
Społeczność
Lifestyle
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Cześć, jestem Robert i jestem uzależniony.
Za mną drugie spotkanie z grupą NA oraz pierwszy miesiąc bez palenia trawy.
Z początkiem tego roku z kumplem postanowiliśmy spróbować razem przestać palić trawę bo doszliśmy, że nie tędy droga. Dla mnie osobistym katalizatorem do uczestnictwa w spotkaniach było obejrzenie filmu od kurzgesagt, i posłuchanie jak wiele z rzeczy tam przesstawionych było właśnie o mnie.
Na dzisiejszym spotkaniu motywem przewodnim były nałogi zastępcze. Miałem okazję posłuchać historii osób, które mówiły o spirali nałogów (jak nie alko, to trawa, jak nie trawa to noski, jak nie noski to barbiturany itd.).
Przeraża mnie to, że znów dużo słyszę od obcych osób tak wiele rzeczy które mnie dotyczą. Z drugiej strony to budujące, że nie tylko u mnie jest taki problem. Kolejnym krokiem jaki chcę podjąć to odciąć się od alkoholu, bo widzę, że w ostatnim czasie ilość spożywanego przeze mnie piwka stale rośnie. Nie chcę wpadać w tą spiralę.
Z dniem dzisiejszym zakładam tag #nastories w którym będę opisywał swoje spotkania w grupie, tematy przewodnie oraz swoje przemyślenia
Dzięki!
P.S. Zachęcam również inne osoby które mają problem z narkotykami do swoich wpisów oraz do pierwszego kroku

Zaloguj się aby komentować
No i zawróciłem po przejściu 3 kroków od klatki schodowej. Ze schodów bym spadł, na chodniku szpagaty robił. Autem aby wyjechać to podjazd musiałbym sola sypać i teraz i na powrocie.
Nie będzie dziś pieczywa w domu przez gołoledź. Może zrobię bułki.

Zaloguj się aby komentować
Ale się wyspałem mordeczki! Ponad 8 godzin czystego snu!
Jednak co wieś (i niemanie kotów budzących o 5) to wieś.
Chyba że to czad.
#spanie #sen #wies #oporniksamnawsi

Zaloguj się aby komentować
#buty #spacery we wpisie @GazelkaFarelka nadmieniłem, w czym takie zimy przechodzę, jeśli nie muszę wyglądać schludniej.
otóż mam w posiadaniu buty marki Wojas, wzór 929/MON, czyli kontraktowe.
na początku musiałem się przyzwyczaić, że dobrze opięte nosi się niczym buty narciarskie.
pierwszy raz wszedłem w nich do samochodu i od razu był problem - nie czuć pedałów.
za to na tegoroczną zimę są znakomite: świetna przyczepność, ciepłe jak c⁎⁎j we wzwodzie, jedyna wilgoć to ta z pocącej się nogi (więc prędzej czy później w środku się zrobi zimno jeśli się nie chodzi; fizyka)
trochę rozchodziłem, trochę poznałem.
minusem jest wygląd - toporne i kwadratowe.
drugi minus to sznurowanie - cywilne bojówki zarzucam na zewnątrz i jest problem z tym, że zwykłe sznurowanie potrafi się po kilometrze marszu rozwiązać od ruchu nogawki. do środka nie wpycham nogawek, bo już bym wyglądał w ogóle jak z lat 90'
albo jestem ćwok, albo zwykła kokarda nie daje rady




@skorpion moje, jeden kawalek skóry naturalnej, podeszwa vibram, membrana, mogłyby być wyższe ale ciężko znaleźć model w rozmiarze 39, wszystkie wysokie typu military zaczynają się przeważnie od 41, więc jest słaby wybór, żeby cos jeszcze było ładnego i nie za miliony monet.
Do tego skarpety z wełny merynos, dzis ponad godzina brodzenia po śniegu po kostki i suchutko i cieplutko.

@skorpion następnym razem kup dobre buty trekingowe na zimę z membraną i poczuj różnicę - zero potrzeby rozchodzenia, podeszwa trzymająca na każdym podłożu, oddychające, ciepłe, lekkie i wyglądające
Zaloguj się aby komentować
#telewizja #plec właśnie usłyszałem w reklamie programu "halo tu polsat", że błędem jest uczenie chłopców siusiania na stojąco.
aha, ok.
@skorpion współczuję dzieciakowi jak jakiś tępy rodzic pójdzie za radą i koledzy gdzieś tam zobaczą, że kuca do szczania jak dziewczynki. Trauma i ksywki do końca życia.
Jasne, że kto kibel sam myje, ten z wiekiem chętniej będzie sikał na siedząco, ale uczenie tego dziecka i wpajanie jako standard to patola. Będzie się stresował głupim pisuarem.
Zaloguj się aby komentować
#lyzwy #chelm może i niezbyt ostre, ale za darmo. dzieciaki zadowolone, chociaż mróz


Zaloguj się aby komentować
#lifestyle #obuwie
(...)czy lato, czy zima
deszcz, czy słońce
zawsze tam były
na maksi, bez końca (...)

