodzi drożej. Tylko wtedy przez 1h załatwisz co trzeba i oddajesz, a jak weźmiesz na dobę to przez noc i tak stoi nieużywane bo śpisz, w czasie posiłków tak samo, a ostatnie kilka godzin to już nawet nie masz pomysłu jak wykorzystać, bo doba była wzięta z zapasem. No ale można się z kolegami dogadać, co akurat też potrzebują i jakoś na zmianę wykorzystać...
Prywatny detektyw Holland March (Ryan Gosling) i gruboskórny mięśniak do wynajęcia Jackson Healy (Russell Crowe) nie pałają do siebie sympatią. Zostają jednak wynajęci do rozwikłania tej samej sprawy zaginionej dziewczyny. Zapewne każdy prowadziłby ją na własną rękę, gdyby obaj nie stali się celem wynajętych morderców. Niechętnie muszą połączyć siły, by rozwiązać sprawę i ocalić życie. Tym bardziej, że wkrótce odkryją, że wdepnęli w większe bagno niż sądzili. Zaginięcie dziewczyny jest jedynie czubkiem góry lodowej w sprawie, której nie tknąłby nikt komu życie miłe. Historia staje się więc coraz bardziej dramatyczna, ale mimo zagrożenia Holland i Jackson skupiają się głównie na dogryzaniu sobie nawzajem.
Taki se o film, nie żałuję, że go obejrzałem ale też w pamięć mi nie zapadnie. Taki zapychacz
Oglądam anime ale w sumie to nie widziałem nic od niego xD. Grobowca Świetlików się boje oglądać a resztę albo nie kojarzę albo jedynie się gdzieś obiło o oczy. Raczej nie moja kreska i nie mój typ produkcji.
@Catharsis Nie jest straszny ten Grobowiec - Trzeba obejrzeć .
Mi zaś nie pasuje współczesna kreska i te postacie z nowych anime - poza nielicznymi przypadkami Jak 7 Grzechów głównych - ale NF posuł bo zabrali genialny dubbing i olałem resztę odcinków
@TyGrySSek Jezu pierwszy raz widzę ten tytuł po polsku xD. Dubbing masz na myśli angielski czy jak? Oglądasz anime z dubbingiem? Bo dla mnie to trochę herezja lol.
Mile się rozczarowałam gdy włączałam wczoraj wieczorem "cokolwiek do obejrzenia" w postaci "Life". Spodziewałam się miernego scajfaj, ale oglądalnego, tymczasem dostałam całkiem niezły kosmiczny dreszczowiec.
Zapewne duża w tym zasługa solidnych aktorów zatrudnionych do tego filmu. Sama historia prosta jak cep - próbka z Marsa przybyła na stację kosmiczną zawiera żywą istotę w postaci jednokomórkowca, która przebudzona z hibernacji zacznie się rozrastać i z czasem stwarza niebezpieczeństwo.
Takie połączenie Obcy + Sunshine, ale w dobrym stylu. Postacie są jakoś rozrysowane by nie być jednowymiarowymi, ale zapewne dzięki dobremu aktorstwu dają jeszcze więcej. Efekty na plus, świetnie ogląda się sceny dziejące się przy stacji, czyli w kosmosie. I całkiem satysfakcjonujące zakończenie, choć niestety domyśliłam się końcówki tak z 10 minut wcześniej, ale to nie rozchodzi się o mój zmysł, a o fajny the end, pasujący do klimatu dreszczowca SF.
Możliwe, że przesadziłam z oceną o jeden punkt, ale wyznaję zasadę, że lepsze każde SF niż żadne - jeśli chodzi o filmy. A na tym akurat bawiłam się całkiem nieźle.
@Mahjong A dla mnie cały film to nielogiczna idiotyczna padaka. Leży i kwiczy zarówno scenariuszowo jak i aktorsko. Postaci są tragicznie napisane. 4/10
Film dla mas jak większośc nowości, które wpadają na Netflix, przewidywalny. Pomysł na fabułe moim zdaniem dobry, ale zbyt prosto to pokazano. Zmarnowany potencjał moim zdaniem. Natomiast bardzo mi się podobała tutaj jak zagrała Keira Knightley główną rolę i zjawiskowo tam wygląda, bardzo kobieco co jest na plus dla tego filmu.
Jak ktoś chce obejrzeć coś prostego i wyluzować trochę nie wytężając za bardzo mózgu to film na takie chwile.
Nie ma to jak na odmóżdżenie puścić sobie starą polską przedwojenną komedię. Tym razem wybór padł na "Papa się żeni" - śmieszne, że ten tytuł w moim zdaniu niewiele oddaje o co chodzi w filmie.
Oczywiście jak to bywa w tym specyficznym gatunku (polskie przedwojenne komedie) to po prostu komedia omyłek.
Gwiazda rewiowa ma dorosłą córkę, ukrywa jej istnienie, każe jej udawać jej młodszą siostrę. Tymczasem do miasta przyjeżdża znany śpiewak, który jest ojcem owej młodej Lilli - z panią gwiazdą łączyły go 17 lat temu mocne więzi miłosne ale kłótnia poróżniła ich i rozstali się. Młoda postanawia pogodzić rodziców, sama też wpada w sidła miłości.
Na filmwebie pokazuje 1h 18m, ale na Ninateka jest wersja o 5 minut dłuższa - tak to bywa z tymi starymi filmami, które często poginęły w czasie wojny - ale czasem udaje się odzyskać trochę więcej taśm. Mimo to film nadal jest mocno pocięty, ale nie przeszkadza to w oglądaniu i śledzeniu fabuły.