Zaloguj się aby komentować
TANIA DOPAMINA
Zawsze byłam przeciwna temu żeby obsypywać moja siostrzenicę toną prezentów. Wygląda to mniej więcej tak, że do sierpnia ubiegłego roku była jedynaczką i to na wyższą skalę, bo i w mojej rodzinie nie ma żadnych innych wnuków i u szwagra tak samo. Więc ten mały ziemniaczek jest oczkiem w głowie dziadków, wujków i cioć z obydwu stron. Moja mama zawsze jej kupuje masę rzeczy jak jedzie do niej w odwiedziny, nie robi co prawda tego często bo kilka razy do roku ale No tak jest tego tona.
Zawsze w takich sytuacjach mówię " mamo po co ty jej to kupujesz, pobawi się 5 min i się znudzi, lepiej pobaw się z nią, poczytaj jej bajkę, to ja bardziej uciszy" no i tak i nie, na prezent od babci pod choinkę, prawie się posikala z radości, bo to był jej wymarzony, ma 3,5 roku no i masę marzeń, jak to dziecko.
Ja mam zasadę, że kupuje jej coś raz do roku, właśnie na święta, na urodziny daje hajs mojej siostrze, żeby kupiła coś co potrzebuje najbardziej. Czasem sporadycznie jakaś bajkę czy naklejki jej dawałam. Jednak zawsze powtarzam że to co jej daje to swój czas, czyli jak przyjeżdżam to bawię się z nią ile wlezie. Na jej przyszłe urodziny mam zamiar przebrać się za jedną postać z jej aktualnie ulubionej bajki.
Dlaczego jednak to pisze, bo zaczynam mieć wątpliwości co do mojej oceny dawania umiarkowanej radości dzieciom. Mama zawsze powtarza, że "niech się cieszy bo potem już tylko dorosłość". Zaczynam dostrzegać w tym prawdę, jako dziecko chciałabym to wszystko co ona ma, nawet jeżeli miałabym się bawić tym tylko przez chwilę. Przyznam że tęsknię za czasami kiedy marzył mi się bujany konik, albo domek dla lalek. Teraz też mam jakieś zachcianki i czasem potrafią mnie one pochłonąć na godziny, jak robienie domków DIY, ale to nie to samo. Więc czemu dawkować to dziecku?
Czy takie rozpieszczanie zabawkami ja zepsuje? Zniszczy jej układ nagrody? Siostra ogranicza jej bajki i nie daje jej telefonu ani tableta do zabawy, więc w tej sferze jest wszystko ok. Ale zastanawiam się jakie wy macie podejście do swoich dzieci czy to prawda, że zabawkami da się zepsuć człowieka, czy to tylko miejska legenda?
#dzieci #lifestyle #wychowanie

@Cori01 Prezenty są fajne, ale w ograniczonym stopniu. Uczenie dziecka skakania od jednej rzeczy do drugiej sprawi, że niczym się nie będzie bawiło, niczym się nie zainteresuje, nic jej nie zajmie. Najfajniejszym elementem stanie się sam fakt otrzymywania podarków, a nie ich użytkowanie.
Mam tutaj dobre rozgraniczenie, gdyż mnie i moją siostrę dzieli 16 lat różnicy i przepaść jeśli chodzi o to na co było rodziców stać. Moje dzieciństwo było ultrabiedne, a jej względnie dostatnie. Miałem więc okazję obserwować te różnice i zobaczyć też efekt, gdyż jest ona już dorosła.
Dla mnie każda otrzymana rzecz sprawiała radość głównie z faktu tej rzeczy. Każdą zabawkę, każdy gadżet, choćby tani i mały - młóciłem do zepsucia. Jeden zestaw klocków układałem na milion sposobów. Jakiś pistolecik z odpustu jak się zepsuł, 10x rozbierałem, naprawiałem, malowałem go, robiłem własne kulki. Dużo potrzeby kreatywności i duży szacunek do każdej rzeczy.
Natomiast siostra otrzymywała co chciała. Cały pieprzony pokój zawalony szpargołami. Setki zabawek, książeczek, misiaczków, gadżetów i innych dupereli. Spora część używana tylko i wyłącznie w dniu otrzymania, aby resztę czasu zbierać kurz z półki. Pamiętam, że kiedyś dostała... samochód zdalnie sterowany. Bo gdzieś widziała i chciała. Bawiła się nim łącznie z 15 minut, a to drogie gówno było. Natomiast ja, wówczas 25 letni chłop, bawiłem się tym jak dziecko później, bo fajny gadżet
No i po latach widząc to, nadal tak jest. Ja potrafię się cieszyć byle gównem, potrafię się skupić i zająć jedną rzeczą która sprawia mi satysfakcję. Natomiast ona jest przebodźcowana, zakupoholizm ostry, ciągłe kupowanie kolejnych nieużywanych bzdetów, ciągła podatność na "chciejstwo", bo zobaczyła coś w reklamie, albo u znajomej. Niczym się nie cieszy, niczym nie interesuje, każda rzecz ją "zawodzi", bo frajdę ma tylko podczas odpakowywania i może 5 minutach obcowania z nowością. A później sru, na półkę, do szafy ... na zawsze.
Nie ma sensu rozpieszczać. A ja sam jak swoim różnym pociotkom mam coś dać, to robię to od wielkiego dzwona i staram się tylko, aby było to przemyślane i faktycznie przydatne. A rozpuszczonym bębnom których rodzice mają hajs i rozpieszczają - nie daję nic, bo po co. Za to jak kiedyś już wujek coś przyniesie, to przynajmniej zapamiętają. Jedyne co daję, to np wyjazd na sanki, na rower, na ognisko, raczej przeżycia, niż rzeczy.
Znałem dziadków, którzy niemal nigdy, nic nie kupowali wnukowi ale za to poświęcali mu mnóstwo czasu i uwagi i dzieciak ich po prostu uwielbiał.
Mój chrześniak, level 6 skurwiel po ojcu na swoje urodziny chodził z dużą torba prezentową i mówił do gości żeby dawać mu dużo hajsu bo ma urodziny. Na święta podobnie, jak wszedł do salonu gdzie byli już wszyscy domownicy to zamiast dzień dobry wszyscy usłyszeliśmy że jutro ma też imieniny i że prezenty mają być podwójne. Po czym podszedł do babci żeby dała mu hajs! Najlepiej w "dwusetkach" bo setek ma już dużo. A w sumie nie chce mi się strzępić ryja i pisac o tym jak jest wychowywany przez ojca materialiste!
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Obrączki ślubne klasyczne czy nowoczesne? Znajdź swój styl z W.KRUK
Wybór obrączek to nie tylko kwestia gustu, ale decyzja, która zostaje z nami na całe życie. To biżuteria, którą nosimy każdego dnia, dlatego musi być nie tylko piękna, ale też zgodna z naszym stylem i charakterem. Jedni wybierają spokojną klasykę, inni szukają modeli wyróżniających się fakturą, strukturą lub dyskretnym detalem. W kolekcjach W.KRUK znajdziemy zarówno wzory inspirowane tradycją, jak i nowoczesne propozycje dla par, które chcą, aby obrączki miały bardziej osobisty wymiar. Klasyczne obrączki ślubne – elegancja, która zawsze się sprawdza Klasyczne obrączki ślubne to harmonijna forma, odporna na zmieniające się trendy. Mają...

Bożonarodzeniowy paradoks. Radość i stres przy świątecznym stole
Święta Bożego Narodzenia, choć kojarzą się z rodzinną bliskością, mogą być źródłem stresu i napięć przy świątecznym stole. Święta mają w sobie coś paradoksalnego. Z jednej strony to czas ciepła i bliskości, z drugiej okres, w którym wzrasta ryzyko rodzinnych spięć – zauważają psychologowie ze...
#ligasuperbohaterow #szczecin #ninjakroicebule https://streamable.com/o1brvi
Zaloguj się aby komentować
ch*j, nie lubię dzieci...ale ninja krooi cebulę...
#ligasuperbohaterow #lifestyle
https://www.siepomaga.pl/spelnijmy-marzenia-doriana?fbclid=IwY2xjawOmqoNleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBROGZwRzcxU09yUmFkOFJ2c3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHuMCfXsPC16hOlvx8JayVudMlcPFOOb8FW5tCat5B-KHdDx8fskGguygSZDi_aem_leOKcxXbh-m3MpdBsJbq8A

@razALgul życie potrafi być straszną k⁎⁎wą. Tak sobie wylosować, że ledwo sie zalogowales i juz tyrasz na je⁎⁎⁎ym ultrahard mode, nie pograsz, nie zaznasz tego, a obok jeszcze chodzą k⁎⁎wa sojowe brokuły i pi⁎⁎⁎⁎lą, że mają ciężko, bo nie ma nowego ajfona.
Juz nawet można zginąć za wczesnie, ale na nieswiadomce sie wylogować. Ale takie cos, takie ciągłe cierpienie i przecież świadomość do czego to prowadzi, w takim wieku to pierdolony koszmar. Nie wiem jak sobie takie gówna tłumaczą we wszystkich religiach, ale naprawdę trudno mi sobie wyobrazić zadośćuczynienie, bo przyjebac taki krzyż do takiego chlopca, od samego startu, to jest wymysł rodem z horroru.
Zaloguj się aby komentować
Wczorajszy wieczorny spacer po ogrodzie botanicznym w Powsinie. Coroczny Garden od Lights, w tym roku w temacie Piękna i Bestia. Polecam
Wejście dla dwójki rodziców i dwójki dzieci to koszt 107 złotych.
#dzieci #rodzicielstwo





Zaloguj się aby komentować
KAZDY MA SWOJA MAŁĄ OJCZYZNĘ
Kocham i nie cierpię swojej małej ojczyzny. W szkole tak określano miejscowości, z których się pochodzi. Całe życie marzyłam o tym, żeby się wyprowadzić z tego pięknie dziwnego zadupia. Wszędzie jest daleko, więc jak w każdej innej tego typu miejscowości największą atrakcją dla młodych i starych ludzi jest popicie. Po osiągnięciu dorosłości spełniłam swoje marzenie, na 10 lat wyprowadziłam się do miasta wojewódzkiego i tak się potoczyło, że wróciłam na stare śmieci.
Dojrzałym okiem patrzę na tę mieścinę zupełnie inaczej. Dostrzegam nie tylko wady, których jest sporo, ale także zalety mieszkania tutaj. W trakcie letniej przerwy na studiach pracowałam w tutejszym monopolowym, trwało to tylko 2 miesiące, a mimo to nauczyło mnie o życiu więcej niż praca w jakimkolwiek innym miejscu. Codziennie działy się w tym sklepie rzeczy rodem z czarnej komedii albo dramatu, który potem trudno wyrzucić z głowy. Do dziś pamiętam twarze ludzi śmiertelnie już uzależnionych od alkoholu, dla których tanie wino było jedyną ucieczką od rzeczywistości. Myślę o tym, żeby kiedyś spisać te wszystkie historie. Jest jedna, która ciągle do mnie wraca, może nie najbardziej tragiczna, ale najbardziej zapadająca w pamięć. Była to twarz człowieka, który nie wyglądał na kogoś, kto całe życie był "chlorem". Wyglądało, jakby jego życie zmieniło się stosunkowo niedawno. Dowiedziałam się jedynie od współpracownicy, że jego kobieta wyjechała z dziećmi i nie ma z nimi kontaktu. Ile w tym prawdy i jaka była przyczyna, nie wiem i nigdy się nie dowiemy. Zginął w pożarze, wywołanym niedopałkiem papierosa w jakiejś melinie.
Na studiach zawsze opowiadałam znajomym o swojej mieścinie w formie satyry. Wiele osób chciało ją przez to odwiedzić i dosłownie każdy wiedział, skąd pochodzę. Możliwe, że do dziś to pamiętają. Ale to, co właściwie odróżnia duże miejscowości od małych, to fakt, że tutaj każdy ma między sobą jakieś powiązania, ludzie dobrze się znają, a smutne czy zabawne historie rozchodzą się jak fale od kamienia rzuconego w jezioro. W dużych miastach taka fala często od razu się wypłaszcza, niknąc gdzieś niezauważona. Ale czy warto żeby te wszystkie historie przepadły?
Dzięki temu dostrzega się prawdziwość życia. Różnice między ludźmi, to że nie wszystko, a raczej niewiele, zależy od nas samych. Człowiek staje się bardziej wyrozumiały i widzi coraz więcej odcieni szarości. Dzisiaj spotkałam sąsiada już podpitego. Kojarzę go jako największego mafiosa w naszej okolicy. Co zabawne, wszyscy go lubią. Nie ma złej opinii wśród sąsiadów. Legenda głosi, że dorobił się majątku na kradzieży sprzętu budowlanego z Niemiec, koparek i innych talich, których nikt nie pilnował, bo nie spodziewał się, że ktoś będzie w stanie je ukraść. Ale jak to mówią Polak potrafi. Pokazał obrączkę na nodze. Słyszałam, za co został skazany. Oceniłam go jednoznacznie za to, co odwalił. Lecz jego wersja jest inna. To właśnie przypomniało mi o odcieniach szarości. Cytując go "nigdy nie pomagaj komuś, kogo nie znasz, bo nie wiesz, czy pomagasz komuś złemu, czy dobremu." Nie wybielam tego człowieka, to świat, w którego szczegóły nie chcę wchodzić, ale na pewno nie jest to nic jednoznacznego. Gdyż sama uważam, że ten świat nie jest niczym jednoznacznym. A moja mała ojczyzna ciągle pomaga mi to zrozumieć.
#polska #filozofia

Zaloguj się aby komentować
#skarpety #puzzle puzzle dla chłopców w kwiecie wieku

Zaloguj się aby komentować
Ostatnio padł mi odkurzacz, noname kupiony po kosztach. Z żoną zastanawiamy się nad odkurzaczem pionowym (żona nalega na odkurzacz z opcją mopowania).
-
Czy warto i na co zwracać uwagę przy zakupie?
-
Czy odkurzacz z funkcją mopowania ma sens czy to mało funkcjonalny gadżet?
-
edit: Czy jest sens inwestowania 2k+ w markowy produkt typu Dyson?
#zakupy #sprzatanie #dom
Dyson v15 Submarine
Jako odkurzacz za⁎⁎⁎⁎sty, na trybie mid śmiga przez 40-60 minut i bez problemu odkurzę mieszkanie 85m dojeżdżajac do połowy baterii. Na trybie high działa krótko, ale siła ssania powinna starczyć do wyciągania gwoździ ze ścian. Koncowka zmiotkowa zbiera ładnie, mała końcowka kłaczkowa zbiera kocie futro bez problemu - za to końcówka podświetlana doprowadza do zawału bo widać wszystkie paprochy, nawet jak wydaje się że podłoga jest czysta.
Żeby nie było za różowo, to końcówka mopujaca, o ile mopuje ładnie, to mycie polega na rozłożeniu na czynniki pierwsze i płukaniu pod bieżącą woda. Jest to z deczka upierdliwe i raczej nie zastąpi całkowicie mopowania ręcznego, ot bardziej taka opcja doraźna.
Jakbym miał wybierać jeszcze raz to brałbym ten sam odkurzacz w wersji bez mopowania, zamiast tego inwestując w jakiś konkretny mop parowy.
@aerthevist Mam dysona V8 od jakiś czterech lat i jestem mega zadowolony. Elegancko zbiera, bateria trzyma wystarczająco żeby ogarnąć duże mieszkania z dywanami zakłaczonymi przez kota. Zero awarii, łatwe czyszczenie i serwis, sprząta bardzo dobrze. Ogólnie polecam.
Rodzice kupili jakiegoś chińczyka za połowę ceny Dysona i po roku już mieli problem z akumulatorem i połamanymi plastikami. Ogólnie chyba warto dopłacić do markowego odkurzacza.
-
Czy odkurzacz z funkcją mopowania ma sens czy to mało funkcjonalny gadżet?
Nie mam mopowania, ale wątpie żeby to było użyteczne. Brzmi jak bajer -
Czy jest sens inwestowania 2k+ w markowy produkt typu Dyson?
Mam Dysona - absolutnie nie. Jest spoko, ale nie za tą cene. W ręku to tani, skrzeczący plastik. Uszczelka potrafi się rwać, kółka plastikowe pękać.
Natomiast rzeczywiście nie ma problemu z gwarancją albo naprawą. Potrafią wysłać nową końcówke ot tak.
Zaloguj się aby komentować
23 stycznia 2o25 roku dodałem wpis pod tagiem #kocelektryczny
Teraz dodaję drugi, nie będę się powtarzał, no przyjemnie jest.
Ale ten czas leci.
A, i znalazłem martwą młodą myszkę, pewnie rodzeństwo tej maniuni co złapałem w kuchni ile, miesiąc temu? Musiała zdechnąć z pragnienia, niefajna śmierć.
#ogrzewanie #zima #oporniksamnawsi #myszy #cieplo



Zaloguj się aby komentować











